Kwi 192017
 

Telewizor jest niezwykle inspirującym medium pod warunkiem, że ogląda się go nie częściej niż dwa razy do roku. I ja akurat mam to szczęście, że udaje mi się utrzymać taką właśnie częstotliwość. To nie znaczy wcale, że nie mam ulubionych programów. Mam. Lubię na przykład serial „Kryminalne zagadki Las Vegas”. Jest on tak napompowany profesjonalizmem, tak przy tym inspirujący i zaskakujący, że zawsze kiedy mam okazję oglądam nawet te odcinki, które już kiedyś widziałem. Ostatnio zostałem uwiedziony przez twórców serialu po raz kolejny. Pokazywali tam bowiem szczególny rodzaj nieboszczyków. Takich mianowicie co to ich wepchnięto za życia w opony a następnie podpalono. Od razu poczułem się jak w domu, albowiem kiedy byłem dorastającym chłopcem naszą ulubioną zabawą było palenie opon na łąkach. Nikt nam nie przeszkadzał, nikt nas nie przeganiał, bo każdy wiedział, co to jest utylizacja opon w socjalizmie realnym kiedy nie działa właściwie wcale odbiór odpadów. Najfajniej było kiedy trafiła się opona od ciągnika, ale te mniejsze też nieźle się paliły. Myśmy zaś siedzieli wokół, wdychali ten okropny smród i patrzyli jak topi się, a następnie płonie guma, z której zostają na koniec tylko same druty. W filmie zaś, co mnie trochę zaskoczyło rzecz wyglądała trochę inaczej. Pokazywali zwęglone zwłoki nieboszczyka wciśnięte w całe i nie tknięte ogniem opony, a pan policjant oznajmiał, że oto widzimy efekt zbrodni niesłychanej – człowiek spłonął w oponach samochodowych. Jak spłonął – myślę sobie – kiedy opony są całe. I wtedy zrozumiałem, że mamy do czynienia z pewną umownością, z pewnym markowaniem profesjonalizmu policyjnego, który w praktyce musi wyglądać inaczej. Ten zaś, który pokazują w serialu „Kryminalne zagadki Las Vegas” wymyślony jest dla potrzeb ludzi, którzy nigdy niczego nie sprawdzali w praktyce. Po obejrzeniu odcinka z oponami zobaczyłem coś, co przekonało mnie, że zasada ta stosuje się w zasadzie do wszystkiego co pokazują w telewizji. Im bardziej zaś próbują nas przekonać do autentyczności przekazu, tym jest to gorzej zakłamany. I tak oto od serialu do pingwinów, poprzez urywane kawałki reklam doczekałem do wiadomości w telewizji państwowej. Tam zaś ogłoszono, że profesor Szwagrzyk wraca na tak zwaną łączkę. Nie odnaleziono bowiem jeszcze ciał dwóch najważniejszych bohaterów zamordowanych przez komunistów, czyli generała Nila i rotmistrza Pileckiego. Ciepło i miękkość z jakimi profesor Szwagrzyk mówił od zamordowanych, o ich bohaterstwie i poświęceniu od razu wyostrzyły moją czujność. Kiedy skończył kamera przeniosła się do jakiegoś pomieszczenia gdzie na ścianie, w bardzo ozdobnych ramach wisiały portrety Józefa Piłsudskiego i generała Fieldorfa, przed nimi zaś stał profesor Wysocki, ten wiecie, z fantazyjnie zaczesaną siwą czupryną. Uśmiechał się i mówił to samo co Szwagrzyk, okraszając jednakowoż swoją wypowiedź anegdotą. Rzekł mianowicie, że żona generała Fieldorfa mawiała, iż pierwszą miłością jej męża była Polska, drugą marszałek Piłsudski, a ona sama była dopiero na trzecim miejscu. Po wygłoszeniu tych słów profesor Wiesław Jan Wysocki uśmiechnął się tak promiennie, że od razu zawstydziłem się swoich krzywych i żółtych zębów. Dalej nie oglądałem, bo cały czas miałem w pamięci te niespalone opony i tkwiących w nich całkiem zwęglonych ludzi. I może nawet dałbym spokój tym opisom, ale przypomniałem sobie, że profesor Wysocki odwiedził mnie na targach, a ja pokazałem mu książkę o wołach. Bardzo się ucieszył, że są takie inicjatywy, uznał je za potrzebne i cenne, pożegnał się ze wszystkimi stojącymi wokół stoiska kolegami i popędził do swoich zajęć. Do tych zawieszonych na ścianie portretów jak mniemam, bo gdzieżby indziej było miejsce polskiego historyka, który podtrzymuje gasnącego w narodzie ducha? Napisałem „gasnącego”? Źle. Trzeba napisać – zwęglonego ducha. Dobrze jednakowoż jest przy tym zauważyć, że zwęglony duch tkwi w całkiem nowych i nie porysowanych nawet oponach. Czy to nie jest zaskakujące? Dla mnie jest. I dopóki się nie dowiem po co naprawdę Anders wysłał Pileckiego do kraju, nie będę mógł spokojnie słuchać anegdot opowiadanych przez historyków.

Powziąwszy, po raz nie wiem już który, takie postanowienie odszedłem na chwilę od telewizora i zerknąłem do poczty w komputerze. Znalazłem tam wiadomość od onyxa, który przesłał mi bardzo ciekawy link do dyskusji jaką na twitterze toczyli dwaj pisarze – Ziemkiewicz i Piekara. Proszę bardzo oto ten link https://twitter.com/R_A_Ziemkiewicz/status/852878258240716802

I pomyślcie teraz, w czasach kiedy ja paliłem na łąkach opony, Ziemkiewicz debiutował na łamach prasy! A był wtedy dopiero uczniem liceum! I jak ktoś tu przypomniał ostatnio chodził z tym Piekarą do jednej klasy. Przypomnijmy może kto jeszcze chodził z nimi do klasy. No, redaktor Wróbel przede wszystkim i ta dziewczyna, jak jej tam….o – Monika! Monika Jaruzelska z nimi chodziła, oni zaś już od 17 roku życia pisali tęgą prozę i drukowali to na łamach pisemek wydawanych przez nie wiadomo kogo. Jak to nie wiadomo? Wiadomo, przez RSW Prasa, Książka, Ruch. Przyszli tam, młodzi, zawstydzeni i przynieśli kartki zapisane swoimi kulfonami, a uprzejmy redaktor skierował ich do właściwego pokoju, gdzie inny redaktor, po przeczytaniu tych kartek zapisanych kulfonami aż podskoczył pod sufit, tak się nimi zachwycił. Nie wiem co tam było, ale obstawiam w ciemno, że zwęglony nieboszczyk w nowej oponie. Może jeszcze coś o miłości do ojczyzny, która musi być zawsze na pierwszym miejscu przed Piłsudskim, ewentualnie Dmowskim oraz żoną, czy tam dziewczyną, bo żon to oni wtedy jeszcze nie mieli. Pod tym linkiem trwa dyskusja o roli polonistek w kształtowaniu się młodych charakterów. I to jest niezwykłe, bo przecież to nie polonistki zdecydowały o debiutach Ziemkiewicza i Piekary. One pewnie były bardzo zaskoczone tym, że ludzie tak marnie piszący zadebiutowali na łamach pism ukazujących się drukiem, a do tego jeszcze – na swoją zgubę – zaskoczenie to zademonstrowały. I zobaczcie jak na tle tych dwóch prezentuje się wspomniany tu ostatnio Konrad T. Lewandowski, autor Ksina. On jest po prostu chodzącą uczciwością, a nie dość, że uczciwością to jeszcze krzywdą. Jemu się bowiem zdawało, że NCK pomoże mu wydawać i sprzedawać książki tylko dlatego, że zrobił sukces w niszy SF. Co za dziwny i niezorientowany człowiek? A my się go tu czepiamy i zarzucamy mu różne rzeczy. Niepotrzebnie. Pan Konrad jest uczciwym, tylko trochę pogubionym autorem. Teraz może coś mu tam zaświtało i zaczyna kombinować jak tu się ustawić z wiatrem, stąd to rodzimowierstwo. Wcześniej jednak w czasach orła bielszego niż gołębica był to pewnie autor mający szczerą chęć stanąć w szranki pisarskie z samym Ziemkiewiczem. O Piekarze nie ma co wspominać, bo nasz Przewodas wyprzedza go jadąc na pierwszym biegu, a Piekara w tym czasie ma już poważną zadyszkę.

Moim zdaniem warto poświęcić Piekarze słów kilka bo on się najwyraźniej szykuje do spalenia kogoś w oponie w taki sposób, by nieboszczyk się zwęglił, a opona pozostała nienaruszona. Dawał jakiś wywiad ostatnio, gdzie były zastosowane wszystkie chwyty mające zademonstrować moce przerobowe autora. Nie tylko pisarskie, ale także witalne. Było coś o dziwkach i okolicznych jakichś tematach, a Piekara ze swadą i powagą demonstrował swoje opinie na temat relacji damsko-męskich. To mnie trochę zaskoczyło, nie powiem, prawie tak samo jak te opony i zwęglone zwłoki. Myślę, że stosowanie takiej reklamowej dźwigni ma sens jedynie wtedy kiedy wygląd pisarza choć trochę koresponduje z deklaracjami. W przypadku Piekary zależność ta nie zachodzi i małym jest pocieszeniem, że w prawdziwym życiu bywa zwykle inaczej, to znaczy, że wygląd ma się nijak do możliwości. No, ale jesteśmy na rynku książki, w dziale promocji, musimy więc zachować się w sposób stosowny. Piekara chce nam zademonstrować swoje możliwości autorskie poprzez skorelowanie ich z tymi innymi możliwościami. A to nie jest są rzeczy idące w parze, wiem o tym na pewno. Wniosek więc z deklaracji Piekary płynie taki, te książki są tyle samo warte co zdjęcia trupów w oponach pokazywanych w serialu „Kryminalne zagadki Las Vegas”. I żeby się o tym przekonać nie trzeba nawet do nich zaglądać. Wystarczy wywiad z pisarzem. No, ale w takim razie kto zadecydował, że to Piekara ma być pisarzem? I to jeszcze w czasach kiedy był uczniem liceum? Ani chybi jakiś szczery patriota, zważywszy na tematykę książek Piekary. Na pewno patriota, który na pierwszym miejscu stawiał Polskę, a kobiety lekkich obyczajów, żonę i opony płonące w popularnych serialach dopiero na dalszych miejscach. Nie może być inaczej. Jakie to szczęście, że następnym razem telewizor będę oglądał dopiero za pół roku.

Zapraszam do księgarni Przy Agorze, do księgarni Tarabuk w Warszawie, do sklepu FOTO MAG, do antykwariatu Tradovium w Krakowie i do sklepu Gufuś w Bielsku Białej.

Przypominam, że mamy już nowy numer Szkoły nawigatorów, przypominam także o naszym indeksie zawierającym biogramy osób występujących w moich książkach

http://www.natusiewicz.pl/coryllus/

  300 komentarzy do “Orzeł bielszy niż gołębica w płonącej oponie”

  1. „profesor Wysocki” czyli Wiesław J. Wysocki?

  2. Zezwolenie na publikacje Ziemkiewicza czy Piekary ma prosta calkiem przyczyne: w latach 80tych waaaadza potrzebowala wentyla, zeby sie mlodzi rzucili wyzywac w sposob kontrolowany, a nie przygladali sie przewalowi zalozycielskiemu. Ten sam mechanizm zadzialal z Jarocinem: dziesiec czy dwadziescia lat wczesniej czepiano sie Niemena za kolorowe skarpety, a tu na festiwalu punkowe zespoly wykrzykuja swoj bunt. Dziwne? Tylko do momentu, az czlowiek przeczyta zyciorys jednego z glownych organizatorow interesu, Waltera Chelstowskiego.

    I jako manewr odwrocenia uwagi to zadzialalo, bo prawie nikt nie przeszkadzal monstrualnemu rabunkowi, ktory mial miejsce przez cale lata 80te – a nazwiska tych kilku, co sie wylamali i probowali robic raban, sa w raporcie Komisji Rokity i w dokumentach nt FOZZ. Wszystko z adnotacja ‚sprawcy nieznani’…

  3. Piekara ma etat stałego komentatora w „Warszawskiej gazecie”

  4. Może to były opony fireproof (ogntiotrwałe)?
    Są przecież te „runflat-y”, na których można jechać mimo przebicia.

    No chyba, że się rozlecą…

  5. ciota chełstowski to teraz prowodyr kodu

  6. Jak nie mogli być „czerwoni, to mieli być przynajmniej „zieloni”. No i to im wyszło… Tusk i Ferajna np. czy też pewien Paweł…

  7. Przyszli tam, młodzi, zawstydzeni i przynieśli kartki zapisane swoimi kulfonami

    I nie mieli dylemtów a la George McFly, że nie przeżyją gdy ich twórczość zostanie odrzucona 🙂

  8. Wiem. Pewnie nadal na etacie.

  9. Fama głosi, że scenariusze do wszystkich trzech serii Zagadek napisał człowiek wykonujący na co dzień zawód motorniczy.

