Lut 142020
 

Nigdy nie myślałem, że coś takiego napiszę, ale obudziłem się dziś rano, w klasztorze karmelitów, umyłem się, poszedłem na śniadanie, wróciłem i włączyłem komputer. Patrzę, a tam Lichocka pokazuje wała Scheuringowej. Ta zaś woła – nigdy ci tego nie daruję, nigdy! Na to Arłukowicz – ona wcale nie wycierała nosa, ona urągliwie pokazała środkowy palec i trzeba ją za to ukarać!

A ja wczoraj wygłosiłem wykład o skuteczności ojców jezuitów i ich działalności misyjnej. A w portalu SN toczy się dyskusja o jakości wydawanych w Polsce druków. To jest doprawdy niezwykłe. W związku z powyższym domagam się, by odebrano prawo wyborcze kobietom. Na początek tym dwóm, które wymieniłem, a do tego jeszcze Arłukowiczowi i na wszelki wypadek Migalskiemu, gdyby się okazało, że zamierza powrócić do polityki i kandydować do sejmu w następnych wyborach. Trzeba mu to uniemożliwić zawczasu.

Patrzę na to i nie wierzę. O co toczy się ta batalia? Bo nie chodzi już o ten środkowy palec, czy ten gest Kozakiewicza, czy o coś innego jeszcze. Tu chodzi o rzecz znacznie istotniejszą – o to do kogo należeć będzie wizerunek człowieka kulturalnego i cywilizowanego. Ponieważ tak naprawdę, czego już wszyscy dawno się domyślili, występy parlamentarne są fikcją i chodzi tylko o to, by w umiejętny sposób zwrócić na siebie uwagę. Gra toczy się o ten cały look. O to, kto będzie mógł chodzić z podniesionym czołem i patrzeć z pogardą na przeciwników, bo są niekulturalnymi chamami, bez szkoły. Wszyscy doskonale pamiętają, co się działo, kiedy posłanka Pawłowicz jadła sałatkę. Ja wtedy chodziłem na rehabilitację, bo miałem zdefektowany bark. No i nawet na tych leżankach pomiędzy pacjentami, a rehabilitantami toczyły się dyskusje o tym, jak okropnie niekulturalna i głupia jest ta Pawłowicz. Ujmując rzecz syntetycznie można rzec, że sejm formatuje przekaz dla wyborcy aspirującego. Czyni tak, albowiem nic poza aspiracjami nie jest już dla wyborcy czytelne. Przy czym zaznaczyć należy, że wyborca jest tak sformatowany, że dopatruje się znamion zachowania kulturalnego i właściwego, także w występach Janusza Palikota. Chodzi bowiem o to, by kultura manifestowała się także w formach bardzo ekspresyjnych, a także o to, by przeciwnik nie mógł w żaden sposób jej zanegować. To zaś można uzyskać tylko wtedy, kiedy jest on zdegradowany i sprowadzony do roli bezrozumnego bydlęcia. Tak, jak posłanka Pawłowicz, a dziś posłanka Lichocka.

Ja oczywiście nie mam pretensji ani do jednej ani do drugiej. Wiem jednak, że posłowie i posłanki, po odstawieniu tego całego, pardon, przedstawienia w sejmie, trzymają ze sobą różne sztamy i są w dobrej komitywie. To zaś powoduje, że zapominają o różnych ograniczeniach, jakim niestety podlegają, a także o tym, kto jest rzeczywiście publicznością w tym przedstawieniu. Nie opozycja bynajmniej, ale my. O ile jedzenie sałatki po całym dniu obrad jest do wybaczenia, sam jem jak prosiak, więc wiem jak to jest, o tyle gesty kojarzące się z aktywnością płciową już mniej. Tym mniej im głębiej sięgają wspomniane tu komitywy. No więc ja się nie interesuję tym, co tam i komu pokazała Lichocka, ale jej relacjami koleżeńskimi na zapleczu. Jakie one są? Bo jeśli szanowna posłanka pije kawę z Scheuringową, a potem w sejmie wyrywają sobie obydwie kłaki i szarpią się za orzydle, to bardzo przepraszam, ale nie ma na to mojej zgody i zgłaszam postulat, by odebrano im jednak te prawa wyborcze. Mogą im one zostać przywrócone tyko jeśli przestaną się ze sobą kumplować. To samo dotyczy innych posłów. Jeśli Lichocka nie koleguje się z Wielgusową, to, w mojej ocenie wszystko jest okay i żaden obraźliwy gest nie został wykonany. Sprawy toczą się tak jak powinny, partia rządząca rządzi, a opozycja zbiera baty. Jest okay, albowiem tego nauczał nas najbardziej kulturalny z posłów zasiadających w ławach sejmowych, czyli Janusz Palikot. Jeśli widzi się w opozycji wroga, to można sobie pozwalać na różne rzeczy, a sąd i tak nas uniewinni. Moim więc skromnym zdaniem, posłanka Lichocka nie ma za co przepraszać, jeśli oczywiście nie umawia się na ploty z tą drugą. I nie ma się co tłumaczyć głupio mówiąc, że pocierała sobie palcem policzek pod okiem. Wszyscy widzimy, że nie o ten rodzaj pocierania chodzi. Nie ma się czego wstydzić.

No dobra, już kończę, pakuję manatki i jadę do domu. Przybędę tu znowu za miesiąc – 14 marca.

