Wrz 182014
 

Wielki pożar Londynu wiąże się cienkimi ale mocnymi nićmi w historią Czech i Polski. Ja póki co nie zdradzę w jaki sposób wydarzenie to łączy się z nami, poczekać musicie na książkę czeską, ale popatrzcie sami, a jak macie na półce dziennik Pepysa to przeczytajcie, jak to wyglądało.

Samuel Pepys był jak pamiętamy sekretarzem Urzędu Marynarki, a potem sekretarzem Tajnej Królewskiej Kancelarii. Zostawił dziennik, który obejmuje lata 1660 – 1669. Najciekawsze fragmenty zostały wydane po polsku w latach pięćdziesiątych, były wznawiane kilka razy, ale dziś nie ma już szans, by ktoś je wznowił, a o komentarzach do nich nie możemy nawet myśleć.
Wielkiemu Pożarowi Londynu poświęca Pepys kilka ładnych stron, ja skupię się na niewielu fragmentach tego opisu, na tych jedynie, które uważam za najistotniejsze.
Pożar zaczął się nad ranem 2 września i był początkowo niewielki. Paliło się gdzieś na tyłach ulicy Mark Lane. Dziewka służebna obudziła co prawda swoich państwa wielkim krzykiem, wołając – gore, wielki pożar w mieście! Ale Pepys patrząc w okno stwierdził, że nie ma się czego bać. Po czym położył się na powrót do łóżka. Rano stwierdził, że ogień jest znacznie mniejszy. I był już całkiem uspokojony.
Nie na długo jednak, bo z miasta wróciła Jane i powiedziała, że w nocy spaliło się 300 domów i teraz płonie cała Fish Street aż do Londyńskiego Mostu. Samuel Papys, słysząc to wybiegł na miasto, wdrapał się na najwyższy poziom Tower, by stamtąd oglądać pożar. Paliło się po obu stronach mostu. To jest niesłychanie dziwne, jak sądzę, bo wszak miasto przedzielone jest rzeką. Nie małą w tym miejscu i przeniesienie się ognia z jednej strony na drugą jest rzecz jasna możliwe, ale w chwili kiedy pół miasta płonie, drugie pół – tak nakazuje logika – czeka z drągami i bosakami, a także z kubłami pełnymi wody by gasić to co się ewentualnie zajmie od przenoszonych z wiatrem płonących śmieci.
Ponoć pożar zaczął się w domu królewskiego piekarza na Pudding Lane. Pepys stał na wieży godzinę i gapił się na płonące miasto. Potem zaś, zmęczony i zasmucony widokiem ludzi, którzy nie gasili bynajmniej ognia, ale „trzymali się domów, póki nie zajęły się ogniem”, przerażony widokiem gołębi, które z opalonymi skrzydłami spadały wprost w płomienie, poszedł do Whitehall, do króla. Tam rzekł wladcy i księciu Yorku, że tylko burzenie domów stojących na drodze ognia może pożar powstrzymać. Król zaś polecił mu, by udał się z tym do Lorda Majora i przekazał rozkaz królewski, by wszyscy żołnierze zajęli się burzeniem domów. Książę Yorku dodał, że on wyśle do burzenia także swoich ludzi.
Burzenie domów to jest oczywiście jeden ze sposobów walki z pożarem, ale są też inne. Ja na przykład słyszałem o polewaniu wodą. Ten mój sposób sprawdza się szczególnie w tych miejscach, gdzie woda jest blisko. Łatwo przyjdzie nam sprawdzić na mapie i licznych fotografiach, że Londyn to miejsce gdzie wody jest pod dostatkiem, przez środek miasta płynie rzeka. Mamy most, który w tamtych strasznych dniach nie spłonął wcale. Komunikacja pomiędzy jedną a drugą częścią miasta była więc czynna. Londyn to miasto beczek, jest ich tam pełno i z największą łatwością można nalać do nich wody, a następnie na wozach przewieźć w te miejsce gdzie pożar jest najgroźniejszy, albo po prostu polewać nią domy, które jeszcze nie płoną. Szczególnie jeśli się ma do dyspozycji żołnierzy Lorda Majora i księcia Yorku. Burzenie też ma sens, ale może nie od razu wszystkiego. Lord Major Thomas Bludworth kiedy usłyszał rozkaz królewski zdenerwował się bardzo. Okazało się bowiem, że większość domów już kazał wyburzyć z własnej inicjatywy, ale niczego to nie zmieniło, pożar rozprzestrzeniał się dalej. Drewno bowiem pali się bez względu na to, czy jest domem, czy stosem bezładnie rozrzuconych desek. No więc jedyny dostępny władzom sposób ratunku miasta, mienia obywateli i ich życia zawiódł już na samym początku.
Jeszcze tego samego dnia widzimy Samuela Pepysa jak obserwuje Tamizę pełną łodzi z najróżniejszym dobytkiem, jego uwagę zwracają szpinety, które mnóstwo ludzi usiłuje ratować, ładując je do łódek. Potem Samuel pływał po Tamizie wraz z żoną i przyjaciółmi i obserwował pożar, aż się wszyscy zmęczyli i poszli do pubu, który mieści się naprzeciwko tawerny „Pod trzema żurawiami”.
3 września Pepys ewakuuje swoje serwisy, złoto i wszystko co cenne, w tym zapas win i sera parmezańskiego do rezydencji lady Batten. Tegoż 3 września jedna ze służących w tajemnicy przed żoną Papes’a odwiedziła swoją matkę, za co została przez tę żonę wyrzucona ze służby, ku wielkiemu zmartwieniu swojego męża Samuela, który nawet nie próbuje ukrywać przed nami, do czego mu ta służąca była potrzebna. W opisach wszystkich kolejny dni, kiedy pożar szalał w Londynie znajdujemy wzmianki o tym, że Papys łazi za swoją żoną i prosi ją by przyjęła dziewczynę z powrotem.
Wszyscy wpływowi ludzie Londynu zwieźli swoje rzeczy do rezydencji sir W. Ridera. Dom był pełen drogich sprzętów, złota, porcelany i żywności. Pepys, zakopał swoje wino w ogrodzie, a wraz z nim ser parmezański, do którego był bardzo przywiązany. 4 września – pisze sekretarz Tajnej Rady Królewskiej – przystąpiono do burzenia domów przy Tower Street. Tego samego dnia spaliła się katedra św. Pawła. Następnego dnia ogień sięgnął rezydencji Pepysów. Wszyscy uciekli w dół rzeki łodzią, ale kiedy Papys wrócił na miejsce o siódmej rano okazało się, że dom stoi. Nie spłonął wcale, ani nie został zburzony przez żołnierzy Lorda Majora. Nie spłonął też Urząd Marynarki, za to po mieście zaczęły krążyć plotki, że cały ten pożar to sprawka Francuzów. Po obiedzie wybrał się Samuel Papys na spacer po spalonych dzielnicach. Okazało się, że giełda też się nie uchowała, kolumny zwalone posągi potrzaskane, jeden tylko sir Thomas Gresham wykuty z marmuru stał na swoim miejscu i patrzył ze smutkiem kamiennymi oczami na tę ohydę spustoszenia.
6 września Papys kupił sobie bułkę, która – o zgrozo – nie kosztowała już jednego pensa tylko dwa!
7 września kupcy już zebrali się w Gresham College, który to budynek miał zastąpić tymczasowo giełdę. Zaczęły się kłótnie, gdzie ma się mieścić Urząd Celny, bo lord podskarbi chciał go mieć w drugim końcu miasta, a nie tam gdzie stał dotychczas. Na ulicach ludzie wymyślają Lordowi Majorowi, który w swojej głupocie kazał burzyć domy, przez co wielu straciło dorobek życia.
8 września okazało się, że radny Starling, bardzo bogaty człowiek, najął do ochrony dobytku i jego ewakuacji aż trzydziestu biedaków. Zapłacił im potem 2 szylingi i 6 pensów do podziału na wszystkich. Oburzające to skąpstwo nie uszło uwagi Papysa, który już 10 września, późnym wieczorem wprost z urzędy wybrał się do żony. Nie swojej bynajmniej, ale do żony Bagwella, która nie otworzyła mu drzwi.
12 września, po wypełnieniu obowiązków urzędowych, ta wredna baba w końcu otworzyła sekretarzowi Urzędu Marynarki te cholerne drzwi. I tu pozwolę sobie zacytować obszerny fragment dziennika:

Po obiedzie w domu, wziąłem Balty’ego do Depfort i na jachcie „Bezan” odesłałem go z moim dobytkiem do Londynu. A sam do żony Bagwella, z którą zaznałem wszystkiego, czegom pragnął, ale choć wczoraj umówiłem się, że zostanę u niej na noc, kiedy już było po wszystkim, nagle zbrzydziłem sobie i rzecz, i osobę i pod pozorem , że mąż może wrócić (wysłałem go był na okręt), wstałem i wróciłem późno do domu, tj. do sir W Penna (jako, że u nas nocował Balty ze swoją żoną), i tam zastałem sir W. Penna w tym samym głupim humorze, i późno położyłem się spać.

14 września, choć Londyn jeszcze się pali, Papys ma już u siebie stolarzy i tapicerów, którzy ustawiają na nowo meble i wieszają kobierce na ścianach. Ani urząd, ani jego dom nie został przez płomienie tknięty. Urzędnicy i radni jeździli po płonącym Londynie i pływali łodziami po Tamizie obserwując kataklizm, ale poza tym, zajmowali się ratowaniem swojego dobytku, zakopywanie sera parmezańskiego i wina w ogrodzie i doprawdy nie mieli innych zmartwień. 15 września Pepys napisał 30 listów i rozkazów, a kapitan Cocke powiedział mu, że roczny czynsz ze spalonych domów wyceniono na 600 tysięcy funtów. Rozumiem, że po odbudowie czynsz ten został podniesiony.