  10. Jak tu mieć avatar?

  11. Nic tylko zazdraszczasz i zazdraszczasz, nawet w okresie wielkanocnym;-)))

    To przebijam geniuszem, co już jako piętnastolatek (rocznik 1967) pisał, wydawał, drukował, konspirował! I miał chyba zdolność bilokacji, bo obstawiał imprezy w miastach odległych o 300 km, w czasie powszechnie obowiązujących przepustek na podróż! Mając tę wyższość moralną, teraz czuje się w obowiązku innych lustrować, sierota bez ojca i matki, którzy nawet nie mogą piersi po ordery wypiąć, że takie cudo wychowali (i mieszkanie na jego działalność udostępniali). Voila:

    http://www.encysol.pl/wiki/Maciej_Gawlikowski

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Maciej_Gawlikowski

  12. No zazdraszam, bo myślę sobie, że jakbym zamiast palenia opon drukował opowiadania, to dziś miałbym już ze dwa Noble….jeden z literatury, drugi z ekonomii za skuteczną sprzedaż

  13. Tak, tak, dodajmy jeszcze rubrykę s-f w Młodym Techniku i pisemkach politechnicznych.

    Dębski, Oramus…Zajdel, Żwikiewicz – nurt polskiej fantastyki socjologicznej, to bym jednak oddzielił.

  14. To jest mistrz niedościgły. Dzięki jego filmom zwalniają z pracy nieuczciwych funkcjonariuszy. Ciekawe kogo przyjmują na ich miejsce?

  15. A ja w piłkę grałem i pisałem proste programy na Atari, a mogłem zostać autorytetem albo chociaż dziwkarzem, eh…

  16. No niechby ktoś spróbował przeszkadzać monstrualnemu rabunkowi, to by mu odpowiednie służby zaraz przypomniały gdzie jest jego miejsce.

  17. Kogo w pierwszej kolejności kochał ten, który pił z sutka?

  18. Jakby po paleniu opony wrócił do domu i zobaczył tam komputer atari, to bym chyba zemdlał.

  19. Ziemkiewicz debiutował w stanie wojennym, w „świątecznym” wydaniu tygodnika z datą 23 lipca 1982.
    http://s2.ifotos.pl/img/ziemkiewi_aaxpwhx.jpg
    To grafika do jego tekstu „Z palcem na spuście”, na końcu opatrzonego datą wsteczną (nie wiem czy dobrego wyrażenia użyłem) „1 VIII 1981”.
    http://s5.ifotos.pl/img/ziemkiewi_aaxpwar.jpg
    http://s10.ifotos.pl/img/ziemkiewi_aaxpwrx.jpg
    (+cd na kolejnej stronie)

    początek:
    Z palcem na spuście
    „Leżał ukryty w bujnej, brunatnej trawie, kilka metrów przed okopem swojej kompanii. Lustrując przez lornetkę pobliskie wzgórza. Słońce zalewało upiornym blaskiem zbocza usiane rdzewiejącymi wrakami czołgów, niesprzątniętymi trupami. Porozrywane wypalone pancerze, poczerniałe od żaru ciała i walająca się po ziemi broń przypominały o stoczonej tam przed kilkunastoma miesiącami bitwie.” (…)
    koniec:
    „Szare drzwi rozsunęły się posłusznie. Bez słowa wyszedł z celi i nie patrząc na nikogo ruszył schodami ku górze, ku zamaskowanej na kształt pagórka kopule bunkra. Skinieniem głowy pożegnał sztabowców i wyszedł w jaśniejącą już u wschodu noc. Szedł powoli ku nabunkrzonym okopom i dopiero po dłuższym czasie zauważył, że bezwiednie gładzi pieszczotliwie palcami chłodną stal spustu, ciążącego mu na ramieniu, gotowego do strzału mortyfikatora”.

    Być może warto się krytycznie pochylić czy tekst /treść/ pełnił porządane przez władzę funkcje. Ja się nie znam ale moim zdaniem, tak. Straszył.

  20. Zdzisław obudził się przed świtem w ustach poczuł smak goryczy….inaczej nie potrafią.

  21. spadam więc uściślę że chodzi o piłsudskiego

  22. Bardziej chyba pasowałbym tytuł „Z palcem w du…ie”?

  23. Ale my tu nie dyskutujemy o Piłsudskim.

  24. Monika załatwiła u tate zgodę na te ciemne okulary nad spluwą, żeby wszyscy koledzy  widzieli odwagę i tonkuju aluzju Rafałka AD 1982?

    A swoją drogą, to po kilkunastu miesiącach od bitwy, z trupów niewiele by zostało. Nawet w naszym klimacie, nie tylko w Las Vegas. Nawet kości już by dawno deszcze i zwierzęta rozwłóczyły.

  25. Dokładnie – mamy od 89 ‚wolną’ Polskę a tematu FOZZ nikt nie rusza, choč to kradzież, przy której wszystkie głśne afery (pzu, orlen, rywin) to drobne na waciki.

  26. Co tu mówić o bajkowo – serialowych TV, kiedy nawet programy przyrodnicze są dla kretynów.
    Na kanale National Geographic zastanawiali się jak to jest możliwe, że od ataków z natury łagodnych słoni w Indiach ginie więcej ludzi niż od agresywnych grizzly w USA i Kanadzie.
    Nie było nic o wspólnym zamieszkiwaniu słoni i ludzi oraz odosobnieniu w jakim żyją niedźwiedzie.
    Pół godzinny program bez tezy propagandowej z nierozwiązaną zagadką.
    Strach pomyśleć co oni muszą bredzić w programach z tezą np. globalnego ocieplenia.

  27. Samych uczciwych. Dziwne, że w przypisach w Wiki o  tropieniu SB-ków są jednak w większości teksty „interwencyjne” innych dziennikarzy, a nie samego MG.

    No i jakoś go komsomolska czujność zawiodła wobec własnego partyjnego szefa:

    http://www.lustracja.net/index.php/tajni-wspolpracownicy/183-leszek-moczulski-tw-sb

    http://niezalezna.pl/82203-leszek-moczulski-zostal-kodziarzem-zatail-wspolprace-z-sb-teraz-broni-demokracji

  28. A gdybyś te opony, zamiast na łące, na właściwych szyjach palił, to miałbyś jeszcze Nobla pokojowego;-)

  29. To było bardzo trafione jak gospodarz napisał o tym, że w telewizji do oglądania nadają się tylko Pingwiny z Madagaskaru 🙂 Uśmiałem się. Ale z drugiej strony jest też właśnie dużo dobrze zrobionych seriali. Jak dla mnie. Nie jestem w tym specjalistą ale mam wrażenie, że  seriale dużo częściej w ostatnim czasie są lepsze niż filmy które puszcza się w kinie.

  30. No bo to szkoła liderów była. Taka prawdziwa, na serio.

  31. Ziemkiewicz, Wróbel, Jaruzelska(przydałaby się lista wszystkich uczniów tego latającego uniwersytetu) Sami liderzy.

  32. Ten smak goryczy to od tego przedmiotu, co namaka w przelyku przez noc.

  33. odniosłem się do „pierwszą miłością jej męża była Polska, drugą marszałek Piłsudski, a ona sama była dopiero na trzecim miejscu.”

  34. Na Wiki RAZa nie ma słówka o Jaruzelskiej…

    Życiorys zaczyna się od Ukończył dziennikarstwo…

  35. To ci chyba umknęło Coryllusie.

    Też naukowcy i sensacje niczym z Las Vegas.

    http://niezalezna.pl/97279-ksiazeta-mazowieccy-pochodzili-od-celtow

  36. Na łamach „Do Rzeczy” także niezwykła rozmowa. Z Moniką Jaruzelską, córką generała Wojciecha Jaruzelskiego, rozmawia Rafał A. Ziemkiewicz. Przecież chodziliśmy do tego samego liceum, byliśmy na tym samym roku polonistyki. Co wtedy o mnie myślałeś? – pyta Jaruzelska. – No, z tobą miałem kłopot. Nie pasowałaś mi do Jaruzelskiego. Powinnaś być rozpuszczona, bezczelna, straszyć, że „Czekajcie, zaraz zadzwonię do tatusia i on was wszystkich…” – odpowiada publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że ten problem wrócił spotęgowany wraz z książką Jaruzelskiej. Nie tylko ty mi nie pasujesz do córki Jaruzelskiego – Jaruzelski mi w tej książce nie pasuje do Jaruzelskiego. Zrozum moją irytację – w całej polskiej współczesnej literaturze ze świecą szukać dobrego ojca, ojciec to zawsze jakaś ostatnia fujara, żałosny nieudacznik, tak jak u Pilcha czy Mentzla, albo wręcz sadysta i oprawca, tak jak u Kuczoka. I bodaj jedyny obraz ojca idealnego, kochającego, odpowiedzialnego gdzie znajduję? We wspomnieniach Moniki Jaruzelskiej – mówi Ziemkiewicz. – A ja twoją książkę, „Zgreda”, która mi się zresztą bardzo podobała, czytałam w tych miejscach, gdzie piszesz o swoim ojcu… no, z szerokim uśmiechem. Przecież ty go też usprawiedliwiasz – odpowiada Jaruzelska. Rozmowa Ziemkiewicza z Moniką Jaruzelską – w nowym „Do Rzeczy”.
    https://dorzeczy.pl/981/nr-22-Polska-opluta.html

  37. Oczywiście, że mi nie umknęło. Wstawiłem tu portret Zygmunta Augusta i zażądałem sprawdzenia jego haplogrupy

  38. To był czas, kiedy RAZ chadzał na imieniny do Giertycha.

    A co do wywiadu – spijają sobie z dzióbków, wtedy przestałem nabywać prasę niepokorną.

  39. to jak RAZ wróci z posiedzenia komitetu wykonawczego Endecji i zobaczy, że „Socjalizm” już w sprzedaży, to dopiero słabo mu się zrobi, pewnie ‚brunatny będzie leżał w ukrytej trawie wśród kompanii rdzewiejących trupów, aż mu się zmasakrowana kopuła rozsunie posłusznie’

    A może Pan sobie z nas zadrwił i RAZ Panu reklamę zrobił jedynie, tym ostatnim tekstem w gazecie? Myślę, że on/oni są przerażeni tak, jak jeszcze nigdy nie byli przerażeni, że tak zwyczajnie ktoś przychodzi i wywraca im stolik – i nie można się jego oficerowi prowadzącemu/red. naczelnemu poskarżyć, bo takiego nie ma.

    Bo to już nie są żarty, to nie jest pozew od Michnika – „krzyż pluszowy”.

    Nie o take polskie literaturie my walczyli.

  40. Tacy to i ‚niepokorni’: RAZ spija sobie z dziubkow z Monika Jaruzelska, a rodziny ludzi ‚zmarlych’ wokol afery FOZZ niech sie wypchaja. Jasny przekaz dla wszystkich, ktorzy mysleli ze z tym obalaniem komuny to wszystko na serio bylo.

    Boze, co za zenada.

  41. Dobrze by bylo, ale nie wierzylbym za mocno w to przerazenie. Ten recycling z XVIII wieku jest straszny: z jednej strony Familia – tylko Zachod, Bruksela ponad wszystko, plunac na ten zascianek,  z drugiej Konfederacja – wychowajmy mlodziez na nowych Wykletych. Obie te postawy kwalifikuja sie albo do psychiatryka, albo przed pluton egzekucyjny.

  42. Tyle tu dziś o Ziemkiewiczu, nie wiem czy widzieliscie jaki collage urobili 🙂
    https://dorzeczy.pl/_thumb/79/de/7ddfc2eb1ec7de1a9dcfa7596d3e.jpeg

  43. Pozycjonują się chłopaki. My zaś jesteśmy tymi co trzymają z Hartmanem. Kolega Osiejuk zaś wręcz przygotowuje zamach na Kaczyńskiego.

  44. On obstawia wszystkie opcje (teraźniejsze i potencjalne przyszłościowe).

    Czyli Diabłu świeczkę, ale i Panu Bogu ogarek.

  45. Nie kojarze kontekstu, ale srodek gornego rzedu to chyba Coryllus – jaki tu zwiazek z Holdysem? Jakas chyba abstrakcja, ja prosty statystyk jestem i nie ogarniam.

  46. Z przykroscia musze powiedziec, ze im starszy sie robie, tym na tle takich elastycznych ‚niepokornych’ wieksza sympatie budza we mnie ludzie tacy jak Miller – stary komuch, ale przynajmniej nie udaje i czlowiek wie, czego mozna sie spodziewac.

  47. Az wszedlem na strone ‚Do Rzeczy’ i jaki baner wyskakuje w srodku strony? Odziez patriotyczna z ‚Red is bad’ przeceniona o 50pct.

    Dobrze, ze nie jestem satyrykiem, bo z takim samozaoraniem nie bylbym w stanie konkurowac.

