Lut 162020
 

Wszyscy pamiętają scenę z filmu Miś, kiedy tworzy się nowa, świecka tradycja. Otóż jest to scena wprowadzająca w błąd, świeckie tradycje są stare i sięgają głębiej niż tylko do roku 1945. Te jednak datowane od wymienionego roku są obecne najsilniej, także w naszym współczesnym świecie. Ja się o tym przekonałem, biorąc do ręki zapomniany i nie czytany już przez nikogo tomik prozy zawierającej treści znane jako SF, a pochodzący z początku lat osiemdziesiątych. Powtórzę więc jeszcze raz – nic nie jest tym czym się wydaje. I to dotyczy także ojca Szustaka no i rzecz oczywista prozy SF pisanej w latach osiemdziesiątych. To są opakowania służące do przenoszenia treści politycznych, które – aby były strawne muszą być w coś owinięte. No więc owija się je w langustę na palmie, albowiem to jest ciekawe połączenie, a w dodatku osadzone w tradycji, albo w prozę SN opowiadającą o dalekiej przyszłości. W rzeczywistości opowiada ona o czymś innym, za chwilę powiem o czym.

W roku 1980, rynek książki, biedny i pustawy, zaczął być zalewany falami produkcji SF. Starsi to dobrze pamiętają, a ci co chodzili do prowincjonalnych bibliotek przypomną sobie, że wręcz trudno było się wygrzebać spod stosów „nowej prozy” poruszającej poważne zagadnienia, przyodziane dla lepszego wchłaniania w różne atrakcyjne kostiumy. Nie wiem dlaczego tak się działo i dlaczego nie można było poważnych zagadnień poruszać wprost. To znaczy wiem, ale wzdragam się nieco z odpowiedzią, po tym jak wczoraj kilku kolegów wzięło jednak w obronę ojca Szustaka. Otóż owe poważne treści były i są w istocie niepoważne, a obudowuje się je gawędą rzekomo atrakcyjną po to, by sprowadzać biednych ludzi na manowce.

