Mar 022018
 

Zanim przejdę do spraw ważnych chciałbym żebyśmy wszyscy wspólnie zastanowili się nad porządkiem jaki od dawna przestał panować na naszym portalu. Ponieważ ja dość łatwo, po dziewięciu latach pisania dzień w dzień i komentowania, odgaduję o co komu chodzi, opowiem teraz o tym w słowach prostych i klarownych. Dobrze radzę, by wszyscy mnie posłuchali.

Nie chcę, żeby Szkoła nawigatorów zamieniła się w śmietnik, gdzie będą wrzucane stare teksty, linki, odnośniki, bez śladu refleksji. Nie piszę tego do Toyaha, który ma teraz różne kłopoty i radzi sobie jak może, ale do bosona. Ja doskonale wiem o co ci boson chodzi i dlaczego umieszczasz tu po trzy teksty dziennie. Jak pewnie jednak zauważyłeś, nie przynosi to spodziewanego efektu, przeciwnie wywołuje zażenowanie i zakulisowe dyskusje, o których cię tu informuję, żebyś miał świadomość błędu, który popełniasz. Nie rób z tego portalu śmietnika – taka prośba. Jak chcesz coś napisać. To po prostu to napisz, weź się do roboty i napisz. Proszę Państwa – uwaga do wszystkich – jeśli komuś się zdaje, że wystarczy umieścić tu cokolwiek, żeby zyskać cień popularności, ten się myli. Ja tu pracuję codziennie, tak jak przez dziewięć lat pracowałem na blogu w salonie i na swojej stronie, a do tego piszę i wydaję książki. Jest mi niezmiernie przykro, że jedynym efektem tej pracy jest to krępujące złudzenie – a skoro jemu klikają, więc jak wrzucę jakieś gówno to i do mnie przyjdą. Tak się nie robi. Strategia zdobywania czytelników nie zna słowa skróty. Dobrze, żeby wszyscy to sobie to zapamiętali. Teraz Maryla. Nie życzę sobie, by były tu linkowane jakiekolwiek teksty z salonu24, ze szczególnym wskazaniem na teksty mistrza pługa. Mistrz pługa dostał ode mnie propozycję pisania w Szkole Nawigatorów, napisałem do niego list i poprosiłem, żeby się już na mnie nie gniewał. Odpowiedział mi na to wysyłając całą listę grzechów i zaniechań jakie wobec niego popełniłem, a na koniec tego listu dał mi ostrzeżenie i naukę. Ja to sobie przeczytałem i dobrze zapamiętałem. Jak to się dawnymi laty mawiało – i do łoża, i do stoła, jeden tylko raz się woła. Ja oczywiście nie jestem taki zawzięty, ale nie ma mowy o tym, by linkować tu teksty z salonu, szczególnie po tym co on mi napisał. Tak więc jeśli chce pisać w Szkole nawigatorów, powinien mistrz pługa, założyć sobie tutaj blog. Jeśli z jakichś powodów nie chce, niech robi klikalność Jankemu.

Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieli co mam na myśli i dostosują się do moich próśb. Wątek zaś ten, jako poboczny, nie będzie komentowany. A kolega boson, nie będzie się do wieczora dopytywał o co mi chodzi, ale tak wiecie, naprawdę, bez ściemniania.

Idźmy dalej. Wczoraj nagrywałem u Michała różne materiały. Reklamowałem między innymi film Grzegorza Brauna. Był to ostatni raz kiedy reklamowałem ten film. Mam też prośbę do Grzegorza, żeby już nie czuł się zobowiązany i nie wspominał o mnie i moich wydawnictwach, w swoich publikacjach. Dziękuję mu za wszystko, co dla mnie zrobił, ale już wystarczy. Dlaczego tak? Zajrzałem sobie wczoraj na stronę wydawnictwa 3 DOM, gdzie reklamowane są książki Patlewicza i tego drugiego. Przeczytałem też co napisał wczoraj nasz nieoceniony Wolfram na temat zakresów działań wydawnictwa Zona Zero, które za dotacje państwowe drukuje książki Magdy Ogórek. Mamy oto zespół cały bytów propagandowych, który rozciąga się od Magdy Ogórek poprzez Marcina Rolę do Grzegorza Brauna promującego zarówno Patlewicza, jak i tego drugiego, Pana Nikt. Sprawdziłem też jak wygląda oferta tych wydawnictw i ile tam jest produktów. A także kto prócz postaci tak kontrowersyjnej jak Grzegorz Braun, promuje jeszcze te książki. Otóż czyni to profesor Jan Żaryn. Ciekawie brzmią słowa, a jakich to czyni:

Zachęcam do czytania książki pana Radosława Patlewicza. Po pierwsze dlatego, że jego podręcznik nie przypomina żadnego z dotychczas wydanych, i nie dlatego, by autor kompromitował się nieznajomością faktów. Należy on do zupełnie innego środowiska ludzi niż metodycy szkolni, pracownicy ministerialni, nauczyciele, edukatorzy np. IPN czy autorzy podręczników. Jest propozycją zewnętrzną w stosunku do świata dydaktyki, który od dziesięcioleci narzuca cele kształcenia i wychowania młodzieży. Szkoła polska składa się oczywiście z wielu wybitnych nauczycieli historii, ale jakże wielu z nich – z racji gonitwy za programem – nie jest w stanie poruszyć szarych komórek swoich podopiecznych, by wykazały się jakimkolwiek „aktem strzelistym” czy odchyleniem od normy interpretacyjnej. Ten podręcznik jest skierowany do uczniów, którzy – po jego lekturze – będą mogli wzbogacić lekcje historii swoim intelektualnym sprzeciwem, swoją porcją pytań, wątpliwości i niestandardowym widzeniem przeszłości Polski. I o to chodzi!

A teraz Grzegorz Braun:

Nie wiem, czy ktokolwiek już tak pisał u nas o geopolityce: z tak okrutną (aż do sadyzmu) szczerością – na którą pozwolić może sobie tylko człowiek całkowicie wyzbyty poprawiających samopoczucie złudzeń, a jednocześnie niepodlegający politycznym uzależnieniom odejmującym śmiałość. Z tak kompletną dezynwolturą – do której pełną legitymację daje tylko nieprzeciętna erudycja, kultura literacka i żelazna logika analizy. (…)

Pan Nikt jest żołnierzem Wielkiej Polski– żołnierzem z własnego zaciągu, samotnym szermierzem, a nie kondotierem użyczającym niebagatelnych zasobów swego intelektu tej czy innej sitwie, temu czy innemu mocodawcy. W jego osobie polska polityka zyskała jednego z najtęższych analityków, a polska literatura polityczna jedno z najlepszych piór

 

Ja niestety nie posiadam w sobie aż tylu talentów, ile łączą w jednym ciele Patlewicz z panem Niktem, powiem więc tylko wprost co myślę – to jest próba narzucenia przez urzędników, byłych funkcjonariuszy i akademię sposobu narracji, całej tej grupie zwanej prawicą. Po czym ja to poznaję? Po seplenieniu Patlewicza. Tak już bowiem jest, że jeśli za coś biorą się organizacje, których korzenie tkwią hen, hen, w Polsce ludowej, dokonują one selekcji negatywnej. Równają, jak to mówi, do siebie i sądzą według siebie. Jestem szczerze zdziwiony tym, że uczestniczy w tym Grzegorz Braun. No, ale widocznie musi. Jeśli ktoś nie rozumie o czym piszę, wyjaśniam łopatologicznie – w normalnych warunkach, to Patlewicz przypieprzałby ile sił, by reklamować i sprzedawać Brauna, a nie na odwrót. To talent bowiem musi być promowany, a nie beztalencia za pomocą wynajętego talentu. Tak działa świat rzeczywisty, z którym nie mamy do czynienia, niestety. Grzegorz Braun bowiem nie osiągnął jeszcze żadnego sukcesu, on jedynie dał znać, że może osiągnąć sukces i natychmiast został wprzęgnięty w machinę propagandową, złożoną z ćwoków, którym się zdaje, że są demiurgami zmieniającymi świat.

Chciałem też, rzec słowo o sposobie promowania tych autorów. Jak czytam – żołnierz z własnego zaciągu, to myślę – onanista. I nic tego nie jest w stanie zmienić. O tym komu swojego intelektu użycza Pan Nikt orzekał nie będę, bo Grzegorz Braun wie to lepiej ode mnie.

Teraz uwaga do wszystkich, także do troli, którzy ostatnio pojawiali się zarówno w Szkole nawigatorów, jak i na stronie coryllus.pl. Zwróćcie łaskawie uwagę na dysproporcję pomiędzy ilością produktów, na stronach wymienionych wydawnictw, a ilością nagrań i festynów z udziałem promowanych tam autorów. Zwróćcie też uwagę jak ta proporcja wygląda w naszym przypadku. O sposobie finansowania tamtych mówił już nie będę, bo wszystko jest jasne. Niech więc, po zbadaniu tej sprawy, nikt tu nie przychodzi i nie pieprzy mi o jedności prawicy. Niech wszyscy też zwrócą uwagę na to, jak wyglądają próby stworzenia środowiska tam i u nas. To jest rzecz najważniejsza, bo jak sądzę, kiedy już nam się uda stworzyć to środowisko, zostaniemy zaatakowani. Wszyscy, którzy mają zamiar pisać i wydawać u mnie książki, muszą mieć tego świadomość. Teraz sprawa najistotniejsza. Przygotowujemy się do wydania ważnych bardzo książek, wszystkie one ukażą się w serii gospodarczej. I teraz tak – jeśli zauważę cień, choćby inspiracji pochodzącej z naszych książek u kogokolwiek z wymienionych tu osób, zajmiemy się w Szkole nawigatorów analizą treści prac profesora Żaryna. Nie Patlewicza, nie pana Nikta, a właśnie profesora Żaryna. I wtedy dopiero okaże się, co to jest zewnętrzna propozycja w stosunku do świata dydaktyki.

Wątek ten uważam za szalenie ważny, dlatego będę kontynuował go jutro. Teraz słów kilka o ogłoszonej wczoraj ofensywie. Niestety zabuksowała na samym początku, w drukarni epidemia grypy, a więc nie było komu okleić naszych książek. Przyjadą dopiero w przyszłym tygodniu. Tak to bywa. Nie martwmy się jednak, bo wszystko będzie dobrze.

Na koniec umieszczam tu nagranie promujące książkę Hani, nominowaną do Nagrody Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy.

 

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

 

Zaczynamy sprzedaż nowego, specjalnego numeru Szkoły nawigatorów, poświęconego protestantyzmowi. Numer w całości złożył i przygotował do druku nasz kolega Rotmeister. Wykonał wielką pracę. Cześć mu i chwała. Dziś w sklepie znajdzie się także książka eski o architekturze drewnianej.

Michał zaś zmontował moją pierwszą pogadankę nagraną w jego sklepie. Niebawem będzie kolejna. A potem następne. Na ile czas pozwoli oczywiście.

