grudzień 272020
 

Dwa artykuły wpadły mi w oko wczoraj, a właściwie były to wywiady. Jeden mi podesłano, a drugi znalazłem sam. Obydwa pochodzą portalu Krytyka Polityczna i dotyczą kultury. Jeden kultury Śląska, a drugi kultury Żydów, albowiem te dwie kwestie łączą się w Krytyce Politycznej ściśle. Dotyczą one także instytucji kultury, które utrzymuje nasze państwo, w tym Muzeum Żydów Polin i Muzeum Śląskiego.

Zacznę od tytułu pierwszego wywiadu, który brzmi Więcej obywateli polskich służyło w Wermachcie niż w AK. I niech nikt nie myśli, że przeczytałem poza tym tytułem i pierwszym akapitem coś jeszcze. Nie ma to sensu, albowiem w treści są te same, powtarzane od 30 lat brednie, które każdego roku preparuje się na nowo, żeby zainfekować nimi nowe, wchodzące w życie roczniki.

Zacznijmy od razu od kwestii istotnych. Jeśli więcej obywateli polskich służyło w Wermachcie niż w AK, to jest ów fakt wyłącznie powodem do tego, by nigdy już nie dawać Ślązakom żadnej autonomii, albowiem owi obywatele polscy, to w istocie obywatele autonomii śląskiej, funkcjonującej przed wojną. Taka autonomia jest szkodliwa z kilku powodów, po pierwsze podnosi samoocenę agenturze, po drugie, poprzez fakt, że na Śląsku była praca, a być może kiedyś też będzie, ściągają tam podejrzani osobnicy z całego kraju, którzy usiłują odnaleźć się w nowych warunkach i chłoną wszystkie śląskie miazmaty, które – poza mitem modrej kapusty i kluskami – produkowane są w Rzeszy. Przestają mówić po polsku, przestają się ubierać normalnie, stają się karykaturą istoty, którą uważają za Ślązaka lepszej kategorii. I takich przykładów jest mnóstwo, a Gorzelik wcale nie jest najbardziej jaskrawym. Wywiad, który tu zaraz zalinkuje jest rozpaczliwą próbą wymuszenia na państwie polskim finansowania tej czeredy. Oni bowiem, kiedy już przestaną udawać, że pracują, kiedy się już najedzą i napiją, a potem odpoczną, domagają się, by zorganizowano im jakąś rozrywkę. I musi być to rozrywka dotowana, albowiem taka jest w Niemczech i to jest według tych ludzi właściwy trend. Państwo polskie ma dotować instytucje kultury, które będą ponosiły samoocenę separatystów. Po to, by poczuli się oni jeszcze lepiej niż teraz. Oto link https://krytykapolityczna.pl/kultura/historia/kaja-puto-zbigniew-rokita-slask-wywiad/?fbclid=IwAR06EdfdE4XEQzCtpZZOFyvqyVJi3-l5LerWip6BfCPGY2vkc3liI62DEwM

Pada tam zdanie, że Ślązacy czują się jak przeszczep w ciele Polski, który nie wiadomo czy się przyjął. Powiem tak, jako Polak, mam szczerze dosyć konsumowania na śniadanie, obiad i kolację, mniejszościowych frustracji wynikających nie wiadomo właściwie z czego. To są typowe pretensje do garbatego, że ma proste dzieci. Polska została zredukowana do granic etnicznych. Ludzie robiący wielką politykę w Londynie, Moskwie i USA, wymyślili taką formułę – granice etniczne. Tych granic nigdy nie da się przeprowadzić dokładnie, trzeba zawsze kogoś przesiedlić, albo dać mu wybór. Po wojnie taki wybór ludziom dano. Okoliczności były okropne, ale nie ja je stworzyłem, ani nikt z nas. I dziś, dzieci tych co wybrali chcą, żebym dopłacał do tego, złego ich zdaniem wyboru. A, wypieprzać mi z tym…Istotą tych elukubracji jest to, że kraj nasz ciągle jest za duży, a władzę w nim, co by nie mówić, dzierżą ludzie utożsamiający się z etnosem. A powinni ją dzierżyć inni, którzy inaczej będą rozdysponowywać pieniążki. I nie chodzi bynajmniej tylko o pieniążki na kulturę. Wkrótce skończę 52 lata i wiem, że z tak zwanego dotowania kultury nie wynika nic, obserwuję bowiem ten proceder już trzecią dekadę.