Ten brak powagi zagadnień odzianych w fantastykę naukową, odkrywamy dopiero dziś, bo wtedy, kiedy powstawały, wydawać się mogło, szczególnie jeśli człowiek patrzył na to z poziomu wiejskiej biblioteki, że są tak poważne jak, co najmniej, wizyta papieża. Było inaczej. Kupiłem sobie oto na allegro, za całe 1,70 mikropowieść Andrzeja Trepki zatytułowaną „Totem leśnych ludzi”, będzie mi ona potrzebna do realizacji pewnego projektu, ale to sprawa przyszłości. Nie powiem więc teraz o co chodzi. Kupiłem, otworzyłem i zacząłem czytać. Przypomnę tylko rok wydania – 1980. Karnawał Solidarności, nadchodzi wolność, a Andrzej Trepka, a właściwie Andrzej Nekanda Trepka, pisze powieść o wielkim jaszczurze, który przyleciał z kosmosu, osiadł w kongijskiej dżungli i pozwolił się wielbić Pigmejom. Ja w dzieciństwie nie przeczytałem tej książki do końca, tak jest nudna i pretensjonalna. Jej narracja osadza się, przez ponad połowę objętości tekstu, na opisywaniu wrażeń, jaszczura, dotyczących ziemskiej przyrody. To jest wprost przepisane z atlasu zwierząt, albo z czegoś podobnego i ubrane w „literaturę”. Po połowie tekstu sytuacja zmienia się dramatycznie i ja się o tym dowiedziałem wczoraj, bo wcześniej myślałem, że to jest opisanie jakich osobistych relacji – jaszczur – przyroda – Pigmeje, czyli tak zwane filozy. Okazało się, że nie. To jest sprawa znacznie poważniejsza. Jaszczur bowiem pojawił się na ziemi nie w czasie rzeczywistym, w którym tworzył Andrzej Nekanda Trepka, ale w odległej od tego autora przyszłości. Tak mniej więcej teraz. Ludziska latają już poza układ słoneczny, coś tam się dzieje na Jowiszu, który jest kulą gazów, tak tylko przypomnę, latające talerze to statki Uranidów, ale najciekawsze rzeczy i tak dzieją się na ziemi. Oto totalitarny, antydemokratyczny i rasistowski reżim USA, który sprawował rządy nad planetą, za pomocą tajnej organizacji Kosmiczni Kowboje, organizującej zamachy terrorystyczne, został zneutralizowany. Na wniosek ONZ dokonano podziału tego zbrodniczego, politycznego tworu na stany i zakazano tym stanom wchodzenia między sobą w sojusze. Tylko jeden kraj podtrzymuje jeszcze rasistowską, terrorystyczną tradycję. Jest nim RPA przemianowana na coś innego, ale nie pamiętam na co. I naukowcy z RPA, wyposażeni w najnowocześniejsze, przenośne komputery, wyruszają do dżungli w Kongo, żeby znaleźć kosmitę – jaszczura. Kiedy go znajdują i porozumiewają się z nim za pomocą tych komputerów, wpadają na świetny pomysł – za jego pomocą podporządkują sobie całą Afrykę i będą ze swojej rasistowskiej stolicy, gdzie królują białobrodzi, kalwińscy kapłani, rządzić całym kontynentem. W końcu zaś rzucą wyzwanie ONZ. Skrót ZSRR nie pojawia się w tej książce ani razu. Na jednej z narad, na najwyższym, rasistowskim szczeblu, premier tego całego Apartheidu częstuje uczestników wyprawy wyszukanymi bardzo potrawami, na opisanie których autor zużywa dobrych kilka akapitów, co przy niewielkiej objętości książki jest dużym poświęceniem i musi coś znaczyć. Tam właśnie, wśród tych opisów, pojawia się skalar w sosie kaparowym. Nie pytajcie mnie jednak co to może znaczyć, bo nigdy nie próbowałem takiej pyszności. Przypuszczam jednak, że opisywanie wykwintnej południowo-afrykańskiej kuchni w latach osiemdziesiątych, miało w sobie coś z sadomasochizmu. Tym bardziej się do tego przekonuję im uważniej czytam biogram autora w wiki.

Oto fragment:

W tym czasie charakteryzował go nietypowy wygląd i styl bycia: m. in. przez większość roku nosił krótkie spodenki i sandały, a kiedy robiło się chłodno na tak skompletowaną garderobę zwykł narzucać tylko prochowiec.

Nie wiem jak Wam, ale mi koleś w gaciach i prochowcu kojarzy się jednoznacznie. Bynajmniej nie ze skalarem w sosie kaparowym i nie z wielkimi, kosmicznymi jaszczurami. Prawda leży na wierzchu, jak to kiedyś celnie ujął bloger z Izraela Eli Barbur.

Jakby tego było mało u docenta wiki jest jeszcze taki fragment

Jego utwory należą do technicznego, optymistycznego nurtu science fiction i wykorzystują tradycyjne motywy tego gatunku – Trepka rzadko operuje aluzją i parabolą. Przesłanie jego książek podobne jest do założeń Juliusza Verne’a, głosi triumf racjonalizmu i panowanie człowieka nad światem.

Oczywiście, że nie operuje aluzją i parabolą, bo i po co? Skoro można było w roku 1980 wprost napisać – jak będziecie fikać, to przylecą tu kosmiczne jaszczury i zrobią porządek z waszym religijnym rasizmem. Do czego tu jakaś parabola jest potrzebna?

