Sty 212018
 

Jak większość osób wie, toczy się cały czas spór o to, czy myśliwi będą mogli polować na ternach prywatnych czy też nie. To jest kwestia rozgrzewająca serca i umysły, bo biedni ludzie już widzą, jak cała ta postubecka tłuszcza wkracza na ich działki i zabija tam biedne zwierzątka oraz – przez pomyłkę rzecz jasna – małe kotki. Dyskusje o tym, że myśliwi nie mogą wkraczać na tereny prywatne toczą się w biurach, pokojach nauczycielskich i na korytarzach korporacji. Najbardziej zaś światli i przytomni ich uczestnicy z ogniem w oczach oznajmiają, że nie można dopuścić do tego, by ustawa dopuszczająca takie rzeczy weszła w życie.

To jest coś niesamowitego, z mojego punktu widzenia, albowiem ja nie tylko popieram myśliwych, ale wręcz uważam, że powinno się zorganizować jakiś przymusowy kurs myśliwski dla wszystkich młodzieńców. Tak trochę zamiast wojska. Dlaczego takie myśli krążą mi po głowie? Albowiem myśliwym nie chodzi wcale o to, by polować na polach należących do osób prywatnych i te pola niszczyć. Oni, mniemam, wiedzą już dziś, że lasy zostaną sprywatyzowane i to rękami dobrej zmiany, a przez tę nieszczęsną ustawę próbują się zabezpieczyć na przyszłość, próbują otworzyć sobie furtkę dla uprawiania swojego hobby na tym terenie, na którym robią to dziś, tyle, że po zmianie stosunków własności. Jak wiemy myśliwi dzisiaj to w większości ludzie młodzi ze środowisk innych niż dawniej. Stara milicyjna i wojskowa gwardia wymiera, albo idzie na emeryturę, a do myślistwa garną się trzydziestolatkowie i ludzie jeszcze młodsi, którzy pracują w korporacjach, albo wręcz w sklepach z odzieżą sportową. Ja znam myśliwego, który zajmuje się rehabilitacją osób niepełnosprawnych, bardzo miły człowiek. Twarde jądro PZŁ nadal jednak pozostaje takie samo, jak dawniej i wywodzi się z tych samych środowisk. Oni, jak przypuszczam, już wiedzą. Nie mogą tego jednak niestety ogłosić, bo nikt im nie uwierzy, to raz, a dwa, że ta demaskacja nie ułatwi im wcale zadania. Póki pozory muszą być zachowane oni mogą coś, w drodze projektowania ustaw, robić. Kiedy opadnie kurtyna będzie za późno. To są ludzie, którzy na odcinku dostępu do broni i korzyści z tego faktu płynących utrzymywali się bardzo długo i bardzo długo prowadzili politykę uniezależniającą ich od innych środowisk, chcących ograniczyć ich wpływ. Poznali metody, usprawnili je, dowiedzieli się co to jest skuteczność i teraz próbują się ratować. Co z tego widzi przeciętny widz? No tyle, że myśliwi mogą zastrzelić jego ulubioną kozę, bo pomylą ją z jeleniem. Zwierząt przed ostrzałem broni już nawet Jarosław Kaczyński, co jest, moim zdaniem, bardzo złym prognostykiem dla lasów. No, ale kim ja jestem, żeby pouczać znawców polityki wewnętrznej. Myśliwi nie mogą też jawnie bić na alarm, bo liczą się z przegraną, a także z tym, że będą musieli potem negocjować swoją pozycję z nowym właścicielem. Znacznie potężniejszym niż wszystkie postubeckie struktury. Zachowują się więc w sposób polityczny i przytomny, ale propaganda, w tym propaganda państwowa jest przeciwko nim. Nie jest łatwo w takiej sytuacji stanąć po stronie myśliwych, no, ale ja nie takie już kontrowersje tu wywoływałem, więc i ta mi nie straszna.

Na tym prostym przykładzie poddać możemy analizie różne inne zjawiska, których istotą jest skuteczność, a największą pokusą demaskacja. Możemy wręcz wyprowadzić zasadę, która mówi, że ten, który uprawia demaskację jest z założenia nieskuteczny. Sama zaś demaskacja nie działa na szkodę demaskowanego, ale na jego korzyść. Wynika to z mechaniki demaskacji. Demaskator odrzuca pozory, przez co pozbawia się narzędzi skutecznej obrony, jemu się jednak wydaje, że jest na odwrót. Staje jak ten goły w pokrzywach i mówi – no teraz jest już wszystko jasne! Echo zaś z tego sprywatyzowanego lasu odpowiada mu – i co z tego?! Ludzie wobec których demaskacja została dokonana milczą i kręcą głowami, bo niby co mają robić? Osadzać kosy na sztorc?

