Paź 252014
 

Zostaliśmy wczoraj tak mocno zaskoczeni w pewnym momencie, że właściwie odebrało nam mowę. Staliśmy we trójkę na tych targach, do tego jeszcze dwóch czytelników i gadaliśmy. I w pewnej chwili podeszło do mnie jakieś dziecko, może gimnazjalistka, a może wczesna licealistka i zapytało czy podpiszę serce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, które zostanie potem zlicytowane. Zapytałem, że na pewno o mnie chodzi, bo jestem przecież nikomu nieznanym autorem i nikt tego serca nie kupi, bo i po co…Dziewczynka powiedziała, że na pewno, że właśnie ja się mam na tym sercu podpisać. No to się podpisałem. Dziecko było grzeczne, nie nachalne i pewne swojej racji. Długo się potem dziwiliśmy i nie mogliśmy dojść o co chodziło. Przecież nie o licytację serca z moim podpisem…No, ale może okaże się wkrótce co tam jest na spodzie. Zobaczymy.

Bardzo wszystkich przepraszam za opóźnienia w dostawie książek. Ma to dwie przyczyny. Pierwsza jest taka, że firma zamująca się dostarczaniem przesyłek z drukarni miała awarię systemu, mało brakowało, a książek nie byłoby na targach. No, ale są bo miła pani z drukarni wysłała jakoś te paczki. Drugą przyczyną zaś jest remont drogi, który trwa u nas na wsi już od początku wakacji. No i właśnie wczoraj kiedy pierwsza partia Baśni miała do nad dojechać zaczęli wylewać asfalt. Nadludzkim wysiłkiem woli, zaprzyjaźnione osoby dostarczyły te książki do nas na podwórko. Takie właśnie mamy przygody, ale udało nam się wysłać część zamówień. Dojdą do Państwa w pierwszych dniach nadchodzącego tygodnia. Jeszcze raz bardzo przepraszam.

Jeszcze przez dwa dni będziemy sprzedawać książki w Krakowie, zapraszam więc wszystkich mieszkańców tego miasta i okolic na ulicę Galicyjską 9 do nowootwartego centrum targowego. Jest naprawdę wielkie.

Nasz komiks jest dokładnie taki jak to opisał wczoraj Toyah. Byłoby super, gdyby udało się znaleźć trzech takich rysowników jak Tomek. Po dwóch latach połowa rynku byłaby nasza. Wczoraj prowadziliiśmy rozmowy z pewnym malarzem z Krakowa, bardzo dobrym, i może coś z tego wyjdzie. No więc na razie byłoby dwóch. To już jest coś. No, ale komiks rysuje się wolno, więc efektów nie zobaczymy niestety od razu.

Na samym początku podarowaliśmy „Święte Królestwo” Węgrom. Nie było niestety na stoisku pani konsul, ale mam nadzieję, że komiksy do niej dotarły. Reakcja była taka jak przewidywałem, to znaczy razczej rozczarowująca. Dostaliśmy w zamian w prezencie coś co nosi tytuł „Antologia komiksu węgierskiego”. No i po tym czymś, celowo nie nazywam tego albumem” widać, że o zrozumienie nie będzie łatwo. No, ale może kiedyś….

W każdym razie zrobiliśmy dla Królestwa Węgier wszystko co mogliśmy, czekamy teraz na odzew. Jeśli Węgrzy nie zechcą przyłączyć się do nas, trudno. Poradzimy sobie bez nich. Kończę na razie, bo trzeba się szykować na targi.

  24 komentarze do “Serce Owsiaka”

  1. ten wyprodukowany przez Węgrów komiks …. w miękiej okładce …szkoda słów …. chyba tylko … błeeee

    A komiks Tomka i Gabriela OLŚNIEWAJĄCY …… i muzyka taka jaką nie tylko lubie ale kocham …

    ANIA z UW ….. pisałyśmy kiedyś o Lorenie MC… hmmmm nie wiemmjak sie jej nazwisko pisze ….. Takie klimaty …nie celtyckie , absolutnie NIE …. tylko klimat muzyki ……

    polecam

  2. A głośniki grzmią czy leżą odłogiem bezużytecznie 😉

  3. jak byłam to nie ….

    ale ta muzyka wogle nie grzmi ….. to inna strona świata ..

    na okrągło słuchana płyta … mokra będzie od łez ….

    idę
    na zakupy , z psem
    i t d …i t p…..

