Lip 302015
 

Tak powiedział pan Sommer z serialu „Polskie drogi”, którego w nieznanych mi okolicznościach Wajda zatrudnił w filmie „Ziemia obiecana”, a wyrzekł te słowa, podczas pogrzebu największego łódzkiego milionera Bucholza. Wszyscy to pamiętamy i nie wypada się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Tak więc niech szlag trafi protestowane weksle, wezwania do sądu i inne przyziemne sprawy, którymi ludzie trapią się na co dzień. Żyjemy i to jest najważniejsze. Żyjemy bo Pan Bóg jest bardzo dobry.
Wśród wczorajszych i dzisiejszych doniesień oraz komentarzy na temat śmierci Jana Kulczyka, zwróciłem uwagę na dwa teksty. Pierwszy, z dzisiejszego poranka, zawierał informację, że to jednak nie zabieg kardiologiczny, ale nowatorskie leczenie nowotworu mogło być przyczyną śmierci. Drugi zaś, wcześniejszy, to reakcja jednego z blogerów na tę śmierć, a raczej na to co o niej napisał Toyah.
O tym nowatorskim leczeniu opowiadał ponoć Waldemar Dąbrowski,(rozumiem, że chodzi o byłego ministra kultury, tego co Gombrowicza nie przeczytał?), przyjaciel zmarłego. Kulczyk jeździł do USA na operację raka prostaty, no a teraz poleciał do Wiednia w tym samym celu. Tak mówi Dąbrowski. Wczoraj jednak, kiedy wszyscy jeszcze sądzili, że to serce było przyczyną zgonu, pan minister zdrowia o dziwnym nazwisku, uznał za stosowne, nie mając absolutnie żadnych więcej informacji poza tymi, którym dysponujemy wszyscy, uznał powiadam za stosowne, dementować pogłoski o nienaturalnej przyczynie zgonu Jana Kulczyka. No to ja się pytam: jakie pogłoski?! Czy w ministerstwie zdrowia aż huczy od pogłosek? A może chodzi o ministerstwo kultury, albo infrastruktury, albo jakieś inne? Bo chyba pan minister nie dementuje tego co piszą blogerzy? To by już było doprawdy za dużo. To byłby zaszczyt, na który blogosfera nie zasłużyła. Okay, sami wiecie, że to niemożliwe, a więc głos pana ministra może oznaczać tylko jedno – są pogłoski, a do tego mają one tak mocną podbudowę, że głos w sprawie zabrać musiał minister zdrowia. W dodatku w formule znanej nam już z tego bloga. Napisałem dawno temu i opublikowałem w tomie „Atrapia” tekst zatytułowany „O prostych ludziach i prawdziwej naturze dementi”. Chodzi o to, że dementi nie służy do uspokajania nastrojów, ale do straszenia przeciwników politycznych. I więcej zawodowych ekspertów się angażuje do dementowania informacji (jakich informacji, tu nawet nie było cienia informacji) tym strach większy. W tym zapomnianym tekście zacytowałem także najsłynniejsze dementi świata, które brzmi; Nieprawdą jest jakoby pan Lumumba został zjedzony.
No, ale wracajmy do śmierci doktora Jana Kulczyka, którą żyć będą media przez najbliższe miesiące. Myślę, że już w tej chwili pisane są książki, które na rynku znajdą się pod koniec sierpnia, książki pełne faktoidów i myśloidów (analogia do planetoid czyli czegoś co wygląda jak planeta, ale w istocie nią nie jest). Spełnią one rolę zamulaczy, informacyjnej sieczki, która podobnie jak w przypadku Smoleńska stanie się pożywką dla leniwych umysłów i wątłych serc. Blogosfera również żyć będzie tą śmiercią (tak, tak żyć śmiercią!) i to nie za sprawą sensatów, ale demencjarzy. I tu przejdźmy do kolejnego tekstu, który mnie zainspirował. W bolgosferze jak wiadomo mało jest rzeczy przypadkowych, tylko ktoś nieskończenie naiwny pomyśleć może, że tak fantastyczne narzędzie jak forum blogerskie, zostało podstawione ludziom po to, by formułowali tam swoje myśli. W blogosferze czynni są przede wszystkim dziennikarze i politycy, bo to dla nich została ona stworzona, czynni są ludzie zwani przeze mnie demencjarzami, oraz propagandyści. No i tacy jak ja i toyah jeszcze, nazywani najczęściej maniakami, albo świrami, albo bufonami i chamami. Wszystko zaś przez to, że formułujemy myśli i zdania daleko wykraczające poza wyobraźnię pozostałych wymienionych przeze mnie grup.