Idźmy dalej, redukując jak w matematyce poszczególne składowe naszego działania i upraszczajmy je aż stanie się całkowicie klarowne. Demaskacja to promocja demaskowanego przerzucona na barki demaskatora, który ponosi wszystkie jej koszta, również towarzyskie. W końcu przychodzi taki moment, w którym demaskator staje się niewolnikiem demaskowanego. Kiedy zaś demaskacje zaczynają go nudzić, albo widząc ich nieskuteczność próbuje on szukać innych niż demaskacja realizacji swojej misji, ten rzekomo demaskowany przysyła doń pośrednika z umową. Można jej oczywiście nie podpisywać, ale tam, w tej umowie są różne pokusy wobec których wiele osób jest bezradnych. Sama umowa też jest pokusą, bo serca i umysły szlachetne odrzucą ją ze wstrętem i dalej będą robić tę promocję za darmo. To jest wyjście najgłupsze z możliwych, ale wielu ludzi uprawiając tę działalność odczuwa szczerą satysfakcję. Kiedy zaś próbuje im się zwrócić uwagę, wykrzywiają twarz szyderco i wskazując na tego zwracającego uwagę palcem, stawiają mu różne niepiękne zarzuty, z których na pierwszym miejscu zawsze jest tchórzostwo.

Prócz promocyjnego, ma demaskacja jeszcze inną funkcję. Ona porządkuje rynek treści. Dzieli go na dwa obszary, ten gdzie serwuje się treści zwanie niekiedy oficjalnymi oraz ten gdzie dokonuje się różnych odkryć, nieraz słabo udokumentowanych, nieraz wprost bijących po oczach, ale zawsze atrakcyjnych ze względu na demaskatorskich charakter. Myślę, że najistotniejszą funkcją tak zwanego polskiego antysemityzmu jest porządkowanie rynku. Żeby każdy wiedział, gdzie ma którego autora zakwalifikować. My tutaj wielokrotnie byliśmy klasyfikowani, jako polscy antysemici, którzy stanowią niszę gromadzącą obłąkańców, karmiących się sensacjami. To się nigdy na dłużej nie utrzymało, ze względu na moją i innych autorów bohaterską postawę. A także ze względu na jakość naszych produktów, której bardzo pilnujemy. Ludzie bowiem zarządzający polskim rynkiem treści chcą pokazać odbiorcy, często całkiem niezorientowanemu, że jakość jest tylko po tej pierwszej stronie. Tej, gdzie nie ma polskiego antysemityzmu. Akurat mamy taki moment, że oni są w kłopocie, bo sposób finansowania publikacji, który otwiera wielkie pole do nadużyć i złodziejstwa, pokazuje wyraźnie, że jest na odwrót. W obiegu oficjalnym wydaje się książki wyglądająca jak śmieci, a niezależni wydawcy stawiają przede wszystkim na jakość. Ja to już pisałem wielokrotnie, ale nie zaszkodzi przypomnieć.

Skoro demaskacja jako narzędzie dochodzenia do prawdy jest nieskuteczna i nie rokuje na przyszłość, to co jest takim narzędziem? To o czym powiedziałem wyżej, czyli staranie się o jakość, a także staranne zachowywanie wszystkich pozorów narzuconych nam przez przeciwnika. On tego nie może wytrzymać, bo z chwilą kiedy położył łapę na pieniądzach, chętni do wzięcia tych pieniędzy mnożą się w tempie wykładniczym. Jakość zaś produktów się obniża, bo nikt nie pilnuje jej kryteriów. W zasadzie ratują ich już tylko demaskatorzy, którzy wymyślają coraz to nowsze, lepsze i bardziej sensacyjne demaskacje, które są tak samo dalekie od prawdy jak hochdeutsch profesora Urbańczyka od literackiego niemieckiego.

Tak więc na pytanie, które często zadają mi ludzie – co robić? Odpowiadam – dbać o jakość i zachowywać wszystkie konieczne pozory, tak jak to czynią w swojej sprawie myśliwi. Nigdy bowiem nie wiadomo z kim i kiedy przyjdzie nam negocjować o życie. Musimy być w tym momencie na tyle bogaci, na tyle silni i na tyle niebezpieczni, poprzez możliwości, które sobie wypracujemy teraz, żeby uratować siebie i nasze dzieci.

– Czy ty coryllus – zawoła ktoś – nie proponujesz nam tu czasem jakiejś ugodowej polityki? Czy tym zamiast prawdy wywalonej prosto w oczy, nie chcesz się po cichu z tymi Żydami dogadać, żeby ci pozwolili nadal pisać? Ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że nie muszę się z nikim dogadywać, bo nikt, póki co nie rozumie o co mi chodzi. I oby tak pozostało jak najdłużej. Tym, zaś którzy chcą bym w ich imieniu poprowadził szarżę na przyszłych właścicieli lasów, dziś jeszcze państwowych, radzę, by udali się ze swoimi problemami do Jarosława Kaczyńskiego i wyjaśnili mu, na czym polegają szkody wyrządzane przez zwierzęta leśne w gospodarstwach rolnych i domowych. I na jakie kwoty opiewają. Niech tego nie wyjaśniają mi, ani nikomu tutaj, ale niech idą wprost do prezesa, okay…?

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć.

  107 komentarzy do “Pojedziemy na łów czyli o praktycznych funkcjach polskiego antysemityzmu”

  1. ale to proste rozwiązanie jest. Na mój teren włazi mi człowiek z bronią, to ja do niego z własnej broni strzelam. No chyba że jest odpowiednio oznaczony. Odblaskowa kurtka, migające lampki czerwona i niebieska na ramionach i sygnał dźwiękowy przynajmniej 40dB.
    Mogę się zgodzić z Tobą co do problemu niszczenia własności przez zwierzęta (Szumlewicz optowałby za zakazem dla zwierząt, wydałby jakieś legitymacje itp), ale rozwiązanie mi się nie za bardzo podoba.

