Sty 312016
 

Taki mi tytuł przyszedł do głowy. Nie zgadniecie z całą pewnością skąd. Otóż zostałem na 20 lutego zaproszony do miejscowości Smarżowa, gdzie urodził się Jakub Szela, żeby wygłosić tam jakąś pogadankę. Zasugerowano mi, że najlepiej byłoby o tej rabacji, bo okazja i miejsce po temu. No, ale ja niewiele wiem o tych wypadkach, a w Smarżowej są z całą pewnością lokalni historycy, którzy wiedzą na ten temat wszystko. Martwiąc się trochę o to, jak wypadnę zacząłem przeglądać co tam w najłatwiej dostępnych publikacjach na ten temat jest i trochę przyznam się zdziwiłem. Stąd właśnie ten tytuł.
Wszyscy wiemy, że cała ta impreza była sfingowana przez władze austriackie, przez te władze opłacona, a jej celem była – jak zawsze w przypadku małych i wielkich rewolucji – zmiana stosunków własności na wybranym obszarze. Tutaj ten obszar był niewielki, a do tego rewolucja miała jeszcze jeden aspekt, miała zapobiec szykującemu się właśnie Powstaniu Krakowskiemu. I tyle wiemy, tyle widać, plus Edward Dembowski i jego procesja prowadzona wprost pod lufy cesarskich grenadierów. No, ale pierwszy rzut oka na to co znajduje się w wiki i już widzimy, że temat jest słabo eksploatowany i są tam kwestie, które mogą całkowicie zmienić obraz tych wypadków. Zacznijmy od najbardziej ekscytujących, które wymienimy za profesorem Kieniewiczem. Oto w czasie rabacji nie zabito ani jednego Żyda. Dziedziców mordowano kopami, księży trochę mniej, ale Żydów nie ruszano. Co to jest, przepraszam, za bunt chłopski, w którym nie zabija się Żydów? To nie jest żaden bunt (ja tu celowo szydzę, albowiem bunt jest pojęciem wywróconym na nice) tylko zwyczajna ustawka kibiców w lesie, takich w dodatku, co przyszli umówić się z policją w sprawie rozgrywek w kolejnym sezonie. Jakby tego było mało znajdujemy informację, że rabacja objęła teren, na którym wcześniej, księża katoliccy i szlachta zamieszkująca dwory podjęli mozolną akcję wytrzeźwiania chłopów. Nie wiemy dokładnie jak to wyglądało i co takiego dwór i plebania zaproponowały wsi za zaprzestanie pijaństwa, ale z pewnością jakaś propozycja musiała paść. Być może nie była ona zbyt lukratywna, być może kościół proponował udział w nabożeństwach, a dwór bezpłatną naukę dzieci, albo jakieś gratyfikacje w naturze, nie wiem, głośno myślę. Wiem jednak, że z wódką, szczególnie tanią trudno jest wygrać i w czasie rabacji widać było to dokładnie. Tak więc rozruchy chłopskie w Galicji objęły obszar zainicjowanej wcześniej akcji trzeźwości. Dochody arendarzy żydowskich szynkujących wódkę spadły natychmiast, a pewnie także podatki akcyzowe pobierane przez rząd cesarski.
Idźmy dalej. Jakub Szela żenił się chyba ze trzy razy, druga jego żona została uposażona przez dziedzica Smarżowej gruntem niemałym, bo liczącym jakieś 8 ha. Dziedzic Bogusz daje w wianie dziewczynie kawał ziemi, a jej mąż staje potem na czele ruchu, co morduje złych dziedziców, bo wykorzystywali chłopów. Szela był wcześniej w wojsku, ale nie podobało mu się tam i żeby nie trafić znów w jegry, odrąbał sobie trzy palce u lewej ręki. Nie przeszkadzało mu to zabijać ludzi w czasie zimowych dni roku 1846.
Wiemy, że rabacja miała być detonatorem-kapiszonem, który uniemożliwi wybuch prawdziwej bomby, czyli Powstania Krakowskiego. No, a co to było za powstanie i czemu miało służyć? Ja nie bardzo mogę się zorientować, jaki był cel wywoływania ruchawki w okolicy Wolnego Miasta Krakowa, poza tym, żeby dać powód do likwidacji tego tworu. No, ale załóżmy, że celem było odzyskanie przez Polskę niepodległości….wierzymy w to? Jasne, że nie wierzymy, bo w samym Krakowie zebrano ledwie 6 tysięcy ludzi, z których tylko 2 tysiące miały broń. Cysorz zaś wysłał do Galicji 55 tysięcy jegrów, co wystarczyłoby na przykrycie tych 6 tysięcy czapkami. No więc po co oni przygotowywali to powstanie?
Jeśli popatrzmy na te wypadki z perspektywy niedostępnej przywódcom powstania – Tyssowskiemu i Dembowskiemu, czyli z perspektywy lat, przyjdzie nam do głowy to o czym w swoich pismach rozprawiał Emmanuel Małyński. To znaczy, że cała rewolucja roku 1848 była ustawiona przez organizacje tajne, zwane też czasem masonerią. Ja myślę, że było jednakowoż trochę inaczej. Zaraz spróbuję wyjaśnić jak. Oto w samym roku 1846 i w latach następnych ruszają na Śląsku, Pomorzu i w Prusach, a także w Królestwie Polskim najważniejsze inwestycje stulecia – linie kolejowe prowadzące ku Śląskowi. Do Śląska podłączono za pomocą szyn kolejowych Łużyce, Pomorze, a także Grodzisk Mazowiecki. Ktoś powie, że Grodzisk to do Zagłębia, a nie do Śląska. Okay, ale co to ma za znaczenie? Chodzi o to, że zaczynała się w Europie Środkowej epoka wielkiego boomu gospodarczego, opartego na węglu kamiennym. Taki boom nie zaczyna się bez kredytów. Kredyt zaś, żeby zrobić bum, musi mieć odpowiednią wysokość i być wykorzystany ze stosownym rozmachem. Wszelkie przedsięwzięcia gospodarcze składają się z wykonawcy, inwestora oraz przegubu, którym oni są połączeni. I ten przegub to jest właśnie kredyt. Przepraszam, że tłumaczę to tak prosto, ale inaczej nie potrafię.