I teraz najważniejsze – w przeciwieństwie do innych ziemian, a mam na myśli właścicieli wielkoobszarowych gospodarstw rolnych, a nie mieszkańców planety, w przeciwieństwie do takiej Hanki Kossobor, autor książki „Totem leśnych ludzi”, odzyskał swój rodowy majątek w Rychłocicach. Napisał nawet przed śmiercią jakieś wspomnienia z tych Rychłocic i zmarł sobie tam w spokoju, w roku 2009. I to jest ciekawe, że jedni mogli te majątki odzyskać, a inni nie. Może powodem było to, że Andrzej Nekanda Trepka, kandydował w wyborach do sejmu roku 1993, z ramienia Partii X? Sam nie wiem, ale jak tu ktoś wczoraj przytomnie napisał, nie należało i nie należy się śmiać z ludzi popierających Tymińskiego, albowiem oni po prostu wiedzą więcej. Ja sądzę, że to samo dotyczy ludzi popierających Hołownię Szymona. Oni wiedzą więcej, ale niepotrzebnie to ujawniają przed czasem. Jest jeszcze stosunkowo wcześnie i nie ma się co ekscytować. Na prawdziwe parabole i aluzje, na prawdziwy sos z kaparów i inne ekstrawagancje, serwowane przez YT, przyjdzie jeszcze pora. Najważniejsze to zachować umiar i zdrowy rozsądek, nawet jeśli czasem zdarzy się człowiekowi polatać po okolicy w samych tylko gaciach i prochowcu.

Na dziś to tyle, dziękuję za uwagę. Przypominam, że tylko do końca lutego można się zapisywać na konferencję w Kazimierzu Dolnym

  27 komentarzy do “Stara, świecka tradycja, czyli skalar w sosie kaparowym”

  1. Projekt Hołownia jest poważnym projektem kierowanym przez Tuska poprzez jego ministra od służb specjalnych Jacka Cichockiego. Jeżeli uzyska odpowiednią ilość głosów  w wyborach to zastąpi wszystkie sztuczne szczęki PO . Do historii kaznodzieja z TVNu przejdzie jako Szymon Słup(nik) Hołownia ☺

  2. on będzie ten słup (nik) a żona z samolotu zrzucać mu będzie paczki żywnościowe

  3. Normal
    0

    21

    false
    false
    false

    PL
    X-NONE
    X-NONE

    /* Style Definitions */
    table.MsoNormalTable
    {mso-style-name:Standardowy;
    mso-tstyle-rowband-size:0;
    mso-tstyle-colband-size:0;
    mso-style-noshow:yes;
    mso-style-priority:99;
    mso-style-qformat:yes;
    mso-style-parent:””;
    mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
    mso-para-margin-top:0cm;
    mso-para-margin-right:0cm;
    mso-para-margin-bottom:10.0pt;
    mso-para-margin-left:0cm;
    line-height:115%;
    mso-pagination:widow-orphan;
    font-size:11.0pt;
    font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
    mso-ascii-font-family:Calibri;
    mso-ascii-theme-font:minor-latin;
    mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
    mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
    mso-hansi-font-family:Calibri;
    mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

    W wyścigu  żon wyborczych , żona Hołowni prowadzi przed żoną Bosaka a żona Biedronia to jakaś taka śmiszna☺

  4. Z 10 lat temu w jednej warszawskiej knajpie podawano „Miecznika w kaparach”, chodziliśmy rodzinnie na tego miecznika tak raz w miesiącu po wypłacie. Koszt porcji ok 30 zł.
    Całkiem niedaleko był rynek wędkarski, w piątki sprzedawano tam  larwy musze. Te wiadra larw psuły nam całą obiadową imprezę i pilnowaliśmy się żeby wejść do knajpy z tzw „drugiej strony”ulicy.  