Oto link https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”. W sprzedaży jest już także książka „Czerwiec polski” zwana tu książką o pluskwach

Michał zmontował kolejne nagranie, które niniejszym prezentuję

https://www.youtube.com/watch?v=5cXv6kzVA9A

 

  146 komentarzy do “Próba monopolizacji rynku treści”

  1. Cóż poradzić, Pisałem Ci to wcześniej. Braun się ożenił i zepsuł. Ja moje dzieci historii uczyłem i będę uczył sam. Po kluczu. Podobnie jak (jak Bóg da) wnuki, tylko z tymi zacznę dużo wcześniej. Nauczę ich też sceptycyzmu i umiejętności odróżniania pisarzyny od pisarza.
    Cieszę się, że porządkujesz sprawy na blogowisku, choć nadal masz na niej więcej kibiców niż chętnych do pracy.
    Zagadnąłem wczoraj czy nie chcesz do dystrybucji (za darmo, cały zysk na SN), paczki tomików moich wierszy, które leżą sobie dość długo na dnie szafy. Proszę o odpowiedź. Bez żadnej otoczki czy tłumaczenia. Proste „Tak”, „Nie” lub „może kiedyś”.

  2. Dobrze, mogę to wziąć, ale i tak coś ci muszę zapłacić.

  3. Dzieki! Pogadanka o ksiazkach z Historii Gospodarczej swietna.

    Skrot: „wydalem ksiazke o wolowinie, wydalem ksiazke o pluskwach , i wydalem ksiazke o zlodziejach. A bedzie gorzej…”  :)))

  4. Wiem, nie wolno psuć rynku.
    zapłacisz jak sprzedasz

  5. Już wyjaśnione, mam nadzieję:)

    .

  6. masz w domu logopedę to wiesz lepiej, ale mnie się wydaje , że Patlewicz zwyczajnie skrzeczy jak skrzeczał taki jeden socjalista z Pruszków – Ostoja tj Ryszard Bugaj.

    Skąd u nich ta wada wymowy, nie typowa dla Polaków. ? Wada typowa u innych

  7. Tadam 🙂

  8. Wyraził Pan dziś wszystko co miałem na myśli wczoraj tylko nie potrafiłem tego napisać w tak poczytny jak Pan sposób…

    Teraz słowo o tym całym Żarynie…

    Wczoraj ten człowiek dokonał bowiem w kilku słowach demaskacji za kogo się uważa. Otóż z okazji wczorajszego wiadomego święta, podczas której to okazji po znanych i oklepanych frazesach na temat naszych bohaterów którzy już nie żyją (przez co nie mogą się już bronić przed socjalizmem) nastąpiło masowe grillowanie własnych ćwierćgęsków przez całą tę „niepokorną” masę ałtorytetów (samozwańczych bohaterów naszych czasów), Pan Żaryn bez cienia krępacji wyznał do kamery za co „jemu też się należy”… Dosłownie go nie zacytuję bo nie pamiętam, ale sens wypowiedzi dobrze sobie zapamiętałem. Wyznał on bowiem tym swoim charakterystycznym tonem (ala Targalski) nie znoszącym sprzeciwu, że pamięć o wyklętych może być dziś czczona dzięki niemu. Nie powiedział tego wprost ale zasugerował że gdyby nie tacy jak on to Polacy nie poznaliby ich historii, i nie byliby zdolni do oddania im należnego szacunku. Nie wymienił przy tym rzecz jasna żadnego nazwiska. Jednym słowem Pan Żaryn mianował się na kapłana tego kultu, który będzie co roku obrzydzał pamięć po tych dzielnych ludziach, w stylu który najlepiej oddaje owa  konstrukcja (pomnik) przypominający szafki buchnięte z szatni jakiejś siłowni.

    A jeśli biedny Pan Patlewicz myśli że Żaryn go adoptował na swojego następcę to się grubo rozczaruje. Ma on bowiem z tymi treściami które stąd pobiera stanowić tło dla tych którzy go pogłaskali. Tło dostatecznie marne i nudne by tacy jak Żaryn mogli na jego tle błyszczeć jak gwiazda betlejemska. Chodzi oczywiście o obrzydzenie owych treści szerszej publice (skoro unieważnić ich niepodobna), zaczynając od uczniów. Taki bowiem nieświadomy licealista (wspominałem wczoraj jak brzmi ten cały Patlewicz) zapoznawszy się i znudziwszy kolejną nudną pozycją nie będzie już chciał sięgnąć po ten sam temat…

    Zaczęła się próba wrogiego przejęcia owoców ciężkiej pracy Szkoły Nawigatorów. Dobra wiadomość to taka że będą musieli kiedyś zapłacić swoimi legendami za to że te treści ukradli. Słup Patlewicz ich nie ocali… Prawda na końcu zwycięży, a ich nazwiska trafią do prawdziwej strefy zero.

  9. PS… Ciekaw jestem czy ta laudacja Żaryna to zapowiedź wciśnięcia cegły Patlewicza do szkół. Bo jeśli tak to zapowiada się naprawdę ciekawie 🙂

  10. Witam.

    Nie wiem skąd u mnie przekonanie, że pan Grzegorz Braun jest poza konkurencją w tym przedstawieniu. Może z tego powodu, że kandydował na prezydenta, a jak wiadamo (vide 5x Trump) nigdy nie wiadomo kiedy ktoś zostanie prezydentem.

    Pozdrawiam

  11. Drogi Coryllusie, na rynek treści, jak wcześniej na inne rynki, wdziera się nowe pokolenie absolwentów wyższych szkół gotowania na gazie ew. akademii namaczania w proszku do prania (choć formalnie mogą być nawet po UJ). To nowy typ ludzi, którego nie znamy. Bezczelni, jak ich to dawniej określano: „inżynierowie zawsze do przodu”. To tacy jak oni położyli Barrings Bank czy doprowadzili do skraju bankructwa Societe General. W Polsce zdobywali dla Funduszy Emerytalnych martwe dusze czy robili za słupy w piramidach finansowych. „Znajomi z dyskoteki” Panowie Nikt. Skąd się biorą? Po prostu producenci koszulek patriotycznych dywersyfikują źródła przychodu – wchodzą w rynek treści, wydawnictwa, i potrzebują słupów do produkcji tych treści. To jest szansa dla Patlewicza czy Pana Nikt (i, nie łudźmy się, legionu innych) a Braun to firmuje bo mu wydają „jego” Magna Polonię i w zamian za to bierze udział w akcji promocyjnej tych wydawnictw. Twoją przewagą, drogi Coryllusie, jest już funkcjonujące wydawnictwo a Twoja wczorajsza zapowiedź nowości co miesiąc jest najlepszą linią obrony. Kto tak naprawdę kryje się za tym biznesem patriotycznym to się chyba kiedyś dowiemy. Boli tylko to, że ci rzekomo „nasi” tak łatwo wpisują się na listę podwykonawców.

  12. :)….

    .

  13. Pan Grzegorz, zdaje się, spełnia swoje życzenie – niech rozkwita tysiąc „kwiatów”. Niczym ogrodnik sadzi kwiaty na rabaty.

  14. Żaryn może uważać się za kogo zechce – ale fakty są takie, że „ktuś” trochę lat temu wyznaczył go do przejęcia i skanalizowania pojawiającego się zainteresowania żołnierzami wyklętymi, co by na tej bazie nie wyrosła jakaś nadbudowa zagrażająca przewodniej roli PiS

  15. w uzupełnieniu: – nie są to moje domysły, ale wnioski z „obserwacji uczestniczącej” (próby włączenia się do organizacji obchodów 1 marca przez organizacje bez pisowskiego certyfikatu)

  16. Mam pytanie do Gospodarza. Bo muszę coś wyjaśnić. Czy telewizja w realu24.tv gorzej się nadaje do promowania Pana książek i gawędy niż w polsce.pl? Albo inaczej, czy rozmawiając z Marcinem Rolą miałby Pan mniejszą swobodę wypowiedzi niż rozmawiając z Józefem Orłem? Przerywałby i wtrącał się raczej mniej. Pytam zupełnie poważnie, bo nawet jeśli celem działania real24 jest moderacja prawicowego nurtu pobocznego, to tak samo celem działania tv braci Karnowskich jest moderacja prawicowego nurtu głównego. Ale skoro taka jest rzeczywistość, to chyba to nie ma znaczenia i idąc wbrew temu trzeba się promować gdzie się da, jeśli tylko się da? Tak przynajmniej zrozumiałem Pana wielokrotne apele tutaj, żeby czytelnicy bloga pomagali w tej promocji.

    No i teraz jak napisałem kilka dni temu do real24.tv maila, żeby zaprosili Pana na spotkania (tak jak robią to np. z K. Karoniem), bo zapewni Pan tam niespotykaną wręcz jakość narracji – to nagle tu na blogu następuje napiętnowanie real24.tv z czynną pomocą niektórych czytelników. I czuję się trochę jak ten głupi, co chciał pomóc, a nagle został sam z łopatą w łapach, kiedy reszta się śmieje z kopaczy pijąc piwo na ławce i rozprawiając o sprawach wyższych. Ja z tego wyciągnę naukę, niemniej czy tylko ja mam wrażenie, że to jakieś wybiórcze traktowanie spraw? Mam nadzieję, że mi Pan to wytłumaczy albo przyzna, że to trochę podwójne standardy. I w ogóle nie dotykam tu kwestii pana Patlewicza, którego sprawa jest dość oczywista.

  17. Jak Pan myśli dlaczego oni mnie, mimo tego, że napisałem 15 książek, do tej pory nie zaprosili, a Patlewicza, który ma jedną skompilowaną książkę tak? Doceniam pańskie wysiłki, ale rzeczywistość jest trochę inna niż się Panu zdaje. I nic nie jest proste

  18. Raczej sadzi las, żeby ukryć liść. Liść prawdy i jakości, co jego i innych w oczy kłuje. Ale nie wie, że to jest liść radioaktywny, co świeci w ciemności. I to nie światłem odbitym…

  19. Drogi Gabrielu.

    Napisałem notkę na Salonie24 po rocznej przerwie gdyż uznałem, że trafiłem na coś istotnego, co w całej nawalance ostatnich tygodni jaką żyje Polska nie jest znane.

    W mojej notce, tak jak i w innych zachowanych na Salonie24 nie ma mowy o naszym konflikcie. Dla mnie to była sprawa zamknięta. Zamknięta przez Ciebie.

    Ponieważ jednak teraz wywołałeś mnie do tablicy muszę się do tego ustosunkować. Robię to na Twoim blogu, bo idiotyczne by było gdybym robił to na blogu na Salonie24, miejscu gdzie znajduje się obecnie zupełnie inna publiczność niż u Ciebie, gdzie o mnie napisałeś.

    Podstawowym powodem dla którego nie założyłem sobie bloga na Szkole nawigatorów jest to, że niezgoda między nami zaczęła się od tego, iż opisałeś mnie jako idiotę, a uargumentowałeś to moimi rzekomo słowami, które były dokładnie zaprzeczeniem tego co faktycznie napisałem na swoim blogu.

    Złożyłem to wtedy na karb Twojego zmęczenia i niezrozumienia tego co napisałem. Byłem pełen dobrej woli i założyłem, że nie zrozumiałeś o co mi chodziło, gdyż przeczytałeś moje słowa po łebkach.

