mar 012023
 

Codziennie właściwie pokazują w telewizji i na twitterze wystąpienia Donalda Tuska, w których kłamie on tak, jak nikt inny nie potrafi. Odbywa się to za akceptacją jego elektoratu, przy całkowitej aprobacie partii rządzącej, która poprzez swoje media pokazuje własnym wyborcom – patrzcie jaki on jest podły. To jest zachowanie idiotyczne, albowiem większość wyborców w Polsce komunikuje się między sobą tak, jak osadzeni pod celą. Dotyczy to także wszystkich tych, którzy znajdują się poza twardym elektoratem PiS, a na tę partię głosujących. Oni mówią – oddamy głos na tego, kto nam więcej obieca. Lub na tego, kto będzie lepiej udawał głupka i zwalał wszystko na przeciwników. Tak wygląda motywacja podstawowa. I ona jest powszechnie akceptowana, albowiem nie jesteśmy już od jakiegoś czasu społeczeństwem ani narodem, ale ludźmi, którzy pozwolili się podzielić według kryteriów wymyślonych w cybernetycznych laboratoriach zwanych dla niepoznaki mediami.

Dopiero kiedy ustalone zostaną zasady obowiązujące pod celą można wskazać na twardy elektorat PiS, który jako jedyny wyróżnia się spośród innych elektoratów. On także traktowany jest w sposób znany ze społeczności więziennej. To znaczy na razie nie dochodzi do aktów agresji wobec tego elektoratu, ale pogarda wobec niego jest powszechna. Skąd ona się bierze? Z fatalnego traktowania twardego elektoratu przez menedżerów politycznych Prawa i Sprawiedliwości. To jest główna przyczyna takiego stanu. Nie prezes Kaczyński, nie prezydent zwany Adrianem i nie premier Mateusz. Przyczyną takiego stanu są ludzie, którzy wierzą, że dzięki zaangażowaniu posłów w pracę w terenie i kilku patriotycznym frazesom urządzą się na długie lata i będą żyć jak pączki w maśle.

Elektorat KO potrzebuje zaś coraz to nowych ekscytacji i politycy związani z opozycją takowych dostarczają. Wałęsa mówi, że będzie wojna domowa. Środa gada jak pastor King, a Ochojska nazywa funkcjonariuszy Straży Granicznej ludobójcami. Można więc sposoby kokietowania wyborców podzielić tak, jak to zrobiłem w tytule – KO szczuje, a PiS każe wierzyć. W co? W programy emitowane na festiwalu Pamięć i tożsamość. Czyli w Lolka Skarpetczaka i stare ramoty pamiętające wczesnego Gierka. Największym zaś wydarzeniem tej imprezy jest pretensjonalny i kokieteryjny film zatytułowany Filip.

Mamy dziś dzień żołnierzy wyklętych. Nie zastanawia Was to, że prócz słabych telewizyjnych produkcji, których bohaterem jest zwykle Pilecki, nie ma całego działu polskiej kinematografii opowiadającego o dowódcach poszczególnych oddziałów niepodległościowego podziemia po wojnie? Nie zastanawia Was to, że na cda, za film o wyklętych lata komunistyczna ramota, nie dająca się oglądać, zatytułowana Akcja „Brutus”? Nakręcona w dodatku według prozy Nienackiego?

Mnie to szalenie dziwi, zważywszy ile osób wyciera sobie gęby bohaterami i ile osób próbuje się na nich lansować po taniości. Mając do dyspozycji potężne budżety nie tworzy się nic wartościowego, czy nawet interesującego. Po kraju ma jeździć jakieś kompromitujący autobus, w którym prezentowane będą dokonania najwybitniejszych Polaków. W formie prezentacji multimedialnych rzecz jasna. To są niewyobrażalne jaja, zważywszy na to, czym ludzie, w tym młodzi, interesują się naprawdę i na co poświęcają czas i pieniądze. To co powstaje w dziedzinie promocji treści ważnych dla wspólnoty, czy też rzekomo ważnych dla wspólnoty, jest jedną żenadą i prawdopodobnie – bo pewności nie mam – przewałem budżetu.

Sytuacja jest więc taka – grypsera z KO, oraz taka sama grypsera z PiS udająca patriotów i lansująca się na garbie władz i założycieli partii oraz kilku młodych wariatów, którzy wierzą, że zrobią polityczną karierę, próbuje różnymi sposobami zmusić ludzi do aktywności politycznej. Powtórzę jeszcze raz – szczucie i wiara.

