Lut 282017
 

Miałem nadać temu tekstowi inny tytuł, ale niech zostanie ten. O tym innym także opowiem, ale później. Mozolimy się oto nad rosyjskim nawigatorem, który będzie grubszy niż zwykle i bardziej zróżnicowany. Tematem numeru, będzie wielkie poselstwo Piotra I na zachód, a tekst stosowny do tego wydarzenia napisał Jacek. To jest materiał wielce demaskatorski i zaskakujący. Podstawą do rozważań nad istotą wielkiego poselstwa młodego cara jest potężna księga zatytułowana Russia’s foreign trade and economic expansion in the seventheenth centurty, autorstwa fińskiego historyka Jarmo T. Kotilaine. Książka ta, jak się domyślacie nigdy nie zostanie przetłumaczona na polski choć jest to podstawowe dzieło, które pozwala nam zrozumieć złożoną sytuację polityczną i gospodarcza Rzeczpospolitej, a także różne katastrofy, których nasze państwo doświadczało. Nie ma w kraju instytucji, która uniosłaby odpowiedzialność za wydanie takiej książki. Tam bowiem znajdują się z punktu widzenia, do którego przywykliśmy, same herezje, albo nawet gorzej – kłamstwa wręcz i przeinaczenia. I to nie jest ostatnia książka jaką profesor Kotilaine napisał. On popełnił rzecz znacznie gorszą, choć o nieco mniejszej objętości. Oto tytuł: Stuart’s and Romanov’s. The rise and fall of a special relationship. W tej pracy pomagali profesorowi Kotilaine dwaj Brytyjczycy i nie ma się czemu dziwić, albowiem bohaterem tej książki jest po prostu kompania. Ona także, jak łatwo się domyślicie nigdy nie zostanie przetłumaczona na język polski. A nawet gdyby tak się stało to nikt w Polsce nie wiedziałby po co miałby taką książkę czytać. Żaden z narodowych memów nie pasuje do zawartych w niej treści i żadna z myśli, które tam są solidnie przecież udokumentowane, nie kojarzy się przeciętnemu, polskiemu konsumentowi historii z niczym. Te książki by przepadły na rynku. U nas bowiem, jeśli idzie o książkę historyczną królują Resortowe dzieci, a jeden z autorów tego dzieła, pan Targalski upiera się, że kompania moskiewska nie miała żadnego wpływu na politykę carów i tajnych rad Moskowii. Jest on ponadto uważany za poważnego analityka i poważnego krytyka rzeczywistości politycznej. I to on, oraz jego otoczenia wyznaczają kierunki, w których mamy patrzeć. Tak się składa, że pan Jarmo Kotilaine w przeciwieństwie do Targalskiego nie jest aspirującym autorem, którego książkom zaraz po premierze obniża się cenę o 30 procent, a doradcą króla Bahrajnu, czy wręcz Arabii Saudyjskiej (nie pamiętam dokładnie, Jacek mnie poprawi), tak więc my zwracamy oczy swe raczej ku pracom historyka fińskiego, a nie naszej rodzimej czeredki.

Ja oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował i Jacek na moją prośbę napisał list to profesora Kotinaine z pytaniem, na jakich warunkach zgodziłby się na przetłumaczenie swojej monumentalnej pracy na polski. Nie możemy jednak mieć złudzeń, doradca króla Bahrajnu, absolwent Oxfordu, Fin z pochodzenia, mający w dodatku prawie taką samą perspektywę jeśli idzie o Moskwę jak my, raczej nie odpowie. No, ale trzeba było spróbować.

I kiedy tak wczoraj rozmawialiśmy z Jackiem o tych historykach i ich misji, nagle Jacek stwierdził, że to są ludzie – mam na myśli tych naszych – którzy poprawiają nam opaskę na oczach. Tak jest ich rzeczywista misja – poprawianie opaski na oczach skazańca, żeby nie daj Boże jakieś światło tam czasem nie przeniknęło do oka. I taki miał być właśnie tytuł mojego dzisiejszego tekstu – ludzie, którzy poprawiają opaski na oczach.

Nie wiem czy wszyscy to dokładnie zauważyli, ale znów wdepnęliśmy w niezłe błocko, bo koledzy ujawnili tu przedwczoraj istnienie dwóch aż stowarzyszeń zajmujących się publikowaniem i promowaniem książek o historii gospodarczej. Jedno ma zasięg krajowy, a drugie międzynarodowy. Idąc zaś po nazwiskach autorów czynnych w tych stowarzyszeniach i zajmujących się badaniem historii gospodarczej łatwo można zauważyć, że część z nich przynajmniej rozpoczynała karierę w Ludowym Wojsku Polskim. Nie jest więc tak, jak się zdawało mi – biednemu frajerowi – że historia gospodarcza jest przemilczana, nie promowana i chowana na pawlacz, bo to są nudy i nikogo nie da się tym zainteresować. Powód jest inny zgoła. I wszyscy wiemy jaki. Ktoś musi badać te sprawy i one muszą być dokumentowane w publikacjach, ale czytelnikom nic do tego. Ich się próbuje zaciekawić różnymi sekretami alkowy i innymi duperelami. A jakie przepraszam w tej alkowie mogą być sekrety, o których dorośli ludzie nie słyszeli? W grę wchodzi jeszcze, jako wariant B, życiorys Szpotańskiego i jego zwycięskie zmagania z Gomułką. I tak to się plecie.

Ja zaś dostałem wczoraj prywatny list od jednego z czytelników, który także zajmował się historią handlu wołami w Polsce. Jego praca nie została jednak wydana, a badania powstrzymano, bo za dużo tam było o żydowskich gangach, które w tym interesie kręciły. Czytelnik ten ma mi przesłać tę pracę, a ja spróbuję ją gdzieś opublikować. Powiedział mi także ów pan, że mógłby co do pewnych aspektów handlu wołami polemizować z Janem Baszanowskim. Jak wiemy nie dojdzie do takiej polemiki, ale może będziemy mieli chociaż materiał porównawczy do dalszych rozważań. Na razie czekamy. I na naszą książkę o wołach i na wiadomość od tego czytelnika.

Robi się ciekawie jak widzicie, a ja mogę tylko raz jeszcze wyrazić żal, że nie ma z nami Jana Baszanowskiego, bo z pewnością byłby nam łatwiej mierzyć się z tym obłędem, który się wokół nas pleni. No, ale tak jak napisałem w tytule – poważni historycy umierają młodo.

Niebawem, albowiem udało mi się znaleźć nową drukarnię i teraz – porównanie nasuwa się samo – będziemy wszystko ciągnąć dwoma wołami, ukażą się wspomnienia księdza Wacława Blizińskiego. Zdecydowałem się na wydanie tej książki z dwóch powodów. Po pierwsze, musimy zmienić nieco wypracowaną tutaj perspektywę i spojrzeć też nieco w stronę zachodnich granic kraju, a ksiądz Bliziński całe swoje życie i cały swój wysiłek poświęcił na podniesienie polskiej wsi, pełniąc posługę w miejscowości Lisków w kaliskiem. Po drugie istotnym elementem książki socjalistycznej jest historia spółdzielni i lokalnych banków. Ksiądz Bliziński zaś takimi właśnie sprawami się zajmował. Tak, jak już kiedyś napisałem, spółdzielnia, szczególnie zajmująca się obrotem żywnością, jeśli nie ma w niej księdza, zamienia się w gang. Tak się dzieje zawsze i nie ma ani jednego wyjątku od tej reguły. Tak więc wspomnienia te będą niejako wstępem do pierwszego tomu socjalistycznej Baśni. Zapowiada się więc obfity marzec. Dziękuję jeszcze raz wszystkim za życzenia. Przypominam też, że zakończyliśmy już zbiórkę na nasz komiks o Sacco di Roma. Nasze książki są od dziś dostępne w Bielsku Białej, w podcieniach pod zamkiem, w punkcie usługowym Gufuś, ul. Podcienie 13.

Chwilowo, do 8 marca będzie zamknięty sklep FOTO MAG. Pan Michał się przenosi, zmienia lokal i będzie od 8 marca rezydował przy al. Komisji Edukacji Narodowej 85 lok 5A . To jest prawie w tym samym miejscu, ale nie trzeba schodzić po schodkach. Ta sama stacja metra, wszystko takie samo, tylko, że sklep jest na poziomie ulicy.

  368 komentarzy do “Poważni historycy umierają młodo”

  1. DAlej obrażasz ludzi za pieniądze? Po to zniszczyliście Ośrodek Monitorowania, a teraz sądownictwo. Ale wolności nie pokonasz.

  2. Myli się pani, już wkrótce zawładnę całym światem

  3. No coś jest w tym stwierdzeniu, że spółdzielnia bez księdza zamienia się w gang. Musiałam kiedyś dla młodzieży przygotować materiał dot sprawy  księża i spółdzielczość, no to tak rzeczywiście to biegło. Także bardzo stara książka Wojciechowskiego o spółdzielczości (rok wydania początek XX wieku) to potwierdza, gdzie ten Wojciechowski jeździł od spółdzielni do spółdzielni i ciągle łapał prezesów na takiej oto nieuczciwości, że starali się „przerabiać” spółdzielnię na swoje latyfundium z dziedziczeniem dla swoich dzieci. Wojciechowski wnioskował że naród jest jeszcze nie dość oświecony, że musi być podnoszony poziom zrozumienia dla idei spółdzielczej, ale zdaje się po (bieżącym)  obejrzeniu programów telewizyjnych że  doszło dziś do degrengolady. A może się mylę, może ludzi (prezesów spółdzielni) ciągle trzeba oświecać .

  4. A Wojciechowski to kto? Taki sam szef gangu jak inni

  5. O co jej/jemu chodzi? :O

  6. Zaczęła nas odwiedzać lewica, która ustami swoich reprezentantów oskarża nas o zamknięcie ośrodka monitorowania zachowań rasistowskich i ksenofobicznych. Jak widzisz sprawa jest poważna, bo nawet jak zaczniesz tłumaczyć, że nigdy obok tego ośrodka nie stałeś i tak będziesz wrogiem wolności. A jak zaczniesz polemizować to oni wyciągną rewolwery. To nic, że nie mają na nie pozwolenia, zostaną usprawiedliwieni przez gazownię, bo strzelali do faszysty.

  7. Bardzo ciekawa musi być książka „Russia’s foreign trade and economic expansion in the seventheenth century”. W szkołach w Polsce ciągle kolportuje się bajkę o carze pracującym w stoczni w Amsterdamie. Żadnej głębszej analizy, ani zrozumienia. Szkoda, bo wiadomości o powiązaniach polityki z gospodarką w przeszłości i współczesności są naprawdę bardzo interesujące. Fakt, że autor książki jest doradcą króla Bahrajnu jest dość symptomatyczny. Jest więcej takich przypadków, np. niektórzy angielscy historycy gospodarki pracują w City Londynu.

  8. Ktoś musi badać te sprawy i one muszą być dokumentowane w publikacjach, ale czytelnikom nic do tego.

    Dlatego monumentalne dzieło Braudela o M. Śródziemnym w czasach Filipa II ukazuje się w Wydawnictwie Morskim AD 1976 w nakładzie 5 tys. egzemplarzy, ze wstępem i pod redakcją naukową Geremka i Kuli. Nawet Hakluyta to samo wydawnictwo wydało w 30 tys. egzemplarzy, a przeciętny nakład „marmurków” czy serii ceramowskiej to wówczas 20 – 30 tys. egzemplarzy.

    To już Kuliszer miał w KiW-ie za Gomułki 10 tys. nakładu.

    Nie ma przypadków, itd… Miejmy nadzieję, że fiński historyk, „mający w dodatku prawie taką samą perspektywę jeśli idzie o Moskwę jak my”, właśnie z tego powodu da odpowiedź pozytywną w sprawie tłumaczenia i wydania jego dzieł. Amen.

  9. Nie wiem może jestem młody i głupi, ale myślę, że za dużo siedzisz w dawnych czasach. Po to się sprowadza arabów, bo ta cała lewica nie umiałaby utrzymać rewolweru.

  10. Niemcy postanowili się pewnie od nich odciąć i te biedaki teraz wyją pod niebiosa, bo kasa się skończyła

  11. Ty się nic nie martw o lewicę, już oni sobie poradzą z rewolwerami.

  12. A swoją drogą Haklyuta w całości przydałoby się kiedyś wydać…no, ale to musi być budżet…:-)

  13. Ciekawe co by było jak byśmy założyli zbiórkę kasy na jesionkę dla wyszynskiej ;-))))

  14. benedix to do mnie?  -Wojciechowski – jego rozważania o praktycznym wdrożeniu idei spółdzielczości wskazują że to był entuzjasta, on w to wierzył, wierzył że prezesi dorosną do zadań i wymagań stawianych przez tą ideę, takie są jego refleksje ujęte w tej książce  z początku XX wieku.

  15. Nasi są tysiąckroć gorsi niż ci z gazwyba, bo truciznę szerzoną przez tych drugich dobrze znamy i wiemy, że trzeba ją odrzucać, choć nie jest łatwo to czynić. Trucizna szerzona przez naszych zabija nas dosłownie w każdym momencie. Dopóki nie odrzucimy jej w całości, będziemy kuleć. Nasi, wiadomo, siedzą w tych salonach rewolucyjnych i popijają cienkie wino, ciesząc się, że zostali wpuszczeni na salony. Ale to są salony opłacane przez sponsorów profesora Kotilainego.

    Nasi siedzą wszędzie: w akademii, gazetach, partiach politycznych, kościołach. Albo będziemy mówić prawdę i naszych bezustannie zawstydzać we wszystkim, albo będziemy tacy jak oni. Nasi muszą ostatecznie przyjąć do wiadomości, że to my jesteśmy głównym nurtem, za co oni będą prawdopodobnie posuwać się do czynów gorszych niż wywrócenie salonu24 do góry nogami.

    Dlatego albo my zanegujemy tradycję „niepodległościowo-rewolucyjną” w każdym calu, albo koniec z nami. Ale trzeba iść dalej: na zeszłorocznym spotkaniu w Opolu ksiądz profesor Guz powiedział, że musimy cofnąć się do XVI-wiecznego sejmu piotrkowskiego, podczas którego protestanci przepchnęli uznanie w tym stylu, że mogą na równi uczestniczyć we władzy i nie przejmują się królewską katolicką władzą Pana Jezusa. I musimy wniosek ten zastosować do siebie. Będzie bardzo trudno, bo jesteśmy ustawowo zmuszeni np. do honorowania rewolucyjnego „Mazurka Dąbrowskiego” w miejsce „Bogurodzicy”.