    Zamiast jednak wyjaśnienia nieporozumienia, obecnie również robisz ze mnie idiotę, co niestety ZMUSZA mnie do zabrania głosu. Możesz mi bezkarnie zarzucać cokolwiek, ale tylko pod warunkiem, że będziesz trzymał się faktów.

    Napisałeś dzisiaj:

    Mistrz pługa dostał ode mnie propozycję pisania w Szkole Nawigatorów, napisałem do niego list i poprosiłem, żeby się już na mnie nie gniewał.

    Nie mam dostępu do mojej poczty, jednak postarałem się zarchiwizowane wszystko co dotyczyło mojej przygody blogerskiej. Jest w moim archiwum także mail od Ciebie z 15 maja 2017.

    W odpowiedzi na to co napisałeś dzisiaj, muszę go zacytować w całości:

    Chcesz mieć bloga ze swoimi tekstami z SN na naszym nowym blogowisku? Będziesz mógł wrzucać normalnie teksty i komentować

    G

    Trudno to nazwać listem. Widziałem już w życiu dłuższe sms-y. Nie widzę też w nim żadnego śladu przeprosin. Nie ma tam też słów „proszę” czy „gniewał”. Jest to jedynie bardzo oschłe zaproszenie. Takie od niechcenia. Niezbyt mnie ono zachęciło.

    Kontakt z pocztą utraciłem gdzieś pod koniec zeszłego roku. Jeśli potem faktycznie napisałeś do mnie pojednawczy list proszę o informację kiedy. Poproszę zaufaną osobę w Polsce o sprawdzenie.

    Na Twojego maila bez tytułu odpisałem faktycznie długiego maila. Czy była to lista grzechów i zaniechań?

    Przypomniałem Ci dokładnie z cytatami jakie słowa padły pod moim adresem, jak i przytoczyłem moje słowa które brzmiały zupełnie inaczej niż to przedstawiałeś.

    Gdy prosiłem Cię żebyś nie robił ze mnie durnia, odpowiedziałeś zarzutami, że jestem proprawosławny (bo znam osobiście jakiegoś Serba), że twierdzę że skończyłem studia na Wydziale Architektury, oraz zarzuciłeś mi że nie umiem rysować, a więc w domyśle jestem mitomanem i oszustem. Zrobiłeś ze mnie nieudacznika, bardzo Ci dziękuję.

    Ze swojej strony zaproponowałem Ci, że mogę przedstawić dyplom. Byłem też rozczarowany, że pozostawiłeś bez komentarza zarzuty w wulgarnej formie jednego z Twoich stałych bywalców. Moje rozczarowanie wynikało z tego, że znając mnie osobiście powinieneś wiedzieć, że były kuriozalne. To Ty jako gospodarz powinieneś interweniować w takim przypadku, a nie czekać aż weźmiemy się za łby pod Twoim blogiem. Mnie takie zabawy nie interesują.

    Na koniec życzyłem Ci sukcesów i poprosiłem Cię o refleksję, odwołanie przypisywanych mi wbrew faktom idiotyzmów i słowo przepraszam. To słowo nigdy z Twojej strony nie padło.

    Nie zgadzam się więc byś publicznie twierdził, że mnie przeprosiłeś. Kolejny raz zamiast sytuację załagodzić, jedynie ją pogarszasz. Tym razem robiąc ze mnie obrażalskiego bałwana, który nawet przepraszany wciąż pokazuje focha.

    Jeżeli dalej będziesz fantazjował na temat naszej korespondencji, będę zmuszony zwyczajnie ją opublikować na Salonie24. Wolałbym tego uniknąć, bo ani to nie jest jakoś fascynujące dla osób postronnych, ani nie ma większego sensu. Nie mogę jednak pozwolić byś pisał na mój temat nieprawdę.

    Co do linkowania mojej ostatniej notki na Salonie24 to muszę tu powiedzieć wyraźnie, że dowiedziałem się o tym po fakcie. Każdy może linkować moje notki i jest mi bardzo miło, że pani Maryla uznała ją za na tyle ważną, że to zrobiła. Nie był to żaden spisek, by odebrać Ci czytelników, ani jakaś forma wrogiej wobec Twoich projektów działalności. To że do tego doszło nie daje Ci prawa do konfabulowania na mój temat.

    Gdybyś naprawdę chciał bym u Ciebie pisał, wystarczyłoby z Twojej strony jedno słowo przepraszam. Jedno ale wyraźne. Ty jednak wolisz pisać, że szczególnie mnie nie wolno linkować z Salonu24! Akurat mnie, naprawdę?

  20. Ja już nie mogę niczego pogorszyć, ja już wszystko zepsułem. To koniec.

  21. Problem polega na tym, że ten jakby nie patrzeć inteligentny facet uwierzył w ten pic i ma czelność tę swoją wiarę firmować krwią bohaterów… Czyli on nie tylko tak uważa, ale będzie to egzekwował z całą bezwzględnością własnej manii wielkości… Każdy kto zacznie podważać jego autorytet zostanie wrzucony do wora bezcześcicieli pamięci wyklętych… On już się tak zagalopował że zaraz nam w ustawie zapiszą że to on dowodził podziemiem niepodległościowym. Przecież już dziś łączy się w ceremoni odznaczania za zasługi dla Polski tych co krew przelali z tymi co atrament wylewają.

  22. Żaryn to ten, co synalka wcisnął na posadkę, jak tylko DZ wygrała? Odsyłam na ławkę takich suflerów, nie czytam, zamilczam.

  23. Wczoraj Cenckiewicz na fejsie popełni wpis, że nikt przy święcie J. Kurtyki nie wspomina, a przecież to on jest ojcem tego święta. Kłótnia w rodzinie? Swoją drogą jakiego ten Żaryn ma zdolnego syna. Coś tam młody Żaryn pisał u Karnowskich i naraz bęc – rzecznik prasowy u Mario Kamińskiego. Od dziecka wiedział, że chce być urzędnikiem państwowym 🙂

  24. Jak wolisz.

    Można by pomyśleć, że to ja sprawiłem Tobie przykrość.

  25. To nie „posadka” tylko funkcja dla osoby, która to osoba nie może być znikąd.

  26. niech się Żaryn nauczą akcentować polskie wyrazy tak jak je należy akcentować, ze względu na te akcenty typu „lo -GI -ka” zamiast poprawnie „LO -gi -ka” nie mogę go słuchać, mówi jak ziomal a nie trybun, za którego się uważa.

  27. No to jest dobre pytanie. Bo ktoś dla nich ważny im kazał albo go polecił – jak podejrzewam. I naprawdę ja wręcz fizycznie czuję Pana frustrację i wkur… nie widząc te kolejne sytuacje, sterowane przez kogoś wbrew wszelkiej logice czy jakości. Że taki Jan Żaryn a co jeszcze gorsze (o zgrozo) Grzegorz Braun mówi publicznie, że taki chłoptaś Patlewicz jest PIERWSZYM odważnym co pisze o historii czy gospodarce.  Człowiek, który wygląda i zachowuje się dokładnie jak mistrz świata negatywnej selekcji. Tak jakby Pan nie istniał (a dla Brauna co gorsze przestał istnieć nagle? demencja?) To wszystko jest tak straszne, że pozostają tylko dwa wyjścia jeśli chce się dalej robić to samo – można sobie strzelić w łeb albo ubrać cholernie ciężką zbroję. I ja wiem, że Pan robi to drugie na całe szczęście dla nas, nie mówiąc już o samym Panu.

    Tyle że – jeszcze raz – wpolsce.pl też gości różnych ludzi i większość z nich może tam być podesłana, bo jakość ich przekazu i treści nie różni się zasadniczo od p. Patlewicza. Ale co nam pozostaje – w sensie Panu i ludziom, którzy się z Panem zgadzają. Robić swoje i olać to co tam się dzieje, wykorzystać do swoich celów, jeśli tylko da jakiś efekt. I to mam na myśli.

  28. Gabriel Maciejewski, himself: „…ja już wszystko zepsułem. To koniec.

     

    Zgadza się.

     

    Amen i do niewidzenia z panem Gie Em.

  29. Znów to samo.

    Nie babrajmy się w szczegółach, bo grzęźniemy jak osóbówka w błocku.

    Synalek via tatuś dostał sowicie opłacaną fuchę, furda z kwestiami certyfikatów, ważne, że rośnie nam dynastia czarneckich (sic!), żarynów i innych misiewiczów anegdotycznych. Młody nie jest znikąd. Ma nazwisko. I chyba dyplom. Tak generuje się kasta. Wybrańcy. Budżetówka lux. Ledwo wybrani – kradną. Szabrują środki, które wcześniej jumają z moich ciężko zarobionych pieniędzy, vide bizantyjskie wydatki na kartach służbowych szyszodników i maciarewiczów. Więcej Pana Boga i Niezłomnych, a tak to od PO nie różnią się niczym. Skarcę ich w wyborach, po złości zagłosuję a i na mikrocefali. Ulało mi się na tych …………………..

    A ad rem: jesteśmy w d.pie, jak pisał Kisiel. Rząd DZ pcha Polskę w pacht Żydom. Suplikanci pojechali w te pędy do Izraela tłumaczyć się, suwerenność srelność. Zostaje edukować siebie i progeniturę, nadwyżki finansowe lokować w bezpiecznych miejscach, inwestować w edukacje – książki Gospodarza np. Reszta jest milczeniem.

  30. zazdrość  cię zżera? zrób chociaż 1/1000 tego co on.

  31. Gratulacje dla Pani Kossobor i dla Kliniki Języka i dla Tego/Tej, który/a zgłosiła Zielone rękawiczki do konkursu.

    Co do historii opowiadanych przez p. Patlewicza i jego wadzie wymowy. Nie da się historii traktować poważnie, gdy jest opowiedziana w ten sposób. Już nie wnikam w sprawę spłycania i zabierania nie swojego (a o reszcie mówienie hiperbolizacja), ale nawet lektor kościelny by lepiej to zaprezentował (wystarczy takiemu dać 50 zł, a może i mniej i przeczyta wszystko).

  32. Niech robi swoje i jak najbardziej daje linki do Patlewicza z Braunem. Niestety tu komentarz jest niepotrzebny, bo długo po takiej audycji trwa wychodzenie z szoku estetycznego. To jest propagowanie treści metodą zabijającą te treści. Dawnymi czasy była inteligentniejsza propaganda, a ta wygląda jak ludzik w szarej skórce przy  Apollu i Wenus. Jakieś moce słabną. Jest Pan bardzo prowokowany, więc życzę by wobec tego był Pan zimnym itd.

  33. Autorytety „histeryczne rosnom „jak grzyby po deszczu , tak więc zaczyna się robić jak na imprezie – na początku jeden mówi i wszyscy słuchają ,potem wszyscy mówią i nikt nie słucha. Pana G. Brauna szanuję  ale nie przyjmuję jego percepcji rzeczywistości tak na setkę. Uważam iż jest ona niekiedy zaburzona ,jak wtedy gdy bronił i usprawiedliwiał narowistego byłego kapłana  chyba tylko w myśl zasady, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Chciałbym w odniesieniu do wszystkich osób które jeszcze cenię nigdy nie zaśpiewać ” są przekupni i nie przekupni ; nieprzekupnych nie ma..