  4. Cieszę się, że jest dobrze i czekam na targi w Warszawie. Miejmy nadzieję, że te inicjatywy Coryllusa skończą się filmem ze znakomitą oprawa muzyczną.
    Tak na marginesie, pamiętam sam klimat celtyckiej /szkockiej pieśni pięknie był podany w w filmie „Rob Roy” (o dramacie jednego szkockiego rodu na początku XVIII w) .

  5. Co do tego Serduszka WŚOP – to Coryllus chyba dobrze podejrzewa. Dorosłemu to można powiedzieć „spieprzaj dziadu”, a dziecku się nie odmawia. Dziecko zbierało fanty na pomysł którego autorzy nie umieją się rozliczyć ze zbieranych datków. Wyobrażam sobie, że blogerzy i ich czytelnicy będą musieli licytować te serca no i po podsumowaniu zbiórki pieniędzy okaże się że serduszko podpisane przez Coryllusa zostało wylicytowane najniżej, co będzie dawało temat do szyderstwa, zatem dla ratowania honoru Coryllusa będziemy zmuszeni wziąć udział, wysoko licytować i wyłożyć jakąś kasę na Orkiestrę, na którą to Orkiestrę nikt z nas nigdy nie dał grosza, bo finansujemy Caritas.

  6. dziecku się odmawia !… nie brutalnie … miło , stanowczo … można dać mydełko …. pogadać….itd.

    panna nastoletnia to nie dziecko!!!

  7. Uff.., jestem właśnie po wizycie na tagach w Krakowie. Byłem około godziny 13. Tłumy ludzi, kolejka do kas przez cały parking do bramy wjazdowej. (najczęściej słyszane słowo: ,,ale jaja!”) Nie ma się co dziwić, piękna pogoda dzisiaj w Krakowie. Budynek wystawowy nowy i duży. Mimo tego w środku tłumy, alejki zatłoczone.. przez co wewnątrz ciepło i duszno.
    Idąc tam z żoną wiedziałem dokąd i po co, czyli do stoiska D 73.
    Trudy zostały wynagrodzone. Zakupy z dedykacją Pana Gabriela, dedykacją Pana Tomasza Bereźnickiego z pięknym szkicem miecza w albumie ,,Święte Królestwo” – zaplanowany na prezent dla rodziny w N.Y. Naprawdę miła i bezcenna chwila, aby uścisnąć dłoń Panów Maciejewskiego, Bereźnickiego i Krzysztofa Osiejuka ,,Toyah’a”.
    Z moich ,,obserwacji” zdań kilka… Ze względu na duży ruch, małe i przylegające do siebie stoiska nie jest to miejsce na dłuższe ,,pogaduszki”. Trzeba być przed samą ladą, aby się słyszeć wzajemnie. Jeśli ktoś z Państwa wybiera się jeszcze w dniu następnym radzę wziąć ze sobą wodę mineralną. Wprawdzie jest tam gastronomia przy wejściu, ale szkoda czasu na kolejne kolejki, Pana Coryllusa stoisko jest w głębi hali. Ma to oczywiście zalety i wady. Wady to dość daleko od wejścia głównego, więc wydreptane buty i ścisk przy wejściu oraz przysłowiowy ,,ból głowy” od ilości i różnorodności stoisk oraz asortymentu. Zaletą to, że już w kwadracie gdzie jest dalsza część hali jakby trochę luźniej. Nie miałem już siły i chęci na uważne zwiedzanie stoisk drugiej hali, więc tylko ,,przedarłem się” między falującym we wszystkie strony tłumem. Co chwila komunikat, zgubiło się dziecko, albo dziecko czeka na zagubioną babcię przy punkcie informacyjnym. Gwar jak na giełdzie Wall Street. Ten, kto wybrał się samochodem pod sam budynek targowy pewnie żałował, ponieważ wyjazd wymagał wiele cierpliwości i czasu.
    Wziąłem też kilka folderów coryllus’a – ,,kliniki języka”. Rozdam znajomym i nieznajomym. Jak na prezent dla kogokolwiek, to świetny pomysł. Połączenie np. II tomu ,,Baśni jak niedźwiedź” + ,,Święte Królestwo” z płytą uważam za coś, co chciałbym dostać nie znając ich treści. Oczywiście uważam, że tą przygodę należy rozpocząć od książki. ,,Zarażajmy” w ten sposób dobrą książką.
    Kończę na tym… idę odsłuchać płytę z albumu…
    Oglądam komiks ,,Święte Królestwo”. Jestem pod wrażeniem kreski Pana Tomasza Bereźnickiego…..

