Lis 112013
 

W gazowni napisali, że rozbiory przyniosły Polsce modernizację. Naprawdę. Oto link http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,14921443,Rozbiory_oznaczaly_dla_Polski_postep_i_modernizacje.html
Ja początkowo myślałem, że ten tekst napisał Wojciech Orliński, bo treści tu zawarte są głupie w sposób tak przykry, że nie można doczytać do końca. No, a jeśli mamy aspiracje i tak potworne ograniczenia w jednym, to na końcu tego sznurka musi siedzieć Orliński, nie może być inaczej. Okazało się, jednak, że nie, że to jakaś Wodecka napisała, być może pana Wojtka już odsunęli od pisania, bo się za mocno zasłużył i teraz odpoczywa pogrywając w pimple, albo pisząc kolejną książkę o pop kulturze. Wodecka rozmawia z jakimś Sową, który podkreśla – och jak dawno tego nie słyszeliśmy – że zatabaczona polska szlachta nie chciała się modernizować i nawet doprowadziła do tego, że zakazano wyjazdów na zagraniczne uniwersytety. Przywołuje przy tym tak zwane proroctwo Jana Kazimierza, które moim zdaniem powinno być wywrócone na nice i dokładnie obejrzane, nie przez historyków bynajmniej, bo oni tam nic nie zobaczą, ale przez jakichś niezależnych dziennikarzy. Tylko skąd takich wziąć.
Szlachta chciała źle i realizowała swój interes stanowy, który nie był tożsamy z interesem państwa. A jaki był ów interes państwa? Tego Sowa z Wodecką nie mówią, stosując tu znany wytrych czyli modernizację. Interesem państwa polskiego była modernizacja, na wzór zachodni. Cóż to znaczy? Chodzi oczywiście o likwidację Kościoła i likwidację wielkich klasztornych gospodarstw rolnych produkujących tanią żywność. Bez tych kroków modernizacja nie jest możliwa. Sowa i ta druga, tego nie wiedzą, więc im się zdaje, że modernizacja to wysłuchanie kilku wykładów w Lovanium i potem popisy w stronach rodzinnych przy stole biesiadnym nabytą tam wiedzą.
Mi się już proszę Państwa nie chce tłumaczyć, bo ja źle znoszę uporczywy idiotyzm. Mogę jedynie zapytać: a dlaczego Żydzi nie chcieli zrezygnować ze swoich przywilejów? A dlaczego Wodecka i ten na S., nie napiszą o tym, że szlachta przez cały czas, do rozbiorów trzymała sztamę z tymi Żydami opędzając się jak od psów, od Niemców i innych specjalistów zajmujących się w miastach operacjami bankowymi i ostrzeniem rapierów oraz osadzaniem stalowych ostrzy na pikach. Może coś na ten temat rzec? Co by się stało gdyby w Polsce owa modernizacja zwyciężyła wcześniej? Pewnie byłby ze dwa holocausty przed II wojną światową. Bo nie dość, że trzeba by wykończyć gospodarstwa kościelne, bo za tanio produkują, to jeszcze szlachtę, bo też za tanio produkuje i jeszcze chłopa gnębi, a na koniec zepsuć tę całą bankową pajęczynę ulepioną ze starozakonnych. I dopiero wtedy można by modernizować, że hej….Dopiero wtedy można by budować postęp. Czy w gazowni potrafią w ogóle myśleć w ten sposób? Myślę, że nie. Wszystko przez to, że Michnik uchodzi tam za intelektualistę. A to jest pan, który dawno temu przeczytał podręcznik do historii napisany przez jego własną mamę i jedyne co robi do dziś, to wyciąga z tej lektury wnioski. Dlatego Wodecka i Sowa muszą pisać takie właśnie dyrdymały propagandowe. I jeszcze kojarzą tę podłą szlachtę z PiS-em, tak tak z PiS-em, i piszą, że Polacy nie są zdolni do kompromisu. A kto jest zdolny? Anglicy są oczywiście do tego zdolni i jeszcze mają takie powiedzenie: „wnieść się na kompromis”. Nic Kochani nie zmyślam, tak tam jest napisane. Anglicy są zdolni do kompromisu. Nie dopisano niestety z kim oni ów kompromis zawarli i ile amunicji wystrzelono wcześniej, oraz ile głów ścięto. Szanowny Panie Michniku, czy mógłby pan wpłynąć na swoich ludzi, żeby tak strasznie nie pieprzyli? To jest naprawdę nie do wytrzymania.
A propos powiedzeń dotyczących modernizacji i sposobów ich rozumienia, mam taką anegdotkę. W stuleciu XVI i XVII rozpowszechnione było takie oto niemieckie powiedzenie: powietrze miejskie czyni wolnym. I ludzie w Polsce, daleko bardziej rozgarnięci niż Wodecka i Sowa traktowali to powiedzenie dosłownie. W stuleciu XX Niemcy nieco to powiedzenie zmodyfikowali i w miejsce słów „powietrze miejskie” wstawili wyraz „praca”. Rozhuśtali się jednak za bardzo z tą modernizacją i ludzie połapali się jednakowoż, że coś z tym powiedzeniem jest nie tak. Myślę, że nawet Orliński zrozumiał jego właściwy sens.