  16. Przypadek. Chciałem napisać do Coryllusa. Ty z tym nie masz nic wspólnego 🙂

  17. Targalski o swoim członkostwie w PZPR:
    – „Wiem, że to brzmi dziś śmiesznie, ale w 1968 roku miałem 16 lat i chciałem tworzyć konspirację. Ludzie uważali, że Gierek jest wspaniały, a nam grożą Niemcy. Uznałem zatem, że trzeba wejść do struktur oficjalnych” – powiedział w wywiadzie dla „Super Expressu” Targalski.
    Zapytany, dlaczego wystąpił z PZPR dopiero w 1979 roku, stwierdził, że wcześniej nie było sensu. – „Wcześniej nie było sensu, bo była to dobra przykrywka do konspiracji” – oznajmił

  18. Pani szerzy naukę o wolności pochodzącej od diabła.

  19. Kasa się skończyła mimo że ona jest z Rügenwalde. Pacz Pan…

  20. Jak ten niedobry JK im ten ośrodek przymknął? Spalili ich żywcem czy co że tak jęczą?

  21. Nie wiem. Nie mam pojęcia co tam się stało, nie interesuje mnie to. Oni mają fioła na swoim punkcie.

  22. Też słyszałem od jednego takiego że on był w PZPR-e bo chciał zmieniać a tylko tak można było 🙂 Ale to było w początku lat ’90 jak się jeszcze bali o przyszłość. Teraz już odpowiedniej buty nabrali.

    Ale miłe to było że na niektórych chociaż przez chwilę ten strach padł.

  23. Ty to musisz mieć dojścia tajne i dwupłciowe 😉 Zazdroszczę.

  24. W Ameryce też się dzieją straszne rzeczy, np. wydali książkę „Lewicowy faszyzm”.

    http://sklep.zysk.com.pl/lewicowy-faszyzm.html

  25. Niemcy mają na celowniku o wiele ważniejsze sprawy, niż jakiś lewacki ośrodek szpiegowski (monitorowania, chłe, chłe). Założyli w Warszawie instytut historyczny, który jest eksterytorialny. Płacą brutto za netto, tzn. kto u nich skasuje, ten w Polsce (choć sam instytut jest w Polsce!) nie zwpłaci gronia podatku. Wszystko, co od Niemców wpadło „szanownym współpracownikom” do karmana, ci zachowują bezpodatkowo. Normalnie nowy ONZ powołali, finansowany eurzakami z Berlina.

    Co pozostawia nas z kwestią, dotyczącą Twardocha, a mianowicie musimy się tutaj zapytać, czy nasz mercedesiarz nagrodowiec też jest eksterytorialny. Czy zapłacił akcyzę, podatek od wzbogacenia i te pozostałe daniny, jakie spadają na głowę Polaka, który sprowadza sobie auto, bo musi czymś jeździć. To duże kwoty.

  26. Dzisiaj jakieś same smaczki mi się trafiają – zobaczcie sadło:

    https://twitter.com/AJakubowska1/status/836199864832770048

    Mało się nie przewróciłem.

  27. Miliard eurosów z niemieckiej fundacji pochodzący nie znaczy nic wobec zdania prawdy.

  28. Oni są niesamowici z tą męskością, wrażliwością, dziećmi, rodzinami i wojowaniem…banda pierdolców

  29. Pani Sadło gotowa jeszcze zatopić twittera takimi wstawkami

  30. Ciekawe, czy jest gdzieś w Polsce całość angielskiego wydania? Śmiem wątpić.

  31. Z tego co tam piszą, już dawno sadło się zakłódkowało i trzeba mieć dojścia żeby coś przeczytać.

  32. Wojciechowski to wymowny przykład osmozy między socjalizmem a narodowcami. On szedł od s do n, a taki Grabski na odwrót. Ale przejście odbywało się gładko i bezboleśnie.

  33. Z mojego doświadczenia w zakresie pisania maili do zupełnie obcych, wygrzebanych z netu zagranicznych profesorów/doktorów (medycyna) wynika, że z reguły odpisują.

    Tak więc moim zdaniem są duże szanse, że dr Kotilaine odpisze.

  34. W tamtych czasach występowały jeszcze ciekawsze symbiozy. Szefem przedwojennego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej miał zostać Stanisław Stroński (nie doszło to ostatecznie do skutku).

  35. To są rewelacyjne wiadomości wydawnicze!

    Ciekawe co na to Fin. To dopiero byłoby wyzwanie…. przetłumaczenie takiej cegły, ale też byłoby totalnym obnażeniem środowiska kolporterów opasek i dopasowywaczy, o miłośniku kotów nie mówiąc.

    A stwierdzenie spółdzielnia bez księdza to gang powinno być wyryte w kamieniu podobnie jak kasy bez zasad wiary. Dobry przykład tegoż to chociażby ekipa legionistów, jaka po przewrocie majowym opanowała krajowy bank – bez  wiedzy merytorycznej i z zasadami raczej takimi jakie opisuje ks. Tokarzewski, różnych ciekawych pożyczek udzielali np. na majątek kuzyna przyjaciółeczki jednego z ministrów, przegranego w karty…

  36. będą to ćwiczyć do bólu,

    aż zrobią z wyszyńskiej męczennicę w czarnych łapach inkwizycyjnych i pisowskich oprawców

  37. Gospodarzu ty wyciągnij rewolwer św. Gabriela i zmuś ich do modlitwy. Przy okazji ustrzel jakąś żabkę, żeby wiedzieli, że Ty Gospodarzu mówisz tak na poważnie a nie na żarty … 😉

  38. To już teraz Jakubowska jest bardziej „prawicowa” od Kataryny ? Ładnie się pozycjonują…

  39. Żeby zmusić Targalskiego do modlitwy trzeba by chyba rozwalić słonia.

  40. Jakubowska jest teraz nasza, nawet bardziej niż Ogórkowa.

  41. algorytmy przeżycia są właśnie wnioskowane z opisów dawnych czasów; z bieżącej publicystyki to można nauczyć się jak odróżniać pepsi od coca coli

  42. Korekta. Osmoza była raczej w jedną stronę. Grabski też od s do n. Zaćmiło mnie dzisiejsze wiosenne słońce.

  43. hans frank też był w konspiracji a andriej wyszyński to zarządzał konspiratorami z urzędu

  44. TPPR przed wojną?! To za co tego Ozjasza SZ. skazali?

  45. ja tam u żadnych z tych żadnego strachu nigdy nie widziałem, wstydu też nie było i nie jest znać zażenowania

  46. Nie wiem co jest dokładnie w treści tej pracy, ale samo zestawienie angielskich kompanii handlowych z Syberią w tytule, nasuwa przypuszczenia, dzięki komu tak łatwo poszło Iwanowi (angielskiemu carowi) i jego następcom zajęcie Syberii…

  47. Aleksander Wat w wywiadzie o tym mówił:

    „Wtedy już, przed paktem nieagresji, zaczął się troszeczkę jakiś flirt, i nawet miano założyć towarzystwo przyjaźni polsko-sowieckiej. Wyobraź sobie, kogo chcieli zrobić prezesem? Strońskiego! Wiem to od Kowalskiego. Przypuszczam, że musiały być jakieś rozmowy ze Strońskim, bo po prostu Stroński miał z nimi jakieś stosunki, ale oczywiście nie tylko on. ”

    Nie doszło to podobno do skutku, ale próba była. W ogóle tekst Wata jest ciekawy i ujawnia sporo powiązań przedwojennej elity z komunistami i ZSRR:

    http://niniwa22.cba.pl/aleksander_wat_moj_wiek.htm

  48. A ja sie kiedyś zastanawiałem dlaczego sławny kozak Jermak, zdobywca Syberii ubrany jest na portrecie w kapelusz i półpancerzyk. On się zapewne nazywał Jermack, a czytany był Dżermak

  49. Może to tylko przypadek ale dominikanin walczący z homoseksualistami w zakonie, który poprosił o pomoc Międlara, a potem polecieli z tym do Stonogi to też Wyszyński.

  50. Po nic. Tylko przecie ona jest „otfarte społeczeństfo” a tu u niej kłódka. Takie czasy panie.

  51. Jak miało nie być powiązań, skoro to byli kumple od kieliszka, z jednej miski jedli

  52. ad Międlar;  http://macgregor.neon24.pl/post/137232,zatrzymanie-ks-jacka-miedlara

  53. Musi być zamknięte, żeby było otwarte, to jasne…

  54. No właśnie dlatego napisałem że to „smaczek” 😉

  55. Był strach zaraz na przełomie ’80-90. Ci mniej wtajemniczenie nic nie wiedzieli a ci bardziej nie byli pewni czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. Taki jeden co mnie nie zauważał nagle zaczął mówić sam z siebie dzień dobry.

  56. errata: ’89-’90 oczywiście

  57. Wygląda na to, że ma Pan rację. Tu jest sztandar Jermaka z jednorożcem i lwem:

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9f/Flag_of_Yermak_%28unicorn_and_lion%29.jpg?uselang=ru

    , a tu godło wiadomego państwa, też z jednorożcem i lwem:

    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/69/04/9b/69049bd9680be36497da3e69ecc3c541.jpg

  58. Typ antropologiczny taki bardziej etruski;-)

  59. Tak z ciekawości:

    Czy ktoś wie jak dotrzeć online do recenzji „Russia’s foreign trade…” autorstwa Wyczańskiego zamieszczonej w kwartalniku historycznym 1/2006 ?

  60. Nieźle… A ten Kowalski to kto?

  61. znak, że Zły wścieknięty jest i odwet bierze na innych Wyszyńskich, on chyba lubi takie prostackie zabawy

  62. Jakich znowu powiązań?  Prozaiczna sprawa, szukali  kogoś, kto zna dobrze rosyjski,
    no i jest poważnym „nazwiskiem”.

  63. Józef Kowalski był korespondentem sowieckiego dziennika „Prawda”, pochodził z Płocka, I wojnę światową i rewolucję spędził w Rosji, współpracownik radzieckiej ambasady w Warszawie.

  64. A do tego bałwan demokracji, który według „naszych” nadaje prawa i przywileje „opozycji” z którą należy prowadzić dialog… To jak zmuszenie ofiary gwałtu do dyskusji z gwałcicielem. Nie nazwę tego tutaj przez szacunek do gospodarza i szanownych gości.

    PS. Spóźnione życzenia imieninowe dla Pana Gabriela. Męża bożego który nam niezłomnie zwiastuje 🙂

  65. Pirat z Karaibów normalnie, ciekawe co ma w tym medalionie na piersi. Wizerunek króla Jakuba to pewne…

  66. Doński kozak Jermak Timofiejewicz całej Syberii nie zdobył. Dotarł w okolice dzisiejszego Tobolska (miasto nad Irtyszem – dopływem rzeki Ob, współczesnie to bodajże obwód tiumeński), i gdzieś w tych okolicach zginął w  walkach z wojskami tatarskiego chanatu syberyjskiego.

  67. No jaja nie z tej ziemi, to jest człowiek kompanii, James Bond alias James Dżermak from Newcastle…a może Hull?

  68. Ociekurka… Wallenrod jak w morde szczelił. To pewnie stąd te zacięcie na „ruskich agentów”. Krul konspiracji

  69. Jermak to skrót od rosyjskiego Jeremiej  czyli grecki Jeremias, a hebr. Yeremiyahu

  70. współpracownik radzieckiej ambasady w Warszawie

    I co na to słynna Dwójka?

  71. Jermak miał w swoim oddziale mnóstwo najemników rozmaitych narodowości.

    Nawet spory ( bodaj ze trzy roty) oddział dodali mu książęta Stroganow, którzy właśnie „monopolizowali” handel z Albionem na terenach „okołouralskich”. A w takim oddziale  także byli rozmaici najemnicy, dajmy na to np. ze Szkocji.

  72. Tak, tylko reset w poznaniu i rozumieniu polskiej historii i nie tylko polskiej przecież, pozwoliłby publiczności pokazać środkowy palec tym wszystkim, którzy naszą  historię „szyją”, no właśnie, od kiedy już. Na pewno nie przed XVI wiekiem. I przynajmniej mamy już jakiś początek. A potem berezja protestancka i kim był Marcin Luter (i niezastąpiony w tym odkrywaniu, ks.prof.T.Guz) i co właściwie zrobił i kto go „prowadził”, czy  po prostu, prowadził, a to już Coryllus

  73. Słynna Dwójka dostała rozkaz patrzenia w inną stronę

  74. Dżermak jak malowany 😉

    ciekawostką jest, że angolski Jerry to Yirmiahu w hebrajskim

    więc może to tłumaczy jego etruski rys urody

  75. Biograf Zygmunta Augusta, Gołębiewski, pisze o transportach angielskiej broni dla Iwana, najpierw przez port św. Mikołaja (ten od Chancellora), a potem już przez Narwę. W tym czasie (1553), dla odwrócenia uwagi, Iwan wysyłał poselstwa do Rzymu z opowieściami o chęci przejścia na katolicyzm, za co mu nawet sam cesarz Karol V koronę (cesarską?) miał obiecywać. Papież też zdawał się przyjmować to za dobrą monetę…

  76. No chyba nic, skoro nawet jeden z głównych kartografów Sztabu Generalnego WP przed II wojną światową (jakby nie było kluczowa pozycja) był Teodor Naumienko, oficer z Wojskowego Ośrodka Kartograficznego, współpracownik sowieckiej siatki wywiadowczej działającej przed wojną w Warszawie pod przewodnictwem S. Fogelsona.

  77. o właśnie Pan Orda już zdążył napisać :))))

  78. Rusza KAS .Krajowa Administracja Skarbowa -„Niemożliwe staje się możliwe wtedy, kiedy dobro wspólne, kiedy dobro Polski, wolnej i niepodległej staje się ważniejsze niż dobro prywatne, grupowe i korporacyjne. To nie interes prywatny, ale interes państwa jest najważniejszy

  79. Własnie zapłaciłem, może tu nie przyjdą….

  80. Ten XVII-wieczny portret jeszcze lepszy: https://en.wikipedia.org/wiki/Yermak_Timofeyevich#/media/File:Yermak_Timofeyevich.jpg

    Ciekawe, że angielska wiki poświęca Jermakowi chyba więcej miejsca, niż rosyjska…

    A tu Jermak jak skrzyżowanie Aleksandra Wielkiego z Aleksandrem Newskim:

    https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%95%D1%80%D0%BC%D0%B0%D0%BA_%D0%A2%D0%B8%D0%BC%D0%BE%D1%84%D0%B5%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87#/media/File:YermakLubok.jpg

  81. Ooo… Dla niektórych to też sprawa życia lub śmierci. Niezbadane są ścieżki aspiracji na drabinie postępu 🙂 (i zastrzeżonych znaków towarowych)

  82. I jeszcze to hasło: Suscipere et finire. Dosłownie: zdobyć (zająć) i zakończyć (wg słownika: doprowadzić rzecz do końca, wytrwać do końca), ale w wymowie, na sztandarach z takimi znakami jak lew i jednorożec, to raczej: co zajumam, to moje i możecie mi skoczyć na pukiel.

    Mam nadzieję, że Krzysiu – Sauelios nam to ładnie przełoży;-)

  83. Michalkiewicz czasem wspomina jak wielu oficerów życie sobie odbierało… Ot co znaczy mieć dostęp do informacji

  84. sztandar rewelacja,

    nic więcej nie trzeba już dodawać w kontekście „na czyje zlecenie”

  85. Na puklerz chyba, skoczyć na puklerz…

  86. Teraz się wyjaśniło skąd te jednorożce biegające po lesie w filmie „1612”.

  87. ONZ idzie twardo(ch) niemiecką drogą:

    27.02.2017, Genewa (PAP/AFP) – Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres przestrzegł w poniedziałek na otwarciu dorocznej, 34. sesji Rady Praw Człowieka ONZ w Genewie przed wzrostem populizmu na świecie.

