Maj 022019
 

Proszę Państwa, nie wyjechałem na odpoczynek, ale po to, żeby pozałatwiać niecierpiące zwłoki sprawy administracyjne. Tekst napiszę jutro, a dziś zostawiam nagranie do nowej pogadanki i wydanej w początkach roku książce „Z dziejów współzawodnictwa Anglii, Niemiec, Polski i Rosji”. Koresponduje ona żywo z wznowieniem kolejnej książki Adama Szelągowskiego, którą omówię w przyszłym tygodniu.

https://prawygornyrog.pl/tv/2019/05/gabriel-maciejewski-skad-sie-bierze-wladza-jeszcze-raz-o-ksiazce-z-dziejow-wspolzawodnictwa/

  10 komentarzy do “Pogadanka o wcześniejszej książce Adama Szelągowskiego”

  1. nie dość, że król Stefan Batory poprowadził wojsko dookoła, zamiast prosto do Narwy, to jeszcze w ostatniej wyprawie, jakoś tak wyszło, jak pisze Besala, że „zapomniano” załadować proch.

    No te batoriańskie wyprawy musiały być bardzo dobrze obserwowane.

  2. Wtedy inne było umiejscowienie władzy, w tym sensie że władza była osadzona w stolicy Moskwicinów i dlatego król Stefan Batory prowadził wojsko na moskwicińską stolicę.

    Jeśli przez Morze Białe dowożono dyskretnie najemników,  to Lisowski ze swoimi wypadami w tamtym kierunku zachowywał się logicznie. No mam wrażenie że były roztropne decyzje wojskowe króla i były zdarzenia typu nieprzewidzianego, jak śmierć nagła Lisowskiego,

    No Lisowski ze swoimi Lisowczykami stawał się dla Kompanii dużym zagrożeniem. Handel lubi spokój.

    Nie mam czasu sprawdzić koincydencji czasowej śmierci króla Stefana i Lisowskiego i może jakichś odbytych w tym czasie podróży różnych Olbrachtopodobnych polityków, oraz bliskich tym faktom zdarzeń, ale wieczorem coś może dopisze.

  3. Jest diament w Pańskim blogerskim skarbczyku – Pink Panter – mówiła że jest absolwentką wydziału Handlu na SGPiS-ie – sam Pan widzi jaki to skarb.

  4. Jakim kto jest czlowiekiem poznaje sie po tym, gdy wygra duza kwote w toto-lotka. „Polakom szkodzi nie tyle wodka, co woda sodowa” – pisal Jasienica i rzeczywiscie, najwiekszy problem mamy z ogarnieciem duzych sum pieniedzy lub mozliwosci uzyskania takowych, a koniunktura w XVI-XVII w. byla bajeczna.
    Drugi faktor to slabosc wobec Rzymu. Wyobrazam sobie taki duzy olej na plotnie w przyszlym Muzeum Wolnosci (d. Muzeum Narodowe) jakiegos wspolczesnego Matejki albo innego Sasnala: Jaroslaw Gowin przykleka na jedno kolano i jedna reka podpisuje wieczysta unie Polski z Unia, a druga wskazuje na portret Jana Pawla II. Wydaje mi sie, ze jezuici tez mieli wplyw na decyzje Batorego.
    Szlag mnie trafia i politowanie, jak czytam co jakis czas, jak to znana polska aktorka opiekuje sie swoim dzieckiem bedacym w spiaczce w ramach Fundacji im. Mojej Corki, dedykowanej Naszemu Papiezowi – tekst leci dzisiaj na Interii. Dziennikarz pyta sie: czy zastanawiala sie pani kiedykolwiek, dlaczego jest tak, jak jest, ze do tego doszlo itp. – NIE, NIGDY!!! Oczywiscie czuje sie skrzywdzona i potraktowana niesprawiedliwie przez los.
    Wczoraj w parku obserwowalem, jak inteligentna, na oko 2-letnia dziewczynka rozpoznawala trudny teren i doskonale sobie radzila, az nagle jej matka tak dlugo krakala nad jej glowa ostrzezenia, zeby sobie czegos nie zrobila, ze mala stracila koncentracje i sie przewrocila.
    Historia aktorki i jej chorej coreczki jak ulal pasuje do przedstawienia naszej sytuacji, ze najpierw bezmyslnie robimy sobie krzywde, a potem zgrywamy bohaterow i dzielnie walczymy z wrogami i przeciwnosciami, z „tym losem”.

  5. Nawiazujac do artukulu z cyklu Znana-polska-aktorka-opiekuje-sie-corka-w-stanie-spiaczki chcialbym dodac, ze zadne NORMALNE dziecko nie maze po scianach w domu, a jesli tak sie stanie, to kazdy NORMALNY rodzic wytlumaczy mu, ze tak sie nie robi. Wyjatkiem jest pomoc dziecka przy malowaniu mieszkania. Tymczasem w Polsce (a moze tylko w mediach GW-podobnych?) mazanie przez dziecko po scianach uchodzi za powod do chwalenia sie wsrod znajomych, jakiez to bezstresowe i kreatywne dziecko nam rosnie! Efekty przymykania oczu na „nienormatywne zachowania” mlodocianych pomijam poza jednym, ze u nas kazdy artysta malarz, ktory chce zaistniec, najczesciej robi to przez splodzenie jakiegos bazgrola na bocznej scianie kamienicy w duzym miescie, nawet jesli wspolnota sobie nie zyczy (bo prywatny wlasciciel by ich natychmiast pogonil).
    http://www.250teatr.pl/artykuly,429,generalnie_dramat_-_wernisaz_muralu_kolektywu_dwa_zeta.html

  6. OT. Właśnie w programie II PR usłyszałem, że barwy biało czerwone na naszej fladze zawdzięczamy rycerstwu (…), a barwę czerwoną czerwcowi polskiemu, którego się zbierało, suszyło, mieliło i barwiło nim tkaniny, stąd nazwa miesiąca „czerwiec”. Jakoś nigdy przedtem nikt o tym nie wspominał ani w radiu, ani w telewizji, ani w prasie (?) dopiero w 2019 roku usłyszałem o tym w Programie II Polskiego Radia. Ot tak wspomniano o tym. Przypadek…

    Dziękuję Panu Maciejewskiemu za całą serię Biblioteki Historii Gospodarczej Polski.

  7. Maciejewski jest fajny, wydane i nagłośnione przez niego książki Szelągowskiego robią wyrwę w mózgu, to jest coś niesamowitego jak do tej pory osobno opisywano: króla Stefana Batorego, osobno Olbrachta Łaskiego,  osobno Lisowczyków, osobno Nowogród Wielki i osobno Hanzę i jeszcze sto innych towarzyszących zdarzeń też opisanych osobno.

  8. A tak z ciekawości coś przeskrobał Chancellor, że utopił się u wybrzeży Szkocji, uczestnicząc w bardzo ważnej misji przewożenia posła rosyjskiego. Ważny poseł  na pokładzie, a tu utopienie się ważnej angielskiej osoby. Czyżby tylko burza morska?

  9. Odpowiedź jest w ostatnim numerze Szkoły Nawigatorów w artykule p.Jolanty Gancarz, sztorm rozbił statek o brzeg, Chancellor i większość załogi zginęła, znajdujący się na statku moskiewski ambasador wyłowiony przez Szkotów, dotarł do Londynu. Był to pierwszy ambasador moskiewski w Anglii , pochodzący z Wołogdy, Osip Gawryłowicz Napeja.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.