Paź 022020
 

Czasem ktoś pisze do mnie list, w którym składa mi podziękowania za to, co już wydałem i za całą działalność, a to z tego względu, że zmieniło mu to zupełnie sposób postrzegania świata. Ja zaś, za każdym razem zastanawiam się, jak to w ogóle było możliwe? Jasne jest bowiem, że nie mam ani takiego charyzmatu, ani wyglądu, ani głosu, nie pokazuję się też przecież publicznie, żeby hipnotyzować ludzi i narzucać im swoją wolę. To jest po prostu niewykonalne ze względu na przyrodzone moje ograniczenia. A jednak jakoś się dzieje i ludzie zmieniają pod wpływem tego co piszemy tu i publikujemy sposób postrzegania historii i polityki. I nie popadają przy tym w fazy, które dałoby się łatwo unieważnić szyderstwem. Dlaczego tak jest? Nie jest to moja zasługa, ale prosty efekt erozji systemu powszechnej edukacji, który następuje pod wpływem tak zwanych alternatywnych wizji lansowanych przez media społecznościowe i takie zwykłe. Owe alternatywne wizje były zawsze i zawsze miały określoną funkcję do spełnienia – uzupełniały przekaz głównego nurtu edukacji o ciekawostki, których tam nie było.

Ten zaś cały nurt główny był preparatem formatującym populację i komunikację w jej wnętrzu. Po lekkim liftingu zaś łatwo przemieniał się w zestaw formuł werbunkowych. W pewnym momencie, wskutek rozwoju technologii, łatwości dostępu do informacji, likwidacji cenzury, pomiędzy kontrolowanymi przez organizacje dyrdymałami uzupełniającymi wiedzę szkolną i akademicką, takimi jak trójkąt bermudzki, a tą właśnie wiedzą szkolną i akademicką, powstał rozdźwięk poważny, który był widoczny właściwie wszędzie. Do tego doszła indywidualna aktywność ludzi, którzy będąc nerdami albo tylko lekko szalonymi wielbicielami nauk przyrodniczych i humanistycznych, zaczęli produkować własne komunikaty. Na oczach całej populacji zdefasonowano i zdemaskowano największy fetysz epoki oświecenia – powszechną edukację. Mój i Wasz drodzy Państwo udział w tym przedsięwzięciu jest drobny, także w skali kraju, ale mam wrażenie, że znaczący, albowiem my tutaj, jako jedyni chyba, przywiązujemy wagę do formy podawanych informacji i nie ograniczamy się jedynie do aktywności sieciowej. To ważne, albowiem okaże się w przyszłości trudniejsze do unieważnienia. A moment, kiedy trzeba będzie wszystkich nas unieważnić i skazać na zapomnienie nadejdzie na pewno.

Czym jest więc powszechna edukacja? Jest to pewien mit, którym czarnoksiężnicy nowych czasów zaczęli karmić populację przesuwaną z terenów wiejskich do miast, by tam tyrała ponad siły w fabrykach. Mit powszechnej edukacji miał zapewnić tym ludziom szczęście i zorganizować im hierarchię. I tak się stało. Wszyscy zostaliśmy wychowani w tym duchu – że wykształcenie jest najważniejsze. Istotny jest moment, w którym ten mit zaczął się tworzyć. Otóż wtedy właśnie technologia i nauki przyrodnicze ostatecznie i nieodwołanie oderwały się od nauk hermetycznych. Te zaś nie mogły zostać tak po prostu zlikwidowane a więc ich formuły stały się podstawą do rozbudowywania tego, co dziś określa się mianem nauk humanistycznych. Celem powszechnej edukacji nie jest wykształcenie mas. Jest nim coś innego. Formuły, które proponują nauki humanistyczne są w istocie formułami hermetycznymi, a służą do tego, by wykreować grupy adeptów zarządzające lokalnymi podzespołami strzegącymi porządku na określonym obszarze. Nie chodzi o to, by wyłonić takich, którzy najlepiej wszystko zapamiętują, ale takich, którzy reagują na te formuły odpowiednim zestawem emocji. Tak to zostało zaplanowane, ale w praktyce wygląda gorzej. I o tym już pisałem. Hermetyzm paranukowy służy do integracji środowisk i blokowania buntu. Kodziarze nigdy nie przyznają się do tego, że ktoś ich oszukał, bo będzie to dla nich krok samobójczy. Hermetyzm paranukowy czyli powszechna edukacja humanistyczna nie gwarantuje karier najlepszym, bo te kariery są dziedziczne. Tworzy jedynie silnie zintegrowane grupy, które stoją na straży porządku hermetycznego. I my to mogliśmy obserwować. Było to widoczne po reakcji wielbicieli prozy Zbigniewa Nienackiego, na książkę Michała, zatytułowaną „Zbigniew Nienacki vs Charles Dickens”. To przykład małego kalibru, raczej zabawny, ale sami rozumiecie o co chodzi. Są przykłady, może nie bardziej wyraziste, bo ten jest rzeczywiście malowniczy, ale budzące prawdziwą grozę.

