Lut 072021
 

Zapowiadałem to już wielokrotnie, ale jeszcze raz powtórzę: nie będę realizował żadnych projektów poza własnymi i żadnych pomysłów poza własnymi. I niech każdy to dobrze zapamięta. Historia jest taka. Sześć albo siedem lat temu, kiedy jeszcze wymieniałem jakieś uwagi z bosonem, dogadaliśmy się, że on zapozna naszego kolegę Wacława, czyli magazyniera, z pewną XVI wieczną publikacją, która nadaje się znakomicie do zilustrowania naszych przemyśleń, rozsnuwanych najpierw na blogu coryllus.pl, a potem na portalu szkolanwigatorów.pl. Ja się na to zgodziłem sądząc, że mamy do czynienia z broszurowym jakimś tekstem, podobnym do dziennika Johna Dee. Wacław zadzwonił do mnie latem, któregoś dnia, kiedy byłem w Lubsku z małymi jeszcze dziećmi i powiedział, że chętnie będzie to dzieło tłumaczył. Dałem zielone światło. Było to, jak powiadam, ze sześć lat temu. Jak wiecie stosuję taką metodę, że każdy jest odpowiedzialny za siebie, a ja kontroluję tylko efekty pracy. Puszczałem mimo uszu różne uwagi, bo wydawało mi się, że co jak co, ale taka książka nie powinna stanowić problemu innego niż językowy i Wacek sobie z tym na pewno poradzi, może trochę później niż przypuszczaliśmy, ale na pewno. Półtora roku temu okazało się, że rzecz jest gotowa. Trzeba jednak było znaleźć korektora merytorycznego. Nie było to łatwe. Poprosiłem o zrobienie korekty Andrzeja Gliwę, ale on był zbyt zajęty. W końcu zajęła się tym prof. Anna Filipczak-Kocur z Opola. Umieściłem Wacka i jego tłumaczenie w programie konferencji, która, na szczęście jest od roku przesuwana, bo jest zaraza, a książki ciągle nie ma.

Do tej pory wszystko się udawało i nie było takiego  dzieła, którego byśmy nie wydali. Graficy nigdy nie podnosili rąk do góry i wszystko zawsze szło gładko. Ja, przyzwyczajony do owej gładkości, nawet nie zajrzałem do tekstu, albowiem uznałem, że ludzie, którzy zdecydowali się dla mnie pracować podołają każdemu zadaniu. Przykład Andrzeja Gliwy nie dał mi do myślenia i wcale mnie nie zniechęcił, zwłaszcza, że korekta prof. Anny Kocur, choć trwała długo, stała się jednak faktem. Wczoraj jednak okazało się, że nie damy rady. Książka o której mówię to szpiegowski raport Johna Peytona, zatytułowany Relacja o państwie Polonia i prowincjach połączonych z tą koroną anno 1598. Jest to tak szczegółowy raport, o tak specyficznej nawigacji, że nie możemy go złożyć. Na pewno nie nastąpi to szybko. Peyton bowiem przygotował swoją pracę w taki sposób, by stanowiła kompendium wiedzy i problemach prawnych, politycznych i gospodarczych królestwa, a jednocześnie umożliwiała łatwe korzystanie z zawartych w niej informacji. Raport zbudowany jest tak, jak leksykon, ale hasła nie są ułożone alfabetycznie, ani nawet pogrupowane w zagadnienia jednego rodzaju. Peyton ułożył je według własnego klucza. Są one wyróżnione w tekście, do każdego jest dłuższy lub kilkulinijkowy opis, a do tego każde zaopatrzone jest w odnośnik na marginesie, żeby łatwo można było je odnaleźć. Tekst jest niesłychanie uszczegółowiony. To jest w zasadzie wydawnictwo typu wydawnictw oksfordzkich, nad którymi powinien pracować sztab ludzi. Przez 6 lat pracował nad tym Wacek, a ja głupi myślałem, że zrobimy to raz dwa i szybko wydamy.

Wczoraj Jarosław przesłał tekst Rafałowi i będą odbywać się jakieś konsultacje w sprawie jego podziału i złożenia. To są sprawy poza mną i ja mogę tylko powiedzieć, tak lub nie, a potem wydać jakieś dyspozycje dotyczące dalszych losów tej książki. Okładka jest już zapłacona i drukarnia czeka w pogotowiu. Niestety nie ma budżetu na sfinalizowanie tego projektu. Nie ma, albowiem są inne, równie drogie, także już gotowe do druku. Trochę się przeliczyłem. Proponuję więc, żeby każdy kto chce mieć Peytona w swojej bibliotece, wpłacił 100 zł lub więcej na poniższe konto, według uznania. Jak ktoś nie chce Peytona, a może mnie wspomóc mniejszą kwotą, także będę za nią wdzięczny, ale książki mu nie wyślę. Koszt tego projektu, na który składa się czas i praca tłumacza, koszt drukarni, korekty technicznej i merytorycznej, składu, który jest bardzo wielkim wyzwaniem, jest za duży.