  48. O minimalizowaniu strat, czyli pingwiny z Madagaskaru w akcji;-)))

    https://www.youtube.com/watch?v=0H08giWG2As

  49. Mnie się podoba „bujna, brunatna trawa”.

  50. Ruszył Michał Falzmann…

  51. Pełna zgoda. RAZ może zareagował emocjonalnie, ponieważ zdał sobie sprawę, że słabuje, a życie nie znosi próżni i ktoś ciekawszy może go zastąpić.

  52. Googlnęłam sobie na grafikę przy tym Piekarze – okładki jego dzieł zapierają dech w oponach.

    Uciekajmy!!! 😉

  53. Dokladnie – i jak jego, profesora Panke (tudziez gliniarzy, ktorzy przyjechali pierwsi do wypadku Panki) ‚ruszyli’ specjalisci od spiewu i mas, to glucha cisza. Pisal tylko s.p. profesor Przystawa, ale czy ktokolwiek zainteresowal sie tematem w parlamencie? A przeciez – jesli wierzy prof. Przystawie – Falzmann zasypal listami prezydenta, premiera, prymasa (serio) i w ogole wszystkich swietych. I co? I nic.

    Jak to ujmuje niezawodny Michalkiewicz: obie strony dealu w Magdalence ‚kopia sie po kostkach, ale nie wyzej’. Ochrona przekretu zalozycielskiego III RP – przypuszczalnie jedyne, co cala kasta polityczna uznaje za strategiczny interes nie podlegajacy biezacym przepychankom. Smutne.

  54. No to „na grubo” już lecą. Żarty się widać skończyły i opony „gumy znaczy” zaczęły im się palić od tego buksowania. Wygląda to ciekawie.

  55. Straszny jest los czlowieka, ktory uwaza sie za buntownika i nagle orientuje sie, ze dla wielu ludzi jest dokladnie takim samym establishmentem jak ci, ktorych (nominalnie) zwalczal. Zreszta w jakims rzadkim przeblysku szczerosci RAZ kiedys powiedzial, ze dla mlodego pokolenia on bedzie tym, czym dla niego kiedys GW.

    Ale zeby nie bylo tylko negatywnie o panu Z: przeczytalem ‚Jakie piekne samobojstwo’ i niektore wygrzebane tam klimaty odnosnie stopnia penetracji II RP przez sluzby sowieckie podnosza wlosy na glowie – poza prof. Wieczorkiewiczem u nikogo o tym nie czytalem. Wiec nawet Ziemkiewiczowi czasem wyjdzie cos dobrego, tylko niestety rozmienia sie chlop na drobne od bardzo bardzo dawna. szkoda.

  56. a podstawówka to pewnie któraś z tradycji szkól  TPD-owskich (tzw. o profilu świeckim, a de facto  ateistycznym)

  57. Nie ucieszę Cię gdy powiem, że do JK też pisał… JK wiedział o FOZZ.

  58. Rywin nie jest aferą tam nie było i nie ma kasy to było usiłowanie dojścia do kasy

  59. Dziś w tekście autora pojawił się wątek celu wysłania Pileckiego do kraju. Wczoraj zaś w komentarzach sprzężony z powyższym wątek WiNu. Twórca WiNu Jan Rzepecki, więzień oflagu (kiedyś pojawił się interesujący wątek oflagów), po powrocie aresztowany przez UB wydaje milion dolarów komunistom, które można było przeznaczyć np. na przerzut żołnierzy podziemia za granicę… Ja mam u siebie na półce wspomnienia żołnierza WiN Bogdana Zdrojewskiego (zbieżność nazwisk  nieprzypadkowa – stryj europosła), który w wieku okołomaturalnym, bierze czynny udział w konspiracji WiNowskiej. M.in. w ten sposób, że próbuje z kolegą  zlikwidować we wrocławskim parku Szczytnickim jakąś bestię z UB. Akcja kończy się niepowodzeniem. Zaś Zdrojewski później w innych okolicznościach wpada w Warszawie i zostaje aresztowany. Następnie przechodzi przez okropną traumę przesłuchań i więzienia. Ja zwróciłem uwagę na co innego, na tę akcję z parku Szczytnickiego, dla mnie to była prowokacja na maturzystach. Oficer, który miał dojechać z Legnicy na akcję i dowodzić oczywiście nie dojechał. Osobiście pytałem autora, czy były jakieś przygotowania do akcji, kto to był co wydał rozkaz i miał dowodzić itp. Otrzymałem mglistą odpowiedź, i trochę zasłaniania się konspiracją. Nie chodzi o obarczanie p. Zdrojewskiego jakimś młodzieńczym brakiem wyobraźni, bo dezorientacja społeczeństwa po wojnie była olbrzymia,  zaś on zapłacił olbrzymią cenę. Ale o to wrażenie, że nad tym podziemiem stał jeszcze KTOŚ kto faktycznie decydował.

    P.S. Dziękuję autorowi za gratisową książkę dołączoną do zakupów.

  60. Tak obstawialem, i niespecjalnie mnie to dziwi – JK chwilami wykazuje sie zastanawiajaca selektywna amnezja. No ale w koncu w Magdalence nie parzyl kawy…

  61. Niefortunny skrot myslowy z mojej strony, przepraszam – nie ta liga co PZU czy Orlen.

  62. Miller jeszcze nosi resztki etyki w sobie to taki relikt

  63. Anatomia siły, dobrze się czyta

  64. Parlament w RP nie jest od takich rzeczy jego misja wyklucza takie zainteresowania

  65. Uważam Rze miało mocny pierwszy numer, jeszcze w formacie a4, na gazetowym papierze, lista tematów tabu w polskiej debacie publicznej.

    A potem międlenie bieżączki, rozłam, półpornograficzna powieść w odcinkach europosła a teraz tępienie konkurencji za pomocą niewybrednych środków.

  66. Te trupy były w całych oponach, bo palenie opon jest nieekologiczne. A palenie trupów wręcz zalecane. Zatem chodziło o aspekt dydaktyczny.

  67. Chyba mierzone w ppm, i tylko wobec kumpli.

  68. Chyba nie, bo komputer pracuje w wirtualu, a w realu… Eh!
    Z rozrzewnieniem wspominam pieczenie na łąkach kradzionych z pola ziemniaków i niecierpliwe rozglądanie się wokół, czy nie zbliża się właściciel pola z grubym kijem. Aby zmniejszyć ryzyko złapania to należało mocno pohajcować ognisko. W tym celu wrzucało się przywleczone kawałki papy z rozwalającej się szopy. Nikomu zapach smoły pieczonych ziemniaków nie przeszkadzał. Jak dociągnę do osiemdziesiątki to będę robił za dowód, że benzo(a)piren nie jest szkodliwy.

  69. A pisałem, że trza mu z plaskacza :/ Ech…

  70. I nie tylko o tym ma wiedzę ale to nic nie zmienia

  71. Świetny przykład. Podobny znam z Chełmna nad Wisłą – całą licealną młodzież patriotyczną wygarnęli na „byłego AKowca”.

  72. Aktem założycielskim drugiejerpe i czeciejerpe było najprawdopodobniej uchwalenie Konstytucji Trzeciego Maja. Okres od roku 1989 stanowi ukoronowanie wysiłków pokoleń tych, którzy marzyli o ostatecznym zgnieceniu Polski przedrozbiorowej.

  73. Wszyscy (ważni) wiedzieli.
    I wszyscy się bali.
    No i to było poza ich zasięgiem.
    Faktycznym suwerenem w III RP była bowiem „wojskówka” ergo „ludzie ze wsi”.
    A FOZZ to był ich „projekt”.

  74. Nie jestem calkiem pewien na ile to skutek, a na ile przyczyna – ale w kontekscie polskich problemow (w szczegolnosci: upadku I RP) zawsze irytowalo mnie zle pojmowane milosierdzie i wynikajaca zen tolerancja dla zdrajcow (chocby ulaskawienie Radziejowskiego). Czego by nie mowic o Anglikach, pare rzeczy mieli historycznie dobrze pomyslane, zaczynajac od instytucji Traitors’ Gate w Tower.

  75. Z jednej strony ‚sprawiedliwosc spoleczna’ wpisana do konstytucji, z drugiej – zabojczo skuteczny manewr specjalistow, ktorzy zarzneli w Polsce idee wolnorynkowe wyrabiajac w ludziach skojarzenie wolny rynek = Korwin (facet zapraszajacy na swoje urodziny Urbana, ktory wpuszczal go do telewizji sporo przed ’89)…

  76. off     Taka kapela jak manu chao wzieli kase zeby propagowac czerwona gwiazde. Do tego beznamietnie kazali wtloczyc akcenty zydowskie. Co za bezczel.

  77. Wydarzenia 10. 04. 2010 r. świadczą o tym, że nie tylko po kostkach…

    Polecam dzisiejszą notkę Toyaha.

  78. Albo daltonista, albo to od tej rdzy czołgowej;-)

  79. Ten akurat chyba glupi jest sam z siebie, nikt mu nie musial placic dodatkowo…

  80. Ta metoda czyszczenia przedpola z niepewnej młodzieży szła szerokim frontem przez całą Polskę. Czasem kończyło się tylko kilkudniowym aresztem i zakazem studiowania (anulowanym po październiku 1956 r.), czego doświadczyła moja śp. mama, czasem skutki bywały tragiczne.

  81. No tak, tylko – zakladajac, ze to faktycznie byl zamach – nie poszlo przeciez o FOZZ i inne przekrety… Jesli juz, to o raport z likwidacji WSI (byly niepotwierdzone pogloski, ze ludzie Bula weszli na rympal do biur prezydenckich *zanim* przyszlo oficjalne potwierdzenie smierci LK), z ktorym – podobnie jak z lustracja – ekipa PiS bawila sie nie wiadomo po co zamiast ujawnic jak leci. Mysleli pewnie, jak wielu przed nimi, ze trzymajac w garsci teczki beda mieli haki i beda rozstawiac wszystkich po katach.

  82. Kto przeżył gruźliczankę z saturatora, temu benzopiren nie straszny;-)

  83. Byli tacy co probowali ruszyc ale szybko zajeli sie nimi nieznani sprawcy.

  84. Totez ja ich nie winie, bo tez bym sie pewnie wystraszyl i nie czynie nikomu zarzutu z braku bohaterstwa – ale juz odrobiny mniej tromtradacji (Ruscy! zlo! agentura! Polska wstaje z kolan) chyba moge sie spodziewac. Bo polaczenie takiej retoryki ze skrzeczaca rzeczywistoscia jest straszno-smieszn.e

  85. Ha! Gruźlicznaka na pętli tramwajowej w naszym mieście! Saturator /3 szklanki obtłuczone/ był stawiany na hydrancie ulicznym. Kolejka zawsze. Sok malinowy. Woda z bąbelkami. PYCHA! Przeżylim i żyjem! Taaaa, benzopiren to dla nas rybka po prostu.

  86. Ale to nie mógł nie być zamach. Prawdopodobieństwo, że ten lot w ogóle się odbył, równa się zeru.

  87. Skądinąd straszliwe te fragmenty wczesnego Ziemkiewicza. Kicz. Tzw. proza przymiotnikowa. Buuu….. (Ja nie pałam do RAZa żywiołową niechęcią.)

  88. Znowu projekt „FYM”? Polecam projekt „Sumliński”, jest dużo bardziej wyrafinowany

  89. Tego nie wiem –  po kolejnych obalonych rewelacjach z obu stron (sztuczna mgla / bomba termobaryczna w GaPol – pijany LK / Blasik w kabinie / klotnia tegoz z pilotami na lotnisku w GW) pewne jest tylko jedno: nie wiemy co sie dokladnie stalo. Poszlakowe dowody (zachowanie Tuska i Grasia w kontekscie sledztwa / konwencji chicagowskiej, ‚dowcipne’ uwagi Palikota i Bula ze ‚poleci i juz’, pogloski o pruciu sejfu z raportem nt WSI zanim przyszlo potwierdzenie smierci LK) wskazuja na celowe dzialanie po stronie polskiej. Ale dowodow nie ma i znajac historie obstawiam, ze za mojego zycia nie bedzie.

    Gdybym mial spekulowac, stawialbym na samodzielne dzialanie ludzi z wsi i okolic, na ktorym Ruscy skorzystali zorientowawszy sie, jak moga bezkarnie wywijac Tuskiem (dla Putina to czysty zysk: nie robili zamachu, nikt nie ma na nich dowodow, ale moga skorzystac wzmacniajac reputacje: patrzcie, jestesmy w stanie odwalic Polakom prezydenta – wiec lepiej nie podskakujcie. Jak w tym sloganie ‚czysty zysk bez ryzyka’). Ale w sprawstwo kierownicze ruskich sluzb watpie.

  90. – Poproszę wodę

    – Z sokiem czy bez?

    – Bez

    – Bez malinowego czy bez pomarańczowego?

  91. A dlaczego Anders zrobił to:
    (fragment artykułu „Trzecia Lista Andersa”) Może wszyscy o tym wiedzą i się wygłupiłam, ale po wczorajszej naszej dyskusji szukałam pewnych informacji i znalazłam ten artykuł. Im więcej się wie o „naszych najwybitniejszych” tym bardziej przykro się robi. Ale jak powiedziała Pani KOSSOBOR trzeba zamknąć uszy na całą tą patriotyczną „narrację” o tych co „polegli za ojczyznę i ideały” i szukać.