Na szczególną uwagę wśród blogerskiej tłuszczy (patent dziennikarza Mazurka) zasługuje człowiek o nicku owanuta. On się nazywa Włodek Woroniecki i publikuje głównie teksty na zamówienie. To znaczy jak wydarzy się coś znaczącego, nie tylko z naszego tutaj punktu widzenia, ale także z innych, słabo przez nas rozpoznawanych punktów, Włodek publikuje tekst w tonacji proroczej. Pisze wprost co człowiek uczciwy w jego mniemaniu powinien myśleć i czuć w związku z różnymi wypadkami. Nie inaczej było wczoraj. Umarł Jan Kulczyk, Toyah napisał dwa akapity na tę okazję, a Włodek od razu dał tekst w znanym nam tak dobrze stylu. Nie sądźcie byście sądzeni i takie tam. No, ale po to jest między innymi blogosfera, żeby sądzić. W dodatku według własnego uznania, a nie po to, by słuchać Włodka i jego wynurzeń, pisanych zwykle w formie skłaniającej raczej do ziewania a nie do refleksji. No, ale według Włodka nie powinniśmy myśleć o śmierci Jana Kulczyka tego co myślimy, bo nie są to dobre myśli. Lepiej byśmy myśleli inaczej, tak, jak nam to sugeruje Włodek. Skąd on wie co myślimy, o to mnie nie pytajcie. O wiele lepsze będzie pytanie skąd we Włodku jest ta pewność, że powinien zabierać głos i nas pouczać. Ja znam odpowiedź i zawiera się ona w definicji dementi, którą tu podałem. Dementi służy do straszenia i on nam po prostu sugeruje, żebyśmy lepiej siedzieli cicho, bo fakt iż sprzeniewierzamy się dobrym obyczajom to jest w ogóle najmniejszy problem. Można mieć poważniejsze. Nieprawdą jest bowiem, że pan Lumumba został zjedzony.
Tekst o Kulczyku odbiega nieco od tego, co owanuta zwykle pisze. Bo tak normalnie zabiera on głos jedynie wtedy kiedy Polacy piszą coś złego, albo tylko obojętnego o Żydach. Włodek od razu staje wtedy na posterunku i wykłada jak i co należy mówić, żeby zasłużyć na pochwałę. W zasadzie nie odzywa się w innych wypadkach. Wczoraj zrobił wyjątek dla Kulczyka. Ciekawe dlaczego? Przecież toyah nie napisał nic nadzwyczajnego, ot po prostu stwierdził fakt. Nie sugerował niczego i niczego nie narzucał. A tu reakcja właściwie natychmiastowa i do tego umieszczona na pudle. To jest tutejszy standard – ukrywanie tekstów z którymi się następnie polemizuje. Człowiek jest wtedy unieważniony niejako dwa razy. Prawie jak ten Lumumba co został najpierw zabity, a potem niezjedzony. I tak było wczoraj. Polemika z tekstem Toyaha, dyskretna, ale wyraźna została umieszczona na pudle, podczas gdy sam tekst zniknął gdzieś w czeluściach.
Jest w tym wszystkim jednak pewna pociecha. To doprawdy nie Włodek, ani nie jego patroni decydują o tym kto i kiedy umrze. To się tak może zdawać na pierwszy rzut oka, jak człowiek wysłucha tych wszystkich dementi wygłaszanych w strachu przed niesformułowanymi jeszcze pogłoskami. O wszystkim decyduje Pan Bóg, a on jak wiemy jest bardzo dobry. Tak, tak Pan Bóg jest bardzo dobry. Potrafi odebrać życie zwykłemu człowiekowi w najmniej przezeń spodziewanym momencie. Co innego taki Kulczyk i jemu podobni, oni muszą się bać nie tylko Pana Boga, ale także innych ludzi, całego mnóstwa innych ludzi….z tego także powodu, ze względu na nich i ich pozycję, potrzebni są tacy demencjarze jak Włodek i pan minister zdrowia. Oni chcą nas sprowadzić do poziomu świętej pamięci doktora Jana, do poziomu człowieka, który żyje strachem. Na to zaś my pozwolić nie możemy, dlatego właśnie piszemy te blogi.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl i przypominam, że w dniach 31 lipca – 2 sierpnia w Gdyni odbywa się nadmorski plener czytelniczy, jedziemy tam we dwójkę z moją żoną. Impreza zlokalizowana jest na bulwarze nadmorskim, gdzieś w okolicach skweru Arki Gdynia.
6 sierpnia zaś odbędzie się wieczór autorski w Zielonej Górze – sala „Nad kotwicą” przy al. Zjednoczenia 92, początek o godzinie 18.00.

