czerwiec 062015
 

Fascynującym jest zaiste, dla polskich oczu widok, kiedy stary komunista Hannes Wader śpiewa przepiękną pieśń napisaną dla Ernsta Buscha, zatytułowaną „Die Moorsoldaten”, a wszystkie Niemce na widowni klaszczą do taktu, tak silnie utożsamiają się z głównymi bohaterami ballady. A to był proszę Państwa nie byle kto ci bohaterowie. To jest bowiem pieśń o pozamykanych w obozach koncentracyjnych niemieckich socjalistach i socjaldemokratach, którzy siedzieli za drutami w okolicach miast Ems i przekopywali tamtejsze głębokie torfowiska. W YT jest kilkanaście wersji tej pieśni i one wszystkie są jednakowo ujmujące, albowiem – czemu niesłusznie się zaprzecza – język niemiecki jest językiem lirycznym, głośnym, ale lirycznym. Sami zobaczcie, najpierw ten Hannes Wader sprzed lat. Dziś wygląda, bez tych okropnych, długich włosów o wiele sympatyczniej.

Na wszelki wypadek dodam jeszcze link

Wspominam te zapomniane, albo zupełnie u nas nieznane ramoty, bo sytuacja jest w Polszcze dziś dokładnie taka sama jak na tej widowni kiedy Hannes Wader śpiewał o pognębionych przez Hitlera dobrych komunistach. Mamy tego redaktora Zarembę, który w swoim artykule umieszcza jakieś inwokacje do Toyaha, ewidentnie zaczepne, a czyni to w momencie kiedy Andrzej Duda już wygrał wybory. I na to podnosi się z widowni Czarek Krysztopa i zaczyna się kłaniać, twierdząc, że to do niego, bo on też jest internetowym trollem wynajętym przez PiS do siania nienawiści. Potem zaś już normalnie klaszcze i śpiewa w głos – Wir sind die Moorsoldaten, und ziehen mit dem Spaten ins Moor…A za nim inni…
Zanim do nich przejdę chciałem tylko nadmienić, że Czarek Krysztopa, to były członek administracji salonu24, który pisał teksty o tym, że wreszcie ta dojczbana powinna przejąć PKP, bo wtedy przynajmniej będzie czysto w pociągach. Był moment kiedy spowodował zwinięcie Don estebana, naszego komentatora, bo mu się zwidziało, że tenże don esteban obraża jego zmarłą mamę. Mnie się wtedy też dostało, bo też ponoć obrażałem. Czarek taki właśnie był, może się zmienił, jak nie miał argumentów to leciał do kierownika, że pamięć matki wrogowie kalają. A dziś proszę….Wir sind die Moorsoldaten….
Wczoraj Marcin Kacprzak, znany hipster prawicy, o których to hipsterach nawet się Kukiz wypowiadał, że siedzą nad tym placu Zbawiciela i tam coś knują, wystąpił w obronie Grzegorza Brauna, którego pognębił w wywiadzie Piotr Gursztyn. Ja nie wiem co chodzi Kacprzakowi, Gursztyn jest dziennikarzem i zadaje pytania jakie chce. Oczywiście, zarzucanie Braunowi, że jest pieszczochem systemu, a nie synem małorolnego chłopa to jest chamstwo wysokiego lotu, tym zaś jest ono większe, że Gursztyn też nie jest małorolny, choć był czas, że za takiego pragnął uchodzić. Braun nie będzie już więcej gadał z Piotrem Gursztynem i tyle, nie widzę w tej sytuacji niczego nadzwyczajnego. Kacprzak zaś, związany z Frondą, która zarzucała Braunowi agenturalność i popieranie Putina, usiłuje się teraz jakoś ustawić do wiatru, ale nie wie biedny skąd ten wiatr tak naprawdę wieje. Podpowiem mu – od torfowisk….Wir sind die Moorsoldaten….
Wczoraj Warzecha gdzieś ogłosił, że on także, on także od samego początku coś czuł, że ten Andrzej Duda to jednak ma potencjał…mylił się, tak prawda, mylił się, bo nie postawił na niego, pycha zwyciężyła w jego sercu, ale to przeczucie było tak wyraźne, że nie sposób go lekceważyć.
Janecki też gdzieś wygrzebał jakiś swój stary tekst i lata z nim teraz po scenie jak dawnymi czasy Peszek w znakomitej inscenizacji sztuki Schaeffera „Scenariusz dla trzech autorów”. Proszę bardzo