Żeby zorientować się kto był wykonawcą, a kto inwestorem musimy prześledzić przebieg Powstania Krakowskiego. Na jego czele stał niejaki Tyssowski, demokrata i wielbiciel ludu. Po jednej bitwie i kilku demonstracjach bezsilności, wojsko pana Tyssowskiego przemaszerowało grzecznie do Prus i tam złożyło broń. Nie poddano się Austriakom z obawy o życie, cysorz kazałby wszystkich powiesić to pewne, nie poddano się też Rosjanom z obawy, że rzecz zakończy się wycieczką na białe niedźwiedzie. A Prusy, kraj gościnny i otwarty dla wszelkiej maści wywrotowców, dawał gwarancję bezpieczeństwa. No i co? Ile dostali ci wrogowie Świętego Przymierza po złożeniu broni? No Mierosławski dostał czapę, inni po dwadzieścia pięć lat, jeszcze inni po trochę mniej, niektórych w ogóle wypuszczono. A co z kierownikiem panem Tyssowskim? Ano po roku pobytu w Berlinie, nie w więzieniu bynajmniej, wyjechał do USA i tam zajął się organizowaniem polskich organizacji patriotycznych. Mierosławskiego zaś uwolniła rewolucja roku 1948. Rewolucja republikańska wymierzona w króla, ta sama, której tak nienawidził Emanuel Małyński, że gotów był przyznać rację Metternichowi, płacącemu srebrem za odrąbane szlacheckie głowy.
Przeciwko represjom wobec powstańców najgłośniej protestowały oczywiście kraje, w których już wtedy rozkwitała demokracja – Francja i Wielka Brytania.
Ja to tłumaczyć? Ja proponuję sposób następujący. Planowane inwestycje gospodarcze połowy stulecia XIX mogły być przeprowadzone jedynie za zgodą władców państw Świętego Przymierza. Oni bowiem dysponowali tanią siłą roboczą, tanią żywnością produkowaną w „przestarzałych, średniowiecznych folwarkach” i wojskiem, które pomogłoby utrzymać dyscyplinę pracy. Rolę głównego wykonawcy, jak zwykle wzięły na siebie Prusy. Plan ten zaś wiązał się z ekspansją na południe i wschód. Prusy to kraj doświadczony w politycznych manewrach, których celem było okradanie sąsiadów, szczególnie tak mało rozgarniętych jak cysorz miłościwie panujący nad Galicją i okolicami. Jasne było, że Prusy nie zrobią żadnej ekspansji w Królestwie, ciężko już doświadczonym w latach 1830-1831, gdzie nikt nie chce nowej wojny, a żołnierzy cara jest tam tyle, że trudno w ogóle znaleźć cywila. Co innego Galicja, tam można zaryzykować. Rewolucja lokalna to znakomite narzędzie ekspansji, pod warunkiem, że się uda. No, ale tu się nie udało, bo ten mało rozgarnięty cysorz i jego urzędnicy włączyli do akcji tego całego Szelę bez palców i sprawa się rypła. Z ogłoszenia wolności Galicji, a następnie inkorporowania jej do Prus nic nie wyszło. Pociągi jednak musiały ruszyć. Węgiel musiał być na nie załadowany. Co robić?! No, jak to co? Dogadać się z carem i przeprowadzić to wszystko na własną rękę, bez angażowania kapitałów i agentów obcych. Że co? Że jest ryzyko? Ono jest zawsze. Dwa lata trzeba było czekać, aż święte oburzenie demokratów sięgnie zenitu i zemsta za straconą okazję ekspansji gospodarczej przerodzi się w czyn i wyda owoce. Wiosna ludów wybuchła w roku 1948, walki trwały na terenie Prus i Austrii oraz Węgier. I teraz jeśli ktoś wątpi w słuszność głoszonych tu hipotez niech przeczyta sobie tekst Krystyny Murat w amerykańskim (8) numerze nawigatora, gdzie opisane są przygody Lajosa Kossutha w USA.
Ho, ho, tak, tak jak powiedział klasyk…to jednak nie wszystko. Są jeszcze pytania, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. Oto w niektórych powiatach Galicji, pogłowie szlachty zmniejszyło się o 90 procent, w niektórych o 60, w innych o 40. Co się stało z gruntami i gospodarstwami tych wymordowanych rodzin? I jeszcze jedno. Kiedy chłopi spełnili już swoje zadanie, przyszło wojsko i spacyfikowało cały ruch chłopski. Szela dostał w nagrodę 17 ha na Bukowinie, a reszta tych gamoni? Co z nimi zrobiono? Czy aby cysorz nie sprzedał ich wszystkich jakiemuś kapitaliście, żeby tam u niego pracowali w kopalniach? Gdzieś w Tarnowskich Górach albo Bytomiu…
Ja nie wiem, tak tylko głośno myślę.
Przypominam, że w sprzedaży jest już książka księdza Infułata Mariana Tokarzewskiego zatytułowana „Straż przednia”. Jeśli ktoś do tej pory zarzucać mógł mi, że zbyt entuzjastycznie traktuję ziemiaństwo i szlachtę, że przypisuję tej klasie cechy, w które zaopatrzona ona była rzeczywiście, ale w wymiarze nieco oszczędniejszym, już nie może stawiać mi takich zarzutów. Ksiądz Tokarzewski bowiem nie ma żadnych złudzeń jeśli idzie o polskie ziemiaństwo na Podolu i jego preferencje polityczne. Zachęcam do lektury.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i do księgarni Tarabuk