    UAN liczyła około 50 tysięcy wojska. Generał Szandruk postanowił uratować skórę swoim ludziom, wiec 7 maja 1945 r. poddał się Amerykanom. Obowiązywało wówczas takie prawo, że – na mocy porozumień ze Związkiem Radzieckim – wszyscy jeńcy, którzy przed wojną mieszkali na terenach polskich, do których po wojnie rościł sobie prawa ZSRR, mieli zostać deportowani i oddani władzom radzieckim. W ZSRR groziła im śmierć albo łagier. Dotyczyło to, oczywiście, także Ukraińców z Galicji, do wojny – obywateli II RP. 

    Generał Władysław Anders postanowił jednak pochylić się nad nimi i uratować ich przed zemstą Stalina. Nie wiadomo, czym się wtedy kierował. Niemożliwe, by nie dotarły do niego wiadomości o zbrodniach popełnianych na Polakach przez ukraińskich SS-manów. Niemożliwe, by nic nie wiedział o pacyfikacji Huty Pieniackiej, Podkamienia czy Chodaczkowa Wielkiego. Niemożliwe, by nie zdawał sobie sprawy z morderstw popełnianych przez Ukrainców w czasie Powstania Warszawskiego.  A jednak przystał na pakt z diabłem. Zgodził się mianowicie spotkać z generałem Szandrukiem, dowódcą Ukraińskiej Armii Narodowej, w szeregach której kryli się mordercy. Owo spotkanie zaowocowało tym, że generał Anders udzielił ochrony prawnej tym Ukraińcom, którzy byli wcześniej obywatelami polskimi. Po prostu – uznał 8 tysięcy żołnierzy tej jednostki za pełnoprawnych Polaków.  Tych 8 tysięcy Ukraińców nie zostało dzięki temu deportowanych do ZSRR. Część z nich wyjechała potem do Kanady, część do Wielkiej Brytanii. W 2001 r. powstał dokumentalny film „SS in Britain”, z którego zdumieni Anglicy dowiedzieli się, że ich sąsiedzi, „spokojni” i „porządni” ludzie, w czasie II wojny światowej zabijali Polaków wraz z Niemcami. „

  92. Kozakow walczacych po stronie Wehrmachtu odeslano ekspresowo Stalinowi, a Ukraincy w dziwnie duzej ilosci sytuacji mieli specjalne traktowanie – przeciez gdyby nie zawzietosc sowieckich sluzb, Bandera spokojnie dozylby swoich dni na emeryturze w Niemczech.

  93. Ładne 🙂 No ale wtedy był tylko sok malinowy. Pomarańcze rzucali na Święta. Ekscytujące wiadomości z radia: statek z pomarańczami z Kuby płynie. Ludność ustawiała się w blokach startowych etc.. Skądinąd pomarańcze kubańskie były do kitu.

    A czy były jakieś sztuczne soki pomarańczowe wtedy? Nie wiem. Była oranżada w proszku o smaku pomarańczowym i cytrynowym.

    Mógł być sok wiśniowy. Znaczy:  „bez wiśniowego” 🙂

  94. OT, ale dobrze pokazuje liderów naszego dziennikarstwa.

    Wczoraj przez media przemknęła informacja o epidemii żółtaczki pokarmowej w Ostrowie Wielkopolskim. Wszystkie „ważne” publikatory podawały ją w ten deseń (niemal słowo w słowo, niezależnie od opcji politycznej): http://zdrowie.radiozet.pl/Choroby/Zoltaczka-pokarmowa-atakuje-w-Ostrowie-Wlkp.-Kilkanascie-osob-w-szpitalach

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ostrow-wielkopolski-epidemia-zoltaczki-pokarmowej-kilkaset-o,nId,2383443

    I tylko lokalna telewizja internetowa podała taką informację:

    http://www.ostrow24.tv/news/93978-gej-rozsiali-wirusa-zoltaczki-ostrowie-krotoszynie.html

  95. Nie pamiętasz hasła reklamowego: „kubańskie pomarańcze – mamy więcej soku” 😉

  96. Co przeważyło szalę, to my nie wiemy. Ale uderzenie było mocne i wymowne.

  97. Mówiło się „poproszę z czerwonym”, „albo poproszę z żółtym”. Ciekawe kto wówczas produkował na dużą skalę te „soki” jak i oranżadę w proszku, kapiszony, złote oznaki szeryfa, maciupkie scyzoryki na łańcuszku, blaszane traktory na drucianą sprężynę, i inne badziewie niezbędne dzieciarni. Nigdzie nie widziałem fabryczek z odpowiednim dla takiej produkcji szyldem, a Chin jeszcze „nie było”.

  98. Nie czytam sajens – fajens, więc tego rodzaju twórczości RAZ – a nie mogę oceniać, ale sądząc po jego „zaangażowanych” dziełach literackich, nie odszedł daleko od stylu młodzieńczego. I jeszcze ta niczym nie uzasadniona bufonada. Okropny typ.

  99. Prawde powiedziawszy to nie wiem, co jest bardziej przerazajace: wariant wszechmocnych sluzb, ktore moga zalatwic prezydenta – czy scenariusz, w ktorym nie bylo zadnego spisku i to po prostu skumulowany balagan i ojtam-ojtam-jakos-to-bedzie, bedace podstawa funkcjonowania polskiego panstwa.

  100. i Kossobor

    Szklanka koniecznie na łańcuchu, jak na dworcu PKP w Krakowie;-)

  101. Ja czytam, i z przykroscia mowie, ze odszedl – wlasnie w bufonade. Poki trzymal sie SF, bylo niezle: pozbyl sie mlodzienczych manieryzmow, mial niezle rzemioslo w sensie jezykowym i kilka ciekawych pomyslow fabularnych. No ale SF jest niepowazne, salony nie promuja, to nie jest prawdziwa literatura – wiec czujac gdzie stoja konfitury, zmienil front.

    Ze tez – jako polonista – nie kojarzyl, ze takiego np Brzechwe uniesmiertelnily wiersze dla dzieci, ktore ponoc zaczal pisac zeby poderwac urodziwa przedszkolanke z sasiedztwa 🙂

  102. Narracja pierwszych minut i zabawy z czasem zdecydowanie przeczą wersji z bardakiem i wypadkiem.

  103. Osiejuk na „salonie 24” ma tekst jeszcze z dnia strajku ZNP, więc gdzie szukać Jego nowych tekstów?

  104. Jedna stajnia i wozak ten sam

  105. – Poproszę wodę z sokiem.

    – Z żółtym czy z czerwonym?

    – Z żółtym… albo z czerwonym dla odmiany.

    Szklanka wody z sokiem 1 zł,  czysta 30 gr.

    Przeżyłam. Saturator miałam w pół drogi ze szkoły. Ze względu na cenę, gruzliczanke piłam rzadziej niż bym chciała.

  106. Zakładka Polecane strony, u górybpo prawej. Jest Krzysztof Osiejuk i Pantera.

  107. Tak jak napisalem powyzej: poszlaki wskazuja na sluzby, i to raczej polskie. Ale przekaz zostal utopiony w takiej ilosci szumu ze dojscie do prawdy nie bedzie latwe, o ile w ogole mozliwe.

  108. projekt „Sumliński” ma dużo lepszego wozaka

  109. Dziś te idee dość dobrze propaguje np St. Michalkiewicz m.in. w mediach katolickich. Teź np Waldemar Racja. W zasadzie na chwilę obecną to myślę że Najwyższy Czas nie jest najgorszy

  110. Opony i ludzie to jedno. Ale tylko jeden na 25 robotników nadaje się do produkcji opon.

  111. Myślę że to mogłbyc już  sejm niemy albo nawet udana erekcja Wettinów

  112. Anders miał drugą żonę Ukrainkę,to tez chyba miało wpływ.Jego dzieci z pierwszego małżeństwa odcięły sie od niego.

  113. Dowiemy się czegoś tylko wtedy jak się pokłoca mocarstwa. Tak jak było z pierwszym Katyniem. Jeśli komuś będzie zależało by Polaków zmobilizować do czegoś

  114. Ten komentarz miał być do notki Konrada o Korwinie

  115. Produkowali prywaciarze. Znałam jednego od wód gazowanych. 3cia RP pewnie ich wykończyla, albo co  niektórzy obrosli w pióra i chodzą w marszach KOD-u.

    Maciupkie scyzoryki były bezcenne dla dzieci nadmiernie ostrożnych matek. Takie malutkie, niewinne breloczki, a grę w pikuty można było zacząć trenować.

  116. udana erekcja Wettinów to jest najlepszy żart jaki słyszałem od czasów kawału o kierowcy TIR-a i kosmitach

  117.  gen. Władysław Anders (1892–1970) …..Tauchert, ewangelik.
    We IX/1939 r. Anders odmówił wykonania rozkazu Naczelnego Wodza. Rozkaz ów nakazywał przemieszczenie swojej wielkiej jednostki (Nowogródzka Brygada Kawalerii), dla utworzenia „pomostu” na skraju Puszczy Kampinoskiej, po którym miały przedostać się do Warszawy krwawiące w bitwie nad Bzurą armie „Poznań” i „Pomorze”. W rezultacie jego niewykonania- obie armie zostały rozbite na przedpolach stolicy
     Za namową Stalina oraz jego sojusznika premiera Anglii W. Churchilla, zdradził swojego przełożonego gen. Władysława Sikorskiego. Wbrew rozkazom premiera RP gen. Sikorskiego wyruszył do Iranu by bronić pól naftowych. Rtm. J. Klimkowski, który przez prawie dwa lata, poczynając od 20 sierpnia 1941 r. w Buzułuku, był osobistym adiutantem-sekretarzem Andersa,  przygotowania Andersa do ewakuacji wojska wbrew i w tajemnicy przed gen. Sikorskim, oceniał jako zdradę własnego premiera, również jako złamanie umowy, zawartej w lipcu 1941 r pomiędzy rządami polskim i radzieckim.
    Rozwiedziony (co to za oficer, który porzuca żonę dla aktoreczki rewiowej; dał zły przykład żołnierzom II Korpusu we Włoszech); najbliższy jego doradca: Żyd Sakowski. Pomógł wydostać się z ZSRR  ok. 4 tys. Żydów (zamiast Polaków), którzy w Palestynie zdezerterowali (ok. 3 tys.) bez żadnych konsekwencji dyscyplinarnych i zasilili partyzantkę żydowską.
        Po wojnie żołnierze ukraińskiej 14 Dywizji SS  nie zostali wydani Stalinowi… nie ponieśli kary za mordowanie tysięcy Polaków… a kto nie pozwolił na to? – Anders . Wystawił im dokumenty obywatelstwa polskiego i mogli pozostać na Zachodzie, kontynuując w USA i Kanadzie struktury i ideologię szowinizmu ukraińskiego.
    Bitwa pod Monte Cassino (V/1944) dla  polskiego interesu narodowego była szkodliwa – zginęło ponad 1000 Polaków, gdy  było już wiadomo, że Alianci zdradzili nas w Teheranie (XI/1943)!
    Anders finansował pieniędzmi II Korpusu powstanie „Kultury” paryskiej. Bez tej pomocy, ten żydowski organ nie mógłby powstać i rozwinąć się.
    Dwukrotnie żonaty. Pierwsze małżeństwo z  Ireną Marią (1894 -1981) z domu Jordan-Krąkowską (rozwódka z dzieckiem); z tego związku było dwoje dzieci: Anna (1919-2006) – autorka wydanych pośmiertnie wspomnień „Mój Ojciec generał Anders”, i Jerzy (1927-1983). Drugie małżeństwo z rozwódką Ireną Renatą z d. Jarosewycz (pochowana obok generała na cmentarzu pod Monte Cassino); z tego związku pochodzi Anna Maria (ur. 1950) Costa vel Anders. Pierwsza żona z dziećmi w 1945 r. dostała się do Włoch, aby połączyć się z mężem, jednak gen. Anders odrzucił ich dla nowej kochanki.
    Zdrajca własnej rodziny nie może być polskim bohaterem.
       Anders jest podejrzewany przez niektórych historyków, że przeszedł na stronę sowietów. Zdaniem gen. M. Boruty-Spichowicza inicjatorem werbuku był ludowy komisarz bezpieczeństwa państwowego (…) Mierkułow, jeden z najinteligentniejszych funkcjonariuszy  sowieckich służb. Wiadomo, że uważał Andersa za „oficera armii rosyjskiej, lubiącego dziewczynki i pieniądze”, którym „kierować” i z którym „rozprawić się nie będzie trudno”.
    ·  Irena Renata Anders (1920 – 2010), z domu Jarosewycz, aktorka rewiowa, pseud. art. Renata Bogdańska, pierwsza żona Gwidona Boruckiego (1912-2009), druga żona gen. Władysława Andersa (ślub w 1948 r.). Wychowana w ukraińskiej rodzinie o tradycjach muzycznych. Jej ojciec Mykoła Jarosewycz był księdzem grekokatolickim, matka Ołena z Niżankiwśkich, pochodziła również z rodu księży grekokatolickich, była siostrą znanego ukraińskiego kompozytora, księdza greckokatolickiego Ostapa Niżankiwśkiego. Jedna z sióstr była aktywnym członkiem OUN – po wojnie mieszkała w USA. Irena Anders należała do komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego przed przyspieszonymi wyborami prezydenckimi 2010. W sierpniu 2010 roku przyjechała na jego zaprzysiężenie.
    ·  Anna Maria Anders jest owocem związku gen. Władysława Andersa z Ukrainką, Iriną Jarosewycz. Była ona urodzoną w Czechach córką duchownego grecko-katolickiego i siostrą starszej od siebie Tatiany ( działaczki ruchu banderowskiego ) a także piosenkarką rewiową. Występując z polską orkiestrą Henryka Warsa w okupowanym przez sowietów Lwowie i na tournées po ZSRR czasu wojny, posługiwała się polsko brzmiącym pseudonimem Renata Bogdańska (odkąd w 1940 r. zawarła związek małżeński z polskim aktorem kabaretowym, Gwidonem Boruckim). To jemu – gdy Borucki już był żołnierzem 2 Korpusu – Anders odbił we Włoszech, już po bitwie pod Monte Cassino, jego ślubną małżonkę, posługując się, jako kuplerką, jej koleżanką z teatrzyku 2 Korpusu – popularną przed wojną warszawską piosenkarką, Zofią Terné. Mówiono wtedy o nowej miłostce generała, spośród członkiń jego „haremu”. Jednak romans przemienił się we wspólne pożycie na oczach całego II Korpusu.
    Na skutek, zaiste, karcianych zagrywek matrymonialno-religijnych, ślub Renaty Bogdańskiej z Władysławem był rzymsko-katolicki, bowiem jako greko-katoliczka, która zawarła pierwszy związek małżeński przed władzami sowieckimi, Bogdańska była w oczach Kościoła katolickiego osobą wolną. Również generał – przyjęty do Kościoła katolickiego przez biskupa Gawlinę w dniu jego imienin 27 czerwca 1942 r. w Jangi Julu w Uzbekistanie – był też „wolny”, bo jego ewangelicki ślub z Ireną Prószyńską, która w oczach Kościoła katolickiego była mężatką, również nie był ważny…
    Anna Maria Costa z d. Anders (1950 – ),  ukończyła filologię romańską (jęz. francuski i hiszpański) na Uniwersytecie w Bristolu. Kontynuowała naukę w USA, gdzie na Uniwersytecie w Bostonie uzyskała tytuł MBA (Master of Business Administration) z ekonomii.
       Była pracownikiem m.in.  agendy ONZ w Biurze Prasowym UNESCO w Paryżu. Przez wiele lat pracowała także w jednej z największych na świecie firm naftowych.
       W 1984 r. wychodzi za mąż za płk. Roberta Costa (1934-2007) (podobno Żyd pochodzący z Rumonii) – amerykańskiego dyplomatę wojskowego w Rzymie, a później pracownika Pentagonu i Sekretarza Obrony USA w administracji prezydenta Ronalda Reagana. W końcu lat 80-tych ponownie osiedla się w Europie, gdzie mąż objął obowiązki attaché w ambasadzie amerykańskiej w Rzymie, a następnie – po zakończeniu służby wojskowej – pracował w Monachium, jako szef oddziału jednego z największych koncernów zbrojeniowych świata. Posiada obywatelstwo Polski, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
        Jedyny syn Robert Władysław (ur. 1993)  w 2015 otrzymał pierwszy stopień oficerski w armii amerykańskiej. Syn nie mówi ani nie pisze po polsku (!)
    W wyborach parlamentarnych w Polsce w 2015 roku kandydowała bezskutecznie na senatora w okręgu wyborczym nr 44 z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. 15 stycznia 2016 została przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego.
     
