Paź 062019
 

Zadziwiające jest to jak precyzyjnie człowiek potrafi opisać zależności rządzące stadem dzików, słoni, małp albo jeleni i jak kłamliwie opisuje te same zależności rządzące jego własnym stadem. To jest naprawdę niezwykłe. Nie pamiętam który filozof, bo od filozofów stronię, skonstatował, że gdyby małpy miały wymyślić sobie boga, to byłby on małpą, gdyby miały to zrobić jeże, to bóg byłby jak jeż. No, ale boga i bogów wymyślili ludzie i dlatego wyobrażani są owi bogowie, czy też bóg, w postaci ludzkiej. Gawęda ta bywa często koronnym argumentem lewicy w sporach ze szwagrem i teściem przy wódce i zakąskach. Mnie zaś zastanawia jedno – że też żaden mędrzec nie próbuje zdemaskować i opisać tej zależności i tej niemożności jednocześnie – stado wilków jest przedmiotem dociekań dążących ku prawdzie, a stado ludzkie do jedynie przedmiot piramidalnych manipulacji.

Przypomniało mi się wczoraj takie zdjęcie, które dawno temu ktoś opublikował w salonie24. Sala wykładowa, z tablicą, na pierwszym planie Jadwiga Staniszkis, młodsza o 60 lat i wyglądająca jak wilgotny sen studentów pierwszego roku socjologii, a za nią Włodzimierz Czarzasty z fryzurą afro, w skórzanej czy też dżinsowej kurtce, wyraźnie pozujący na Murzyna ze wszystkimi temuż Murzynowi przez wieść gminną przypisywanymi walorami. Oboje uśmiechnięci i pewni siebie. Był początek lat osiemdziesiątych, albo koniec siedemdziesiątych i oboje ci państwo mieli swoim wyglądem, zachowaniem i postawą rekomendować system, także tę jego modyfikację, która rządziła akademią, całemu światu. Tak to wyglądało. Rodzi się jednak pytanie – kto w to wierzył, poza studentami pierwszego roku socjologii? Mam wrażenie, że nikt. To był podprogowy, deprawacyjny przekaz, który w uszach studentów brzmiał następująco – jak się zapiszecie do komunistów na uczelni, to będziecie obracać takie laski jak Jadźka. Doskonale wiem, jak ciężko jest nie dać się przekonać takim argumentom. Całe szczęście studiowałem w latach dziewięćdziesiątych i nikt wtedy nie podsuwał już nikomu takich wizji. Było więc trochę lżej.