  46 komentarzy do “Rabacja galicyjska początkiem nowego ładu industrialnego?”

  1. Przednikiem Szeli był Kostka Napierski agent Chmielnickiego 😉

  2. Wczoraj skończyłam czytać „Requiem dla ziemiaństwa ” Jałowieckiego no i powyższy tekst skojarzył mi się z ziemią kaliską. Skojarzył mi się z walką z alkoholizmem wsi, prowadzonej przez ks. Blizińskiego we wsi Lisków, na ziemi kaliskiej. Ksiądz walczył z alkoholizmem skutecznie, nikt mu ze strony rządowej nie przeszkadzał. Było kilku a może kilkunastu takich księży. Czytałam o nich w periodyku wydanym z pieniędzy programu „Patriotyzm jutra” ale nie potrafię podać szczegółów, może to był fragment jakichś większych badań historycznych.

  3. Dziś proboszczem w Liskowiej jest nasz przyjaciel ksiądz Andrzej Klimek, wydawca i redaktor naczelny Okna wiary oraz dwutygodnika ‚Opiekun”. Ciągle jest wiele do zrobienia w tym Liskowie

  4. Może to Pana zainteresuje
    „Artur Zawisza ps. Czarny – urodził się w dniu 24 września 1809 w majątku Sobota nad Bzurą, a więc niedaleko obecnego Arturówka i zasłynął jako patriota i działacz niepodległościowy w trudnym dla kraju okresie rozbiorów. Artur Zawisza był uczestnikiem powstania listopadowego. Zmarł 26 listopada lub 15 listopada 1833 w Warszawie.

    Był synem radcy departamentu warszawskiego Jana Gwalberta Cypriana Zawiszy Czarnego i kasztelanki Marii Karnkowskiej. W 1827 ukończył Szkołę Wojewódzką w Kaliszu i wstąpił na Wydział Prawa i Administracji Królewskiego Uniwersytetu w Warszawie.

    Po wybuchu powstania listopadowego pracował w „Kurierze Polskim” a następnie w „Nowej Polsce”. W styczniu 1831 zaciągnął się do 1 Pułku Jazdy Płockiej (późniejszy 8 Pułk Ułanów).

    Brał udział w bitwach pod Białołęką, Olszynką Grochowską, Ostrołęką oraz Balicami. Awansował do stopnia kapitana. Za waleczność otrzymał krzyż Virtuti Militari.

    Po upadku powstania udał się na emigrację do Francji, gdzie należał do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, loży wolnomularskiej „Trójcy Nierozdzielnej” oraz związku „Namiot Sekwany”. Józef Zaliwski, organizator wyprawy partyzanckiej do Królestwa Polskiego, mianował go dowódcą okręgowym w woj. mazowieckim na obwody warszawski i sochaczewski.

    W lutym 1833 opuścił Paryż, przez Belgię i Niemcy dotarł do miejscowości Turzno k. Torunia, gdzie po spotkaniu z matką i bratem napisał testament. Po długich partyzanckich walkach 14 czerwca 1833 został schwytany wraz z kilkuosobowym oddziałem w lesie k. Krośniewic i osadzony w dawnym klasztorze karmelitów w Warszawie.

    Sąd Wojenny skazał go na śmierć przez powieszenie. Jedne źródła donoszą, że egzekucja odbyła się publicznie 26 listopada 1833, inne, że 15 listopada na placu kaźni w Warszawie, który od roku 1929 nazywany jest Placem Artura Zawiszy. W 1938 w Łowiczu postawiono pomnik poświęcony Arturowi Zawiszy.

    Przed egzekucją Artur Zawisza wypowiedział słowa, które przeszły do historii:

    „Gdybym miał żyć sto lat, każdy z nich oddałbym Ojczyźnie”

    Nazwę „Arturówek” na oznaczenie okolicy rozpościerającej się wokół stawów nad źródłowym odcinkiem rzeki Bzury nadała rodzina Artura Zawiszy Czarnego. W ten sposób, przy okazji parcelacji dóbr ziemskich, upamiętniła krótkie i bohaterskie życie Artura Zawiszy ps. „Czarny”.”