Podsumujmy więc – nauki humanistyczne nie służą do kształcenia mas, ale do wyłaniania z tych mas ludzi, którzy po iluś tam latach praktykowania czarnoksięstwa w domach kultury zostaną w końcu dopuszczeni do stołu, gdzie podaje się w rżniętym szkle mocz największych szamanów naszych czasów.

I teraz dwie istotne kwestie. Pierwsza: jeśli ktoś zaczyna demontować te formuły według własnych zasad, a nie według zasad tych, co wymyślili trójkąt bermudzki, staje się wrogiem publicznym. I powinien się cieszyć, że jest niezauważany i lekceważony. Tak jak my tutaj.

Kwestia druga: Czeluść, z której wydobywają się te miazmaty znajduje się w pobliżu wielkich fabryk tekstylnych, które zorganizowane zostały wyłącznie po to, by ułatwić werbunek. Nie widzę bowiem innego celu powstawania takich zakładów, zważywszy na to, że przez stulecia całe produkcja odbywała się punktowo w małych ośrodkach. A skoro mówimy o werbunku, to dotyczą go także wymienione wyżej hermetyczne formuły humanistów. Są one jednak, dla potrzeb werbowników, jeszcze bardziej uproszczone i jeszcze bardziej kłamliwe.

Linkowałem tu ostatnio reklamówkę armii brytyjskiej, gdzie widać, jak imperium próbuje przejąć kontrolę nad religijnym monoteizmem. Chrześcijaństwo już jest przejęte, albowiem prawdziwymi chrześcijanami mogą być tylko poddani króla, a reszta to po prostu papiści albo sekciarze. Teraz pora na islam. No, ale nie tylko. Kolega przesłał mi ostatnio cały zestaw brytyjskich plakatów werbunkowych i takich samych ulotek. Armia adresuje je do ludzi wszystkich ras, stanów, do ludzi posiadających wykształcenie i całkowicie pozbawionych jakichkolwiek horyzontów. Imperialnej armii to nie interesuje, bo ona stoi na straży systemów globalnych i posługuje się globalnymi, udającymi uniwersalizm formułami, które narzuca w systemie przymusu kształconym przez siebie adeptom. No i najważniejsze: do armii królewskiej można wstępować po ukończeniu 16 roku życia. A aplikacje można składać już wtedy, kiedy ma się skończone piętnaście lat i siedem miesięcy. Służba trwa tam około 20 lat, ponieważ jest to armia ochotnicza. Po 20 latach służby, ci którzy zaczęli ją najwcześniej mają około czterdziestki i mogą dalej służyć, ale na innych odcinkach. System ten niczym się nie różni od imperialnego systemu carskiego i przedsiębiorstw wojennych Wallensteina, z czasów Wojny Trzydziestoletniej. Tyle, że jest bardziej wydolny i obiecuje więcej. No i używa do werbunku formuł znanych z systemu powszechnej edukacji. Ot choćby takich, jak ten plakat.

https://en.wikipedia.org/wiki/Recruitment_in_the_British_Army#/media/File:British_Army_Recruitment_poster.JPG

Z tych dwóch problemów wyłania się trzeci, jawnie już pogański. Skąd pomysł, by werbować dzieci? Przecież nie należą to do tradycji chrześcijańskiej Europy. Nie należą nawet do tradycji Zulusów, gdzie do walki szykowali się wyłącznie dojrzali mężczyźni. No tak, ale ujawnia się w tradycji plemion ze środkowej Afryki, które toczą między sobą wojny, także dzisiaj, a ich elementem istotnym jest deprawacja nieletnich. Tak więc wychodzi na to, że nawet wielkie imperium może się czegoś nauczyć od Murzynów.

Porównajmy to teraz z hermetycznymi formułami edukacyjnymi i werbunkowymi, które stosowane są w Polsce. Podam kilka i zostawię je bez komentarza;

Nam strzelać nie kazano

Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga
Z Bogiem i choćby mimo Boga!

Mrok tajemnic nas otacza,
Pieśń i wiara przewodniczy.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
co to będzie, co to będzie?

Do tego dodać jeszcze należy cały literacki dorobek Waldemara Łysiaka, czyli seks grupowy, cycki na wierzchu, a wszystko w wykonaniu egzotycznych dziewczyn z dalekich wysp leżących na morzach południowych.

Na dziś to tyle. Dziękuję za uwagę.