  2. praktyka i skuteczność dochodzenia racji i ochrony wolności/mienia/… potwierdza Twoje tezy w całości; w tle jest jeszcze czas [długi], w którym się te mechanizmy objawiają; jeśli ‚demaskacji’ nie traktujemy jak rozdania aktorskiego to koniec wg treści, które przedstawiłeś

  3. Tylko dlaczego właściciel ziemi lub lasu nie może na swoim ustrzelic sobie dziczka? Ludzie z koła łowieckiego buszuja po jego własności, a on nie może, bo nie jest członkiem koła łowieckiego. Piękny dowód, że właściciel ziemi w tym kraju jest nim tylko na papierze.

  4. No ale gdzie ja piszę, że nie może. Na jego ziemi jest intruz

  5. Tu nie chodzi o to, żeby coś sobie ustrzelić. Nie wiem jak jest teraz, ale 30-40 lat temu dla właściciela upraw takich jak czereśnie, grusze czy jabłonie, posiadanie strzelby było kwestią przeżycia. Jeden zając w ciągu jednej nocy potrafi zniszczyć nawet do 100 sadzonek drzewek owocowych. Myślistwo to nie tylko hobby.

  6. Wynajmowałem tutaj kiedyś mieszkanie w domu z ogrodem, dość sporym, do dyspozycji mieszkańców. Lubiem tam bywać, a czasem nawet jedliśmy tam posiłki, bo mieszkanie było na parterze, a z kuchni wyjście właśnie na ogród było. Do tego ogrodu było wejście z ulicy również, a także po drugiej jego stronie była furtka na łąkę. Ale tez z uwagi na braki w ogrodzeniu z jednej strony, można było przejść do sąsiedniego ogrodu. No i siedząc tak bywało, ze chłopak z domu obok, wchodził wejściem z ulicy i przechodząc obok nas wchodził do swojego domu przez te dziurę w plocie. Raz drugi przeszedł, za trzecim razem zwróciłem mu uwagę, dlaczego tedy chodzi i żeby nie przeszkadzał? Za kilka dni zadzwonił właściciel domu, gdzie wynajmowałem mieszkanie, żebym już nie zwracał uwagi temu chłopakowi, bo tak wolno. To wejście z ulicy i furtka, to taki „trakt publiczny” jest, powiedział. Poczułem się dziwnie. A czytam ostatnio, ze po referendum w kilku miastach Kornwalii wprowadzono zakaz budowania domów dla tych, którzy już dom posiadają, a chcą mieć drugi, letni.

  7. odnośnie do passusu o demaskacji:

    na wiki o Łysiaku jest „dział kontrowersje”, gdzie m.in. jest mowa o „wulgarnym języku”, na wiki o twardochu tego nie ma.

    Aha, i jeszcze jedno. czytałem pana wpis o wiki.

  8. jakiej ziemi? tej płaskiej?

    😀

  9. Nowa ustawa tworzy kolejną kastę. I ustawowo ogranicza prawo wlasnosci. Suflowane tez przez pilota boeinga argumenty, że lowczy w pierwszym szeregu staną bronić Wolski, względnie, że to szkoła ognia dla młodzieży zbywam śmiechem. Środowisko znam, źsl i  komuna mentalna plus progenitura.  Obwód zamknięty. Mario Puzo z bytności w kołach by wysmazyl kawał literatury. Podsumowując: kasta myśliwska do zaorania.

  10. kłócisz się z wnukiem?

  11. A szkody wyrządzone przez zwierzęta lesne pokrywa SP. Oprócz szkód bobrzych,  w zasadzie na żądanie. Spor o wysokosc idzie do sadu, easy money.

  12. Kolego, nie wycieraj sobie klawiszy moim Nickiem;)

  13. Jak u nas służebność przechodu. Ale to umowa. Z musu droga konieczna. Rugowanie z własności nieruchomości.

  14. Nie zrozumiała mnie Pani

  15. Kolega ma poniekąd rację.

  16. Czyli potwierdza się teza o oddawaniu lasow w pacht Eskimosom. Cudownie. A co do demaskacji: zychowicz puszcza wlasbie ksiazke o rysach na pancerzach zolnierzy wykletych. Dokonalo sie.

  17. Jeszcze OT. Wokół dostępu obywateli szerszego do broni zawiązał się sprawy ruch. Jakieś portale. Pisma. Konferencje z Cejrem i Warzecha. Kiedy wpadną na zbieranie podpisów pod inicjatywą ustawodawczą.? Póki co to czas i energia idą na bicie piany i zbyt mercgandisingu

  18. Nagonka na myśliwych przybrała ostatnio wręcz monstrualne rozmiary. Wątpię, czy większość żądających wręcz zdelegalizowania polowań zdaje sobie sprawę o liczebności populacji zwierząt i potrzebach regulacji.

    Kto miałby to robić? Wojsko i policja? 🙂

  19. Był taki jeden od regulacji, ten sam co strażnika miejskiego pytał gdzie masz ceha czapkę. Lodzermensz.

  20. I PiS i po wspierają myśliwców. To się liczy. Porozumienie ponad podziałami.

  21. I nie daj Boże żeby jeszcze znaleźli u właściciela klatkę ze zwierzęciem futerkowym 🙂

  22. Tak że nawet Koguta nie powiesili 😉

  23. My nie bijemy waszych, wy nie bijecie naszych. Hehehue

  24. Ostatni OT. W 2007 bodaj czy 08 poszła wieść o kataster. Sam JK jako premier dementowal.

    .