I tam w tym tekście też jest napisane, że Andrzej Duda może zwyciężyć w wyborach. Naprawdę. Nie wiadomo tylko co będzie potem. Teraz bowiem jest czas na nowe proroctwa, a jak tu je snuć kiedy Kukiz ma te 20 procent, a do tego co dzień ogłasza coś innego, raz że będzie poważną siłą polityczną, drugi raz, że nie. Do tego ten Petru…jasny szlag…jak tu wróżyć w takiej sytuacji?
Do tego jeszcze Matka Kurka, mieszkaniec dolnośląskiego miasta Złotoryja, który jak gdyby nigdy nic obnaża polityczne zaplecze Kukiza i pokazuje, że siedzą tam jacyś farbowani baronowie z samorządów Dolnego Śląska. I proszę Kurka się nie boi wcale o swoją skórę, choć przecież żyje na tym samym terenie, a ci faceci co ich tam wymienia wcale się ponoć na żartach nie znają. No, ale co odwaga, to odwaga, co szyk, to szyk….I wszyscy klaszczą i podziwiają….Wir sind die Moorsoldaten….
W przyszłym tygodniu Andrzej Duda ma się spotkać w czasie prywatnej audiencji z Jebem Buschem, przedstawicielem najsilniejszej obecnie dynastii na świecie, która przymierza się do przejęcia władzy w USA po Obamie. Może to oznaczać, że idą wielkie zmiany, a jeśli tak to powstaje pytanie, czy za przefarbowanie się będą płacić czy będą wymagać zmiany koloru futra za samo pozostawienie na stołku. Pytanie to dotyczy ludzi takich jak Tomasz Lis i Monika Olejnik, bo przecież nie „naszych”, którzy pozostaną tu, gdzie są teraz. Z tamtymi zaś będzie tak, że z dnia na dzień, w dodatku za darmo, będą musieli stać się prawdziwymi pisowcami i patriotami pełną gębą. Już widzę jak Lis stoi na trybunach z szalikiem na którym widać napis „Polska” do góry nogami, już widzę jak Olejnik idzie 10 kwietnia 2016 na miesięcznicę w czarnej, prostej sukni ze sznurem pereł pod szyją….Wir sind die Moorsoldaten….
Pozostajemy jeszcze my…bardziej Toyah niż ja, bo ja, o czym wszyscy tu pamiętają, zgłaszałem taką ilość uwag do PiS i poszczególnych działaczy, że szkoda w ogóle o mnie wspominać. O tym, że Toyaha nigdzie nie wpuszczą, nawet do bufetu dla wynajętych przez PiS nienawistników, którzy obalili platformę, jestem całkowicie przekonany. No, ale może to i lepiej, on bowiem wcale nie potrafi śpiewać, nie zna poza tym niemieckiego i na dodatek brzydko się ubiera. Jakby to więc wyglądało, oni tam w tej euforii patrzą w telebimy, gdzie widać jak rozpoczyna się nowy rozdział historii Polski, a on w tym swoim krawacie z krową. No i ten śpiew: Wir sind die Moorsoldaten…Posłuchajcie jeszcze raz, trochę lepszego wykonania:

Na koniec zaś macie jeszcze jedną niemiecką piosenkę, od której łzy się w oczach kręcą, a pięści same zaciskają się w kieszeniach. Tylko błagam, nie płaczcie…

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do Sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, a także na kiermasze IPN, gdzie będę sprzedawał swoją nową Baśń i nowy album, odbędą się one 10 i 13 czerwca przy Marszałkowskiej, w dawnym lokalu kawiarni Budapeszt.

I jeszcze informacja o wystawie obrazów Agnieszki Słodkowskiej

Czynna jest ona do 1 lipca w Bibliotece Publicznej im. St. Staszica w Dzielnicy Bielany m.st. Warszawy, ul. Duracza 19, od poniedziałku do piątku w godzinach od 10-20, w soboty od 10-15, a w najbliższą środę (27 maja) z powodu odbywającego się tam szkolenia wystawę można oglądać między 16-19.

  38 komentarzy do “Sie sind die Moorsoldaten?”