  5. W wyścigu  żon wyborczych , żona Hołowni prowadzi przed żoną Bosaka a żona Biedronia to jakaś taka śmiszna

  6. żona Biedronia to i śmiszna i nie typowa i nie wiadomo czy żona – normalnie takie wyborcze science fiction – no jak na wybory prezydenckie nie jest nudno

  7. Odpowiednik  Macron’a…
    … a za plecami  Rotszyld  i  Hollande… ale we Francji to sie strasznie  SYPIE i nie tylko we Francji  !!!
    W tym  SLUP’ianym  projekcie nie ma za grosz logiki… wylacznie  perfidia i cyniczne wyrachowanie bylych  SLUP’ow…  to se ne vrati  !!!

  8. Taka ciekawostka. Wiem, że pan Maciejewski interesuję się potomkami zabójców św. Stanisława.  Tak się składa, że moja rodzina była skoligacona z inną gałęzią rodu Trepków. Z przekazu rodzinnego wiem, że przydomek Nekanda pochodzi od łacińskiego necanda, co oznacza ten, który ma być zabity (a właściwie dosłownie ta, która ma być zabita) Trepkowie nosili dumnie ten przydomek, bo ich protoplasta brał udział w zabójstwie św Stanisława. Co więcej ci Trepkowie byli kalwinami.

  9. no ale tak na  poważnie to nic nie wiemy, kurtyna zaciągnięta to co widać to tyle, że
    gdy Tymiński startował do fotela prezydenckiego  z żoną peruwianką, to straszył „czarną teczką”, że niby ma tam jakieś kwity na kogoś, czyli że jeśli nie wygra to uruchomi lawinę „kwitów”….. 
    teraz Hołownia startuje z żoną pilotem, to przekonuje osobą Dominikanina, że on Szymek  jest cool. Zaplecze Szymona uważa , że jak dzieci z Hamelin tak parafianie o.o. Dominikanów pójdą zagłosować  na osobę wskazaną czyli na Szymona.
    Wtedy straszono zawartością „czarnej teczki”,  teraz wdzięczenie się za plecami dominikanina co doznał wyborczej iluminacji.  
    Jak kłopot to do Boga np jak datki na WOŚP to zbiórki pod Kościołem, jak na wybory to urwać elektorat z Kościoła.
    Bądźcie transparentni, oflagujcie się sierpem i młotem i wtedy spróbujcie przekonać społeczeństwo. 

  10. A Michał i Nekanda Trepka i Ewa Nekanda Trepka to z której gałęzi ? Chyba jeszcze jakiejś innej. Anna

  11. Oczywiście to „i” po słowie Michał to pomyłka! Anna

  12. Nie wiem. Trepkowie, o których pisałam, występują w nieopublikowanym pamiętniku mojej babci. Mieszkali w Mińsku Litewskim pod koniec dziewiętnastego i na początku dwudziestego wieku. 

  13. Po co być aż dwa razy w nowicjacie. Może po to by zbierać haki na kolegów. Czyjaś piękna kariera może się niebawem zakończyć zrzuceniem habitu, napisaniem książki, jakąś cichą posadką w wyborczej, a następnie wyrzuceniem na kompost, gdzie inne obirki już dawno  leżą

  14. Tymiński to był projekt esbecji. 

  15. aha, a ten przekaz rodzinny pochodzi z wiktionary…

  16. Według mojej babci to znaczyło zabójca, ale ponieważ są tu łacinnicy, to sprawdziłam dokładne znaczenie w słowniku.

  17. Jak kogoś to naprawdę zainteresuje i mi poda adres e-mailowy to mu mogę przesłać zdjęcie strony maszynopisu.

  18. To ja poproszę o przesłanie, bo mnie to szalenie interesuje

    [email protected] 

  19. Niesamowite sprawy sie tu rodza w relacjach. Super.

  20. Ten Trepka napisał kilka książek s-f.Strasznie zaangażowane w walkę z kapitalistami .Szczególnie z USA .Czytałem kiedyś jedną dawno,dawno temu .CIA sterowało chmarami szarańczy żeby zniszczyć uprawy kukurydzy gdzieś w Afryce.Straszna komuna .

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.