Lip 202017
 

Pewien mój kolega, z którym razem studiowałem na historii sztuki, a który na malarstwie znał się mniej więcej tak jak ja, czyli wcale, mawiał tak: wiesz Gabryś, na świecie są może trzy, może cztery dobre obrazy…reszta…reszta reprezentuje taki kierunek, który nazwałbym gównizmem…Przepraszam wszystkich za ten wyraz, ale jakoś się tak nastroiłem z rana. Oto ktoś tu wrzucił link informujący, że zamknięto wystawę prac Modiglianiego w Genui, bo 21 obrazów na 30 tam prezentowanych okazało się fałszywkami. Ja bym jeszcze, wobec takiego faktu, zamknął wszystkie instytuty i wydziały historii sztuki, jak świat długi i szeroki. Bo w zasadzie nie ma sensu, by działały. O czym świadczy ta sytuacja? Sprawa jest poważna, bo okazuje się, że ludzie markujący wykształcenie w jakimś kierunku, nie są w stanie udźwignąć odpowiedzialności za to, na czym się rzekomo znają. Więcej – przedmiot ich zainteresowań jest fikcją, bo oni mają w nosie i sztukę i Modiglianiego, a interesuje ich tylko ile dostaną za przygotowanie tej wystawy i gdzie to przepiją. To jednak nie koniec, problemem jest sam Modigliani i generalnie wartość malarstwa. Jeśli tam są same prawie fałszywki, to znaczy, że na obrazach naprawdę znają się tylko złodzieje i fałszerze. Nie może być inaczej, a skoro tak, to znaczy, że oni są bezpośrednio powiązani z ludźmi, którzy utrzymują ceny różnych dzieł na rynku, a także mają taką władzę, by niektóre dzieła zdegradować. Co też się właśnie stało w pałacu dożów w Genui. Niech się nikt nie łudzi, że takie rzeczy dzieją się same z siebie, a ich przyczyną jest tylko głupota ekspertów. Rynek sztuki to rynek nakręcanych ręcznie koniunktur, z których dziś najważniejsze są koniunktury propagandowe. Żeby ten system w ogóle działał, to znaczy, żeby ludzie się tym interesowali serio, potrzebni są różni specjaliści. Oni muszą chodzić w glorii i chwale i mieć wawrzyn nad czołem, jeśli tego wymaga dobro koniunktury rzecz jasna. Może się jednak zdarzyć, że gdzieś tam ktoś zdecyduje, że Modigliani już jest nieważny i wtedy cała ta piramida bytów astralnych zostaje zdruzgotana i unieważniona. Nikt bowiem nie wie dokładnie jaki jest sens istotny koniunktur na rynku sztuki. Ja twierdzę, że są nim ubezpieczenia, ale mogę się mylić. Chodzi o to, by nadać wartość rzeczom z istoty bezwartościowym, a następnie ubezpieczyć je na grube miliony.