    „Widzimy, jak kwitnie przewrotne zjawisko populizmu i ekstremizmu, które żywią się nawzajem na tle fali rasizmu, ksenofobii, antysemityzmu i islamofobii, jak również innych form nietolerancji” – oświadczył Guterres.

    Ocenił, że „mniejszości, wspólnoty autochtoniczne i inne grupy są narażone na dyskryminację i prześladowania wszędzie na świecie. Dotyczy to również członków wspólnoty LGBT”.

    „Podawane w wątpliwość są prawa uchodźców i migrantów. Handel ludźmi zyskuje na znaczeniu. W obliczu wielkiej liczby osób, które uciekają przed wojną, wspólnota międzynarodowa nie może uchylić się od swoich obowiązków” – dodał sekretarz generalny ONZ.

    Guterres wezwał także do przeciwstawienia się z całą mocą torturom. Powiedział, że „przynoszą one wstyd każdemu krajowi, który się ich dopuszcza”.

    Doroczne posiedzenie Rady Praw Człowieka ONZ potrwa do 24 marca. Ciało to liczy 47 krajów członkowskich wybieranych przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Na koniec sesji zaplanowane jest przyjęcie, w drodze konsensusu, szeregu rezolucji. Głównym tematem tegorocznej sesji jest sytuacja praw człowieka w Syrii, Korei Północnej i Birmie. (PAP) kot/ mc/

    …więc nie wiem czego jęczy ten cały „Ośrodek Monitorowania” skoro misja jest kontynuowana z rozmachem 🙂

  88. Dzień dobry,

    Książka ” Russia`s Foreign Trade…” dostępna jest na google books:

    https://books.google.pl/books?id=57LnE5DO2rQC&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

  89. Wstęp do polskiego wydania napisał: Leszek Balcerowicz, a poleciła polskie wydanie jego fundacja…

  90. Im się nie podoba, że istniejemy. To jest problem najważniejszy. O nic więcej nie chodzi tylko o fizyczną eksterminację. By żyło się lepiej…wszystkim….

  91. Ale z tego co pamiętam, to polską kartografię wojskową od 1918 roku niemiecki oficer zakładał, który miał małżonkę Polkę-Patriotkę.

  92. nie zauważyłam – publikacja dostępna jedynie w bibliotece Instytutu Historii PAN.

    Ale można na pewno zamówić za parę groszy scan artykułu w BN – [email protected]

    Robią szybko, na maila wysyłają.

  93. Im zawsze chodziło tylko i wyłącznie o fizyczną eksterminację. Ale jak tylko masz odmienne zdanie to drą ryło w niebogłosy że są eksterminowani. Taka ich mać.

    ps. jesionki 😉

  94. dokładnie, nauka czytania znaków bezcenna

    a te jednorożce takie wymowne – i jak tu skoczyć/podskoczyć czemuś co nie istnieje 😉 chyba tylko nienormalni próbują doszukać się śladów mitycznego zwierzęcia w Rosji (jak by powiedział historyk, cenzor i miłośnik realnych zwierząt, czyli kotów 😉 )

  95. Tak, ale później różni ludzie pracowali w wojskowej kartografii. Naumienko zatrudniony został  w wojskowym instytucie geograficznym w 1929 roku. W czasie wojny był w GL, po wojnie pracował w różnych wojskowych i cywilnych instytucjach geograficznych i został generałem. Pod jego redakcją wydano w 1962 roku atlas świata, naprawdę niezły Atlas.

  96. Żeby tylko

  97. Dziękuję.

    Niestety część z publikacji w tym numerze, w tym recenzje, zdaje się być niedostępna.

    „Ta publikacja, zgodnie z „Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych”, obecnie udostępniona jest wyłącznie w bibliotece Instytutu Konsorcjum RCIN, który zdigitalizował tę pozycję, i będzie dostępna dla wszystkich po uzyskaniu zgody autorów lub ich spadkobierców.”

    No chyba, że coś źle robię

  98. A to jest Hernan Cortes. Dla mnie bohater. Jak łatwo ich pomylić!

  99. Pytanie było oczywiście retoryczne… Sprawa życia i śmierci (i kasy)

  100. Ja bym chciał tutaj zrobić jedno bardzo ważne rozróżnienie. My jak słyszymy słowo kozak to rozumiemy od razu, że to ktoś urodzony na Kresach i jeszcze jego dziadowie i pradziadowie też żyli na Kresach. Kozak to nie Rusin. Dużo Rusinów było kozakami. Kozacy to uciekinierzy, awanturnicy, ludzie dzisiaj byśmy powiedzieli „outsiderzy”, którzy wojenką czyli rabunkiem zarabiali na życie. Z XIX wiekiem, to się generalnie zmieniło. W każdym bądź razie za czasów RON kozak, to ktoś, kto związał się z tymi grupami na Kresach. To tak jak kowboj. Dlatego kozakiem mógł być polski czy rusiński szlachcic, Węgier, Niemiec czy nasi ukochani Szkoci. To musi być jasne.

  101. ‚By zylo sie lepiej…wszystkim….’ – to przenosnia, jak sie domyslic mozna…?

  102. Czasem mnie zastanawia do kogo oni puszczają te oczka… że niby tak ze sobą dyskutują potajemnie… czy wytrzymać nie mogą z tej konspiracji?

  103. pozakładali na sieci filtry „klucze”, jak tylko pojawi się hasło odpowiednio nienawistne, a nie daj Boże zawierające imiona takie jak Ibrahim, od razu uruchamiany jest przycisk „DELETE”, dlatego zaczęli już tu przyłazić i drapać się w czuprynę jak tu eksterminować wroga

  104. Przepraszam ale grafiki nie wchodzą!

  105. Dziękuję za informację.

    Zastanawia mnie jak znany historyk potraktował tę publikację w kontekście wspomnianego poprawiania opaski.

  106. Handełesom to chyba na pukiel. Dromadera lub baktriana zweipuklaten;-)

  107. Może tak: https://www.google.pl/search?q=cortes+portret&espv=2&biw=1680&bih=871&tbm=isch&imgil=iGcFPy0V7cJMjM%253A%253BkNJYCf34LMMY4M%253Bhttps%25253A%25252F%25252Fwww.wprost.pl%25252F483116%25252FPierwszy-masowy-ludobojca-w-dziejach-Corts-ktorego-uwazano-za-boga&source=iu&pf=m&fir=iGcFPy0V7cJMjM%253A%252CkNJYCf34LMMY4M%252C_&usg=__QVvckbJ-zg7VhNDKfUiMZcnCmZw%3D&ved=0ahUKEwi7y8qK4rLSAhUHBiwKHVDtBmcQyjcIOQ&ei=hGm1WLv5IIeMsAHQ2pu4Bg#imgrc=iGcFPy0V7cJMjM:

  108. Autochtoni z LGBT??!! Mnożą się przez podział czy pączkowanie?

  109. ponoć taka natura złego…musi wychodzić czasem z konspiry i puszczać oczka

  110. Zapewne zauważyłeś, że główny tekst z tego twittera to odpowiedź na sms Kataryny. Kataryna nadaje. Ubolewa nad jakąś kasą, którą niby „wywalono w błoto” po to żeby dopiec p. Wyszyńskiej. Że w błoto to fakt, ale czy w ogóle ta kasa kiedykolwiek istniała. „Pieprzony los Kataryny” taką powieść trzeba napisać, np. pod pseudonimem Robert Adrian Zimkiewiczus, o losach narodnoj gierojki interneta.

  111. … a ZSRE rósł w siłę (związek socjalistycznych republik europejskich).

    To jest ogólna zgryzota rewolucjonisty, że istnieje cokolwiek i że nie wszystko da się przerobić na nawóz. Stwierdzona naukowo, ta zgryzota, ma się rozumieć.

  112. Chyba dobrze.

    Prawa, jak rozumiem, ma wydawnictwo:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wydawnictwo_Naukowe_Semper

    istniejące od 1991, które publikuje:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kwartalnik_Historyczny

    istniejący od… 1887 – założony we Lwowie.

    Oba wpisy – a właściwie to, co się pod nimi kryje – chyba warte uwagi.

  113. Czyli przechwycenie archiwum Dwójki przez Niemców odbyło się dzięki bratniej pomocy w ramach paktu Ribbentrop – Mołotow:

    http://historia.wp.pl/title,Kulisy-najwiekszej-kleski-polskiego-wywiadu-Niemcy-przechwycili-archiwa-szyfry-i-agentow,wid,16943105,wiadomosc.html

  114. Wystarczyłby św. Gabriel z rewolwerem.

  115. To chyba polega na równym podziale/dostępie a potem taki jeden z drugą czują się jak pączki w maśle… i wtedy jest postęp (dodaje się kolejne literki do LGBT…Q)

  116. I to właśnie budzi nadzieję … i żeby tylko, ciśnionko skacze jak młody źrebiec

  117. Chyba na twita (nie używam) i rozwiń tekst bo się pogubiłem 🙂

  118. To chyba wina niekompetentnych współpracowników… Tu przysięgają na cyrkiel i kielnię, a tam jakiś gorliwy wyznawca z wazą z Bronocic wyskakuje „i cały misterny plan…”

  119. To nie tak… To zdaje się tylko taka delikatna sugestia że ona by ją lepiej wydała 🙂

  120. A jak później taki jeden z drugim Nergalem lądują na takim nawozie w ruskim areszcie to się okazuje że to tylko taka poza/moda… To zwykli złodzieje są

  121. …a jak myślą że złapali diabła za rogi to na dodatek durnie. Racjonaliści he he

  122. Jermak wymiata!

    Wg rosyjskiej wiki część ich historyków uważa, że na Syberię ruszył dopiero w styczniu 1582 r. (po zawarciu rozejmu, nie pokoju, jak piszą, w Jamie Zapolskim 15 stycznia), bo pod koniec 1581 walczył jeszcze przeciw Litwinom (czyli z Batorym!). Inicjatywa wyprawy na Syberię też miała wyjść od niego, jak podają jakieś latopisy Jesipowski i Ramizowski. Strogonowy dali kasę na broń i furaż, choć kronikarze z ich kręgu twierdzą, że było inaczej.

    Cóż ci biedni Rosjanie zrobili by bez tych swoich prostych chłopów/kozaków? Jak nie Jermak, to Stienka Riazin… Skąd oni wiedzieli które kierunki wypraw są opłacalne?!

  123. Jakoś tak przy okazji gry w szachy przyszło mi do głowy, że nasz wielki poeta Kochanowski napisał poemat o ty samym tytule.

    Pogrzebałem trochę i pod opisem poematu ukazała mi się taka notka.

    Niektórzy w poemacie Szachy dostrzegali zaszyfrowaną myśl polityczną. Pod postacią króla duńskiego Tarsesa poeta miał jakoby przedstawić Zygmunta Augusta; królewną Anną miałaby być siostra króla Anna Jagiellonka; Fiedorem – królewicz duński Magnus, a Borzujem – car moskiewski, Iwan Groźny.

    Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie kolejna notka z Wikipediii dotycząca duńskiego królewicza:

    Magnus Inflancki (ur. 26 sierpnia 1540 w Kopenhadze, zm. 18 marca 1583 w Piltyniu) – książę duński, książę Holsztynu, król Inflant w latach 15701577, książę-biskup Ozylii 15601572, książę-biskup Kurlandii 15601583

     

    Syn króla Danii Chrystiana III i Doroty von Sachsen-Lauenburg.

    W czasie I wojny północnej, popierany przez cara Rosji Iwana IV Groźnego, który stworzył dla niego marionetkowe królestwo Inflant ze stolicą w Põltsamaa. W 1565 jako jeden z konkurentów do ręki Anny Jagiellonki wysunął projekt sojuszu polsko-duńskiego, w zamian za wniesienie mu w jej posagu kilku zamków w arcybiskupstwie ryskim. Propozycja ta została odrzucona przez brata Anny króla Polski Zygmunta II Augusta

    Wygląda na to, że dwaj różni gracze mogli grać do tej samej bramki.

    Fryderyk II – brat Magnusa sporo później wydał swą córkę Annę za Jakuba I (późniejszego króla Anglii i Szkocji).

    A tak na zakończenie…

    Niektóre z partii szachów kończyły się dość nieszczęśliwie.

    Za wikipedią o Iwanie Groźnym:

    Zmarł w 1584 roku podczas rozgrywania partii szachów, co zostało udokumentowane przez przebywającego wówczas w Moskwie posła angielskiego.

  124. Raczej wykapany Hiszpan w typie Pizarro czy Cortesa.

    Oba „portrety” nie są z epoki, ten drugi to już nawet 18 w więc niewiele z nich wynika.

  125. Księstwo Moskiewskie przejmowało  symbolikę miedzy innymoi od „Normanów”

    A przecież od Wareg  (ros. Wariag) wywodzi się  słowo „wrag” (a polskie – wróg), czyli obcy wojownik, najeźdźca.

  126. a czy to jest dla kogoś niejasne?

  127. Gierkowskie „…. a ludziom żyło się dostatniej

    co było przerabiane na bardziej konkretne określenie celu:

    ” … a ludzie dostali żytniej”.

  128. Oczywiście, że to nie jest dowód wprost. Jednakże jak Pan wie, w ikonografii bada się tradycje przedstawiania niektórych postaci. Jest symptomatyczne, że nasz Jermak jest przedstawiany za pomocą tych a nie innych rekwizytów czy symboli (patrz sztandary). Niech Pan popatrzy na stroje bojarów czy opryczniny przedstawiane w obrazach epoki i porówna z nimi wyobrażenie Jermaka. Przyzna Pan, że jednak jest różnica. I ta różnica daje do myślenia.

  129. Taki cytat z linkowanego przez Wrotycz pdf-u:

    Ivan IV’s requests for military aid to England voiced his motivation of protecting against Tatar attack.

    Czyli: Iwan IV za angielską pomoc militarną obiecał ochronę (chyba tych kompanii handlowych?) przed atakami Tatarów.

    No i już wiemy, skąd ta mądrość prostych, rosyjskich chłopów.

  130. Nie wiem, najlepiej zapytać się młodych 😉 Chciałem tylko na wszelkich wypadek, podkreślić, że w do XVIII w. kozak nie oznacza narodowości, że to nie żaden protoukrainiec wbrew aktualnej propagandzie.

  131. 100/100  !!!

    Sakiewicz  to  NEDZA… i nie ma o czym mowic !!!    !!!