  25. Protestuje inteligencja ze Starbaksa, której dziadkowie wywodzą się z czworaków i robili karierę w PZPR. Tacy są najbardziej wrażliwi na cierpienia zwierzątek.

    http://rozrywka.dziennik.pl/plotki/artykuly/532950,kinga-rusin-apeluje-o-sprzeciw-wobec-wycinki-lasow-i-zabijaniu-dzikich-zwierzat-przez-mysliwych.html

    Powiedzmy głośne NIE dewastacji lasów, wycinaniu wiekowych, bezcennych drzew, zabijaniu dostojnych jeleni, płochliwych saren, dzików, zajęcy, a nawet królewskich żubrów czy niezwykle rzadkich wilków! W

  26. Problemem jest to, że jak w każdej grupie tak i tu są myśliwi, którzy w swoich działaniach przekraczają prawo. Nie ma ogłoszonego polowania, ale on sobie ustrzeli psa wyprowadzonego na spacer i to czasem na oczach właściciela, bo kto mu zabroni – kolesie z koła? I teraz antymyśliwi z tych patologicznych zachowań robią normę, przypisując działania patologiczne wszystkim członkom PZŁ. Z drugiej strony wynika to z faktu, że samo środowisko nie potrafi wyeliminować takich osobników oraz że policja jakoś kiepsko ściga a jeśli już złapie, to sąd powie – znikoma szkodliwość społeczna czynu. I koło się zamyka a dziki zabunkrowane w uprawach kukurydzy mają teraz mioty dwa razy w roku.

  27. Uaaa… Dostojnych jeleni? Czyżby miała na myśli swojego niedoszłego męża… Nomen omen Lisa?

  28. W punkt ,a do tego jeszcze terapia. Dzięki.

  29. E tam, XXI wiek, mysliwstwo to  Tymkraju rozrywka progenitury neokomuny i komuny. Z blogoslawienstwem zdrajców Wolski ręka w rękę z dzierzawcami monopolu na patriotyzm. Nie o take Polskę tyle robię.

  30. A to przecież nie futerkowe zwierzątko… Co innego taki Jenot Tarczyński 😉

    Robi się naprawdę coraz ciekawiej… Notka coryllus jak zwykle w punkt… Zwłaszcza fragment

    „… Akurat mamy taki moment, że oni są w kłopocie, bo sposób finansowania publikacji, który otwiera wielkie pole do nadużyć i złodziejstwa, pokazuje wyraźnie, że jest na odwrót. W obiegu oficjalnym wydaje się książki wyglądająca jak śmieci, a niezależni wydawcy stawiają przede wszystkim na jakość. Ja to już pisałem wielokrotnie, ale nie zaszkodzi przypomnieć.
    Skoro demaskacja jako narzędzie dochodzenia do prawdy jest nieskuteczna i nie rokuje na przyszłość, to co jest takim narzędziem? To o czym powiedziałem wyżej, czyli staranie się o jakość, a także staranne zachowywanie wszystkich pozorów narzuconych nam przez przeciwnika. On tego nie może wytrzymać, bo z chwilą kiedy położył łapę na pieniądzach, chętni do wzięcia tych pieniędzy mnożą się w tempie wykładniczym. Jakość zaś produktów się obniża, bo nikt nie pilnuje jej kryteriów. W zasadzie ratują ich już tylko demaskatorzy, którzy wymyślają coraz to nowsze, lepsze i bardziej sensacyjne demaskacje, które są tak samo dalekie od prawdy jak hochdeutsch profesora Urbańczyka od literackiego niemieckiego… „,
    bo opisany mechanizm inflacji bylejakości dotyczy nie tylko publikacji… Oni lecą na pysk na całej linii  tylko jeszcze o tym nie wiedzą.
    Ciekawi mnie kiedy zaczną się podszywać albo kopiować coryllusa 😉

  31. No niestety, wiele rzeczy nie działa u nas jak powinno. Faktycznie, środowisko myśliwych wywodzi się w dużej mierze z wojska, policji i służb peerelowskich, trudno żeby było inaczej. To się jednak zmienia, naturalna kolej rzeczy. Pamiętam jak byłem ponad 20 lat temu z moim przyjacielem parę razy na polowaniach, wtedy to wyglądało faktycznie ponuro. Teraz te dziady mają 70 lat  i więcej albo w ogóle powymierały.

  32. Straszna tu ciżba dziś od agentury

  33. Gdyby zabronić polowań z dnia na dzień, za kilka lat byłyby w Polsce miliony saren, jeleni, dzików. Lasów nie byłoby wcale. Niezliczone wypadki na drogach, zniszczone uprawy, ale to kompletnie zniszczone, potem epidemie i nie wiadomo co jeszcze. Dobry pomysł na thriller SF.