  1. Do kompletu dodam jeszcze
    https://www.youtube.com/watch?v=29Mg6Gfh9Co
    jeden link 😉

  2. Olejnik nie pójdzie … bo w tych szpilkach się nie da chodzic :)))

  3. ta piosenka ostatnia …. Marlene …. została użyta jako podkłads muzyczny w IDZIE …. nie pamiętam która piosenkarka to śpiewa ….. czyli jak mawiasz …wszystko gra i koliduje i się pięknie komponuje :))

    Lubię Dudę. Bo tak.

    ..;)

  4. Kryszpa biegał do kierownika ty chciałeś na prokuraturę i do sądu . Bardzo często wytykasz innym przywary , które są ci bardzo bliskie . A propo Grregorza Brauna , to nie potrzebuje on pomocy ani Kacprzak ani twojej . Zdaje się , że obaj macie poczucie winy , dobre i to . Jeśli chodzi o pozostałe wątki , to czyta się z przyjemnością .

  5. Jak się patrzy na to co wyrabia taki Krzysztopa i inni, to się ma ochotę powiedzieć – może kurwa trochę umiaru.

  6. Glowe bym dal sobie uciac, ze to szlo na I-szej edycji w polskich kinach jednak po niemiecku i w duzo lepszym wykonaniu glosowym. Ten link to wersja na Ameryke Polnocna? Mejbi… isz habe fergesen.

  7. Czyli co? Don esteban groził Krysztopie pobiciem jego zmarłej matki?

  8. Przecież jej zapłacili za dodatkowe numerki, więc…

    Na Śląsku wiele osób twierdzi, że PKP w ręce DB i będzie ordnung i pociągi będą chodzić tak, jak polskie pociągi przed wojną, kiedy podług nich można było regulować zegarki. To ostatnie dodałem złośliwie. :)))

    W lutym 2010 roku wprowadzono Koleje Śląskie Sp. z o.o. wyposażone w zmodernizowane żółtki, by później wprowadzić nowe składy z PESA Bydgoszcz i NEWAG Nowy Sącz. Pociągi chodziły punktualnie, nawet w mrozy – 20 stopni. Zaytałem o to konduktora i odpowiedział mi, że korzystają ze szlaków PKP a umowa opiewa, że ich pociągi mają pierszeństwo, bo w przypadku spóźnienia PKP płaci im kary. Można? Można!
    Ale szczęście nie trwało długo, bo PKP wymienia w okręgu szyny na bezstykowe (nie będzie młodzież rozumiała „Lokomotywy” Tuwima z jej to, to, tak) i jazda często odbywa się po jednym torze, ale ponoć po zakończeniu prac czas podróży ulegnie znacznemu skróceniu.

    I na koniec małe pytanie rzucone w przestrzeń: jeśli człowiek ruszy w Polskę i widzi, że PKP inwestuje spore pieniądze w trakcję, remontuje dworce i wymienia tabor to czy nie jest to kolejne ładowanie naszych pieniędzy przed sprzedażą, tym razem kolei? Potem tylko namalować krzysztopowe utęsknione DB i fertig.

  9. Przypuszczam, że jednak nie…

  10. Chyba nie taka zła ta robota z torfem, zawsze to na świeżym powietrzu, nie tak jak już we wspomnianym przez mnie kiedyś – Mathausen – Gusen – przygotowanym dla urzędników polskich – zbrojeniówka niemiecka w korytarzach podziemnych.
    Ale trzeba przyznać że polscy komuniści w czasie wojny mieli lżejsze życie, ani wydobycie torfu ich nie męczyło, ani produkcja zbrojeniówki o kromce chleba w podziemnych sztolniach Gusen – wystarczy zajrzeć do I tomu książki Kąkolewskiego pt „Generałowie giną…”
    Czy protestanci mają w swojej religii zapis tego rodzaju: że drugi obok np. z sąsiedniego kraju to też bliźni. Wygląda że ten problem bliźniego – w ich normach nie funkcjonuje. Szkoda, bo w ten sposób . nie zauważają ofiar swoich militarnych działań.

  11. H.Wader, M.Dietrich – jedna wersja językowa,
    Sława Przybylska – druga,
    a chłopaki i tak idą tymi samymi drogami, tylko w rożnych kierunkach.