  34. Tu Karon bez zebow, to znowu Patlewicz z zebami. No, ja rozumiem, ze nie kazdy musi byc nadzwyczajnie „wymowny”, ale tacy ludzie powinni zajmowac sie raczej tylko pisaniem, a oni wszedzie lubia sie wyeksponowac.

  35. Mistrzu Pługa!

     

    Każde, dosłownie  k a ż d e  zachowanie pana G. M. spotkało także mnie. A więc, to nie przypadek. To norma, konstans. Wyzwać i opluć (w moim przypadku: w prywatnej korespondencji, zaraz upublicznionej przez nerwową korespondentkę; w Twoim publicznie a jedynie ‚mruknięciem typu esemesowego’ potwierdzone gdzieś prywatnie) najżyczliwszego człowieka to jest norma u pana blogera G. M.

     

    Następny stek wyzwisk spadnie na Ojca Polka, na Toyaha, na panią Mariannę, czy też inną, jak je nazywa Bloger, „starą wariatkę”? Nie będę czekał na to – wyszedłem stąd około dwa miesiące temu i wyszło mi to natychmiast na dobre. Przeczytałem sobie niektórych mieszanych tutaj z błotem, np. esej człowieka o nicku Przewodas, onegdaj wskazywanego przez Grzegorza Brauna i zadumałem się nad trwałością, nad mocą myśli tego człowieka o (przyznaję) zabawnej ksywce, który jednakowóż pisze poważnie i daje do myślenia. Góglujemy ‚Przewodas, Verdun” lub klikamy poniższy link:

    http://przewodas.pl/klatwa-verdun-czyli-zrodlo-kryzysu-cywilizacji/

     

    To jest koniec. W moim nienajkrótszym, a coraz dłuższym życiu, muszę szybko oceniać nośność danej idei, organizacji, grupy — i tak dalej. Nie jest tajemnicą, że pracuję w doradztwie firmowym — czyli tam, gdzie nie ma miejsca na lans, na kit, na żadne ukrywanie czegokolwiek, na kłamstwa i na lukier. Sprawdzam firmę nim dla niej cokolwiek zrobię w ten deseń, że kontroluję wpierw szacunek, jaki szef czy szefostwo (właściciel, egzekutywa, managing directors, etc) ma do podwładnych, pracowników, dostawców materiału i TREŚCI. Tu jesteśmy przy temacie, nieprawdaż? Idealnie w temacie. Czy zacznę więc teraz wyciągać Decydentowi przykłady nieszanowania komentatorów (=współpracowników, dostawców TREŚCI). Nie, bynajmniej; ten obraz jest jasny a poza sakramentalnym amen nie trzeba nic dodawać. Współpracowałem z takim skazanym na zniknięcie blogiem tylko dla innych Komentatorów, nie patrząc na szefostwo, bo raz można zrobić wyjątek — zwłaszcza dla tak wybitnych Komentatorów, jak ci, których ten tonący okręt do pomp przyciągnął. My Polacy lubim sielanki… O nie — my, Polacy, lubim beznadziejne przedsięwzięcia, tonące łajby, utrzymywane dla ‚sprawdzenia siebie’ ponad wodą, centymetr czy dwa. No ale ile można marnować siły na niepotrzebne utrzymywanie niezdolnej do marszu łodzi, która i tak zatonie — kapitan chodzi bowiem po zęzie i co krok wierci nową dziurę, by tym szybciej zatonęła.

     

    A kto mu te dziury naiwnie szpuntuje, ten na bosak się nadzieje, wbity w plecy.

     

    Opisałeś panujący na (ironicznie tak nazwanej) Szkole Nawigatorów tzw. standard, drogi Mistrzu Pługa. Opisałeś normę. Innej nie będzie. Nie podstawiaj się pod bosak, chyba że tego chcesz.  Dla chcącego nie ma ostrzeżenia, co najlepiej osobiście poznałem, lat temu siedem (chyba) kiedy to pewna zorientowana osoba wyczytała mi po kolei, ile jest wart i jakie cele naprawdę ma „projekt coryllus”. Długo w to, czego się szczegółowo dowiedziałem, nie wierzyłem, a ponadto postawiłem jednoznacznie na Grono Komentatorów — wiem więc, że decyzję o odpłynięciu jak najdalej, by wir nie wessał, każdy podejmie sam. Nie namawiam więc nikogo, aby już, teraz, zakładał kapok i odbijał szalupą w stronę niedalekich wysp, kuszących palmami, gdzie miłe panie (a nie „stare wariatki„) pomogą takiemu rychło zbudować pierwszy szałas na stałym lądzie – dla oszołomionego (tym nagłym przejściem z kiwającej łodzi na pewny a stały ląd) niedoszłego nawigatora zmiana pozornej podróży na pewny rozwój będzie niechybnie wielkim przeżyciem :-)))))))

  36. Piszesz, „do niewidzenia”, po czym ochoczo na blogu gospodarza urzadzasz obsrywanko. Rob to na swoim blogu.

  37. A idź precz Panie. Promował Pan tutaj jakieś podejrzane blogi z panslawizmem na sztandarach, forsował współżycie z de facto dziećmi, a teraz wkleja Pan gościa, który fotografuje się na cmentarzu z filiżankami kawy. Z perspektywy obserwatora i czasu, jaki minął od ostatniej afery, dziwię się cierpliwości Gospodarza dla tak schizofrenicznych treści.

  38. Gospodarz zajety, nie ma czasu tu zajrzec, to sobie niektorzy pozwalaja.

  39. Wyspy kuszące palmami z miłymi paniami? Jak do tej pory to transy pod steropianem…

  40. Obraziłeś kobietę w bardzo chamski sposób , doskonale to pamiętam. Dzięki tobie rysunki Niewolnika NIE ZOSTAŁY wydane przez Klinikę Języka.

    Skończ się nad sobą użalać i przestań tu przychodzić.

  41. Jest kasa do zgarnięcia od środowisk karmiących się treściami prawicowymi i to niskim kosztem. Wszystko się opiera o składki prywatnych osób. Grzegorz Braun ma to wszystko uwiarygadniać, albo tego nie widzi z przemęczenia, albo ma z tego tytułu działe. Mam nadzieję że wróci do korzeni i zajmie się głównie robieniem filmów.

  42. Ja już zdążyłem zauważyć, że Pan zna się na wszystkim. Ja rozumiem, że można mieć jakieś pomysły, propozycje w celu usprawnienia działalności Gabriela Maciejewskiego, ale to on ma głos decydujący w kwestii SWOJEJ działalności i nie ma co się obrażać. Jak działalność Pana Gabriela padnie to kto ponosi tego konsekwencje? Chyba tylko i wyłącznie on sam z rodziną i współpracownikami. Konsumenci treści tego bloga wrócą do swoich zajęć i tyle. Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny Pan Gabriel za swoje Pan za swoje. Z tego co tu było opisywane to Pan za plecami próbował coś zrobić a takie działania moim zdaniem są nieładne. Niech Pan robi swoje i osiąga sukcesy w swojej dziedzinie i tyle.

  43. Nie mam za wiele czasu na próżne gadanie ale jak się mnie już przywołuje to daje głos. Oznajmiam, że nie mam mentalności służącej a Pani. Pani się nigdy nie obraża bo to przystoi tylko służącej. Ja się nawet nie obrażę  za „starą wariatkę”.   Czasami coś się człowiekowi wyrwie niepotrzebnie.  Robić z tego wielkie mecyje? Wkoło przepraszać? Po co? Wystarczy, że następnym razem  uprzejmie zagada i ja już wiem co mam myśleć. Mam jeszcze dwóch synów/rodzonych/ w wieku Gabriela. Gdybym chciała się nawzajem przepraszać życie by mi tylko na tym schodziło. Panowie, „Sursum corda”!

  44. I co będziecie się łopatkami w piaskownicy napierdzielać? Przeprosić się i już. mistrz pługa pasuje tutaj.

  45. Przyznam, że ceniłem pana komentarze i spostrzeżenia zamieszczane u Coryllusa – celne, lekkie, dowcipne. Wobec istotności spraw dziejących się wokół Kliniki Języka, Szkoły Nawigatorów i tego portalu, Pana foch jest jednak niczym sikanie gimbazy w piaskownicy. Sorry, że bez przesadnej empatii, ale ma Pan w … poważaniu zaglądające tu osoby.

    Postawą niejakiego Denisa Urubki z lekka zalatuje.

  46. Ty też jakiś spinogenny jesteś A-Temie. Przeproś Panią (lub niech Twoje alter ego przeprosi) i wracaj. Potrzebny tu jesteś. Mamy przecież do wypicia przy okazji znakomite piwo na mój koszt 😉

  47. Sława i popularność czyli koń na kółkach albo Dahomej.

  48. Proszę sobie może najpierw przeczytać tekst:

    https://coryllus.pl/wroclaw-po-najezdzie-starozytnych-chinczykow/

    (chyba nie łamię netykiety, polecam wszak blog gospodarza)

    i komentarze pana ‚qwerty’ a dopiero potem mnie łajać za moje sikanie w piaskownicę.

    Ja już tu byłem wszystkim: głupkiem, niedojdą, Fujarkiewiczem, germanofobem, serbofilem, fałszywym męczennikiem, a na dodatek kłamię, bredzę i chciałbym komu zapier… kasę. No a teraz jeszcze strzelam fochy i nie reaguję jak normalny człowiek na niewidzialne przeprosiny i jestem klonem Denisa Urubki (kimkolwiek on jest, czy był).

    Naprawdę Pan uważa, że zaglądające tu osoby chciałyby mieć coś ze mną wspólnego???

  49. Dwie uwagi: 1. qwerty jest tu gościem, jako i inni. Trzeba mu było nabluzgać. 2.Coryllus z tego żyje, jeśli ktoś mu włazi w biznesową szkodę (nawet jeśli wyłącznie w pojęciu Coryllusa) nie może liczyć na słowa miłości – to w sumie normalne i zdrowe.

  50. Naprawdę chciałbyś czytać jak komuś bluzgam pod cudzym blogiem?

    Ja jak bluzgam jestem bardzo banalny.

  51. Zaryzykuję, Panie Mistrzu Pługa, zdecydowanie i bezapelacyjnie TAK! Jestem przekonany, że setki osób czytających ten blog traktuje komentarze jako integralną tkankę. Poza tym niektóre są lepsze od notki Coryllusa 😉 No i często stanowią ważną inspirację. Ujadanie niektórych blogowych szczekaczy brałbym na Pana miejscu sikiem prostym.