    Dobra ziemskie po Zawiszach przejął znany biznesmen Poznański

  5. Czy może Pan z łaski swojej podążyć tropem tej matki pana Artura?

  6. Po upadku powstania działał na emigracji we Francji, z której w 1833 r. przybył do Królestwa, by w ramach działań partyzanckich, podjętych przez płk. Józefa Zaliwskiego, wznowić walkę o wyzwolenie ojczyzny. Niestety, działania partyzantów szybko zakończyły się klęską. Zawiszę schwytano, skazano na karę śmierci i powieszono.
    ->WIĘCEJ O WIELE TU: http://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview-t-36387-start-0.phtml

    Matka? Maria Zawisza z Karnkowskich. zakładka HIstoria http://www.przasniczka.eu/o-nas.html

    `Przedarł się…` Oczywiście — Korona.

    I poprawka – Heinzlowie przez licytację przejęli majątek Zawiszów.

  7. Miał 21 lat jak został bohaterem, a 24 jak go tu przysłali z powrotem. Z jaką misją? Walki z kim? I w jakim celu?

  8. Obstawiam Anglików.
    Tu zabór rosyjski, miał `wznowić walkę o wyzwolenie ojczyzny`.
    Może po prostu chciano usunąć masona z odchyleniem bogoojczyźnianym?

    5 listopada 1833 w Rzepniowie koło Złoczowa w Galicji przez emisariuszy z Francji i miejscowych działaczy założono Związek Węglarzy Polskich [Od roku 1834 działał pod nazwą Węglarstwo Polskie. Była to odnoga ogólnoeuropejskiej organizacji walczącej z reakcją i absolutyzmem – węglarstwa.] Zawiszę powieszono 26 listopada 1833 r. Ta śmierć stała się niemal mitem założycielskim dla Przyjaciół Ludu i innych lóż.


    I Norwid o nim wspomina i córka generała Dąbrowskiego z hymnu…Trafiłem na postać szukając źródła nazwy osiedla, w którym mieszkam i ujawnia się nowa sprawa.

  9. To jest coś strasznego…Ta poezja romantyczna, ta cała brednia powtarzana na kursach z historii literatury

  10. Brednia na kursach z historii literatury? Ja zaraz coś napisze o Dantem, tylko muszę odnaleźć tytuł jednej książki żeby nie było, że powołuje się na jakieś chmury.

  11. 26 czerwca 1833 ogłoszono wprowadzenie stanu wojennego w Królestwie Polskim, na podstawie ukazu cesarza Mikołaja I Romanowa z dnia 11/23 kwietnia 1833

    Partyzantka Zaliwskiego – nieudana próba wzniecenia powstania zbrojnego w zaborze rosyjskim w 1833, podjęta po upadku powstania listopadowego przez byłego powstańca pułkownika Józefa Zaliwskiego.

    Zaliwski liczył, że przeniknięcie na ziemie zaboru rosyjskiego oddziałów powstańczych, każdy w sile 50 ludzi, przy jednoczesnym rzuceniu haseł dotyczących reform gospodarczych, sprowokuje wybuch powstania, wspartego przez lud. Chciał, aby jego oddziały przeniknęły na cały obszar zaboru aż po Dniepr. Ruch Zaliwskiego przygotowywany był w porozumieniu z karbonariuszami w Europie Zachodniej, którzy mieli wywołać rewolucję. Oczekiwano wybuchu wojny pomiędzy Imperium Rosyjskim a Wielką Brytanią, Francją i Turcją, co pozwoliłoby podnieść sprawę polską na arenie międzynarodowej.

    ” reform gospodarczych”
    i łączy nam się to z rabacją?

  12. A w jakim kontekście o nim Norwid wspominał, i jak oceniał? To ciekawe jak on demokratów i rewolucjonistów oceniał gdy sam walczył w obronie papieża przed rewolucjonistami.

  13. Najwcześniej, bo już w roku 1834, a więc rok po straceniu Zawiszy, Leon Ulrich opublikował dramat Powstańcy polscy 1833 roku. Obraz dramatyczny. W zakończeniu tego utworu umieścił wiersz Konstantego Gaszyńskiego Pamiątce Artura Zawiszy. Poeta przedstawił w nim Zawiszę jako męczennika za ojczyznę. Porównał go z idącym na śmierć Chrystusem:

    Arturze! tyś obaczył twe rodzinne ściany;

    Łzami matki, kochanki łzami powitany,

    Lecz inny głos cię wzywał, inna myśl wabiła,

    Bo i Polska ci matką i kochanką była. […]

    Otworzyły się bramy więzienia ponure,

    I jak niegdyś Chrystus na Kalweru górę

    Niósł krzyż, tak na ohydnego szafotu katusze

    Konający Zawisza niósł niezlękłą duszę…

    Drugim w kolejności, wg Nowego Korbuta, był dramat Michała Chodźki Dziesięć obrazów z wyprawy do Polski 1833r., wydany bezimiennie w 1841 roku. W obrazie VIII Chodźko przybliża czytelnikowi okoliczności śmierci Zawiszy. Bohaterom opowiada je Jenerał Batogow, który miał być naocznym świadkiem tego wydarzenia. Przytacza on takie słowa straceńca:

    I wrzasnął głupio – Bóg i Polska z wami!

