Kwi 172020
 

Chciałem dziś poruszyć kilka kwestii niezwykle delikatnych. Zacznę od niektórych komentarzy wczorajszych. Oto pojawiła się wczoraj taka kwestia – kurak od 10 lat konsekwentnie popiera Kaczyńskiego. To jest moim zdaniem rzecz szalenie istotna, a mam na myśli ten sposób opisu i oceny postaw. Ktoś, nie będący w polityce, a jedynie publikujący w sieci, od 10 lat konsekwentnie popiera czołowego, polskiego polityka. Dla kogo to ma znaczenie i jaki jest charakter tego znaczenia? Z całą mocą chcę uświadomić tu wszystkim, że dla Jarosława Kaczyńskiego, to czy ktoś z internetowych publicystów go popiera czy nie, znaczenia żadnego nie ma. To jest folklor, wobec którego można się zachować uprzejmie lub obojętnie. Wykorzystać taką postawę też można, ale tylko wtedy jedynie, kiedy ów publicysta będzie dysponował argumentami przydatnymi politykom. W przypadku naszym oznacza to moc wyprowadzania ludzi na ulice. Ja oczywiście widzę, że kurak bardzo chce nabrać takiej mocy, choćby przez pozywanie Owsiaka, ale widzę też, że nie jest on w tych działaniach samodzielny, a także, że pozywanie Owsiaka to hucpa. Z faktu, że ktoś piszący coś w sieci deklaruje poparcie dla polityka nie wynika nic. Możemy mieć takie złudzenie, to znaczy możemy się tu spierać, jak oceniać taką postawę, ale dla nas także nie ma to najmniejszego znaczenia. Składanie deklaracji poparcia to próba uwiedzenia grup zainteresowanych polityką i pojedynczych ludzi. To także skłonienie tych ludzi do konsumpcji produkowanych przez siebie treści. Takie postawy mogliśmy obserwować wielokrotnie, nie tylko w przypadku kuraka, którego akurat oceniam jednoznacznie. Ludzie chcący zdobyć czytelników deklarowali gorące poparcie dla jakiegoś polityka i dołączali się po prostu do koniunktury. Ja zrobiłem to samo, jeszcze w roku 2009, nie mając ani pewności, że PiS będzie górą, ani nie mając żadnego impulsu w postaci wydarzeń 10 kwietnia roku 2010. Na to nikt oczywiście nie będzie zwracał uwagi, albowiem w opinii powszechnej, liczą się tylko deklaracje składane w momentach dramatycznych. One bowiem świadczą o autentyczności przeżyć. Takie przekonanie dominuje, a ja będę się upierał, że jest ono fałszywe i sprawy mają się całkiem na odwrót. Do czego zmierzam? Do tego, że próby opisu postaw i koniunktur politycznych są skażone błędami na poziomie podstawowym. Największym błędem zaś jest mylenie deklaracji z realizacją. To się zdarza ludziom notorycznie i o tym wczoraj pisałem. Mogę tę kwestię ujmować w taki sposób, albowiem mam najwięcej realizacji publicystycznych w całym prawicowym internecie i wiem jaki efekt one wywołują. Przepraszam bardzo panie i co wrażliwszych kolegów – one wywołują jedynie powszechne wkurwienie – a dzieje się tak dlatego, że zaburzają konsumpcję gołych deklaracji i ich ocenę, która – jesteśmy w sieci – oznacza po prostu kolportaż i zwiększanie popularności tej osoby, która je składa. Nie wiem czy wszyscy rozumieją o czym piszę, ale jeśli nie proszę wziąć po uwagę, że bardzo się staram. Im więcej realizacji tym trudniejszy jest kolportaż propagandy. To jest zależność oczywista. Propaganda zaś w sieci dotyczy przede wszystkim kształtowania postaw. Jakich? Dalekich od wszelkich realizacji. To znaczy postaw obojętnych, postaw bezradnych, roszczeniowych i głupkowatych. Postaw umożliwiających politykom sprzedaż deklaracji bez pokrycia. Żeby politycy mogli te deklaracje sprzedać, najpierw muszą zrobić to – jak na poligonie – publicyści sieciowi. Potem dopiero przygotowane przez nich preparaty testowane są w rzeczywistości. Piszę to wszystko okropnym językiem, ale póki co innego nie ma.

