Paź 172014
 

Na lokalnym, prawicowym rynku daje się zauważyć objawy wielkiej paniki, no może na razie nie paniki ale silnego drżenia. Co się szykuje, to jasne i w związku z tym czymś wszyscy publicyści i wszyscy guru prawicy próbują znaleźć się w jak najlepszych miejscach, oraz przyjąć jak najkorzystniejsze pozycje. Czynności te dają się zaobserwować na różnych poziomach rynkowej piramidy i ja takie przysiady widziałem wielokrotnie. Wiem także jak one się skończą. Kiedy już wszyscy, ci najważniejsi i ci mniej ważni, zajmą te zwoje pozycje wyjściowe, okaże się, że co innego było na topie niż oni myśleli. Tak jest zawsze, ale oni się łudzą, że jednak nie, że ich to nie dotyczy. I nie ma żadnej możliwości, by tych ludzi przekonać do działań celowych, a nie odruchowych.
Nie ma, na przykład siły, żeby skłonić Sławomira Cenckiewicza do napisania biografii pułkownika Matuszewskiego. Z innymi jest jeszcze gorzej. Szczytem są oczywiście działania Rafała Aleksandra Ziemkiewicza, który powrócił wczoraj do Interii, bo okazało się, że współpraca z Onetem nie układa się tak jak myślał. Najpierw pan Rafał zerwał współpracę z Interią, bo Onet więcej płacił, a potem powrócił do Interii, bo tamci go wyrzucili. Ktoś może powiedzieć, że zachował się racjonalnie. No tak, ale gdzie w tym wszystkim jest miejsce na niezależność, że tak spytam nieśmiało. Wszak pan Rafał promuje się jako niezależny publicysta. Od kogo i czego niezależny, bo postawiony sam jeden wobec ogromu jego racjonalnych zachowań, tracę wątek i już nie wiem co myśleć. Niezależni publicyści i niezależni dziennikarze, próbują zająć miejsca kluczowe w ich mniemaniu. W moim rozumieniu tego co niesie przyszłość, rzecz wygląda tak, że te kluczowe miejsce nie zostały jeszcze ujawnione. I nie wiadomo dziś kto będzie tam siedział i o czym pisał. Podobnie rzecz się ma z próbą zawłaszczenia tak zwanych tematów topowych. To jest jeszcze śmieszniejsze niż walka o stołki, bo nigdy się nie udaje. Podkreślam – nigdy. Jeśli ktoś karmi się złudzeniem, że publikacje na temat śmierci Jerzego Popiełuszki dadzą mu chleb, to znaczy, że zwariował. Podobnie jest z aborcją, kresami, męczeństwem Polaków i perfidią Stalina. W pięć minut okazać się może, że rynek zostanie zalany tanimi, sprowadzonymi z zachodu publikacjami papierowymi i elektronicznymi na te tematy. W dodatku będą one tanie, dostępne w marketach i łatwo przyswajalne dla gimbazy. Stanie się tak, bo każda koniunktura jest natychmiast rejestrowana przez wielkich. Także ta, którą – z myślą o sobie – próbują nakręcić nasi. Zostanie ona zawłaszczona, przejęta i wyciśnięta jak cytryna. Naszym zaś zostanie to co mają dziś, tyle, że podzielone przez cztery, bo trzeba będzie jeszcze komuś zrobić miejsce. Być może to im wystarczy i jakoś dociągną do nieuchronnej śmierci z pijaństwa, nie wiem.
W przyszłym roku nastąpi prawdziwy szał tematów ukraińskich, bo Smarzowski skończy swój film o Wołyniu. Należy się od tego trzymać jak najdalej. Już dzisiaj widać, że sprawy te będą rozgrywane mocno. Na niezależnej jakiś idiota wrzucił nagranie, w którym odgraża się tym pryszczatym niby-terrorystom z Donbasu, którzy wrzucają do sieci swoje krzywe mordy i gadają, że jak tu przyjdą to dopiero się zacznie, ho, ho, ho…