To co odbywa się na tym nieszczęsnym festiwalu Pamięć i tożsamość, nie jest nawet kompromitacją. Służy jedynie temu, by wypromować gówniany i nie nadający się do oglądania film o żydowskim kelnerze pracującym Niemczech podczas wojny. Walorem tego filmu są ponoć emocje. Ja już nie mogę słuchać o tych emocjach. Ci niby twórcy uważają, że ludzie pójdą na film, żeby zobaczyć jak aktor przypominający konia całuje się z jakąś niunią. Już Tytus de Zoo to wyśmiewał.

Na czym w istocie polega problem? W każdym kraju władza stara się stworzyć takie okoliczności, które pozwolą narodowi przejrzeć się w lustrze. Tym lustrem jest sfera komunikacji, mediów, filmów, książek. Można to robić na różne sposoby. Całkowicie beznadziejnie, choć z wielkimi tradycjami, jak to czynią we Francji lub bardzo dobrze i sensownie, jak w to czynią w USA lub GB. W Polsce sytuacja przypomina układy pod celą – jak zaczynasz mówić o czymś co nie dotyczy bezpośrednio ciebie i twoich potrzeb fizjologicznych lub zachcianek natychmiast zostajesz zdegradowany. Jesteś frajerem po prostu. A zdegradują cię nie ci, którzy jawnie szczują i domagają się rozpraw nożowych, jak Wałęsa, ale ci, którzy każą ci wierzyć w kartonową rzeczywistość wymyśloną po taniości. Ci, którzy sami siebie stawiają w roli głównych bohaterów masowej wyobraźni.

Pamiętam, jak napisałem książkę, która niegdyś nazywała się Dzieci peerelu. Wszyscy się w niej odnaleźli, choć sprzedawała się słabo. Ludzie nie chcą bowiem widzieć siebie, dopóki ktoś im nie da gwarancji, że takie widoki ich nie zdegradują. Takich gwarancji udziela tylko państwo. Zaprosili mnie z tą książką do Błonia, na spotkanie w jakiejś szkole. Pamiętam, że kiedy kupowałem sobie nowe spodnie i byłem akurat w przebieralni, zadzwonił telefon i dyrektor szkoły spotkanie odwołał. Prócz mnie bowiem miała być tam także Beata Tadla z TVN, która napisała podobną książkę pod identycznym tytułem. Jej bohaterami zaś byli dziennikarze TVN opowiadający o tym, jak będąc dziećmi zwalczali komunę. Tak, było nic nie zmyślam. Prokop, na przykład, opowiadał o tym, jak pisał list do Jaruzelskiego – będąc dzieckiem – żeby mu pozwolił wyjechać za granicę, bo on – mały Marcinek – chce mieć wakacje. To jest obowiązujący sznyt. Nie tylko po tamtej stronie, ale wszędzie. Tamci dziś już nie robią takich numerów, albowiem walczą o życie i chcą kryterium ulicznego. Dziś po takie narzędzia sięgają „nasi”. Mają oni bowiem mnóstwo prywatnych spraw do załatwienia i mnóstwo deficytów do wyrównania, a przede wszystkim nie rozumieją po co pisać książki i kręcić filmy o jakichś nieciekawych osobach, o których nikt nie słyszał. Kiedy to ich życiorysy pełne są błyskotliwych zwrotów, pełnych napięcia momentów i ważkich decyzji. Tak myślą idioci. Durnie, którym się zdaje, że jak puszczą w sieci film o swojej wyprawie na pustynię Atacama, to będzie wielkie WOW!

Polacy wymagają natychmiastowej nobilitacji, wszyscy jak jeden. Nie degradacji, ale nobilitacji. Ta zaś dokonuje się poprzez perfekcyjny warsztat filmowca, poprzez wielkie umiejętności i wyczucie fotografów, poprzez talenty pisarskie, poprzez autentyczne postaci, które doprawdy nie muszą dokonywać żadnych wybitnych czynów. Tę nobilitację w rzeczywistości politycznej załatwia nam prezydent, premier, prezes, ministrowie Czarnek i Maląg. W sferze komunikacji i prezentacji, takie działania nie istnieją. Cała reszta bałwanów tylko żeruje na aktywności tych ludzi. I to się nie zmieni, albowiem do takiej zmiany potrzebni są fachowcy od sztuki. Tacy, jak w Hollywood. Sztuka zaś i frajda, a także efekty, kosztują bardzo dużo pieniędzy. Naprawdę dużo. Dopiero po zaangażowaniu i celowym przeznaczeniu wielkich budżetów widzimy jak działają. I to widzimy nie poprzez pochwały lub recenzje pisane ręką jakiegoś idioty, któremu się zdaje, że jest krytykiem. Widzimy to poprzez wściekłość naszych wrogów. I to jest właśnie najlepsze.