Piszę o tym Czarzastym, bo wczoraj nieopatrznie włączyłem telewizor, w którym leciał program „Teraz Polska” czy jakoś podobnie….ten co go prowadzą Łęski i Ogórkowa. I tam akurat pokazali fragment przemówienia Włodzimierza Czarzastego. Skądinąd wiem, że Czarzasty dalej chciałby być Murzynem, ze wszystkimi przez wieść gminną walorami przypisywanymi tej rasie, ale nie ma już fryzury afro. Nawet ślad po niej nie został, a jeśli gdzieś kłębią mu się jakieś włosy, to co najwyżej na tyłku. Musiał więc zmienić gawędę i przekaz. Przede wszystkim nie patrzy już wymownie i bezczelnie, ale musi przemawiać. To w jego przypadku jest dość niebezpieczne, albowiem jest Włodzimierz Czarzasty wielkim zgrywusem i to mu odbiera połowę wiarygodności jako politykowi. Drugą połowę odbiera mu treści przemówień, pisanych na zamówienie przez nie wiadomo kogo. Wczoraj, co było zaskoczeniem dla mnie tak wielkim, że aż otworzyłem usta ze zdziwienia, opowiadał o sukcesach lewicy. Te zaś to: elektryfikacja wsi po wojnie, założenie Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Szczecińskiego, Politechniki w Katowicach i We Wrocławiu, a także obdzielenie chłopów ziemią i ustabilizowanie granic Polski. To są wszystko według Czarzastego sukcesy lewicy. Mnie się zawsze zdawało, że uniwersytet we Wrocławiu założył cesarz Leopold, ale co ja tam mogę wiedzieć…Zresztą – nie czepiajmy się szczegółów, bo nie o to chodzi, a i walor polemiczny tej metody jest wątpliwy. Po co Czarzasty opowiada takie rzeczy? Przecież to jest jawne kłamstwo, a to co on nazywa lewicą, jest po prostu bolszewicką, imperialną agenturą. Rola zaś tej organizacji w tworzeniu okoliczności życia ludzi w Polsce była i jest nadal opłakana. Jakby tego było mało Czarzasty powołał się na program rządu Moraczewskiego, którego chce być spadkobiercą. Ja, przyznam, miałem chwilę zwątpienia, pisząc te trzy tomy esejów poświęconych socjalizmowi niepodległościowemu, ale Włodzimierz Czarzasty wlał nową nadzieję w moje serce – warto było to pisać i nie szczędzić pieniędzy na wydanie. Tacy bowiem ludzie jak pan Włodek, chwytając się brzytwy, zdemaskują siebie, swoje stado, całą formację i dając serię fałszywych opisów funkcjonowania tego stada, w jednym albo dwóch miejscach chlapną coś takiego, że nie pozostanie nawet cień wątpliwości co do tego, jak było naprawdę i o co chodzi również dzisiaj. On się dziś nie uwiarygadnia fryzurą i spojrzeniem. On się dziś uwiarygadnia Moraczewskim. W mojej ocenie i w ocenie tych wszystkich, którzy tu przychodzą mógłby równie dobrze rozebrać się do gaci, owinąć czerwoną chorągwią z napisem PPR, a na głowę włożyć jarmułkę. Do tego się bowiem ten komunikat sprowadza. To już lepiej byłoby pozostać Murzynem, inwestując wcześniej w jakiś środek na porost włosów. Wątek Moraczewskiego, był w przemówieniu Czarzastego próbą dotarcia do tych lewicowych złogów, które coś tam kojarzą z historii, polityki i tak zwanego realu. A jaką funkcję pełni to gadanie o elektryfikacji, reformie rolnej i zakładaniu uniwersytetów? To jest próba poderwania do ostatniej szarży resztek ZBOWiDu. Nie może być inaczej. Do tak zwanej młodzieży, nawet tej czterdziestoletniej nikt za pomocą tego przekazu nie trafi. No, a jakiś wynik w tych wyborach trzeba zrobić. Ktoś musi tych ludzi poderwać do szarży i musi to zrobić za pomocą komunikatów rozpoznawalnych przez stado. No więc Czarzasty poprosił kogoś, sam się przecież tym nie zajmuje, żeby mu wypunktował dokonania lewicy, w taki w dodatku sposób, który byłby zrozumiały, dla karierowiczów z lat siedemdziesiątych, dla emerytowanych trepów, dla kadry prowincjonalnych uczelni i dla tych co dali się uwieść opisanej tu fotografii. Potem zaś punkty owe wyrecytował. Teraz zaś cała lewica zastygła w oczekiwaniu na to, co się wydarzy 13 października. I rzeczywiście, coś mogłoby się wydarzyć, bo przecież PiS poobcinał resortowe emerytury i wielu ludzi się przez to zdenerwowało, ale na scenie jest przecież Konfederacja, która wprost głosi, że lewica to właśnie PiS. Nie doszło jeszcze co prawda do wspólnego fotografowania się Czarzastego z Korwinem, ale mamy wszak do wyborów całe dwa tygodnie. I nie byłoby nic nadzwyczajnego w takiej fotografii. Stado bowiem ludzkie, rządzi się pewnymi prawami, które z istoty muszą pozostać ukryte. Dlatego właśnie używa się do opisu działań tego stada i istniejących w nim zależności całego aparatu pojęć fałszywych, wśród których podziały ideologiczne i tworzone przez nie hierarchie stoją na pierwszym miejscu. Zawsze – podkreślam – zawsze, należy mieć tę świadomość, że one przede wszystkim są fałszywe. A Czarzasty jest rzeczywiście dziedzicem Moraczewskiego – i to w prostej linii.

