kw. 162022
 

Życzenia złożyłem wszystkim już wczoraj, ale co roku tekst ukazuje się także w Wielką Sobotę. Nie ma go tylko w dzień Zmartwychwstania. Dziś chciałem więc powiedzieć słowo o symbolach. Otóż nie mają one aż tak dużego znaczenia jak się wydaje wielu ludziom, a często służą do uwiarygodniania rzeczy i postaw wcale niepięknych. Dziś z rana ktoś umieścił w sieci zdjęcie jakichś dwóch wariatek stojących pod pomnikiem Powstania Warszawskiego, z transparentem, na którym widać napis – MUREM ZA SĘDZIĄ GERSDORF. To jest błahy, ale wymowny przykład wykorzystania symboliki do celów łagodnie rzecz nazywając – podejrzanych. Zdarzają się gorsze rzeczy, a najgorszą możliwą, jest w mojej ocenie posługiwanie się symbolami religijnymi dla podkreślenia znaczenia swoich postaw, które w istocie służą do tego by lepiej rezonowała propaganda. Na drugim miejscu, po religijnych znaleźć się w tym rankingu muszą symbole narodowe. Dlatego warto podkreślić deklarację Roberta Bąkiewicza, który kategorycznie odciął się od wszelkich prób łączenia jego organizacji z obecną stale w sieci propagandą. To ważna deklaracja, nie tylko z tego względu, że dla słabych i pogubionych umysłów ocalony został prosty format symboliczno-komunikacyjny, łatwy do rozpoznania i określenia się wobec niego. To ważne także z tego powodu, że mamy wyraźną wskazówkę, jak istotne są osobiste deklaracje, wybory i słowa. One nie muszą być związane z treściami, które pojawiają się w sieci z powodu wojny, one mogą mieć charakter całkowicie indywidualny i autorski. Istotne jest, żeby były. Mamy w zasadzie do wyboru dwie drogi – jasno wskazać gdzie stoimy i czego w naszym życiu nie chcemy, albo stworzyć wokół siebie aurę takich znaczeń, przez którą żaden ruski bagnet się nie przebije i żadna sugestia o podwójnym znaczeniu nie będzie miała wagi. Chodzi mi o tworzenie własnej komunikacji i własnych symboli. To jest trudne, albowiem pokusa, by włączyć się w nurt wymiany uwag na tematy ogólne i zwrócić na siebie uwagę za pomocą eskalacji jest dla wielu nie do zwalczenia. Muszą jednak mieć ci ludzie świadomość, że w miejscu, gdzie postanowili się lansować działają zawodowcy. Tacy choćby jak pisarz Piątek, Radosław Sikorski, czy Donald Tusk, dla których nie ma bariery kłamstwa. Raczej nie ma więc szans na to, by jakiś amator się tam przebił i zaistniał.

Działanie poprzez symbole jest działaniem podstępnym i obliczonym na zdewastowanie emocji i wywołanie reakcji histerycznych, które osłabią ducha. To samo dotyczy życia, ale w przypadku tego ostatniego ma wymiar o wiele straszniejszy. Przy tym rozróżnieniu warto zwrócić uwagę kto przywiązuje większą wagę do symboli, a kto większą do życia. Potworności, których dopuszczają się ruscy na Ukrainie robią oczywiście odpowiednie wrażenie, ale natychmiast jest ono niwelowane przez doniesienia o kompletnej degrengoladzie mieszkańców samej Rosji. Mamy te wszystkie telefonu do żon i matek, które okazują się być kompletnie zezwierzęcone. To powoduje, że wszyscy zaczynamy patrzeć na zbrodnie jako coś, co może się zdarzyć komuś innemu, a my sami, w razie gdyby wydarzyło się to gdzieś blisko nas, mamy otwartą drogę ucieczki w niemoc, w diabelskie szyderstwo, albo w obojętność. Póki co nikt w Polsce jeszcze nie skorzystał z tej drogi, ale nie wiemy co będzie w przyszłości. Warto więc uświadomić sobie, że taki mechanizm istnieje. Można go opisać jako chęć przypodobania się agresorowi i jego oswojenia, ale nie są to zjawiska tożsame. Chęć przypodobania się i oswojenia agresora jest wielką pokusą, bo przecież – wiemy to z opisów – nie zawsze zachowuje się on w sposób straszny i nie od razu zamienia się w monstrum. Daje ofiarom i obserwatorom całe pole do interpretacji i manewrów, które służą temu tylko, by wybrać między nieważną już,  ale mającą symboliczne znacznie ofiarą, a żywym agresorem, który nie jest przecież taki straszny. Potrafi się nawet uśmiechnąć.

Po to między innymi wolny świat kręci filmy propagandowe, żeby unieważnić pokusę współpracy, wynikającą ze strachu i chęci włączenia agresora we własne życie.