Na razie mamy Filipa, Lolka Skarpetczaka i murale z Pileckim, na których Pilecki przypomina Niesiołowskiego. No i bohaterów publicystyki politycznej, którzy jeszcze nie zażądali do prezesa by pozwolił Glińskiemu wyasygnować budżet na film o ich życiu, ale poczekajcie spokojnie do wyborów. PiS je wygra mam nadzieję. Od oglądania jednak filmu o bohaterskich czynach działaczy Prawa i Sprawiedliwości oraz wspierających ich dziennikarzy się nie wywiniemy. Jestem o tym przekonany.

Jeszcze prośba od mojego kolegi

Polski Związek Niewidomych Okręg Lubelski Koło w Rykach zwraca się z prośbą o wsparcie finansowe na rzecz Koła.

 

Polski Związek Niewidomych w Rykach zrzesza osoby niepełnosprawne z dysfunkcją narządu wzroku, które z racji swojego inwalidztwa często żyją w izolacji. Organizujemy szkolenia, wycieczki, spotkania, które integrują osoby niewidome i słabowidzące w celu ich społecznej integracji, wyrównywania szans w dostępie do informacji, edukacji, zatrudnienia i szeroko pojętej aktywności społecznej a także w celu ochrony ich praw obywatelskich.

Efektem spotkań są min. oddziaływania psychologiczne, przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu, akceptacja niepełnosprawności, które mają ogromne znaczenie w przypadku osób niewidomych.

Dzięki przyjaznej dłoni ludzi dobrej woli możliwa jest realizacja naszych celów i zamierzeń. W imieniu naszego stowarzyszenia oraz jego członków wyrażamy głęboką wdzięczność za ofiarowaną pomoc i życzliwość.

Jeśli nie masz innej możliwości – można nam pomóc w działaniu przeznaczając 1,5 % podatku na PZN w naszym powiecie.

Krajowy Rejestr Sądowy – nr KRS: 0000007330

z dopiskiem na cel: Koło w Rykach

Jeśli chcesz pomóc indywidualnie poniżej podajemy link do Polskiego Związku Niewidomych Okręg Lubelski i numeru konta:

https://pzn.lublin.pl/podziekowanie-specjalne/

także z dopiskiem na cel: Koło w Rykach

  16 komentarzy do “Szczucie i wiara”

  1. w strategii wyborczej jeszcze sa cuda nad urną , świetnie wykorzystywane w minionych latach, sa ugrupowania niosące palmę pierwszeństwa , a z ostatnich wyborów odnotowały sukces dwa okręgi 75 Katowice i 100 Koszalin,  i ani szczucie ani wiara nie   była potrzebna , wystarczyło co innego

  2. Będzie trudniej, bo nie będzie liczenia głosów ” na kupkę”.

  3. Dzień dobry. Po pierwsze – doskonały tytuł, gratulacje. Dalej – cieszę się, że Pan to napisał, ja zatem będę zwolniony z zarzutu „kalania własnego gniazda” – jak się u nas nazywa każde realistyczne spojrzenie na siebie samych. Otóż nie ma już narodu polskiego, takiego jakim był przez stulecia, zlikwidowano go brutalnie a na jego miejsce wstawiono coś, co miało być – po Leninowsku – narodem nowego typu – etnicznym, czyli ludem raczej, ba – ludkiem, coś tam bełkoczącym w swoim narzeczu, dla nikogo niezrozumiałym. Choć dla mnie ta zbiorowość to raczej pensjonariusze domu poprawczego porzuconego przez wychowawców. Więźniowie, jacy by nie byli – to jednak ludzie dorośli, a tak zwanym Polakom dorosłości niestety przypisać nie można. Dziecinada, żeby nie powiedzieć – gówniażeria. I mówię to jako Polak, więc mam prawo. A dzieje się tak nie z powodu jakiegoś wrodzonego kretynizmu, braku witamin, chorób dziedzicznych, nic z tych rzeczy. Jest tak dlatego, że ktoś od bardzo dawna pilnuje, żeby tak było, eliminuje jednostki i całe grupy, które dają jakąś nadzieję na uleczenie, żeby nie powstało nic, co mogłoby tych biednych ludzi poprowadzić gdzie indziej, niż na śmietnik historii. Nie może być inaczej, Sama statystyka – która wszak rządzi – spowodowałaby, że w pewnej chwili ktoś coś zrobiłby, za nim poszliby inni… Ale – Nie.

