Lis 262019
 

Dziś przyjechał nakład komiksu Sacco di Roma. Rozpakowałem jeden egzemplarz, cały mieniący się złotem i okazało się, że w środku źle wklejono alonż. Nie będę tłumaczył o co chodzi. To była i nadal jest katastrofa. Pojutrze są targi, a ja zostałem bez sztandarowego produktu, po który wszyscy mieli przyjść. Zacząłem się powoli rozpadać, jak ci faceci ze statku widmo w którejś tam części „Piratów z Karaibów”. Telefon menedżera z którym współpracowałem nie odpowiadał. Tomek nie mógł sprawdzić czy to czasem nie nasza wina, bo nie było go w domu. Przyznam się, że miałem ochotę nic nie powiedzieć nikomu, tylko opylić to i udawać głupiego. Niestety nie można było tego zrobić. Narracja całkiem się posypała. W końcu udało mi się skontaktować z menedżerem. Padła następująca propozycja – oni to odbiorą i poprawią. Tyle ile się da egzemplarzy przyślą mi w czwartek na targi. Nie chce mi się wchodzić w szczegóły, bo zanim coś ustaliliśmy minęło pół dnia. Na tym stanęło w każdym razie. Potem przyjechał samochód po odbiór dwóch palet komiksu. Nie miał windy. Musieliśmy to z kierowcą, a wszystko było pakowane i foliowane pojedynczo, załadować na nowe palety, ofoliować i jakoś zabezpieczyć. Jakoś się to udało. W międzyczasie zgubiłem klucz do biura. Potem pojechałem po odbiór auta, po zmianie opon. Okazało się, że opony owszem zmienione, ale pilot nie działa. Całe szczęście to tylko bateria. Zgubiony klucz się nie znalazł, ale za to znalazł się inny, zgubiony dawniej. To jest chyba jakaś klątwa golonki, albo ja wiem co….? Miejmy nadzieję, że komiks zostanie dostarczony na targi, chociaż ze sto egzemplarzy….Na koniec pogadanka jeszcze…

https://prawygornyrog.pl/tv/2019/11/gabriel-maciejewski-o-konsumpcji-tresci-i-ciasnocie-w-glowach/

  7 komentarzy do “Sacco di Roma o krok od katastrofy”

  1. Odbic na ksero i dorzucic gratis wkladke z poleceniem „pokoloruj lancknechta”.

    https://www.pinterest.co.uk/pin/548524429611507660/

  2. Miło spotkać się w  klubie  wielbicieli lancknechtów .Ja też muszę swojego pokolorować ,którego ulepiłem sobie  z masy Skulpey . Też szukałem rozmaitych inspiracji ale to w sumie  mój  pierwszy lancknecht  .

    https://www.facebook.com/1430550243903704/photos/pcb.2292277547730965/2292276897731030/?type=3&theater

  3. znalezienie klucza to absolutny uśmiech losu, proszę chwile poczekać…

  4. już wiem co to alonż i współczuję, że coś takiego się zdarzyło, już chciałam odsądzić od czci i wiary minister Łybacką i jej premiera Millera za zlikwidowanie techników w Polsce, bo to takie byłyby skutki,  ale oni przecież na wiarę i na cześć maja inne spojrzenie…

  5. No milo, pozdrawiam!

    Z tego, co sie zorientowalem, to istnieja dwie zamienne formy jezykowe Lanzknecht od lancy i Landsknecht od Landu.(wies, ziemia) Landsknechci mieli status nizszy od rycerzy, dlatego nadrabiali barwnym strojem. Byla tu kiedys pogadanka o przewadze husarii nad pikinierami, ale poza tym byli calkiem skuteczna formacja w XVI wieku no i jak „Niemcy” trafili na Szwajcarow z pikami to byla wyrownana walka i rzez. W sztuce bylo wtedy duzo tematyki swieckiej, byl Holbein, Dürer, wiec od strony plastycznej ciekawa rzecz no i jak sie uporaja z ta wkladka, to komiks tez pewnie bedzie super.

  6. Radziłbym nie wyrzucać wadliwych egzemplarzy .Mogą być gratką dla kolekcjonerów.Sam chętnie taki kupię .

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.