  132. Oczywiście, poseł angielski czekał aż ten dziad wreszcie zdechnie od trucizny, ale jakoś okropnie przedłużała się ta agonia, to go tłukli w łeb szachownicą, co leżała w pobliżu, póki nie skonał. W raporcie zaś napisali – zmarł podczas partii szachów…

  133. W samo południe. I bez przebaczenia.

  134. Herbert Marcuse, „Tolerancja represywna”.

  135. Potwierdza to konstatacje Autora tego bloga, że sanacja to był taki wicekomunizm 🙂

  136. Istny Monthy Python ten angielski ambasador…

  137. Tolerancja represywna to jest coś jeszcze lepszego niż zrównoważony rozwój. Gułag i Auschwitz pełne były tolerancji represywnej

  138. <<„Tolerancja represywna” to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem>>   –  może to jest jakiś pomysł??? w końcu nie ma tu wartościowania – w końcu cele mniejszości mogą być słuszne i moralne, a system wartości większości społeczeństwa stanowić antywartość

  139. Czołowi kryminolodzy będą to badać…niesamowite..a jasnowidze, co mu śmierć przepowiedzieli to skąd przyjechali? Ktoś to już wyjaśnił?

  140. No tak! Nawet Bucefał pod nim ten sam, co pod Aleksandrem. A przecież Kozacy na końskich kundlach jeździli, o ordynarnym pokroju. Na starych ilustracjach widać, jaka to była końska nędza.

  141. He he Godunow miał motyw, a Bielski leczył rtęcią carską kiłę i tak jakoś wyszło…że Anglicy tylko rzetelnymi kronikarzami byli.

  142. tylko szkoda, że niektóre rozdziały np. handel Rosji z sąsiadami nie są uwzględnione w podglądzie książki….nie ma przypadków po prostu

  143. A budżet filmu chyba całkiem spory…

  144. No jak posłowie angielscy tak mówią, to musi być jak w banku, wszak słyną z prawdomówności (głównie na dywaniku u Her Majesty względnie na maszynie).

    Przy okazji szukania portretu Jermaka trafiłem na pogadanki Rosjan na ten temat (http://haritonoff.livejournal.com/133152.html), i Rosjanie też już wpadli na to, że jakiś niesłowiański ten Jermak, piszą o „Nowej chronologii” Fomienki wg której Jermak to Cortez (sic!), nie czytałem tego Fomienki, ale tak pisze jakiś Rosjanin, dosłownie Jermak to Cortez. A ponieważ „Nowa chronologia” to stara Newtonowska ściema, próba przerobienia historii na potrzeby imeprialne, i jeśli wg tej ściemy Jermak to Cortez, to mamy jak w banku, że Jermak to jakiś szkocki banita albo irlandzki. Takimi typami imperium posługuje się na swoich obrzeżach. Nawet im czasem daje jakieś immunitety dyplomatyczne.

  145. Wygląda raczej jak berberyjski pirat pochodzenia żydowskiego, któremu spalił się okręt i musiał poszukać pracy gdzie indziej

  146. Nooooooooooooo, to jak prawdomówny tylko i wyłącznie, i obiektywny, jak sam wileki miszcz Zegarmiszcz na imperialnym niebie, brytyjski kryminolog, który po brytyjsku mówi od urodzenia, wziął się za to, to zabetonowane i zacementowane na zamek szwajcarsko-japoński z potrójnym zabezpieczeniem eksplodującym.

    Widziałeś całość? Ja chyba od razu do konkluzji przeskoczę. Choć Herlock Sholmes na tropie ruskiej zemsty też jest fascynujący.

  147. Proszę uciekać przed tym Fomienką. Z tego co pamiętam, to on wychodzi z założenia, że chyba w oświeceniu przepisano całą historię na nowo. A on teraz pisze jak to było w rzeczywistości. Więc, to co znamy jako historię starożytnego Rzymu, to jest (o ile dobrze pamiętam) Ruś VIII-IX wieku. I dalej w ten deseń przez chyba kilkadziesiąt książek 🙂

  148. Bardzo mnie zainteresowała ta druga książka, którą prof.Kotileine napisał wspólnie z Paulem Dukes i Graeme Herdtem z Genewy:”Stuarts and Romanovs: The Rise and Fall Relationsip”. Na temat tej książki napisała recenzję w History Today pani Janet Hartley. Pani Hartley „wcisnęła” do swojej recenzji inną książkę historyczną, powiązaną tematycznie z pierwszą:wydany na Uniwersytecie w Aberdeen  tom I dziennika generała Patricka Gordona -katolicka szkockiego w służbie polskiej, szwedzkiej (wymiennie) i rosyjskiej pt.: „Diary of General Patrick Gordon of Auscgleuchries: 1635-1699 volume 1”. Ma to o tyle związek z historią „specjalnych relacji Stuartów i Romanowych”, że Patrick Gordon był w latach 1666-1667 z ramienia cara Aleksego Michajłowicza (który przytulił do serca Chmielnickiego) – posłem nadzwyczajnym do króla Anglii i Szkocji Karola II Stuarta. I następnie wrócił do Rosji, gdzie dotknęły go zmienne losy, zwłaszcza wtedy, gdy pojechał w 1685 r. do Londynu  a kolejny Stuart król Jakub II poprosił regentkę Zofię Aleksiejewną, aby Patrick Gordon został ambasadorem Stuartów w Rosji. A on był już poddanym rosyjskim więc regentka  nie wyraziła zgody.  Ale już od roku 1688 zostaje mentorem 16-letniego Piotra Romanowa (przypadkiem przyszłego cara Piotra I)  i pomaga mu dokonać zamachu na regentkę Zofię Aleksiejewną w 1689. A następnie w czasie „wielkiej podróży Piotra I” zostaje w Rosji z jego nadania  jako generalny inspektor rosyjskich sił zbrojnych i tłumi tzw. bunt strzelców czyli próbę powrotu na tron Zofii Aleksiejewny.  Zmarł w Rosji  w 1699 i car Piotr I urządził mu „pogrzeb ze wszystkimi dodatkami” – w katolickim kościele.
    Co jest najciekawsze dla nas w tej sprawie, to młode lata Patricka Gordona, szkockiego katolika, który ur. w 1635 r. w czasach dyktatury Cromwella został wysłany przez rodziców do Rzeczpospolitej w 1651 r. do kolegium jezuickiego w obecnym Braniewie , gdzie przebywał aż 3  lata i skąd jakoby „zbiegł” w towarzystwie samego panicza Opalińskiego, który zaprosił go na dwór tatusia do Poznania. Docent wikipedia głosi, że Opalińscy wysłali katolika Gordona do Hamburga a ten „zaciągnął się do armii Karola X Gustawa, który przygotowywał najazd na Rzeczpospolitą”. I w najeździe tym katolik szkocki Patrick Gordon wziął udział a konkretnie w bitwach pod Ujściem, Żarnowem i w oblężeniu Krakowa. Pod Rymanowem został wzięty w grudniu 1655 r. do niewoli polskiej ale nikt go nie ściął, tylko zaraz na początku roku 1656 został przyjęty na podoficera pułku dragonów Konstantego Lubomirskiego podczaszego królewskiego. Chłopczyk miał 21 lat i szczęście w życiu jak rzadko. Bo oto: w bitwie pod Warszawą w tym samym roku 1656 zostaje wzięty do niewoli przez stroną szwedzką i się zaciąga do lejbgwardii krajana Douglasa w służbie szwedzkiej, następnie w 1657 wpada w ręce Gdańszczan ale Douglas krajana wymienił na innego jeńca i Patrick Douglas po krótkiej przygodzie u Austriaków rozpoczyna służbę jako chorąży w pułku dragonów brata królewskiego (szwedzkiego) księcia Jana.  W listopadzie 1658 r. wzięty do niewoli przez Polaków w bitwie pod Sztumem – wstąpił do armii polskiej. Gdzie udzielił mu poparcia chorąży koronny Jan Sobieski, który załatwił mu patent kapitana w pułku przybocznym hetmana Jerzego Lubomirskiego, którego dobry katolik Gordon zwyczajnie „rozpracowywał”. Hetman Lubomirski przytulił licznych kuzynów Patricka Gordona. A teraz najciekawsze: w wojnie polsko-rosyjskiej w 1659 r. uczestniczył w bitwach pod Cudnowem  i Słobodyszczami po stronie polskiej a następnie w jakiś niepojęty sposób (może znowu dostał się do niewoli) znalazł się przed obliczem ambasadora rosyjskiego Leontiewa (prawdopodobnie przy dworze Habsbugrgów) i w 1661 r. – wstąpił do armii rosyjskiej w stopniu majora (awans) chociaż (jak pisze docent wiki):”.. o Polsce miał pochlebną opinię…”, co miało się znaleźć w jego słynnym pamiętniku . Ciekawe, że zwykły major szkocki dostaje się od razu przed oblicze cara Aleksego Michajłowicza , „u którego wzbudził zaufanie” jak dalej pisze docent wiki. No a potem był mentorem nieletniego Piotra Romanowa i uczestniczył w jego wyniesieniu na tron drogą zamachu stanu. Czyli – stworzył cara Piotra I.

    Po prostu nie można było się powstrzymać przed tymi kawałkami z życia Patricka Gordona Szkota katolika, co tak ładnie się go przyjęli biednego wygnańca – polscy panowie ale on jednak wolał służyć- po konsultacjach z królami Stuartami – na rosyjskim dworze.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Patrick_Gordon

  149. No sorry. Trochę za dużo tego, ale rzeczywiście widać, że ktoś pilnuje, aby opaska na naszych oczach była stale.  A tego Fina to Anglosasi wolą chyba mieć pod swoją opieką, żeby nie zaczął za bardzo drążyć tej całej brytyjsko-rosyjskiej „współpracy handlowej”.

  150. O Gordonie też Jacek napisał, fajnie byłoby wydać jego dziennik, no, ale nie mamy takiego budżetu. Nie wiem ile to jest tomów. Bardzo dużo

  151. Tak się robi propagandę. Detektyw, naukowcy, starsze i nowsze druki, niedostrzegane przez lata dopiski na marginesach zmieniające optykę dochodzeniowca.

    Oględziny patologa jak w zagadkach z Las Vegas i… jasne przesłanie, które niech na wieki niezmiennym zostanie.

  152. Kurcze czy ja mam już jakiegoś zeza? Tego Iwana gra chyba Kryszak. Bez wątpienia Kryszak 36’56”.

    W 33′ 46” kryminolog wraca do swojej ojczyzny i tam od razu jak po sznureczku trafia do  brytyjskiej historyczki która już nie może się go doczekać i pokazać mu relację Hoseya opublikowaną za życia, a potem mówi że się ta relacja nie ukazała z życia Hoseya, która rzuca podejrzenie na Bielskiego i Godunowa. Relacja którą niby zna kryminolog była opublikowana w 19 wieku, a ta z 16 wskazuje na Skuratowa i Godunowa, którego uporczywie nazywają tu Bohdanem Bielskim.

  153. I tom przeczytałem do połowy. Patryk kłamczuszek. Najciekawsze są jego prywatne objawienia, np. jak dał nogę spod opieki krajana Jezuity, zabłąkał się w jakimś lesie i zaczął „modlić się”, od razu jakiś facio na koniu się pojawił i rzekł mu żeby się nie lękał, coś tam jeszcze mu gadał. Po dwu dniach Patryk, jeśli to on, bo na przykład nie kwapi się z powrotem do domu rodzinnego, płynie Wisłą, nie pamiętam, ale chyba do Gdańska i spisuje wszystkie porty po drodze z wybranymi ale najbardziej strategicznymi detalami.

  154. Ten szkot katolik Patrick Gordon to prawie jak komediowy Franciszek Dolas tyle że … ten Gordon jest nieśmieszny.

  155. Może warto przeczytać I tom, bo to lata młodości czyli jakaś szansa na opis jego pobytu w Rzeczpospolitej. Z drugiej strony to był przez wiele lat mistrz intrygi politycznej, więc co do szczerości w tych jego pamiętnikach też można mieć wątpliwości. Ten pierwszy tom -307 stron opracował jakiś „uczony radziecki”, sorry pan Dymitry Fedosov , przedmowę napisał Paul Dukes a wydał University of Aberdeen. Być może prawa posiada rodzina Gordona, bo to były szkockie klany i on miał wielu kuzynów. Ale może samo omówienie tego pierwszego tomu „na tle historii Rzeczpospolitej” byłoby mocno pouczające.

    Jak widać, przyjaźń brytyjsko-rosyjska na niwie nauki nie poddaje się bieżącym „zawirowaniom”. Jest mocna jak skała.

     

  156. Matką Iwana G.była Helena Glińska?! Kto to był?

  157. 6 tomów, a lektura w istocie pasjonująca

    https://archive.org/stream/passagesfromdiar00gordrich#page/12/mode/2up

    to prawdziwy żołnierz fortuny i szczegółowy „pamiętnikarz”

  158. Tatarka, Jacek wszystko wyjaśnia…

  159. A Grecy bywali piratami? Np. grecy koszerni

  160. no niezły jest, w 10 czepkach urodzony podróżnik, pamiętnikarz….

    mnie ten tom też wciągnął i rzeczywiście dobry materiał na temat polskich miast zgromadził już w pierwszej fazie swojej działalności 🙂

  161. jako dwudziestolatek

  162. To jest połączenie na sztywno. Nie ma się co łudzić. Praw żadnych nie ma, bo facet umarł już dawno

  163. To był dyplomata i prawdopodobnie „od maleńkości” szpieg w służbie brytyjskiej.  Te opisy są najlepszym dowodem. No i późniejsze „wahadłowe podróże” pomiędzy dworem Stuartów i Romanowych. A już „poparcie dla 17-letniego Piotra Romanowa” w obalaniu regentki to jest majstersztyk „niezaangażowanego emigranta”. Kłamie w tym pamiętniku ale i te kłamstwa są ciekawe. Znacznie więcej o nim samym i „jego Stuartach” mówią te notoryczne „wpadania do niewoli” i cudowne awanse w nowych miejscach.

    Jego „odnalezienie się na dworze Opalińskiego” jest o tyle ciekawe, że Krzysztof Opaliński poddał Wielkopolskę Szwedom a wcześniej w 1654 r. uczestniczył w spisku z Januszem Radziwiłłem, Janem Leszczyńskim i Jerzym Lubomirskim – w celu obalenia Króla. A w 1650 „otworzył  pierwsze gimnazjum wspólnie z Janem Amosem Komeńskim”. Wszystko pięknie się „na odcinku herezji” układało, ale zmarło mu się w 1655 r. No i tego Patricka Gordona przyjął „Szkota biednego, uchodźcę”.

  164. i wo istinu i preżdie i na wieki wiekow … amin

  165. Ale generalnie nikt się nie dziwi obecności Brytyjczyków w Moskwie i Słobodzie Aleksandrowskiej, prawda? To naturalna rzecz jest…

  166. No właśnie- nieśmieszny jakiś.  A przygód, co niemiara. On miał nawet większe szczęście niż Franek Dolas. Franek nie lądował tyle razy w różnych niewolach. Ale jedno ich łączy: dobry finał w radzieckich siłach zbrojnych:)))

  167. Czyli on był bardzo ważny dla polityki brytyjskiej imperialnej i jest ważny teraz. Rosjanie też wydali jego dziennik tom i po rosyjsku. Nasza wielka nauka historyczna przetłumaczyła „kawałki” na podstawie tłumaczenia rosyjskiego.  A to był facet, który wszedł w konfidencję z trzema najważniejszymi postaciami historycznymi Rzeczpospolitej połowy XVII w. , w tym z przyszłym Królem Janem III Sobieskim.  O królu Sobieskim i generalnie „stosunkach w Rzeczpospolitej” musiał swoim rosyjskim pracodawcom całkiem szczegółowe raporty napisać. Brawo my.