Przypomnę teraz pewien rodzaj postawy konsumenckiej, która do niedawna dominowała na targach książki. Stoimy z tą naszą ofertą, która jest naprawdę niezła, bogata, dynamiczna i kolorowa. Przychodzi dziewczyna i ja zaczynam jej opowiadać o czym to jest. Ona zaś na to – a ma pan coś o tym, jak Stalin Polaków mordował? Tu dyskusja się kończy, bo moja oferta i moje realizacje uniemożliwiają konsumpcję zupek instant z napisem „Stalin oprawca”, nie dlatego bynajmniej, że popieram Stalina. O histeriach takich, jak tak zwane „ciekawostki historyczne” wspominać nie ma po co. O co innego dziś chodzi. Odpaliłem wczoraj jedną z nowych pogadanek Grzegorza Brauna i dosłuchałem tylko do momentu, w którym Grzegorz Braun powiedział – proszę państwa, robią z nami co chcą…dalej nie dałem rady, albowiem wygłaszanie takich kwestii to jest bardzo prymitywne dewastowanie emocji i bardzo niepiękna próba zwrócenia na siebie uwagi. Z Grzegorzem Braunem nikt nie robi tego co chce, nawet jeśli ciąga go po sądach. I jako człowiek reprezentujący postawę niezależną, która jest wzorem dla wielu osób, narażających się potem bez sensu zupełnie, akurat on nie powinien wygłaszać takich kwestii. Ja oczywiście wiem po co on to powiedział, wiem, że pewnie nawet nie zauważył, że coś takiego wydobyło się z jego ust, nie zmienia to jednak mojej oceny. Takie kwestie nie mogą padać. To jest publicystyczny pavulon. Ów pavulon jest oczywiście chłonięty przez ludzi, jak najlepsza gatunkowo heroina, albowiem wszyscy chcą znaleźć się w grupie prześladowanych i dręczonych, którym ciemne siły odmawiają praw podstawowych, ale oni przez swoją niezależność i wyższość moralną w końcu zwyciężają. To jest ulubiona projekcja Polaków i ulubiony rodzaj papki serwowanej przez publicystów i polityków aspirujących dopiero do sfery, gdzie podejmuje się decyzje prawdziwe. Nie idę tą drogą i nawet w tamtą stronę nie patrzę. Nie czynię tego, albowiem wybrałem te całe realizacje, to znaczy wydawanie książek, które w konsumentach deklaracji wywołują jedynie znudzenie. Nie ma tam bowiem nic ekscytującego na pierwszy rzut oka, a jeśli już się coś odnajduje to trzeba przeczytać ze dwa, trzy akapity, jakiegoś wstępnego, zapoznającego człowieka z zagadnieniami, tekstu, żeby wszystko należycie ocenić i się tym trochę zabawić. To jest za trudne i kosztuje czas. O wiele lepiej, w całkowitym stuporze, stymulować mózg deklaracjami. To jest wygodne i umożliwia wymianę poglądów z rodziną. Dlaczego tak czynię? Z czystego egoizmu i z nudów. Nikt, wliczając w to Grzegorza Brauna, nie potrafi dziś zainteresować mnie swoim artystycznym programem. To są wyłącznie cholerne, powtarzalne nudy. Tym większe, im więcej wirusów krąży w powietrzu.

Czy to znaczy, że w polityce nie ma dziś nic interesującego, co zasługiwałoby na nieoczywisty opis? Oczywiście, że są takie sprawy. Wczoraj dostałem na przykład link do wizerunku nowego wiceministra finansów. Sprawa jest banalna, ale skłania do ocen niestandardowych, czyli takich, które lubimy najbardziej. Oto wizerunek nowego wiceministra finansów.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25873644,piotr-patkowski-zostal-nowym-wiceministrem-finansow-kim-jest.html#s=BoxOpImg8