    Umieram dla swobody – otwarta wam droga,

    Jeśli wierzycie w wolność – w Ojczyznęi Boga!…

    Chodźko opisuje także pewne wydarzenie, które nie znajduje potwierdzenia w dokumentach, a które w znaczący sposób wpłynęło na legendę Zawiszy. Jenerał Batogow tak o nim opowiada:

    Zawisza chustką pot z czoła ocierał,

    I z spokojnem obliczem do koła spozierał:

    Któż z was tę chustkę odda matce mojej,

    Rzekł patrząc na mnie – zadość prośbie twojej

    Stanie się: rzekłem

    – lecz on się cofnął ode mnie,

    Tyś krew braci moich przelewał najemnie!

    Wrzasnął okropnie

    – i chustkę cisnął z całej mocy,

    I leciała jak kamień wypuszczony z procy

    Nad moją głową – i na Mikity pierś padła.

    Mikita mój adiutant – twarz jego pobladła,

    A Zawisza znów krzyczał

    – Słowianinie młody,

    Chrzczę cię w imię wolności

    – krew ma zamiast wody,

    Chustkę matce mej oddaj

    – i pomnij żeś chrzczony

    Przez Zawiszę dla ludów

    słowiańskich obrony!!!

    Tak oto, chrzest obrońcy Słowian, jakiego wg Chodźki dokonał Zawisza, wszedł do legendy bohatera. Poeta, pomimo śmierci Zawiszy, zapowiada walkę. Wierzy w zwycięstwo i odrodzenie Polski. Stwierdzenie takie wkłada w usta Szymona Konarskiego – emisariusza i powstańca:

    Umarł! – umarł Zawisza!

    wrzezczysz podła zgrajo

    Bo nie wiesz że z krwi takiej

    mściciele powstają.

    Polska ziemia krew męczeńską pije,

    Aż mściciel Polski z krwi tej nie ożyje!!!

    Następnym utworem jest wiersz Szubienica Zawiszy Gustawa Ehrenberga wydany w 1848

    roku. Autor, według Janion i Żmigrodzkiej, „odrzuca w nim retoryczny patos na rzecz estetyki prostoty. W balladowym, szlachetnie powściągliwym tonie snuje się opowieść o kaźni, punktowaną w każdej strofie refrenami: „Konopie na polu bujają szeroko”, i: „W lesie rosną jodły wysoko, wysoko”. Oto fragment wiersza opisujący śmierć Zawiszy:

    Młodzieniec nie błagał pokornie,

    nie klęczał.

    „Konopie na polu bujają szeroko”.

    Pogodne miał czoło, nie płakał, nie jęczał;

    „W lesie rosną jodły wysoko, wysoko!”

    Nikt go nie pożegnał, ni bracia,

    ni matka.

    „Konopie na polu bujają szeroko”.

    Uśmiech jego usta krasił do ostatka.

    „W lesie rosną jodły wysoko, wysoko!” […]

    Ostatnim utworem odnoszącym się do postaci Artura Zawiszy Czarnego, który pragnę tutaj przywołać, jest niedokończony dramat Juliusza Słowackiego Zawisza Czarny. Wieszcz, aby upamiętnić postać Artura Zawiszy Czarnego, stosuje oryginalne połączenie. Imię średniowiecznego rycerza – Zawiszy Czarnego wiąże z nazwą gwiazdy Arcturus (trzeciej pod względem jasności, nie licząc Słońca, gwiazdy na niebie). W usta rycerza wkłada takie słowa:

    … I mimo woli to imię,

    Imię tej gwiazdy Arkturus

    Łączę w serca mego ciszy

    Z moim imieniem Zawiszy

    Arkturus… Arkturus Zawisza

    Podnosi mi ducha ta cisza.

    Dramat nie został dokończony i nie wiadomo, jakie były dalsze zamiary poety. Połączenie tych nazw nie wydaje się jednak

    przypadkowe. Być może Artur Zawisza miał być dziewiętnastowiecznym rycerzem na miarę słynnego Zawiszy spod Grunwaldu?

    Dzięki przyjaciołom i znajomym Zawiszy, którzy w pamiętnikach, wierszach i wspomnieniach zawarli myśl o tym młodym bohaterze, a także dzięki późniejszej pracy historyków i literaturoznawców, którzy zaopiekowali się tak powstałą twórczością, pamięć o Zawiszy przetrwała do naszych czasów. Dodatkowo została ona utrwalona w formach trwalszych niż papier. W 1928 roku plac w Warszawie, na którym Zawisza został stracony, otrzymał nazwę Placu Zawiszy. W 1938 roku w Alejkach Sienkiewicza w Łowiczu stanął pomnik upamiętniający postać bohatera. Także w jego rodzinnej miejscowości – Sobocie – na parkanie kościoła, w którym Zawisza był chrzczony, zobaczyć można pamiątkową tablicę.

    Legenda i pamięć o partyzancie z 1833 roku przetrwała naszych czasów. Spełnia ona wymogi legendy romantycznej. Poza walką o ojczyznę i męczeńską śmiercią (z widocznym u Gaszyńskiego elementem mesjanistycznym)w legendzie romantycznej nie może zabraknąć miłości – miłości, która w związku z walką i misją bohatera nie mogła się spełnić.

    W Testamencie Zawisza wspomina o swej bliskiej znajomej, Zosi Sumińskiej: „Jest jedyną kobietą, którą jak żonę od najczulszej młodości najczulej do końca życia mego, pomimo wszelkie jej błędy, kochał. Nie będę się tu nad moim rozmazywać uczuciem, ona nie pojmie go nawet i nie piszę tego w celu rozczulenia jej nad sobą, niech raczej te słów kilka uważa, jako nowy listek do jej podbojowych dorzucony laurów.”