    PS. Mnie szczególnie uwiera myśl, że pisze Pan u Igora. Jeszcze dziś prześladuje mnie dobranocka z dzieciństwa o ośle Igorze 😉

  52. Dzięki za linka. Przeczytałem ten fragment przewodasa z prawdziwą przyjemnością. (Chyba tu zaraz kogoś szlag trafi 😉 Z tym większą, że mój pradziadek tam był, a ja do dzisiaj mam jego wojskowy plecak z końską zdaje się skórą. No a wnioski z tej strony są dla mnie czymś nowym.

  53. Ja bym nie chciał, a i Gospodarz by pewnie nie zdzierżył. Ale to by było zdrowe, nawet jeśli subiektywne.

    A w szkodę wlazłeś wtedy Coryllusowi ewidentnie i całkiem obiektywnie, co tu się napinać? Nie jesteśmy tu na równych prawach – i tak akurat jest sprawiedliwie.

  54. Bardzo dziękuję, ale niestety większość tych epitetów nie pochodzi od qwerty a od gospodarza. I tyle. Co tu dużo gadać…

  55. OJCKP pomyliłem się. Wracaj mistrzu pługa do Janke. I weź ze sobą A-team’a.
    Skoro na blog Coryllusa pakujecie jako idola Lewandowskiego, który jest Gabriela całkowitym przeciwieństwem. Typowym karierowiczem, który wygrzebał grajdoł, rozsiadł się i warczy na każdego. Wpierdzielił się z napisaną ze swadą Noteką zarażając polską fantastykę zgnilizną niedojrzałości, niedopracowania, gównianych point. Uniwersów ulepionych z tego co było pod ręką, najczęściej z gówna. Pacykarz było czymkolwiek niosącym satyryczne przesłanie. A później skupił się na przewodzeniu i sadzeniu dyrdymałów, których prawdziwości bronił z siekierą w ręku.
    Jak w ogóle śmiecie pakować tutaj linka do bloga człowieka który ma wstręt do badania przyczyn, a jedynie wzorem zaprzysięgłych darwinistów, owija cukrowanymi słowami wyssaną z palca i wyprutą z otoczenia tezę, przenosząc w słowotoku jad tego wszystkiego, co porządny człowiek nienawidzi. Jeżeli z jego tekstu dowiedzieliście się historycznie czegoś, czego wcześniej nie wiedzieliście, to wam kredę za nauczycielem nosić, a nie pchać się do publicznych wypowiedzi.
    Przewodas.
    Wstyd.

  56. No sam widzisz, że się nie nadaję. Teraz już wszyscy będą szczęśliwi.

  57. No ale w jaki konkretnie sposób wszedłem w szkodę? Że napisałem dyskutującą z Bożeną notkę o Wrocławiu, pod którą zabierający tam głos Wrocławiacy się ze mną zgodzili? (Nie wszyscy ale jednak)

    Jeżeli tu obowiązuje jedynie akceptacja i przyklaskiwanie to ja się zgadzam, ale rezerwuję sobie prawo do posiadania opinii o moim mieście, opinii innej od kogoś kto do tego miasta przyjeżdża jedynie od czasu do czasu.

  58. Pewnie się wszystkim narażę, ale awantury moim zdaniem wywołuje Gospodarz. Przypadek A-Tema: pani Teresa napisała, że zrywa umowę dotyczącą publikacji, bo ją komentator A-Tem obraził – dwa miesiące wcześniej. Absolutnie nie wierzę, że to był prawdziwy powód, gdyby to było na drugi czy trzeci dzień, to może, ale po paru tygodniach? To tak nie działa. To był pretekst, a prawdziwa przyczyna musiała być inna. Ale i tak nazajutrz Coryllus opublikował notkę, po której A-Tem stał się wrogiem publicznym, a pani Teresa, która niedotrzymuje umów i szantażem wymusza usuwanie komentatorów, męczennikiem. Hej, popatrzcie na tę sytuację jeszcze raz, proszę.

    Dzisiejsza wycieczka w kierunku Mistrza Pługa też była słaba. Wystarczyło napisać, że linkowanie do Jankesa jest zakazane i tyle. Każdy by zrozumiał, a Piotrek nie poczułby się urażony.

    Trzecia sprawa, o której w przedostatniej notce pisał Toyah, żalił się, że nikt nie przeczytał tekstu księdza Rafała. Ja tego nie rozumiem, dlaczego ksiądz Krakowiak nie może publikować sam, na swoim blogu? Ja tego tekstu nie przeczytałem dlatego właśnie, że był u Toyaha, bo ja Toyaha słabo czytam i rzadko. Trafiają mu się czasem perełki i teksty ważne, ale zazwyczaj są to powtórzone piąty raz stare teksty, felietony do gazet i ogólne przynudzanie, oraz opowieści o mordercach. Dlatego go nie przeczytałem.

    Sprawa czwarta, obok tematu, ale nie aż tak. Uważam, że na SN powinien być wymóg publikacji tekstów oryginalnych, niepublikowanych gdzie indziej. Powinno to dotyczyć również Gospodarza. Teksty na coryllus.pl nie powinny sie znaleźć na SN i odwrotnie. Z jednego podstawowego powodu. Istotna w tych tekstach jest również dyskusja, która w takiej sytuacji toczy się w wielu miejscach równolegle, często z udziałem tych samych osób, to sytuacja schizofreniczna cokolwiek. Zupełnie nie wiem, po co tak publikować.

  59. Ja w ogóle nie wiem o co chodzi z tą Noteką, jednak pomysł, że polską fantastykę trzeba było zarazić i cała piękna konstrukcja się zapadła od jakiegoś tam pacykarza mnie śmieszy.

    Po pierwsze tzw. polska fantastyka to nędza.

    Do takiego Clarka to w ogóle nie ma wstanu, nawet przed przewodasem.

    Po drugie, to Ty chyba jednak nie rozumiesz funkcji fantastyki. Naprawdę nieco mnie zaskoczyłeś. Zarzut, że ktoś skaził fantastykę niedojrzałością jest dla mnie kuriozalny.

    Większość fantastyki to śmieci. Jak można skazić śmieci? Gdyby w polskiej fantastyce były prawdziwe perły to dziesięciu przywodasów mogłoby stworzyć 1000 uniwersów i nie miałoby to znaczenia dla tych prawdziwych artystów.

    Nawet większości książek nagrodzonych Hugo i Nebulą nie da się czytać, jeśli się nie jest nastolatkiem. Większość to śmieci. Wiem bo ostatnio próbowałem i naprawdę nie dałem rady. Tych nagrodzonych, na światowym poziomie.

  60. proszę, oto kreda. W temacie fantastyki, możesz za mną nosić.
    Clarka? Serio?
    Nawet nie zaczynaj. Parafrazując Sapkowskiego, jak masz ochotę się zabić, to nie używaj mnie do tego celu, tylko od razu powieś się na lejcach.
    Z mojej strony, na tematy SF, na tej stronie – koniec dyskusji.

  61. Ja czytałem. Nawet 2.01.2017 całość z salonu skopiowałem: 74,2 MB  na dysku. Faktycznie ktoś musi orać, koledzy co rancza sobie zafundowali twierdzą, że różnie z tym bywa.

  62. Ja rozumiem, że dowalić mnie jest łatwiej niż Patlewiczowi, Braunowi i panu Nikt. Ich to nie kompletnie obejdzie i nie zniżą się by na to odpowiedzieć.

    Robić jednak raban z powodu tego, że po roku przerwy coś napisałem i ktoś to z własnej inicjatywy zalinkował?

    Reakcja bardzo nieadekwatna moim zdaniem.

    Owszem podniosło mi to pewnie klikalność, dziękuję, ale to nie było przecież tak, że ja to z kimś ustaliłem jak wykorzystać Szkołę nawigatorów. Po prostu mój tekst się spodobał i został zalinkowany bez uzgodniania ze mną. Przepraszam, że napisałem ciekawie.

    Strach pomyśleć, co by było gdybym zaczął blogować na Szkole nawigatorów i podbierał tam czytelników innym autorom bezpośrednio. Bez obaw. Nie mam czasu na pisanie, a głos w ogólnokrajowej dyskusji zabrałem jedynie dlatego, że miałem do powiedzenia coś nowego i ważnego.

  63. O! To jest nas dwóch. Choć może nawet nie, bo komentarze udało mi się na czas usunąć, ale nie wszystkie skopiować. Miło mi, że Pan uznał za warte zachowania.

    Szkoda, że nie zdążyłem puścić kilku odcinków ‚Wspomnień z przeszłości’. No ale tak widać było temu pisane, że jak zacząłem nowy sezon to salon24 się dla mnie wtedy zamknął.

  64. Pelnia ksiezyca dzisiaj, wzburzenie tutaj ogromne.

    A moze by tak, w ramach wielkopostnego piatku, troche odpuscic?

    Pozdrawiam wszystkich.

  65. Jeżeli, to kontakt przez kontrowersje. Raczej całość, Offline * zwykle precyzyjny jest. 🙂

  66. Panie Marcinie, to wcale nie wygląda tak jak się Panu zdaje. Oni Gabriela nie zaproszą, bo z jednej strony nie uważają go za swojego znajomego, a z drugiej im nie zależy na jakości. Orzeł, co by o nim nie mówić – podobnie zresztą jak Bachurski – to są wyjątkowe wyjątki.

  67. O! How very nice to see you. A co tam słychać u twojego kumpla Chrisa Horse’a? Ostatnio jakoś zamilkł. Czyżbyś mu znów wydał zakaz?

  68. :))) Akcent… Nasze ulubione papierki lakmusowe 🙂

  69. Ależ, stary, nie chowaj się tak po kątach. My wszyscy wiemy, że bez nas nie potrafisz oddychać.

  70. Proszę za „jestnadzieją”! Panowie odpuście trochę.

    My się tu w Brzezinach modlimy za Was Wszystkich w każdy miesiąc! Za całą WSPÓLNOTĘ tego bloga. Za ałą wspólnotę, za Każdego, kto tu komentuje!

    Pewnie, że nie chodzi o to, żeby blokować szczere i ostre wymiany głęboko i mądrze uzasadnionych zdań, ale proszę o umiar.

    Pomyślcie, co w takich sytuacjach czują ci, co się za Was modlą. No choćby ja.

  71. Dziękuję. To dla mnie miła niespodzianka. Fajnie byłoby, gdyby Klinika Języka wypłynęła nawet tym, pobocznym przecież traktem, na szersze /publiczne/ wody.

  72. Mistrzu P. nie wchodząc w dyskusję, to bardzo się cieszę, że widzę Pana. Kontekst taki sobie ale pisze Pan jak zawsze świetnie.

    Pozdrawiam serdecznie:)

  73. Lubię jak wiesz, Twoje teksty i dałam linka spontanicznie.

    Już przeprosiłam Gabriela ze bez pytania. ..

    Robicie z igły widły.

    .

    Dobranoc

    .

    .

  74. To depresja sytuacyjna, a tu trzeba zwierać szeregi ku dalekosiężnym celom.

  75. Ciekawe to wszystko. Ale okazuje się że wszystko można załatwić odrobiną pokory. Ciężko żyć bez sympatii do ludzi. Polecam. Pozdrawiam Pana Mistrza Pługa cieszę się, że się nie pomyliłem.