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i na stronę www.prawygornyrog.pl

 

 

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

 

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

i pay pal [email protected]

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

  19 komentarzy do “Stado”

  1. no a choćby taki wynalazek jak fałszowanie wyborów i wstawianie swoich oczywiście pozytywnych wyników, to innowacja , która na czołgach Armii Czerwonej do nas przyjechała, a  Czarzasty o tym sukcesie lewicy milczy, no na jego miejscu zmieniłabym copywritera.

  2. jak to było z ta socjologią ?….. plotka uniwersytecka  głosiła, że w instytucie filozofii  PAN, była grupa kolegów,  której rzucono hasło „musi powstać „Socjologia” i część z tych filozofów zmieniła instytucję i stałą się socjologami i zajęła stanowiska na utworzonym wydziale Socjologii (UW) i z biegiem czasu WSZYSCY z tej grupy mieli stanowiska dyrektorskie.  Czyli byli zadaniowani i nagrodzeni. A z kolei do PANowskiej Filozofii dopisano socjologię i powstała nazwa „IFiS”.

    I taka zwyczajna jest geneza tego zdjęcia pani profesor ze studentem co miał fryzurę „afro”. Ten opisywany w tekście polityk też powinien o tym wspomnieć i opisać  jako atut lewicy. Ta elastyczność i szybkość działania: jest potrzeba – jest zadanie – są ludzie – jest nagroda.

    Niech by wspomniał o kulisach tworzenia studiów gender na uczelniach – przecież to oczywiste  zasługi  lewicy. .

  3. na SN jest to (wspomniane w tekście) zdjęcie pani profesor socjologii ze studentem  Czarzastym, ale Czarzasty ma na sobie wdzianko wyprodukowane przez Spółdzielnię Dziewiarską „Przyjaźń” z Ruskiej Budy – a nie skórzaną czy dżinsową kurtkę. Tata studenta (chyba Saturnin ?)  zarabiał zapewne (jak cała Polska) około 20-22 $ na miesiąc.

  4. Sorry, ale tzw. 20-22 dolary/miesiąc muszą być odpowiednio tłumaczone. Inaczej łatwo stają się manipulacją.

    Mój wujek, kapitan żeglugi i dyrektor wspominał – nie wybudowałem kanału w garażu, bo byłem pewien, że za 50 dolarów miesięcznie zapewnię dobrobyt rodzinie. Powiedział to, gdy dolary „upadły”, czyli przestał obowiązywać dualizm kursowy.

    Co oznacza wypowiedź wujka? Że za 20-30 itp dolarów żyło się w PRL średnio. A to z tego powodu, że za jednego dolara można było kupić np. 20 litrów mleka, 10 litrów benzyny, spodnie „Odra” itd …

    Po oficjalnym kursie wymiany w Polsce zarabiało się 300-400 dolarów, czyli tyle, ile zarabiał student na saksach w Grecji.

    Względna taniość żywności, czynszów, gazu i prądu powodowała, że siła nabywcza tych czarnorynkowych 30 dolarów była duża. Gwałtownie słabła, gdy trzeba było kupić towary w Pewexie, wtedy pensja rzeczywiście przeliczała się po kursie czarnorynkowym.

    Trzeba też dodać, że te 300 dolarów po kursie oficjalnym nijak się ma do obecnych dolarów, wobec oczywistej inflacji. Ktoś opowiadał, że dom w stanie surowym wybudował na początku lat osiemdziesiątych za 1500 dolarów, segment kosztował w 89 roku około 6 tysięcy dolarów.  Z kolei od lat 80-tych ceny w dolarach w Norwegii podniosły się trzykrotnie. Coś co kosztowało 10 dolarów, kosztuje w tej chwili około 30 dolarów.