Jak się to wszystko łączyło z Czechami i Polską przeczytacie niebawem w książce pod tytułem „Niedźwiedź i róża czyli tajna historia Czech. Tom I”. Nie mogłem niestety zmieścić wszystkiego w jednym tomie, bo nagle jak diabły z pudełka zaczęły wyskakiwać różne tematy, których doprawdy nie sposób pominąć. Wszystkie oczywiście związane z historią Polski.
Na razie zapraszam na stronę www.coryllus.pl gdzie mamy nowe książki, a także komiks o kampanii wrześniowej pułkownika Stanisława Maczka, późniejszego generała. Fantastyczną książkę o Kresach autorstwa Tomasza Antoniego Żaka, reżysera i dyrektora teatru „Nie teraz” oraz kolejny numer Szkoły Nawigatorów oraz kwartalnika Tatry.

Od dzisiaj czynna jest też wystawa rysunków Tomka Bereźnickiego

http://www.rajska.info/o-bibliotece/zapowiedzi-wydarzen/icalrepeat.detail/2014/09/18/991/-/wystawa-rysunku-berenicki-2014.html

Byłbym zapomniał, książka Tomasza Antoniego Żaka została nominowana do nagrody im. Józefa Mackiewicza

  10 komentarzy do “Pożar Londynu. Omówienie relacji Samuela Pepys’a”

  1. Ludzi zginęło kilkoro a szczury roznoszące dżumę wszystkie 😉

  2. Dżumę roznosili wtedy Holendrzy, nie szczury.

  3. Skutkiem pożaru była eliminacja pozostałości katolicyzmu (z tego co pamiętam 90% kościołów spłonęło lub zburzono), a związek z Czechami to pewnie podatek węglowy.

  4. off topic:
    „Zmiany w TV Republika. Odchodzi Bronisław Wildstein. Nowym naczelnym Tomasz Terlikowski”
    hehe no to sie bedzie dzialo – „licencjonowana TV Trwam” – cos dla niepokornych, patriotow i nawet dla „katolikow telewizyjnych” 😛
    Nastepnym krokiem w karierze Terlikowskiego bedzie nagranie covera Genesis „Jesus he knows me” 😀

  5. To uzależnienie Pepysa od pani Bagwell, czasami „o wielkich ludziach imperium pisano tak: „autor hymnu imperium A.C.Benson wyznał w swoim dzienniku -dla mnie problem seksualny nie istnieje; podróżnik W.Thesiger -seks dla mnie w ogóle się nie liczył i nie miałem problemów z samotniczym życiem na pustyni; gen Gordon w wieku 14 lat chciał zostać eunuchem; marszałek Montgomery po prostu usiłował w sobie tłumić impulsy seksualne, podczas debaty w Izbie Lordów poświęconej legalizacji homoseksualizmu zaproponował określenie wieku od którego byłoby to dozwolone na 80 lat; C.Rhodes który przyłączył do imperium rozległe tereny Afryki nigdy się nie ożenił i nie przejawiał zainteresowania seksem w żadnej postaci; podróżnik H.M.Stanley ożenił się dopiero w w wieku lat 51; twórca skautingu R.Baden – Powell w 55 roku życia;gubernator lord Milner w wieku 67” itd (J.Paxman „Anglicy.Opis przypadku” – oczywiście opis prześmiewczy)

  6. ‚katocelebryta’, on się tym szczyci… łał. Tyle dobrego że

    Z innej beczki – ktoś wie kim w ogóle jest ten gość który wysiudał Wildsteina z Tv Rep? Jak w kawale, dwie relacje-trzy nazwiska:
    „Według PL mediów Bronek Wildstein nie mógł sę dogadać z Lucjan Siwczykiem, Lucjanem Szewczykiem oraz Lucjanem Osiwczykiem.
    #truestory”

    Chyba jednak Siwczykiem, ale jak na inwestora w branży mediów (i to takiego który postawił to TV Republika a teraz zadecydował o jego patroszeniu) bardzo o gościu cicho w mediach. Pojedyncze zdjęcia, jakiś staaary wywiad.

  7. *Tyle dobrego że okazuje się z różnych źródeł że nie tylko nam tu takie katocelebryctwo się nie podoba, i zazwyczaj sprowadza się to do tych samych powodów.
    Chyba że autor albo iluś stałych czytelników prowadzi anonimowo kilka fanpejdży na fb, ale chyba jednak nie.

  8. Katocelebryta – chodzi o Terlikowskiego? Facet jest tak niewiarygodny medialnie, że psuje tylko wizerunek prawej strony. Nie byłem w stanie nigdy przeczytać z przyjemnością choćby jednego jego tekstu – zawsze mnie odrzucało. On i inni tego typu, choćby Korwin, będą momentami pompowani dla hecy, czyli dla zamieszania na rynku medialno-politycznym. Gdyby Terlikowski był materiałem na prawdziwą gwiazdę, prawdziwego giganta, nigdy by go nie zaprosili do Szaletu Wojewódzkiego.

  9. Tak, Terlikowski w zalinkowanym materiale sam określa jako katocelebryta. To jest bardzo celne określenie ale nie jest to komplement; fakt że on się tym szczyci (a nie wstydzi) pokazuje skalę problemu z tym panem.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.