Maj 052019
 

Wygadujemy tu głównie na naszych, bo ich dziwne zachowania denerwują nas najbardziej, a głupota, już to wynikająca z wychowania, już to wrodzona, powoduje większe zażenowanie, niż głupota onych. Zostawmy jednak ich na chwilę i sprawdźmy co tam słychać z drugiej strony. To jest proste, bo w zasadzie wystarczy włączyć telewizor na chybił trafił, byle gdzieś pokazywali jakiegoś polityka opozycji i gotowe. Nie trzeba nawet tego słuchać dłużej niż 15 sekund, minuta to już przedsionek samobójstwa, a o dwóch minutach nie ma nawet co mówić. I ja tak właśnie zrobiłem, przełączyłem coś pilotem, a tam Zandberg. No i mówi ów Zandberg, że jego najbardziej interesuje i najbardziej dręczy problem taki – jak tu zasypać tę przepaść pomiędzy zachodem a wschodem. On ma na myśli przepaść gospodarczą i cywilizacyjną rzecz jasna, bo przecież nie przepaść moralną czy duchową. Po wysłuchaniu tej frazy przełączyłem zmieniarką na bajkę. Zandberg uważany jest za człowieka poważnego przez różne środowiska, wśród których na pierwszy plan wysuwa się środowisko akademików-humanistów oraz wychowanych przez nich studentów. To jest z jednej strony zdumiewające, a z drugiej komiczne. Jak bowiem, mając do dyspozycji biblioteki uniwersyteckie, a także inne źródła informacji, również osobowe, można jeszcze oddawać cześć takiej formule jak „gonienie zachodu”. To jest coś wyjątkowo głupiego i wyjątkowo fałszywego. No i rzecz jasna demaskującego te środowiska, bo rzecz ma wyraźnie kształt oferty. Oni mówią – zrobimy wszystko co nam każecie, byleby tylko w telewizjach powiedzieli, że ta cywilizacyjna przepaść została już zasypana. Ci sami ludzie będą wygadywać na 500 plus, choć przecież zasiłki dla matek wychowujących dzieci są na zachodzie o wiele wyższe, a postulaty by je zwiększyć są stałymi postulatami lewicy. Ten rozjazd pomiędzy poszczególnymi komunikatami polityków lewicy jest widoczny, jawny i w mojej ocenie degradujący, ale tu nie ma nic do rzeczy żadna ocena, bo chodzi o to, by zrealizowane były aspiracje. Kiedy zaś w grę wchodzą aspiracje nic poza ich zaspokojeniem się nie liczy. I tak Zanberg oraz wszyscy, którzy go popierają, chcą być tym, czym jest polityczna elita Szwecji, to znaczy w istocie ludzie ci nie mają zielonego pojęcia, kim jest ta elita, ale mają jakieś mgliste wyobrażenie o rządach w tym kraju i na podstawie porównania wyobrażenia z własną sytuacją formułują program. W polityce, ale nie tylko, zasada jest taka – im kto mniej widzi, czym szybciej biegnie do celu, który sobie wytyczył, cel jest także niewyraźny, ale wyobraźnia pracuje i „przed oczami duszy” (o ile jeden z drugim ma w ogóle duszę) widać wszystko dobrze. Co będzie na końcu, po osiągnięciu celu, nikt za bardzo nie wie, ale też i nie ma to znaczenia przed wyborami.