  12. Drogi Coryllusie, nie znasz Niemców:)))

    Prawdziwy Niemiec jest w swoim żywiole, kiedy w jednej ręce trzyma suwmiarkę, w drugiej jakiś uniwersalny klucz, a na podorędziu całe skrzynki z narzędziami. W czasie wolnym pije piwo Bittburger, zagryza Brattwurstem i pierdzi przy ognisku. Prawdziwy Niemiec jest człowiekiem siły, geopolityki, a nie liryzmu.

    Puściłeś jakiegoś parcha, który odstawia pic na wodę fotomontaż, a inne parchy klaszczą robiąc klakę. W tej całej piosence niemieckie jest tylko jedno słowo: Soldaten. I ono najbardziej fałszuje tą całą historię. Zastępuje kilka innych słów, np. Juden, Schwulen, Agenten, Kriminalisten , Abfälle itp.

    Niemcy to udawacze. Udają wszelkie zbiorowe przejawy aktywności inne niż wytwarzanie, szlifowanie, pasowanie, strzelanie itp. W czasach studenckich, pracując w pewnym hotelu nad Mozelą przyglądałem im się, jak udają rozkoszne oszołomienie, po zaczerpnięciu powietrza tamtejszym powietrzem. Udają, pijanych po wypiciu dwóch lampek tamtejszego wina itd.

    Naprawdę Niemcy są trzeżwi i rzeczowi bezlitośnie, tylko nauczyli się udawać, po zrównaniu ich z gównem w 1945. Ale nie zapominają, dlatego piosenka Marleny jest prawdziwa, pokazuje ich prawdziwe wzruszenia.

    P.S.

    Zaakceptuj mnie please pod moją pierwszą WASP-owską ksywą, którą dźgałem w oczy sovietsko-słowiańskich ściemniaczy na portalu DasNeon24.ru. Jako Lord Conqueror zostałem zbanowany po przedstawieniu statystyki, z której wynikało, że przeciętny mężczyzna w Polsce żyje prawie 17 lat dłużej niż przeciętny mężczyzna w Rosji. A jako Lord of Admiralty zostałem zbanowany po wyliczeniu, że przez 400 lat przed rewolucją bolszevitską wojny polsko-rosyjskie zaczynały się średnio co 26 i pół roku, a więc rosyjska agresja ukształtowała nas jako naród. Była to odpowiedź na pedagogikę wstydu, którą pewien funkcjonariusz DasNeon próbował leczyć ”polską antyrosyjskość”, analogicznie pedagogiki wstydu, którą się nas leczy z antysemityzmu.

    Zaakceptuj ”wałacha Lorda”, pobrzękującego zardzewiałą szablą:))))))))
    Ta zardzewiała szabla dziadka staje się na naszych oczach złotym excaliburem otwierającym Wielkość.

    http://rdc.pl/wp-content/uploads/2014/09/zlotyulan-413×310.jpg

  13. Melodia do moorsoldaten brzmi bardzo podobnie do tej, której użył Stanisław Staszewski pod słowa Gałczyńskiego „Wróci wiosna, baronowo”, ale to pewnie taka cecha gatunku

  14. Denerwujesz mnie. Niemcy są liryczni, a ty się do nich uprzedziłeś, bo pracowałeś w hotelu. Ja na przykład nidgy nie pracowałem w hotelu i bardzo to sobie chwalę.

  15. Powiedzmy, że są liryczni na swój sposób:))))))

    Ale to, co pokazałeś, Moorsoldaten, to akurat poprawna politycznie parchata ściema. Niemcy udają , że ich to wzrusza.

    Pracowałem nie tylko w hotelu, a w tym hotelu nad Mozelą miałem głównie Nachtdienst, czyli siedziałem sobie nocą na portierni. Niemcy są zdyscyplinowani, więc za całą karierę miałem tylko jeden telefon z rezerwacją i jeden raz przyniosłem komuś do pokoju coś do picia:)))) Cała robota przez parę miesięcy:)))))))

    Moi niemieccy zwierzchnicy i współpracownicy mnie lubili i ja ich też. Kiedy miałem jakieś dodatkowe zajęcia, sam deklarowałem ile godzin pracowałem, za co mi płacili. Niemcy są ludźmi serio. Tak się składa, że żartowałem tylko z głównym kucharzem, o nazwisku Herr Kaniasty – jego dziadek uciekł z poznańskiego jak nastała Polska w 1918, i z Hausmeistrem o nazwisku Herr Strese – ten zaś był przesiedleńcem z Mazur.:))))

    Niemców trochę znam.