Wszystko to razem nosi nazwę wtórnej segmentacji rynku wewnętrznego i wykonywane jest pod dyktando sił obcych i nie do końca rozpoznanych. Tylko naszym wydaje się, że robią coś sami, z własnej woli i że zakończy się to sukcesem. Zakończy się jeszcze większym ogłupieniem konsumentów treści, którzy chcą się dowiedzieć przede wszystkim kto jest dobry, a kto zły. A jeśli są dziewczynami, to żeby jeszcze było w tym dużo emocji, może być nawet gwałcenie, ale żeby emocje były. Do tych wymagań nasi nie dorosną niestety, bo z emocjami na rynku jest zawsze tak, że każdy próbuje zaspokoić swoje. Nie może – jak to mówią poeci – wejść w buty czytelnika. Najlepiej widać to po Łysiaku. On jest mistrzem emocjonalnej onanii i nie masz lepszego. No, a jakież emocje może wyeksponować taki stary dziad jak Rafał Aleksander Ziemkiewicz?
Co to wszystko ma wspólnego z madżongiem spytacie. Już tłumaczę. Otóż ja i moja żona gramy czasem w madżonga. Gramy bez zrozumienia zasad, ale idzie nam świetnie. Bogiem a prawdą jest tak, że ja tych zasad nie rozumiem bardziej, a ona mniej. No i ja zbieram te punkty jak szatan, kasując wszystkie bliźniacze kamienie od razu i zawszę dochodzę w ten sposób do jakichś 7 lub 8 tysięcy punktów. Moja żona szydzi ze mnie i próbuje mnie przekonać do prawdziwej gry w madżonga, uznając to co ja uprawiam za jakąś dziecinadę. Ona kombinuje tak, że zbiera po cztery najlepiej punktowane kamienie i zyskuje w ten sposób od razu 900, albo nawet 1200 punktów, a nie 100 jak ja. Pod koniec dochodzi do 15-18 tysięcy punktów. No, ale ona też nie zapoznała się z zasadami tej gry i nie wie dokładnie, które kamienie są najlepiej punktowane. Jakoś to nam jednak idzie i ja się powoli przekonuję do tego, że ona ma rację. I tak sobie właśnie gramy. Jeśli przełożymy tego madżonga na grę rynkową wychodzi na to, że nasi są dopiero na etapie layoutu z żółwiem i nie rozpoznają nawet tych chińskich literek, które są tam narysowane. Niektórzy wchodzą w etap na którym ja się znajduję, to znaczy zauważyli, że kamienie układane są parami i jak się kliknie taką parę to ona znika, a na liczniku pojawiają się dodatkowe punkty w liczbie sto. Przed nimi jeszcze wszystkie layouty, w tym te najtrudniejsze: krab i orzeł, ale oni nigdy do nich nie dotrą. W międzyczasie ktoś podmieni madżonga na master mind’a w małym pudełku i wszystko zacznie się od początku.
Pamiętacie te szczęsne czasy kiedy można było wypromować przez programy młodzieżowe tak straszliwy shit jak ten master mind i sprzedawać to w dwóch wersjach – małej i dużej – w każdym kiosku? Na pewno pamiętacie. Trwało to dwa sezony i zniknęło. Parę osób zarobiło i bawiło się potem świetnie. No więc naszym marzy się to samo. Myślą, że uda się centralnie wypromować kilka produktów i sprzedać je w wielkich ilościach za pomocą kontrolowanych przez nich mediów. Budując przy tym sieć sprzedaży poprzez kokieterię wobec czytelników. Nie uda się, bo rynek nie jest izolowany jak za towarzysza Gierka. No, ale próbujcie panowie, każdy może i śpiewać i pisać i nawet malować. Ja w tym czasie przymierzę się do tomu „Kredyt i wojna” z cyklu Baśń jak niedźwiedź, a potem do samej starości będę pisał już tylko o produkcji tekstyliów w dawnych czasach.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl No i zamieszczam nasze trailery.