  40 komentarzy do “Powszechna edukacja i werbunek jako formuły hermetyczne czyli uczmy się od Murzynów”

  1. Powszechna edukacja zmieniła tylko proporcje ilościowe zastępując je jakościowymi.

    W XVI wieku 10 % było piśmienne, a 2% było naprawdę myślące. Dziś jest 100 % piśmienne, ale czyta 10 % a 2% czyta mądrze i myśli naprawdę.

  2. Niemcy importują islamską siłę żywą a Anglicy historyczne tureckie rozwiązania ☺

  3. W 1936 było 20 tys maturzystów. W 2019 było 20 tys doktorantów ☺

  4. Dzień dobry. Czy to aby nie odrobina kokieterii Panie Gabrielu? Jak to było możliwe? Ano tak, że odwalił Pan ogromną pracę, czytając za nas i dla nas, czytelników, ten ogrom literatury, której sami nie bylibyśmy w stanie nie tylko przeczytać, ale nawet namierzyć. Pańskie „Baśnie” to wystarczający przykład. Otóż ja sam mam się za kliniczną ofiarę oświeceniowego systemu edukacji w wersji socjalizmu realnego. I nawet jeśli wcześnie dość dostałem choroby oczu i uszu zwanej „co innego widzę, co innego słyszę”, to dotarcie do tego jak było naprawdę nie było wcale takie proste. Miałem szczęście do nauczycielek historii, które mrużyły nieco oko wygłaszając te oficjalne, wymyślone nie wiadomo gdzie wersje naszej historii, ale to tylko utwierdzało mnie, że coś jest nie tak. No i przekazy rodzinne, fragmentaryczne z konieczności. Dopiero Pańskie książki pozwoliły mi usystematyzować sobie pogląd na historię Polski a też i na jej teraźniejszość. Sam nie dałbym rady tego zrobić, bo czytam w czasie wolnym a dla chleba robię co innego. Proszę zatem nie umniejszać swojej zasługi. W pojedynkę Szkolnictwa Jezuickiego Pan nie zastąpi, ale jak na jednego człowieka zrobił Pan dużo. Czekam na dalszy ciąg 🙂

  5. To nie kokieteria. Naprawdę. System się niespodziewanie przedziurawił i wykorzystaliśmy to wszyscy

  6. Powszechna edukacja, powszechnie ośmieszona, już wkrótce przez nikogo nie będzie traktowana poważnie, a jednak nie wpłynie to w żadnym stopniu na jej powszechność. Już obecnie jest po prostu elementem krajobrazu, który teoretycznie moglibyśmy wyciąć, ale nie wycinamy. Gdy stanie się krajobrazem w dosłownym sensie, tak, jak obecnie krajobrazem jest np. praca, zostanie wynaleziony nowy sposób na określanie poszczególnych grup człowieka. Oczywiście trudno określić dokładnie, co to będzie… ja stawiam na gry komputerowe. Będą powszechne, obowiązkowe i będą gwarantowały awans społeczny (lub przynajmniej utrzymanie). Ich cel będzie podobny do celów edukacji, o których pisze Gospodarz, aczkolwiek rozwinięty nieco w stronę poboru (przepływu) mas w kierunku rzeczywistości nieistniejących. Kolejny kroczek dalej od katolicyzmu (którego sednem jest połączenie świata widzialnego i świata, że tak powiem, zasadniczego) i jednocześnie trochę bliżej do śmierci (która jest, jak sądzę, wielkim sarkazmem w pustym pokoju).

  7. W Polsce np. publiczna egzaltacja „w temacie” znajomości języków obcych, szczególnie angielskiego z niekończącą się licytacją kto ma „prawidłowy” akcent 🙂

  8. Może i tak, ale towarzysz Knecht ma rację. Gospodarzu, jesteś znacznie prawdziwszy (a więc pokorny), gdy chwalisz się swoimi osiągnięciami. Uważam, że boisz się popadnięcia w nadmierną pychę (zapewne słusznie), więc co jakiś czas używasz liczby mnogiej. Żeby się zmitygować.

    UWAGA! ale my i tak wiemy swoje, he he…

  9. Czyli Sienkiewicz, Mickiewicz, Slowacki to platna agentura. Juz dawno mialem takie domysly. Mimo to Sienkiewicza lubie. Mickiewicz i Slowacki to heretycy, prawdziwa zaraza. Pozdrawiam kumatych.

  10. Myślę, że najważniejszą rzeczą jest względna swoboda wymiany myśli w internecie. Wiedza ma bowiem to do siebie, że zawsze gdzieś tam jest, ale trudno do niej dotrzeć, szczególnie profanom. Jesteśmy społeczeństwem zatomizowanym, brak nam organizacji, co Pan zawsze słusznie podkreśla. Internet, póki co, pozwala wysyłać komunikaty w przestrzeń kosmiczną, warto go zatem używać. Ktoś je odbierze.