Powróćmy do formuły „gonienie zachodu” oraz do tego bełkotu, który się na nas wylewa z telewizorów i komputerów, a dotyczącego przynależności Polski o zachodniej kultury. Co to dokładnie znaczy nikt nie wie, a nawet jeśli próbuje to jakoś opisać to nie rozumie konsekwencji. Ludziom się wydaje, że w praktyce będzie to wyglądało tak – spacerujący po wawelskim dziedzińcu mędrcy rozprawiać będą nad ulepszeniem republiki, w myśl zasad sformułowanych gdzieś w odległych stolicach. Jak im się znudzi dyskusja o ustroju, to porozmawiają o historii sztuki, na przykład, albo o czymś innym. Roszczeniowy i – co tu kryć – prowincjonalny charakter tych projekcji jest bardzo dobrze widoczny, ale nikt go w ten sposób nie nazywa, z obawy przed towarzyskim ostracyzmem. Tak to jednak niestety jest. W środowiskach, o których mówię nie jest w dobrym tonie posługiwanie się faktami i nie jest w dobrym tonie przywoływanie innych niż wyznaczone do przywoływania autorytety. Nie jest też w dobrym tonie przywoływanie przykładów starszych niż 100-150 lat, na zilustrowanie swoich tez, albowiem w środowiskach tych fetyszem jest słowo „nowoczesność”. Jeśli się więc ktoś zapędza wstecz, to musi od razu wskoczyć do starożytności i zacytować jakiegoś mędrca, co to myśli jego są ponadczasowe, bo inaczej nie zyska poklasku. Ludzie ci nie rozumieją, że każde roszczenia, także intelektualne i każda aktywność mają wymiar praktyczny. Postulaty zaś przez nich zgłaszane, nawet jeśli nie są w całości traktowane serio, przez tak zwany zachód, a nie są z całą pewnością tak traktowane, to jednakowoż budzą w różnych osobach refleksje. Jakiego rodzaju? Na przykład takiego – drodzy, nie możecie wyznaczać cywilizacyjnej granicy pomiędzy wschodem a zachodem i nie możecie stawiać na tej granicy siebie. To bowiem oznacza, że próbujecie oddzielić nas od lukratywnych kontraktów i interesów zawieranych na wschodzie właśnie, a za podstawę takich postulatów bierzecie rzekomą wyższość kulturową zachodu, a także rzekomą wspólnotę także o charakterze kulturowym. Nic takiego nie istnieje i lepiej to sobie zapamiętajcie. Nie istnieje w wymiarach przez was proponowanych, to znaczy po wyeliminowaniu z tej przestrzeni Kościoła. A nawet z Kościołem trudno sobie taką wspólnotę wyobrazić, czego liczne dowody są w przeszłości. Dlatego właśnie, dla własnego dobra, powinniście zmienić metodę. Nam na tym nie zależy, bo my nie chcemy waszego dobra, czego wy z kolei nie rozumiecie, albowiem aspiracje przesłaniają wam wszystko. Tak myśli przynajmniej kilku polityków na zachodzie, ale głośno nikt tego nie powie. Gdybyśmy chcieli wytłumaczyć Zandbergowi, że popełnia błąd zasadniczy i w zasadzie ujawnia swoje deficyty, przywołując zgrany i całkiem od samego początku nieistotny postulat „gonienia zachodu”, najpierw by nas zapytał kim jesteśmy i czy należymy do grona osób, z których on i jego ludzie czerpią inspirację. Rzecz jasna nie należymy, ale tak postawione pytanie wyjaśnia nam mechanizm działania propagandowych aspiracji i w ogóle mechanizm propagandy szeptanej – słucha się tylko tych ludzi, którzy są do słuchania wyznaczeni i tylko tych komunikatów, które pokrywają się z