  34. Jak już napisałam, nie wiem jak jest obecnie, ale jak słyszę teorie, że myśliwi specjalnie rozsypują szczepionki na wściekliznę, żeby było do czego strzelać, a naturalnie powinna się wścieklizna rozprzestrzeniać i regulować pogłowie zwierząt leśnych, to naprawdę nie wiem. Myśliwi nie tylko strzelają, robią też inne rzeczy. Jak by panią Kingę ugryzł wściekły jenot to też by była czyjaś wina. Tylko czyja?

  35. Rozmowa o poziomie wiedzy u tych ludzi chyba jednak nie ma sensu. 😉

  36. No i dlatego, że nie działa to staje się wodą na młyn dla różnej maści krzykaczy i agresywnych oszołomów. Należałoby sobie życzyć, by do kół myśliwskich zaczęli wstępować normalni młodzi ludzie, w tym chociażby absolwenci techników leśnych i wydziałów leśnictwa.

  37. Zalecam demaskatorom lekturę Che.

    Chestertona.

    Adieu.

  38.  
    13 grudnia roku pamiętnego, kiedy telewizor przestał już śnieżyć, powiedziałam sobie: świetnie, nareszcie się wydało, do czego oni są zdolni (nie przyszło mi wtedy do głowy określenie „zdemaskowali się”, zdemaskować można było szpiega lub innego podstępnego złoczyńcę); teraz nie musimy się już czaić, teraz im pokażemy. No i pokazali nam.
     
    Wyjaśnię tylko młodzieży, że dzień wprowadzenia stanu wojennego poprzedziły potężne demonstracje, przygotowania do strajku generalnego, obawy – wejdą czy nie wejdą, chociaż nie musieli przecież wchodzić, bo cały czas tu byli – i reżymowa linia porozumienia dzieląca nas na ugodowców oraz na szalonych przeciwników reżimu, warchołów i antysocjalistów. No więc teraz będzie można będzie bez ceregieli zrobić z nimi porządek.
     
    Spacyfikowali nas w mgnieniu oka.
     
    Usprawiedliwia moją ówczesną głupotę to, że byłam bardzo młoda. Mądrzejsi, którzy zawsze wszystko wiedzą, niech się za mnie śmieją. Faktem jednak jest, że do niedawna jeszcze uważałam demaskację za potężny środek prowadzący do celu.
     
    Coryllusie, jak zwykle w sedno. Dziesięć kaczek jednym strzałem.

  39. Pamiętam w latach 90-tych jak kumpel polował, było mnóstwo zajęcy, kuropatw, bażantów. Lis był rzadki, jednak za komuny skórka z lisa to było coś. Potem pojawiła się kasa na te szczepionki, zaczęto je masowo rozsypywać. Skończyło się to tak, że kumpel ze swojego domowego ganku (30 km od Warszawy) ustrzelił w ciągu dwóch lat ponad 70 lisów przychodzących do kurnika… A polowania na lisy były wtedy w jego kole obowiązkowe.

    Zniknęły za to zające, kuropatwy i bażanty, choć nie tylko z powodu lisów.

  40. Pamiętam jak PO nocą próbowało sprywatyzować lasy państwowe i jak PiS tej zdradzie zapobiegł. Potem nasi odnaleźli straszliwego kornika i zaczęła się gospodarska wycinka przy wyciu ekologów i UE. Jeśli dołożymy dzisiejszą wiedzę to widać już wyraźnie, że decyzje zapadły dawno – rzecz trzeba tylko ubrać w formułę prawną i ciemnemu ludowi wytłumaczyć. Krwawa walka polityczna tubylców zatem to tylko kłótnia o napiwek z transakcji.

    Podobnie sprawa wygląda z aferą reprywatyzacyjną. Zgoda – skarb państwa poniósł ogromne straty, ale nic nie wskazuje na to, żeby je za dobrej zmiany wyrównał, bo z odzyskanymi kamienicami trzeba będzie coś począć. Ich los, zgaduję, też jest przesądzony już dawno. Poza granicami RP spór idzie tylko o to kto zostanie ich właścicielem, no a w naszych granicach politycy kłócą się kto dostanie napiwek za „dobrą” robotę.

  41. Tak się właśnie dzieje, tylko to mało medialne, nie przebija się do szerszej publiczności.

    Jak zobaczyłem wczoraj w TV Kaczyńskiego i cały blok informacyjny jak Polska walczy z hodowlą zwierząt futerkowych i jak to jesteśmy europejscy…

    No i te fermy – śmierdzą i trucizny roznoszą.

    Ciekawe, że nie śmierdzą im gigantyczne fermy świń. A te świnie pewnie zadowolone ze swojego losu w odróżnieniu od norek.

  42. Tam chodziło o opłaty za upolowaną zwierzynę i polowania na lisy stały się nie tylko nieopłacalne, ale biły po kieszeni myśliwych. Nie znam tematu zbyt dokładnie, ale wiem na pewno, że pod koniec lat 90-tych wprowadzono takie zasady finansowe, że myśliwi zaczęci kłusować, gdy chcieli upolować coś do celów konsumpcyjnych. Szczepionki na wściekliznę dla zwierząt leśnych to sprawa dużo wcześniejsza niż lata 90-te. Jeszcze za komuny to było.