  31 komentarzy do “Pan Bóg jest bardzo dobry”

  1. Komentarze do tematu umieściłem już tu:
    http://naszeblogi.pl/komentarze
    Nie lubię się powtarzać 😉

  2. chyba jednak musisz … strona o podanym adresie nie istnieje

    :))

    a może nie musisz

  3. Drogi Coryllusie, wbrew ludowej etymologii ‚sensat’ to człowiek przesadnie poważny, nie poddający się rozrywkom i głupim zabawom. Ma w łacinie ten sam źródłosłów co senat – senex = stary.

  4. Idzie nowe grube rozdanie.

  5. Demencjarze – jajcarze.

  6. Jest już najwyraźniej po zawarciu układów i sprawy przeszkadzające wysokim układającym się stronom będą skutecznie rozwiązywane w nadchodzących dniach i tygodniach. Czasu do utworzenia „zdrowego” Sejmu i Senatu nie pozostało wiele.
    Polityka informowania społeczeństwa ws. tej śmierci przypomina tę z kwietnia 2010. Może okazać się iż było to tzw. zadławienie. Wiedeń na takie sprawy jest doskonałym miejscem.

  7. pudelki inne sfory już się rozpisują o minionej wielkiej miłości z J. Protasiewicz….;)

  8. Dementuje to coś napisała 😉

  9. Pan Bóg jest bardzo dobry i dlatego większość z nas ma takie sobie pieniądze.

  10. Potwierdzam to co napisała pani Marylka. Czyżby Lumumba jednak został zjedzony????? 🙂

  11. Ziemia Obiecana to kopalnia fantastycznych scen i cytatów, człowiek się nie może nadziwić, że najcenniejszą nagrodę w świecie pisarstwa jej autor dostał za zwierzęcy opis życia włościan. I nie chodzi tu o naturę mieszkańców wsi, którzy są dobrymi, fantastycznymi ludźmi, ale Reymont ich tak opisał jakby byli zwierzętami. Kto ceni wyżej Chłopów niż Ziemię Obiecaną? Nikt.

  12. Komisja Nobla, no ale oni zawsze byli postempakami.

    W Ziemi obiecanej piękne jest to, że Polak mógł pójść w kapitalizm, ale musiał mieć aż dwie przyzwoitki, bo inaczej kredytu nie dostał.

  13. no mógł dostać tylko nie u łódzkich bankierów, dlatego też powstawały ziemiańskie towarzystwa kredytowe czy kasy spółdzielcze. Musimy też spojrzeć z drugiej strony na to, jakie szanse nie-Polak mógł kupić nieruchomość, dobra ziemskie? Też ziemianie bronili swojego odwiecznego monopolu na nią. Taki był podział który przez wieki odpowiadał klasie rządzącej – my mamy całą ziemię, a obcy są w miastach i zajmują się handlem i rzemiosłem i nie wiem jakby się starali, jeśli nie mają ziemi to nie mają nic do powiedzenia, bo ziemia jest najcenniejsza.