  168. „Kot Szkot” (parafraza pieśni staropolskiej)

    Idzie kot-Szkot Borem lasem, borem lasemPrzebierającsię tylko czasem, tylko czasemSuknia na nimNie blakuje, nie blakujeGrosz dziuramiPrzelatuje, przelatujeChusta czarnaJest za pasem, jest za pasemA w niej Pismo ważne czasem, pismo czasemChociaż kot-SzkotObszarpany, obszarpany

    Nie szkodujągrosza pany, jemu panyTrzeba by godoinformować doinformowaćWieści, plotekNie żałować, nie żałować 

  169. Od 30 lat opracowują korespondencję Dantyszka i głucho póki co o wydaniu tego…o czym więc gadamy….poprawiacze opasek na oczach.

  170. I ta herbatka ceylońska u światowej sławy historyczki w 29’20”, nie tej z Wysp, ale moskwiczanki od urodzenia prof. Izabelle Dimagiaga, która wygląda jak rodzona ciocia Gochy Thatcher, która opowiada mu z czystym akcentem etonskim o szaleństwie batiuszki cara biedniaczki. I ciągle nalewa tą herbatę, i nalewa, a on pije a ona gada i nalewa i nalewa.

    I zero stolicznej! Ani grama, nigdzie, w żadnej sekundzie!

  171. … Historycy … ludzie, którzy poprawiają opaski na oczach …

    Coryllusie, niektóre twoje określenia, to trzeba koniecznie zapisywać i mieć przed oczami. Pierwsze takie, które ja zapamiętałem, to te o antykwariuszach – strażnikach narracji.

    Przy tej okazji podzielę się spostrzeżeniem. Często jak rozmawiam z młodymi (zwłaszcza tymi po studiach) muszę się zmagać z pewnym wbudowanym w nich mechanizmem myślenia, które według mnie jest głęboką autocenzurą. Chodzi o mocno zakorzenione przekonanie, że istnieje coś takiego jak neutralne i obiektywne miejsce, z którego można oceniać historię wszystkiego i wszystkich (oczywiście pierwszym ocenianym jest Kościół Katolicki, potem inne religie a na końcu starające się przychylić nam wszystkim nieba rozmaite rewolucje i demokracje, którym przydarza się tylko wypadek przy pracy), że jest coś takiego jak  neutralna, obiektywna narracja historii. Ręce opadają! Jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że ta „neutralna i obiektywna narracja” zakłada głęboką podejrzliwość do Kościoła Katolickiego i wszystkich instytucji z nim związanych i bardzo duży wstępny kredyt zaufania (najczęściej trudny do wyczerpania) do wszelkich innych instytucji będących poza Kościołem. Na tym polega ten obiektywizm – nie ufać własnym korzeniom tylko opierać się na cudzych. Przy okazji przyznaję się do wtórnego analfabetyzmu. Zapomniałem jak nazywają się w przyrodzie te organizmy, które do istnienia potrzebują drugich, z tym że te drugie doskonale się bez nich obejdą, same zaś te organizmy nie są w stanie wykończyć nosiciela, ha! Oto co nam proponują tzw. neutralne narracje – zapożyczone życie.

  172. Absolutnie rewelacyjne:))) Co za talent.

  173. Założę się że z tą prof. Dimagiaga to było punkt we five oclock.

    No, i niech teraz minister Antoni spróbuje podskoczyć Włodzimierzowi Włodziemierzowiczowi, od razu znajdą się tajne zapiski Hoseya, że Bohdan Bielski to był krewny Marcina Bielskiego, tego co wymyślił legendę o polskiej Sarmacji, a razem planowali osadzenie Jagiellonów na moskiewskim tronie.

    I pojawią się różne inne rewelacje na temat np. znanego wszystkim tupolewa który rdzewieje na moskiewskim lotnisku a brzoza znowu będzie pancerna według brytyjskich zdjęć satelitarnych.

  174. Rzeczywiście, trochę im się zeszło. No ale jak ma działać nauka w państwie kolonizowanym po raz kolejny. Ma wykonywać ruchy pozorne. Za to w propagandzie się wykazywać.  Róbmy swoje.
    PS. Ciekawe, że w nauczaniu historii Polski w liceach – coś o tym Patricku Gordonie – głucho też. A to taka ważna postać w historii Rzeczpospolitej. I gotowy scenariusz na film przygodowy.

  175. Muszę Cię zmartwić. Bielski wymyślił Sarmację na zlecenie Habsburgów.

  176. Ależ, proszę mnie nie zawstydzać. Niedorobione, rytm się czasem nie zgadza, nadto to jest parafraza faktycznego tekstu już istniejącego.

  177. Czemu uważasz, że mnie tym zmartwisz? Ja się bardziej martwię nie tą Sarmacyą na zamówienie Habsburskie, ale jak go, tego Marcina, sam Olbracht spod Obertyna prosto do biblioteki i to chyba nie tylko krakowskiej, ale i wiedeńskiej.  To pewnie proste, wystarczy kasa. Ale że się na nim poznał i że miał pewność, że napisze co mu Habsburgowie każą. Listy jakieś by się przydały pana Marcina do Olbrachata.

    No, ale za to mamy źródło Sarmacyey, dwór wiedeński.

  178. Proszę Ojca, nie na cudzych, ale na angielskich. Tylko i wyłącznie obiektywnych. Przecież każdy film holiłudzki jest niezbitym dowodem angielskiej obiektywności absolutnej, bo oni przecież mają bezpośredni kontakt elektroniczny everyday z Wielkim miszczem Zegarmiszczem Świata, który codziennie pije herbatę ceylońską o piątej popołudniu.

    Ironizuję rzecz jasna, ale chodzi mi to że Ojciec ma rację, a ja nie znajduję sposobu.

  179. Ale pasożyty są w stanie wykończyć nosiciela. Aż tak mocni niestety nie jesteśmy, eh!

  180. Proszę Ojca, to jest nic nowego pod słońcem. „Obiektywizm” i „naukowość” to jest wymysł propagandowy oświeceniowy.  Komuniści z sowieckiego nadania też potrafili używać wybiórczo przymiotników, usiłując nas zachęcić do „dorobku  sił postępu” i do krytyki błędów i zaniechań „Sanacji”. O Kościele Katolickim nie mówili wcale, bo im wystarczyło, że „udowadniają naukowo, że Pan Bóg nie istniał” a dodatkowo wrzucali „krytykę zacofania Kościoła” z dawnych zasobów oświeceniowych.

    Po roku 1989 r. na placu boju pozostał Kościół Katolicki i nie da się go pominąć milczeniem. A wojna herezji z Kościołem trwa już parę wieków i w tej wojnie został zawiązany „nieświęty sojusz herezji z lewactwem”.  No a przecież nie było dekomunizacji na wyższych uczelniach, które kształcą nauczycieli. Po 1989 naprawdę „się przyłożyli” i naprawdę dobierają do nauczycielstwa dosłownie „najgorszy sort”, zwłaszcza w naukach humanistycznych. I to na uczelniach dokonywana jest dewastacja, bo i naukowcy są tacy raczej niezbyt nowi. Raczej z grubym makijażem.

    Więc zero zdziwienia. To jest kolejny etap i skoro sami widzimy, że wiele młodych osób ma zoperowane mózgi czyli „zryte berety”, to trzeba dostarczać na rynek treści tyle prawdy, ile się tylko da. No i pozostaje modlitwa.

  181. Ja się zapytałem kiedyś jednego młodego, bardzo sympatycznego człowieka, szczerego katolika ale niestety magistra historii Uniwersytetu Wrocławskiego, co sądzi o Staszicu, to mi odpowiedział, że trudno mu coś powiedzieć, bo musi zorientować się w szczegółach, aby obrać neutralny punkt widzenia. W myślach chciałem go udusić – mea culpa!

  182. Patron Gabriela ma dwie spluwy, ale… to nieco zbyt mało 🙂 A pomysł – teoretycznie – niezły 😉

  183. Myślę, że obecne pokolenie jest poddane ostrzejszej tresurze w zakresie oportunizmu. Można byłoby go zapytać, dlaczego ma przymus „obrania neutralnego punktu widzenia”. Jest to też wygodna forma wymówienia się od jasnej odpowiedzi. Taki unik. Nie znam wydziałów historii uniwersytetów III RP, które zapewne niewiele się różnią od wydziałów historii PRL. Za komuny wiadomo było, że te wszystkie wydziały humanistyczne to propaganda, kłamstwo i przemilczenia i roztropni ludzie z katolickich środowisk wybierali kierunki studiów dające konkretny zawód, bo na kierunkach inżynierskich, na medycynie, na weterynarii czy leśnictwie, na tzw. praktycznych kierunkach ekonomii czyli-księgowość, handel, transport etc. – można pracować bez łamania sobie sumienia. O ile nie marzy się o karierze w kręgach kierowniczych.
    Teraz o tym zapomniano, a młodzież w obecnym systemie zdawania matur ma niewielkie szanse na dostanie się na dobre uczelnie, bo nie egzamin wstępny obowiązuje. Więc idą na te różne „historie”, bo w okolicy nie ma już technikum i nie ma fabryki, do której można pójść aby uczciwie pracować – po tym technikum. Więc te wszystkie państwowe i prywatne szkoły wyższe gotowania na gazie – to jest tylko zawracanie głowy. Ale w połączeniu z przekazem telewizyjnym i zaangażowaniem w jakieś „organizacje pozarządowe” – można otrzymać „dokładnie zryty beret”. W sumie czujne podejście do informacji nabywa się w rodzinie. Jeśli rodzina nie wyczuli na propagandę antykatolicką, to obecny system szkolny też tego nie zrobi. Nadzieja w „imperium Ojca Rydzyka” i takich inicjatywach wydawniczych jak Gospodarza.  Jednak w internecie pojawia się dużo dobrych rzeczy, choćby wykłady i kazania mądrych księży. To jest duże oddziaływanie.

  184. Tak, oni wszyscy są tak akuratni jak urzędnicy cesarsko królewskiej poczty…nawet podobnie wyglądają…

  185. Parazytofity – jeśli mowa o roślinach.

  186. to jest nie do wytrzymania….
    historyk Waldemar Kowalski, który napisał w tej publikacji jeden z rozdzialików stwierdza:

    pamiętniki Gordona są jednymi z najważniejszych, ale dotąd mało znanych źródeł  nt. życia w siedemnastowiecznej Polsce, pomimo unikalnego bogactwa informacji na temat szkockich imigrantów w Europie Środkowej i dokumentacji wojen w tym regionie.

    A za główny powód takiego stanu rzeczy uważa

    brak nowoczesnej publikacji materiału źródłowego (pamiętnika), która spełniałaby potrzeby współczesnego czytelnika

    Tzn. profesor Kowalski uważa, że współczesny czytelnik nic nie rozumie?
    I jednocześnie bezrozumnie plecie o Patricku, że tenże dzielny chłopczyna w wieku 16 lat nie chciał jako katolik studiować na protestanckim uniwerku, więc postanowił emigrować  skacząc na pierwszy lepszy statek stojący w rodzimym porcie. Oczywiście to przypadek, że statek był z Gdańska. I tak wylądował na obczyźnie nie znając języka i przypadkiem od razu kierując swe kroki do szkoły Jezuitów w Braniewie,  by wkrótce ją opuścić w celach eksploracji tego przyjaznego kraju, bo ciężko mu było znieść jezuicki rygor…….
     
    po prostu niesamowite historie, dziękuję Panu za linka

  187. Tak sie troche wetne na inny temat. Widze, ze dyskusja pasjonujaca, ale mnie znioslo w kierunku ksiedza Waclawa Blizinskiego. Co za zyciorys:

    http://www.info.kalisz.pl/biograf/blizinski.htm

  188. jak tylko Gospodarz w sobotę napomknął o tej perełce, też nie mogę doczekać się książki o tym niezwykłym człowieku. I powinna być ona na każdej parafii.

  189. Mnie jedno zastanawia. Siedemnastowieczna Szkocja i katolicka rodzina w niej. Nie wiem, jak wyglądała sytuacja katolików w tym czasie w Szkocji. W Anglii to wiemy. Czy czasem nie było tak, że ci Gordonowie byli zakładnikami? Albo Patrick będzie robił to, co ma robić albo jego rodzina skończy na torturach. A taki katolicki szkot na terenie RON ma z automatu piękną legendę, która daje kredyt zaufania… Tak sobie tylko myślę. Bo też ta łatwość wnikania w każde środowisko. Protestanci przyjmują go z otwartymi ramionami … Ciekawe, bardzo ciekawe …

  190. A jakie osiągnięcia….

  191. Gordonowie uprawiali bardzo przebiegłą politykę. Kiedy jeden służył królowi, drugi był wodzem buntowników. Patrick zaś miał w nosie rodzinę, bo całe jego życie było na kontynencie.

  192. Obiecali, że na 20 marca będzie, wypucowaliśmy ją, że hej….

  193. bo historyków uczy się historii ogólnej 😉

    a od dłuższego czasu również w na innych kierunkach dostępna jest tylko taka wiedza,

    ale dokładają starań by nauczyć obierania neutralnego (zrównoważonego?) punktu widzenia

  194. zasłużył na to 🙂

  195. Mniszysko – no właśnie  wszyscy z otwartymi rękami jakiś pierwowzór „społeczeństw otwartych” ….  na tego Gordona. Jakie zaufanie budził …

  196. Ale było cały czas jakoś związane ze Stuartami. I to … dlaczego posłali go do RON a nie na dwór habsburski czy do Rzymu. Skoro był daleko … 16-letni chłopak … mógł przenieść swoją lojalność na Jezuitów, Opalińskich w ogóle na RON. Ja mam wrażenie, może się mylę, to mnie naprostujcie, że on cały czas zmieniając co raz obozy służy grze Londynu. Stąd moje pytanie skąd taka lojalność u katolika dla Londynu, bo do końca życia został katolikiem. Przynajmniej odkąd wylądował w Rosji nie musiał nim być… Tylko tak stawiam pytania…

  197. Katolicy na wyspie nie są katolikami, a jedynie zastępnikiem, który ma udawać, że nic się nie stało.

  198. To mialam na mysli.

  199. Dokładnie o to określenie mi chodziło. Oferują na wegetację parazytofita.

  200. ONZ jest organizacją przestępczą, która powinna zostać zlikwidowana. Prawdziwym ONZ-em jest Kościół katolicki, którym rządzi Chrystus Król. Ale też Kościół katolicki nie jest z tego świata, a zamiast królowania Chrystusa nad narodami mamy udzisiejszenie. Dlatego takie potwory z piekła rodem jak ONZ są traktowane poważnie.