  43. Poznali metody, usprawnili je, dowiedzieli się co to jest skuteczność i teraz próbują się ratować.

    Podobnie postępują niektórzy gospodarze. Znam takich, którzy nieźle sobie żyją z odszkodowań za szkody wykonane przez dzikie zwierzęta. Zamknięte są dla nich kanały dystrybucyjne na produkty rolne, więc robią co mogą, aby dzik właśnie wszedł w szkodę i to jak najprędzej (wysoka cena np ziemniaka w czerwcu i początkiem lipca). Już nie mówię o byle jakim sadzeniu czy sianiu. Trzeba znać się za co płacą najlepiej. Najlepsi są jednak ci, którzy mają swoje łąki wysoko w górach, których nie opłaca się kosić (mało siana ubogiego w składniki odżywcze). Swoimi sposobami przyciągają dziki na swoje działki, zwierzęta w ciągu nocy „robią orkę”, a gospodarz dzwoni do nadleśnictwa, koła łowieckiego, czy dyrekcji Parków Narodowych, że znów są szkody. Oni płacą. Na razie to działa. Wszystko w granicach prawa.

  44. Pan zdaje się zdemaskował nie tych co trzeba 😀

  45. Oprócz ROMB istnieje Ad Arma pana Jacka Hogi, który nie ma na szczęście wsparcia medialnego, i dzięki temu działa bardziej dyskretnie.

  46. demaskacja nie działa na szkodę demaskowanego

    Gratuluję! Już mnie Pani zdemaskowała 😀

  47. I wszyscy zadowoleni 🙂

  48. Czyli zdemaskowani.

  49. to prawda 🙂

  50. Chytrze bydlą z pany kmiecie. I bardzo dobrze, trzeba się bronić.

  51. Nikt nie zgłębi tematu odszkodowań, zarówno tych od zwierzyny, jak i tych od słupów energetycznych, a wystarczyłoby zastosować klucz..

  52. Klatkę ze zwierzęciem futerkowym? Teraz nawet kurka nie może sobie chodzić po podwórku. A nie daj Boże, żeby weszła do obory, gdzie stoją okolczykowane krowy dające zakontraktowane mleko!

  53. O wymogach higienicznych w polskich oborach wiem od dawna. I ilu drobnych rolników albo zrezygnowało z „modernizacji” albo weszło w kredyty żeby przedłużyć swój byt w ramach „norm unijnych”… Za to futerkowce to najnowszy serial. Dobra zmiana

  54. Grochem o ścianę.

  55. Wychodzi na to, ze największymi ekspertami są w tych sprawach mieszkańcy bloków. Nie mają krowy, świnki czy kury wiec niby czemu ktoś gdzieś na wsi miałby mieć? Przecie być „zrównoważony rozwój”. W tym tempie za kilka lat znoszenie jajek będzie formą opresji i ograniczeniem praw umęczonych kur.

  56. Pan chyba dzisiejszy. Zatroskani losem kur już dawno się odezwali.

  57. Bo tutaj jest, jak jest, po prostu, jak rzewnie śpiewa poseł Kukiz

  58. 🙂 🙂

  59. Pani wybaczy,staram sie nie wnikać w te brednie

  60. Uwaga na nisko latające kwantyfikatory

  61. To znaczy że myśliwi z zarządem ze starej gwardii mają jakieś informacje, a właściwie że zarząd jakieś ma. Może niepewne, ale tak na wszelki wypadek się zabezpieczają, ustawę zawsze trudniej odkręcić niż zostawić to samopas. A hodowcy zwierząt futerkowych mają widocznie zarząd z innego rozdania i tak nie potrafią. A ciekawe jest że przepisy unijne jakoś nie działają w starych państwach unii na drobnych producentów sera, cydru, wina czy czego tam jeszcze w ich własnych gospodarstwach. A spróbuj coś takiego zrobić w Polsce. Urzędnicy lecą do czegoś takiego jak muchy do g… , można wtedy spotkać się nawet ze strażakami i celnikami.

  62. Może pani Kinga chociaż dla polowań na lisa zrobi wyjątek?

    Bo brać łowiecka, jakby czytając notkę Coryllusa, zastosowała wobec niej taktykę „zachowywania pozorów”, pozwalając żeby się sama skompromitowała. Żadnej mowy nienawiści, tylko rzetelna informacja;-). W ostatnich akapitach linkowanych tekstów:

    http://braclowiecka.pl/n/36/prawo/5777/co-nowy-minister-sadzi-o-noweli-prawa-lowieckiego
    http://braclowiecka.pl/n/36/prawo/5775/podkomisja-przyjela-rozwiazania-ws-szkod-lowieckich

    Przy okazji trochę faktów o zmianach w prawie łowieckim (pod notkami linki do kolejnych tekstów)

  63. Ale jaja. Kinga Rusin reprezentuje 38 mln Polaków minus 120 tys. myśliwych. A w ministerstwie edukacji reprezentuje nas Anja Rubik. Co z obsadą innych ministerstw?

  64. Ustawę można uchylić

  65. Nigdzie już chyba nie jest za wesoło. Czasem coś przeczytam o rolnikach w Niemczech i też płaczą, że tego nie wolno, tamto się nie opłaca. W świetle omawianej na SN książki o życiu pasterza z Cumbrii można domniemywać, że żywność będą dostarczać wyłącznie koncerny, a gospodarstwa rolnicze (niewielka ich część) zostaną zamienione na muzea wsi, które prowadzić będą ich właściciele z dotacji państwowych, bo utrzymać się z nich nie będzie nikt w stanie. Załapią się tylko ci, którzy mieszkają w wyjątkowo malowniczych miejscach i dostaną certyfikat UNESCO.