  14. Narodowość przyzwoitek też dobrze świadczy o zorientowaniu w temacie Reymonta.

  15. Wypity przez słomkę.

  16. Ostatni któremu we Wiedniu, a właściwie w okolicach się udało był Sobieski.

  17. Lumumba wprawdzie zostal zjedzony, ale przy tej czynnosci nie zaciagalismy sie, tj. nie trawilismy go. Nie trawilismy go juz za zycia.

  18. ś.p. Jan Kulczyk chciał wejść w energetykę na wschodzie. Może gdyby nie takie cele żyłby dłużej.

  19. Ciekawe jakie były ostatnie przed śmiercią słowa doktora.
    Bo niejaki Majakowski przed samobójczą śmiercią zdążył jeszcze krzyknąć : „Towarzysze, nie strzelajcie! „

  20. Przeczytalem…. jakos mnie nie interesuje smierc Kulczyka za bardzo. Bierzaczka po prostu.
    Wracam do sluchania Ringelbluma – Kronika getta warszawskiego….

    Pozdrawiam

  21. nie klikam w gazetę, ze względu na to, że oszczędzam nerwy i nie chcę być przedmiotem prania mózgu, na mocne strony prawicowe i lewicowe nie wchodzę – nie lubię pralni mózgów i indoktrynacji, choćby mnie nawet coś bardzo ważnego miało ominąć.

  22. Energetyka (ta od elektrowni, a nie przemysł energetyczny jako całość) jakoś zaczyna parzyć w ręce. Choćby takie Niemcy. Zlikwidują swoje elektrownie jądrowe… Albo Polski rząd, który buduje już chyba ze 40 lat swój pierwszy reaktor, a powołana kilka lat temu spółka zapowiada, że najwcześniej w 2022 roku nasz własny atomowy reaktor powstanie (maja chłopaki tempo!). Jedno jest dość wyraźnie nakreślone. Teraz bez Pana Jana i jego osobistych rozległych kontaktów przejmowanie aktywów energetycznych nie musi być już takie skuteczne. Za to coraz skuteczniej daje się wprowadzać w życie wynalazki genialnego Tesli. Tylko, czy wszystkie patenty zostaną wyciągnięte z archiwów FBI?

  23. wiecie, że wystarczy zarazić wirusem najpopularniejsze odmiany pszenicy, ryżu, ziemniaków i kukurydzy, aby w ciągu roku większość ludności świata pozabijała się o resztki jedzenia, albo o zjedzenie siebie nawzajem ?

    Macie trochę różnych nasion od Babci ? Ogórka, marchewki, ziemniaków, cebuli, kapusty, czosnku, kopru, fasolki, grochu, mięty itd ?

    Ale nie takich z supermarketu…

    http://demotywatory.pl/4531443/Latwiej-jest-oszukac-ludzi-niz-przekonac-ich-ze-zostali-oszukani

    albo o hołodomor poczytajcie, jeśli ktoś młody, i na zakładkę zdjęcia w google popatrzcie.

  24. Off-topic
    wg. wpolityce.pl Kędryna jest zatrudniony w biurze prasowym Dudy.
    Jak to skomentować? znowu to samo………

  25. Tadman – w „Ziemi obiecanej” chodzi Panu o to, że przy von Borowieckim te dwie przyzwoitki to Niemiec i Żyd ? Jeśli o to biega , to wyjaśniam że wg wiedzy rodzinnej, w tamtych czasach, Polak mógł i 10 lat czekać na wydanie zgody na inwestycję w mieście Łodzi, natomiast pozostałe narodowości nie czekały ani chwili. Stąd von Borowiecki bez swoich dwóch kolegów nie miał szans na rozpoczęcie biznesu w mieście Łodzi, chociaż był świetnym kolorystą.

  26. Co by byo gdyby wszyscy (Polacy) czytali coryllusa?

  27. Dziękuję za uzupełnienie.

  28. Gdyby Kulczyk leczył się w Polsce, nawet w najlepszej klinice, to przy łóżku dyżurowałby sam ordynator. A tak, pośród bogaczy, każdy pacjent taki sam dobry na olanie.
    Kulczyk wykitował na zator, to zdarza się wszędzie, ale do opanowania pod troskliwym okiem.
    Szpan zabił Kulczyka i tyle.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.