Paź 092014
 

Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta te dawne czasy w salonie, kiedy na pudle nie było właściwie czerwonych blogerów, a okupowali je codziennie trzej tylko autorzy: Toyah, FYM i Jacek Jarecki. Większość z nasz przychodziła na salon by czytać tylko ich, a jak ktoś był bardzo naiwny dokładał sobie do tej lektury jeszcze Katarynę. I tak to szło, aż dnia pewnego wszystko się zmieniło i mamy dziś to co mamy, czyli pudło zajęte przez Śniadka z jego proletariacką propagandą oraz senatora Ciocha niezrównanego demaskatora polityki PO. I tęskno się robi człowiekowi za czerwonymi blogerami, za takim Warzechą czy niechby nawet Terlikowskim.
Z salonowych blogerów najlepiej lubiłem Toyaha i Jareckiego. Fym wydawał mi się podejrzany i nie pomyliłem się co do niego, jak wiecie. Toyah przyjął pewnego dnia moją propozycję, a Jarecki gdzieś zniknął i przestał się pokazywać. Prawdopodobnie przez to, że rzeczywistość znacznie przerosła nas wszystkich i on jakoś się nie mógł z tym pogodzić. No, ale wrócił i ja, tak jak poprzednio było to z Toyahem zaproponowałem mu współpracę. Jacek Jarecki zgodził się oczywiście i będzie umieszczał swoje opowiadania w „Szkole Nawigatorów”. Jest on bowiem pisarzem prawdziwym, w którego warto zainwestować, warto się nawet z nim pokłócić i na niego obrazić, bo to zawsze skutkuje zmianami na lepsze. Jako pisarz Jarecki nie mógł się spełniać właściwie nigdzie. Taki stan wywołuje frustracje i powoduje, że autor, wierząc w autentyczność rynku chce się doń jakoś dostosować. Tyle, że w Polsce nie ma się nawet do czego dostosowywać. O tym, by wydawać swoje rzeczy w formie papierowej autorzy nie mogą nawet marzyć, chyba, że wszystko, od początku do końca zrobią sami. Publikacje internetowe zaś to fikcja, śmietnik i granda, którą zarządzają producenci badziewia. Dość popatrzeć na czynny w salonie blog e-booki. W Polsce zdolny autor debiutant może być co najwyżej cieniem tych, tak zwanych wielkich. Jakiegoś Ziemkiewicza, jakiegoś Łysiaka albo wręcz Terlikowskiego jeśli mu przyjdzie do głowy zostać pisarzem katolickim. Środowiska dziennikarskie mają zaś takie parcie na sukces, że każda książka jest z miejsca unieważniana poprzez kolegów i koleżanki autora, bez względu na to czy chwalą ją oni czy krytykują.
Problemem największym jest to, że ci tak zwani wielcy są albo całkowitymi grafomanami jak Ziemkiewicz, albo bardzo słabymi naśladowcami autorów obcych jak Witold Gadowski. Debiutanci w takim układzie mogliby być co najwyżej jakimś cieniem cienia. A kogo to, przepraszam, może satysfakcjonować? O tym, by dać autorom odetchnąć, by poszukać jakichś nisz rynkowych, albo je wykreować nikt nie myśli. Nie ma bowiem prawdziwych wydawców. Ci którzy są angażują się w agresywną propagandę polityczno-obyczajową, albo myślą tylko o tym, by wydawać książki jak najbardziej podobne do Forsytha, Ludluma, czy kogoś innego, kto akurat jest lansowany w świecie. Wszystko to prowadzi do całkowitej klęski i unieważnienia polskich książek i języka. Nikt tego nie rozumie, a najmniej rozumieją to właśnie owe gwiazdy rodzimego, literackiego firmamentu. Pewnie dlatego, że wierzą w swoją autentyczność i w swój sukces. Dla mnie najbardziej jaskrawym przykładem takiej postawy jest Witold Gadowski, który – gdyby był nieco bardziej zaprzyjaźniony z dziennikarzami „Do rzeczy” – z pewnością okrzyknięty zostałby polskim Forsythem. No, ale tam jest tylu kandydatów na polskich Forsythów, na polskich Danów Brownów i innych ludzi wielkiego sukcesu, że Gadowski nawet nie ma szans. Trochę szkoda, bo wtedy mielibyśmy przynajmniej jakiś punkt odniesienia, który moglibyśmy skrytykować poważnie i głęboko, a nie z tym zwykle towarzyszącym nam żalem. Kolejne bowiem książki Witolda Gadowskiego przepadają po hucznej premierze. Coś tam miało dodruk, coś się gdzieś sprzedało, ale na tym koniec. Rzecz umiera. O tym, by wywarły te treści jakiś wpływ na