    Tak więc 300-400 dolarów po kursie oficjalnym dawało za Gierka całkiem przyzwoite życie i pozory dobrobytu. Statystyki podobno mówią, że w 1974 roku mieliśmy poziom konsumpcji równy Hiszpanii. Potem to się rozjechało – w Polsce spadło 2 razy, a Hiszpanii wzrosło 4 razy do 89 roku. Z kolei najbogatszy rok za Gierka – 1978 – goniliśmy po 89 roku chyba do XXI wieku, będę wdzięczny, jak ktoś te detale uściśli.

    Jeśli podaję dobre dane, a raczej tak, pokazują one w jakiej czarnej mazi znaleźliśmy się po stanie wojennym, nie mówiąc już o całokształcie ułożeń.

    I jeszcze jedno – w czasie naszej jazdy przez te wszystkie wertepy, u braci Czechów spokój i stabilizacja. Kurs dolara 28,5 korony w 1978 utrzymywał się bez zmian do 1997 roku, kiedy to nastąpiło światowe tąpnięcie i dolar skoczył o ca 10% . Od tej pory wynosi ca 32 korony do dzisiaj.

  5. „Do tak zwanej młodzieży, nawet tej czterdziestoletniej nikt za pomocą tego przekazu nie trafi.”

    Pan jest wielkim optymistą, w dodatku (czego Panu zazdroszczę obraca się Pan w dobrym towarzystwie). Bo moja znajoma czterdziestoletnia młodzież jak najbardziej w to wierzy. Milion razy słyszałam „gdyby nie PRL to moja matka by krowy pasała”. Nigdy nawet ta wersja nie jest zmieniona na kozy czy owce. Krowy. Słyszałam to w liceum, słyszę i teraz. Oni będą na lewicę głosować, bo zapewniła stanowiska ich ojcom, a potem im. Nie ma potrzeby żadnych nowych haseł. Elektryfikacja, walka z analfabetyzmem, likwidacja „pańszczyzny” i panów. To jest naprawdę duża grupa prowincjonalnych homo sovietikusów stosunkowo jeszcze młodych (a swoje mądrości życiowe przekazują przecież kolejnym pokoleniom). Oni będą głosować na „porządnych ludzi” (to też wyrażenie z ich oklepanego i ograniczonego repertuaru prawd wiary). Dlatego Biedroń został jednak do tej grupy przydzielony (a nie do PO) bo to „porządny, uczciwy i szczery” człowiek jest.

  6. a chyba ten Biedroń z podhalańskiej wsi, czyli ktoś z rodziny po południu, po lekcjach  mógł pasać. Niezły ten wspólny mianownik.

  7. No ojciec pasał dopóki do PZPR nie wstąpił. No i czy nie lepiej Robert by się czuł pasając wśród młodych i pięknych juhasów? No jakimś polskim tatrzańskim Brokeback Montain?

  8. Pani Jadzia w kodach popkultury słaba jest ogólnie: „Myślałam, że miał pan wtedy irokeza.”

  9. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest, że właśnie komuna zniszczyła elektrownie wodne, produkujące czystą, ekologiczną energię w całej Polsce. Taka elektrownia była i w moim miasteczku, teraz jest tam dyskoteka „Elektrownia”. A teraz komuna będzie walczyć z węglem. Walczyć będą podnosząc ceny prądu zapewne, za pomocą kwot emisji dwutlenku węgla.

    A rolnicy z podlubelskich wsi, którzy elektryfikacji mówili stanowcze nie (my „lubzyki” tu nie chcemy) zagłosuje na pis. Ciemnogród

  10. Brokeback Montain – rzeczywiście  wybór pozostaje ale między dżumą a cholerą (z mojego punktu widzenia)

  11. >stado wilków jest przedmiotem dociekań dążących ku prawdzie…za pomocą komunikatów rozpoznawalnych przez stado…

    Wycie

  12. Nie tylko elektrownie zniszczyła, wszystko zniszczyła i nazwała to odbudową

  13. Pani Marto! To co Pani napisala o Panu Biedroniu to wielce rozsmieszajace jest pozdrawiam.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.