  66. Socjalizm, tak uporczywie i dlugo wprowadzany na ziemiach polskich w XIX i XX wieku pozbawil ludzi wlasnosci i prawa posiadania broni miedzy innymi. W PRL uchowal sie Polski Zwiazek Lowiecki bo totalitarna wladza przejela wszystkie struktury i majatek tej organizacji.

    A teraz, gdy III Rzeczpospolita i dobra zmiana czyli „grupa rekonstrukcyjna sanacji” drapie sie po glowie co z tym fantem czyli mysliwymi zrobic. Najchetniej rozpedziliby ich na cztery wiatry i oficjalnie oglosili by ich wrogami ludu.

  67. A propos kwantyfikator. Rozmawiałam z człowiekiem, który prowadził ćwiczenia na polonistyce. Jedną z jego studentek była Monika Jaruzelska. Rozwiązywała równanie na tablicy. On mówi – dobrze, tylko tu powinien być mały kwantyfikator, a nie duży. Starła i narysował duży dwa razy mniejszy.

  68. No tak, połknęłam jedno słowo. To były ćwiczenia z logiki. Swoją drogą ciekawe, czy dzisiaj na kierunkach humanistycznych naucza się logiki.

  69. Ależ demaskacja na nich absolutnie nie działa! Mam to przerobione. to tylko upuszczanie żółci własnej /słusznej!!!/ przez demaskatora.

    Mamy pański płaszcz, a pana mamy w d..ie. I co nam pan zrobi? Tak tę pamiętną scenę można strawestować. Będzie w punkt.

  70. Gdybym miała ziemię, odstrzeliłabym intruza, grasującego z bronią po moim. I tyle. W naszej nieszczęsnej Ojczyźnie stosunki własności i władztwa nabrały cech piekielnych. Przy wtórze patriotycznych pohukiwań – teraz  „dobrej zmiany”. Ale ich qrczę, zdemaskowałam… Jasssny gwint.

  71. To nie jest żadna afera reprywatyzacyjna – a zwykłe szmalcownictwo. W Polsce nie ma mowy o prawdziwym zwrocie własności Polakom, czy polskim obywatelom. Jest tylko kontynuacja jumy, dalsze szmalcownictwo i paserstwo na poziomie gangów partyjnych. Zreprywatyzowany został w dużej części Kościół Katolicki /i inne wyznania, w tym gminy żydowskie/. Kościoła bowiem gangi boją się naprawdę. Ale KK nie wystąpił solidarnie i skutecznie o reprywatyzację Polaków. Se podemaskowałam…

  72. logika klasyczna zmusza do wartościowania: prawda-fałsz;- w naukach humanistycznych jest to przeszkoda, skutkiem jest stosowanie logiki rozmytej tj. może prawda – może fałsz jako dodatkowa wartość logiczna – co daje swobodę w deklarowaniu no i oczywiście zwalnia od odpowiedzialności – a bo po co prawda lub fałsz

  73. będzie gorzej, jak z uzasadnienia jednego z sądów w sprawie odebrania dzieci rolnikom „gospodarstwo rolne to nie miejsce do wychowywania dzieci”

  74. Mam nadzieję, że mieszkańcy Florydy odstrzelą sąd.

  75. Wszystkie niedziele dla myśliwych czyli polowania z morałem

  76. Żydki nie dość, że z Polski robią żydowski Disney-Land to zaczną eksploatować lasy jak w Amazonii.

  77. Pani profesor chce całkowicie zlikwidować myślistwo, a jeleniom podawać środki antykoncepcyjne

    https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2017/05/19/dlaczego-lowiectwo-powinno-byc-zabronione-wywiad-z-hanna-mamzer/

  78. Haniu, nie mówisz o Kościele katolickim, ale o Kościele soborowym. Kościół katolicki pomógł Polskę stworzyć od podstaw, dlatego upomniałby się o polską własność, bo upominał się o nią przez wieki. Kościół soborowy, w którym papież udaje szerzyciela religii prawoczłowieczyzmu, woli dialogować ze wszystkimi ludźmi formalnie znajdującymi się poza Kościołem katolickim, niż szerzyć jedyną prawdziwą świętą wiarę katolicką. Cała kwestia jest bardzo prosta.

    Obejrzyj sobie witraże katedry koszalińskiej z Lutrem i Melanchtonem: http://www.gk24.pl/wiadomosci/koszalin/art/4478647,w-koszalinskiej-katedrze-podzielili-religie-sa-na-witrazach,id,t.html. Gdyby kto wstawił witraż z Antonem LaVeyem, nie byłoby tak mocnego wrażenia, bo on jest tylko późnym uczniem Lutra.

    A wiesz, co grozi Stolicy Apostolskiej za przywrócenie zdefiniowanej przez sobór trydencki Świętej Tradycji Kościoła katolickiego w sposób pełny, łącznie z tradycyjną mszą świętą i potępieniami błędów? Między innymi, jak powiedział biskup Fellay FSSPX, zerwanie stosunków z wielkim krajem. Przypuszczam, że tym wielkim krajem są Stany Zjednoczone Ameryki – można tego wysłuchać tu w kompilacji filmów pod tytułem Potrzebujemy biskupów męczennikówhttps://www.youtube.com/watch?v=0s_-JVTLJzc

  79. Antysemityzm służy niektórym ludziom głównie do tego, żeby oni tym rzekomym antysemityzmem uzasadniali odrzucenie Zbawiciela w Jego Kościele Świętym.