  16. W normalnym kraju, czyli zarządzanym przez partię inną niż PO, z takiej modernizacji kolei należałoby się tylko cieszyć; najtańszy lądowy transport, przecież. Moje obawy wiążą się z praktyką, że modernizacje wielu przedsiębiorstw przed ich upłynnianiem szły z kieszeni podatników. Przypominam zawirowania Lot i Lufthansa, gdzie ta ostatnia miała gorącego orędownika w postaci Bartoszewskiego, który w końcu obraził się, gdy sprawy nie szły, jak się spodziewał.

  17. W czasach studenckich zjeździłem Niemcy stopem wzdłuż i wszerz . To nic nie kosztowało, nauczyła mnie tego hrabianka von Spee. Admirał o tym nazwisku był jednym z jej bliższych przodków. Zacząłem, kiedy był jeszcze mur w Berlinie z drutem kolczastym i wieżyczkami, patrole z psami itd.

    Co ciekawe, był sposób na bardzo łatwe ominięcie jakiejkolwiek kontroli i przedostanie się do Zoo Bahnhof (West Berlin). Stamtąd Straßenbahn do nomen omen Wannsee, co zajmowało nieco ponad pół godziny, kawałek na nogach do wylotu autostrady i wolność. Niemieckich aut na niemiecko-niemieckiej granicy nie kontrolowano.

    Nieraz po drodze kłóciłem się z jakimś kierowcą lewicowcem. Wyznawcą lewicy w Niemczech nie chodzi o lewicę jako taką. To jest rodzaj terapii z ogromnej, milenijnej klęski, jakiej doznali w 1945. Na tym koniu też próbowała jechać komuna, bo ”sanacja poniosła klęskę”. Nie jest to takie proste…

  18. Zdążyłem jeszcze odwiedzić ojca Cyryla Krasińskiego w Maria Lach, potomka Krasińskich, m.in. Zygmunta….

  19. Tu jest właściwa wersja tej w zasadzie bliskowschodniej pieśni w języku podobnym do mittelhochdojcza…:
    https://www.youtube.com/watch?v=KYObILuApGY

  20. Właśnie. Nic niemieckiego, poza słowem Soldaten:))))

  21. Cóż o Peszkach … występują ostatnio rodzinnie ….ojcies gra dziecko , syn z synową grają rodziców ( tego starego Peszka ) …. Ojciec Matka Czarny Tunel ….. jakiegoś Niemca ….w Starym. – Tak na marginesie mi sie przypomniało…

    Zaraz zgaszę te występy …. Ale jak zgasić współczesnoś nadchodzaca szybkimi krokami ????

  22. Nie lubię Kazika za styl siłowy, kiedyś to byłby AWF, ale ta piosenka jest a propos (z YT, tytuł bardziej soft). NB tak mówił mój Dziadek.

    Kazik Na Żywo – Wszyscy artyści to psie krwie(live)

  23. pkp,
    na 2 fortepiany i 4 rece
    coryllus z toyahem a matka k w tle

    piekne texty, daj boziu takich wiecej
    thx

  24. Niemcy mają to nieszczęście, że stali się jednym narodem w czasach nacjonalizmu w wyniku zwycięskich wojen. Bismarck pokonał Danię, Austrię i Francję, żeby zjednoczyć kraje niemieckie. Dlatego nie mogli zrozumieć, jak to się stało, że przegrali WW1. Dlatego łatwo ich bylo popchnąć do WW2 , co skończyło się katastrofą.

    Prawdziwy niemiecki liryzm dotyczy zupełnie innych dziedzin.

    https://www.youtube.com/watch?v=Q56QzGcAKZc

    https://www.youtube.com/watch?v=fc-DgRO1SrQ

  25. Mnie ciekawi, jak to jest możliwe, że kiedy się słucha Kurki i kiedy się czyta Kurkę to tak jakby dwie kurki były. I o ile gdakanie wypada w normie to pisanie zupełnie nie jak kura pazurem. Bardziej jak piórem – i to gęsim…
    Przedziwne…

  26. Da radę, żeby nie wisieć na wieki u moderatora?

  27. Ależ DP, ci na 4 ręce to freelancerzy, a ten w tle to, oględnie mówiąc, koniunkturalista.

  28. @TADMAN

    całkiem nie łapię o czym piszesz …..wyzej 2x ….. Poza sprawą PKP …bo to znane ..