Jest jeszcze jedna istotna sprawa, dawniej, kiedy jeszcze bardziej wstydliwie podchodzono to tych wszystkich szwindli, promowano nie tylko obrazy, ale także artystów. Mam w domu cały szereg książek o malarzach. Czy ktoś może sobie przypomina, jakąś wydaną ostatnio biografię artysty? Poza oczywiście biografią Bronisławy Rycher Janowskiej, którą sprzedajemy, a która z całą pewnością nie znajduje się w orbicie zainteresowań tak zwanych handlarzy sztuką, a na pewno nie tych z górnej półki. Ja sobie nie przypominam takiej książki i nie przypominam sobie żadnego filmu o artyście, który zrobiono by w ostatnich latach. O czym to świadczy? Że autor przestał być potrzebny. Zarówno ten martwy, który mógłby być wzorem dla innych, jak i ten żywy, którego się wynajmuje do różnych telewizyjnych pogadanek politycznych. U nas takim człowiekiem jest Sasnal. To jest przykład modelowy. Człowiek pozbawiony talentu, taktu, mało też pracowity, został wylansowany po to, by jego dzieła mogły być ubezpieczone, on zaś sam służył jako polityczny autorytet dla opozycji antykaczystowskiej. No, ale jak widzimy koniunktury na rynku sztuki się zmieniają i są jak zwykle przestawiane ręcznie. Modigliani nie jest już Modiglianim, a więc kiedy trend ten dojdzie do nas okaże się, że Sasnal nie jest Sasnalem. Ktoś podejdzie do niego z tyłu, jednym szarpnięciem odpruje mu łeb i zobaczymy, kto tam naprawdę siedzi w środku. Nie inaczej jest z pisarzami. Ktoś tu wczoraj zalinkował naszego ulubieńca Szczepka, kiedy ten szydził z Kaczyńskiego, że chce przygotować hufiec pisarzy pancernych. To jest stary numer, na który się wszyscy łapią. Ludzie od propagandy, ludzie poważni, wypuszczają takiego zająca jak Szczepan, a ten mówi przeciwnikom co mają robić. I oni rzecz jasna natychmiast się za to zabierają, bo któż by nie chciał być pisarzem pancernym? Ja nie żartuję, możecie być pewni, że słowa Twardocha spotkają się z ciepłym przyjęciem wśród aspirujących autorów prawicy i oni znów wejdą w tę koleinę, w której są całkowicie bezbronni. Twardoch zaś wprost mówi o co chodzi – o to, że polityka polska nie ma tyle pieniędzy, żeby się przeciwstawić polityce niemieckiej. To jest stary numer, ta figura, pamiętam ją z lat dziewięćdziesiątych, z gazowni. Szczepan to tylko powtarza, odnoszę wrażenie, że bez zrozumienia. Tyle, że polityka to nie jest wydawanie pieniędzy na słabych propagandystów, którzy wierzą w wiecznie kręcące się koniunktury. Tak się może wydawać Sasnalowi, Szczepanowi, Tokarczuk i innym świrom. Przykład degradacji Modiglianiego pokazuje nam to dobitnie. Tyle, że biedny Modigliani już nie żyje i ma to wszystko w nosie. Czereda tak zwanych pisarzy ma przed sobą jeszcze parę lat i oni wierzą, że spędzą je w spokoju i zasobności, bo ich sponsor, państwo niemieckie, oraz pan Soros, będzie ich potrzebował zawsze. Nie jest to prawda, albowiem ludzie poważni potrzebują ludzi skutecznych. Skuteczność zaś Twardocha i Sasnala mierzy się ilością programów telewizyjnych, w których wystąpili. I niczym więcej. Jeśli przestaną się pokazywać, albo jeśli ludzie przestaną ich oglądać, oni automatycznie przestaną być potrzebni. Kłopot tylko z tym, że na ich miejscu pojawią się nasi „pancerni”, którym także wydawać się będzie, że ich misja trwać będzie wiecznie. Skuteczność propagandy, istotna skuteczność mierzona jest czym innym, oddaniem czytelników mianowicie. I dlatego właśnie, między innymi, socjaliści polscy, budujący swoje dziwne państwo, nigdy nie mogli zlekceważyć Henryka Sienkiewicza. Zbyt wielu ludzi go czytało. Jeśli idzie o Twardocha i Sasnala to nie ma o czym gadać. Oni wejdą wkrótce w ten etap czynności zawodowych, który zwykle określa się słowem „lizanie”. Dość dwuznacznym jak wiemy. Zasada zaś, którą umieściłem w tytule – nigdy nie kop liżącego, obowiązuje rzecz jasna w różnych sytuacjach, ale akurat nie w polityce. W polityce zaś niemieckiej kopanie liżących, leżących, a nawet łażących, ma tak długą i głęboką tradycję, że strach pomyśleć, co się stanie ze Szczepanem za parę lat. Pomódlmy się za niego już teraz.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał idzie na urlop, więc FOTO MAG będzie na razie zamknięty. Zapraszam jednak do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

  98 komentarzy do “Pisarze, malarze, gówniarze, czyli nigdy nie kop liżącego”

  1. Przypomnę tylko, że w przyszłym tygodniu jesteśmy całą czwórką na plenerze czytelniczym w Gdyni. Mam nadzieję, że Hania też przyjdzie. Plener jest w tym samym miejscu co zwykle.