  80. Fajna końcówka tego tekstu o witrażu z Lutrem. Taka napełniająca nadzieją.

  81. Wydaje mnie się możliwości gojów do nawracania tej rasy są nikłe. Nawet jeśli takiemu wyjadaczowi jak Św. Paweł ciężko to wychodziło. Można jeszcze próbować z tymi, którzy żydowskim ortodoksom wydostali się przez palce, ale to też w dużym procencie są nawrócenia tylko po to, aby zrobić karierę poza gettem. Dla tych handlarzy i banksterów nie ma konkurencji, która byłaby im w stanie imponować. Żydki zagospodarowały wszystko od lewa do prawa. Nie ma już Greków, nie ma też Wenecjan. Anglicy zbiesili się. Odpowiedź przyjdzie z Chin jak ta inwazja mongolska. Jak spojrzymy z perspektywy 30+ lat to trwa. Australia za 30 lat w większości będzie chińska. Do tego czasu Chińczycy wykupią co jeszcze zostało w Europie do kupienia, wtedy zobaczymy co to jest chińska dyscyplina.

  82. To stare witraże, Krzysiu 🙂 Z czasów protestantyzmu. Już widzę, co działoby się, gdyby miejscowy ksiądz proboszcz polecił zdemontować zabytek… Ale fakt, że to wielka, wielka niestosowność. Jednak na miejscu księdza proboszcza umówiłabym się z miejscowym muzeum, gdzie wstawiłabym Lutra i Melanchtona, a w dobrej pracowni witraży zamówiłabym stosowne i ściśle nawiązujące do pozostałych okien. To jest świetna pracownia, która m.in. zrobiła wiele rekonstrukcji oraz witraży nawiązujących do stylu kościołów:

    http://witrazejaworski.pl/

    X. bp Jeż wykazał się klasą; uroczą wprawdzie, no ale…

    My tu, fizycznie i faktycznie, mamy do czynienia z posoborowym Kościołem – tak więc cóż zrobisz… Mnie fakt braku solidarności z Polakami w zwrocie zrabowanego mienia uderza i boli. Od początku poczytuję to jako deal Okrągłego Stołu. Może jakiś handel między KK i Departamentem IV…

  83. Wyrab a potem eksploatacja torfu i żwiru. Tak, tak.

  84. Powiem więcej, możliwości gojów nawracania są żadne Nawraca Pan Bóg. My możemy się modlić, wierzyć w to, co Pan obiecał, i starać się dobrze czynić.

  85. Śliczny ten, na którym dżentelmeni spadają z koni. I to przez zwykłe drewniane żerdzie.

  86. Słuchajcie, Kaczyński demaskuje komunę! Rząd planuje dekomunizację akademii, kiedy stare komuchy wymarły albo dogorywają na emeryturze, ale wcześniej osłonili i wyhodowali neomarksistów, genderowców i temu podobnych nihilistów. A lud skacze z uciechy.

  87. a nie pomyślałaś że lepiej późno niż wcale. A poza tym kto nadał już imiona peerolowskich komunistów, pedagogów, socjologów poszczególnym uczelnianym aulom?  = przecież nie PIS w minionym dwu-leciu. No nie Oni. Ktoś to konserwował, żeby „nasi” mogli spokojnie umrzeć albo dotrwać do emerytury i teraz dopiero można czyścić a co z nazwami auli: Ossowskiej, Langego, itd.?

    No , ale kiedy już można to czyśćmy…

  88. Twoja ostatnia rycina to chyba obrazek współczesny bo oddający absolutnie to co obserwuję, chyba że narysowana jest sytuacja tzw ponadczasowa.

    Ilustracje polowań – piękne .Dzięki.

  89. Gowin na czele stosownego ministerstwa przez dwa lata zasłynął jeno kongresem z ciulową (krak.) projektowaną usta i kupowaniem wina dla odtwórcy roli siebie w Uchu prezesa. Tak to można kartofle strugać, a nie akademię odwojowywać.

  90. Śledzie po obiedzie. Emocje buzują, piana przykrywa sprawy istotne, a my mamy się w niej babrać. I razem z Wnukiem – czy rząd też się zdekomunizuje?

  91. Te straszne witraże powinny trafić do muzeum strachów.

    Myślę, że ceną za sprzeciw wobec ściemy transformacji ustrojowej i za rzeczywiste przywrócenie społecznego panowania Chrystusa Króla jest prześladowanie nie gorsze niż za to trwające od września 1939 roku do czerwca 1941 roku. Niemniej w tę stronę zmierzamy w tempie przyspieszonym.

  92. Na tym polega sprawiedliwość. Żydzi bez żyjących spadkobierców oraz nie mając żadnej legitymacji sięgają bez krępachy po cudze w majestacie „prawa”, a Polacy choćby spadkobiercy w prostej linii żyli, nie dostaną nic.

  93. Dużo prościej jest odzyskać kamienicę na terenie polski, niż ziemię na terenie Białorusi.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.