Sty 222014
 

Miałem dziś w zasadzie pisać o Dawidzie Wildsteinie i jego tekście zatytułowanym „Mroki namiotu Abrahama”, czy jakoś podobnie. Fragmenty tego tekstu pomieścił w salonie Jan Bodakowski. Kiedy jednak sięgnąłem do samego Wildsteina zrezygnowałem. Jest to bełkot tak straszny, że nie ma w ogóle o czym gadać. Moim zdaniem już jest po „Flądrze”. I bardzo dobrze. Tak więc temat spadł z tapety i trzeba znaleźć coś innego. Całe szczęście moja przebywająca w szpitalu teściowa zostawiła na kanapie dodatek do gazowni zatytułowany „Duży format”. W środku zaś tego periodyku są same smakowitości. Najlepszy zaś jest wywiad z Martą Niedźwiedzką przeprowadzony przez Pawła T. Felisa. Ta Marta przedstawiona jest jako pierwszy w Polsce sex coach, czyli mówiąc po naszemu sekskołcz. No, a ten cały Felis to osobna sprawa. Jak wiecie w rankingu głupków i aspirujących snobów, których zatrudnia gazownia na pierwszym miejscu stawiam zawsze Orlińskiego. Wydawało mi się, że nikt nie ma z nim szans. Myliłem się, a to ze względu na to, że nigdy nie czytałem tekstów Felisa. To jest miszcz perwersji i apostoł wyuzdania ten Felis, to jest coś niesłychanego. Takiego zbałwanienia nie było przed nim i po nim jeszcze długo nie będzie.
Rozmowa dotyczy, co dość oczywiste filmu „Nimfomanka”. Film ten omawialiśmy sobie na blogu jakiś czas temu, a gazownia robi to także bo jest zaangażowana w promocję owego dzieła. No i Felis gada z tą całą Niedźwiedzką, z tym sekskołczem. O seksie gada. Ponieważ ja mam za sobą także pewną praktykę jeśli chodzi o sekskołczing, poczytałem sobie co oni tam mówią dokładnie. Zaczynają jak zwykle od tego, że rola mężczyzny jest dominująca i trzeba to zmienić. Bo jak facet chodzi na boki to dobrze, a jak babka to źle. I to jest coś co mnie nieodmiennie fascynuje. W roku 2000, 14 lat temu, przestałem prowadzić rubrykę porad seksualnych tygodnika „Pani Domu”. I przez te 14 lat feministki i gazownia nie posunęli się ani o milimetr do przodu w swojej walce z samczą dominacją. Ani o milimetr, powiadam. Samce są nadal tam gdzie były, a samice też na swoich miejscach. I co tu zrobić? Felis lamentuje nad tym okropnie i chciałby, żeby te wszystkie dziewczęta, które się normalnie puszczają, jakoś wytłumaczyć i usprawiedliwić. I ja nie bardzo rozumiem o co temu Felisowi chodzi? O to, żeby o każdej kręcić film? O to, żeby to puszczanie zadekretować? W konstytucji jakoś zapisać i żeby na każdym bilbordzie osiedlowym wisiały zdjęcia rekordzistek?
Potem przychodzi czas na opisywanie opresji kobiet charakterystycznej dla warunków polskich, a potem omawiają ci mili państwo pierwsze kadry filmu. Okazuje się, że w tym kraju gdzie rozgrywa się akcja „Nimfomanki”, a który z pewnością nie jest Polską, bohaterka zostaje pobita i pozostawiona na ulicy bez przytomności, a to ze względu na swoje dość osobliwe nawyki, które kogoś tam zdenerwowały. Jakiegoś mężczyznę dodajmy od razu, bo żeby pobić do krwi nimfomankę to jednak potrzebny jest ktoś zdecydowany i mocny, a najlepiej dwóch takich. Felis mówi o tym, wzrusza się, a potem gładko przechodzi do tej strasznej Polski i upiornego losu kobiet, które nie mogą się puszczać tak jakby chciały. I cóż ja mu mogę rzec mając za sobą doświadczenia sekskołcza? Miły panie Felis, dla pana i pańskiego otoczenia lepiej byłoby gdyby się pan zajął czymś innym. Naprawdę. Jest wiele dziedzin, wiele zawodów dających człowiekowi mnóstwo satysfakcji, niekoniecznie trzeba zajmować się kwestiami, o których nie ma się zielonego pojęcia. Czy słyszeliście o tym, by w Polsce ktoś pobił do krwi i pozostawił na ulicy jakąś dziwkę? Młyn zacząłby się taki, że musieliby chyba dla równowagi pobić potem młodego Wildsteina, żeby wygasić emocje feministek. No, a jakby się jeszcze okazało, że to jakaś profesjonalistka i jej opiekun stracił przez to pobicie pieniądze, a jeszcze do tego jest bliskim znajomym senatora Piesiewicza, to przecież koniec. Wycia mediów nie dałoby się uciszyć niczym. A na zachodzie, proszę bardzo, dziewczyna chce się realizować, chce wykorzystywać mężczyzn tak jak oni wykorzystują kobiety, chce ich traktować przedmiotowo i dostaje za to łomot. Taką scenę pokazuje ten cały von Trier.
Później mamy tradycyjne dyrdymały o wykastrowanych facetach, którzy snują się ulicami i za nic Felis nie widzi tego, że obrazek ten nie pasuje do poprzedniego. Bo raz faceci są dominujący i niszczą kobiety, a potem są wykastrowani i nie dają im satysfakcji. Najlepszy jest jednak fragment dotyczący samego filmu, w którym Trier i sam Felis demaskują swoją przykrą i tandetną chęć przelatywania wszystkiego co się rusza i na drzewo nie ucieka. Felis mówi tak:

Joe (główna bohaterka) wylicza: siedmiu-ośmiu kochanków w ciągu nocy, dziesięć orgazmów dziennie.

Na co pani sekskołcz odpowiada:

To jest opis kompulsji, jak we „Wstydzie” McQueena. Natrętnie powtarzanych zachowań seksualnych, które zapełnić mają jakiś gigantyczny brak. Ale nie zapełniają. Wyrządzają tylko większe szkody.

No więc tak, wyobrażenia Felisa i von Triera na temat nimfomanek i nimfomanii są gorzej niż ubogie. I to jest coś niesamowitego. Dwóch brudasów z czarnymi pazurami i zmierzwionymi kudłami, zabiera się za rozgryzanie tematu, który znajduje się w ogóle poza ich wyobraźnią. Podobnie jak wiedza o opresji znajduje się poza wyobraźnią Szczuki, a wiedza o rodzinie poza wyobraźnią Środy. I na to wszystko przychodzi wariatka podpisująca się ksywą sex coach i mówi: tak, tak z tym seksem to trzeba jednak ostrożnie, bo on niczego nie załatwia.

Z czym my tu mamy do czynienia? Z dziecinną, nędzną i podłą chęcią zdeprawowania jakiś gimnazjalistek ze wsi. I tyle, z niczym więcej. Przecież jasne jest, że pani sekskołcz nie zacznie się realizować tak jak ta rzekoma nimfomanka, bo wie, że albo skończy w burdelu w Niemczech, albo poważnie się rozchoruje i wyląduje na tak dziwnym oddziale szpitalnym, że potem śnić jej się to będzie po nocach do końca życia. No chyba, że weszła już w ten wiek, że żaden z obecnych na imprezach naganiaczy się nią nie zainteresuje, a wtedy może się realizować do woli i gdzie chce. Jednym zagrożeniem są te przykre choroby.