  2. Notka świetna. Rzeczywiście ktoś chyba zdecydował, że Modigliani już nieważny i należy nakręcić koniunkturę. Wskazywałaby na to chronologia, bo ogłosili to pod sam koniec wystawy, na dwa dni przed zamknięciem.

    http://inboccaallupo.blox.pl/resource/modigliani2.jpg

  3. To jest gruby jakiś szwindel z wyłudzeniem milionów w tle. Nikt, a najmniej historycy sztuki, nie wie o co chodzi.

  4. To prawda. Poza tym na tej wystawie były podobno także obrazy pochodzącego z Krakowa malarza Mojżesza Kislinga, z których sporo okazało się falsyfikatami. Wystawę organizowała prywatna firma Skira, a obrazy wzbudzały wątpliwości już na poprzedniej wystawie w Paryżu. Faktycznie gruby szwindel. Mimowolnie Vincenzo Peruggia się przypomina…

  5. Rynek sztuki to jest pralnia pieniedzy. Same skladki ubezpieczeniowe to jest za malo, zeby zrealizowac zyski. Do tego sa potrzebne domy aukcyjne, katalogi, oszusci, ktorzy czyszcza pieniadze i banda bogatych durni, ktora wyda na fanaberie. kto na tym robi pieniadze? Wystarczy sprawdzic kto trzyma piecze nad tzw. galeriami zwlaszcza sztuki nowoczesnej – od Nowego Jorku do Warszawy. Dodatkowy efekt jest taki, ze zdolnym mlodym i niczego nie rozumiejacym ludziom miesza sie w glowie i kupuje ich robote za miedziaki, bo do tego idzie jeszcze przekaz, ze trzeba najpierw zebrac w tylek i pracowac za darmo bo to jest droga do slawy i wiekich pieniedzy.

  6. No, ale to się nie zmienia od I wojny….cały czas to leci, a idioci tacy jak ja idą potem studiować historię sztuki…

  7. „nadać wartość rzeczom bezwartościowym a potem je ubezpieczyć na grube miliony…”

    Proszę jeszcze wziąć pod uwagę imprezę z Modiglianim jako imprezę a`la „kup pan cegłę”, chcesz się liczyć w towarzystwie musisz być na taaaakiej wystawie. Aspirujący do elity musi te obrazy zobaczyć.

    No a np. jeszcze taki samograj: 100.000 osób odwiedziło wystawę, zapłacili za bilet 10 euro, to dochód z wystawy stanowi 1 milion euro, starczy dla pałacu dożów (wynajem) na inne koszty organizatorów  za te kilka tygodni wzmiankowanej wystawy.

    Po dzisiejszym  Coryllusa tekście, (+ daVinci)  umocniły się we mnie wątpliwości czy dama z łasiczką w kraju to na pewno oryginał.

  8. 6. Nadmorski Plener Czytelniczy 2017.

    Bulwar Nadmorski im. Feliksa Nowowiejskiego, Gdynia

    28-30.07.2017

  9. Teraz te „fałszywe” obrazy ktoś tanio odkupi, a potem okaże się, że to jednak był Modigliani, albo ktoś inny, ważny.

  10. Z ich punktu widzenia jesteś wyjątkowym szkodnikiem. Na szczęście mało znanym.

  11. Zabezpieczenia kredytów i straty nadzwyczajne to jest też pula  dyskontowania śtuki

  12. Oscylator klasyka finansów

  13. Ano. Zwlaszcza przy pieniądzu fiducjarnym.

  14. szanowny gospodarzu

    uśmiałem się, ale tytuł jest

  15. „nie przypominam takiej książki i nie przypominam sobie żadnego filmu o artyście, który zrobiono by w ostatnich latach. ” Naprawdę? a „Powidoki”? a „Ostatnia rodzina”?

  16. Najlepszy film o rynku sztuki ostatnimi łaty to „Kolekcjoner”. Marszand oszust wyrolowany przez sprytniejszego złodzieja. Polecam.

  17. podejrzewam, ze domy aukcyjne jako zlodziejski model biznesowy pojawily sie w tym samym czasie co lombardy. To podobny model, tylko przeznaczenie jest dla roznej klienteli.  W Nowym Jorku widzialem przez szybe rozlana farbe na plotnie u Guggenheima. Nie mialem odwagi wejsc do srodka.