aspiracjami. Dotyczy to także tak zwanej prawicy. W formule najbardziej prymitywnej można to ująć tak – jeśli ktoś potwierdza nasze najgłębiej ukryte lęki nie może kłamać, bo to oznacza, że odkrył prawdę o nas samych. Nie tylko prawdę polityczną, ale także prawdę osobistą, a wobec tego musi zasługiwać na zaufanie. O tym, że ani te lęki, ani aspiracje nie są wcale głęboko ukryte, ale mamy je wręcz wypisane na twarzy, nikt nawet nie pomyśli, albowiem ludzie są w masie i pojedynczo, bardzo silnie przejęci sobą i swoimi szajbami. Te zaś są przedmiotem studiów speców od obrotu informacją i nie ma takiego wariantu politycznego obłąkania, którego by ci ludzie nie analizowali, a wręcz nie próbowali go wywołać u badanego. W to najtrudniej uwierzyć, szczególnie jeśli ktoś ma wysokie mniemanie o sobie i swojej inteligencji. A takie ma z całą pewnością pan Zandberg. No, ale nie tylko on. Powróćmy jednak do kwestii relacji zachodu ze wschodem. W cytowanym tu ostatnio dziele Stanisława Żółkiewskiego „Początek i progress wojny moskiewskiej” stoi jak byk z kim polskie chorągwie walczyły pod Kłuszynem i w całej kampanii północnej – z Francuzami, Szkotami i Anglikami. Ten bezsporny fakt nie spędza snu z powiek ludziom bajającym o wspólnocie kulturowej, do której ma rzekomo należeć Polska, a z której wykluczony jest Kościół Powszechny. To są kwestie oddzielone od siebie, zbiory rozłączne, bo co innego kultura i piśmiennictwo, a co innego werbunek. Otóż właśnie nie. Werbunek oznacza, że władcy tych zwerbowanych wojaków mają istotne sprawy do załatwienia, także jak sądzę kulturalne, w obszarach, gdzie aktywni są zwerbowani żołnierze. W coś takiego jednak nie uwierzy nikt, nikt nawet nie podniesie takiej kwestii, bo ona jest poza zasięgiem umysłów większości ludzi zabierających głos w sprawach polityki i politycznych tradycji. Dodam jeszcze, że w bitwie na Kulikowym Polu, po stronie hord Mamaja walczyła dzielnie genueńska piechota, ale przegrała, a był to rok 1380, wrzesień. I nikt nie myślał jeszcze o takich dziwactwach jak reformacja czy nawet husytyzm. Ja oczywiście wiem, że nikt podobnych kwestii dziś roztrząsał nie będzie, bo chodzi o coś innego, o zademonstrowanie swojej wyższości cywilizacyjnej i moralnej, tak jak to zrobił ostatnio pan Jażdżewski. Ja sobie zajrzałem na tę jego stronę Liberte i nie powiem, jestem zdumiony. Znalazłem tam nie tylko Palikota, ale także Migalskiego. I ciekaw tylko jestem ile pieniędzy ministerstwo kultury daje temu oszustowi, żeby wydawał książki tych przygłupów. Na koniec chciałem tylko przypomnieć, że wszystkie działania, a także zaniechania oraz aspiracje i ich wymowa, mają wymiar i konsekwencje praktyczne. Wystąpienie Jażdżewskiego też, podobnie jak bełkot Zandebrga. Jakie to będą konsekwencje przekonamy się już wkrótce.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl i przypominam, że 24 maja w ośrodku Wyspa Wisła w Stężycy odbędzie się dyskusja panelowa poświęcona nowemu numerowi kwartalnika Szkoła Nawigatorów, z zatytułowana „Czy Rosja była pierwszą angielską kolonią”. Początek o godzinie 17, wstęp wolny. W dyskusji wezmą udział: Krystyna Murat, Szymon Modzelewski i Gabriel Maciejewski