    Sylwetka Zawiszy prezentuje się w legendzie imponująco. Bohater występuje w niej jako bojownik i męczennik za sprawę narodową. Co prawda działania partyzanckie Zaliwskiego zakończyły się zupełną klęską, jakby jednak nie patrzeć na te wydarzenia, trzeba mieć w pamięci słowa Ludomira Gadona: „Nad błędem i szkodliwym przedsięwzięciem ubolewać należy, ale nie można nie czuć podziwu dla odwagi, hartu postanowienia szlachetnych szaleńców, którzy dla sprawy im świętej nieśli ślepo swe życie w ofierze.” A jeśli sprawą świętą jest ojczyzna, to o błędzie i szkodliwości przedsięwzięcia nie może być mowy. Jak bowiem pisał Adam Mickiewicz w Pielgrzymie: „człowiek pełen poświęcenia może się pomylić tylko względem siebie, może siebie zgubić: względem ojczyzny jest on nieomylny”.

    Warto zatem, abyśmy pamiętali o ludziach, którzy przelewali krew za ojczyznę. Oni walczyli o jej wolność z myślą o nas. Ufali, że potomni nie zapomną o ich czynach. Nie zapominajmy więc o nich. Jak napisał Tadeusz Gumiński w artykule z 27 marca 1997 roku w „Nowym Łowiczaninie”: „Nie zapominajmy Artura Zawiszy.”

    Piotr Wysocki artykuł z pisma Nowy Łowiczanin http://www.lowiczanin.info/content/kh/98/KH_2007_04.pdf

  14. Ten Zaliwski to jakiś większy idiota, tak?

  15. Dziewięcioletni Norwid przeżywa w Warszawie Powstanie Listopadowe. Trzynastoletniego zmuszają, by patrzył na chłostę swych kolegów, ukaranych za to, że 26 listopada 1833 r. zbierali drzazgi z szubienicy powieszonego Artura Zawiszy i grudki ziemi splamionej krwią jego towarzyszy broni, którzy – jak donosiła prasa – „ułożyli zbrodniczy zamiar nowego powstania”. Dwudziestoletni Norwid przeżywa w lipcu 1841 roku męczeńską śmierć Karola Levittoux – rówieśnika, spiskowca, który podpalił się w Cytadeli, by nikogo nie wydać…
    [Twórczość Norwida z lat 1849-51 zawiera ślad wspomnień o Zawiszy]
    Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/58709,byl-czlowiekiem-nadziei.html

  16. W marcu 1833 organizował oddziały powstańcze. Miały one być zarzewiem dla wywołania nowego powstania, w które planowano wciągnąć przede wszystkim masy ludu polskiego. Próby te na większą skalę nie powiodły się. W rezultacie tych mało przemyślanych działań nastąpiły aresztowania w Królestwie i Galicji. Wiele osób przypłaciło wyprawy gardłem lub katorgą. Na północy Królestwa próby wzniecenia powstania przypłacili życiem Artur Zawisza (stracony w Warszawie) i Michał Wołłowicz (stracony w Grodnie). Zaliwski został aresztowany przez Austriaków i skazany na karę śmierci, zamienioną na 20 lat więzienia w twierdzy Kufstein [3]. W 1834 roku skazany przez władze rosyjskie na powieszenie za udział w powstaniu listopadowym[4]. Po amnestii w 1848 wyjechał ponownie do Francji i działał w Towarzystwie Demokratycznym Polskim.

    Zmarł w Paryżu na starość, czyli był cwanym masonem wyższego stopnia.

  17. Dobra mam o tym Dantem i z historią literatury. Na początek dwa cytaty z polskiego podręcznika Historia literatury włoskiej tom 1 Krzysztof Żaboklicki i Piotr Salwa Warszawa 2006:

    „Nowy Słodki Styl”[Dolce stil novo, grupa poetów wśród których był Dante przyp.Pielgrzym] wypracowuje dokładną koncepcję procesów zachodzących w duszy pod wpływem miłości. Miłość to uczucie pojawiające się niespodziewanie pod wpływem widoku kobiety, ukazującej się poecie najczęściej w związku z jedna z owych nielicznych okazji, kiedy to kobiety uczestniczyły wówczas w życiu zbiorowym. Dalej następować mogą przelotne spotkania w ogólnikowo przedstawionej scenerii miejskiej. Ważny jest ich aspekt „chóralny”: poeta otoczony jest przyjaciółmi, rozumiejącymi stan jego duszy, kobieta występuje w towarzystwie innych dam, tworzących tło dla jej urody i cnoty. Za sprawą uczucia poeta przestaje być sobą, zmienia się i psychicznie i fizycznie; jego poezja staje się analizą związków psychologii i fizjologii, wykorzystującą ówczesną wiedzę filozoficzną i medyczną. Miłość-efekt przemieszczania się substancji niematerialnych-nie realizuje się jako związek, bowiem nie chodzi tu o posiadanie kobiety, lecz o dążenie do nieosiągalnego celu.
    Myślę że tutaj tyle starczy, dalej jeszcze jest że niby ta grupa poetów usunęła sprzeczności między moralnością chrześcijańską a miłością dworską i temu podobne rzeczy.