  18. Zgadza się. Obrazy wypożyczone od prywatnych kolekcjonerów są zarekwirowane, a niezależna włoska policja i urząd skarbowy już w gotowości do przejęcia na własność po długoletnich badaniach. Potem zawisną w pałacach współczesnych dożów ze świecznika włoskiej polityki.

  19. Nie rozśmieszaj mnie, dobrze…To są filmy o hochsztaplerach, a nie o artystach…

  20. Historycy sztuki… Moją ulubioną książką „w temacie” jest książka Franka Wynne’a, „To ja byłem Vermeerem”, o Hanie van Meegeren. I tam są ci nadzwyczajni i uznani znawcy Vermeera, którzy nie poznali się na oszustwie, nawet gdy w krakelurę Han wcierał tusz. Już nie mówiąc o „całokształcie” dzieł. Subtelny co do rwania sztuki Goering też kupował te „Vermeery” Hana. Bardzo smakowita książka.

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/64309/to-ja-bylem-vermeerem-narodziny-i-upadek-najwiekszego-falszerza-xx-wieku

  21. Wśród braci malarskiej chodziły słuchy, jak sztucznie nakręcano Sasnalowi koniunkturę. To była robota wśród samych swoich, a ponoć te gigantyczne sumy za jego knoty, płacone niby na Zachodzie, były jedynie wirtualne. No i kariera tego całego Sasnala ruszyła z siłą wodospadu, gdy namalował ławkowcem Dmowskiego z wąsem Hitlera. Szybko też zaczął facet pouczać tutejszą ludność w kulturalnych programach w radiu. Pouczać z pozycji samych swoich, naturalnie. Mieliśmy się wstydzić, czerwienić i w zasadzie sami zakopywać.

  22. O wielkim artyście, Beksińskim film ostatnio zrobili. Nie oglądałem, więc nie wiem, co tam chcieli przekazać. Swego czasu, razem z synem trochę napsuli młodzieży w głowach. Chyba twórcy chcieli sprawdzić, czy da się tę, podstarzałą już, młodzież jeszcze aktywować do czegoś. Ale o tym pewnie już Toyah pisał.

  23. Musi tak być. Galerie to swoistego rodzaju banki dysponujące na dzień dobry znacznymi kwotami gotówki. System ja wezmę gotówkę w Londynie a moja rodzina odda twojej w Wenezueli lub Teheranie funkcjonuje od starożytności . Każde sankcje ,systemy polityczne mogą być łatwo omijane. Oczywiście musi sie to opierać na zaufaniu ale ci ,którym się nie ufa mogą sie starać o kredyty w bankach.

  24. No i ten „Nikifor”.

  25. Absolutny samorodek, prawdziwy artysta – ławkowcem malować, nikt tego nie potrafi tylko Sasnal. Geniusz.

  26. Teraz jest hematologiem. Twierdzi, że „Polska to kraj zepsutej krwi”.  Wystrugane toto do odwracania uwagi od rozkradania resztek prawdziwej sztuki z muzeów i galerii. I podtrzymywania świetnego samopoczucia pieszczochom komunizmu. Gdyby tak zrobić inwentaryzację wszystkich obrazów Stalina namalowanych w PRL i zestawić nazwiska tzw. twórców oraz opowiedzieć ich dalsze dzieje artystyczne a zwłaszcza losy ich dzieci i wnuków, byłoby to bardzo pouczające. Ale jakoś tak – nie można, poza Kozłówką znaleźć tych obrazów Stalina. Zupełnie nie wiem dlaczego. To też są „dzieła sztuki’ a państwo PRL za nie zapłaciło malarzom.

  27. Jak się okazuje, rynek dzieł sztuki w XX w. ( i w końcu XIX w.) to taki „Amber Gold”. Kończy się pewna epoka, iluś cwaniaków zdjęło z rynku parę miliardów dolarów i innej waluty za trochę pomalowanego płótna i może uznało, że już im się to nudzi. Teraz ujawniono te fałszywki i wyśmiano „ostatnich naiwnych”, którzy wydali kasę.  Ciekawe, kto postanowił uwalić tę branżę. To jest całkiem spora działka biznesowa.  Nie wiem, jak się czuje kilku ukraińskich oligarchów, którzy namiętnie skupowali „nowoczesne dzieła sztuki” i „urządzali galerie”. A PKB Ukrainy na poziomie 8.200 USD na łebka. Dla przykładu Czechy 33.300 USD na łebka a Białoruś ok. 17.000 USD.

