Cze 232018
 

…musicie więc dziś sobie poczytać co tam Fryderyk Wielki myślał o Śląsku. Mam nadzieję, że Was to ubogaci. Mnie już ubogaciło

 

Dążenie do gospodarczej konsolidacji Prus urzeczywistniane było w dziedzinie polityki celnej stopniowo; u początku panowania Fryderyka W. ustawodawstwo gospodarcze, celne i podatkowe stanowiło odrębny kompleks skonstruowany z punktu widzenia interesów poszczególnych dzielnic1.

Dążenia do usuwania tych odrębności między poszczególnymi prowincjami zaznaczały się wyraźnie w dziedzinie prawodawczej, o czym świadczą podjęte za czasów Fryderyka W. prace nad wydaniem pruskiego kodeksu cywilnego – nowe prawo przemysłowe pruskie, budowa dróg i kanałów (jak zobaczymy, z wyjątkiem G. Śląska), znoszenie najbardziej dotkliwych ceł wewnętrznych i przymusu składowego w miastach.

Oczywiście polityka Fryderyka w stosunku do poszczególnych dzielnic i poszczególnych zagadnień nie była jednolita. Z trudem dopiero i po długich zabiegach kierownik departamentu górniczo-hutniczego dyrektorium pruskiego Heinitz wydostał umiarkowane fundusze na górnictwo i hutnictwo, podczas kiedy lekkomyślna gospodarka „Seehandlung” kosztowała Fryderyka 1 500 000 talarów2; a na budowę i urządzenie zamku poczdamskiego i założenie tam ogrodów wydano za Fryderyka W. 11 milionów talarów3.

Niektórzy historycy niemieccy próbowali z zagadnieniem stosunku Fryderyka W. do Śląska załatwić się przy pomocy łatwego i niezbyt udokumentowanego frazesu, że Śląsk był „ulubioną prowincją” Fryderyka. Wyliczając zasłużonych dla rozwoju gospodarczego Śląska władców, Wendt4 powiada, że obok książąt piastowskich, Karola IV i Ferdynanda I musi być wymieniony „Fryderyk W., niestrudzony… wychowawca swego narodu, a zwłaszcza mieszkańców swej ulubionej prowincji Śląska, ku postępowi gospodarczemu”.

W rzeczywistości, zwłaszcza w pierwszych latach po wcieleniu Śląska do Prus, stosunek Fryderyka W. do tej dzielnicy był wybitnie eksploatacyjny. Śląsk był dzielnicą zdobytą i zdobycz tę wyzyskiwano. Fryderyk nazywał Śląsk pruskim Peru. To określenie ma dwojaki sens: podkreśla ono po pierwsze zamożność Śląska, kraju o wiele bogatszego wówczas od innych prowincji pruskich, po drugie zaś stosunek do Śląska, jako do kolonii, mającej służyć interesom metropolii. Słusznie nowy historyk gospodarczy tej dzielnicy podkreśla to dwojakie znaczenie słynnego określenia Śląska5.

Podobny pogląd wyrażono już wkrótce po zgonie Fryderyka. V. Cölln pisał w r. 1806: „Jeżeli poza tym się jeszcze pomyśli, że Śląsk jest tą prowincją, którą uważa się za zdobycz i z której dlatego, przed wszystkimi innymi, się czerpie, obciąża podatkami i daje tysiące sposobności do niezadowolenia – gdy urzędujący minister potrzebowałby tylko zabronić – to jest to cud, że się tu jeszcze znajduje tyle zamożności”6.

Ten stosunek eksploatacyjny do Śląska wyraża się zwłaszcza w polityce handlowej. Granice celne do Magdeburga, zamknięte wysokimi cłami dla wyrobów śląskich od czasów Fryderyka Wilhelma I, bynajmniej nie otwarły się po przyłączeniu Śląska do Prus. Równocześnie jednak torowano drogi zbytu dla przemysłu starych prowincji pruskich, nie cofając się przed takimi metodami, jak przymus odbioru określonych ilości wyrobów fabryk pruskich (np. wyrobów żelaznych, szklanych)7.

Ten stosunek do Śląska przetrwał w innych działach produkcji jeszcze do czasów po zgonie Fryderyka W. Gdy w r. 1788 rozpatrywano pytanie, czy na korzyść śląskiego handlu nie należy zrezygnować z systemu prohibicyjnego, minister Struensee zwalczał te projekty. Obawiał się on, że Śląsk, który jest „pilniejszy, oszczędniejszy i bardziej przedsiębiorczy w ulepszeniu swych wyrobów od berlińczyków”, odwróci się od Berlina, gdy tylko pozostawi się mu swobodę. Przez to 100 000 ludzi utraci chleb i źródło egzystencji8. Nic dziwnego, że w tych warunkach w miarę pogarszania się ogólnego bilansu handlowego Śląska wzrastał zysk innych prowincji pruskich na handlu ze Śląskiem.