  201. Nie wiem jak on mógł uciec z Braniewa na własną rękę. Warto się przejechać trasą Toruń – Frombork – Braniewo. Nawet dziś jest to wrażenie jazdy przez niezmierzony las. Cóż dopiero wówczas. Korniki by go zeżarły, padłby z głodu, albo i lepiej.

  202. to nie musiał być Patrick Gordon, ale jakiś cwaniak podstawiony, który faktycznego Gordona poznał na pokładzie, nie miał trudności z wyciągnięciem z niego wszystkiego o rodzinie, a potem wysiadł z nim w Gdańsku, dał mu w łeb i pod kil.

    O ile pamiętam Gordon już nigdy nie wraca do domu. W pierwszym tomie ma taką możliwość, ale musi poczekać na statek, chyba w Gdańsku, a zamiast tego rusza w świat.

    Jeśli prawdziwy Gordon, to znaczy, że może i wychowany na katola, ale go zmamił świat, że albo od początku jest to powierzchowny katolik, a przede wszystkim dyspozycyjny wobec Stuartów, albo wychowanie katolickie zostało wyparte przez marzenie o sławie w służbie możnych, albo jego katolickość jest interesowna wobec Bożej Opatrzności. Nadto był tak blisko Jasnej Góry i ani mu powieka nie drgnęła ani raz serce nie zakołatało do Matki Bożej. Jakiś sprotestantyzowany ten jego katolicyzm.

    Powiem szczerze, że ja nie wierzę w tę jego wiarę. Te jego spowiedzi i Msze św. są dla picu, bo taki dostał prikaz, żeby grać katolika. Jako dworzanin rosyjski uczestniczył w ekscesach antyreligijnych, w jakichś szyderstwach z duchownych prawosławnych, nie pamiętam szczegółów, ale to źle świadczy o jego pobożności.

  203. No właśnie. Niby idzie przez ten las, potem gubi drogę, wyje do księżyca, a tu przyjeżdża jakiś starzec na koniu i mówi żeby się nie martwił, a potem odjeżdża i go zostawia, zapewne ze świeżą kasą i instrukcjami, bo potem płynie po Wiśle jakąś barką i opisuje kolejne porty.

  204. „Muszę Cię zmartwić. Bielski wymyślił Sarmację na zlecenie Habsburgów.”

    Obrywa się temu Marcinu Bielskiemu („Kronika świata” 1551) i synu jego Joachimu za Sarmację.
    To może czas wskazać niemieckich prowodyrów;-/

    1. Hartmann Schedel w  „Liber cronicarum” (Norymberga 1493),  nazywa Polskę – Sarmacją , a Polaków – Sarmatami;

    2. Konrad Celtis- „De navigatione sua Sarmatica” (1492)

  205. O, to ciekawa teza i ma nieco rąk i nóg, że tak rzeknę. A to skakanie i przeskakiwanie szczęśliwca Gordona stąd do tamtąd i tamtąd, i tamtąd, etc., wygląda na mocno zorganizowaną sieć. Może posługiwano się jakimiś szczególnymi znakami…? Na Franka Dolasa bowiem on wcale nie wygląda.

  206. Czytałem wspomnienia wojenne pewnej islandki, córki dyplomaty, która pechowo trafiła ąż na głęboką Białoruś, i stamtąd jakoby na piechotę zasuwała w wojenny czas do Berlina. Szła gęstym lasem, ale trafiała na jakichś wędrowców, na chatki w lesie, i wszędzie się dogadała z lokalsami nie wyjaśniając w jakim języku. W jednej z chatek spotkała nawet samotnego akowca, który ją zgwałcił rzecz jasna.

  207. Przepraszam za off topic, ale mnie ruszyło. Otwieram Googla i kogo dzisiaj reklamują (w Google doodle – czyli na głównej stronie)? Niejakiego Abdul Sattar Edhi, pakistańskiego filantropa, ascetę i humanistę (?) który ponoć zakładał sierocińce po całym Pakistanie.  No i dostał pokojową nagrodę Lenina.

  208. Pakistański filantrop na kilometr zalatuje handlem dziećmi. I jeszcze do tego nagroda leninowska

  209. Matką Iwana G.była Helena Glińska?! Kto to był?

     

    To też ciekawa historia z trucizną w roli głównej. Tym razem ponoć tuli Szujscy.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Glińscy

  210. Można się zapytać, czemu Gordon miałby grać katola w Rosji? Taka misja propagandowa. Miał się wykazać pogardą dla prawosławnych. I stać się dla Rosjan na wieki symbolem katolickiej wrogości wobec prawosławnych, a jednocześnie im na złość, na złość prawosławnemu cezaropapizmowi, symbolem doskonałej lojalności wobec władzy carskiej, symbolem honoru. Odtąd honor może istnieć w Rosji tylko wbrew rodzimej pobożności, pobożność jest dla tłustych popów, leśnych dziadków i wsiowych bab. „Ruskij aficer gord i stoik” (Cyrulik syberyjski). Gord nie jest bynajmniej od Gordona, ale od gardzitsa, szczycić się, być dumnym, ale jeśli nazwisko Gordon bliskie jest temu znaczeniu, to trzeba to wykorzystać. Nie da się przetłumaczyć tego słówka „stoik”, to nie oznacza bynajmniej stoicyzmu, znaczy wyprostowany, stojący dumnie i wytrwale, również godzien zaufania.

    Polityka propagandowa istniała zawsze i zawsze była baaaaardzo wyrafinowana, tzn. ma różne wersje od prymitywnej maczugi do koneserstwa. Gordon to kij o 10 końcach. Jeden z nich to cel propagandowy koneserski.

  211. Dobre. Trafiła w końcu na przystojniaka w tej głuszy, a on okazał się polskim oficerem i katolem i udawał, że nie wie o co jej chodzi, to go obsmarowała we wspomnieniach. No chyba, że dał się jej uwieść, a to przepraszam. Ma za swoje. „Nie wierz nigdy Islandce, dobrą radę ci dam”, jak mówi poeta.

  212. Ona pewnie uciekła przed ruskimi i szła od jednego niemieckiego posterunku do drugiego…bo jak inaczej…to były te drewniane chatki

  213. Prawda? Gdziekolwiek się pojawi, tam go przyjmują z otwartymi rękoma i karierę robi. Skrytobójstwo, trucizny się go nie imają …  Nikomu nie przeszkadza w dobie szalejącego fanatycznego protestantyzmu jego ostentacyjna katolickość … Gdyby to było pod koniec XVIII wieku, to bym pomyślał, że bracia fartuszkowi za nim stoją. No ale pierwsza loża to 1717 rok. Najlepszy to jest ten kredyt zaufania, który ma wszędzie … Jakiś super podwójny agent, który każdego potrafi zbałamucić ?!!?

  214. Troche z boku tematu ale zobaczcie 2 pierwsze miejsca na swiecie w rankingu czyli moja racja jest najmojsza, http://www.publishersweekly.com/pw/by-topic/industry-news/financial-reporting/article/63004-the-world-s-56-largest-book-publishers-2014.html

  215. Tak. Zgwałcił ją dopiero po tygodniowych zachętach. Za to w Berlinie to już ją gwałcili 24h na dobę. Nie mniej w tej książce znalazłem kupę cennych informacji między wierszami.

  216. I ten jego sześciotomowy pamiętnik … też misterium wielkie. Pisany po angielsku. Całość z listami wydaję po niemiecku … w Moskwie. Po rosyjsku i po polsku tylko w wyjątkach. Angole nigdy nie opublikowali go w całości … Same znaki zapytania, ha!

  217. Czyli imć Bielski został wysłany do Wiednia, żeby doczytał sobie Schedela i Celtisa. Dzięki za wiedzę konkretną i to za darmo. Celtis też fajne nazwisko.

    A gdzie tam mu się dostaje (Bielskiemu). Wszyscy cackają się z nim, jak z wąsami Piłsudskiego i Kasztanką, jakby im płacili za to. Faktycznie płacą, ale co to za pieniądze, panie! Od pierwszego do pierwszego, i na wakacje za jakieś recenzje po nocach pisane?

    Tylko Gospodarz, złośliwy a imaginatywny, przyczepił się czegoś do naszego ojca sarmacyey.

    Ale właśnie o to chodzi żeby rozczłonkować sarmację, trzeba rozczłonkować biografię Bielskiego i powiązania, a potem jego pisma. Tak jak to się robi w polskiej krzyżowej, wręb, odlew i nyżkiem. A potem wąsy Marszałka i Kasztankę.

  218. Wygląd raczej na Franicsa Douglasa. Sieć jak nic. Ale za mało się go naczytałem. Znaki rozpoznawcze, stroszenie wąsa na kota Szkota. Albo wycie do księżyca w pełni, któryś z heretyków miał taki pomysł, o to ten Campanella.

  219. To będzie mocne uderzenie na rynku tygodników! Od jutra w Gazecie Polskiej ukazującej się w nowej odsłonie co tydzień swoje rubryki felietonowe będą mieć nowi autorzy – Michał Rachoń, Jerzy Targalski, Dawid Wildstein i Piotr Wielgucki, czyli Matka Kurka. Trudno o zestaw budzący większą złość Salonu, a to dopiero początek.„Widziane ze śmietnika historii” – tak zatytułowany będzie cykl felietonów Jerzego Targalskiego w „Gazecie Polskiej”. Dawid Wildstein, posiadacz słynnego tatuażu z dinozaurem, zatytułował swą rubrykę „Lubię dinozaury”. Pogromca Jerzego Owsiaka, czyliPiotr Wielgucki, znany jako bloger Matka Kurka, na reakcje swych adwersarzy zareaguje tytułem rubryki „A daj pan spokój”. Z kolei Michał Rachoń odkrywać będzie #KodŹródłowy dziejących się dookoła wydarzeń.

    Ależ kolubryny GaPol wytacza…

    Zaraz Paris ich tu rozsmaruje…..

  220. Douglasy były wredne. Jak jedna z nich wyszła za mojego przodka, to wydziedziczyli ją, i całe (niestety)  jej potomstwo. Kwit z rady rodzinnej leży jak byk, w Edynburgu.

  221. A ten Akowiec to rekonwalescent z Afrika Korps był, co w cienistych lasach leczył udar słoneczny.

  222. Ja to widzę tak Drogi Ojcze. Skoro 16 letni chłopak od razu po zejściu na ld jest wchłonięty pozytywnie przez elity polityczne RON i wszędzie akceptowany to znaczy że 1) był dobrze prowadzony przez wpływowego oficera prowadzącego, 2) sieć agentów  Imperium i wynikające stąd ich wpływy były porażające. Ciekawe czy jest jakaś praca brytyjska o działaniu ówczesnego MI6 na ziemiach Polskich. Szczęść Boże.

  223. Tu w drugim rozdziale w drugim akapicie jest ze rodzina Pilsudskiego Chlubila sie szkockimi przodkami , https://books.google.pl/books?id=IrF-AwAAQBAJ&pg=PA24-IA1&lpg=PA24-IA1&dq=szkockie+wasy+pilsudskiego&source=bl&ots=IjXVPmvCkK&sig=iujpB6wN4Tt8VWDKukuO32LNkes&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwj1s8XDvLPSAhWCZCwKHdCHCeMQ6AEIUzAJ#v=onepage&q=szkockie%20wasy%20pilsudskiego&f=false

  224. Historia Polski. Bernard O’Connor?

  225. To najzwyczajniejszy kondotier (najemnik) jak wielu w tamtych czasach. Nikt zawodowego  żołnierza, o dużym doświadczeniu, a już zwłaszcza dowódcy, nie ścinał ani nie rozstrzeliwał, bowiem fachowcy od wojaczki zawsze byli (i są) w cenie.

  226. Pilsudcy jako zwolennicy katolickiego krola Jakuba II

  227. Zważywszy na ukierunkowane zaangażowanie przynajmniej niektórych swoich pracowników, GaPol powinien zmienić nazwę na „Gazeta ukraińska”.

  228. odpowiedź jest poniekąd w jego pamiętnikach…

    z tego co zdążyłam przetrawić wyłania się obraz człowieka, który od początku kieruje się tym czym kierowali się jego przodkowie – lawirowaniem, by zdobyć wpływy i służeniem temu, kto może więcej zaofiarować bez względu na wyznawaną wiarę.

    Gordonowie pomimo, różnych perypetii co rusz stawali się faworytami Jakuba VI. Z czasem zebrali znaczne terytoria w płn. Szkocji (z swoim dworem w Aberdeen) i wpływy – zanim Patryk się urodził jego klan był najsilniejszym graczem na północy.

    Karol I postanowił zmienić układ sił klanowych i zaczął faworyzować inne klany.  Gordonowie, by odzyskać łaski i władzę poparli Karola I (heretyka przecież) w wojnie domowej.

    Sam Patrick miał bardzo otwarte podejście do religii, np. wychwala w pamiętnikach Radziwiłłów za „stworzenie warunków dla wolności kultu”.  W jego zapisach obraz silnej wiary, tzn. wzywania Wszechmogącego Boga i Maryi pokazuje się dopiero w krytycznych momentach – np. jak zachorował podczas walk w Prusach, jak siedział w więzieniu w Nowym Sączu, kiedy to błagał zgodę na spowiedź i Komunię (nota bene skończyło się to tym, ze Polacy zorganizowali mu udział w sakramentach w ratuszu (!) i przez co poznał franciszkanina, który później pomógł go uwolnić z więzienia)

     

    Jednym słowem nie przeszkadzało mu, ze jako katolik walczy razem z heretykami przeciwko katolickiej Polsce, ale jak dostał się do niewoli to katolicyzm jak najbardziej się przydał 🙂

  229. Jeśli ktoś chce poczytać fragmenty zapisków Gordona po polsku, to może tutaj: http://www.wilanow-palac.pl/kapitulacja_wojsk_kwarcianych_i_zalogi_krakowa.html

    Stąd odsyłacze do dalszych fragmentów.

    Jak na niskiego rangą, w dodatku rannego w nogę oficerka, facet był wyjątkowo dobrze poinformowany nie tylko o szczegółowych warunkach kapitulacji Krakowa, ale także o liczbie i ruchach wojsk, czy treści rozmów i pism dyplomatycznych. Jasna Góra go nie wzruszała. Załatwił sprawę jednym zdaniem:

    Trzy tysiące konnicy i piechoty pod komendą generał-majorów Müllera i Wrzesowicza posłano do zdobycia słynnego klasztoru częstochowskiego, co w rezultacie nie przyniosło sukcesu.

  230. ” Pogromca Jerzego Owsiaka, czyliPiotr Wielgucki, znany jako bloger Matka Kurka”

    Ooo ,to Owsiakowi coś się stało? Nie wiedziałem.

  231. Jestem zdania, że ów Gordon D. niczego nie napisał. Ktoś inny pofantazjował sobie na jego konto (pod jego szyldem). Żołnierze , jak popiją, lubią rozmaite historie opowiadać, zwłaszcza w szynku, gdy jest sporo słuchaczów, którzy stawiają , aby posłuchać opowieści. A on był dowódcą (odpowiednik oficera). Telewizji, radia i gazet , nie wspominając o necie, wszak nie było. Wówczas tacy bajarze cieszyli się zasłużoną renomą. A jak miał wątrobę ze stali to musiał całkiem sporo konfabulować.