    Jej wypowiedzi na tematy polityczne są żenujące. Ona nie ma wypoczucia interesów polskich! 

  118. Już cię wczoraj ostrzegałem, ale nie posłuchałeś.

  119. w posłowiu napisał:

    wyrosła jako to krówsko polańskie, wysokie a sosienne, i chuściszcze okrywniło jej gębooszcz

    piastrzu – gędźnęła – kikuruku więtucho?

    zasromał się i wyprzdził – ahoj / achoj!

  120. To sucz była, ta druga żona Andersa, nawet imię pierwszej ukradła i córce dali na imię Anna, tak jak miała na imię ślubna córka generała. O-b-r-z-y-d-l-i-w-e.

    Piłsudski, Kościuszko,  Anders… w Świątyni Nowej Ewangelizacji św Jana Pawła II w Toruniu. W tym przypadku Terlikowski miał rację twierdząc,  że w kościele do czczenia powinny się znaleźć tylko wizerunki świętych.

  121. Pani Rozalio, druga żona generała była jego legalną żoną i nic tego nie zmieni. Była to sympatyczna i bardzo uzdolniona osoba o wielkiej kulturze. Janisław już stąd wyleciał, a za chwilę wyleci stąd Pani, przy całej sympatii jaką dla Pani mam.

  122. ale jest też znakomicie rozpracowany operacyjnie i personalnie; nawet Komorowski się przestraszył, bo nikt nie zna pointy ani kiedy ona nadejdzie; PAD ma dossier operacyjne i nie tylko on, a AMacierewicz jest ofiarą i żadne aneksy tego nie zmienią, z prostego powodu dane operacyjne dostarczali i produkowali chłopcy z byłej sb

  123. była taka knajpa koło Dietla, gdzie kieliszki przy barze były na łańcuchach, prowadził ją chłopak z Kazimierza

  124. Ale wyszło ;-). Wiele dowcipów znam ale tego chyba nie…

  125. Pan Rafał zdaje sobie sprawę z tego, że choć uczęszczał z panią Moniką do jednej szkolnej ławy, to jednak dzieli go od niej nieprzekraczalna przepaść. Jak zawsze w kontakcie z osobą szlachetnie urodzoną, z prawdziwej elity, z warstwy wyższej, z arystokracji. Ze strony pana Rafała nie tylko więc nie ma mowy o jakichś rubasznych żartach w rodzaju „palenia gumy z Monisią” czy „PRON cię broni”, przeciwnie – tak jak należy, delikatnie, lecz z nieskrywanym podziwem i  szacunkiem daje wyraz swej fascynacji, wręcz zauroczeniu, wysoką pozycją i klasą rozmówczyni. Ten daleki od spoufalania się, ale i od niepotrzebnej wyniosłości oraz nadmiernego dystansu, pozbawiony niezręcznych dwuznaczności, dialog – nad płynącą leniwie piękną rzeką wspomnień, prowadzony jest wyciszonym, spokojnym głosem. Bez pośpiechu, tylko od czasu do czasu któreś z tych dwojga zapatrzonych w siebie westchnie anielsko: „Och, Moniko”, „Ach, Rafale”. Powietrze napełnia słodycz romantycznego charme z subtelną nutką drogich perfum. Nad płonącą w półmroku świecą pulsuje, adorowana przez oboje w idealnej harmonii, mgiełka pamięci sławnego i charyzmatycznego – pani Moniki dobrego ojca.

  126. Dobrze że przynajmniej chłopak z Kazimierza nie był na łańcuchach. No i dobrze że też goście nie musieli poznać łańcuchów bez zobowiązania do współpracy 🙂

  127. Komuna i jej agentura zawsze starali się ukazywać  siebie w ludzkim pozytywnym świetle. No jak tu rozliczać takich miłych inteligentnych ludzi. …

  128. To jeden z kwiatków, Pani Marto. Ale musimy i na drugą nóżkę: za wczesnej komuny szlak przerzutowy rezunów wiódł przez Gdańsk /port/. Na ulicach naszego miasta spotykały się niedorżnięte polskie ofiary z Wołynia i Galicji z mordercami ukraińskimi, których twarze te cudem ocalałe ofiary doskonale pamiętały. UB miało doskonałe rozeznanie co do np. konspiracji w Gdańsku wokół majora „Łupaszki”, a oficjalnych rezunów nie namierzały? Przecież to nonsens. Każdy jeden urząd meldunkowy musiał donosić na UB – a w Trójmieście osiedlało się wielu Ukraińców. Ich synowie to teraz „polityczna elita”.

  129. No nie pamiętam, bo one jakieś wiórowate były i bez smaku.

  130. Szkoda że Kazimierzowi Wlk nie wyszło w tym temacie. Może mu nadzory eskimos coś dosypywal jak trzeba było :-).

  131. O krawatkach na gumce z gołymi babami nie wspominając. Nasze uporczywe rzemiosło, pszePana. A cukierki – kolorowe kuleczki – w szklanych fajeczkach? A cały asortyment innych cukierków, jak malinki, agreściki etc.? Koguciki blaszane, koniki drewniane, wata na patyku eh… Krówki ciągutki. Suguski.

  132. Fragment z tekstu szedł tak:

    I dopóki się nie dowiem po co naprawdę Anders wysłał Pileckiego do kraju, nie będę mógł spokojnie słuchać anegdot opowiadanych przez historyków.

    I jak to się ma to co piszesz i to co przepisał Janisław do wyjaśnienia o co chodziło z rotmistrzem Pileckim ? W ogóle po co kolejny tekst o rynku treści, o pionkach, Królach oraz historykach udzielających się na tym jakże wymagającym rynku, rynku treści zamieniać w osobiste wycieczki i osobiste szajby ?
    Ciekawi mnie to strasznie …

  133. Sajensowi – fajensowi nasze zdecydowane NIE! Howgh!!! No a że nie mam telewizora, to RAZ mi dynda w zasadzie.

    Kicz literacki bardzo łatwo ocenić, naprawdę. To to samo, co lejeń odpustowy o zachodzie różowym słońca. Z tym że lejeń odpustowy nie aspiruje, a sajensy – fajensy jak najbardziej. I to jest dopiero straszne…

  134. Zapomnij o „skumulowanym bałaganie”.

  135. Chodzi o to, żeby powtórzyć, że Anders uratował życie 8 tysiącom Ukraińców, a powinien ich wysłać na śmierć, tak jak Anglicy Kozaków. To nas ani na jotę nie przybliża do wyjaśnienia dlaczego Pilecki wyjechał do kraju, ale jest bardzo atrakcyjne towarzysko i emocjonalnie i może się ekscytować tym do białego rana.

  136. Ponawiam prośbę jak mam zamówić książkę o handlu wolami w Polsce? Mam napisać maila do księgarni tak jak wcześniej? Z góry przepraszam za pytania ale przyzwyczaiłem się zamawiać z allegro czy ebay a tam jest trochę inaczej.

  137. A to chamy w tym Krakowie! Fuj! Na pętli tramwajowej w Oliwie /to najpiękniejsze miasteczko świata, natuhalmą/ szklanki musztardówki były, owszem, wyszczerbione troszki, ale o żadnych barejowskich łańcuchach mowy nie było!

  138. Ciekawe czy jakby ten przemysł utrzymano byłby konkurencyjny np na zachodzie?

  139. to nie jest tak do końca, ważny jest kontekst. SF w czasach PRL i długo później była podliteraturą klasyfikowaną niżej od baśni, dlatego żaden poważny pisarz się nią nie zajmował, gdyż sądzono, że czytelnikami są pryszczate gnojki, które z tego wyrosną. Na palcach jednej ręki można wymienić dorosłych pisarzy SF z tamtych czasów i to oprócz Lema byli pisarze pod względem warsztatu i wyobraźni grubo poniżej kreski. No może jeszcze Sawaszkiewicz, ale jemu się zmarło szybko.  Reszta albo warsztat, albo wyobraźnia, albo nic z powyższych tylko latające ufoludki. Dlatego zgarniano młodych, takich jak przeciętny Ziemkiewicz, który na tamte czasy był nawet niezły, ale nie wybitny. Piekara bawił się swego czasu modnym tematem czarownic, ale mnie nie porwał. Czyli jak już pisałem brano jak leci.
    RAZ się wypsztykał w SF i zaczął karierę publicystyczno-celebrycką równo z aferą Rywina, od tego czasu stanowi podwaliny rozkrokowców, czyli takich co ani zimni, ani gorący i wydaje im się że pełnią rolę jakiś mitycznych strażników równowagi w myśl zasad dualizmu, i relatywizmu zakładających istnienie prawd i kłamstw różnej miary, wzajemnie się równoważących. Taka dziennikarska herezja.

  140. Ja nie wiem jak, bo ja nie zamawiam, ale innym się to jakoś udaje.

  141. U nas był jeno malinowy. A cena dla dzieciaków: 1 złoty – rzeczywiście wysoka. Dzieci wówczas nie miały raczej kieszonkowego, a o wszystko musiały prosić rodziców.