Ale Fryderyk W. w eksploatowaniu tej dzielnicy umiał zachować miarę, kierując się dobrze zrozumianym interesem całości swego państwa. Przez długi czas utrzymywał zakaz wywozu śląskiego żelaza do prowincji staropruskich. Gdy jednak po wojnie siedmioletniej poczuł się pewniej na Śląsku, nie miał wątpliwości co do trwałości tej zdobyczy i gdy przekonali go urzędnicy, a zwłaszcza Heinitz i Reden, że warunki produkowania żelaza na G. Śląsku, posiadającym dobrą podstawę surowcową i taniego zdolnego robotnika są szczególnie korzystne – zdecydował się otworzyć granice dawnych prowincji dla śląskiego żelaza.

Fryderyk W. był zatem eksploatatorem Śląska na rzecz swych dawnych prowincji, ale nie był eksploatatorem krótkowzrocznym, dążył do związania gospodarczego Śląska z dawnymi prowincjami pruskimi i do utrzymania oraz rozwinięcia tych działów produkcji i tego kierunku rozwoju życia gospodarczego Śląska, które harmonizowały z interesami i potrzebami całości Królestwa Pruskiego. Natomiast te działy życia gospodarczego Śląska, które oparte były o współpracę z życiem gospodarczym krajów przyległych: Austrii i Polski w najlepszym wypadku nie rozwijały się, przeważnie upadały, jak wielki handel Wrocławia.

5. Upadek handlu śląskiego

Przyłączenie Śląska do Prus w r. 1741 pociągnęło za sobą głębokie przemiany w jego życiu gospodarczym. W ostatnich latach panowania austriackiego podstawą zamożności Śląska był handel międzynarodowy, oraz przemysł lniany, eksportujący olbrzymie, jak na owe czasy, ilości płótna. Austriacka polityka celna z początku XVIII w. była na ogół liberalna, a cła przywozowe na wyroby przemysłowe wynosiły 1-10% wartości, na produkty górniczo-hutnicze zaś zaledwie 1% wartości9. Handel zagraniczny Śląska był wysoce aktywny. W ostatnich latach panowania Karola VI oceniano wartość wywozu Śląska na 8 milionów tal. rocznie, zaś wartość przywozu na 2,5 miliony tal. Na lata 1720-1735 przypada szczyt rozwoju przemysłu lnianego śląskiego10. Wrocław był wciąż jeszcze, jak od czasów średniowiecza, ważnym ośrodkiem handlu między krajami zachodu i wschodu Europy.

W tym stanie rzeczy przyłączenie Śląska do Prus wprowadziło w ciągu kilkudziesięciu lat przewrót, zwłaszcza, że Śląsk związany był tysiącznymi węzłami z krajami austriackimi, przede wszystkim zaś z Czechami11.

Fryderyk W. robił wysiłki dla utrzymania przemysłu tkackiego: stosował przymus uprawy lnu, obniżał cła przewozowe, sprowadzał tkaczy, jak również polecał swej dyplomacji by czuwała nad interesami handlu płóciennego. Udało mu się też po latach przejściowych na ogół jeszcze utrzymać wywóz tkanin lnianych na poziomie około 4 milionów tal. rocznie. W r. 1782 dyplomacja pruska uzyskała w Hiszpanii takie same stawki celne na płótno, z jakich korzystała Francja. Przejściowo wywóz płótna śląskiego podnosi się nawet do 6 milionów tal. (w r. 1784-1785)12, zanim rozpoczął się jego upadek, wywołany konkurencją przemysłu bawełnianego.

W handlu Śląska sytuacja przedstawiała się o wiele gorzej, głównie wskutek prohibicyjnej polityki celnej Prus. Liczba artykułów, zakazanych do przywozu, była olbrzymia. Przy każdym edykcie, zakazującym przywozu danego artykułu i nadającym przywileje na jego sprzedaż fabrykom pruskim, powoływano się na to, iż wytwarzają one te same wyroby równej jakości, równie tanio. Kupcy wrocławscy przeważnie byli innego zdania i mało ich pocieszał fakt, że zyskują fabryki w prowincjach staropruskich13. Tracąc handel przywozowy, kupiectwo śląskie traciło też swoje dawne możliwości w handlu wywozowym i tranzytowym.

Gdy w dodatku po wojnie siedmioletniej wybuchła wojna celna z Saksonią, kupcy wrocławscy mogli w r. 1782 napisać w memoriale, przedstawiającym ciężkie położenie handlu wrocławskiego: „…jest rzadkością, gdy się dziś widzi obcego woźnicę, przybywającego tutaj”14.