Dalej w wywiadzie jest mowa o różnych filmach z momentami, a pod koniec mamy statystykę. Pani sekskołcz mówi, że w Polsce inicjacja seksualna dziewczynek przypada mniej więcej na wiek 12-13 lat, statystycznie rzecz jasna. Podczas gdy w Holandii na 14 – 15, a to przez fakt, że tam edukuje się dzieci seksualnie w sposób dojrzały, a u nas się nie edukuje wcale. No i tam jest mniej skrobanek niż u nas. Ja nie wiem skąd ta pani ma takie dane i w jakim wieku straciła dziewictwo i z kim, ale podejrzewam, że prawda wygląda tak iż wszystko jeszcze przed nią. Nie może być inaczej.
Na koniec mamy informację o tym, że pani Marta prowadzi coś co się nazywa pussy project, a także ma sex shop dla kobiet i robi jakieś akcje artystyczne. Czyli nazywając rzecz po ludzku prowadzi biznes seksualny. Doświadczenie zaś uczy, że biznesy tego rodzaju są powiązane z mafią. Wszystko zaś co się w tym dotyczącym seksu kotle przewala nakręca koniunktury handlowe i powoduje zwiększone zainteresowanie produktami przemysłu seksualnego. Przemysł ten jak widać na ulicach i centralnych placach wielkich, polskich miast przeżywa swój renesans. Jego zaś celem są dziś już nie zmarnowani zboczeńcy po czterdziestce, nie frustraci bez serca i czucia w palcach, nie pryszczaci fajansiarze, amatorzy pornosów, ale dzieci w wieku od 12 do 13 lat. I o tym pani Marta informuje nas wprost, bez zbędnych ozdobników. No i najważniejsze: klientami tego biznesu nie są także nimfomanki, bo one radzą sobie świetnie i bynajmniej nie w taki sposób jak to sobie wyobraża von Trier. Po cóż więc się o tych nimfomankach wspomina i po co się o nich kręci filmy? Otóż czyni się tak dlatego, że seks daje kobietom władzę, a z władzy tej kobiety zdeprawowane i złe potrafią korzystać w sposób bardzo perfidny i nie służący bynajmniej temu by realizować swoje ukryte pragnienia dotyczące pieprzenia się z dwoma czarnymi policjantami na masce samochodu w ciemnym zaułku. Pragnienia te dotyczą władzy i pieniędzy. Ściślej zaś rzecz ujmując gromadzenia władzy i pieniędzy, a poprzez tę władzę i pieniądze wywierania wpływu na duże i mniejsze grupy ludzi. To jest najważniejsza satysfakcja. Nie dziesięć orgazmów dziennie i nawet nie dwadzieścia.
I to doskonale widać w tym wywiadzie.

Na stronie www.coryllus.pl mamy już cztery portrety bohaterów naszego komiksu o bitwie pod Mohaczem. Można tam także kupić poradnik „100 smakołyków dla alergików” autorstwa Patrycji Wnorowskiej, żony naszego kolegi Juliusza. No i oczywiście inne książki i kwartalniki. Jeśli zaś ktoś nie lubi kupować przez internet może wybrać się do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, albo do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 33, lub do księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8.
4 lutego zaś, w Gdańsku, w Manhattanie odbędzie się mój wieczór autorski. Początek o godzinie 17.00.

  26 komentarzy do “Sex coach wychodzi z cienia”

  1. Gender swołocz z WSI deprawuje gimnazjalistyki ze wsi – dobrze zrozumiałem 😉

  2. Żydzi zaś podburzyli pobożne wpływowe kobiety oraz główne osoby w mieście i wywołali prześladowanie przeciw Pawłowi i Barnabie, i wypędzili ich ze swoich granic.

  3. Jeśli przewidujesz że, już po „Flądrze” to „mię to cieszy”.

  4. Wracam do tematu Orbana – hipoteza o pomyśle rewizji Trianon jest bardzo, ale to bardzo interesująca.

  5. Jeśli ta cała wolna miłość i rozwiązłość byłyby takie świetne jak się je od kilku dziesięcioleci nieustannie ukazuje to najpiękniejszymi, najszczęśliwszymi, najzdrowszymi osobami byłyby prostytutki. A czy są? Każdy zna odpowiedź na to pytanie. To są jakieś odmęty zła i klęsk wszelakich. Szatan jest, jak mówi Pismo, „mordercą i kłamcą”.
    Wczoraj byłem na jasełkach w przedszkolu i przypomniało mi się, że cały ten zboczony gender chce się brać za deprawację tych dzieciaków w przedszkolach i to jest prawdziwy dopiero dramat! Jak się im uda, to pewnie jasełek w końcu nie będzie, za to będzie … aż strach pomyśleć! Ludzie zacznijmy myśleć i wyciągać wnioski!