  142. Ja myślę, że to polskie „jakoś to będzie” odnosi się często do zbędnych przepisów niż do lekceważenia autentycznych zagrożeń. Choć może się mylę…

  143. Już wiem przepraszam za zamieszanie.

  144. Hej, dawaj tu ten żart!

  145. Nie mogę, bo jest wulgarny i taki bardziej żołnierski

  146. Bo się nie wygasza projektów które rokują i dobrze żrą. A projekt „Sumliński” taki jest. Projekt „FYM” miał być wygaszony ale okazało się że ma stado wyznawców i został wznowiony, chociaż na mniejszą skalę. Swoją drogą, po demaskacji przez Toyaha, po autodemaskacji  projektu to że dalej ma wyznawców to jest jakiś syndrom sztokholmski

  147. No to sory, bo to ja zaczęłam

  148. Piękne! Utwór dnia. Plus zimna wódka 🙂 A nie, teraz jest wersja: zimna wódka+.

  149. Raczej się mylisz. Jak to szło? Szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele i jakoś to będzie…

    Co by nie gadać o Adamie, był – w swoim czasie – genialny.

  150. Jakby jakąś dziewuszkę czarował, to działa:)

  151. Te fabryczki chińskiego badziewia made in Poland były niewidoczne. Pochowane na zapyziałych podwórkach dobudówki z szaroniebieskimi tabliczkami o nic nie mówiącej treści typu „Przetwórstwo tworzyw Leon Wyciruch”. Moc przerobowa i bogactwo asortymentu niezwykłe, produkty wyglądały na robione taśmowo na jakichś maszynach (skąd maszyny?). No i była tego masa – wszystkie budki nad morzem zawalone towarem chyba bardziej urozmaiconym niż dziś. Jeśli wówczas ukryci producenci dorównywali skalą i techniką dzisiejszym chińskim, to co by było gdyby ich nie zniszczono?

  152. Od czasów starożytnych obowiązująca klasyfikacja kawałów dzieli je na trzy kategorie:

    a – takie które można opowiadać w obecności dzieci i młodzieży

    b – które można opowiadać przy duchowieństwie

    c – które można opowiadać przy wojsku

    Proszę zwrócić uwagę, że damy jako kategoria nie występują.

  153. Opowiem, a potem będzie, że jestem prymitywny…mowy nie ma

  154.  Powietrze napełnia słodycz romantycznego charme z subtelną nutką drogich perfum.

    No cudo! Nawiązanie do bujnych, brunatnych traw. Uwielbiam takie kawałki /głodne/. Jeno dobrego lektora wymagają.

  155. Ja w sprawie brunatnych traw. Może on jest daltonistą po prostu?

  156. A jak miałaś 14 lat to nie dałabyś się na takie coś nabrać?

  157. Tak, tak. Była tez większa produkcja, nie taka po kapciorach i podwórkach. Nasz znajomy, inżynier chemik, miał swoją wytwórnię jakichś plastików. Żyli w komunie zasobnie, naprawdę. No ale te plastiki w końcu go zabiły /rak od wyziewów/. Jak w Chinach, poniekąd…

  158. W ustrojach totalitarnych miałby w takim razie ciężko 😉

  159. Gabriel, to są BUJNE brunatne trawy. Jak falujący bujny biust. Musze pędzić i nie mam czasu na ubranie tego w słowa tak piękne i zwalające dzieweczki oraz chłopczyków /zwłaszcza chłopczyków/ z nóg, jak to zrobił powyżej Zadziorny Mietek 😉

  160. Ten kawał? Małe, zielone, łapy do samej ziemi?

  161. W Harcerstwie wtedy byłam. Na ostro. Głodne kawałki nigdy jakoś mnie nie brały – odmieniec jakiś ze mnie, musi.

  162. Bardzo przeoraszam, nie pamietam ani jednego krakowskiego saturatora z lancuchami. A jako dziecko uwielbialam chodzic na taka wode z sokiem.Najczesciej w Rynku, albo na Plantach w okolicy baru Wojtek (teraz info turystyczne)

  163. Rzepecki – więzień oflagu? Ale dopiero po Powstaniu Warszawskim. Bo wcześniej,  tj. do 1944 r. był szefem Biura Informacji i Propagandy KG AK. To u niego ta Pani od inspekcji pracowniczej służyła,  co to wydali za komuny jej Wspomnienia rewolucjonistki.

  164. no ale tamta oranżada w proszku dzisiaj uznana byłaby za bio w porównaniu z dzisiejszymi plynami…

  165. Można było zaliczyć gruźliczankę z musztardówki ze śladami szminki, no ale wtedy ludziska nie chorowali na HIVa. Jeśli taki przeżył gruźliczankę i benzo(a)piren i dociągnął do osiemnastki to tylko w zejściu z tego świata mogła mu pomóc siekiera.

  166. Myśmy jeszcze ołów przetapiali, w puszkach nad ogniskiem. I dyskutowaliśmy przy tym o ołowicy rzecz jasna

  167. Raczej nie bio. Cukier, wodorowęglan sodu, kwas winowy lub cytrynowy, barwnik czerwony lub żółty. Barwiło język na czerwono lub żółto.

  168. „…ale jest bardzo atrakcyjne towarzysko i emocjonalnie i może się ekscytować tym do białego rana.”

    Do białego rana i przez 500 kolejnych komentarzy. Mimo wszystko chyba najgorsze już przeszło, wielu komentujących już wie, że trolli się nie karmi.

  169. >utylizacja opon
    W marcu 1919 w USA zarejestrowanych było 4,5 miliona samochodów, które wymagały rocznej produkcji 22,5 miliona opon o łącznej masie 175 tys. ton. Jednocześnie 100 tys. ton opon wypadało z użycia, a razem z innymi źródłami gumy do odzysku było 250 tys. ton. Zdolność przerobowa fabryk wynosiła 90 tys. ton gumy z odzysku.
    Fabryki „Gumowej stolicy świata”, czyli Akron w Ohio, produkowały 22 miliony opon czyli zaopatrywały 2/3 światowego rynku. Zatrudniały 63 tys. osób i zużywały 75 tys. ton kauczuku, czyli 1/4 światowych dostaw tego surowca. Przerabiały rocznie 90 tys. funtów zużytej gumy, w tym z 5 milionów zużytych opon, odzyskując 60 tys. funtów wyrobów gumowych o wartości 7 milionów dolarów. Łącznie zakłady gumowe Akron dawały produkcję wartości $360 milionów, a na wypłaty dla pracowników przeznaczały $66 milionów.

  170. I nie trzeba było ich pompować kosztownym powietrzem, można było je wypchać łupinami od bobu. Teraz takich nie ma..

  171. Pani tylko wrzuciła informacje, bez złej intencji. To ten cały janisław, czy jak mu tam walnał note na pół strony i czekał, aż ktoś zacznie łykać i zrobi się dyskusja o niczym, na 1000 komentarzy.

  172. Pan Rafał czasami potrzebuje potwierdzenia słuszności obranej drogi i wtedy udaje się do pani Dominiczki. Pani Monika z racji bycia damą z dobrego domu ma silnie ukształtowany charakter, jest odważna i waleczna, jak tato.

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/monika-jaruzelska-o-odebraniu-stopnia-generalskiego-swojemu-ojcu/9j6fdbd

  173. Faktycznie stwierdzenie, że żołnierze szli do lasu po 45 roku, bo ich aresztowało UB należy do tzw. aksjomatów. Jakoś nikt nie mówi o skali tych samoistnych aresztowań. Mówi się o odbiciach z więzień przez podziemie poakowskie, ale też o skali zjawiska trudno coklwiek powiedzieć. W moim mieście jak weszli Ruscy to AK się rozbroiło. Jak wspomina mój ojciec, odbyło się to w cywilizowanych warunkach. Później „zaczęły się aresztowania”, ale kogo i dla czego to się nie mówi. Żeby być dobrze zrozumianym, ja nie mówię, że nie było aresztowań i polowań na żołnierzy podziemia. Krótko mówiąc co było rzeczywistą przyczyną konspiracji i partyzantki po ’45 roku. Ile w tym było samoobrony a ile przemyślanej strategii polityczno wojskowej. Na przykład dowódca okręgu Grójec – Głuszec ROAK w ’45 roku, miał już bilet na statek by wyemigrować i był już w Gdańsku. Aksjomat mówi, że dostał rozkaz by wrócić do tegoż Grójca i organizować konspirację. Jednakże nie wiadomo od kogo dostał ten rozkaz. Jakie cele miał ta konspiracja.

    W każdym bądź razie ten okres jest mocno niejasny.

  174. Inspiracja dla stworzenia Sat-Okha przez czerwonych?

    „I tak Indianin Jack Wheelbarrow z plemienia Siuksów został żołnierzem Błękitnej Armii Generała Hallera”.
    http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/22258?t=Indianin-w-armii-Hallera

    Nawet to. Kościuszko vs Sat-Okh

    Kościuszko:
    Podczas pobytu w USA spotkał się też z indiańskim wodzem Little Turtle. Podarował mu dwa pistolety i poradził, by użył ich, jeśli ktokolwiek będzie chciał odebrać wolność jemu, bądź jego ludowi.

    Supłatowicz-Sat-Okh:
    Po 28 latach znów spotkał swych współplemieńców. Wódz indiańskiego rezerwatu Caughnawa, Don Eagle złożył wizytę na pokładzie „Batorego” podczas pobytu w Montrealu, a następnie zaprosił Sat Okha do złożenia wizyty w rezerwacie. 35 mil od Montrealu, nad rzeką św. Wawrzyńca żyje kilkuset Indian z plemion Mohawk i Irokezów. Spotkanie odbyło się ściśle według indiańskiego rytuału. Zawarte zostało braterstwo krwi, odbyły się tradycyjne indiańskie tańce przy ognisku w narodowych strojach i przy wtórze bębnów i grzechotek. (1965)

  175. Jedna tutka w remoncie a tu taki tłok w rządowych lotach: 7.04.2010 Tusk do Smoleńska, 8.04.2010 L. Kaczyński na Litwę. 9.04.2010 Tusk do Pragi na spotkanie m.in. z Obamą*, 10.04.2010 lot do Smoleńska.
    */ terminaż był tak napięty, że pomimo iż przy starcie w Pradze tutka zderzyła się z ptakiem i mimo procedury nakazującej w takim wypadku zawrócić na lotnisko i dopiero po oglądzie ew. ponowić start to polecieli wprost do Warszawy. Widać, że nie chcieli tracić tych dwóch, trzech dodatkowych godzin.
    Czy to komisja Anodiny, czy Millera, czy zespół parlamentarny Macierewicza to dla nich tutka materializuje się bezpośrednio przed lądowaniem w Smoleńsku. To wygląda wprost na wyprowadzenie uwagi społeczeństwa poza granice kraju.
    W takim przypadku, uczą tego choćby nawet kryminały, prowadzi się śledztwo począwszy od momentu kiedy i w jaki sposób późniejsze ofiary opuściły miejsce zamieszkania, czym jechały na lotnisko, kto je odwoził, kto i kiedy je widział – nawet ktoś z osób postronnych, jak były ubrane, sprawdza się billingi, listy hotelowe, przepytuje taksówkarzy, sprawdza zapisy monitoringu z dworców, ulic itp. Nie zrobiono tego i nie można tego zrzucić na Rosjan, tak jak w przypadku zalutowanych trumien.
    O reszcie nie warto mówić, bo dla mnie uwiarygodnieniem jakiejkolwiek komisji jest podanie wyników śledztwa ws. minutażu i marszruty późniejszych ofiar z domu na Okęcie.

  176. Dziękuję. Program zimna wódka+ przyniesie zauważalny wzrost wpływów do budżetu państwa. 🙂

  177. No tak to się często robi, dom bogaty z zagrabionego to dobry, bezczelność to silnie ukształtowany charakter, buta to odwaga, dbanie o swoje (często przez wybielanie bądź bagatelizowanie zbrodni) to waleczność, a udawanie głupiego (w sumie przebiegłość względem najgłupszych) to jakaś tam etyka

  178. te kubańskie pomarańcze były suche jak wiór

  179. Chyba jednak trudno przyjąć by państwa poważne w organizacji tak poważnej jak AK nie miały swojej agentury

  180. He, he… Zaklepuję pierwszeństwo 0 14:22;-)

  181. mnie się jakoś kojarzy,  że z sokiem 45 groszy. Przy parku Dreszera stał zawsze saturator.

  182. A ja pamiętam, z lat późnych 70-tych, na dworcu PKP (Kraków Główny, żeby nie było wątpliwości). I to nie była zwykła musztardówka, tylko taka specjalna szklanka o szerokim wylewie, jak mówią archeolodzy;-)

  183. niemożliwe, bo tam były jeszcze rączki innych służb. Jakoś zaraz po incydencie w USA była jakaś konferencja, o której tu w Polsce nie mówiono a na której spotkali się przywódcy zza naszej wschodniej i zachodniej granicy z Obamą i sobie od serca pogadali o nowym układzie biznesowym.

  184. Hola, hola! Do osiemdziesiątki to nam jeszcze dużo zostało, w dziesiątkach lat się to liczy, a po drodze zaliczyliśmy Czarnobyl. Więc pożyjemy, zobaczymy…Albo: kto przeżyje, to żyć będzie;-)

    Mój brat jeszcze strzelał z karbidu (ładowanego do klucza na sznurku i uderzanego o drzewo).