Trzeba jeszcze przypomnieć, że w r. 1772, po pierwszym rozbiorze Polski, Śląsk stracił możliwości zawsze dotąd żywej wymiany handlowej z ziemiami późniejszego zaboru austriackiego. W ten sam sposób wpłynęły na handel śląski później dalsze rozbiory – ziemie anektowane przez Prusy nie skompensowały utraty tak obszernego rynku zbytu dla dawnego handlu śląskiego, jakim była Rzeczpospolita Polska15.

Wysiłki dla podniesienia handlu wrocławskiego, jak np. próba zorganizowania targów wrocławskich, mających konkurować z lipskimi, nie dały żadnego rezultatu – targi wrocławskie nie przetrwały do r. 175116.

6. Nędza Górnego Śląska

Rolnictwo, zwłaszcza na G. Śląsku, pozbawione było dotychczasowych rynków zbytu, wskutek powstania nowych granic celnych i upadku handlu.

Polityka gospodarcza Prus była przez dłuższy czas wobec tych zjawisk bezsilna. Potrafiła ona poniekąd wyrównywać większe wahania cen zboża przez utrzymywanie w magazynach wielkich zapasów, wyprzedawanych w latach drożyzny, ale nie dawała pomocy rolnictwu górnośląskiemu. Pewne urządzenia Fryderyka W., jak np. przymusowe wzajemne ubezpieczenie ogniowe, wywierały dodatni wpływ także na położenie rolnictwa, zapewniając szybką odbudowę zniszczonych gospodarstw. Jednak w sytuacji, w jakiej się znajdował G. Śląsk w pierwszych trzech dziesięcioleciach rządów pruskich, wiele to nie zmieniło.

Wieś górnośląska wskutek przyłączenia Śląska do Prus ucierpiała stosunkowo silniej niż rolnictwo innych części tej dzielnicy. G. Śląsk zbywał swe produkty rolnicze przeważnie w Austrii17. Duże ilości drzewa spławiane były Wisłą do Krakowa.

Przy pewnym prymitywizmie rolnictwa górnośląskiego, które nie znało uprawy roślin przemysłowych jak len i tytoń, które w małym stopniu rozwijało sadownictwo, utrata rynku dla zboża w krajach austriackich była szczególnie dotkliwym ciosem18.

Toteż na G. Śląsku szlachta nie wyzyskiwała nawet pracy pańszczyźnianej poddanych, jak to przypominano w początku XIX wieku, kiedy stosunki uległy radykalnej zmianie19. Poza tym duża część szlachty po przyłączeniu Śląska do Prus pragnęła raczej pozbyć się swych dóbr z powodów narodowych bądź religijnych. Jeszcze w r. 1765 było na Śląsku 229 majątków należących do szlachty, stale mieszkającej w Austrii20. Nie mogło to oczywiście wpłynąć na większe zainteresowanie się gospodarką i większą o nią dbałość. Toteż w początkach rządów pruskich wiele pól przedtem uprawnych leżało odłogiem21.

Ten niski stan rolnictwa górnośląskiego wyrażał się także i w cenach ziemi. Jak nisko ceniono wówczas gospodarstwo chłopskie na G. Śląsku, świadczyć może choćby porównanie cen, płaconych za nie na Śl. Górnym i Dolnym. Za zagrodę o obszarze 2 do 2,5 włók ziemi, na której wysiewano 40 korców zboża, płacono na Górnym Śląsku 12 do 24 tal. śląskich i tę cenę kupna spłacano w ciągu 20 lat. Tymczasem już w okolicach, z których wywóz był łatwiejszy, np. koło Prudnika, za zagrodę o 1 włóce płacono 100-400 tal. śląskich, a na Dolnym Śląsku za gospodarstwo zagrodnicze, na którym wysiewano 3-4 korce zboża – 30 do 100, a czasem 200 tal.22.

Nic dziwnego, że przy takiej małej wartości gospodarstwa chłopskiego, wywołanej zresztą także większymi ciężarami pańszczyźnianymi, chłopi nieraz uciekali z rodzinami i jeżeli się udało z bydłem, do Polski. Po wsiach nadgranicznych nie należało do rzadkości spotkać gospodarstwa opuszczone w ciągu nocy. Obliczono, że do r. 1780 z okolic G. Śląska uciekło do Polski około 15 tysięcy ludzi23. Innych musiano na ich miejsce ściągać ulgami i przywilejami.

1. Sering M. „Geschichte d. preussisch-deutschen. Eisenzölle”, Leipzig 1882, 2-3.

2. „Festschrift z. XII Allg. Deutsch. Bergmannstage”, V, 48, art. Wutkego.