  28. Był jeszcze „Młyn i krzyż”, ale to o Brueghlu. Nie wiem, czym Brueghel zasłużył sobie na takie traktowanie, doprawdy. Przecież zacny z niego był malarz.

  29. Jasny gwint, 26 bm. mam operację ręki, ale muszę się jakoś dotelepać, bo mam wyczajonych sporo książek do kupienia.

  30. Nie wezmę wszystkiego. Mam ograniczone możliwości transportowe. Tylko nowości. Napisz co chcesz, to zrobię pakiet

  31. Oooo, Kozłówka to sam cymes :))) Tam jest taki Cyrankiewicz ze skęconą głową :)))

    No i ta uwaga, że te pieniądze państwa PRL to były nasze pieniądze. Tak jak dzisiaj – państwo nam rwie kasssę i daje hochsztaplerom od sztuki. I potem mamy gównizm w Zachęcie.

  32. Ja też czaję się na książki bez porto 😉 To napiszę maila, co chcę kupić.

  33. To są filmy o hochsztaplerach, a nie o artystach

    Czyli hochsztaplerów mamy z  grubsza zidentyfikowanych.

    Mogę prosić o listę 3 artystów malarzy? Każdy ma jakichś faworytów 😉

  34. Moj ulubiony obraz. Kosztowal mnie jakies 15 – scie lat temu 12o EUR , lacznie z  oszklona ramka. Oczywiscie jest to reprodukcja.

  35. Jesteś tylko 26 czy kilka dni?Możliwe,że będę z rodziną w Gdańsku pod koniec przyszłego tygodnia i nie opuściłabym takiej okazji: poznać osobiści słynnego Coryllusa 🙂

  36. 28, 29, 30 piątek, sobota, niedziela…

  37. Niekoniecznie współczesnych.

  38. Jestem z branży. Mam swoje ulubione dzieła – w tym momencie, gdy je oglądam. Na ten przykład bardzo, bardzo lubię obrazy mojego kolegi po pędzlu, zwanego w pewnych kręgach 😉 Żeglarzem Bałtem. Z Żeglarzem Bałtem nigdy nie chrzanimy o sztuce, naturalnie, a obgadujemy farby, jeżeli jakąś nowość udało nam się zdobyć. To są tylko rozmowy techniczne, jeśli idzie o malarstwo.

    Rankingi malarzy mi nie robią – liczą się koledzy malarze, z którymi można napić się wódki i przy tym rozmawiać do rzeczy. Syfonów /efekt rankingów/ nie trawię.

  39. A ja trzech mogę podać:

    Turner – bo jego morze, to takie, że ja cię nie mogę….

    Bosch – bo jak za każdym razem patrzę, to widzę coś nowego….

    La Tour – a bo świece i kobiety to dobre połączenie….

  40. Ach te branżowe Polaków rozmowy 😉

  41. Ja w sumie to gdy trzeba trzech wymienić to

    Malczewski

    Renoir

    Wyspiański

    W kolejności alfabetycznej bez uzasadnienia 😉 Ale są też inni…

  42. A co z „Nietoperzem w świątyni”?

  43. Książkowa biografia Nowosielskiego. Nagrodzona Nike w 2012

  44. Poptrzmy na własne ściany w domach są płótna, grafiki, reprodukcje i czyjego autorstwa?

  45. Malowanie np.  morza na płótnie jak trafia się autentyczny talent to człowiek stoi z otwartą buzią

  46. Z pokojowych to Józef z Kleparza

  47. Wysyłam maila ze spisem. Dzięki:)

  48. „Dziewczyna z perłą” o J. Vermeerze  ze Scarlett Johansson

  49. Pal sześć książkę ale Pan Jerzy to był gość z tych co się ich pamięta i anegdoty też kreował

  50. i anegdoty też kreował

    Pamiętasz jakąś?