Wersja angielska #1: http://youtu.be/j2GHGZeCqEk
Wersja angielska #2: http://youtu.be/wx98FpvCVGk
Zapowiedź PL#1: http://youtu.be/kJ7REL-ee4s

Zapowiedź PL#2: http://youtu.be/agpza8Ag5bA

  49 komentarzy do “Podział miejsc, podział tematów czyli nasi grają w madżonga”

  1. … każdy może i śpiewać i pisać i nawet malować.
    Ja. Mann kann singen, Mann kann tanzen, aber nicht mit den… „nashi”.

  2. Żeby pograć w GO to musiałem liczydełka szkolne rozbierać na części 😉

  3. czy to jest materiał zapowiadający wydanie na najbliższe święta przez duet paweł&paweł albumu o rozbudowanym tytule – „Dzieci Korczaka na Legii jedzą frytki za stówę i śpiewają zakazane patriotyczne kolędy” ?

    http://vod.gazetapolska.pl/8312-bo-nie-o-haratanie-w-gale-tu-chodzi

  4. Byłem przypadkowo świadkiem jak dwóch menadżerów rozmawiało niedawno o ofercie kolejnej wchodzącej na nasz rynek firmy wydawniczej. Firma oferuje ponoć TYSIĄCE tematycznych albumów najwyższej jakości – historycznych, architektonicznych, ogrodowych, artystycznych.
    Wtedy uzmysłowiłem sobie jak bardzo przemysłowy i zorganizowany jest ten rynek. Jak bardzo działanie takiego wydawnictwa przypomina zagony chińskich kupców, którzy po odpowiednim wywiadzie masowo kopiują wszystko, np. góralskie ciupagi i kierpce.
    Chcesz wydawnictwo o secesji – to masz. Chcesz o bohaterach – proszę bardzo. O zdrajcach? Żaden problem!
    Trochę to przerażające.

  5. No przecież produkuje się to na co jest popyt
    Procesy produkcyjne trochę trwają więc lepiej być przygotowanym na wszystkie zgłoszone zapotrzebowania . Baza danych – zdjęć wszelakich – i już drukujemy album ,,na okoliczność „.

    W efekcie dostępności wszystkiego nik już nic nie chce .
    Przypominają mi sie uczty u Petroniusza czy u Nerona … zarli a potem , zeby zreć więcej , bo na stołach ciągle nowe potrawy – łaskotali piórkiem flaminga podniebienie . Się zwracało , to co zeżarte – i od nowa .

    Mam wrazenie , ze nas łaskotają…….

    Ktoś pytał o targo książki – co kupować , skoro już okazja taka .

    NIC

    Na targach wszystko jest drozsze niż w sklepie internetowym , jeśli ktoś chce konkretną ksiazkę .

    Chyba , że chce się spotkać z autorem . Np z Coryllusem .

  6. produkt , sprzedaż , produkt , sprzedaz , kasa , kasa, produkt , sprzedaż ,produkt, sprzedaż kasa , kasa……………………….

  7. W Słowenii – jeśli wierzyDrago ć Jancarowi – co 10 mieszkaniec kraju jest członkiem tamtejszego związku literów. Istotnie, nawet biblioteka u chłopa na wsi nie jest niczym nadzwyczajnym, na ulicach i drogach dojazdowych Lubljany ponadprzeciętna liczba drogowskazów z napisem tiskarna tak a taka; od dawna wiadomo: drukują świetnie i niedrogo, jak zresztą cała b. Jugosławia (no bez CG, Macedonii i BiH). W liczbie samych poetów na 1000 mieszkańców biją resztę świata. Albo Iran, gdzie kultura czytelnicza i literacka jest na poziomie niespotykanym nigdzie indziej, młodzi ludzie piszą i spotykają się, by rozmawiać o literaturze i sztuce, taki zwyczaj od dawien dawna.

    W Polsce zaś czytelnictwo podobno w zaniku, 5% coś kupuje, jedna książka na rok czy mniej na głowę, coś około tego, jakieś czytaj dzieciom, Polska czyta itp. idiotyczne akcyjki.

    Dlaczego o tym? Bo jak oni te nakłady sprzedają? A jeśli sprzedają, to moim zdaniem mało kto czyta, ot, kupi i na półkę – zbiornik kurzu. Pana Maciejewsiego kupują zapewne z reguły tylko tzw. świadomi czytelnicy, co przy nakładzie kilku tysięcy nie ma wpływu na powszechną świadomość i wiedzę.