Kiedy jeszcze jeździłem na targi do Katowic przychodził do nas na stoisko taki pan, Ślązak z dziada pradziada, zakorzeniony, osadzony w konkretach, o których Gorzelikowi się nie śniło. I on się zawsze wdawał z delikatnie uszczypliwą pogawędkę z Toyahem, który zawsze sobie na Ślązakach używał. Stał z nami długo i rozmawialiśmy bardzo kulturalnie. Pan ten był górnikiem, mam nadzieje, że jeszcze żyje i czasem tu zagląda. Powiedział mi kiedyś, że przeczytał w życiu dwie tylko książki, pierwszą był Król szczurów, a drugą Dzieci peerelu. Nie wspomniał o żadnej publikacji Muzeum Śląskiego, ani o książce Twardocha, ani też żadnego innego „śląskiego” pisarza. To jest dla mnie koronny dowód na to, tak zwane instytucje kultury, nie tylko na Śląsku, ale w ogóle, są zbędę. Służą one bowiem tylko i wyłącznie do utrzymywania agentury, darmozjadów i kolportowania propagandy wymierzonej w tę grupę, która została przeznaczona do obrabowania. Najważniejszym zaś dowodem na to, jest próba połączenia spraw śląskich z żydami. To jest absurd niemożliwy do utrzymania, z czego ci durnie z Krytyki Politycznej nie zdają sobie sprawy. W tym tekście na temat Śląska jest link do wywiadu z dyrektorem Polin. https://krytykapolityczna.pl/kultura/jerzy-halbersztadt-instytucje-kultury-polin/

Pan ten domaga się wprost pieniędzy i specjalnego traktowania. Ja zaś widząc te wywiady, mogę powiedzieć tylko jedno – tak historia Śląska z pewnością jest trudna, a obywatele autonomii śląskiej, którzy przywdziali mundury Wermachtu z całą pewnością mordowali żydowskie dzieci, dokładnie tak samo jak rodowici Niemcy w te mundury ubrani. Być może dziadek tego entuzjasty Śląska, z którym przeprowadzono pierwszy wywiad też ma na sumieniu jakieś żydowskie dziecko. Myślę, że sprawę powinien zbadać dokładnie IPN. Jak ktoś bowiem dobrowolnie wstępował w struktury zbrodniczej organizacji, a co do tego, że Wermacht był organizacją zbrodniczą, nikt raczej nie ma wątpliwości, nawet Krytyka Polityczna, to zapewne brał udział w pacyfikacjach. I zdarzyło mu się zabijać nie tylko złych, brudnych i niekulturalnych Polaków, ale także czystych i dobrze ułożonych Żydów. Czy nie? Czy może obywatele śląskiej autonomii w niemieckich mundurach mieli jakąś dyspensę od zabijania żydów? Może niech się w tej kwestii wypowie Twardoch?

Na koniec jedna jeszcze kwestia. Celem Krytyki Politycznej jest prowokowanie. To bowiem napędza koniunkturę i przyciąga nowych frajerów, którym się wydaje, że używają mózgu. Ponieważ jednak środowisko to działa w ściśle określonych granicach emocjonalnych, prowokacje mają ograniczoną bardzo formułę, wręcz prostacką. Można je zlekceważyć i unieważnić. Można nawet nie zwracać uwagi na pana Halbersztata, można nie chodzić do Polin, gdzie opowiadają dzieciom o tym, że Żydzi stworzyli cywilizację w Polsce. Można też zapytać dlaczego za pieniądze polskiego podatnika Krytyka Polityczna chce utrzymywać sojusz bogatych przecież Żydów ze śląskimi esesmanami?