Śmierć i pokusa normalności w piekle – taką ofertę ma agresor dla życia. Dla symboli i świętości ma inną – zniszczenie i szantaż. I tego doświadczamy teraz albowiem ruscy postanowili zniszczyć nekropolię w Katyniu, gdzie leżą pomordowani przez NKWD polscy oficerowie. Stawiają ich na równi z własnymi żołnierzami, którzy zginęli w Polsce w czasie II wojny światowej. Jest to jawna manipulacja, albowiem pomniki i cmentarze rosyjskich żołnierzy były przez dekady całe utrzymywane i pielęgnowane przez polskie władze. Katyń zaś nie został przez władze w Moskwie zaakceptowany tak naprawdę nigdy. Dziś zaś, władze lokalne, bo nie Kreml przecież, wykonują demonstrację, grożąc zniszczeniem tego wątłego symbolu. Co takiego ujawnia ta demonstracja? Słabość władzy moskiewskiej. Nie chce ona realnego konfliktu z Polską, nawet w obszarze symboli. Ewentualną odpowiedzialnością obarcza już w czasie planowania akcji lokalne struktury i czeka na reakcję Polski. Ta nie może być miękka z kilku powodów. Władza moskiewska ma w nosie groby i szczątki swoich żołnierzy poległych w Polsce. Traktuje je jako jedną z wielu kart przetargowych. Polacy mają do Katynia stosunek religijny, nie na tyle jednak religijny, by przesłonił on nam realia życia politycznego dzisiaj, nie na tyle religijny, by można nas było tym zniszczeniem szantażować. Choć wielu zapewne czynnych i ukrytych propagandystów czeka na moment kiedy buldożery rozjadą nekropolię, by wołać co sił w płucach, że przez nieodpowiedzialną politykę rządu zniszczony został najważniejszy dla Polski symbol na wschodzie.

Powiem wprost – niech niszczą. Niech to zrobią i niech jeszcze te zniszczenia sfilmują, a następnie umieszczą w sieci. Rosjanki mogą drwić do woli z gwałconych ukraińskich kobiet i zabijanych dzieci. Mogą się fotografować z cyckami na wierzchu na tle świeżych grobów i zawsze znajdzie się gromada krzywo uśmiechniętych znawców życia, którzy ten obłęd zaakceptują, albo – w najlepszym razie – nie potępią go. Niech to samo spróbują zrobić z Katyniem. Niech go zdewastują, a potem urządzą tak klub Go-Go, dla powracających z wojny zbrodniarzy. Będziemy na to patrzeć ze spokojem, bez emocji i niepotrzebnych wahnięć nastroju. Najważniejszym bowiem symbolem Polski na wschodzie będą te wszystkie ukraińskie dzieci, które wrócą do siebie po wojnie ze całym mnóstwem dobrych wspomnień o Polsce i spędzonych tu tygodniach. Jeszcze raz życzę wszystkim błogosławionych, spokojnych i zdrowych świąt.

  11 komentarzy do “Symbole i życie”

  1. Błogosławionych Świąt Gabriel!

  2. Wzajemnie, błogosławionych i zdrowych świąt

  3. Ciężko o tym pisać , ale wojna to deprewacja ludzi, żołnierzy najbardziej, nie biorę ich w obronę, ale oskarżam polityków którzy i ch tam posyłają i być może żołnierzy niezdemoralizowanych mieszają z deprawowanymi w celu uzyskania tego co widzimy w madiach.

    Katyń nie byłby takim symbolem gdyby propagandą komunistyczna nie przykryła tego metrem wapna kłamstwa i oskarżeń.

    Smoleńsk nie byłby symbolem gdyby nie był ogrywamy przez wszystkich.

    Krzyż odwieczny symbol, też test  atakowany, bo jest prawdziwy. Ukrzyżowano Prawdę, Słowo Przedwieczne w imię doraźnych interesów politycznych, granych przez elitę kapłanów.

    Przez następne 2000 lat nic się nie zmieniło, krzyżują prawdę w imię chwilowych interesikow.

    Zresztą kto nigdy nie zgrzeszył…

  4. Nie skomentuję tego co pan napisał, może w poniedziałek, jak sobie przypomnę…

  5. widziałam dwa  fabularne filmy o Katyniu, Wajdy i angielski taki z elementami polskim , chyba wnuk mieszkający w Anglii dla pamięci dziadka będącego ofiarą katyńską  – miał jakiś  udział w autorstwie tego drugiego dzieła /scenariusz, albo reżyseria/.

    no i ten drugi film zakończony jest takim obrazem – pętla wisielca- …  nie wykluczam, że ostatnie informacje czyli lista aktorów i kto po oranżadę skoczył  przewija się na tym wisielczym tle. …  nie głowa mężczyzny z przestrzeloną potylicą tylko ta pętla …

    dziwne

  6. Nic Pan nie zrozumiał z tego tekstu.Szkoda .

  7. Stosunek Rosjan do kobiet jest oczywiście zupełnie inny niż Polaków. Nasłuchałem się o tym anegdot, savoir vivre w zasadzie nie istnieje.

    W Polsce z pewnością kobieta jest na piedestale, wbrew temu co wyją wściekłe wiedźmy. W Rosji dostąpiły równości,  nikt się nie certoli w jakieś delikatności, a w wersji hardcore na traktor i wio!

    Na cmentarze radzieckie jest pomysł, tylko kosztowny. Odszukać rodziny pochowanych, w przypadkach żołnierzy nieznanych zrobić ekshumacje i badania, spróbować zidentyfikować i zainteresować rodziny zabraniem i godnym pochówkiem w Rosji. Bez niszczenia, orania, i zbędnej propagandy. Może nabiorą większego szacunku do życia.

    Błogosławionych Świąt!

  8. Chociaż dzisiaj Wielka Sobota, to przypomnę – mamy dzisiaj (16.04.2022) stulecie układu z Rapallo. Widzimy jego konsekwencje…

    Życzę wszystkim aby rozeznali Boże Błogosławieństwo w swoim życiu! Chrystus zmartwychwstał!

  9. z tym przypomnieniem o Rapallo to odczucie  jak strumień zimnej wody tyle że nie śmieszny jaki czeka nas w Lany Poniedziałek /Smingus Dyngus/  a wyłącznie ponure szczególnie te konsekwencje Rapallo.

  10. Tzn przesadziłem, że nie istnieje, ale różne  zachowania Rosjan do kobiet dla nas są szokujące.

  11. Radosnych Świąt Wielkanocnych dla wszystkich, Gospodarza, Jego rodziny i Czytelników!

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.