  76. Może tak być, zdaję sobie z tego sprawę. Ale no cóż, trzeba próbować. I oni mi napisali, że zaproszą, więc będę ich monitował co jakiś czas. Albo zamilkną, albo będą kłamać albo w końcu zaproszą.

  77. Gratulacje dla Pani oraz wydawcy, trzymam kciuki, każdy sukces się przyda. To jest w sumie pomysł na promocję też innych książek z Kliniki Języka, szczególnie tych autorskich Coryllusa i Toyaha. Warto może przejrzeć internet i to powtórzyć, jak będzie okazja.

  78. Muszę Pana rozczarować, ja tam nie pójdę

  79. Pan Grzegorz Braun…

    …  kolejny  niedoszly prezydEt  NIE  JEST  W  STANIE  juz  niczego  uwiarygodnic  !!!    Jego  5 minut  juz  minelo… zalosnie rozmienia sie na drobne…  i nie pomoga Mu  cale  tabuny  srakiewiczowych… z du*y  wzietych, aspirujacych  poplecznikUF  !!!

  80. no tak bym powiedziała panu Ż,  kiedy się pchasz na afisz to mów „po – LI – tyka”  a nie poli – TY -ka, jeśli się nie pchasz na ten afisz mów jak chcesz, no ale siedzieć w zagadnieniu po uszy (znaczy się w tej poLItyce) i nie umieć tego poprawnie wypowiedzieć

  81. Orzeł chce być postrzegany jako „błyskotliwy” i dbając o swój błyskotliwy wizerunek, że niby co powie to perełeczka dowcipu i szybkości skojarzeń zaprasza Coryllusa. No on kapuje że Coryllus jest wsamraźnym  rozmówcą dla orlego wizerunku (błyskotliwego):

    1) nie pogubi się w temacie

    2) nie ośmieszy „błyskotliwego”

    3) swoim wystąpieniem wzmacnia notowania Orła.

    itd. późno jest co tu gadać.  Do tego jest Coryllus Orłowi potrzebny.

    Ale kiedyś mówił mi tata szukasz pracy to nie zaczynają : „jestem z wykształcenia  itd.” tylko mów : „w czym byłabym instytucji przydatna, bo umiem to i to, moje studia, moje doświadczenie …itd.

    Parafrazując rady mojego taty: Coryllus jest Orłowi potrzebny wizerunkowo  i dobrze.

  82. Nie rozumiem o co Panu chodzi. Uważa Pan, że wzburzenie Coryllusa było nieuzasadnione? Mieszkam blisko Wrocławia i uważam, że miał 100% racji w tym co napisał.

    A co do komentarza qwerty, to jest to sprawa między wami. Przecież Gospodarz nie będzie biegał za wami i was godził jak pani w przedszkolu, apeluje o minimum powagi.

  83. Ciesze sie bardzo,  Panie Gabrielu, ze do tej nedzy telewizyjnej  Pan nie pojdzie…

    … to by bylo jakies  horrendum… nie wiem po co… nie wiem o czym… i nie wiem z kim  z tej bandy srakiewiczowej mialby Pan rozmawiac… i jeszcze te lobuzerie kompletnych baranow uwiarygadniac  !!!

    Nawet nie wyobrazam sobie takiej sytuacji, ze Pan z tymi jelopami  od rekonstrukcji srakiewiczowych  z ta  cholota by rozmawial…

    …  JAMAIS  !!!     NEVER  !!!

  84. Pamiętam pana Józefa chwalącego się latoroślą, jak to jego dość młodociany syn rozmawiał bez najmniejszego respektu z ówczesną premier Beatą Szydło, spotkaną na jakiejś imprezie.

  85. Ponad 200 osobom pomogłem odnaleźć się, ustawić (a co cię to obchodzi, co?). Część z tej dwusetki + odnalazła mnie, a przez to i siebie, dzięki temu blogogowi. Zyskali wiedzę o SOBIE, do której odrobinę się przyczyniłem. Gdzie tu widzisz jakiekolwiek porównanie liczbowe, do kogokolwiek innego, niedoinformowany Człowieku…

     

    I jeszcze jedno: co dobre, pamiętam. A było tego, co dobre, tak dużo, w początku blogowania, ze strony Gospodarza, około 2009, 2010, 2011… że nie masz żadnych szans, aby mnie z Coryllusem poróżnić. Co później się działo, dotknęło wielu, nie bynajmniej jednego. Tę niejednoznaczność w zachowaniu (odróżniam Człowieka od jego uczynków) nazwano „porwaniem dawnego Coryllusa przez kosmitów” – taka wielka zmiana to była. Przyszła z zewnątrz, a wywołał ją system, czy jak pisze Krzysztof, wywołał ją System, przez wielkie S. Przygoda C. z Systemem trwa. Jeśli On kiedykolwiek zechce, opowie o tym. Ode mnie nie dowiesz się nic o tym.  Pamiętam, co dobre, szanuję co dobre i szanuję Człowieka. Na resztę nie mam wpływu — wolałbym piękne uczynki, ale tu na drodze stanął nam System, i zepsuł.

     

    Naprawa może wyjść – if ever – tylko z obu stron jednocześnie. Ja mam czas. Jeśli chcesz judzić, to idź gdzie indziej: cokolwiek C. zrobił, pozostaje dla mnie pełnym godności, wartościowym Człowiekiem. A że trzymam dystans? Wolno mi. Gdyby nie cztery (!) telefony dziś przed/tuż po południu, nie znałbym notki. Ponaglili do przeczytania, to wyjątkowo zajrzałem. I już mnie tu nie ma, nie dwa miesiące, a stale. Pamiętaj: osoby nie oceniam, ale niejednoznaczne postępowanie równe jest u mnie „przejściu na dystans”: tak jest i tak będzie. Szkoda mi życia na niejednoznacznych, na obudowanych podpowiadaczami.

  86. Orzel… stary  pierdzistolek i  darmozjad…  do tego  Mosiek-katolik…  i  chce byc postrzegany jako  BLYSKOTLIWY…

    … nooo…  rozbawilas mnie do lez  !!!

  87. Orzeł i Bachurski to jest twarde jądro Systemu. Jeden i drugi. Mają trochę inne zadania, a tę samą funkcję. Rozkazuje obydwu panom ten sam ośrodek. A oni z kolei prowadzą Was.

  88. Powiem Ci, że ledwo znajduję czas, więc znowu pudło.

    Ale skoro już tu jesteś, to wytłumacz mi proszę, jak to jest, że ksiądz Krakowiak publikuje na Twoim blogu, nie stać go na własny? Kto mu taki pomysł podsunął? Od dawna mnie to zastanawia.

  89. pełna zgoda!

    kidyś spytałem, z czego żyje Józef O. – od trzydziestu lat… – zapadła cisza

    Typowy pisowski celebryta typu”czasy się zmieniają, ale Pan zawsze w komisjach”

  90. Przepraszam. Nieczęsto się zdarza, że tak jasno wychodzi przejęcie  o b u  blogów, coryllusowego i toyahowego, przez System. To jest faktyczną przyczyną niesnasek.

     

    Proszę o modlitwę. I oby pozostali zrozumieli, w co się pakują. Czy też raczej: już wpakowali. Obydwiema nogami wskoczyli w bagno Systemu. Pozostaję duchem obecny, chociaż zważywszy na uzależnienie ważnych Autorów od Systemu idę natychmiast na dystans. Tolerancji dla przechwytywania bloga przez wroga, dlaantypolskiego przekręcenia i wykorzystywania nas, nie przewiduję.

     

    Gdy służący Systemowi wytrzeźwieją, pierwszy im uścisnę dłoń, gratulując.

  91. Józef O. to jest twarde jądro Systemu (nie on jeden…).

  92. Rozbawiło Cię do łez, no to może być piramidalne, ale czyż nie jest jak mówię, Orzeł  pozuje na perełeczkę intelektu.  Do tego kreowania własnego wizerunku przydaje mu się  Coryllus.

  93. Z końską. Nieprzemakającą. Tygodniowy marsz w deszczu, a zawartość plecaka (właściwie tornistra, bo miał deszczułki z boköw, a końską skórę na wierzchu, taką elastyczną klapę „zatrzaskującą” zawartość) pozostawała stale — sucha. Woda ściekała po końskim włosiu, a co przedostało się pod włosie, to nie przesiąkało do wnętrza, jak w przypadku skóry świńskiej, czy krowiej. Współczesny przykład mam, na poparcie. Buty z końskiej skóry dałem sobie uszyć; są niezniszczalne, nieprzemakające, oddychające a przy tym elastyczne — kto ma okazję wybrać gatunek skóry u szewca, temu polecam końską.

     

    Tak, to prawda. Można się dowiedzieć nowych rzeczy, np. o mechanizmie luzowania jednostek liniowych – francuskim, i mechanizmie uzupełnień do jednostek liniowych – niemieckim. To było nowe dla mnie, a nie jest łatwo czymkolwiek dotyczącym historii mnie zaskoczyć. Poza tym pan Lewandowski potrafi pisać na tyle ciekawie, że można go polecić znajomym. A w każdym razie nie jest to żadnym przestępstwem.

  94. Jeśli się nie mylę to Józef ma 60 (?) lat a latorośl 9 (?)lat

  95. Ogarnij się. Nie dramatyzujmy.

    „Strach pomyśleć..” też tak miewam.

    Uśmiech ?  🙂

  96. Tekst o sławie i popularności, który zamieściłem, jest pióra Mochnackiego. Być może jest to jedyny sensowny tekst tego rewolucyjnego bałamuta, który zachwycał Drugą Rzeczpospolitą i PRL, bo – moim zdaniem – pisał o sobie.

    Tak się składa, że dziś natrafiłem na obszerny artykuł w prasie amerykańskiej z 1831 roku, w którym opisana jest krwawa orgia warszawska z nocy 15 sierpnia 1831, zorganizowana przez „towarzyszy” Mochnackiego z Towarzystwa Patriotycznego. Dziennik amerykański oświadcza, że podaje to co doszło do Ameryki za prasą pruską, ale nie mogą w to uwierzyć, bo jeśli to byłaby prawda, to: „the cause of Poland is lost” (sprawa Polski jest stracona).

    Mochnacki poświęcił wiele bełkotu w swych artykułach emigracyjnych, by zamącić fakty. Ja jednak zacytuję tu Barzykowskiego:

    „Są pisarze, a szczególniej Mochnacki, którzy usiłowali dowieść, że noc 15 Sierpnia była dziełem ludu warszawskiego, tego samego ludu, co we Francyi 1794 rok spełnił, a tem samem, że nowa siła, element miejski wychodził na scenę, i gdyby był użyty, mógł dla powstania stać się nową potęgą do zwalczenia Moskali, do uratowania ojczyzny. Pojmujemy, że ci, co mieli udział w tej nocy, że Mochnacki i jego wspólnicy podobny charakter temu nadać usiłują, ale między czynem 1794 roku, a nocą, 15 Sierpnia 1831 roku nie ma najmniejszego podobieństwa. Nadto lud Warszawy w nocy 15 Sierpnia żadnego udziału nie wziął, do niczego nie należał, a gwardya narodowa, która także jego część stanowi, do niego nie tylko nie należała, ale chciała nawet na wichrzycieli uderzyć, porządek przywrócić i utrzymać, a więc nic w tem nie było ludowego, tem samem i żadnej nowej siły powstaniu dać to nie mogło i nie dało. Cała sprawa była dziełem ulicznej zbieraniny, złożonej z oficerów bez przeznaczenia, z kilkudziesięciu członków klubu, lokajów, furmanów i ciurów obozowych, w mundury przybranych”.