  53 komentarze do “Po co komu instytucje kultury czyli sojusz Żydów z esesmanami”

  1. Aby spiąć klamrą: „Nazizm to komunizm bez Żydów.”

    Nie ja to wymyśliłem, taki wywiad z profesorem uniwersytetu miejscowego zamiescila izraelska gazeta.

  2. portal jest odstręczający, a wiodącym dziennikarzem niejaki Sutkowski, co to kilka lat temu sprowadził bandyterkę niemiecką dla spowodowania awantury na Marszu Niepodległości,

    no, ale jeśli krytyka Polityczna nosi imię Stanisława Brzozowskiego, a tenże Brzozowski /wg wiki/  wprowadził marksizm do piśmiennictwa ziem polskich, no to KP trzyma trend marksistowski, ale ileż można o tym marksizmie, stąd zapewne te niby nowe tematy a raczej głupoty ale też w marksistowskim trendzie  -anty- bohater (nie marksista)

    a na lekturę treści z portalu Krytyka Polityczna trzeba mieć sprany mózg, ale nie wykluczam że młodzież z miejskich bojówek Czaskoskiego może to studiować

  3. A te 150 tysięcy żołnierzy Hitlera? Zniknęli?

  4. mowa ich zdradza. Dwa przyklady samodemaskacji. Mamy niecne plany ale tak powiemy o nich że trudno nie mieć wątpliwości.

    To tak jak szef Pfizera co powiedział że się zaszczepi na końcu bo nie chce blokować szczepionki bardziej potrzebującym. Serio? Szef Pfizera? To tak jakby szef piekarni nie załapał się na chleb. Od razu widać że coś nie halo.

  5. Nie rozumiecie Śląska i Ślązaków drogi autorze. I RP potrzebowała Śląska a nie Ślązaków, Niemcy podzieliły po plebiscycie tak Śląsk że miasta z mniejszością polską poszły do Niemiec a z mniejszością niemiecka do Polski. Bytom i Katowice są przykładem. Potem Katowiczanie czytaj Niemcy witali Wermacht. Po wojnie na Śląsku czy to Górnym czy dolnym trzeba było zrobić miejsce dla Kresowian. Potem industrializacja i zwożenie każdej ilości ludzi do pracy. Gierek sprzedał milion Ślązaków za dojcz marki.  Ślązacy w Wermacht nie służyli dobrowolnie. Pierwsze pobory być może ktoś na ochotnika szedł i tę liczbę trzeba by poznać. Reszta szła bo rodzinie groziły restrykcje.

  6. Gorzelnik to jest ch…… Tak mówi mój znajomy dziennikarz, rodowity Ślązak, który miał rodzinę w Wermacht.

  7. Przepraszam, a poda mi pan choć jeden powód, dla którego w ogóle powinienem rozumieć Ślązaków? Może nich się pan ze swoimi mądrościami zgłosi do Krytyki Politycznej, co? Tu pan może się wyjęzyczyć zawsze i korzysta z tego, niech pan spróbuje u nich. Oni przecież rozumieją Śląsk i Ślązaków. Na pewno panu pozwolą. Niech pan nie pisze, że czegoś lub kogoś nie rozumiemy, bo ja doskonale odczytuję ten zaśpiew i po prostu pan wyleci

  8. Mieszkańcy przedwojennego autonomicznego województwa śląskiego dzielili się na Górnoślązaków(czyli właściwie Polaków mówiących w dialekcie, wcale lub słabo po niemiecku), Niemców i Polaków przybyłych na Śląska przed i po I wojnie światowej. Entuzjastycznie Wehrmacht witała i na ochotnika wstępowała liczona w setkach tysięcy mniejszość niemiecka, co chyba nie jest dziwne, była ona wrogo nastawiona do państwa polskiego. Z tej mniejszości po wojnie nie zostało niemal nic, uciekli do Niemiec. Górnoślązacy w większości zostali wciągnięci na volkslistę(DVL3), Kościół zachęcał Górnoślązaków do przyjmowania volkslisty żeby nie pogarszać sytuacji ludności. Następnie Niemcy w obliczu braku rekruta zaczęli powoływać do Wehrmachtu POD PRZYMUSEM młodych Górnoślązaków, którzy najczęściej nie mówili po niemiecku, bo przeszli już przez polską szkołę, nie identyfikowali się z Niemcami, państwem niemieckim, ani z nazizmem, nie mieli niemieckiego obywatelstwa. Ja wiem, że w internecie jest mnóstwo bohaterów i pewnie komentujący tutaj gdyby dostali powołanie na niemiecką komisję wojskową, to mężnie stawili by opór, uciekli do lasu albo na hołdy. Ci młodzi Górnoślązacy ginęli później głównie na froncie wschodnim zupełnie nie za swoją sprawę. Jeden powód dla którego powinien pan rozumieć Ślązaków? No przecież pisze pan o nich teraz. Wypadałoby rozumieć i wiedzieć o czym się pisze.