    Drugi cytat z tego samego podręcznika już o samym Dantem:
    Do 1295r Dante wykluczony był jako szlachcic z uczestnictwa w życiu politycznym, później mógł pełnić funkcje publiczne pod warunkiem przystąpienia do jednego z cechów. W tym okresie pogarsza się sytuacja ekonomiczna jego rodziny. Dante wstępuje do korporacji medyków i zielarzy(być może wybór podyktowany został zainteresowaniami poetów dolce stil novo fizjologią miłości) i od tej chwili prowadzi aktywną działalność administracyjno-polityczna, która stwarza mu możliwości szybkiej kariery.

    Tyle polski podręcznik. Raz na któryś zajęciach z Dantego jeden wykładowca powołując się na książkę:
    Il linguaggio segreto di Dante e dei Fedeli d’Amore. Roma 1928 [język sekretny Dantego i Wiernych Miłości]
    opowiedział o tym, że Dante był członkiem pewnej sekty, Wierni Miłości, że ta sekta to miała kontakty z katarami i z bizantyjczykami i nie wiadomo jeszcze tak naprawdę z kim, że twierdzili jakoby przechowywali tajemną wiedze przekazaną im z pokolenia na pokolenie od starożytnych filozofów, a te wszystkie wiersze o miłości to tak naprawdę szyfr żeby ich nikt nie rozpoznał.

  18. Uciekło mi, tą książkę z 1928 napisał Luigi Valli.

  19. To prawda. Szukalem jakiegoś potwierdzenia, że poeci i trubadurzy to depozytariusze i kurierzy informacji handlowych. Żadnych tam mądrości starożytnych, ale konkretnie ile co ma kosztować z tekstyliów, w różnych miastach. Nie mogło być inaczej. Kobieta była tylko dodatkiem do spadku. Homoseksualizm był powszechny i akceptowany, podobnie jak burdele gdzie poeci realizowali swoje miłosne fantasmagorie. Niełatwo było żyć dziewczynom w średniowieczu. W Kredycie napisałem o tych trubadurach, a poeci sie nie zmieścili. Oni w większości byli przedstawicielami handlowymi włoskich producentów tkanin w centrach handlowych takich jak Awinion na przykład

  20. Dzień dobry,

    Czy mógłby Pan napisać kilka tekstów opierając się na tym źródle, do którego link wklejam (przepraszam bardzo, że niezbyt może związane z głównym wątkiem ale nie wiedziałem gdzie napisać).

    Jak widać mało co się zmienia od tysiąca lat co do dostarczania Polaków „do pracy na Zachodzie” od Mieszka I-go, który zakończył handel niewolnikami jak widać m.in. na historii pokazanej na Drzwiach Gnieźnieńskich.

    Bogactwo Zachodniej Europy budowano na polskich niewolnikach dostarczanych „do pracy do Europy”.

    http://mediewalia.pl/publicystyka/europe-zbudowano-na-slowianskich-niewolnikach/

  21. Awinion, hm, Petrarka. To znaczy, ojciec Petrarki wygnany z Florencji został urzędnikiem w Awinionie, tam się wychowywał Petrarka i pobierał nauki. Później „obywatel świata”, gdzie on to nie był, ciągle gdzieś jeździł, nigdzie na dłużej nie został, w Rzymie koronowany laurem na poetę przy samym królu Robercie Andegaweńskim, w swoich podróżach zahaczył nawet o Pragę gdzie otrzymał godność palatyna, a także o Paryż.

  22. Naprawdę? O Pragę? Niesamowite. Chyba muszę się za niego zabrać…..

  23. A jeśli idzie o polityczne wykorzystywanie poezji to już mnie na wymioty zbiera słuchanie bądź czytanie o tym jakim to najcudniejszym władcą średniowiecznej europy nie był Fryderyk II Hohenstauf. No już mam dość. Szkoła sycylijska poezji. Odrobinkę widać na polskiej wiki. Ale w tych podręcznikach i na wykładach z średniowiecznej literatury włoskiej to jest już paranoja. 800 lat prawie minęło a jego propaganda działa dalej, dalej totalny zachwyt nad jego „działalnością na rzecz kultury” i „niezwykle wysokim poziomem jego dworu”.

  24. Z tego samego podręcznika:
    w r. 1354 towarzyszył cesarzowi Karolowi IV Luksemburskiemu podczas koronacji na króla Italii w Mediolanie[a to ciekawostka, teraz dopiero zwróciłem uwagę, dlaczego nie w Pawii?], w r. 1356 udał się na jego dwór do Pragi, gdzie otrzymał godność palatyna. Tyle, dalej jest o podróży do Paryża do króla Jana Dobrego.

  25. poeta, czyli przedstawiciel handlowy. Ewentualnie specjalista d/s marketingu.

  26. Tak właśnie, no i depozytariusze informacji tajnych

  27. To był kawał niezłego złodzieja. To ten co defiladę słoni gdzieś urządził?

  28. A do Londynu nie jeździł?

  29. A nie słyszałem o tym, teraz sprawdzam w wiki i tak tam jest, że po zdobyciu Cremony tak zrobił.
    Zresztą odnośnie wiki to ciekawy cytat tam znalazłem o nim
    Na Sycylii zdobył ostatnie twierdze Maurów w górach sycylijskich, a następnie przesiedlił ludność muzułmańską do Apulii, gdzie w roku 1220 zbudowała ona miasto Lucera
    Ale i tak wszędzie będą mówić jaki to on nie był tolerancyjny dla muzułmanów, jak to pół jego dworu było muzułmanami i tym podobne słodkawe brednie.
    Jakoś tak nie mogę się zebrać w sobie aby przeczytać jedną bądź dwie biografie(a na rynku jest ich kilka) tego człowieka, tak mnie odrzuca, dobrze, że teraz dzięki sesji mam solidny argument dlaczego tego nie robię. W końcu przeczytam to będę mógł więcej powiedzieć.