  11. Coś Pan!? Gdzie to napisane?

  12. Ciekawe co trzyma w lewej dłoni ten chłopaszek znajdujący się na plakacie podlinkowanym przez Gospodarza. Pod pachą piłka, a w drugiej ręce papieros?
    Taki ukryty przekaz: najlepsza praca na świecie w British Army, bo i pograć można, popalić i inne fajne rzeczy po… robić.

  13. Nigdzie, wystarczy przeczytac a pozniej policzyc liczbe zabitych Kmicicow, Zaglobow, Laudanskich chowajacych sie po lasach.

  14. Wielcy mistrzowie przygotowali cale stosy(pokolenia) na ofiare calopalna.

  15. Chaos w Pana głowie.

  16. Chaos w Pana głowie.

  17. Mnie „pakiet zdjęć w lewym dolnym rogu jakoś kojarzy się z teledyskiem do piosenki „19”. Tylko w tym teledysku była tylko młodzież płci męskiej.

    Na tej grafice brakuje moim zdaniem skautów (czyli zwiadowców).

  18. Byli też tacy, co Młodego technika prenumerowali

  19. Dlatego wielu ludziom internet przeszkadza. Przez lata całe chcieli go zamknąć pod pretekstem walki z chamstwem w sieci

  20. Agentura to może zbyt mocno powiedziane. Powiedzmy, że byli to ludzie słabo rozpoznający imponderabilia. Nawet Henryk

  21. Tak, to jest straszne. Nie rozumieją ci biedni ludkowie, że mówiąc po angielsku z akcentem, a zawsze mówią z akcentem degradują sie już na wstępie. Im bardziej się starają, tym bardziej się degradują

  22. Dobrze powiedziane, mam na myśli to o śmierci

  23. Bez Młodego Technika zostałbym humanistą, ale sukcesy w „Szkole Wynalazców” zachęciły mnie do kierunków technicznych. Oto jak wspomniany został mój dziecięcy, innowacyjny projekt awaryjnej pompy kajakowej:

    „Samotnie, bez towarzystwa, występuje jeden projekt, w którym elementem zasysającym wodę jest elastyczny przewód rurowy nawinięty na bęben. Odwijając rurę z bębna powodujemy zassanie wody do jej wnętrza, nawijając ciasno spłaszczamy i wytłaczamy zassaną uprzednio wodę”. Znacznie później w laboratoriach spotkałem takie mikropompy.

  24. Werbunek od 16 lat w UK bierze się stąd, że w tym kraju właśnie w wieku 16 lat plebs idzie do pierwszej pracy. Sama nie wiem, który system edukacji jest gorszy: nasz, czy tamtejszy, bo dobry żaden nie jest

  25. W każdym tekście jest pokora i umiar w krytyce.

  26. Te proporcje nie mają znaczenia

    Zasada Pareto   mruga oczkiem  🙂  Znaczy proporcje ‚mówią nam’   o nas samych jako  o społeczności.

    ‚Kult Cargo’ z lewej strony płota, czort wie co z prawej.

  27. Bombowy tekst. Czy można stworzyć dziś państwo nie na bazie nauk hermetycznych, ale innych? Czy można stworzyć państwo chrześcijańskie? Teoretycznie i praktycznie.

  28. Faktycznie fajny pomysł, problem z obrotami silnika zależnymi od lepkości, imo 🙂

  29. Tak, śmierci nie ma. Chętka na apokatastaze, wiem, dziecinna i nieuprawniona. „Jeśli nie rozwiązaliśmy jeszcze spraw ludzi, nie zajmujmy się sprawami duchów” Konfucjusz. Ostrożne i praktyczne. Inżynierów, lekarzy i księży.  No tak, ale jak się leczy androidy, jakie intencje mszalne w postświecie ?

  30. Podsumujmy więc – nauki humanistyczne nie służą do kształcenia mas, ale do wyłaniania z tych mas ludzi, którzy po iluś tam latach praktykowania czarnoksięstwa w domach kultury zostaną w końcu dopuszczeni do stołu, gdzie podaje się w rżniętym szkle mocz największych szamanów naszych czasów. – dla takich kawałków lubię czytać teksty gospodarza. Pozdrawiam i proszę o więcej.

  31. Podobne pytanie: czy androidy marzą o elektronicznych owcach?

  32. „Nie jest to moja zasługa, ale prosty efekt erozji systemu powszechnej edukacji”

    Nikt z obecnych w to nie wierzy.

  33. Nie, nie podobne. Sprawdzasz, ja mówiłem od serca. Odpowiedż : nie wiem, nie jestem nawet jani czari.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.