    Dodam, że Barzykowski okazuje wielką naiwność sądząc, że lud sam z siebie dokonuje mordów – z barbarzyństwem, o jakim nie słyszał wcześniej świat.

  97. Złośliwość rzeczy martwych?….

  98. Jeśli mamy — to tak będzie! Dzięki za dobre słowo. Nic dramatycznego (dystans to nie jest „dramat”) z mojej strony nie będzie. Słowo. Komentatorów, ktörych wielce cenię, a takich jest tu 90% a może i 99%, nadal pasjami będę cenił. Tu nic się nie zmieniło.

     

    Gdy czas pozwoli, napiszę jakiś artykuł. Na SN lub gdzie indziej, to jest jeszcze do ustalenia. Najprawdopodobniej w kilku miejscach. W każdym razie, będzie można mnie znaleźć. Mail jak zawsze ten sam:   [email protected]   gdy przysypiam, to trzeba huknąć, obudzić, ponowić wezwanie. Albo zadzwonić, jak dzisiaj.

  99. Się w głowie zwyczajnego faceta nigdy nie zmieści jak kobiety są spostrzegawcze i na co zwracają uwagę:)

  100. Dziękuje i pozwolę sobie podziękować w imieniu PT Wydawcy. A co z tego będzie? Zobaczymy.

    Ongi moja przyjaciółka była nominowana do tej nagrody ze swoją książką o Aleksandrze Fredro. Przypadkiem wysłuchałam w Dwójce radiowej rozmowy na ten temat. I nad Jej książką jacyś jurorzy piali dosłownie. A wygrała… książka o jakichś pedałach dla dzieci!/.

  101. Żabka była z wolnym kołem, a Bobo z ostrym.

    Ja dostałem Żabkę. 🙂

    Ale jazda pod ramą Urala… Ehhh Haha

  102. Pan Grzegorz jest z poważnej i niebanalnej familii. Warto zrobić porządną kwerendę zanim zacznie się kogoś oceniać.

  103. Skoro tak to chyba warto wiedzieć co „twarde jądro Systemu” ma do powiedzenia, nieprawdaż?

  104. A jak zaproszą to głównie po to by się uwiarygodnić… Bywają takie okazje z których pod żadnym pozorem nie wolno korzystać. Nawet jeśli się to wydaje z początku korzystne… Ergo nie można ryzykować jakości/marki dla popularności wśród wyznawców kultu cargo (bardzo spodobał mi się ten termin)

  105. Stary,  zapyzialy  pierdziel Orzel  pozujacy na pereleczke intelektu  !!!

    Daj spokoj Nebrasko, bo  czkawki ze smiechu dostane… pSZebujal sie cale zycie  ten  korytowiec  od masona Jana Olszewskiego na panstwowych stolcach i teraz jeszcze z tej  DENNEJ  „narodowej” fundacji  bierze  kase za  NIC  NIEROBIENIE  !!!…

    … mnie sie az zolc przelewa jak na niego  starego  dziada  patrze… poszloby toto  wreszcie na emeryture  i nie wkur***lo  ucha  i oka… sFojo  blyskotliwoscio  !!!

    Aha…

    … i musze przyznac jeszcze na koniec, ze te co 2-tygodniowe rozmowy  z  PERLA  INTELEKTU,  jakim jest bezspornie  Pan Gabriel, nasz Gospodarz – to staremu dziadowi  trafilo sie jak slepej kurze  ziarno  !!!

  106. To są odpowiednie kanały dystrybucji. Nawet jeśli nie ma się nad nimi kontroli… Bo np program Pana Roli to zupełnie inna rola 🙂 Jak to się mówi jałowa.

  107. Tak wiem…

    … m.in.  od  Julka Brauna… tego  wieloletniego  koryciarza z Woronicza  !!!

  108. Ja też dostałam Żabkę. Uczyłam się jeździć w Parku Dreszera. Co się mój tata nabiegał za mną. Tzn. trzymając kij zamontowany za siodełkiem  Żabki. Jak na moją ostrożność, dostałam rower za wcześnie. Jeździłam dla tatusia, ale  lubiłam  razem z nim przy rowerze grzebać.

    Jak przyszła pora, już niemal dorosła, mając 10 lat, narychtowalam sobie Bobo mojego wujecznego braciszka. Po maksymalnym podniesieniu siodełka i kierownicy, rower i tak był za mały, ale dawałam radę. Jeśli bym się przewróciła to nie na beton, tylko na piasek, albo na trawę, więc nabrałam ochoty do jazdy. Poza tym byłam starsza i odważniejsza.

    PS. Na Żabce w końcu jeździłam, ale z ulgą ją pożegnałam po przeprowadzce do nowego mieszkania. Żabka sprzedana, kolanom lżej.

  109. Dokładnie… Nigdy bym nie pomyślał że ludzie którzy potrafią tak mądrze pisać i tyle widzieć są aż tak małostkowi, żeby się pochylać nad wyzwiskami pod swoim adresem… I ta cierpliwość czekania na odpowiednią okazję żeby zrobić ze swoich prywatnych antypatii publiczną „debatę”… I to w okresie postu (jak ktoś inny zauważył) a zatem bez refleksji nad tym co się powinno zrobić z tak głęboko zakorzenioną urządzenia (nawet jeśli jest uzasadniona).

    Ktoś tu wyżej napisał o nie zniżaniu się do pewnego poziomu i podał za przykład Pana Brauna… Myślę że warto wziąć z niego ten przykład, nawet jeśli on to robi z powodu który mu się zaimputowało.

  110. Nie urządzenia a urazą… Słownik psoci

  111. Jest gorzej: Jozef ma 72 lata. A latorosl ma na imie Jas. Pochodzi z drugiego malzenstwa z pania, ktora jest prawnikiem. Ja tez wysluchalam jego opowiesci o Jasiu i zdziwil mnie mlody wiek. Totez troche poszperalam…

  112. Ksiądz Krakowiak na moim blogu od ponad czterech lat ani nie publikuje, ani nawet nie komentuje, bo jest zapracowanym proboszczem i nie ma czasu na zabawianie ponurych durniów takich jak Ty. Czy możesz sie wreszcie ode mnie odstawić?

  113. Dokładnie tak go odebrałem kiedy jeszcze dawno temu oglądałem pogadanki w klubie ronina (korci mnie sparafrazować to słowo, ale przez lojalność się powstrzymam)… Temu właśnie służyły takie postaci jak Ziemkiewicz, Janecki i reszta… Aż się ronin daijmio w końcu dorobił… Nazwa wprowadza w błąd, bo jedynym roninem w tym klubie był coryllus… Dobrze chociaż że Pan Orzeł też to wie.

  114. Sam jesteś ponurym durniem, a moje pytanie było jasne i nie ma w nim nic obraźliwego. Ksiądz Krakowiak znajduje czas na to, żeby napisać tekst i go wysłać do Ciebie, a nie znajduje czasu na to, żeby go opublikować? Ty mnie naprawdę uważasz za durnia. Gdyby mnie ktoś taki poprosił o opublikowanie jego tekstu, bo sam z jakichś powodów miałby z tym problem, to ja założyłbym mu bloga, na pewno nie publikowałbym tego na swoim. Dobra, nieważne. Co mnie to w sumie obchodzi.

  115. Dalsze przemilczanie partyzantki antykomunistycznej było niebezpieczne. Od lat 90. rosła liczba bezdebitów nt. NSZ, i przybywało młodych  ludzi, którzy garneli się do tego etosu. Weterani zaś, mimo, że szybko odchodzili z tego świata, dzielili się swoją wiedzą wojskową. Zorientowano się, że pozostawienie tego bez kontroli może doprowadzić do sytuacji, w której młodzi dokończą to, co musieli przerwać starsi. I „zalegalizowano” problem, wciagając w to porządnych, ale nie świadomych tej operacji ludzi, wierzących naiwnie, że wreszcie wolno mówić o „Burym” i innych, a nawet chwalić ich ich. Jest jednak coś, co na całej szerokości frontu demaskuje te akcję: nikt nie mówi o konieczności dokończenia tej roboty, którą NSZ i inne formacji po 1944 r. musiały przerwać. I tak problem został rozwiązany w sposób klasyczny: za pomocą ulicznych manifestacji, 1 Marca, pogadanek, publikacji i koszulek.

  116. Coryllus się denerwuje się tylko wtedy, gdy dzieje się coś, co może mu osłabić sprzedaż. Dlatego nie znosi twardej polemiki, a przymyka oko na włażenie mu w tyłek. Wiemy, że ten blog ma charakter sprzedażowy, ma tę sprzedaż wspomagać, jednak jak każdy kij – ma drugi koniec. Jaki? No właśnie: jeśli wyrażę to teraz dosłownie, to Maciejewski krzyknie: WON! PRECZ! Kwestionowanie zasadności niektórych poglądów autora nie musi być trollowaniem. W czym więc problem? W tym, że bezspornie odwalając taki kawał roboty, człowiek nie uniknie błędów. Niekiedy poważnych. Kto nigdy nie pisał prac naukowych, ten nie wie, jak niekiedy łatwo można coć zrozumieć opacznie  i wszedłszy na błędną ścieżkę, rozwiajać to. I jak trudno , zabrnąwszy daleko, wycofać się i przyznać do błędu. I jeśli wówczas pojawi się ktoś, kto przejmie całą robotę i się pod nią podpisze, a prawdziwego autora przestawi tak, jak to zrobił Patlewicz, to jest powód do zgrzytania zębami.

    I kończąc: Patlewicz powiedział, że w 1390 Angielskich statków było kilkanaście, Maciejewski zaś podobno napisał (nie czytałem jeszcze, co obaj ww. autorzy napisali nt. tej krucjaty litewskiej), że flota liczyła kilkaset jednostek. należało się do tego odnieść, ale ani Coryllus, ani żaden z  obecnych tu nie podniósł tej kwestii.  Więc ile było tych jednostek? I czy nie było przypadkiem tak, że angielskich mogło być tyle, ile twierdzi Patlewicz, jednak cała flotylla mogła liczyć tyle, ile podaje Maciejewski, ponieważ nie tylko Anglicy wówczas przypłynęli.

  117. Nawet gdyby to była prawda, to co z tego, że wywołuje? Zarządzanie przez kryzys.

    Dlaczego mają być tylko oryginalne teksty? Tekst jest przecież odsiany, czyż nie? Czasami najważniejszy może okazać się jeden jedyny koment, albo jedna myśl- a tekst bywa (tylko?) katalizatorem. Poza tym ja SN traktuję jak szkołę, więc się szkolę i się inspiruję, a nie się popisuję. SN to przede wszystkim precyzowanie i zgłębianie tematu dla siebie. Raczej na pewno nie: ”zobaczyć co kogo interesuje i słuchać tych bredni” .