Widzimy jasno, że z zakupieniem piwa po godzinie osiemnastej w sobotę, byłby w przypadku pana wiceministra poważne problemy. I pewnie nie obyłoby się bez okazywania dowodu, a może i wzywania policji. Nie będziemy się tu teraz wyżywać w płaskich szyderstwach, bo okazji po temu było wiele już wcześniej, w innych przypadkach podobnych nominacji. Spróbujmy, mając w pamięci inne przypadki zatrudniania dzieci, w tym dzieci bardzo nierozgarniętych, na poważnych stanowiskach, zrozumieć o co w tym chodzi. Mój opis jest następujący – tak zwana administracja państwa polskiego jest pod rządami PIS traktowana jako teren ćwiczebny, na którym przyszli funkcjonariusze organizacji globalnych, zdobywają szlify i nabierają doświadczenia. Oznacza to, że administrowanie w Polsce, w tym administrowanie finansami ma charakter fasadowy. To zaś znaczy steruje tym ktoś z tylnego siedzenia, a my mamy patrzeć i udawać, że nic nas w tym nie niepokoi. I teraz tak – fasadowość administracji może, choć nie musi, oznaczać, że interes zaraz się zwinie. Mam na myśli Unię. Ci zaś, którzy w nią inwestowali i robili tam kariery, obudzą się z ręką w nocniku. Nowa grupa urzędników, wychowana pod czujnym okiem Mateusza Morawieckiego, zacznie kierować sprawami z poziomu organizacji globalnych, w których będzie awansować. Co to za organizacje, tego nie wiem, ale Wy zapewne wypełnicie tę rubrykę lepiej niż ja. Tak więc nominacja ta, może oznaczać, że przyszłe pokolenia Polaków żyć będą w rzeczywistości znacznie odmiennej od tego co widzimy teraz? Czy lepszej? Tego stwierdzić dziś nie sposób. Na pewno innej i na pewno mniej zależnej od Niemiec, do czego parła z całą siłą poprzednia ekipa. Mój opis jest naiwny i mocno niedoskonały. Można go poprawiać. Na tym dziś kończę, bo spieszę się do swoich realizacji. Aha, a propos, czy ktoś wie jak tam się sprawy mają z ustawą anty- 447?

  28 komentarzy do “Publicystyczny pavulon i polityczna heroina”

  1. Zamiast się irytować zagraj w chińczyka ☺

  2. Do pavulonu i heroiny dodać można dilera historycznej lsd – niejakiego pana nikt.

  3. Drogi Coryllusie, od pierwszych restrykcji i ograniczeń wprowadzonych w naszym kraju p. Premier i inni, dobrze poinformowani przez swoich mocodawców, powtarzają jak mantrę, że stary porządek umarł na koronawirusa. Po wyjściu z pandemii ma być inaczej, globalizm ma/jest być złamany (to Bartosiak) a relacje ekonomiczne i polityczne mają zupełnie zmienić charakter. To jest konsekwentnie powtarzane, tu, w Polsce, przez Premiera Morawieckiego a plany pomocowe zwane Tarczą 1.0 i 2.0 mają wiele elementów służących przekonstruowaniu modelu gospodarki (nie mam na myśli pomocy dla knajp czy solariów).

  4. Czyli co? Socjalizm albo śmierć?

  5. Jeszcze pani Anna Chałupa została nominowana na drugiego wicebosa:

    https://www.gov.pl/web/finanse/anna-chalupa

    Będą kręcić polską wersję „The Office”

  6. Ale czy to nie jest ten zapowiadany reset, który miał nadejść lada chwila, tylko nikt nie wiedzial jak to się zacznie? ja się tylko boję, żeby już nic gorszego nie wymyślili tzn. jakiejs globalnej wojny

  7. Jest też i bardzo dobra wiadomość, czy dla nas, to się okaże. Oto okazuje się, że dysponujemy najlepszymi na świecie konopiami włóknistymi. O tym, że są to naprawdę dobre gatunki wiemy między innymi stąd, że bardzo interesują się nimi firmy kanadyjskie i te z USA.  Wchodzą  z nami we współpracę i jest to oczywiście dla nas powód do dumy. My będziemy orać, siać i zbierać, oni przetwarzać i zbijać fortunę na rynkach światowych. Pandemia pandemią, a interes interesem. Jakie może mieć znaczenie przy tak świetnych interesach, kto nas będzie zadłużać, przepraszam pomyłka, pilnować finansów. Z Kanadyjczykami wszak już robiliśmy świetne interesy na miedzi.

  8. Dziki kapitalizm, rządy przestaną brać pod uwagę bezpieczeństwo (też socjalne) obywateli. Koniec państwa dobrobytu i utrzymywania rozbudowanych projektów emerytalnych itp itd. Zabezpieczenie bytu obywateli przestanie być elementem programów politycznych.

    Tak twierdzą.

  9. Kurak ostatnio się na rząd zbiesił za postępowanie w sprawie koronawirusa, chyba na Kaczyńskiego też. Fronda.pl kurkę teraz przedrukowuje.