    ?

  29. Na macierzystym blogu Wierzący Sceptyk daje linka do jeszcze jednej wersji piosenki Wenn Die Soldaten, która to wersja dobitnie udowadnia, że u Niemców wszystko w muzyce wywodzi się i sprowadza do marszu.

  30. Pieniądze są z UE a my tylko dokładamy 50% kosztów + koszty niekwalifikowane (w tym VAT). Problem w tym, że podobnie, jak w przypadku autostrad fundujemy sobie rybę, a nie wędkę. Kto buduje te tory – niemieckie, kanadyjskie, hiszpańskie firmy. Skąd mają maszyny do podbijania nasypów i kładzenia szyn – wypożyczają za chore pieniądze z Niemiec i Austrii. Skąd sprowadzają tory, zwrotnice, semafory, elektronikę itp itd z .. jak wyżej + Austria. Kto to projektuje – Czesi, Francuzi itp itd. Kto robi czarną robotę – polscy podwykonawcy, którym litościwie pozwoli się na koniec zbankrutować. Dekadę temu byłem świadkiem jak na targach w Barcelonie, największych na świecie jeśli chodzi o transport szynowy, mojego kumpla z PKP Hiszpanie namawiali a by nie inwestować w koleje dużych prędkości bo kasa z Unii, owszem, na ich budowę jest ale kasy w PKP na ich horrendalne koszty utrzymania nigdy nie będzie. No to na dzień dobry kupili Pierdolino. To jest zawsze kwestia czy ekstra kasę przejeść czy zainwestować w przyszłość. Autostrady, tory dużych prędkości, perony czy inne to jest konsumpcja nie inwestycja.

  31. @ MS

    No jak to? Toyah i Gospodarz to wolni strzelcy, bynajmniej nie Webera, a Matka Kurka to ten, jak pisze Gospodarz, co limit przefarbowań wyczerpał i czeka go już tylko emeryturka.

    http://coryllus.salon24.pl/652940,sie-sind-die-moorsoldaten#comment_10380280

    DP = Drogi Panie
    Kazik Na Żywo – Wszyscy artyści to psie krwie(live) = https://www.youtube.com/watch?v=PwU-4QiBeOs to jest kawałek do tej sztuki, drugi fragment, gdzie aktorzy cytują na wyścigi swoje zasługi i kolejne recenzje z gazet..

    A może jeszcze bajeczka do siłowego stylu dowcipu. Na Rogaczu jest chatka studencka i kiedyś zawiadował nią X, nie pamiętam personaliów, który napadal na delikwentów dochodzących do chatki z wywieszonymi jęzorami (bardzo ostre podejście) i ordynował roboty i krótki regulamin chatki. Czynił to w dziwnym stylu, podlanym mocno grubiańskim humorem. Kiedy dowiedzieliśmy się, że on jest z AWFu to ze zrozumieniem przejęliśmy ten jego wysilony typ humoru. Dzisiaj o nim powiedziałoby się mięśniak, albo kark.

  32. Widzę, że automat nie lubi cytatów do S24. :)))

  33. Przepraszam ale jest jeszcze sudwestka na głowie – symbol socjaldemokratów rodem z Hamburga.

  34. Dzięki za spojrzenie z innej strony. Na początku, to jest gdzieś koło 2010 obudowy układów sterowania zwrotnic były żółte i z nazwą niemieckiej firmy, a dzisiaj wszystko w kolorach ochronnych i bez napisów. Jak sobie pomyślę ile zwrotnic, semaforów i nastawni zmodernizowano to masa pieniędzy znowu wyszła z Polski, a nasi inżynierowie i elektronicy szukają gdzie indziej szczęścia.

  35. jeśli to ma być pytanie to powinno być (tak zresztą słyszę ze słuchu) Sind sie die Moorsoldaten?

  36. Co z dużo to niezdrowo 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.