  22 komentarze do “Po czym poznać politycznego idiotę?”

  1. Ten Jażdżewski to jakiś lewacki janczar. Na salonie 24, opisano jego dziadka, prof. archeologii na U Ł, w katedrze u dziadka wisiał krzyż, był to porządny człowiek. No a po objawionej światu tfurczości wnuka, dziadek może się tylko przewracać w grobie.

  2. Zajrzałam do wiki, żeby przeczytać o Liberte`, no to informacje zamieszczone są bardzo ciekawe i listy płac nie pozostawiają złudzeń co do „kapitalistyczno – liberalnego” kierunku działalności tej organizacji. W Radzie zasiadają „wszyscy co się liczą”, choć brakuje wg mnie dziennikarza Żakowskiego czy  prof. Mikołejko.

    Finanse organizacji pochodzą od wielu znanych fundatorów,  także od Microsoftu.

    Stąd podejrzewam, że referacik wprowadzający, wygłoszony przez Jażdżewskiego, był mu chyba wręczony tuż prze eventem, bo przeczytał go nieudolnie,  nie rozumiejąc dynamiki zdań i sam wydawał się zaskoczony porównaniami użytymi w tekście, bo śmiał się z nich jak z pierwszy raz usłyszanych dowcipów. itd.

  3. Jedno jest pewne: celem przemówienia pana Jażdżewskiego było wywołanie „świętego oburzenia”, a następnie naigrywanie się z ciemnoty polskiego ludu. I to się, niestety, udało. Teraz podkreślane będą różnice kulturowe pomiędzy światłym Zachodem a opanowaną przez zabobon Polską. Czyli że Zandberg sp z o.o. ma rację – Polacy mają jeszcze wiele do nadrobienia. W każdym razie spicz Jażdżewskiego, podobnie jak „wykład” Tuska nie były wcale elementem wewnętrznej gry przedwyborczej. Były jasną deklaracją skierowaną na zewnątrz.

  4. odczytane przez Jażdżewskiego słowa jako deklaracja skierowana na zewnątrz – pewnie tak, w końcu on dobrze by się nadał na urzędnika w UE, oczy mu się błyszczą do tej urzędniczej roboty, pewnie dostanie etat albo chociaż dofinansowanie.

    Ja odebrała ten wywód jako definicyjną mowę nienawiści skierowaną przeciwko Polakom katolikom. Była to mowa nienawiści, złośliwości, oszczerstwa, pomówienia, dezawuowanie (sprowadzanie przeciwnika do poziomu zwierzęcia – świnie taplające się w błocie) społeczeństwa polskiego i jego Pasterzy, księży Kościoła Katolickiego. Najlepsza jest ta lista obecności w auli UW, to mówi samo za siebie.

  5.  
    W piątek na Uniwersytecie Warszawskim przed wystąpieniem Führera miał miejsce typowy goebbelsowski support (identycznie, jak w tych uroczystych akademiach filmowanych przez Leni Riefenstahl), w którym aby rozgrzać publikę nawoływano do ostatecznego rozprawienia się ze świniami (mam nadzieję, że posypią się pozwy przeciw Goebbelsowi). Jeżeli dobrze zrozumiałem genialną myśl Wodza, to w tym czasie, gdy my będziemy bezskutecznie użerać się z muzułmanami, smogiem itp., a młodzież będzie testować możliwości e-sportu tracąc swój cenny czas, Chińczycy spokojnie dopracują technologię sztucznej inteligencji (w zasadzie chodzi o elektronicznego nadzorcę czyli elektronicznego pastucha, który będzie obsługiwany przez jakiegoś psychopatę, ale w początkowej fazie projektu jednak – człowieka), a Amerykanie dostarczą oprogramowanie do tego systemu, jego „istotę”czyli „wartości” i jak już opadnie dym na zgliszczach tego, co było kiedyś cywilizacją europejską, ktoś przyjdzie i powie: „no, wicie, rozumicie – sami znacie, jakie są real-ia, z jakich kart się składa tal-ia itp., więc musimy was zaczipować, bo chcemy wam pomóc”. My musimy jedynie zdążyć wybudować sieci, to znaczy autostrady, światłowody, sieć 5G wraz z nadajnikami zasilanymi z wiatraków, solarów albo akumulatorów samochodowych produkowanych w zakładach Mercedesa w Jaworze. Nasz premier przeznaczył w tym celu 103 mld złotych z budżetu jako dotację przez okres 10 lat na zakup styropianu do ocieplania budynków i solarów, dlatego na podwyżki dla niezadowolonego „Wehrmachtu” w tym roku już niestety zabrakło. Wehrmacht zawsze miał pod górkę mimo, że przecież wykonuje w tym projekcie najbardziej niewdzięczną, podłą robotę.
    https://de.wikipedia.org/wiki/Universit%C3%A4t_im_Nationalsozialismus