  9. Naprawdę pan tak myśli? Że wypadałoby wiedzieć o czym się pisze? Niech pan się zgłosi do Krytyki politycznej. Mogę tylko powtórzyć to co napisałem wcześniej. Niech pan tam idzie i umieści taki komentarz z taką samą pretensją. Tylko niech pan tu już nie przychodzi, bo na nie mam czasu stymulować pańskich frustracji.

  10. Pojęcia pan nie ma o Śląsku, jego najnowszej historii i ludziach stamtąd.

    No, ale to nie przeszkadza panu pisać na ten temat. Pisać płytkich bzdur.

  11. Jasne. Nie to co Krytyka Polityczna, oni nie piszą bzdur.

  12. Wrzucam granat:

    w 70 latach chodzil taki żart jak PRL pozwolił na wyjazdy tych co mają niemieckie korzenie, w archiwach polskich co i rusz było słychać dwa zadania, albo „udało sie”, albo „cholera mój dziadek nie był fokdojczem”.

  13. Nikt nikomu nie kazał podpisywać volklisty. Każdy podpisywał z indywidualnych powodów. Część podpisywała z powodu patriotycznego – aby polskość na tych ziemiach trwała.

  14. Zero pieniędzy publicznych na wspomniane przez autora inicjatywy czy ruchy separatystyczne. Warto zbadać tyvh ślązaków od gorzelikowców, może się okaże iż to przyjezdni. Nie ma żadnego narodu śląskiego ani nawet w sensie etnicznym, kulturowym. Oczywiście Londyn, Wasxyngton, Moskwa, Berlin mogą dla potrzeb np.rozbicia współpracy, osłabienia danegopaństwa, przejęcia kontroli na produkcją innymi dobrami itd. Oni są w stanie wymyśleć nawet naród górali.

    Może i Polska stworzyć  naród Kozacki obok Ukraińskiego i powiedzieć, że Ci drudzy uzurpują sobie prawo do buławy chmielnickiego.  Także oprócz białorusinów stworzyć rusinów lub jaćwingów a oprócz litwinów naród żmudzinów. I też oczekiwać kasę z ich budżetów i smiać się jak nawzajem będą przedstawiać argumenty do kontroli nad ziemiami.

  15. Ale co pan z tą Krytyką Polityczną? Oni piszą bzdury i pan pisze bzdury, to się nie wyklucza przecież. Kto tu jest sfrustrowany, to niech sobie ludzie ocenią po wpisach. W wypowiedziach o Śląsku ludzi z innych stron Polski często przebija frustracja, tylko nie wiem czemu? Bo za PRL sklepy na Górnym Śląsku były lepiej zaopatrzone niż gdzieś w kieleckim albo Przemyślu, wypłaty większe? Struganie na chama jakiegoś narodu śląskiego i robienie z gwary osobnego języka, to jest oczywiście robota cwaniaków w celu rozbijania wspólnoty narodowej i zarabiania pieniędzy. Ale takie ciągłe uszczypliwości, jakieś pretensje, ostentacyjne lekceważenie, wyśmiewanie gwary w szkołach doskonale działa na rzecz rozbijania wspólnoty i jest wodą na młyn gorzelików.

  16. Niech pan przeczyta co pan napisał. I wskaże dokładnie, w którym miejscu napisałem bzdury. I niby dlaczego mam nie oceniać ludzi po wpisach? Przecież sam pan to właśnie robi. Panu wolno, a mi nie?