  6. Nie czytalam komentowanego artykulu z GW, ale mam pytanie do tego komentarza.
    Glowna mysla tego komentarza jest:
    1. Trier, Felis nie rozumieja czym jest nimfomanstwo, bo to, co pod tym rozumieja, to jest raczej jakies natrectwo, kompulsja chorobliwa, jak stwierdza pani Marta. To sa ich chore wyobrazenia.
    2. Pani Marta prowadzi seks-biznes, ktory jest skierowany do 12-13 latek i ma on deprawowac je w taki sposob, aby zostaly „prawdziwymi” nimfomankami.
    (Jezeli jednak stana sie juz tymi nimfomankami, to przestaja byc docelowymi klientkami tego biznesu?)
    3. Seks daje kobietom wladze… i tu nie rozumiem: czy chodzi o wladze i pieniadze jaka ma pani Marta ze swojego biznesu, czy tez wladze nimfomanek? Moze jedno i drugie to to samo?
    Czy chce wiec Pan powiedziec, ze pani Marta jest „prawdziwa” nimfomanka?

    Jaki jest wiec sens filmu? Przedstawia on falszywy obraz nimfomanstwa, aby nakrecac busines pani Marty, poniewaz trafi on do 12-13 latek i one przyjma ten obraz za prawdziwy? Troche sie pogubilam…

    Przepraszam za brak polskich literek.

  7. Salomon nawet nie zauważył, kiedy posłużył do ww., a ponoć taki mądry.

  8. A dzieciaki tych , którzy narodowi to fundują chodzą do szkół katolickich .

  9. Jest granica finansowa. Zarabiasz, stać cię na zapłacenie za dziecko 2 tys zł miesięcznie, to dziecko jest wychowowywane ekskluzywnie poza problematyką genderowców. Jeśli zarabiasz nie nadzwyczajnie to Twoje dziecko jest skazane na pożal się Boże wychowawcze eksperymenty p. Dyrektor przedszkola, która aspiruje do roli aktywnej działaczki swojej POrtii, która chce się wyróżniać kosztem dzieci.
    Szanowna Genderowa Dyrektorko wyróżnij się w POrtii swoim kosztem: ogól się na łyso, zapuść brodę, nałóż kalesonki i jako … nowoczesny obywatel… siebie kreuj na płeć przeciwną.
    Nasze dzieci zostaw w spokoju.

  10. Szanowna Genderowa Dyrektorko (gdziekolwiek jesteś) , POrtia nie weźmie Twoich wysiłków genederowych pod uwagę , „jedynki” do parlamentu Europejskiego nigdy Ci nie da, nawet gdy swoje ambicje genderowe wesprzesz operacyjnie. Pozostań przy poszanowanoiu natury i tradycji to przynajmniej Twoi uczniowie nie będą zażenowani mówiąc Ci „dzień dobry”.

  11. Lars von T ma od lat prv firmę, w której kręci pornole klasy A i B. Stąd jego budżet. Jakby ktoś nie wiedział. A poza tym to student Zanussiego, ale ten nie pokladał w Larsie wielkich nadziei, może łaczyły ich inne zamiłowania..

  12. a na flądrze dupek Terlikowski pisze jaki jest propolski , i z tego powodu Michnikowi i Wildsteinom wchodzi w ……………

  13. na niezależnej jest transmisja live z Kijowa … idą napist cyrlicą , jeśli ktoś czyta w miarę szybko

  14. To jest po prostu taka zabawa w polskiej piaskownicy. Dzieci sie bawia, lepia babki z piasku, a czasami dzewczynka (jak Szczuka albo ta Magdalena coach) zdejmuje majtki i pokazuje jezyk zeby urozmaicic to polskie bytowanie. Dzialalnosc Gazety Wyborczej mnie nie zaskakuje, nie tak dawno doradca Prezydenta Komorowskiego, niejaki Roman Kuzniar, dlugoletni wspolpracownik Sluzby Bezpieczenstwa, czlowiek o twarzy mlodego ZMP-owca z wczesnych lat 50-ych oswiadczyl za Polska zadziwi jeszcze swiat.
    Mial na mysli wybor Anny Grodzkiej ( to tez byly wspolpracownik SB, facet ktoremu sie cos w glowe zrobilo i przyprawil sobie co nie trzeba) na marszalka Sejmu. Na szczescie nie doszlo do tego.