    Komentuje tutaj, bo tylko tu wchodzą komenty z telefonu.

  118. Rozumiem gospodarza, niech goni to dziadostwo. Kiedyś miałem zbieżny przypadek. Z kolegami z branży (w mojej prywatnej firmie) zrobiłem wspólnie projekt i rozwiązanie pewnego nowego problemu ( w sumie prosta rzecz) zastosowaliśmy go w praktyce. A potem konkurencyjny państwowy instytut bez krempacji skopiował jak leci rozwiązania. A, że miał przełożenie w NFOŚ w W-wie to na jednym z przetargów inwestor się dowiedział, że jak wybierze  nas to nie dostanie dofinansowania a jak wybierze Instytut z W-wy to dostanie kasę.  A i jeszcze jedno moja oferta była tańsza o 50% od konkurencji.

    Całe szczęście inwestor był niezależny finansowo i stwierdził , że na parę mln zł to go stać jeszcze i wybrał moją ofertę.

  119. Nie …nie o to mi chodzi.

    Gabriel i Piotrek wiedzą.  To było do nich. Wypadało mi się tu słowem jakimś odezwać.

    Obu lubię prywatnie, ale nie będę już więcej  nic….

    Z mojej strony koniec tematu. Niech sobie chłopaki pogadaj Ą sami.

    .

  120. No no, może masz rację a może nie. Mnie podoba się sposób pisania Coryllusa i interesujące są tematy przez niego poruszane. Doradztwo firmowe , mam nadzieje że nie w Polsce doradzasz. Czy używasz zwrotu „widzę przed pana firmą wielką przyszłość” ?

  121.  
    Idę sobie stąd.
     
    Myślę, że klopoty coryllusa wynikają z jego charakteru -braku umiejętności współżycia z innymi, a zwłaszcza w nie tolerowaniu najmniejszej rzeczowej spokojnej krytyki, natomiast uwielbia puste lizusostwo i d…lizactwo. Nie mogę też już dłużej wytrzymać tej krytyki ad personam (ze strony niektórych, które nic poza tym nie mają do powiedzenia) zamiast rzeczowej ad rem. Jest tu paru ciekawych dyskutantów, których z satysfakcją przeczytałam-niestety odbywa się to w maglu….

  122. Bezczelny cwaniaku. Rozpychasz się tu łokciami i za arbitra chcesz uchodzić, choć przyszedłeś nie wiadomo skąd. Ale metody, które stosujesz są wypisz wymaluj jak Patlewiczów et consortes: ściągnąć pomysły od innych i przedstawić jako swoje. I rżnąć głupa, nawet w komentarzach:

    http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/w-sprawie-bredni-patlewicza

  123. Si. Vou Deitar e Rolar…

  124. SZACH MAT PATLEWICZ. wiedza z wikipedii hehehehe

  125. Ciepło ale jesteś jeszcze daleko.

  126. Niech sie Pani nie przejmuje. Cos sie ludziom wczoraj z glowami porobilo. pod byle pretekstem tlum ruszyl wyciagac rozne zaszle animozje. Zachowanie ponizej wszelkiego poziomu. Za dwa dni znow wszystko bedzie dobrze, tylko szkoda, ze postronni musza byc swiadkami.

  127. tak w nawiązaniu do  model Gliński i model Orzeł, w domu opowiadano anegdotę, o Petersburskim. Na zapytanie czemu kolejna żona i taka młoda? odpowiedział: ja nie lubię starych bab.

    No i ja,  jako stara baba myślę, że ma rację, ja tez nie lubię starych bab (poza sobą).

  128. Bo ponoć nieważne kto głosuje, ale kto głosy liczy… Niestety w takim świecie żyjemy na razie i dlatego chyba największą korzyścią z takich konkursów jest szansa promocji książki i dotarcie do większej grupy potencjalnych czytelników.

  129. Ten zalikowany tekst to według mnie jedna wielka kupa bzdur.

  130. Śliczny koment, tylko niekonkretny. Nie będę bronił ‚bzdur’ ale dobrze byłoby wiedzieć, jakie one są i czego tyczą.

  131. Na tym zależy i Wydawcy i mnie. To oczywiste.

  132. Proszę bardzo:

    1) Celem dowódców ani francuskich, ani niemieckich nie była planowa eksterminacja własnych oddziałów.

    2) „Całkowicie zawiodła także moralność chrześcijańska, która najpierw przymknęła oczy na Verdun, a potem na Holokaust” ???

    3) Francuzi patologiczni pacyfiści – https://dorzeczy.pl/kraj/40183/Francuzi-chcieli-umierac-za-Gdansk.html Raczej Francuzi postanowili w 1940 w obliczu klęski nie stosować angielskiej strategii „walki do ostatniego francuskiego żołnierza” (zmodyfikowanej później na „walkę do ostatniego żołnierza wojsk sojuszniczych”).

    4) To nie Verdun pożera naszą cywilizację jak rak tylko anty chrześcijańskie (antykatolickie) elity u władzy i ich prawdziwi mocodawcy. Laicyzacja np takiej Francji i rugowania z armii francuskiej zaczęła się długo przed I WŚ.

    5) A może bitwa pod Verdun też była taką sama pomyłka dowódców jak bitwa nad Sommą ?

    6) W erze karabinów maszynowych, szybkostrzelnych dział – zasieków i transzei ciągnących się dziesiątkami i setkami kilometrów osobiste męstwo żołnierzy dużo straciło na znaczeniu. Wojnę niestety wygrywa się przewaga materiałową czyli potęgą gospodarczą.

    7) Zmierzch Imperium Brytyjskiego ? A ile obecnie krajów należy do Commonwealthu ? Ja tam spotkałem się z teorią, że Imperium Brytyjskie padło bo w 1943 Wielka Brytania zbankrutowała. Choć jest też inna teoria, że kolonie brytyjskie dostały niepodległość w ramach ciecia kosztów – bo taniej jest przekupić kilku lokalnych kacyków za koncesja niż utrzymywać wojsko, służbę zdrowia itd. itp.

    8) Naprawdę po Verdun biali ludzie maja być z czego dumni ?

    9) „Dopiero po 1989 roku dotarła do Polski toksyczna ideologia poczęta pod Verdun, zatruwając jednakowo postsolidarnościowe i postkomunistyczne elity. Reakcja na tę intoksykację w postaci ruchu Radia Maryja oraz rządów Prawa i Sprawiedliwości – kto wie, czy nie jest gorsza od choroby. Zaproponowano nam bowiem powrót do korzeni, które nie zdały egzaminu pod Verdun oraz do przestarzałej tożsamości narodowej.” ???????

    10) Naprawdę i przed Verdun stosowano straszne metody walki z rebeliantami – angielskie obozy koncentracyjne dla Burów, zbrodnie w Kongo belgijskim.

    11) Czysta potęga moralna ruchu Mahatmy Ghandiego – kiedyś spotkałem się z taka ciekawostką, że MG oburzony tym, że Hindusom nie wolno wchodzić do budynkom tymi drzwiami co Biali a muszą wchodzić tymi samymi drzwiami, co Czarni – zaproponował wyposażenie budynków w trzecie drzwi dla Hindusów.

    12) Angela Merkel – a może ona realizuje zatwierdzony plan i ma do gadania tyle co przysłowiowy żyd za okupacji ?

    13) Kawałek o Arabii Saudyjskiej jest dobry. To tak na serio ?

    14) Kościół Katolicki. Zdecydowanie przecenia autor wpływ KK na sytuację polityczną na świeci w XX wieku. Kościół jest wykorzystywany instrumentalnie a innym przypadku „traci okazje by siedzieć cicho”.

    Cesarz Wilhelm II nie był katolikiem a zaproponował w 1915 zakończenie działań wojennych i powrót do stanu z 1914 (cesarz i król Austro-Węgier zapewne nie oponowałby za bardzo na te rozwiązanie).

    A teraz wisienka na torcie „Chrześcijaństwo jako religia się wyczerpało, straciło moc i powagę, pozostał mu tylko bezwład i zaklinanie rzeczywistości. 

    To co powrót do pogaństwa ? I co stawiamy w Polsce świątynie Swarożyca a w Niemczech Wotana ? Byli w Niemczech w pierwszej połowie XX wieku wyznawcy tej religii. Sporo z nich chodziło w gustownych strojach do Hugo Boss – tych z „błyskawicami” na kołnierzach.

  133. „10) Naprawdę i przed Verdun stosowano straszne metody walki z rebeliantami – angielskie obozy koncentracyjne dla Burów, zbrodnie w Kongo belgijskim”

    To poczytaj jakie metody stosowali w takich przypadkach Ateńczycy, Spartanie, Kartagińczycy, Rzymianie, satrapowie w Lewancie i Azji Mniejszej, żeby juz nie przywoływać Mongołow czy Ordyńców.

    Nihil novi sub sole.

  134. A-tem to profesjonalny gmatwacz-prowokator.

    Lepiej go omijać.

  135. A-tem to headhunter.
    Dyplomatycznie zwie się to doradztwo personalne.
    Pośredniczy kogo by tu  podkupić i za ile.

  136. I dalej tak to sie wlasnie bedzie odbywalo…

    … magiel  jest potrzebny  !!!    A Ty idz sobie gdzie chcesz…  i nic juz tutaj  nie wnos bo sie jeszcze przedzwigasz…  a kysz  !!!

    Aha…  i nie mysl o klopotach Coryllus’a, bo jeszcze mysliwym zostaniesz… On sobie spokojnie  z boza, rodziny i przyjaciol pomoca poradzi  !!!

  137. To co wiem o pochodzeniu Pana Grzegorza Brauna…

    … i jego rodziny jest dla mnie daleko wystarczajace…  od wielu juz lat dzialalnosc Pana Grzegorza  omijam szerokim lukiem… nawet bardzo szerokim.

  138. O  moj Boze…

    … co za  szczescie, ze Pani z jej glowa nic sie nie porobilo… i ze nie ruszyla Pani razem z tym „tlumem”  wyciagac rozne zaszle animozje  !!!

    Niech Pani nie robi z igly widly… bo gdzie drwa rabia tam wiory leca.  Gospodarz napisal bardzo  wazny i prawdziwy tekst… i Petlewiczowi i calej bandzie srakiewiczowych miernot-nasladoFcUF  Gospodarza nalezala sie i nalezy  CODZIENNIE  wielka  SZYDERA  !!!…  wytykanie tych jelopow i oszustow na kazdym kroku… i jeszcze na dodatek palcami… ku przestrodze  zwlaszcza mlodych i naiwnych Polakow…

    … a kazdy postronny swiadek wczorajszego „wyciagania animozji”  niech sie zajmie swoimi sprawami… i tyle.

  139. Wymieniony w Pańskiej wyliczance drugi punkt, jest przez ks. Guza przeformułowany na pytanie:

    Holokaust ? a gdzie wtedy byłeś Izraelu?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.