maj 102022
 

Zgodnie z obwiązującą tu zasadą jawności będę na bieżąco informował wszystkich o tym, jak wyglądają sprawy konferencji i koncertu Władysławy, który sfinansujemy zebranego na zrzutka.pl budżetu.

Zacznę od Wąsowa. Byłem tam w sobotę i w niedzielę. Pałac jest wielki, a do tego obok są trzy inne obiekty noclegowe i restauracyjne. Jeden należy do kompleksu, a dwa są autonomiczne. Prócz tego są jeszcze miejsca noclegowe w stojącym obok głównego obiektu pałacu Szczanieckich. Wąsowo pełni funkcję kompleksu hotelowego już od dwudziestu lat, więc jest jednym z najstarszych hoteli pałacowych, jakie powstały w Polsce po roku 1989. Główny obiekt, czyli pałac Hardtów nie został zniszczony w czasie wojny, a to z jednej strony źle, a drugiej dobrze. Wszystkie elementy wystroju i klatki schodowe zostały zachowane. Powieszono trochę nowych reprodukcji na ścianach, ale całe wnętrze jest „spatynowane” i autentyczne. To oznacza, że schody skrzypią, w niektórych pokojach są tylko dwa gniazdka. Renowacje pałacu i jego adaptację dla potrzeb hotelowych przeprowadzono z zachowaniem zasad konserwatorskich.  Przyziemie jednak – bo pałac stoi na wzgórku – jest bardzo nowoczesne. Sale wykładowe są łączone tak, jak w Kazimierzu Dolnym, a ich okna wychodzą na parkowy starodrzew i staw. Zaplecze gastronomiczne jest zaraz przy salach. Na górze jest także oczywiście restauracja, ale nasz lunch będzie podany przy sali wykładowej. Kawa serwowana będzie na korytarzu obok sali. W każdym momencie będzie można wyjść i napić się kawy. Lepiej jednak poczekać na przerwę. Wokół pałacu, w samym parku i na polach mieszkają żurawie. Jest ich mnóstwo. Rano budzą gości ze snu. Pamiętajcie, że w piątek wieczorem – 10 czerwca, przed konferencją, mamy umówiony spacer ornitologiczny z prof. Tryjanowskim. Po parku można się przejechać bryczką, na życzenie gości obsługa może otworzyć pałacową kaplicę. Przypominam, że zapisy przyjmujemy tylko do 29 maja.

Teraz słów kilka o koncercie. Wczoraj wyjaśniło się i zmieniło wiele spraw. Oto nasi sąsiedzi postanowili udostępnić Władysławie własny dom, niedaleko naszego, żeby mogła tam ćwiczyć przed koncertem lub koncertami. Udostępnili też pianino. Rozmawialiśmy już z Wawrzyńcem na temat udziału jego podopiecznej czyli pani Eugenii w naszym przedsięwzięciu. Ona jest bardzo roztrzęsiona i zdenerwowana całą sytuacją i z początku nie dokładnie rozumiała o co chodzi. Wczoraj jednak porozmawiały z Władysławą telefonicznie i już wszystko jest umówione. Eugenia przyjedzie tu na przyszły weekend wraz z córką, przez dwa dni pomieszka z Władzią w domu naszych znajomych i będą ćwiczyć. Władysława w międzyczasie awansowała na kierownika artystycznego przedsięwzięcia i zaplanowała godzinny koncert. Będzie on składał się z dwóch części: klasycznej i ukraińskiej.  Każdy utwór poprzedzi krótka prezentacja, którą wykona profesjonalny konferansjer, muzyk grający w filharmonii narodowej, nasz znajomy. Ja jestem wielkim zwolennikiem tej koncepcji, albowiem on jest naprawdę świetny w tych prezentacjach. To jednak oznacza, że koncert najprawdopodobniej odbędzie się w dzień powszedni, jeszcze nie wiem w który, ale weekend nie wchodzi w grę, bo wtedy muzycy pracują. W dzień powszedni będzie też łatwiej wynająć salę i zorganizować jakiś wieczór po koncercie. Ja oczywiście będę sprzedawał tam swoje książki. Koncert będzie darmowy, ale zorganizujemy też dodatkową zbiórkę, kto zechce będzie mógł jeszcze wspomóc artystki. Chciałbym, żeby cała impreza, a składać się ona będzie z dwóch autonomicznych części, prezentacji utworów, antraktu i skromnego poczęstunku, miała charakter spotkania dobrych przyjaciół. Tak to widzę. Na wszelki wypadek przy drzwiach postawimy ochroniarza, gdyby ktoś nie zrozumiał do końca przyświecających nam idei. Wstęp, jak powiadam jest wolny. Wszystko będziemy filmować, a następnie nagranie umieścimy na moim profilu na YT. Poprosimy obydwu naszych reżyserów o współpracę. O lokalizacji koncertu zdecydujemy dopiero, jak obie artystki się poznają i trochę poćwiczą.

Wczoraj zadzwoniła do mnie Jola, nasza koleżanka i jednak z najdłużej obecnych tu czytelniczek. Jej mąż Tomek, którego wielu z Was poznało, zmarł w zeszłym roku. Nie wiedziałem o tym. Jak zawsze w takich wypadkach proszę wszystkich o modlitwę. Jola zadeklarowała, że chętnie przyjmie obie artystki latem u siebie. Ona także dysponuje pianinem. Mieszka pod Krakowem, więc nie wykluczone, że drugi koncert zorganizujemy gdzieś w Małopolsce. O szczegółach i rozwoju sytuacji będę informował w miarę rozwoju wypadków.

Jasne jest, że nie możemy pomóc wszystkim uchodźcom, ale możemy pomóc tym, którzy posiadają jakieś wrodzone i doskonalone talenty. Taki modus operandi przyjęliśmy realizując naszą misję. I to nas odróżnia od wszystkich innych, którzy próbują zainteresować publiczność sensacją lub skandalem. Bronimy sztuki, bo wbrew różnym hochsztaplerom, ona sama ma małe szansę na to, by się obronić. A teraz już nowe nagranie Władzi, prezentującej utwór Rossiniego „Piosenka dziecka”.

https://www.youtube.com/watch?v=CcJEeOflxJo

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)