  6. >Nie jest też w dobrym tonie przywoływanie przykładów starszych niż 100-150 lat, na zilustrowanie swoich tez, albowiem w środowiskach tych fetyszem jest słowo „nowoczesność”…

    A jednak zaryzykuję tekst z roku 1896 zilustrowany nowoczesnym człowiekiem dążącym do jasnej i radosnej przyszłości ludzkości – Modern Man

    Po obiedzie wrzucę reportaż fotograficzny z Paryża 1875-2019 z człowiekiem antycznym

  7. „Spicz” tego calego Jazdzewskiego…

    … to stety naigrywanie sie z takich jak  Pan Jot… i podobie myslacych  „telewizorem”  !!!

    A Franki,  prosze Pana,  maja gleboko w d***e takich struganych z kartofla Jazdzewskich i innych platnych pacholkow Tuskow  !!!

    Prosze sobie zapamietac, ze  ZDRAJCY  nigdzie sie nie szanuje  !!!

  8. Tak mi przyszło do głowy, że Tusk, z taką troską pochylający się nad problemami globalnymi w swoim przemówieniu miał już na myśli jakąś eksponowaną posadkę w ONZ. Tam trzeba wykazywać się myśleniem globalnym, w szczególności troską o klimat i walką z plastikami. No i trzeba mieć przyszłościowe wizje postępu technologicznego (AI etc.) i moralnej przebudowy ludzkości Z pewnością jego przemowa nie miała na celu pozyskania głosów w wyborach lokalnych. Gdyby miała, nie spuścił by Jażdżewskiego ze smyczy. Ktoś kto uważa, że był na tyle głupi, że nie zdawał sobie sprawy ze skutków (które łatwo było przewidzieć), lub że Jażdżewski go czymś zaskoczył, ten się myli.

  9. I trzeba wygadywac jak najwiecej…

    … bo rzeczywiscie poziom debilizmu i kretynstwa zenuje bardziej niz u onych… poza tym  ZAWSZE  trzeba wymagac najpierw od  tzw. swoich, a dopiero potem od innych…

    … no i  zgodnie z ZELAZNA  ZASADA  – samemu swiecic przykladem  !!!

     

    No, a ta  „gora piachu”…

    … coz, na samo wspomnienie jak  TOTO  „mniej niz zero”  zostalo wystrugane  4 lata temu to tylko pusty smiech czlowieka ogarnia… i jeszcze na te  kukizy… a dzis te liroje, jakubiaki i inne dete konfederacje… no coz trzeba ten terror glupoty przezyc, nie dac sie tej „rezyserce” poniesc i robic swoje…

    … to debilstwo samo sie wykonczy  !!!

    Maz mi dzis przed poludniem powiedzial, ze we Francji  „zagrozone jest”  istnienie wystruganej 2 lata temu w wielkim pospiechu partii Macron’a  „en marche”… a „ekologisci” zadaja – wlasnie teraz – „wielkiej debaty”…  aby poprzykrywac te wszystkie  machloje i ustawki  przedwyborcze…

    … ale na Frankow to jakos nie dziala… cala masa roznych organizacji zada konsekwentnie  USTAPIENIA  Macron’a  !!!