  8. całe życie maniacko chodziłam do księgarni i wydawałam ,,ostatni grosz ” na książki

    I jeszcze wchodze , bo odruch działa , ale oferta jest CHORA … treści są CHORE … tego nie wolno kupować i czytac …

    nie wolno kupować dzieciom , vide nowy elementarz , to pranie mózgu od najmłodszych lat

    pisałam rano na salonie jako podsumowanie wczorajszej dyskusji i coryllusa taka historię : najmłodszym policja wręczała w sytuacjach traumatycznych dla dzkieciaków pluszowego MISIA … przytulankę… miś jest tradycyjny i akceptowalny …

    teraz sponsor kupił dla policji w krakowie

    PLUSZOWE sMOKI … dla tych dzieciaków …

    prze[raszam za porzyczke z kukiza …. ZMIELENI …
    to jest dobra nazwa procesu dziejącego się z mózgami …. to co NAm usiłują zrobić….

    dlatego Maciejewski jest wyjątkowy

    ps. Jadę w świat , zajrzę wieczorem 🙂

  9. Nasi to powinni grać w WARCABY POLSKIE, na szachownicy – 10×10 😉

  10. Dziękuję za podpowiedz. Już myślałem, że moje pytanie ,,przejdzie bez echa”.
    Jeśli Pani pozwoli, przesyłam ciekawą pozycję do przeczytania;
    Ks. Józef Sanak ,,GORSZY NIŻ BANDYTA. KAPŁAN W STALINOWSKIM WIĘZIENIU (1950-1955)”
    http://www.karol.bielsko.opoka.org.pl/ksjozef/

  11. Panie Gabrielu ! Proszę niech Pan robi dalej to samo. Niech Pan pisze Baśnie. Jest Pan pisarzem którego szukałem przez 30 lat. To jest odkąd jako 10-latek przeczytałem Trylogię (kilka razy z rzędu), a potem zacząłem czytać książki o XVI i XVII w. żeby zrozumieć jak było naprawdę. I dopiero II i III tom Baśni wyjaśniły mi fenomeny których za nic nie mogłem pojąć. Proszę pisać dalej, to jest właściwy kierunek. Takich jak ja musi być więcej. Oczywiście Hofman zrobił nam krzywdę, ale znalazł się Pan. Ale może kiedyś komiks o powstaniu Chmielnickiego lub o rajdzie Lisowczyków ???

  12. Nie aspiruję do tego, by być przekładalnym na powszechną świadomość i wiedzę.

  13. Trzeba by mieć jeszcze ze trzech rysowników tej klasy co Tomek. Komiks rysuje się długo.

  14. Popieram w całej rozciągłości. Ja do Pana dotarłem „przez” Grzegorza Brauna a do niego „przez” Klub Ronina.
    Wcześniej wszyscy byli „nasi”, ale potem wykręcali jakiś numer (np. Terlikowski, Wolski, Ziemkiewicz – ten może najmniejszy). Na placu boju zostali już tylko Pan i Grzegorz Braun.
    Też miałem przerwę w czytaniu, póki nie usłyszałem o Pana Baśniach i zacząłem kupować i czytać – pisać, pisać i jeszcze raz pisać (i dodrukować baśń amerykańską).
    Sukno też, ale najpierw Baśnie.
    Pozdrawiam.

  15. Komiks komiksem ale Tomek ma niesamowitą kreskę i wyczucie koloru sporadycznie zaglądam na http://www.bereznicki.pl – te pastele i rysunki są niesamowite (dzieciak albo Matka Teresa), przypominają mi Wyspiańskiego albo szkice Kossaka :). Uczta dla oczu i szacunek dla talentu i pracowitości. Mam nadzieję, że akcja z komiksami wypali i będą następne. Może i znajdą się dobrzy rysownicy ale patrząc po konkursie na komiks słabo to wygląda jak na razie. Ale oni chyba gdzieś tam są. Chociaż na poziom Tomka to pracuje się latami (nie licząc talentu, którego nie da się wypracować)… Czekam na Święte Królestwo, jeszcze 3 dni, no i plk Maczek na aperitif.