  232. Nie, raczej samotnym pielgrzymem nie był…w Prusiech miał towarzystwo innych Szkotów, którzy wychodząc naprzeciw jego straszliwej tęsknocie za domem ojczystym doradzili mu by udał się do Poznania, bo stamtąd bliżej…….

     

    A jak już tam dotarł, to stwierdził, że zamiast do domu uda się do Hamburga jednocześnie dotrzymując towarzystwa młodemu Opalińskiemu, który był w trakcie „edukacyjnej podróży”.

  233. 🙂 sam tak napisał:

    „za nikogo tak nie płacą [w wojsku] jak za Szkotów”

    znał się na rzeczy

  234. Aha, a na tych posterunkach sami Siegfrieden und NIebelungen, nieskazitelne aryjskie gieroje, honorowi, bali się złapać francę.

  235. Helena Wasilijewna Glińska (jest jej  życiorys w guglach)

  236. Te Islandki naprawdę nie mieszczą się w normie. Zgwałcił po tygodniu. Naprawdę trzeba się od tych Islandek trzymać na kilometr. Mówię ci, ma za swoje ten nasz akowiec. A on myślał, że się nad nią lituje. Żal mu się jej zrobiło, ruda, piegowata, niezgrabna, niech ma coś z tego życia.

  237. Może i coś tam nawymyślał, ale nie wszystko dałoby się zmyśleć. Służbę u Sobieskiego, być może. Ale nie służbę u cara. Zresztą wiele z tego co pisze to po prostu raporty, donosy, informacje, tyle wojska u tego, tyle u tego, tyle przeszło pod Poznań, tyle pod Kraków.

  238. To jakby samo się narzucało, mimo, że nie był to wiek XVIII. A ten 1717 rok to nie było, po prostu, ujawnienie się?… (Żeby coś mogło się ujawnić, no to musiało istnieć. Tylko Deus, jak wiemy, jest ex machina.) A z tego, co napisała Panthera, to Gordon bywał w okolicznościach różnych, różnistych, dynamicznych, które absolutnie mogły zaskutkować zejściem nawet przypadkowym. Tak więc ja jestem za ZNAKIEM.

  239. Mieczysław Jałowiecki, z książąt Rurykowiczów, autor „Na skraju imperium”, też pisze o swoich szkockich przodkach po kądzieli. A jednak jest bardzo nieprzychylny wobec Anglików. Między wierszami można wyczuć niewybaczenie im likwidacji własnego ziemiaństwa. Pisze na przykład o nędzy angielskich robotników, najgorsza jaką widział.

  240. >opaski na oczach skazańca…
    Angielski poeta Maurice Henry Hewlett (1861-1923) wydał w 1895 poemat o cieniach nieżywych Florentyńczyków. Wybrał kilkunastu bez kolejności chronologicznej, a wśród nich Machiavellego. Ilustracja mówi wszystko, ale tłumaczę ostatnią kwestię Chóru:
    Ślepy, ślepy, ślepy!
    Jak sowa w dzień:
    Florencja była i nie ma;
    Schodzi.

  241. To w sumie fajna ksiązka była. Biografie zawsze warto czytać, bo ich załgane fragmenty są  czytelne. Ta Islandka nawet użyła zwrotu „piękna, w islandzkim znaczeniu tego słowa”. To bardzo szczere jednak. Sporo tam ciekawych rzeczy pisała, np Duńczycy o końcu wojny dowiedzieli się z opóźnieniem, z radia, bo tak na co dzień nie było różnicy. No i o niechętnym stosunku Farelczyków do Niemców też było.

  242. To byli pewnie wspólni przodkowie, bo Jałowiecki był spokrewniony z Piłsudskim:

    „Z  domem  Piłsudskich  z  Żułowa  łączyło nas bliskie pokrewieństwo przez Babkę moją Szemiothównę z domu. Wuj Józef Piłsudski był ciotecznym mojej Matki.” (ze wspomnień Jałowieckiego)

    Wujem Jałowieckiego był również Gabriel Narutowicz

  243. tyle że te kolubryny strzelają ślepakami i to po swoich okopach

  244. Jest. Ilustracja przedstawia starego Dantego patrzącego (z rezygnacją?) na odwróconą od niego dziewczynę. A werset kończy się słowami: …ukoronowali mnie, nieżywego.

  245. Nie mam wątpliwości, że bardzo pouczająca. Też bym przeczytał, jakbym miał czas. Dowiadujemy się w końcu czegoś ważnego o islandzkiej urodzie.

  246. Tomasz Sakiewicz to pan pikuś, proszę mi wierzyć. My naprawdę nie zdajemy sobie sprawy  z tego, że pukamy w dno od spodu. W tym kontekście polecam lekturę np. takich tekstów jak Gaudium et spes. Zanim tam zajrzałem, wydawało mi się, że nie jest tak źle. Co za bolesna pomyłka.

  247. Analfabetą  nie był, więc raporty pisać potrafił.

  248. Mało któremu z najemników podobne  względy  przeszkadzały . A i współcześnie bynajmniej nie przeszkadzają.

  249. Czy zbytnio się nie nakręcasz w demonizowaniu owych „porażających” wpływów?

  250. Słynne kuce islandzkie!

  251. Szkoci, obok  Hiszpanów i Szwajcarów, byli bodaj najbardziej cenionymi najemnikami w europejskich armiach wszelakich

  252. a tak naprawdę to Hlińska.

    Z ruskich (litewskich) książąt Hlińskich.

  253. A co mieli zrobić? Jak się zaprzedał Henrykowi VII luxemburskiemu. Do piekła w Boskiej komedii powsadzał wszystkich którzy nie pasowali cesarzowi i Londynowi.

    Ja rozumiem, że poeta nie będzie poetą jak nie znajdzie sponsora, ale mógł wybrać papieża Bonifacego VIII. Trzeba było tylko się ukorzyć. Upraszczam, ale raczej od początku był już umoczony w te mafie florenckie i normalne relacje z papieżem były wykluczone. Jego Monarchia to po prostu już czysta wazelina, obłęd, cezaropapizm.

  254. Najemnikom nie płacono za raporty, raczej za nadstawianie karku. A tu proszę, profesjonalny donosiciel.

  255. Pisanie szpiegowskich raportów to była dużo bardziej poszukiwana umiejętność niż władanie bronią, czyli umiejętność znacznie bardziej prozaiczna.

  256. Islandery. Inochody. Ponoć wygodne w użyciu. Nieprzyzwyczajona, dostałam kiedyś „czasowego” inochoda na przejażdżkę. Qrczę, nie wiedziałam, jak się nazywam, dopóki ostro nie wzięłam go w łydy. Ogarnął się i zachowywał po kontynentalnemu. Miał taki rodzaj narowu, po prostu, będąc rasy wielkopolskiej.

  257. Właśnie dlatego, wręcz przeciwnie, bardziej „poetycka”. To wymagało szkolenia, bo raport musi być rzetelny i na temat. A skąd znać tematy, jak nie z pouczenia ze strony doświadczeńszych. Czy pan sobie wyobraża całe armie donosicieli, udających dragonów?

  258. Umówmy się, że to co sobie wyobrażam, nie ma tu nic do rzeczy.

  259. Może ty byś magazynier napisał tekst do włoskiego numeru o Dantem i jego oszustwach, którymi się wszyscy do dziś ekscytują, czasu mamy dużo.

  260. Mało jedli, nie mieli wymagań, walczyli dobrze. Nie mieli litości…czego więcej chcieć od najemnika

  261. Jałowiecki miał bardzo nieciekawą opinię o swojej siostrze Adeli, aferzystce, co wyszła za Sosnkowskiego, kanciarza i złodzieja grosza publicznego

  262. Tak, Florencja schodzi…i nie wie dlaczego….

  263. Chciał dobrze…a wyszło jak zwykle

  264. Patrick Gordon nie był ani zwyczajnym najemnikiem, ani zwyczajnym bandytą…może raczy pan poczekać na nowego nawigatora…

  265. Każdy z nich musi wynająć ghost writera, bo przecież żaden się do pisania nie nadaje….

  266. Sarmacja została wymyślona po to, żeby bracia szlachta trzymający łapę na produkcji zboża i stali nie ruszyli w biznesy. Wymyślił im Niemiec bajkę o sarmatach i wódkę donosił, żeby się dobrze bawili i nie przeszkadzali w poważnych sprawach.

  267. https://www.facebook.com/Antyweb/posts/10154150896366436

    A my wymagamy, żeby ci ludzie zajmowali się poważnymi sprawami.

  268. Czytając zalinkowany tekst/książkę  „Russians Foreign Trade and economic  expansion in 17th century ” J.T.Kotilainea  przeglądałem pod koniec tabelki . A tam jest min. tabelka pt. Import zachodniej broni i amunicji via Archangielsk. I figuruje tam min. Alexander Leslie zdaje się Pierwszy Earl of Leven jako kupiec . Według angielskiej wiki to członek rodziny klanu Leslie , do której należał Walter Leslie morderca Vallensteina . Jaki ten świat mały…..Tu jeden na zlecenia dokonuje skrytobójstwa a drugi handełes z Rosją. Nie ma to jak rodzina. Ta tabela jest na stronie 290 książki.

  269. Mogli wynająć toyaha do prowadzenia tej strony. Co za ludzie. A w Gapolu Wildstein z Rachoniem będą się mądrzyć o świecie współczesnym…w telewizji, czterej znawcy, od nawozów i od świata….matka kurka się przejęzyczyła, jaja nie do wytrzymania…

  270. Lesilie to zdaje się dowódca szwadronu. Mordercą była Walter Deveroux, nieślubny syn Essexa. Patrzę a to wszystko i zastanawiam się dlaczego Rzeczpospolita nie dobiła Habsburgów w czasie wojny 30 letniej. I tylko jedno mi przychodzi do głowy – to przez Żydów….Przez poznańskich żydów i ich kontakty z Pragą…

  271. Michał Rachoń, Jerzy Targalski, Dawid Wildstein i Piotr Wielgucki, czyli Matka Kurka. Trudno o zestaw budzący większą złość Salonu, a to dopiero początek. „Widziane ze śmietnika historii” – tak zatytułowany będzie cykl felietonów Jerzego Targalskiego w „Gazecie Polskiej”.

    Michał Rachoń  – obecnie redaktor, niegdysiejszy rzecznik prasowy MSWiA w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, nadział się w Sopocie w kostium penisa i pod Grand Hotelem krzyczał „Putin morderca!”. Władimir Putin na to nie zareagował, chociaż był obecny w budynku, bo właśnie trwało tam polsko-rosyjskie spotkanie na szczycie.

    Jerzy Targalski vel Darski – człowiek o tak przeżytej twarzy, że bardziej już nie można. Nie zapomnę o stwierdzeniu, że do ponoć rosyjskich ciężarówek zmierzających na Ukrainę w humanitarnym/niehumanitarnym konwoju należy najpierw strzelać, a później rozmawiać. Cóż by pan powiedział, dr. TevelDe, gdyby podobny sposób zastosować względem pana?

    Piotr Wielgucki – gostek, który rankiem 10.04.2010 dojrzał i z antypisowca stał się nagle gorącym wielbicielem tej formacji politycznej. Nie uwierzę, bo tyle pogardy, nienawiści, złości i lekceważenia przeciwników politycznych musiało być czymś zasilane, no chyba iż wygrywał co tydzień w totolotka. Że był/jest zadaniowany najlepiej świadczy fakt, że uszło mu na sucho wykoncypowane określenie, że „Polską rządzą dwa ruskie cwele Tusk i Komorowski”.

    Dawid Wildstein – sprawdził się w Roninie, restauracji i na Majdanie, oraz „na” frondzie.

    Czy taki zestaw jest w stanie nas czymś zaskoczyć? Wątpię. Unikać należy, nawet w celach tzw. poznawczych.

    Powinni dookoptować Ewę Stankiewicz, Samuela Pereirę, Pineirę, Adama Gesslera, Piotra Ikonowicza i innych tuzów. Byliby w jednym miejscu i łatwiej byłoby ich upilnować.

  272. Skłonność do inochodu mają niektóre kabardyńce.Pierwszy raz widziałem coś takiego na drugim skraju puszczy u znajomego.On jako pierwszy w Polsce zaczął je hodować.

  273. Gdyby to było na fejsie zaraz by się zlecieli ludzie i gadali, żebyś im dał szansę…ile razy do cholery można dawać gamoniom szansę?

  274. Ale Bielski do czegoś im był potrzebny i te jego legendy. Może i niemiec, ale dobrą wódkę robili też żydzi.

  275. O la vache!

    To w kurwipublice musi byc nedza straszna… jesli ten „kwiat polskiej presstytucji” musi jeszcze felietonami dorabiac.

    Podniosl Gospodarz poprzeczke baaardzo wysoko dla tych  „dzieci resortowych”… a Ssssakiewicze juz sa rozsmarowani… mlodszy Wildstein, MK, performancer Rachon… Boze, z czym do ludzi to tlumoctwo… czym toto od Sakiewicza chce zaimponowac… o litosci !…

    …  mnie to bardziej martwi taki Norman Davies… albo paryscy „chistorycy”… tam to musi byc „dzez”… i tam musi sie dziac… niejeden dostaje palpitacji serca od tego odklamywania historii!

  276. To już ostatnie chwile tegorocznego karnawału. Zwiastun muzyczny z filmu Czarny Orfeusz z 1959 roku. Nawiązując do wątku zaświatów.

    https://youtu.be/gqG6Gws_KFU 10:50

  277. Na Śląsku mówią daremny futer.

  278. Przypominam sobie jak Toyah pisał o kampanii wyborczej sprzed lat i jak widać tyle się zmieniło, że wszystko zostało po staremu.

  279. To są zawodowi obsikiwacze terenu. I możesz im  mówić sto razy, że to tylko wywołuje smród, a oni dalej swoje…Myślę, że Rachoń wprost wierzy w to, że jego siki mają zapach lawendy (przepraszam Panie), trochę późno i różne dziwne porównania mi się nasuwają.

  280. A także Magdalenę Ogórek i Aleksandre Jakubowską.

  281. Dzieki , tak napisane ,ze nie musze sie drapac po glowie. Zeby wiecej tu tak bylo ,ech..

  282. Jeżeli propaganda ma być robiona przez Rachonia, Wencla i braci Glińskich, to ja nie mam pytań. Ani złudzeń.

  283. Pamiętam ten film. Fabułę mniej ale muzykę świetnie.

    Co do fabuły, to film pewnie zrobił więcej dla ludzi o różnych kolorach skóry, niż ostatni laureat Oscara, o którym nawet w TVP Kultura jeden z 6 dyskutantów odważył się powiedzieć, że gdyby to był film radziecki z roku 1957 i zamiast kolorowych bohaterek były traktorzystki, to uznany byłby za realizm socjalistyczny. Nie muszę dodawać, że natychmiast ten „odważny” i pozostali postanowili zagadać tę niezręczność, bo niby ten film ma wszystkie chwyty z Holywood i nawet trzy razy da się zapłakać. Że też tym wytrawnym krytykom nie wpadło do głowy, że człowiek, który obejrzał już jakąś porcję filmów, rzyga tymi „chwytami”?  A co młodzieży, to może lepiej im puszczać oryginalnego Makarenkę, np. Piątka z ulicy Barskiej.