czytelnika mowy nie ma. O tym, by Gadowski mógł być zaproszony do telewizji przez kogoś innego niż Bronisław Wildstein także nie. No więc i nasza krytyka dzieł pana Witolda nie może być taka jak należy. Musimy, prócz ciągłego czepiania się go, okazać także współczucie z powodu sytuacji, w jakiej się znalazł. A nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia. Nie wiem kto wymyślił, że autorzy chcący zyskać sławę powinni naśladować innych, sławnych autorów promowanych przez służby „tajne, widne i dwupłciowe”. W mojej ocenie był to jakiś złośliwy gnom. Autor naśladujący innych pisarzy, bardzo popularnych skazuje się z miejsca na klęskę. Ci zaś, którzy mu wiwatują i go oklaskują są albo nasłani, albo głupi, albo złośliwi. W środowisku oklaskującym pana Witolda, głupi jest na pewno Wszołek, a złośliwy Sowiniec. To widać od razu. Kto jest nasłany wskazać niestety nie mogę, bo nie znam przecież wszystkich ludzi, ekscytujących się widowiskowo prozą Gadowskiego.
Ja jestem głęboko przekonany, że Witold Gadowski byłby autorem ciekawym, mającym nam dużo do powiedzenia i na pewno zyskującym sympatię, gdyby tylko zrezygnował ze swojej nieznośnej maniery. Ten styl doświadczonego przez życie twardziela spycha go z miejsca na boczny tor i oddziela od czytelników prawdziwych i wrażliwych pozostawiając sam na sam z monstrami takimi jak Sowiniec i Wszołek.
Co innego Jacek Jarecki. On zachowuje się jak wytrawny pisarz. Nie wiem czy doszedł do tego świadomie czy podświadomie, ale zna on największą tajemnicę prawdziwych autorów. I ja Wam teraz tę tajemnicę zdradzę. Autor prawdziwy karmi się literaturą trzeciorzędną, albo za takową uważaną, autor prawdziwy nie szuka książek sławnych, ale zapomnianych. Autor prawdziwy odnajduje swoje inspiracje rozpoznając je po nazwiskach innych autorów widocznych na starych, zakurzonych książkach napisanych sto lat temu w małych, nikomu niepotrzebnych krajach. Doświadczeni czytelnicy prozy SF z pewnością mogliby wskazać z jakich książek i opowiadań czerpał swoje inspiracje Jarecki, ale ja się nie podejmuje wykonania takiej sztuki. Myślę jednak, że nawet tym najbardziej doświadczonym trzeba by było trochę pomóc by odnaleźli wszystkie tropy.
Kiedy był czynnym blogerem pisał Jarecki prawie wyłącznie o polityce, ukrywając swoje ambicje literackie. Działo się tak z pewnością z tego powodu, że warto było sobie wówczas uciąć polemikę z różnymi trolami i dobrze się przy tym zabawić. Działo się tak też dlatego, że był to czas oczekiwania na szansę, na którą wszyscy tu liczyliśmy. No, ale ta szansa nie nadeszła. Bardzo się to chwali Jackowi Jareckiemu, że po kilku latach, bez szumu i szans na odzyskanie pozycji, w tych strasznych okolicznościach jakie tu teraz mamy, zdecydował się na powrót. Mało kto się na to decyduje, a on się zdecydował i ja go od razu zauważyłem i zamówiłem u niego opowiadanie. Miałem jednak pewne warunki, poprosiłem, by nie pisał o seksie i nie używał słowa „kurwa”. No i wyobraźcie sobie, że mam już to opowiadanie i ukaże się ono w najbliższym numerze „Szkoły Nawigatorów”. Postaramy się zdążyć na targi wrocławskie, ale czy nam się uda obiecać nie mogę. W każdym razie zamierzam drukować Jareckiego w kolejnych numerach „SN”.
Jak widzicie idziemy pod górę po bardzo kamienistej drodze. Kogoś może dziwić, że ja nie zabiegam o autorów znanych, no, ale myślę, że już to sobie wyjaśniliśmy. Za pomocą autorów znanych w Polsce nie można uzyskać niczego, a popularności to już najmniej. Nie mam poza tym budżetu, by płacić gwiazdom, które w mojej ocenie gwiazdami nie są. Szukamy więc takich, którzy piszą nie po to, by zostać „polskim Forsythem”, ale takich, którzy chcą i potrafią napisać dobre opowiadanie, gdzie nie ma słowa „kurwa”. No i takim autorem jest właśnie Jacek Jarecki. Szans na to, by trafił on w salonie na pudło raczej już nie ma, ale pamiętajcie zawsze o tym, że był to jeden z najlepszych tutejszych autorów.