  16. Ale podstawą Świętego Królestwa jest Pana proza, a jej źródłem rzetelne przerobienie tematu. Nie chodzi żeby jedną fikcję i mitologię zastąpić inną ale dotrzeć do prawdy i odważnie ją przedstawić. Choćby tylko hipotezy. Więc Niedźwiedź niech toczy się lasem. Ale coś takiego jak komiks może przekreślić kiepski film o dużym (jak na wschodnioeuropejskie warunki) budżecie i znaleźć sporą publiczność. Ale Pan to wie doskonale i o wiele więcej. Ale komiks (oparty na Baśni) który całkowicie dekonstruuje i Sienkiewicza i Hofmana i aktualne mity o Ukrainie to mi pachnie małą sensacją. Pana stać żeby to zrobić dobrze. O ile to temat warty pracy. Pan lepiej wie za co należy się teraz brać. Zresztą niedługo się przekonamy jaki będzie efekt „rozpoznania bojem”. Mam nadzieję że Pan ujawni jak się komiks sprzedaje.

  17. Droga Pani Mario, popyt to nie jest dzisiaj to co się zaspokaja, tylko to co się kreuje. Dlatego z lekkim przerażeniem patrzę na to patriotyczne wzmożenie w naszym kraju jako na coś, co może być kolejnym zabiegiem marketingowym wzmagającym sprzedaż. Założę się, że większość dzisiejszych patriotycznych gadżetów jest made in China!
    Powoli, z różnych stron, robione są podejścia do Kościoła. Za kilka tygodni będziemy mieli eksplozję chińskich sztucznych kwiatów i wieńcy składanych na nagrobkach z chińskiego kamienia. Póki co jeszcze tylko polskie znicze się trzymają, chociaż zapalamy je chińską zapalniczką lub zapałkami z tychże Chin.

  18. Jak Pan do mnie napisze za miesiąc na [email protected] to panu ujawnię. Niczego w przestrzeń publiczną na temat sprzedaży wrzucał nie będę.

  19. OK. Mi nie chodzi o informacje o zyskach, ale o odbiór dzieła. Jak reagują młodzi ludzie i nie tylko oni. Bo ta historia może być dla niektórych jak science fiction. Młody człowiek pobudzony ciekawą historią i obrazem może np. zechcieć wlać jakimś Turkom za Węgrów. Ale byłoby super gdyby ktoś taki zaczął myśleć, układać logicznie pewne fakty by nie dać się robić w konia propagandzie. I sięgnął po Baśnie, które są lekturą wymagającą, ale w specyficzne sposób wyzwalają związki chemiczne pobudzające korę mózgową 😉

  20. CORTES:)

    Nie piszę komentów od ,, Adama i Ewy ” zaczynając , bo bardzo by to było nurzace – ale pewnie trzeba co jakiś czas przypominać – bo sa zapewne nowi czytelnicy – nie komentujący , ale tez może nie czxytający wstecz . W każdym razie jeśli – to tex bloga a nie koniecznie komenty.
    Dzięki za uzupełnienia .

    JUŻ @ ALL

    Co czytać i do czego zmierza edukacja ?

    Nowy elementarz tu powraca – polski .

    no więc postaram się dać tu linka do nowergo elementarza norwedskiego – postępowego .
    Informacja była w GazWyb.
    …………..jeśli się nie otworzy link – bo nie za bardzo umiem ..

    http://www.vg.no/nyheter/innenrisk/oppverkst/kunnskapsministeren-om-penis-tegnig-tror-voksne-reagerer-sterkest/a/23316210/

    to jest przez mnie wzięte z salon24 z dzisiejszego bloga blogera rk1 …. jeśli się ten link nie otworzy to u niego są zebrani jako muchy w pułapce salonowi lewacy …. ten blog to taka na nich pułapka …. gospodarz ich nie banuje , żeby było widac jak lewactwo broni swojej idei sprowadzenia człowieka do pozimu zwierzęcia … zaczynając od naszych dzieci , czy wnuków …

    Nie ch to będzie jasno widoczne , co się i dla nas szykuje , przez DARMOWE elementarze ( zreszta nie darmowe , bo za uszkodzenie w czasi roku przez dziecko trzeba bedzie ZAPŁACIĆ ) ….