  17. Owszem, wolno panu, ja w żadnym miejscu tego nie zabraniam, tym bardziej, że to pan jest tutaj gospodarzem. A co do bzdury, no to ten fragment:”Myślę, że sprawę powinien zbadać dokładnie IPN. Jak ktoś bowiem dobrowolnie wstępował w struktury zbrodniczej organizacji…”. Takie coś jest bardzo bolesne dla Górnoślązaków, bo nie wstępowali dobrowolnie, tylko byli zmuszani do służby. Chyba nie trzeba tłumaczyć czym mogłaby się skończyć odmowa, niestawienie się na pobór, dezercja z oddziału? Dodać należy, że wielu wziętych do niewoli Górnoślązaków z Wehrmachtu służyło potem w II Korpusie. Po wojnie wracali na Śląsk, do domów, przechodzili rehabilitację i weryfikację, pracowali, a ich potomkowie nadal na Śląsku żyją i są Polakami.

  18. A w jakiej to niby szkole wyśmiewa się dialekty lub gwary? Ja o takiej nie słyszałam.

  19. Ja słyszałem. W szkołach na Górnym Śląsku gównie w latach powojennych, ale przed wojną podobno też się zdarzało. Satysfakcjonuje pana ta odpowiedź czy trzeba podać nazwiska świadków i adresy szkół?

  20. Pański problem polega na tym, że nie rozumie pan wyrazu ironia. Poza tym jest pan tak przejęty sobą, że właściwie nie ma tego jak skomentować

  21. A w USA po wojnie bili Murzynów

  22. Skoro nie rozumie słowa ironia to dobrze. Możliwe, wszystko takie ironiczne teraz, że mi się już miesza.

  23. może nie dokładnie tak, ale coś w podobie

    to tak jakby wypominać mieszkańcom województwo wileńskiego czy nowogródzkiego, że porzucili (od 1939 do 1956) miejsca gdzie żyli od 500 lat i wyjechali do PRL, na ziemie odzyskane i właśnie wypominać im – pozostawiliście kresy-  zamiast tam polskość umacniać, a wszyscy wiemy jak skończyłoby się to umacnianie , otóż  najpierw przymusowym obywatelstwem rosyjskim a potem to ho , ho, … kopalnie , albo inne przymusowe osiedlenia o ile nie więzienie zwane  Gułagiem

  24. Teraz jest odwrotnie, ale media dalej podają, że biją Murzynów. O nie,  Afroamerykanów, czyli takich którzy są od iluś tam pokoleń Amerykanami, ale noszą afro.

  25. obywatele województwo wileńskiego i nowogródzkiego … jak tchórze uciekli … tak?

    wg mnie gonili za ojczyzną,  kiedy to pociąg z Ojczyzna odjechał do linii Bugu

  26. a zgodnie z tekstem Gospodarza i słowami blogerów z SN – mecenat państwa nad takimi instytucjami od których nie można otrzymać patriotycznych zachowań jest absolutną  patologią

  27. Ale co to ma wspólnego z wypowiedzią SN? Ich dzielnica została przy Polsce, więc po co mieli wyjeżdżać jeśli są i czują się Polakami? Górnoślązacy tak jak inni Polacy brali też udział w konspiracji. Znam konkretny przykład.

  28. Pan połączył w jedno dwie sprawy

    odniosłam się do -decyzji ludzkiej-  :

    – przymusu  wstąpienia do organizacji (wojskowej) Śląsk i

    – przymusu porzucenia własności (wyjazdu) kresy

    obie decyzje dla ratowania życia swojego czy rodziny – na wstępie mojej wypowiedzi napisałam, że sytuacje niedokładnie takie same  ale jednak genezą jest przymus grożący utratą życia ….

    także odniosłam się też do tekstu autora i andrzeja- z – Gdańska (SN) , że patologią jest stosowanie mecenatu państwa nad instytucjami kultury, które działają przeciwko temu państwu

    tyle

  29. „mecenat państwa nad takimi instytucjami od których nie można otrzymać patriotycznych zachowań jest absolutną  patologią”

    Wobec tego działania rządu Litwy w kierunku uznawania mniejszości polskiej w tym państwie to absolutna patologia.