  4. ci grypsujący pod celą z KO i PiS dostają jeszcze grypsy z zewnątrz i nie chcą się nimi podzielić.
    Amerykanie zrobili parę dobrych filmów budujących ich legendę, podbili i wymordowali Indian, ale mamy opcje jak to zdobywano Dziki Zachód , zrobili bratobójczą wojnę , ale mamy epopeje jak rodził się naród amerykański, dostali wpieprz na Hawajach , ale są filmy podszyte romantycznymi wątkami o i ten  wpierdol przykryty jest od razu

  5. no i nie tylko na Hawajach pogoniono ich jak … burego kota, ale zaraz biegnie za tym film stosownej treści … np. z dżungli wychodzą amerykańscy żołnierze niezłomni. nieustraszeni . choć jednak nie wszyscy

  6. Dlaczego nie możemy zobaczyć niczego o żołnierzach wyklętych? Takich prawdziwych, jak redaktor Lisicki? Albo o przygodach Ziemkiewicza, w czasie jego służby na pielgrzymkach papieża?

    Albo o przedzieraniu się Jankego przez zielone granice na Węgry, do Orbana, do walki o  fuzję Orlenu i Lotosu? To niezły materiał na film dynamiczno-patriotyczny.

    Albo coś o żołnierkach? Serial na motywach biograficznych sedzi Przyłębskiej i sędziego Muszyńskiego: ABW, TW, walka o gwiazdki Michelina.  Tym można zastąpić wreszcie Klossa: Nie ze mną te numery Wolfgang!

    Tematów nie brakuje, pieniądze są, dystrybucję mógłby robić Orlen na stacjach benzynowych. Niestety nie mamy talentów scenopisarskich i reżyserskich na prawicy. Za wyjątkiem Świrskiego, to jest reżyser scenariuszy większych niż życie.

  7. Chceš se ještě na něco zeptat?

  8. Film „Filip” to jest żenująca podróbka takich filmów czechosłowackich, jak

    „Obsluhoval jsem anglického krále”

    https://youtu.be/5hcW2qJWtJM

    i „Ostře sledované vlaky”

    https://youtu.be/R8oezTSebWg

     

    Poza tym wiadomo, że w naszej części Europy najsilniejszy ruch oporu był w Czechosłowacji, najbardziej pomagali żydom i pogonili ruskich w 1968, a Husak był prawie jak Tito. Mieli też najlepszego prezydenta po 1989.

    No, ale trzeba umieć o tym wszystkim opowiedzieć.

    https://youtu.be/Zkf9T_CvHic

  9. „Źle, źle zawsze i wszędzie
    Ta nić czarna się przędzie:
    Ona za mną, przede mną i przy mnie,” Norwid

  10. Off-topic.

    Komentarz do artykułu Pioter „Prawdziwe Węże”. Dzień wcześniej oglądałem program o odkrywcach Ameryki. Byli Wikingowie, Kolumb a na koniec o kimś o kim pierwszy raz usłyszałem: Mansa Abu-Bakr starszy brat Mansa Musa. Pan ten abdykował z tronu królestwa Mali w 1312 roku, gdyż według przekazów, miał obsesję na punkcie pokonania oceanu. Zebrał flotę 2000 statków, wypłynął i nigdy nie powrócił. Są tylko relacje Kolumba który twierdził, że pośród Indian spotykali czasem czarnoskóre osoby. Strasznie to dziwne taka obsesja a na drugi dzień czytam ten artykuł Piotra. Oczywiście nie są to czasy starożytne. Ale z kolei Mansa Musa z uwagi na swoją pielgrzymkę do Mekki uznawany jest za najbogatszego człowieka swoich czasów. Skąd to bogactwo?

  11. no wlasnie takie to minorowe towarzystwo

  12. W Ghanie i zachodnim Sudanie było pełno złota. Dziękuję za ten komentarz, bo nie słyszałem o tym człowieku.

  13. Dziękuję za ten komentarz.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.