 

41 1140 2004 0000 3202 7656 6218

 

Jak uzbieram wymaganą kwotę, dam znać i zamknę zbiórkę. Tak, jak to już wcześniej bywało. Nie chciałbym się z tego projektu wycofywać, bo kosztował on magazyniera mnóstwo pracy. Dla mnie jednak jest nauczką, żeby nie podejmować pochopnie decyzji i nie godzić się na przygotowywanie do druku książek, które ktoś reklamuje, bo wydaje mu się, że są łatwe do zrobienia. Zarzucamy tę praktykę. Ja oczywiście wiem, że będą takie podejścia, albowiem za miesiąc dwa, ja znów stracę czujność, ale postaram się jednak przez najbliższe lata nie uwikłać w projekty, na które wyższe uczelnie i instytuty badawcze pobierają wysokie granty.

  19 komentarzy do “Pierwszy raz zdarzyło się coś takiego”

  1. Spox.

  2. A czy tytuł przelewu na być jakiś konkretny?

  3. Warto ten projekt zakończyć. Wrzuciłam ten raport w  Internety, a one zaniemówiły.  A to ci dopiero siupryza.

  4. miły ten kawałek u Peytona. o tym, że polska zaniechała budowy portów, czy  korzystania z portów , no  szkoda że nie pisze , że było to niemożliwe przy angielskich intrygach,

    – na przykład rajcy Elbląga nie powiadamiając króla i wbrew jego woli, zawarli z angolami wstępne porozumienie dot. użyczenia portu /pozostawiając ostateczne zawarcie umowy na lepsza okazje, czyli chyba po śmierci naszego króla/ też

    – jakoś tak było z projektem budowy portu w Połądze, król Jan III Sobieski podjął się wykonania tego projektu i intrygi uczestników handlu bałtyckiego tez to uniemożliwiły.

    – kozakach coś wspomina ale o krzywonosie … nic nie  pisze, szkoda

    itd

  5. co tam daty i postaci … krzywonos jako przykład angielskiej intrygi

    chodziło mi o stałą politykę angielską specjalizującą się w  uniemożliwianiu społecznościom zamieszkałym na innych obszarach, aby mogli spokojnie żyć, specjaliści od intryg handlowych/politycznych , kupcy reagujący na zysk, koszty spadały na obszar/społeczność  obrobiony przez to kupiectwo

    stąd z linku georgiusa, angielskie słowa krytyki,  że na naszych ziemiach, złe jest to, złe jest tamto, złe jest owo …. /co oznacza w domyśle że u nich jest lepiej /… stąd uznają swoje  prawo do krytykowania … stąd znalazł sie  krzywonos jako jeden z faktów  historycznych  intryganckiego zachowania angoli

  6. Chyba tych specjalistów od obserwacji było  znacznie więcej, bo jak ostatnio czytałam  Roberta Forsta, to ten ze zdumiewającą dokładnością podaje ile czego kto i jakiej wartości posiada. UE nie powstydziłaby się takich danych…

  7. Mówimy o czasie, gdy Polska była żywnościowym arsenałem Europy, a dla Anglii była ważna także z poniższego względu:

    „Poprzez swojego wysłannika w Turcji Edwarda Burtona, Anglia próbował przekonać sułtana, aby zrezygnował z planów ataku na Polskę, ponieważ Anglia potrzebowała wielu polskich produktów niezbędnych dla floty angielskiej. W odniesieniu do powyższego, list Williama Cecila [Peyton zapewne szpiegował dla Cecila] do Lorda Talbota z dnia 23 października 1590 r. brzmiał: „Turek, gdyby nie przeszkodził mu nasz ambasador, zamierzał rzucić się na króla Polski (Zygmunt III, 1587-1632) z 60 000 mężczyzn; ale rozumiejąc, że Jej Królewskiej Mości bardzo wiele rzeczy z kraju (Polski) potrzebnych jest marynarce wojennej, wycofał swe siły, chociaż był pewny zwycięstwa, tylko ze względu na Jej Królewską Mość, która otrzymała wielkie podziękowania od Króla Polski.”

    Polscy historycy uważają relację Peytona za życzliwą. Niemieccy ewangelicy wyciągają wątki prześladowań, a niemieckie skrócone wydanie ukazało się w roku 1936.

  8. dziękuję, za te wyjaśnienia,

    /zatem kiedy byli zależni od stołu polskiego, byli życzliwsi/

  9. A PayPal? Ma pan takie ustrojstwo?

  10. Panie Gabrielu, ja tak poza tematem. Proszę zainteresować się książkami Mariana Małowista, w szczególności „Wschód a Zachód Europy w XIII-XVI wieku”. To historia gospodarcza w prawdziwie solidnym, nasyconym teorią wydaniu. Pozdrawiam.

  11. Marcin Rola u Jaruzelskiej. Jak będzie Sumliński wraz z tym byłym agentem  u Jaruzelskiej to padnę ze śmiechu.

  12. Czy jeśli wpłacę podana kwotę do 20 lutego będzie nadal możliwość otrzymania tego tłumaczenia?

  13. oczywiście że będą w gościnie u generałówny, bo ten agent jest od udrażniania kontaktów które wydają się być trudne…

  14. byłoby to bardzo ciekawe dla wykładów z historii myśli ekonomicznej

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.