Ja mam zaś dla Was dziś pierwszy trailer zapowiadający nasz komiks „Święte królestwo”. Po niedzieli będzie drugi, znacznie dłuższy. Muzyka, którą słychać w tle została skomponowana specjalnie dla tego albumu przez Tomka Bereźnickiego i znajduje się na płycie, która będzie sprzedawana razem z komiksem.

No i zapraszam wszystkich na stronę www.coryllus.pl

  26 komentarzy do “Pisarz Gadowski i pisarz Jarecki – porównanie stylów”

  1. Mecenas sztuki @Coryllus. To na wizytówkę;-)

  2. Mecenas i małpa, nieźle

  3. Mam oczywiście prośbę, byście wrzuciali ten trailer gdzie możecie.

  4. Racja co Pan pisze o rynku wydawniczym i karierze autorów. Beton. A szkoda. Ale jak się ktoś nie daje jak Pan to wychodzi na to że można. Okazuje się, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych jest tylko brak ducha. P.S. Kiedyś spierałem się z Panem co do E. de Valera. Miał Pan rację. Nie ma kogo gloryfikować. Mea culpa, ale spór to też droga wiedzy. Czołem

  5. Kreska Pana Tomasza miażdży, te kawałki które pokazujecie są po prostu piękne (muszę koniecznie zobaczyć ten złoty kolor na żywca :)).
    Muzyka bardzo klimatyczna i profesjonalna. Link do trailera wrzucam do stopki mejla :).

  6. Dziś dopiero dostali to złoto w drukarni. Mam nadzieję, że będzie dobrze wyglądać.

  7. Mecenas i Maestro 😉

  8. Jeżeli o wielkości pisarza miałoby decydować to, czy jest znany, to smutny byłby świat. A nie jest pomimo wszystko. Kiedy Zbigniew Herbert umierał w warszawskim szpitalu nikt go tam nie znał, a i on nie pragnął żadnych szpitalnych przywilejów. Dzisiejsze kariery pisarzy-celebrytów są niesmaczne. Przywileje, których tak pragną uniemożliwiają im zostanie dobrymi pisarzami.