    A już hołubienie Polonii przez kolejne administracje USA to skandal.

  30. Może niech pan coś opowie o statusie mniejszości polskiej w Niemczech…

  31. Albo, kto łoży kasę na takie artykuły jak te dzisiaj przytoczone przez Coryllusa.

  32. Te dwie sytuacje nie były podobne. Wyboru nie miała moja rodzina wysiedlona z Wielkopolski przez Niemców w 1939 r. Nie wiem czy poborowi że Śląska mieli wybór, albo czy miała wybór Pani rodzina wysiedlona z Wileńszczyzny. Przypuszczam, że nie. Ale wszystkie przypadki są różne.

  33. W Niemczech za mniejszości narodowe uważa się grupy obywateli, które tradycyjnie pochodzą z terytorium Republiki Federalnej Niemiec. Co oznacza słowo „tradycyjnie”? Niemcy nie definiują tego precyzyjnie.  Chodzi o to, że taki status tradycyjnie posiadają te grupy narodowościowe, które od wieków przebywają na terytorium dzisiejszych Niemiec.. Te kryterium, według rządu RFN, spełniają tylko cztery mniejszości: duńska, serbołużycka, fryzyjska oraz niemieccy Romowie i Sinti. Niemcy akcentują, że prawie wszyscy Polacy przybyli na niemieckie terytorium w drodze migracji, a zatem nie podlegają szczególnej ochronie jako mniejszość.

    Zdaje się, że to inna sytuacja, niż ta, która dotyczy Niemców (lub ich zstępnych) żyjących na terenie dzisiejszej Polski.

    A jeśli ktoś uważa, że w latach 1939 – 1945 można było „bezkarnie” demonstrować swoją polskość (jak w GG), to jest analfabetą historycznym.

  34. Pańskie ostatnie zdanie oznacza, że jest pan prowokatorem.  Jednocześnie z tego zdania zdaje się wynikać gloryfikacja narodowego socjalizmu, co jest karalne na terenie Polski i RFN. Odbiorą panu emeryturę

  35.  Status mniejszości narodowej odebranego polskiej społeczności dekretem Goeringa. Ograbiono Polaków również z majątku. Ukradziono tysiące polskich dzieci vide Zamojszczyzna. Można tak wymieniać w nieskończoność.  

  36. Chciałbym jeszcze dodać, że aneksja Śląska przez Prusy była aktem nielegalnym. W związku z tym pańscy ziomkowie powinni ubiegać się o specjalny status na terytorium Republiki Czech.

  37. każdy fragment polskiej ziemi miał swoją gehennę

    a z demonstrowaniem polskości to i dziś mamy kłopot, vide uczestnicy Marszu Powstania Warszawskiego musieli przeżyć scenę balkonową z tęczowym wesołkiem,  a na Marszu Niepodległości wzmożenie przeciw uczestnikom marszu też jakoś tak dziwnie powstało z niczego, akurat przez jakąś małą grupkę niby zwyczajnych uczestników, a plagi spadły na organizatorów marszu i tych spokojnie  maszerujących .

  38. Kogoś w końcu Pius XII musiał ewakuować do Argentyny, prawda?

    „Kolej podziemna” Watykanu w czasie wojny uratowała podobno 200 000 Żydów. Tymi samymi kanałami tuż po wojnie naziści uciekali do Ameryki Południowej.

    OMHO gestapo wiedziało co się dzieje i pozwalało na wywózkę znajomych żydów-bankierów i filantropów. Tylko biedota ze Wschodu, niepotrzebni nikomu żydzi-krawcy, szewcy, rzeźnicy, mieli umierać. Taka zawsze była logika socjalizmu.

  39. :))) zabawne.

    O ile pamiętam cała ludność Śląska jest napływowa. Według tej definicji Ślązakom nic nie przysługuje.