  185. Myślę, że tubylcze służby nie pozwoliłyby sobie na taką samowolkę bez jakiegoś przynajmniej poinformowania poważnych zagranicznych bezpiek. W końcu oni na pewno też nie mogą wiedzieć jaka ręka wiedzie np Kaczyńskich, czy kogokolwiek innego bezwzględu na retorykę

  186. Jak zobaczylam pierwszy raz tych „bochateruf narodowyh” w Swiatyni Nowej Ewangelizacji w Toruniu… to az… zaniemowilam z wrazenia…

    … pozostaje – wyjatkowo – zgodzic sie z Terlikowskim, ze w kosciele powinny znajdowac sie tylko wizerunki swietych !!!

    A co sie tyczy oceny drugiej zony Andersa – to absolutnie podzielam Twoja opinie o niej.

  187. W tym właśnie miejscu patronem opisanego związku dusz powinien stać się filozof-mędrzec – taki siwiuteńki dobrotliwy staruszek – tow. Zygmunt Bauman, na przykład.

  188. pod warunkiem przywrócenia monopolu spirytusowego

  189. Pewnie, że tak. Nie mamy jednak żadnych opracowań. Jeden Żebrowski nie wystarczy. Katedry historii tak naprawdę w temat konspiracji i partyzantki po ’45 roku nie wchodzą.

  190. W Magdalence byl Lech Kaczynski, nie JK.

  191. Autorem historii o Indianinie w Armii Hallera jest Bolesław Zieliński późniejszy prezydent Łucka, tu jego prace. Zdaje się, że w punkt:
    http://alpha.bn.org.pl/search~S5*pol?/aZieli{u0144}ski%2C+Boles{u0142}aw/azielin~aski+bolesl~aaw/1%2C4%2C13%2CB/exact&FF=azielin~aski+bolesl~aaw+++++1877&1%2C10%2C

  192. Noż niesamowite, że można się towarzysko podniecać tym, że pan generał Anders znała pana pułkownika Szandruka. I to jeszcze na towarzyskiej imprezie przy kartach, przy ognisku czy innych miłych okolicznościach przyrody. Mnie to by rajcowało, że mając 22 punkty „jakieś ktosie” szarpią się i robią 3 bez atu.
    A nikogo nie interesuje, że chodząc do klasy z córką generała-sekretarza zostaje się ekspertem od demokracji, historii, sajens-fajens a i zapomniałem dodać pisarzem ? A inna część klasy robi w mejn strimie za ekspertów od wolnego słowa, co za demokratyczny, pamięci pozbawiony – Koszałków Opałków, chyba.

  193. A skąd mają mieć źródła? Jakiekolwiek dane? Przecież to jest ciągle aktualne. Myślę że niejedna czynna politycznie (choć niekoniecznie jawnie) dynastia ma swoje początki w tamtych czasach. A bycie wasalem poważnych bezpiek to rzecz co prawda niemoralna  (z katolickiego  punktu widzenia) ale opłacalna (w przypadku wybitnie bezbronnego narodu)

  194. Link coś się nie wkleił: Orli Szpon : opowieść dla młodzieży o pierwszym Polaku wśród Indjan amerykańskich , Zieliński, Bolesław (1877-?).
    Lwów : „Hejnał”, [1932] (Lwów : Lwowska Druk. Nowoczesna, później jeszcze wydali to w 1944 r. i Wodna Lilja : córka bohaterskiego wodza Delewarów : opowieść dla młodzieży z czasów najkrwawszych wa

  195. Sama pójdę. Żegnam.

  196. Jeszcze Pani nie wyrzuciłem, tylko ostrzegłem przed zbyt emocjonalnym uleganiem trolom. Jest Pani tutaj już długo i jeszcze się Pani nie orientuje o co chodzi? Nie będę Pani rzecz jasna zatrzymywał. Żegnam.

  197. No tak, próbował trafić do młodzieży….

  198. Marzenie szczenięcy lat, czyli dwururkę na kapiszony robiła jakaś spółdzielnia inwalidów.

    Rajem dla oczu i ubytkiem groszy z kieszeni rodzica były kramy rozstawione wokół kościoła, już po porannej mszy. Można było kupić: ogromne wściekle czerwone przezroczyste lizaki, kolorowe bombki wypchane trocinami na gumce, kapiszony i korki oraz sprzęt do tego, dla małych pukawki z tłoczkiem i korkiem na sznurku, drewniane ptaszki na kółkach kłapiące skrzydłami, lub coś podobnego, ale z kręcącymi się dzińdzibołami, małe drabiniaste wozy, fujarki, mątewki, kopyście, tandetną biżuterię, kalejdoskopy, piszczałki, składane kolorowe wachlarze. Dla dorosłych były różne figurki gipsowe, w tym Kościuszko na koniu (??, jeśli idzie o konia, jak i Kościuszkę), sowy siedzące na książce ze świecącymi oczami… A, była jeszcze wata cukrowa. Na odpust przyjeżdżała strzelnica i można było ustrzelić ptaka z różnokolorowych piórek lub inne, równie przydatne rzeczy.

  199. Ale jesteśmy już po osiemnastce. 😛

  200. na łańcuchach to były (krótko) gdy wprowadzono samoobsługę z automatem na monety. No, ale chyba  zbyt dużo takich szklanek  było niszczonych, to chyba ta innowacja nie trwała długo.  Echo jej znalazło się w scenie z filmu „Miś”  pokazującej  bar mleczny, gdzie na łańcuchu były umocowane  łyżki, zaś talerze (cynowe)  przyśrubowane do blatu stołu.

  201. aluminiowe i takież sztućce

  202. W filmie Miś znalazło się echo wspomnień Izabeli Czajki Stachowicz, która opisała bar w Paryżu, gdzie talerze były przykręcone do stołów, a łyżki wisiały na łańcuchach. I to był fakt zwany autentycznym. W Polsce nikt by czegoś takiego nie wymyślił

  203. Myślę że to nie jest aż tak duża różnica

  204. A to coś dla pani Rozalii.

    https://www.youtube.com/watch?v=VGJUxiwZ1yk

    ja to nazwałem historią pewnego romansu, zupełnie niezgodnie z tytułem i treścią. Ale wystarczy zamknąć oczy i posłuchać

  205. To co napisala Rozalia i to co przepisal Janislaw  – ma sie – i to nawet bardzo do fragmentu z tekstu… chociazby to, ze w zyciu osobistym byl zwyklym zaprzancem i nikczemnikiem… aby zostac „legalnym merzem” swojej „legalnej rzony” obydwoje przechrzty musieli konwertowac na wiare katolicka !!!

    Swietne to bylo… zonaty ewangelik z legalna zona i 2 dzieci  i mezatka-grekokatoliczka !!!

    Co sie tyczy Pileckiego – to wszystko wskazuje na to, ze chocby w zyciu osobistym Anders byl absolutnym zaprzeczeniem rotmistrza… Polaka i katolika.

    Zas pytanie Gospodarza… „po co naprawde Anders wyslal Pileckiego do kraju?” – moze pozostac jeszcze dlugo bez odpowiedzi… nie tak dawno Angole znowu udaremnili nam przeglad archiwum ntt. o kolejne chyba 40 czy nawet 50 lat.  To jest rzeczywiscie skandaliczna sprawa… mysle, ze wielu z nas tu na blogu domysla sie dlaczego tak Angole postapili…

    … ale juz na podstawie tego co jest dostepne nt. Andersa – przynajmniej dla mnie – jest on postacia absolutnie i zdecydowanie NEGATYWNA !… a zachowanie sie  jego zony czy teraz corki to zuchwala hucpa… a nie jakies osobiste wycieczki czy tym bardziej jakas szajba.

  206. Kwestię ślubu generała już tu kiedyś poruszaliśmy. Jestem przeciwny tak drastycznym ocenom. Jeśli zaś idzie o Pileckiego, on także miał przyjaciółkę, niech więc Pani nie popada w takie stany, bo wcale mi się to nie podoba. Żona generała zachowywała się dokładnie tak samo jak cała londyńska emigracja. Jeśli zaś idzie o jego córkę, kariera tej pani już się zakończyła. Proponuję byśmy skończyli z komentarzami nacechowanymi negatywnymi emocjami. W ostateczności sam z tym skończę…

  207. >Mój brat jeszcze strzelał z karbidu (ładowanego do klucza na sznurku i uderzanego o drzewo).

    Połączyłeś w pamięci dwie różne techniki strzałów wielkanocnych.

    1. Klucz starego typu z otworem wypełniony materiałem z zapałek i zatkany gwoździem.

    2. Puszka z karbidem z dodatkiem wody.

    Obie techniki powodowały ofiary.

  208. No z Misia pamietam, bo ktoby nie pamietal. Ale na zywo nie.

  209. Klucz chyba nie….to słabe było. Karbid w puszcze mógł oberwać palce, ale klucz był bezpieczny

  210. Na żywo tego nie było. To są realia paryskie sprzed wojny

  211. >Była to sympatyczna i bardzo uzdolniona osoba o wielkiej kulturze.

    Spotkałem kilka razy w latach 1990-tych i w 2000+. Potwierdzam, to co napisałeś.

  212. Dlatego nie możemy pozwać na urządzanie tutaj takich histerii.

  213. A ja byłem pewien  że to taka licentia poetica reżysera St. Bareji, że to celowe  dokręcenie  do absurdu.

  214. Szklaneczki byly ladne, takie z grubszego szkla-jakby rozkloszowane, jak mowia krawcowe:)  wrocila nawet na nie moda. Mnie fascynowalo to plukanie do gory dnem, przycisk i fontanienka.  Od czasu do czasu mielismy prawo do takiej atrakcji: mama dawala 10 zl. Szlismy we czworke na Planty, tam kupowalismy 4 wody z sokiem za 1, 50 + 4 precle za 1 zl (moze na odwrot te ceny byly, ale dyszka byla dokladnie wyliczona) Koniec lat 70, moze jeszcze rok 80

  215. Ja myślę, że tu chyba nie chodzi o negatywne emocje ale o pewien realizm. Jeśli tak wyglądało życie moralne naszych elit to nie wygląda to najlepiej, a może być kluczem to takich kwestii jak możliwe „umoczenie”, czyli pójście na współpracę z obcymi (nawet wprost z wrogami), albo nawet cynizm z ich strony. Wbrew pozorom (czasami) życie moralne człowieka (myślę przede wszystkim o moralności katolickiej) wiele mówi o człowieku, czego tak naprawdę można się po nim spodziewać

  216. u mnie na wsi starsze chłopaki to mieli do tego jakies odkuwki z otworem z jednej strony, które pełniły rolę klucza. Tam sporo można było nasypać, chyba nawet jakiś proch używali z niewypałów. I jak parę razy porządnie huknęło, to niedługo potem przyjechała milicja, zrobiła po piwnicach i szopach rewizje i zabawy się skoczyły.  I tak dobrze, że nikomu głowy czy nogi nie urwało.

  217. Zgadza się, tyle tego było, że już zapominam. Pamiętam te jajka na gumce. Co za szajs. Nie mniej potencjał produkcyjny narodu był niesamowity. Choćby plastykowe maciupkie „aparaty fotograficzne”. Po każdym pstryknięciu widać było przez wziernik jakieś zdjęcie. Krajobraz czy zabytek architektury. Jak w fotoplastykonie. Do prawdziwego fotoplastykonu chodziliśmy w niedziele, jeśli w kinie nic nie było.

  218. Bingo – jak pisali na S24

  219. Powtórzę to, co wczoraj napisałam: kwestia dowództwa. Do prześwietlenia. Inaczej będzie tak, jak napisała Panthera: bijcie się, a dowództwo już tam wie po kiego. To, naturalnie, tyczy nie tylko historii.

  220. Wiesz co, ja się tu w kwestiach moralności nie wypowiadam i innych oceniał nie będę. Jeśli ktoś się czuje na siłach może to robić, pod warunkiem, że nie mija się z prawdą. Irena była legalną żoną generała. Takie są fakty. Ortodoksyjny według niektórych katolik – Witold Pilecki miał dość skomplikowane życie osobiste. Zajmujemy się tutaj analizowaniem wypadków, a nie nakręcaniem emocji w kwestiach drażliwych i wrażliwych.

  221. Budżet z monopolu to nam rybka. Program zimna wódka+ obowiązuje tylko tutaj,  w tym doborowym towarzystwie, a przysługuje za wybitne osiągi w komentach 🙂 To, naturalnie, bezczelna samowolka wobec Gospodarza, no ale On się z takimi  /jak my/ zadaje 😉

  222. Ale Don Eagle niezłe, nie?

  223. Dziękuję,  bardzo ładne. Ale lepiej będzie dla Gospodarza i dla wszystkich czytelników bloga, jak się usunę w cień. Bardziej się teraz przyda moja cicha modlitwa niż pisanie.