  9. Witam Pana, Panie Coryllus!
    Wypelniajac moja misje, przebywam w RPA, a bedac stalym czytelnikiem tej ‚Strony’ zainteresowalem sie komiksem „Swiete Krolestwo”, gdyz chcialbym to „Swiete Krolestwo” ( obie wersje – polska i angielska) podarowac moim mlodym przyjaciolom ( 11lat i 12 lat) mieszkajacym w Polsce, aby ich zachecic do czytania ksiazek. W zwiazku z tym mam pytanie do Pana o koszt tego ‚prezentu’ tzn. obie wersje komiksu + koszta wysylki ( poczta – 14-520 Pieniezno ) ?
    Bedac daleko od ojczystego kraju, ciesze sie ze moge na sprawy mojej ojczyzny spojrzec czasami Pana oczyma – bardzo dziekuje za to i za pozytywne podejscie do ‚spraw ludzkich’
    Z poszanowaniem ! Bro.Jan

  10. Komiks nie będzie tani, ale trzeba brać pod uwagę to, że jest to produkt luksusowy. Kosztuje 60 zł. za egzemplarz. Koszta przesyłki nalicza sklep automatycznie, nie wiem ile wyniosą, pewnie około 15 złotych. Zestaw Baśń czeska i komiks to równe 100 złotych. Dwa komiksy i baśń czeska to 180 złotych. I koszta przesyłki, które nalicza automat.

  11. Czy ktoś może mi powiedzieć, co to jest „pudło w (na) salonie”?
    I czerwony bloger?

  12. Podło to podium, czyli sam szczyt, a czerwonym kolorem oni oznaczają tak zwanych zawodowców, na przykład Warzechę, albo Gadowskiego

  13. Pisarz Gadowski napisał opowiadanie ,, Na parafii… „.

    Co mi mówi autor ? Autor mi mówi , posługując się taką odwrócona konstrukcją , że ponieważ już wszystko było spiskowo uzgodnione to po pełniono mord założycielski – bo gdyby nie było to by nie popełniono …..Bardzo uprościłam bo i spieszę się i nie ma o czym pisac wiecej .

    Autor Gadowski popełnił opowiadanie w 2010 roku ,. Jestem pewna , ze nawet wtedy nie powiedział niczego nowego . Co do stylu pisarstwa …. nie chce mi się gadac a tym bardziej pisac …

    Gabriel , gdzie Ty widzisz jakiś potencjał ……ile byś chciał i mógł nad nim postac i popilnowac… ???

  14. Bardzo dziekuje za informacje.

  15. Czy to znaczy, że owe pudło, to artykuły wymienione bez pośrednio pod adresem http://www.salon24.pl/ ?

    Zajrzałem tam przed chwilą i na czerwono wyróżniony jest Skalski – 29 komentarzy, przedostatni Sowiniec – 50 komentarzy, obaj przy zaniedbywalnej statystycznie liczbie odsłon, a Pana tam nie ma, choć powinien być ze względu na liczbę czytelników. Jak to zatem działa, skoro nie liczba wejść/odsłon/czytelników decyduje o obecności w pudle? Jeśli nie ma Pan ochoty lub czasu na odpowiedź, to może jakieś łącze, gdzie można o tym przeczytać? Ten salon24 wygląda mi na mocno ustawiony.

  16. Salon jest ustawiony . Zaczynam wierzyć ze jest Pan na jakiejś odległej planecie . Coryllus robi znacząca ilość wejść , co dla portalu utrzymujacego się ( ? ) z reklam , jest istotne …. a jednak raz na miesiąc moooże mignie na pudle …i po kilku godzinach leci ,,do piwnicy ” … czyli po prawym pasku w dół …..

    Panowie chcecie od Gospodarza rzeczy nierealnych czasem …. Jesli Pan jest istotnie gdzieś z innego swiata …. no to proszę się zorientować w realiach … I nie dziwić się , że jest Pan traktowany jak …. troll ….. -:(

    Pisuje Pan mądre rzeczy … a potem coś całkiem …… No nic . Proszę się jednak trochę rozejrzec …. Na salonie trwają różne krucjaty …. Działa poczta wewnetrzna … i wielu wymian zdań Pan nie zobaczy … bo idą pocztą do adresata …itd .