  51. Na jednym wernisażu w Kdzysztoforach takim nie do opisania gestem i timbrem głosu- a teraz na wódeczķę …

  52. Starego Nowy też ma swoje ekipy

  53. Znaczy, że nie pamiętasz. Szkoda… 🙁 Zapowiadało się interesująco 😉

  54. Ten sznyt zapraszania to na własne oczy widziałem i do dziś wspominamy

  55. Sznyt sznytem ale miała być anegdotka 😉

  56. W Kozłówce jest też marszał Rokossowski na koniu i  ręka z pomnika Lenina oraz transparent przeciwko Coca Coli. Amerykanom szczęka opada, kiedy to oglądają. Poza Cyrankiewiczem jest też profesor Bardini naturalnej wielkości w czarnym garniturze. Żeby nie było, że nie był doceniony:)))

  57. był o tym film, komedia, z hju grantem

  58. Na sztuce się nie znam, ale ten pomysł to prawdziwy artyzm
    http://www.tvn24.pl/lodz,69/byly-wiezien-zostal-malarzem-z-rzeznikiem-chcial-wyludzic-160-mln-zl,725774.html
    Daje linka do niebieskiej tv bo akurat pierwszy w google wyskoczył.

  59. A jak Żeglarz Bałt maluje leśne moczydełka…. No mniodzio.

  60. Zdaje się, że o wódeczkę panu Jerzemu chodziło w pierwszym rzędzie. Nawet już przed wernisażami…

  61. Znalazłem artykuł „Spisek przeciwko sztuce”. Czy jest wiarygodny nie wiem. Tak zwana sztuka nowoczesna to doskonałe narzędzie do prania pieniędzy, zaciągania pożyczek pod zastaw i oszustw podatkowych – Hilla von Rebay,” aresztowana ją w 1963 za nadużycia podatkowe w związku ze znacznym zawyżeniem przez nią wartości obrazów przekazanych Muzeum Guggenheima”.

    Większość z tych artystów pewnie nie potrafiłaby porządnie pomalować ściany.

  62. >z którym razem studiowałem na historii sztuki, a który na malarstwie znał się mniej więcej tak jak ja, czyli wcale…
    Ja nawet nie studiowałem tego kierunku, ale miałem dziś pewną satysfakcję, gdy zajrzałem do książek i od razu dostrzegłem u Modiglianiego typową afrykańską manierę, którą widzę na codzień w kilku płaskorzeźbach dekorującyh mój podest schodowy. Potem zajrzałem do internetu i okazało się, że nie jestem odkrywcą, bo uczone głowy też to dostrzegły.
    Zauważyłem też, że o Modiglianim i Zborowskim pisała Czajka. Kilka zdań, ale jak wiele informacji.
    Wobec tego postanowiłem znaleźć portret Zborowskiej. Jest tu, ale przyjąłem jako zasadę, że korzystam tylko ze źródeł drukowanych, więc poddałem automatycznej koloryzacji czarnobiały portret gazetowy. Każdy może porównać. Zadziwiające, jak sztuczna inteligencja może wyciągnąć kolory z odcieni szarości.

  63. O wypromowanie Sasnala? Np. Sasnala jako nowego Dali’ego, czyli o zmianę trendu na bardziej genderowy (kloaczny)?

    Trochę talentu on ma ale brakuje mu pracy nad pomysłami. Jego obrazy wyglądają niestety jak on sam, jakby się po nich przejechała ruska ciężarówka w samo południe. Pracę zastępuję służbą. Sztuka w służbie pracujących mas. Brakuje tylko haseł: „Czy już zabiłeś kaczystę?” Zresztą zdaje mi się że nawiązuje czasami do estetyki stalinowskich plakatów:

    https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&ved=0ahUKEwia9YCPxZjVAhXjdpoKHUuWDh4QjRwIBw&url=https%3A%2F%2Fhistmag.org%2FPolski-ruch-drogistowski-i-jego-historia-cz.-6-2567&psig=AFQjCNEDMxrKXQ3csRtDgOcZZgwQx99S0w&ust=1500663222332968