  21. Acha – słowo z asdresu – penis jest kluczowe dla ichniego elementarza … nie trzeba znać norweskiego ,bo to jak to w elementarzu – obrazki

    na Scianach pomieszczeń w elementarzu narysowanych tez wuisza obrazki …. np kobieta przywiazana do łózka …. proszę ten elementarz otworzyć i zobaczyć…on jest czynny …. używany …

  22. Wszystkie media w Polsce maja jedna wspolna ceche: nie traktuja powaznie swoich odbiorcow. Gazeta Niezalezna napisala niegdys: „Prosze Panstwa, bedziemy znali prawde o katastrofie Smolenskiej”. Jak mozna pisac takie rzeczy? W rekach polskich nie ma zadnych dowodow, nie mozna bylo nawet otworzyc trumien, wrak (jesli cos jeszcze z niego zostalo) jest w Rosji.

    To jest brak jakiegokolwiek szacunku dla czytelnika. Cel jeden: musimy sprzedac naklad wiec trzeba zasunac atrakcyjny, intrygujacy tytul.

  23. Do Ciebie. Pzdr qwerty

    lektura realności …

  24. Zadzwonili dzisiaj z Gildii Komiksu, która uważa się za monopolistę na rynku komiksu. Powiedzieli, że są zainteresowani sprzedażą naszego albumu. Odpowiedziałem, że jest mi niezmiernie miło, ale ja nie jestem zainteresowany żadną współpracą. Na to ten pan powiedział, że później to oni już nie wezmą Świętego Królestwa do sprzedaży. Powiedziałem: no trudno i pożegnaliśmy się.

  25. Zadzwonili z Gildii Komiksu? I zaproponowali pewnie „dogodne warunki”, ze wzma w komis i jak sprzedadza, to wyplaca calosc kwoty po „potraceniu kosztow” – 55%ceny detalicznej. To dobry znak, ze dzwonili Znaczy, ze bedzie szlo.

  26. Żeby tylko pan Tomasz Bereźnicki nie uciekł do Gildii, po propozycji nie do odrzucenia.

  27. Mister Henry, przecież warcaby to tradycyjna gra milicyjna…

  28. Pan aspirować nie musi, ale znać Pana powinni wszyscy. To nie kokieteria, to fakt.

  29. Jakiś czas temu widziałem w IKEA maskotki i pluszaki: pająk (czarny), szczur (szary, wyjątkowo odrażający), smok (zielony, niechlujnie wyglądający), podobizny innych zwierząt, powszechnie postrzeganych jako budzące wstręt lub strach. To jest świadoma i celowa robota. I ten ich slogan szwecjański: „Wzornictwo demokratyczne”, a w katalogach multi-kulti i sodomici.

  30. Nie dałem im szansy na przedstawienie warunków.

  31. Jeśli tytuł jest tzw. pewniakiem, który „pójdzie” w pierwszym rzucie nakładu pow. 10 tyś., to księgarzom od ceny katalogowej można dać 25-30%, płatonośc 30 dni, a nie 6 miesięcy czy dłużej. Tylko po co się z nimi dzielić? Z uznaniem przeczytałem, że odmówił Pan Gildii. Nie dawać, niech handlują tym swoim szajsem.

  32. A czy słyszała Pani o nw. tytułach, adresowanych do polskich pierwszoklasistów:

    „Wielka księga cipek”, „Wielka księga siusiaków” i „Duża księga o aborcji”?

    To sprawa sprzed kilkunastu dni, są zawiadomienia do prokuratur, ale…

  33. tak , ja to śledzę , mam dzieci w rodzinie w róznym wieku ….

    to nie ewychodzi na tym blogu bo ja przecież róznymi sprawami się zajmuję ….. tu jest trochę osób z dziećmi , dlatego tych norwegów wrzuciłam …
    są blogi tematyczne , ale warto pewne tematy wrzucać wszędzie…

    Na salon24 był 2 dni temu temat nowego logo Polski – handlowego …. w obrys naszych granic wpisana spirala antykoncepcyjna , zapłacono za to logo firmie z Londynu 1 milion .