  8. w hali ,,Wisła ” od wejścia trzeba iść po przekątnej do przeciwnego rogu ., ta numeracja stoisk ciągnie sie dość dziwacznie

    w tamtym rogu jest też niby kawiarnia

    sala ma swoją ubikację , nie trzeba wychodzić na korytarz koło szatni

    stoiska mikroskopijne , poza kilkoma ,,wypasionymi ”

    🙂

  9. Panie Gabrielu, jeśli mogę coś doradzić. Bardzo przydałby się wewnątrz stoiska na targach duży plakat okładki ,,Święte Królestwo” ze szkicem króla Ludwika. Świetnie prezentowalibyście się na jego dużym tle. W związku z ogromem ilości i różnorodności stoisk oraz asortymentu to powinno odnieść pożądany efekt. To po prostu przyciąga samo. Plakat powinien być duży. Nieprawdopodobny jest ten rys… Pana Bereźnickiego…!!!! Może już od targów w Katowicach??..

  10. Może Coryllus już musi pomyśleć o rzeczniku prasowym, który przejmie funkcję komunikowania się z otoczeniem. Wtedy na targach Coryllus podpisuje tylko swoje książki, a wszelkie inne podpisy muszą będą uzgadniane z rzecznikiem, który np akurat może być nieobecny i wtedy ewentualna prośba o złożenie coryllusowego podpisu na czymś innym niż książka jego autorstwa …. musi poczekać na decyzję rzecznika.
    Także wtedy w promowanym przez rzecznika wizerunku, autor odmawiając podpisu zostaje przedstawiony jako osoba np nie popierająca nie transparentnych działań i rzecznik bierze na siebie odium sprawy. .

  11. Panu Maciejewskiemu nie jest potrzebny rzecznik, lecz rozum.
    Serce Owsiaka to mniej więcej to, co mina urwijrączka w obudowie zabawki.
    Dał się Pan wziąć… jak dziecko – gotcha, coryllus!

    Scenariusz może być taki, jak go naszkicowała AniazUW, może być też gorzej: ktoś wykorzysta podpis do fałszowania dokumentów Pana nazwiskiem lub coś w tym stylu.

  12. ANIAzUW….nic nie damy na licytację…
    NIE DAJEMY NA OWSIAKA …

    A Gabriel niech się obudzi !!!!

  13. @maria

    Trudna sprawa.

    Salomonowe wyjście, nie odmawiające dziecku, to było by chyba dać podpisany przez Coryllusa plakat Sanctum Regnum, albo dać komiks jak się da z wklejonym wpisem antyowsiakowym z blogu Toyaha, albo coś podobnego – zamiast serduszka. Zamiast firmować cudzego znaku, dać własny!

    Nie dość, że się nie odmawia, to jeszczę się krzewi własne przekonania.
    I np. z warunkiem odczytania wpisu przez tego kto wylicytował przy okazji licytacji 🙂

  14. Gabriel dawał rózne drobiazgi …. Napisałam przeciez , że nawet dać to mydełko , co je doączał do większych zakupów … albo inne rzeczy … miał cos w zapasie … mogł ..
    Wiem , że był zmęczony , ze serce jako takie działa trochę na podświadomośc … Że może ta panna , była wdzięczną rozmówczynią …. przekonaną….

    No wypisz wymaluj Marysia …jak jej … Sadowska …..
    ręce , nogi i wszystko opada ….. na facetów …..

    idę sobie !!!

  15. Ee, z tą wdzięczną rozmówczynią to chyba by mogło działać na 25-30 latka, ale nie na ojca dzieciom.
    W każdym razie sądzę, że taki ojciec w obcych nastolatkach to widzi własne dzieci.

    Może brak wprawy w takiej sytuacji? A może odwrotnie, bo pewnie doświadczenie dziennikarskie swoje robi. Może okaże się coś fajnego niespodziewanego.

    Pewnie wszystkim nam przydałoby się jakie ćwiczenia czy treningi na okoliczność prowokacji. Skąd to wziąć? Wiecie, czy PIS sobie takie robi?