  64. A pogoda w  tym roku taka, że nawet na plenerze w tym roku nie był. Gdzie to globalne ocieplenie, ja się zapytowuje?

  65. No jaja :))) Ktoś skomentował: Janusze biznesu :)))

  66. No i jest tam duży obraz z chlewnią i świnkami :))) A jak szynki i schabu w mięsnych nie było – tak nie było!

  67. S.Dali, R.Magritte, R. Taylor, J.Tissot, A. Renoir

  68. Książki,które dostały Nike, zazwyczaj są czytane

  69. Widzę, że jesteś znawcą tematu

  70. >nie przypominam sobie żadnego filmu o artyście, który zrobiono by w ostatnich latach…

    Odwiedziły mnie właśnie moje dzieci, które trzy dni temu obejrzały film o Leonardo da Vinci.  Dobry film paradokumentalny z aktorami, w języku włoskim z polskimi napisami. Frekwencja była przyzwoita, choć widownia to raczej Uniwersytet Trzeciego Wieku. Zadziwiające jest to, że został wyświetlny zaledwie na jednym seansie w kilkunastu kinach. To jakaś wyższa technika marketingu.

  71. Możliwe, że stworzone w niecodziennych okolicznościach dzieła za parę lat będą chodzić po co najmniej kilka dużych baniek, choć artysta nie wysilił się nawet na plakatówki. Leciał najtańszą białą do wnętrz z wiadra z marketu plus pewnie jakieś pigmenty. Pędzle raczej nie przekroczyły 20 PLN.

  72. Ciekawe czy w Kozłówce są słoneczniki Van Gogha. Za Gierka były w każdym pokoju hotelowym i w co drugim mieszkaniu.

  73. Zobacz oglądalność autorów książek które dostały nagrodę NIKE na YouTube, to się zdziwisz. To wszystko jest dęte jak balon i zaraz pęknie   😉

  74. jego już tu nie ma to trol, świr i prowokator

  75. Zastanawiam się jaki zasięg rażenia ma gazownia wp – wchodzę na jedne njusy (te przychylne aktualnie rządzącym) i piszą, że się zebrało trochę wariatów ale bardziej to kabaret niż cokolwiek innego. A wp pisze, że już młody śtur rozjechał starego kaczora, że 129 miast już protestuje, że polska niemalże w ogniu stoi…

  76. „Vincent i Theo” Roberta Altmana, film z 1990r.. Ciężki. Jakoś – prawdziwy.

  77. Twardoch chwali się Węglarczykowi, że ma w głowie trzy książki. Skromny, cholera.

  78. Na mnie przed laty duże wrażenie wywarł film Laryssy Szepitko „Wniebowstąpienie”. Nie odważyłem się obejrzeć go po raz drugi, by nie zniweczyć wspomnienia.

  79. A to nie chodzi raczej o „Konesera” z Geoffreyem Rushem?

    Z innych to przychodzi mi do głowy tylko odleciany „Caravaggio” Jarmana i niedawny film o Turnerze, który zapamiętałam przez to, że Turnera gra aktor wyglądający prawie jak Toyah, tyle że kilkanaście lat i kilkanaście kilo później. Niż dziś.

  80. No właśnie obejrzałam „Konesera” na cda.  Kosztowne hobby – portrety kobiet namalowane przez znakomitych malarzy. Tylko dla siebie.

  81. Niemieckie telewizje też komunikują, że Polska na progu zbrojnego powstania…

  82. Przy dzisiejszym dostępie do informacji i narzędzi tworzenia tekstów każdy debil może pisać książki. Jedynym realnym sposobem weryfikacji pozostawałoby czytelnictwo tych wytworów. Ale tu rozbijamy się o istnienie, a w zasadzie nieistnienie wolnego rynku treści.

  83. Znajomy Niemiec mówił mi że to nie jest już niemiecka telewizja.

  84. Że też ta piąta kolumna tak sobie śmiało może poczynać… Szkoda że nie ma naszych (w sensie polskich przez duże P) wywiadowni które by rozbijały te przeciwne.

  85. Myślę, że tylko świr

    https://www.youtube.com/watch?v=6qCl3CWWIqw

    Osoby wrażliwe wchodzą na swoją odpowiedzialność.

  86. Pewnie ma rację

  87. Dziękuję ślicznie za pańskie skreślenia, otwierają oczy na otaczającą rzeczywistość

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.