  31 komentarzy do “Odbierzmy kobietom bierne prawo wyborcze!”

  1. Z tym prawem to JKM był pierwszy i na poważnie ☺
     

  2. Co by było,  gdyby pani Pawłowicz jadła wtedy golonkę?  Dobrze,  że to tylko sałatka. 

  3. a czy ta sałatka z sejmu,  nie była jedzona około północy, kiedy to przeciągnęła Platforma obrady sejmowe aby kolanem przepchnąć sprzedaż lasów – to z sałatką to   był jakiś temat zastępczy,
    teraz chyba biega o to żeby zasypać wulgarności Platformy zaprezentowane w Pucku, więc dyżurna Wielgus zawołała co było ustalone w kuluarach i już w kuluarach pewnie ustalono listę świadków tego gorszącego zjawiska jakim jest wycieranie nosa,
    najsmutniejsze zjawisko to ci „aspirujący”, spróbujcie im przypomnieć np. nazwisko: Rzepliński
    no oni zwyczajnie nie pamiętają kto to był    

  4. Całe to towarzystwo od Sakiewicza czyni dziwne rzeczy, dając amunicję lewiźnie. Te nalepki o strefach wolnych od elgiebetów, zony gminne z zakazem pedałowania, teraz faki Lichockiej. Cuś tu nie gra.
     
    amunicje

  5. też szlagierem opozycji było z 5 lat temu,  zdjęcie premier Beaty Szydło, kiedy dotknęła policzka koło nosa , fotka obiegła świat bo ten jej gest, w pewnym ujęciu mógł być przez niewyszukanego „aspirującego” zinterpretowany jako dłubanie w nosie
    jednym słowem górą Arłukowicz, Nitras (chyba rzucał bucikami dziecięcymi), Pomaska rwąca tekst aktu prawnego (kobita z tego ugrupowania co to mu w życiu znów nie wyszło) i ktoś kogoś flagą uderzył (a może nawet drzewcem)   itd.
     

  6. w czym to ma pomoc? wyborcy wybiora innego dziwolaga. w koncu ktos jak Robert Biedron zostanie prezydentem ktos jak Anna Grodzka zostanie marszalkiem w sejmie a w senacie zasada wreszcie konie choc nie udalo sie to Caliguli. i wtedy wreszcie rozmowy podobne do tych nagranych u Sowy stana sie modelem dla gadania sejmowego

  7. Sałatka Pawłowicz to był temat zastępczy, na który wielu pisowców (oglądaczy propisowskiego TVNu) dało się nabrać. Tak jak daje się obecnie nabierać na tematy zastępcze generowane przez polskojęzyczny PiS udający polskich patriotów.
    A tymczasem państwo PiS rusyfikuje Polskę imigrantami z byłego ZSRR, importuje miliony ton węgla od Putina, sprowadza muzułmanów, traktuje Polaków jak obywateli trzeciej kategorii itd. Ale co tam, najważniejszym tematem jest kolejna udawana kłótnia w POPiSowej/postmagdalenkowej rodzinie.

  8. Kierownictwo PiS to lewacy udający prawicę. Dlatego zaplecze propagandowe PiSu propaguje tematy zastępcze dla pis-lemingów. Zważywszy na poziom tych tematów zastępczych, PiS musi mieć bardzo złą opinię o inteligencji swoich zwolenników. Czyżby akurat w tym przypadku mieli rację?

  9. Skoro doradca rządu Tuska mógł zostać premierem rządu PiS…

  10. kiedy słyszę Arłukowicz, od razu umacniam się w decyzji głosowania na PiS. Od kilku lat mam na Mokotowie lekarską opiekę weekendową, gdzie chory może się zgłosić i otrzymać pomoc lekarską,  kiedy przychodnie są zamknięte. Za czasów platformy i millerowskiej lewicy trzeba był w razie chorego dziecka, wydzwaniać pediatrę, który po zakończeniu dyżuru wpadł w sobotę/niedzielę prywatnie do chorego dziecka, zdiagnozował, przepisał leki i zainkasował 200 zł. za wizyte.
    Panie Arłukowicz , Zandberg ( też zdaje się był zatroskany tym że Lichocka nos wytarła)   nie udawajcie Panowie zatroskanych o to co pomyśli społeczeństwo  

  11. Nebraska jest Krystyną Pawłowicz¿ 

  12. Kłótnia w POPiSie/postmagdalence jest udawana. Proszę rzadziej oglądać propisowski TVN.

  13. ja jestem dużo ładniejsza – pasuje ci taka inteligentna odpowiedź? 

  14. Kiedy słyszę Arłukowicz, przypomina mi się program „Agent” na tefauhien, z 2000 roku. Tam udawał sympatycznego i miłego, młodego faceta.  A kimś takim nie jest.

  15. …i dużo młodsza ☺
     

  16. Haha przepraszam,  ale przeczytałem,  że o.  Szustak popiera Hołownię. Jakże mogłoby być inaczej. 

  17. Hołownia – pastor sekty TVNu idzie PO śladach Donosa, Polmosa i  Bigosa☺
     

  18. Oczywiście, on jest zawsze „na poważnie”

  19. Tu nie chodzi o żadną amunicję, bo nie ma żadnego sporu. Oni podzielili publiczną debatę między siebie i teraz odstawiają jakieś skecze

  20. Kolejne próby są podejmowane, ale jakoś się nie udaje

  21. Fabryka i Fundusz Wczasów Pracowniczych

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.