  10. Nie wiem, czym zasłużyłem sobie na opinię myślącego „telewizorem”, ale jakoś się z tym oswoję.

  11. Jazdzewski powiedzal w zasadzie dokladnie to samo, co Tusk, tylko w wulgarnej formie. Jezeli ktos nie mial czasu na wysluchanie calego przemowienia i nie lubi owijania w bawelne, to support calkowicie powinien takich sluchaczy usatysfakcjonowac. Niejaki Mentzel mowil ostatnio, ze 30 tysiecy ludzi pracujacych dla Komisji Europejskiej nie wiadomo czym sie zajmuje. Otoz obecnie Komisja Europejska zajmuje sie miedzy innymi kwestia etyki cyfrowej, ktora bedzie mozna zastosowac do maszyn. Prekursorem etyki cyfrowej (dla robotow) byl Asimow, ktory w 1942 roku sformulowal zasady „etyczne”, co robot moze, a czego nie moze robic. Dopiero teraz jednak mamy mozliwosci technologiczne, zeby sprobowac wprowadzic to w zycie. Etyka cyfrowa w Niemczech zajmuja sie m. in. profesorowie na uniwersytecie w Moguncji. Etyka katolicka jest niekompatyilna i nie da sie jej przetransponowac na maszyny (idea ta jest oczywiscie absurdalna), wiec Kosciolowi beda przedstawione nastepujace rozwiazania tej niezgodnosci:

    1) samorozwiazanie sie,

    2) przeksztalcenie w stowarzyszenie emocjonalno-estetyczne na wzor protestancki,

    3) pozbawienie srodkow do funkcjonowania i prowadzenia dotychczasowej dzialalnosci,

    4) delegalizacja i fizyczna eksterminacja.

    Uzaleznienie dzieci od komputerow jest im na reke i na serio nikt nie zamierza z tym walczyc i nie pozwola zrobic krzywdy Jazdzewskiemu (zreszta jako jedyny w tym gronie powiedzial w piatek prawde, co jest okolicznoscia lagodzaca), chociaz beda padaly liczne, formalne i bardzo zasadne oskarzenia pod jego adresem.

    Jezeli KE powaznie traktuje etyke cyfrowa, to musi rozprawic sie z Kosciolem. Oni innego wyjscia nie maja. Jezeli powiedza nam, ze grozi Ziemi zaglada i tylko wysoka technologia oraz transhumanizm sa ratunkiem dla planety, zeby roboty mogly nam pomoc, to ludzie golymi rekami zadusza opornych i malkontentow. Z doswiadczenia obserwacji na ludziach wiem, ze im bardziej absurdalny projekt, tym szybciej i z wiekszym entuzjazmem jest on wprowadzany w zycie.

  12. Czy Charlesa Mansona można uznać za takiego socjalistycznego gangstera, którego zadaniem było za pomocą terroru dyscyplinować to całe kalifornijskie lewicowe środowisko zepsutych bogaczy?

  13. Paryż jest miastem, gdzie awangardowa nowoczesność nie cofa się przed niczym, nawet przed burzeniem miasta, jak podczas renowacji Haussmanna czy dewastacji komuny. Najsłynniejszymi symbolami (poza wieżą Eiffla) są katedra Notre Dame, Luwr, bazylika Sacré-Cœur i Opera Garnier. Ta ostatnia budowana od 1861 do 1875 przetrwała komunę, ale z trudem znosiła obelgi Le Corbousiera: „fałszywa sztuka”, „ornamentacja grobowca”. Nie cenię tego ostatniego, ale za André Malraux gotów jestem potwierdzić, że był rewolucjonistą znaczącym, bo „nikt nie znosił obelg tak spokojnie i tak długo jak on”.

    Załączam ilustracje Opera Garnier z aktualnymi fotografiami mojego specjalnego korespondenta.

  14. Nie znam innych oper swiatowych…

    … i nie wiem czy ja podpala albo zburza w szale awangardowej nowoczesnosci w przyszlosci, ale bylam w Garnier Paris… jest urzekajaco piekna  !!!

    Szkoda by bylo… ale co ma byc to bedzie.

  15. Przepaść między Wschodem a Zachodem można zasypać różnymi zandbergami. Może być jakiś efekt, a straty nie będzie. Facet jedzie na starym kolonialnym pomyśle, żeby wmawiać kompleks niższości, ale to już nie działa.