    Regulamin salonu dostępny na stonie salon24 .

    Pozdrawiam .

  17. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tzw. blogiem. Wyłapuję pewne koordynaty i widzę gołym okiem, że to jest „regulowane”. Personalnie odpowiada za ten projekt niejaki Janke, ale to pewnie figurant. Skoro ustawiają, to salon ma spory impact. Kilkunastu sprawnie piszących i można by sprawdzić ich zdolności manewrowe. Worek pęknie i nawet ślepe kury będą miały co dziobać przez kilka godzin. No i zrobić tzw. mirror tego salonu i postawić tam, gdzie nie powinni sięgnąć. A jeśli sięgną, to będzie wiadomo, kto tym kręci. Tylko kto miałby to zrobić.

    Dziękuję Pani za pomoc.

  18. Ma Pani rację co do mnie. Coraz lepiej się orientuję, o co tu chodzi, niemniej, żeby do tego stopnia sekować? Prawdę mówiąc, to nie bardzo wiem, które punkty/tematy są tu „zaminowane”. Sam gospodarz nie kryje, że Żydzi naprawdę istnieją, ale nic ponadto o nich stąd nie wiadomo. Ja zaś wiem, że nie tylko istnieją.

    Personaż też do tej pory mi nie znany: Gadowski, Gociek, Gmyz i kilku innych tu wymienianych ostatnio, oprócz Ziemkiewicza, którego kilka razy słuchałem w TVP Historia – nigdy nie czytałem, raz słyszałem Gmyza w radiu – niestrawne to było, bo ze sposobu wypowiedzi wynikało, że łże jak pies: zwodził, pląsał, kręcił, mącił, ślizgał się – tuszując to wszystko tonem głosu, ale nieudolnie, nie umie dobrze kłamać ten Gmyz, nie uczyli go albo taki tępy. Raczej tępy, taki propagandowy zupak. No i obmówiłem gościa, a on może ma tylko guza na mózgu i dlatego tak wypadł?

  19. OK, salon ustawiony, ale tu nie jest salon, tu jest strona coryllus.pl i też „zaminowane” tematy?

  20. Panie esse, idź pan na swój blog i zażywaj pan wolności ile dusza zapragnie. OK.

  21. Pan Maciejewski: Panie esse, idź pan na swój blog i zażywaj pan wolności ile dusza zapragnie. OK.

    Ja nie mam żadnego blogu. Oprócz tego widzę, że nawet pytać nie wolno.

    To jest bolszewia.

  22. Drogi Panie Esse jedno mam pytanie.Jeśli Pan się komuś wprasza w „gości”to czy też Pan żąda takiej i takiej potrawy plus takie i takie wino z wybranym rocznikiem?Serdecznie pozdrawiam 😉

  23. No też wpadnę w koszty, ale z przeznaczeniem dla szwagra Węgra z pochodzenia, mieszkającego w Londynie, zżera go nostalgia a takim luksusowym komiksem o królestwie węgierskim poprawi sobie humor.

  24. Błędne porównanie. Pan Maciejewski twierdzi, że jest heroldem Prawdy. Działa publicznie. Ten blog ma charakter publiczny. Tu nie ma mowy o tym, co Pani erta napisała.

  25. Jak to mawiał ,,TW Bolek”. Co to za demokracja, jak każdy co chce może mówić. Ale Panie esse, Pan mówi mądrze. I o to chodzi. A, że tak ,,bezprizornie” to cały w tym smak i gorąca potrawa. Dlatego smakuje.

  26. To całkiem możliwe,że pobłądziłam.Tak.Wynika to raczej z obawy,że ciężko będzie mi znaleźć Pana komentarze,gdy już nie będzie bloga Coryllusa.Czy znane są Panu powody dzisiejszej pikiety pod KRRiT?A ten co tu na salonie robi za „dworaka”myśli Pan,że mniej zdolny?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.