  284. To nie propaganda, to kokieteria, taka dla dziewczyn co siedzą wokół ogniska, dogasającego w dodatku…Dobra, nie nobilitujmy ich, w końcu mamy negocjować z doradcą króla Bahrajnu.

  285. Dobrze, chociaż miałem jeszcze jeden smaczek z kuchni narodowo-patriotycznej. To przy innej okazji w takim razie :-).

  286. Jednakowoż kontusik i kolpaczek z piórkiem były ładne.

    http://www.polalech.pl/szlacheckidamski.png

    Teraz nam Niemiec dostarcza piwo na proszku z czegoś tam,  podobno żółci wołowej, a na tylek bez względu na płeć i wiek podarte dżinsy.

  287. Te „egzotyczne” rasy to nie wiem, ale chyba w Polsce jakoś się nie przyjmują w sensie użytkowym.

    Ten wielkopolak był trochę skundlony, na moje oko. Ale, naturalnie, nie z kabardyńcem. Po prostu – miał taki narów. Ponoć te islandery są bardzo wygodne przez inochód na dalekie trasy. Ale pierwsze zetknięcie się /z siodła/ z takim chodem jest dziwaczne.

  288. Stara, przepiękna muza. Fajnie, że ją tu przypomniałaś 🙂

  289. No właśnie!

    A wiesz Gospodarzu, że dr Jarmo posługuje się – między innymi – językiem polskim?

    https://www.redneragentur.de/english/speakers/?redner=2379CA41

  290. http://deblauwetoren.telenet.be/latourbleue/subdocs/fotos/hengsten07/Romeo.jpg

    A ten jaki fajny. Gdybym wiedziała że konie mają prawo również tak wyglądać,  to koń, którego namalowałam na zajęciach z rysunku, gdy byłam w piątej klasie, a sama krytycznie oceniłam, że nogi wyszły jak łapy psa, no więc ten koń, nie musiałby być wstawiony przeze mnie w krzaki.

  291. W podstawówce czytaliśmy o małym Jasiu Matejce, co to narysował konia i z nogami mu nie wyszło. Więc natychmiast dorysował u dołu wodę, że niby koń przechodził przez rzekę.

    Skądinąd podziwiam dobrych malarzy koni – fenomenalni koledzy 🙂

  292. Prosze Pana, napewno nie zdajemy sobie sprawy z wielu rzeczy… ale ja obserwuje Sakiewicza od ladnych paru lat… i pan Sakiewicz nie jest w stanie mnie do czegokolwiek przekonac ani czymkolwiek zaimponowac… naprawde… nawet gdyby „krzyzem padl”.

    Nie chce sie powtarzac… ale mialam to szczescie od Pana Boga, ze prawie 15 lat temu trafilam na RM… a potem na ten blog… tego sie trzymam i to w zupelnosci wystarcza. Lektura rekomendowanego przez Pana tekstu jest dla mnie niemozliwa.. glownie z braku czasu… ponadto wydaje mi sie, ze nic ona by nie wniosla…

    … ja pana Sakiewicza i jego kamande czesto „en direct” sluchalam w Paryzu… i dla Sakiewicza z mojej strony jest tylko  DOZGONNY  BOJKOT… i dla mnie go NIE  MA…     i NIE  BEDZIE… po prostu Sakiewicz dla mnie to wyrachowany hipokryta i ogromny, antypolski  szkodnik!

  293. https://www.youtube.com/watch?v=N_n6_S19n40

    Poręcz i młynek ogierów zimnokrwistych w Kętrzynie. Se zobacz… Zawsze podziwiam masztalerzy i konie – to niesamowity wyczyn.

  294. A tu masz rekord świata – w Ketrzynie. Poręcz 22 ogrów. Stadnych, czyli kryjących, więc żartów z nimi nie ma.

    https://www.youtube.com/watch?v=mjs5Vqk_yzY

  295. W jednym miejscu ta samozwancza  SWOLOCZ nie moze byc… to taka strategia Sakiewicza… jeszcze trzeba dokoopowac „sfierzom, mlodom kref”  z portalu „oblakana”… tv republika gdzie dziadzi Hejke… Gojska-Hejke partnerka Rachonia i amatorka cudzych chlopow… jak to tlumaczyl byly maz…  to dziadostwo ma robic tylko „siwy dym” i ferment… i ssssac z koryta panstwowego ile wlezie!

    To dziadostwo zapuszcza swoje ssawki wszedzie… nawet do  Torunia… Gadowski… Bukowski… to dziadostwo jawnie kolaboruje z merdiami polskojezycznymi…

    … i dobrze by bylo zapamietac, ze to nie sa  NASZE  media i  nigdy nie beda !

    Fajnie te „gwiazdy” Ssssakiewicza podsumowales.

  296. Patrz, ksiądz Bliziński w seminarium otrzymywał stypendium od hrabiny Ludwiki Ostrowskiej z Maluszyna, której pamiętniczek był u Ciebie w księgarni.

  297. Pacz Pani…jakie zbiegi okoliczności….

  298. żona Polka? 😉

    to mógłby być dobry znak dla negocjacji

    swoją drogą, ciekawe czemu u nas historią gospodarczą zajmują się głównie historycy…..

  299. Jak mogły Jasiowi nie wyjść nogi?! Moja wersja, że źle rozplanował rysunek i nogi konia nie zmieściły mu się na kartce i zastosował właśnie opisywane przez Ciebie rozwiązanie.

  300. „Gazetę Polską” trzeba brać w bardzo gruby nawias.

  301. Ale prawda jest taka że nie ma innego codziennego zamiennika jak GPC 🙁

  302. Tak. Branie w bardzo gruby nawias nie oznacza całkowitego odrzucenia.

  303. pytanie raczej retoryczne było 🙂

    historia gospodarcza i gospodarka w ogóle ma być u nas jak dziecko we mgle, inaczej być nie może

  304. Pisałem już u Ciebie albo u Toyaha że lubię czytać w drodze do pracy papierową gazetę.

    Żadnej innej nie ma. Sto lat temu czytałem rzepę – ale od czasy hajdara nie wziąłem jej do ręki.

    Z tym czytaniem papieru to już jest takie uzależnienie. Zresztą wiesz pewnie o czym mówię bo ten sam rocznik.

  305. Tak właśnie czynię. Co ma też efekt dodatni bo można wyłowić co lepsze smaczki „naszystów”

    Do tego też w sumie doszła moja wściekłość na inne szmaty i w sumie jakoś chce się im na złość zrobić.

    Pamiętam jak kiedyś oleksy powiedział że wołkowe „życie” upadnie to kupowałem 2 sztuki na złość. Ale człowiek się potem zdziwił 🙁

  306. Początki mojego jeżdżenia to były takie własnie ogiery sztumskie w PSO Braniewo. One są bardzo łagodne, a mięciutkie w kłusie jak kanapa. Tylko ręce na wodzach zrywały, jak się na coś uparły. Szkoda, ze już to stado ogierów nie istnieje.

  307. tak, unikać bo można się zainfekować

  308. a kulisy kariery i otrzymywania danych operacyjnych oraz udział w scenografii ‚rynku’ to już lepiej iść na wódkę; po prostu jako pointa ‚baju baju będziesz w raju’

  309. Dodam tylko, że i obecnie gdzie się człowiek nie obejrzy tam sarmata… .

    Ostatnio na autostradzie mijałem tira ukraińskiego spedytora „Sarmacia”, a ruscy produkują nowe rakiety RS28 „Sarmata”, także na rynek indyjski.

    Słowem sarmaci przenieśli się na wschód od Bugu.

  310. Syntetycznej żółci wołowej

  311. Raczej womitować. Długie życie już chyba mnie uodporniło.

    Trzymać pasożyty w jednym miejscu, aby się nie rozlazły.

  312. No jak to? Nasz Dziennik i Warszawska, mimo tego Międlara. Warszawska i NDziennik nawet nie zamiennik, tylko jedyne znośne szmaty, wiadomo że w nawias, ale nie wszystko, np. Ks. Guza albo toyaha albo Srokowskiego nie trzeba brać w nawias, reszta w nieco chudszy niż gazetę Sakowicza, pardąs, Ssakiewicza.

  313. Tak…

    … ja prosze Pana, Sakiewicza i „jego dziela”  od samego poczatku wzielam  w baaardzo gruby nawias i moja rodzina tez… nie moge powiedziec, ze ich nie czytam albo, ze sie nie interesuje co za glupoty  Ssssakiewicze produkuja… bo bym sklamala… i to by bylo karygodne zaniechanie z mojej strony… co to to nie… ale – moge sie pochwalic, ze gapol’a nawet w reku nie mialam…  podobnie jak gazwyb’a.

    U mnie odbywa sie to na zasadzie, ze „trzeba wiedziec co wrog planuje… kombinuje… i manipuluje”… jakie ma podle zakusy wobec nas… czasami nawet znajdzie sie ziarenko prawdy – 1 na 100…

    … generalnie juz od lat przywiazuje ogromna wage do tego co czytam, kogo i skad… i to przeklada sie na rozne inne moje wybory… w tym i zyciowe… i te swiadomosc w duzej mierze „nabylam” sluchajac m.in.  Ojca Rydzyka.

  314. Mnie juz nie jest potrzebny zaden zamiennik… i mam nadzieje, ze tak zostanie. Lata temu bylam lekko „uzalezniona” od tvn… dzis nie moge uwierzyc, jak moglam sie oczadzic w takich „oparach” absurdu i zaklamania… dzieki Bogu wyszlam z tego…

    … we Francji tez obserwuje „odwrot” od telewizora… gier… oczywiscie szkola tego nie zabrania bo tu jest „lus blus”… taaaka wolnosc, tolerancja… i w ogole „ach i oh”… ale w domach, gdzie jest jakas wzgledna swiadomosc, sa dziadkowie… rodzice nie pozwalaja ogladac tv… komputery maja liczne blokady itp… naturalnie, ze nie ma tego duzo, ale jest i zaczynaja o tym „oglupianiu” mowic glosno.

  315. Tak…

    … juz o to „dba” ten caly Morawiecki… nadpremier od 7 bolesci !

  316. Tak…

    … kulisy i dane operacyjne do okradania calego narodu na NIEPRAWDOPODOBNA skale !!!

    Sobie mozna wyobrazic tylko te sama zlodziejska bande od Sakiewicza w „NOWYM” zlodziejskim dziele… i jeszcze „nowa gwiazda” Sakiewicza… ostatni krzyk mody… zostal zapodany… portal „chistoryczny” pana Krzyszofa Karon’a !!!

    Tam to sie dzieja dopiero… te KULISY  cwaniactwa i zlodziejstwa!

  317. Tak własnie było, ale ja uprościłam wersję.

  318. Ku pokrzepieniu /małej/ Rozalki ją uprościłam 🙂

  319. Tak… jedyne znosne szmaty.  ND czytam od lat… dzis… Kuzmiuk, Ryba, Zapedowski…     i reszta z PiS’u po prostu na czytelnika napada tym swoimi dennymi wypocinami…

    … wczoraj np.  €-posel Stanislaw Ozog… ten targowica… co zaglosowal za CETA’a w Brukseli… ZASTANAWIAL  SIE !!!… w rozmowie z zalosnym dziennikarzyna Mariuszem Kamienieckim, na lamach ND – dlaczego komisja wenecka skupia sie z taka zaciekloscia w swych atakach na Warszawe, a nie zajmuje sie lamaniem praworzadnosci w Azji

    Nooo,  Wylatowo… €-posly nie wiedza dlaczego???… i musza sie akurat w ND zastanawiac dlaczego dzieje sie tak, a nie inaczej???

    Nooo,  jaja kwadratowe!

  320. O wiele pamiętam na sztumach  i importach, i innej miejscowej zbieraninie chciano stworzyć polską rasę zimnokrwistą swojego czasu. Lata 90-te chyba położyły temu projektowi ostateczny kres. Stada rozwalono. W Kętrzynie są ardeny /bodaj/.

    Miałam okazję raz pojeździć na zimnokrwistej kobyle – no bardzo przyjemnie było 🙂 Jak na kanapie i czołgu do kupy.

  321. Tak, te ogiery sztumskie były niewysokie, silne, ale nie takie wieprzowate z wyglądu jak ardeny. No i ogonem i grzywą zamiatały teren.

  322. Bo sztumy były zasadniczo do roboty w polu /lata 70-te i nieco potem jeszcze/, a ardeny to raczej już tylko mięsne…

  323. Wysokość w kłębie: klacze 155 – 165cm, ogiery 155 – 169cm; one miały pracować na cięzkich glebach Warmii i Mazur.

  324. Śliczne:) Garbonose, rozłupany zad, a jakie chody!

  325. Naprawde cudne… i fajnie, ze ma nastepce z pasja.

  326. „niektóre rozdziały np. handel Rosji z sąsiadami nie są uwzględnione w podglądzie książki”

    z doświadczenia z google-books wiem, że w różnych okresach i z różnych k0mputerów dostęp bywa różny; czasami tą drogą udaje się przeczytać prawie cała książkę

  327. Tak, tak, też bardzo mi się to podobało. Konie uzależniają 🙂

  328. Tak, uzalezniaja…

    … dziadek mial zawsze 2 konie… takie zwykle, sluzyly do komunikacji i pracy w polu… tez byly zawsze zadbane, czyste i dobrze odzywione – jak w tym filmiku… dziadek bardzo o nie dbal, lubil kolo nich chodzic, zaprowadzal czesto do brodu albo na lake, zeby sobie pobiegaly.  Czasami w zartach wytykalismy dziadkowi, ze lepiej dba o te swoje „kunie” niz o nas.

  329. Tak na pewno sądzą, jak i powody ku temu nieodparcie wynajdują „nasi młodsi (przyrodni?) bracia” Germanie, szczególnie ci zza Odry.

    Natomiast, choć faktycznie słowa wróg, czy wrag mocno już odbiegają od sanskryckiego „araru”, to na pewno zastanawiającym jest baskijskie (rzekomo nieindoeuropejskie) „arerio„(https://pl.wiktionary.org/wiki/wróg). Zaciekawionym polecam lekturę pod http://www.korenine.si/zborniki/zbornik01/pdf/jandacek_linguistic.pdf, gdzie dużo więcej takich zbieżności można znaleźć wraz z objaśnieniem tego fenomenu.

  330. Do 17:45

    Każdy bez względu gdzie pracował i co studiował – szedł na uniwersytet marksistowski po prośbie – i to Marks z Engelsem piórem partii wyznaczali miejsce w którym delikwent czy delikwentka – będzie pracował/a dla tego Marksa i Engelsa. Każdy budował ten PRL – państwo marksistowskie czy to ucząc się, studiując, pracując. A więc o jakim nie łamał swojego sumienia mowa?
    Stańmy w prawdzie – zacznijmy od tego. Mamy takie elity, jakie mamy.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.