  16. Pink Panther już wyjaśniła z czego żyje Jażdżewski, czyli trochę wiemy skąd bierze LIBERTE pieniądze na wydawania książek różnych przygłupów.

    Ciekawe jakie i skąd dochody miał Napoleon III w 1861, że zaplanował budowę tak luksusowego budynku jakim  jest gmach Opery, nie przeszkodziła w finansowaniu i budowie nawet wojna francusko – pruska.

    No i ten 6 tonowy żyrandol w legendowaniu Opery, dla wzbudzenia dreszczu emocji i niepokoju, wymyślono upiora w operze.

    Nota bene kiedy moja dozorczyni odbiera telefon słychać melodię z „Upiór w operze”, kiedy to słyszę to sobie myślę ma kobita specyficzne  poczucie humoru.

  17. Baaardzo duzo wczoraj wyjasnila PP…

    … wiedza o modus operandi takich  SZMATLAWCOW  jak to cale liberte jest powalajaca… a skad i jakie dochody mial Napoleon 3 – to dzis mozemy juz sobie z lekka wyobrazic… i zapewne „mocno” nie pomylimy sie w naszych wyobrazeniach.

    Zyrandol, „Upior w operze”  to sa „clou” dzisiejszej „legendy” tejze GP… i co bym nie pomyslala zlego czy dobrego – to musze przyznac, ze robi wrazenie… balam sie pod nim przechodzic.

    Wiem rowniez, ze juz drugi raz do GP nie zawitam… dlatego tez nie bede szczegolnie rwac wlosow z glowy jesli – te obiektywnie piekna GP – spotka jakies „nieszczescie”, podobnie zreszta jak nie rozpaczam po spaleniu katedry paryskiej… zreszta juz wtedy jakies 7 moze 8 lat temu slyszalam glosy o „przerobce” tej opery, gdyz  de facto kumuluje ona ponoc duze straty,  co sie w dyskursie publicznym zamilcza.  Aby podreperowac „fundusze” zaczeto ostatnio organizowac „wybiegi dla modelek i modeli” w GP, ale to tez slabo sze kreci.

  18. Prof. Jażdżewski był przyjacielem moich Dziadków i z tego co zawsze słyszałem niezwykle przyzwoitym człowiekiem.

  19. No, ale jak widzisz, syn nie poszedł w jego ślady. Ktoś tam na SN napisał, że stary Jażdżewski należał do jakiegoś związku wszechsłowiańskiego. Co to było? Coś takiego jak Komitet Grunwaldzki?

  20. z tym wybiegiem dla modelek to pewnie duża konkurencja budynków mających „nie gorsze” atuty, miasto ze świetną architekturą, nie burzone nigdy, no bo trudno powstanie paryskie uznać za event burzący.

  21. To fakt…

    … miasto nigdy nieburzone…  PG to jedno z miejsc najbardziej rozpoznawalnych w swiecie i niegdys mocno uczeszczane… dzisiaj – mowiac kolokwialnie – PG  zdycha  !!!

    Niegdys liczne, ekskluzywne i spektakularne ewenty operowe – to dzis niesamowita rzadkosc w PG,  a zaplecze ol-brzy-mie… utrzymanie tego przybytku-zbytku pochlania setki milionow €… a z turystow dochod niezbyt wielki, bilety dla zwiedzajacych drogie, a „trasa wycieczki” ciagle uszczuplana… teraz po tych demolkach z ZK – to chyba calkiem siadzie  !!!

    Mialam szczescie, ze PG moglam zwiedzic z Marika – gratis – przy okazji promocji jakiejs detej „premiery” na ktorej nie bylysmy… ale za to w PG bylysmy w miejscach gdzie turysta z ulicy nigdy nie wejdzie.  PG to jest niesamowity  MOLOCH  !!!

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.