3. Roscher, o. c., 13.

4. Wendt H. „Ergebnisse d. schles. Wirtschaftsgeschichte”, Wrocław 1922, str. 28.

5. Keil G. „Das niederschlesische Industriegebiet”, Berlin 1935, str. 17-18: „Die Provinz (Schlesien) für Preussen ein erobertes Land bedeutete. Der gern zitierte Ausspruch Friedrich d. Gr. vom „preussischen Peru” wird seltsamerweise meist mit einem deutlichen Stolz auf die darin enthaltene Wertschätzung, und ohne das Bewusstsein der darin liegenden Härte des Erobers angeführt”.

6. (Cölln, v.) „Schlesien, wie es ist”, Wrocław 1806, I, 118. Keil nie zna nazwiska autora tej anonimowo wydanej książki. „Wenn man über dies noch bedenkt, dass Schlesien diejenige Provinz ist, die man als erobert ansieht, deshalb vor allen anderen mitnimmt, mit Abgaben belastet und tausend Gelegenheiten zum Missvergnügen gibt, wo der dirigierende Minister nur abzuwehren hat, so bleibt es ein Wunder, dass noch soviel Wohlstand hier zu finden ist”.

7. Felsch, o. c., 5 pisze trafnie: „Schlesien musste als Nährboden für die alten (Provinzen) besonders für Berlin dienen. Den Kur-und Neumärkischen Fabrikaten wurde der Weg nach Schlesien gebahnt”.

8. Felsch, o. c., 5.

9. Fechner, o. c., II, 13.

10. Grünhagen C. „Schlesien unter Friedrich d. Grossen”, Wrocław 1890, I, 491.

11. Wendt, o. c., 9. „Das seit 1741 durch die staatliche Trennung Schlesiens von Oesterreich auch ein bis zum Zollkriege gesteigerter wirtschaftlicher Gegensatz hervorgerufen wurde, war ein schwerer Nachteil, der durch Schlesiens wirtschaftlichen Anschluss an Preussen und das übrige Deutschland nur sehr allmählich ausgeglichen werden konnte”.

12. Grünhagen, o. c., II, 535.

13. Grünhagen, o. c., II, 530.

14. Tamże.

15. Por. w „Schles. Landeskunde”, I, 180 art. Ziekurscha.

16. Grünhagen, o. c., I, 507.

17. Ziekursch, art. w „Schles. Landeskunde”, II, 278.

18. Zimmermann K. ks., o. c., I, 124.

19. Ziekursch, „Hundert Jahre schlesischer Agrargeschichte”, Wrocław 1915, str. 136.

20. Grünhagen, I, 332.

21. Chrząszcz, o. c., 100.

22. Tamże, I, 125.

23. Fabri J. E. „Neues Geogr. Magazin”, I, 1785, 266.

  10 komentarzy do “Smażalnia jest zdecydowanie za blisko…”

  1. Dobrze, że odpoczywasz.

  2. „Tupot białych mew

    o pusty pokład

    tupot białych mew

    na głowie okład… ”

  3. Nie wiem czy można to nazwać odpoczynkiem

  4. Smażalnia nieco dalej.

    Nad atlantycką laguną Langebaan.

    Można przynieść własne trunki i dyskutować zasługi Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej.

  5. Smażalnia ryb prosto z morza na plaży w Orłowie, początek lat 70-tych. Czy jeszcze tam stoi? Bo tęsknię.

  6. to ile lat różnicy między tym modus vivendi ukazanym na tych dwóch fotografiach, chyba ze 300 lat ?

  7. Rabi jak to dobrze, że nic nie trzeba Ci tłumaczyć wszystko łapiesz w lot.

  8. Homo sapiens pojawił się tam 500 tysięcy lat temu. Kolonia Przylądkowa została założona przez Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską w roku 1652 (a zatoka odkryta i nazwana Saldnha Bay w 1601), więc możliwe jest, że wówczas po plażach wędrowały jeszcze ludy Khoikhoi (Hotentoci) i San. Dziś w Langebaan żyje 7,4% czarnych afrykańczyków, 34,7% ludzi nazwanych coloureds (w znacznej części import niewolników z kolonii holenderskich) i 56% białych. Językiem Xhosa (mlaskane spółgłoski) posługuje się zaledwie 1,3% ludności, ale nawet ta część ma niewiele wspólnego z mieszkańcami sprzed kilkuset lat.

  9. To powyżej, to odpowiedź dla Nebraski.

  10. Dziękuję.

    W tym czasie u nas, w 1601 roku  Zygmunt III Waza inkorporował Estonię do Polski.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.