    Było na blogu Pink Panther .

    To wszystko ma nas zniszczyc , zredukować ilościowo .
    U tych norwegów zreszta tylko osoby białe na obscenicznych obrazkach . Tam sa te wzmozone golasy na rysunku np w kosciele katolickim .

    nie ma ciemnoskórych , nie ma muzułmanów – strach …

  34. Większa część wartości światowej produkcji przemysłowej jest wynikiem tworzenia popytu. Są to produkty, bez których człowiek może się obejść, wymyślone w celu utrzymania koniunktur i zapewnienia pożądanego poziomu rotacji kapitału. To, co konieczne, to: woda, żywność, odzież, dach nad głową, a następnie broń i farmacja, choć niektórzy ustawiają to odwrotnie: najpierw broń, potem reszta.

  35. Z internetu:
    …,,Aż cztery śledztwa i postępowania wyjaśniające zostały wszczęte przez służby specjalne i prokuraturę w związku z książką Leszka Szymowskiego „Media wobec bezpieki”, która ma się ukazać w najbliższych dniach. Dziennikarz opisał tam inwigilację środowiska dziennikarskiego przez służby specjalne. Ujawnił jednak nie tylko informatorów Służby Bezpieczeństwa PRL lecz również dziennikarzy zwerbowanych do współpracy po 1990 roku przez UOP lub WSI. Wśród dziennikarzy związanych ze służbami po roku 1990 jak wynika z książki Szymowskiego byli lub są m.in. Anna Marszałek, Bertold Kittel, Tomasz Sakiewicz, czy Cezary Gmyz”…

  36. [email protected] esse – Warcaby Polskie to narodowa gra Holendrów 😉

  37. Norwegowie rasiści znaczy 😉

  38. Obłąkani ludzie to wszystko piszą, wydają, sprzedają, kupują.

  39. no niby tak – tak się kończy poprawność polityczna -:(

  40. obłąkani przez potrzebę sprawowania władzy i zagarnięcia wszystkiego w skali globalnej ….

    i te masy najłatwiej sterować gdy się je od dziecka zdegeneruje , uzalezni od zwierzęcych popędów – pozbawi świadomosci posiadania godności … gdy CZŁOWIEK zapomni że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga.

    sami stawiają się na miejscu Boga

  41. 7. Edycja Konkursu „Książka Historyczna Roku” – głosowanie czytelników do 31.10.2014r.

  42. To konfabulacja, mister Henry.
    Holendrzy nie mają nic wspólnego z tą prymitywną grą.

    Ze względu natomiast na podobieństwo do szachów (z racji planszy 64-polowej), gra ta cieszyła się powodzeniem w komisariatach MO, gdzie podczas nocnych dyżurów czy między pałowaniami, funkcjonariusze próbowali doskonalić warcabami swoje niedorozwinięte umysły. To gra sympatyczna, owszem, ale może w nią grać z powodzeniem nawet osoba na granicy normy, stąd szczególnie lubiana przez milicję, ORMO i ZOMO.

    Polskich warcabów proszę do tego nie mieszać, bo to byłoby dla nich zbyt skomplikowane, a wie Pan, czym mogło się zakończyć sfrustrowanie milicjanta?

  43. Nie, mister Henry. Oni jedynie odmówili zapłacenia haraczu Żydom, więc doszło do tej jatki na wyspie.

  44. Absolutnie tak. Tak właśnie jest.

  45. Panie Esse!
    .
    Szachownicy 10×10 nie odróżnić od 8×8. Albo okulista potrzebny albo korepetycje z matematyki. I trzeba się przeprosić z wujkim Googlem i ciotką Wiki. Warcaby polskie są synonimem warcab międzynarodowych.
    Ponoć Napoleon je wymyślił. Ale skąd ma pan to wiedzieć? Pańska wiedza jest na poziomie WUMLu 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.