  15. Panie Boże ratuj od tych towarzyszy i towarzyszek.

  16. To ma deprawować nas, a nie ich następców.

  17. no, mnie to już nic nie zdeprawuje

  18. Była taka pani nazywała się Kuratowska, kiedyś (początek lat 90 – tych ) rozdawała prezerwatywy na pl. Zamkowym, była tam grupa rozdających i ona razem z nimi. Opowiadał mi student, że podszedł do niej i mówi: Pani jest w wieku moich rodziców, czy Pani się nie wstydzi tego w czym Pani uczestniczy?”
    Pani poseł nic mu nie odpowiedziała – taka była relacja tego studenta.
    Piszę o tym, dając pod rozwagę, czy aby na pewno w minionym okresie oni się nie posunęli do przodu w tej walce z naszą etyką? Taka durnowata dyskusja o jakiej pisze powyżej Coryllus jednak nie była możliwa te 20 – 15 lat temu.

  19. …a ja idę o zakład że wkrótce pojawi się nowe imię na polskiej prowincji, będą sobie za parę lat przystępowały do komunii ; Gender Kwoczko, Gender Woźniak i Dżender Kulasa. Będzie zabawnie.

    Obejrzałem Panów Gabriela i Brauna, w Poznaniu. Jak zawsze w formie. Dzięki. Nie doczekam Was nigdy w mainstreamie. Szkoda. Może dzwięk byłby lepszy. Ale kto nie wie i nie widział to mu nie będzie przykro, a takich wiekszość. Więc problemu społecznego nie ma i nie będzie.
    Podchodzą nas tak cwanie że aż podziw bierze dla tej inżynierii społecznej. Ludzie nauczyli się cieszyć tym co mają i staje się to dla nich jakąś wartością, w kółko słyszę „No nie jest dobrze ale cieszmy sie że nie jest gorzej”. To brzmi już jak wartość ewangeliczna. Oddaj to co masz, a nagrodę będziesz miał w Niebie. Posuwamy się na tej ławce coraz bardziej. W protestanckim kraju musi być im trudniej! Inżynierowie społeczni wykorzystuja na maxa ewangeliczne cnoty aby ściagnąć nam majtki i zabrać majątki i dać…. szansę żebyśmy po chrześcijańsku nadstawili drugi półdupek, eh

  20. To studio nazywa się Zentropa i ma polski oddział, założony w 2008. Jego pierwszy film, „Antychryst”, był współfinansowany przez PISF (polski Państwowy Instytut Sztuki Filmowej). Co ciekawe, współzałożycielką i kierownikiem jest Magdalena Szumowska, która po trzech trzy latach wyreżyserowała i wyprodukowała „Sponsoring”. Następny jej film to „W imię…”, opowiadający o księdzu-geju (i faktycznie reżyserka jest w nim podpisana jako Małgośka).

    Nie podaję linków bo wszystkie informacje pochodzą z pierwszych stron w google, ani wniosków bo są chyba oczywiste dla wszystkich czytelników tego bloga.

  21. ok, zanim ktoś się dowali- pomyliłem o tyle że Zentropa to studio ogólnofilmowe a dział odpowiedzalny tylko za produkcję pornuchów funkcjonuje jako odrębna spółka pod inną nazwą którą zmienia co kilka lat jak wąż skórę, ale wewnętrzny „manifest artystyczny” (czyli instrukcja deprawowania) pozostaje bez zmian.

  22. pracuje w nim 2 polskich operatorów 🙂 znam temat z dobrego źródła, a wiecie Państwo o specjalnych warsztatach scenariuszowych w zachodnich kurortach /również bywa tam kilku scenarzystów od nas/ w których ideolodzy lewizny doskonalą jedynie słuszne podejście do sztuki i rzeczywistości, ostatnio ćwiczą tematy z zakresu społecznej akceptacji pedofilii i zoofilii /gigantyczny przekręt intelektualno-emocjonalny/ w zasadzie to wstyd mi pisać o szczegółach /gender do pikuś przy tym/

    pozdrawiam

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.