  224. Tym od niebezczelnej podległości wobec wszystkich wsio ryba, a jak co, to siup z urwiska do morza i nikakich probliemow niet.

  225. Moja macocha z pewnością też ma wielu sympatyków.

  226. Kieszonkowego nie, ale był skup butelek i makulatury, czarnego bzu, kasztany, ślimaki,a wtedy…ciemne piwo w bufecie kolejowym, pychotka oraz niestety papierosy

  227. Szanowna Rozalio, zastanów się. Najlepiej to sprawę prześpij.

  228. Rozalio, a gdzie pojdziesz?  Gdzie Ci bedzie tak dobrze jak tu?

    Przeciez powiedzial Gospodarz, ze ma duzo sympatii dla Ciebie… ja tez !!!    Kto mi bedzie linkowal takie fajne piosenki, rozne smieszne fotki… no kto?  stp,

  229. Dzieki za Pana „gospodarski” glos, przydalby sie czesciej:) Czesto ponosi ludzi.

  230. No, ale macochę pani znała, a jej nie. To jest chyba jakaś różnica.

  231. Wydawało mi się, że mówimy sobie po imieniu 🙁

  232. Nie chcę o tym mówić.

  233. ale to było gdzieś tak pod koniec lat 50-tych ubiegłego stulecia.

  234. Byc moze, ale jezeli mozemy, to trzymajmy sie faktow.

  235. Rozalio uśmiechnij się i daj się zaskoczyć

    https://www.youtube.com/watch?v=fj6r3-sQr58

  236. Pogubilam sie juz, chyba faktycznie..

  237. a my łapaliśmy jeszcze pijawki, takie lekarskie, „człowiecze” znaczy.

    Bo przyssywały się do nóg, gdy brodzoilismy w wodzie. Wychodziliśmy na brzeg, z łydkami na których były przyssane pijawki, a na brzegu siedział „hurtownik”, któremu je dostarczaliśmy. Wiekszość tych pijawek to były bezwartościowe „koniuchy”, czyli te , które czepiały się koni, gdy te podchodziły pic wodę. Ale trafiały się duże, grube , czarne owe „człowiecze”,. Te właśnie ów hurtownik zbierał do słoików i butelek. Miał sól, która solił na nodze te pijawki, a one pod wpływem soli kurczyły się i odpadały od ciała. Chociaz zdarzało się, ze nie wszystkie i trzeba było taka zajadła cholerę odrywać siłą. Z reguły wówczas  tylko się odrywało np. pół takiej  pijawki, a reszta dopiero z czasem sama odpadła. No i nam hurtownik  płacił  „po uważaniu” jakies grosze. Na oranżadę albo jakieś landrynki można było uciułać, chociaż trzeba było trochę pokursować do wody i z powrotem na brzeg.

  238. Pijawki u nas były, ale hurtownika już nie.

  239. … ale juz na podstawie tego co jest dostepne nt. Andersa – przynajmniej dla mnie – jest on postacia absolutnie i zdecydowanie NEGATYWNA !…

    Dla mnie takie postawienie sprawy jest dziecinno-infantylne. Pilecki jest POZYTYWNY -> katolik i zginął. Anders jest NEGATYWNY -> konwertyta, ma w biografii niewykonanie rozkazów i przeżył wojnę a i jeszcze ma kolegów z carskiej armii.
    Co się zaś tyczy historii to podaj 3 powody dla których Brytyjczycy mieli by cokolwiek z dbania o swoje interesy w czasie II WW upubliczniać tym bardziej, że mogą być tam fakty złe i brzydkie, chluby nie przynoszące. I to komu ? Nam „aliantom 2 sortu” ?!? Wiesz lubię kino i zdarzyło mnie się oglądnąć dwa fajne filmy propagandowe „Gra tajemnic” o Brytyjczykach i „Przełęcz ocalonych” o Amerykanach. I te filmy nakręcili pewnie dlatego, żeby Benedict Cumberbatch mógł się zrealizować nie tylko jako Sherlock Holmes a Mel Gibson wrócić do szołbiznesu, czyż nie ?

  240. OK…

    … juz troche zapomnialam… to prawda, ze jego zona zachowywala sie prawie jak cala londynska emigracja – ja jej nie sadze, a tylko oceniam… no i moje oceny sa surowe.

    Nie wiedzialam, ze kariera AMC juz sie zakonczyla – to dobrze.

  241. Chyba starzejemy się, bo powracamy do czasów młodości. Ciekawe, czy gdzieś takie rzeczy pozostały w formie pisanej lub były nagrane. Te drobiazgi składały się na codzienne życie. Wtedy poza domem i najczęściej bez dozoru rodziców.

    Mój szef opowiadał, jak chciał pokazać synowi Katowice i zawióżł go tam któregoś dnia. Syn był najwyraźniej znudzony i chyba znał rozkład ulic. W rozmowie w końcu powiedział, że z kolegami był tu już kilka razy.

  242. Zdecydowana wiekszosc tych 2-ch, 3-ch nawet 4-zon  „warznych ludzi” to panie zdecydowanie sympatyczne… a czy o wielkiej kulturze – raczej watpie.

  243. Boze…

    … jak sie ciesze, ze Pani jeszcze nie ponioslo !

  244. Ale ja właśnie lubię nie oryginał, tylko to wygrane na pianinie i słuchane z zamkniętymi oczami:)

  245. A propo Benedicta to jego już Brytyjczycy wypromowali na całego bo już nie jest znany tylko z roli Sherlocka( ostatnio finałowy sezon leciał w TVP, dość szokujące że dali tak szybko w polskiej TV) bo wrzucili go też do roli super bohatera, bardzo popularne kino ostatnio. A Przełęcz Ocalałych też oglądałem i moim zdaniem bardzo fajny film chociaż od czasu gdy uświadomiłem sobie propagandowa rolę filmu ( dzięki gospodarzowi)  patrzę na nie już trochę inaczej.

  246. Ponosi, ponosi. Mowilam o sobie rowniez.

  247. Mnie czasem też ponosi, ale staram się siedzieć cicho. Jak można wierzyć człowiekowi co żonę zostawia a czasem z dziećmi? To jak dziewczynę, swoją, zostawi to czym jest zdrada? Przecież taki to wszystko zdradzi

  248. Raczej się po raz kolejny wyłożyli. To jest klasyczne sadzenie lasu by ukryć siedmiokilogramowy liść. Ale jak ukryć taki liść? Nie da się. Jesteście w środku jako całe zło tego świata otoczeni wianuszkiem bohaterów Tenkraju. Lepiej nie mogli pokazać co najbardziej boli i gdzie mają mientkie. Absurd goni absurd. Przecież nawet większość ich czytelników nie zrozumie o co kaman z takim zestawieniem. Samochód chłodnia KMN jest dużo bardziej finezyjny i zaskakujący 🙂

  249. Ten co był już nie żyje więc już i nie zaświadczy jakby co. Różnica jest podstawowa.

  250. Nie, to nie tak, ze Anders jest negatywny, a Pilecki pozytywny.  Z tego co juz mi wiadomo to jak sobie to wszystko  zestawie to jednak wychodzi mi, ze Anders jest  negatywny… bo zycie osobiste pozostawia wiele do zyczenia… bo niesubordynacja w ’39… bo wyprowadzenie armii az do Palestyny, gdzie 3/4 zolnierzy zdezerterowalo… bo w koncu katastrofa Sikorskiego w Gibraltarze… i jeszcze inne sprawy…

    … wydaje mi sie, ze chocby ze wzgledu na to Angole zataili archiwa, czemu sie nie dziwie… po prostu jest tam wciaz za duzo… prawdy i o Andersie i o Churchil’u… i o tamtym czasie, pewnie o Pileckim tez… pewnie jest jeszcze wielu zywo zainteresowanych, zeby ten mit o bohaterskim Andersie i jego walecznej „polskiej” armii trwal jeszcze… i wzruszal kolejne mlode pokolenie Polakow, nawet dzisiaj.

    Mam nadzieje, ze moze znajdzie sie w Polsce jakis historyk, ktory pochyli sie nad tym tematem… moze Gospodarz – choc On pewnie juz nie wie w co rece najpierw wlozyc… moze Pan Zebrowski – tez pewnie jest zarobiony… moze jakis panel dyskusyjny nt. tego calego Andersa i Pileckiego… bo jest to strasznie zaklamane, metne… i juz dzis kupy sie nie trzyma.

  251. A to przepraszam. 🙂 Nigdy bym się po laur ten sięgnąć nie ośmielił, lecz i radości swojej ze wskazania tak znamienitego krył wszakże nie będę. Siedem światów ma z nami Szanowny Gospodarz, aliści serca łaskawego będąc na harce i swawole litościowym okiem czasem popatrzy.

    „Zdzisław obudził się rano, poczuł w ustach smak goryczy, choć powietrze napełniała  słodycz romantycznego charme z subtelną nutką drogich perfum”.  🙂

  252. To jest znane.

    „Bo jeśli panowie mają Przestrzeń, to niewolnicy mają Czas. Ludzie umierają w tym czasie, lecz narody nie, a wariaci szepczą: cierpliwości – trawa z czasem zamienia się w mleko.”

    cyt.

    Od dziś mam dwa czasy. Kupiłem zegar szachowy. Ba, nawet dwa. M i E.

  253. Opis odnosi się do love story – stara miłość nie rdzewieje. Zastanawiałem się, czy wyraźna pomoc udzielona pani Monice przez pana Rafała w pozytywnym wyróżnieniu tu i teraz tego jednego taty spośród innych ojców we współczesnej polskiej literaturze – określmy ich ogólnie, kierując się wnioskiem naszego bohatera, jako tandeciarzy – ma w uczuciu swoje  podłoże.

  254. Było tak,a a teraz kluczy z dziurka szkoda!

  255. bez rozlii będzie jak bez …… potrzebne wpisac

    a jej, rozalii(?), polecam piosenkę *juste quelqu’un de bien*k spiewana przez  enzo enzo – wersja z nostalgiczna grafika, sa conajmniej dwie, jest doskonala na odreagowanie coryllusowych batów

  256. dokladnie, te smieszne piosenki…

  257. musieli, bo glupi nie jest skoro przyciaga tlum. Akcenty zydowskie to tez akcja pod tlum

  258. Dopowiem, ze sie ma jako bask. Nie wirze w to co mowi bo prawdziwi  baskowie sa niesprzedalni

  259. a czy Ty widziałeś kiedykolwiek jakiekolwiek ‚służby’? myśl dalej to nie szkodzi

  260. dzięki za realne info i o oponach i o innych

  261. stare klucze do starych zamków miały otwór wewn. o średnicy kilku mm i to wystarcza, wzrost ciśnienia i tylko jedna droga ekspansji

  262. mam wrażenie, że wiele osób próbuje z realnych ludzi budować teatrzyk marzeń lub rojeń; skuteczność w działaniu społecznym/politycznym nie wynika z etosu moralności/etyki; dzisiaj rano w TV Trwam jeden gość się wymądrzał, że za PO to państwo papierowe a teraz to ho, ho, ho – zwykły kretyn, który nawet nie ma pojęcia co to jest dzisiejsze państwo RP;- o 12.00 sędziowie idą na strajk ho, ho jakie państwo nie papierowe/pieczątkowe? no to jakie?

  263. Wątpię zeby o sprawach najbradziej istotnych JK nie wiedział

  264. No jak bym widział to bym naprawdę zwątpił w ich profesjonalizm 🙂

  265. No pewno, że niemoralność bywa często bardziej skuteczna. Zawsze byli ludzi typu „po trupach” itd

  266. to nie o to chodzi, masz błędne wyobrażenie i o ludziach  i o oczekiwaniach, po prostu zbyt roisz o idealizmach

  267. no to pisz i mów o tym co widziałeś a nie o tym co sobie wyobrażasz;- sf

  268. po prostu nie masz pojęcia o realności w RP; poczytaj, może to pomoże:

    http://www.biblioteka-niepokonani.pl

  269. A np jak ktoś nie widział Leningradu to może o nim pisać :-)?

  270. He he no jasne żadnych służb nie ma. Pełen odlot i spontan (jak mówi St. Michalkiewicz). Ale niektórzy mają tak płytką wiedzę że w nie wierzą. Jednak ciągle trzeba pogłębiać wiedzę, bo inaczej człowiek w ciemnościach żyje. No i znowu się czegoś nauczyłem. dzięki qwerty:-)

  271. A oni naprawdę są niepokonani?

  272. Tak spojrzałem na tę stronę niepokonani.pl. Bardzo dobra! na pierwszy rzut oka. Ale to są ludzie, których jakby system jednak pokonał w jakiś sposób. Oni chcą tylko jak to mówią „się odwinąć” i chyba skuteczność jest różna.

  273. Tak właśnie! O to idzie :)))

  274. Oryginał zamieściłam powyżej. Piosenka Edith Piaf, „La Foule”.

  275. Można dolozyc chec rozbijania demonstracji robotoniczych w 1923 za pomocą kawalerii, defraudacje pieniędzy Poloni na jakies szemrane geszefty w Argentynie.

  276. to ja powiem: 300

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.