  16. Z tym sercem, zastosowano technikę „stopa w drzwiach”. jest to technika polegająca na „podsunięciu” prośby o malutką uprzejmość, gdzie po zrealizowaniu tej malutkiej uprzejmości Coryllus otrzyma prośbę o zrealizowanie uprzejmości już większych rozmiarów.Jakich? zapewne będzie to zmuszenie do udziału w WOŚP.
    Stąd tę wstawioną w drzwi stopę trzeba tymi drzwiami docisnąć, więc albo rzecznik, albo materiał zastępczy (vide propozycja Marii). Toyah na targach siedzi obok, może być rzecznikiem prasowym stoiska i zbierać takie zaskakujące prośby do korespondencyjnego rozpatrzenia.

  17. Szanowni Panstwo,
    Piszac w tonie spiskowym o serduszku owsiakawszyscy narazacie sie na smiesznosc. Dziewczyna zbierala podpisy bo beda pozniej to licytowac na jakichs aukcjach. Zbierali podpisy od wszystkich autorow/wystawcow znajac zycie. I nie ma znaczenia za ile to serduszko zostanie zlicytowane…

    A kwestia zebrania pidpisu celem dalszego falszownia…litosci. Rownie dobrze mozna podejsc, nabyc egzemplarz ksiazki i poprosic o autograf, duzo bardziej dokladny niz na jakims serduszku…

    Coryllus dal nam po prostu znac, zeby sie ktosnie zdziwil pozniej, ze „furmuje” owsiaka. Dla mnie osobiscie sutuacja nie warta notatki, choc moze pijarowo warto wspomniec/ uprzedzic czytelnikow.

    Darujcie sobie Panstwo te paranoje, bo to zenujace jest. Jakby Corylkus byl taki wazny to by po prostu mial wypadek sanochodowy czy cos a nie akcje z dziewczynka z serduszkiem 😉

  18. PISAŁAM TU BLISKO ROK TEMU O TAKIEJ KSIĄŻCE

    CHOROMAŃSKI ,, Glątwa , moglitwa i praktykarze ” …….TZN może słowa w tytule w innej kolejności , ale tu NIE MA LITERÓWEK ….. to jest taki tytuł ……nie mam już czasu tego szukać dokładnie , to się wygugla .

    i warto myśleć – zawsze !

  19. Głownictwo , moglitwa i praktykarze …. spiesze się … sorry …. teraz zobaczyłam

  20. Dokładnie! Teraz towarzystwo będzie trąbić o poparci działań Pajaca w czerwonych portkach przez znanych czy niezależnych prawicowych ( czy jak tam nazwą) blogerów. Właśnie unieważnił pan wiele swoich rozważań. Takie proste rozbrojenie granatu chyba nie wystarczy.

  21. nie ma to jak strach

  22. Może coryllus, podpisując Owsiakowi, pomyślał, że nadarza się okazja do rozegrania tego po swojemu, zyskania rozgłosu? To jest możliwe, ale ryzykowne.

    Jeśli to był błąd, to wystosować jak najszybciej pisemne oświadczenie do WOŚP z opisem zdarzenia i uzasadnieniem, dlaczego podpisał serce oraz zastrzec wykorzystanie tego serca do jakichkolwiek działań bez jego pisemnej zgody. Pismo wysłać za pośrednictwem dobrej kancelarii prawniczej za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

  23. Trochę poza tematem.
    Przeczytałam wczoraj „Dom za żelazną kurtyną”. A właściwie nie przeczytałam, a połknęłam w ciągu jednego dnia. Nie jest to jednak książka do szybkiego odstawienia na półkę. Wskazuje wiele tropów, którymi należy iść już samodzielnie, aby dalej poznawać świat „za żelazną kurtyną”. I pokochać.
    Niestety, zgadzam się z autorem książki, gdy stawia diagnozę:
    „Zrezygnowaliśmy z krzewienia polskości, tak jak współczesny kościół z apostolstwa”.
    „Jeśli tutaj nie wrócimy i to poprzez ludzi, to także w samej III RP będziemy się kurczyć. Będzie nas ubywać, będzie ubywać Polski”.
    Książka gorzka miejscami, ale bardzo mądra.
    No i piękna. To też współcześnie rzadkość. Zwykle książki wydaje się na tanim papierze, do szybkiego użytku. Tu inaczej: piękne zdjęcia dobry papier, staranna oprawa. Nawet w materii książki widać szacunek do tematu i do czytelnika.
    I w tym szacunku i rzetelności wykonania pięknej i mądrej pracy widzę cząstkę Polski, która była, a teraz też jeszcze jest, choć już trochę ukryta,

  24. ta „Antologia komiksu węgierskiego” to po polsku wyszła? jak tak, to jak wyglada jak zdobyć etc 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.