    Co do książek, a propos historii z targów – zastanawiam się czasem czy jest sens rozmawiać z ludźmi którzy znajomość historii sprowadzają do szablonowych mordów na Polakach i Wyklętych (że ich mordowali). Czasem mnie nachodzi kryzys czy nie lepiej tylko powiedzieć, że ok polecam przy okazji taką a taką książkę i się odwrócić i nie tracić czasu na gadanie, bo to mało co da? Niektórzy od razu jak im się coś powie to wyjeżdżają ze zdaniem przeciwnym a znawcy z nich jak koziej dupy… Czytać samemu i już, chyba że ma się znajomych na podobnym poziomie to wtedy można pogadać.

    Nie wiem jak Pan robi z takimi Coryllusie? Co Pan sądzi na ten mój sceptycyzm?

  10. Jeśli tak to Niemcy dostaną po grzbiecie najbardziej i inni, którzy sprowadzili sobie imigracyjny balast.

  11. Zasiejemy wszystko tymi konopiami?

  12. Ja się dzikiego kapitalizmu nie boję

  13. Zastanawiają nie w przypadku kuraka, procesy z Owsiakiem. Czy trzeba uwiarygadniać pożytecznych idiotów? Bo rozumiem że o to chodziło w tych procesach, żeby go uwiarygodnić w oczach prawicy. Nie chodzi o procesy same w sobie, tylko o ich odpowiednie nagłośnienie. Jak ja miałbym proces z Owsiakiem, nikt by o tym nie wspomniał. Tak samo mainstream nie wspomniałby o nich, gdyby miał je naprawdę niezależny publicysta.

    Kurak chyba nie jest pożytecznym idiotą, ani nie załapał się na zmianę koniunktury. Ktoś go postawił w takim a nie innym miejscu. Kto? Podejrzewam że Ci sami którzy namówili kelnerów z „Sowy” do nagrywania

  14. ja się tylko boję, żeby już nic gorszego nie wymyślili tzn. jakiejs globalnej wojny

    Takiej kinetyczno-eneregetycznej to nie będzie. USA nie da się wpuścić wojnę, która mogłaby trwać bardzo długo i skończyć się nie wiadomo na czyim terytorium.

     

    Trwałaby za długo i skończyła nie wiadomo na czyim terytorium.

  15. Nie uważam, aby kryterium wieku było tutaj dobre. Inaczej mówiąc uważam, że się  czepiacie, chociaż diagnoza Coryllusa dot.przyszłości jest dobra. Iskander podbił pół świata jak miał 23 lata, Oktawian chwycił lejce władzy wieku 18-19 lat, moi znajomi co zakładali firmy najbardziej dynamiczni i skuteczni byli przed 30-tką. Większość przełomowych wynalazków czy osiągnięć naukowych to domena młodych. Oczywiście są też przykłady w drugą stronę – dlatego wiek to nie jest dobre kryterium.

  16. Nie jestem taki pewny… Wojna na bliskim wschodzie(na dużo większą skalę niż obecnie), albo w azji południowo-wschodniej jest jak najbardziej możliwa. Stronie która taką wojnę zacznie przegrywać mogą puścić nerwy.

  17. Czeka nas powtórka z wielkiego kryzysu z lat 20-30 ubiegłego wieku. Czym zakończył się tamten kryzys? Jak bardzo zradykalizował nastroje społeczne? Kto doszedł dzięki niemu do władzy?

    Oczywiście nie nastąpi to z dnia na dzień. Tym bardziej że jesteśmy po długim okresie pokoju, tak jak przed 1914. Wtedy wzrost nacjonalizmu i nakręcanie do do wielkiej wojny trwało ze 30 lat. Teraz dzięki powszechności mediów będzie to krócej

  18. Piotr Patkowski nie jest jedynym tak młodym politykiem w rządzie Zjednoczonej Prawicy. Jego rówieśnikiem jest minister środowiska Michał Woś. Rok urodzenia 1991.

  19. Weterani mięsnej krucjaty. Popłakałem się ze śmiechu :))))))

    Na kogoś będzie trzeba zwalić cięcia w budżecie. Wtedy konferencję prasową zrobi nowy wiceminister dyscypliny

  20. Czas zrozumieć że pogonilismy PO, teraz czas pogonic socjalistów z PiS. I nie ma gadki że na zachodzie jest większy socjal a u nas mały. Komentarz powyborczy coryllusa z Prawego Górnego Rogu nieaktualny.

  21. Czas zrozumieć że pogonilismy PO, teraz czas pogonic socjalistów z PiS. I nie ma gadki że na zachodzie jest większy socjal a u nas mały. Komentarz powyborczy coryllusa z Prawego Górnego Rogu nieaktualny.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.