  40. napływ ludzi z Kresów, napływ do kopalń, napływ do Turoszowa itd, itd, rzeczywiście tubylców na śląsku może nie być

  41. napływ ludzi z Kresów, napływ do kopalń, napływ do Turoszowa itd, itd, rzeczywiście tubylców na śląsku może nie być

  42. Nie wiem co w tym zabawnego, że kiepską masz pamięć albo informacje czerpiesz ze złych źródeł. Ludzi mieszkających na Śląsku od wielu pokoleń jest całe mrowie. Przynajmniej dotyczy to Górnego Śląska, bo na Dolnym to trochę inna historia.

  43. Drogi Panie, będąc rok w LWP miałem w kompanii Ślązaka, którego brat w tym samym czasie służył w Bundeswerze – proszę zgadywać, który z braci służył pod przymusem. Trochę Pan, moim skromnym zdaniem, śląski patriotyzm wyolbrzymia/przecenia.

  44. Nie wiem, czy słowo nadaje się do słowniczka z wyrazami nadużywanymi, a brzmi ono dezorientacja. Jako Ślązaka z dziada pradziada dziwią mnie komentarze zarzucające innym niezrozumienie Śląska i Ślązaków. Bo to chyba właśnie my rozumiemy najmniej, jako efekt działania instytucji kultury. Trzeba wspomnieć że „kto za młodu nie był ślązakowcem, na starość będzie draniem”. To właśnie Ślązacy są pełni frustracji, a nie na odwrót. Nie ma się co dziwić przy ilości dezorientacji. Przekuwa się zwykłą prozę życia w historie o heroizmach albo kolaboracjach.

    W międzywojennym Bytomiu parafia św. Jacka wydawała akty chrztu w j. polskim, okoliczne parafie w województwie śląskim wydawały je po niemiecku. Wszyscy ci „Niemcy” wysiedleni z Bytomia doskonale mówili po polsku (miejscowemu). Moja prababcia, rodzina niemiecka, utraciła I volkslistę za mówienie do klientów po polsku. Żeby zrobić miejsce dla kresowiaków opowiedziano historię o niemieckim mieście. Do dzisiaj „hadziaj” to paskudna obraza. Gadanie o Ślązakach i ich totalnej odmienności jest bardzo podejrzane w świetle dotychczasowej historii.

  45. No i co z tej historii wynika? Został zawodowym, bo mu się marki podobały czy wzięli go w kamasze w ramach zasadniczej służby wojskowej? Pewnie wyemigrował do RFN, bo nie chciał żyć w zapyziałym peerelowskim grajdole. Obaj służyli pod przymusem, bo w obu krajach była zasadnicza służba wojskowa. Ludzie z Podkarpacia czy z Mazowsza też emigrują do Niemiec i jakoś rzadko ktoś się ich czepia, ale jak Hanys wyjechał za markami lub euro, to się okazuje, że opcja niemiecka, brak patriotyzmu.

  46. Prawidłowym wzorem Ślązaka jest Gustlik.

  47. Prawidłowym wzorem Ślązaka jest Jezus Chrystus. Gustlik to produkt instytucji kultury.

  48. Przecież Gustlik to szczery i wzorowy chrześcijanin 🙂

  49. Ale wszyscy nie mogą być akupunkturystami (baja pt. Mulan) .

  50. No może w ramach tego sojuszu – chyba na Salonie 24, był tekst o tym, że w Niemczech będzie obchodzona rocznica osadnictwa żydowskiego (nie pamiętam, ale chyba Kolonię wyznaczono na główne miejsce tych obchodów), no i rozpoczęto w związku z tym dyskusję, czy jidisz nie jest początkiem germańskiej mowy.

  51. Szanowni Państwo zapominają, że Polacy w Wehrmachcie to też Wielkopolanie, Kaszubi, Ludzie z Powiśla i innych terenów wcielonych (Zagłębie, Mława, Olkusz itd), wśród których Ślązacy to mniej wiecej połowa. A jak dodać do tego ludność polskojęzyczna z Republiki Weimarskiej (Mazurzy, Warmiacy, Sowincy i reszta Wielkopolan, Ślązaków, Kaszubów i mieszkańcy Krajny)…

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.