  30. W tym podręczniku nie ma wymienionego Londynu, ale to nic nie znaczy. Z miast bardziej północnych jest Gandawa czy Kolonia, ale to tylko wymienione.

  31. Ruszysz cokolwiek i zaczyna się…

  32. Temat kompletnie inny niż ten, który dzisiaj tutaj gościł:

    http://www.pch24.pl/sowiecki-kolos-i-wszechnaiwny-zachod–ciag-dalszy-transformacji-grzegorza-brauna,40919,i.html

    Kopara mi opadła jak to zobaczyłem.

  33. Obłęd. A potem młodzież, która naczyta się tych fantasmagorii idzie na rzeź średnio co 25 lat czyli jedno pokolenie. To tych poetów powinni wieszać a nie rewolucjonistów. I palić rękopisy zanim wpadną w ręce zecera.

  34. Właśnie zobaczyłęm tego newsa na PCH. Będzie trzeba obejrzeć.
    A na TV Historia leciał teraz „Towarzysz Generał”.
    Mogliby zaprosić Brauna do jakiejś #Debaty.

  35. Podążyłem za Twoimtu linkiem i trafiłem na smaczek, którego szukamy z poduszczenia Gospodarza i znajdujemy go w dość nieoczekiwanych miejscach.

    http://www.pch24.pl/brytyjski-premier-felietonista-polskiego-dziennika–tak-sie-robi-polityke-historyczna-,40407,i.html

  36. Ja jeszcze do głównego tematu, gdzieś z rok temu u bosona a może u coryllusa ktoś zamieścił fragment czyichś wspomnień, czy listu o tym, że w czasie rabacji galicyjskiej pojawił się u lwowskiego szefa sił porządkowych oddziałek około 100 chłopów z kosami na sztorc z zapytaniem czy oni tez mogą trochę zarobić i zrobić z okoliczną szlachtą porządek. Szef lwowskich sił porządkowych zemdlał i kiedy się ocknął, natychmiast porozumiał się z Wiedniem i całą rabacja została zakończona.
    Animatorzy rabacji przerazili się że wymyka się ta awantura spod ich kontroli.

  37. Ákos Engelmayer z którym na politologi mieliśmy Historię Europy Środkowo-wschodniej mawiał, w skrócie nam – czym są Austro-Węgry.

    Dobry Burdel, Kościół, Szkoła i wszystko blisko siebie.

  38. Zauważyłem żydowskie pismo na tablicy. ???? Potem doczytałem w komentarzach:
    „Zastępca Dyrektora at Biblioteka Publiczna im. dr. Władysława Biegańskiego
    To jest Centrum Kultury Żydowskiej, nie przedszkole. Spotkanie dla osób dorosłych, po prostu matki przyszły z dziećmi. smile emoticon”
    „To są Polki i to nie jest przedszkole, tylko Centrum Kultury Żydowskiej. Gdyby ktoś raczył posłuchać, to zauważyłby, że z muzułmankami rozmawiają dorosłe osoby wyznania mojżeszowego.”

    Po kiego grzyba Żydzi urządzają sobie w Polsce pogadanki z muslimami? Czy takie pogadanki urządzają w Izraelu z Palestyńczykami? Czy muslimy są dla nich tylko narzędziem do kolonizacji Polaków, do zrobienia gruntu pod Judeopolonię? Takie moje szybkie przemyślenia.

  39. Żywiołowy spektakl w Teatro Lux w centrum miasta na temat karnawału, jego zwyczajów oraz łamania wszelkich tabu w czasie jego zabaw zaczął się późno wieczorem w sobotę i miał trwać do niedzielnego świtu.
    Skończyło się na tym, że aktor w scenie wieszania omal nie zginął i wylądował w końcu w szpitalu w Pizie w stanie ciężkim.
    Było cinéma-vérité a teraz będzie théâtre-vérité. Mieliśmy próbkę we Wrocławiu, ale nikt nie zginął.

  40. ciepło… ciepło!… !!!…

  41. I jak tu nie wierzyć w praktyki spiskowe, bo teorie są po to, by przenieść uwagę z przyczyn na skutki. A naiwnych nie sieją, sami się rodzą i dlatego krótko żyją.
    Ciekawy jak zwykle był dzisiejszy wieczór na blogu coryllusa.

  42. Co najwyżej się zaraził…

  43. Na boku i nie na temat.
    Tak kiedyś parę lat temu sobie myślałem, że najbardziej sobie plują w brodę (Sovieci, USA, Angole, Niemcy), że Polska jest monolityczna etnicznie. Ci którzy spowodowali zabranie naszych wschodnich ziem teraz chcieliby u nas mieć mieszankę etniczną, a tu dooopa.

  44. @ALL
    Zakład energetyczny PGE Dystrybucja informuje:
    Coryllus odłączony od zasilania do 16-stej 😉

  45. Już się uwolnił z więzów 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.