Powiedzmy teraz wprost: nie ma żadnej modernizacji i nigdy nie było. Tak zwany postęp polega na likwidacji i zadłużaniu gospodarstw rolnych prowadzonych przez zakonników i feudałów, polega również na zadłużaniu i niewoleniu wolnych przedsiębiorców zajmujących się górnictwem i hutnictwem. Początek tej nędzy liczy się dziś od początku reformacji, ale to nie jest prawda, bo próby zbudowania światowej sieci powiązań finansowych, które byłby niezależne od warunków lokalnych, czyli od tego ile żywności i gdzie się wyprodukuje oraz za ile sprzeda, są o wiele starsze. W naszych czasach postęp zwycięża na całej linii a imię jego GMO. I o nic więcej tu nie chodzi. Propagandowe zaś zagrywki gazowni, wynajmowanie tego jakiegoś Sowy pisanie, że szlachta nie chciała się zmodernizować, czyli oddać swojej ziemi za darmo i umrzeć w przytułku, służy jedynie załatwianiu bieżących porachunków. Jak na coś takiego reagują „nasi”. Ja mam tu drugi link, który zepnie się z pierwszym niczym klamra złota. Oto relacja z balu niepodległości, który odbył się wczoraj w Krakowie http://niezalezna.pl/48128-taki-byl-bal-niepodleglosci-zobacz-fotorelacje Niech Wam się nie wydaje, że grał tam zespół „Pustki”, choć tak mogłoby się zdawać na pierwszy rzut oka. Wcale nie. W rzeczywistości grał tam jakiś inny zespół, a pustki były tak po prostu. Mnie najbardziej zasmucił ten starszy pan z szablą w dłoni, bo on się dokładnie wpisuje w tę malowaną przez gazownię wizję, on jest wręcz odpowiedzią na ten tekst Sowy i Wodeckiej. Były tam jednak jeszcze gorsze rzeczy i ja się nie zawaham o tym napisać. Oto ba balu niepodległości licytowano prace artystów niepełnosprawnych intelektualnie. Tak napisali w niezależnej przedwczoraj, że te prace będą licytowane. I jeszcze Anna Dymna miała tam być, a wszystko co udało się zebrać przeznaczone być miało na rzecz fundacji księdza Isakowicza Zaleskiego. Mili moi, przez szacunek dla tych biednych niepełnosprawnych intelektualnie malarzy, moglibyście ich do tej taniochy nie mieszać. Tak byłoby naprawdę lepiej dla wszystkich. Na balu, gdzie nikogo poza panem z szablą i Ziemkiewiczem z żoną nie widać, trudno coś sprzedać by pomóc tym ludziom. Dajcie im więc może spokój. I tak was nie polubią, będą woleli Owsiaka, bo przynajmniej śmiesznie gada. Może na następnym balu lepiej sprzedawać prace plastyczne Łukasza Warzechy i Krzysztofa Fuessete’a? W sumie czemu nie…
Przypomnijmy jeszcze kim był ten Czeczotka, w którego kamienicy odbywał się bal niepodległości. Otóż był to znany XVI wieczny rzecznik modernizacji i postępu, wielokrotny burmistrz Krakowa, człowiek, w którego domu przecinały się różne kanały dystrybucji informacji i złota. Jego najsłynniejszym wyczynem było zamordowanie Franciszka Wolskiego, w sfingowanym procesie, co doprowadziło do buntu żaków krakowskich i ich wyjścia z miasta. Po ucieczce Henryka Walezego, Czeczotka przewalił trochę pieniędzy skarbowych i powinien za to iść normalnie na ścięcie, ale następca Henryka, Stefan Batory, król znany ze stanowczości, miał tyle wobec Czeczotki mocy, że mógł mu co najwyżej pogrozić palcem. Dla „naszych” opisywaczy historii, czasy Czeczotki są tożsame z czasami smoka wawelskiego i nie rozumieją oni ni w ząb, w co się wówczas grało i ile było na stole. Nie rozumieją z głupoty i lenistwa, w przeciwieństwie do gazowni, która „nie rozumie” z premedytacją i złośliwie. No, ale głupota to nie jest argument, z którym można wyskoczyć przed sądem w czasie rozprawy, tym bardziej, jeśli chodzi o sąd ostateczny. Żartów nie będzie, a póki co machajcie sobie panowie szablami i organizujcie bale. Powodzenia.

W niedzielę 17 listopada Fundacja Aktywności Obywatelskiej zorganizowała mi prelekcję w Lublinie przy ul. Willowej 15. Moje wystąpienie zaplanowano niestety tylko na 45 minut plus pytania z sali. Ci, którzy bywają na tych spotkaniach widzą, że to jest trochę krótko. No, ale będą jeszcze inni prelegenci, więc impreza ma swoje ograniczenia. Książki będę miał ze sobą rzecz jasna. Zapraszam. 21 listopada zaś mamy kolejny wieczorek z Grzegorzem Braunem, tym razem w Poznaniu, ale nie wiem jeszcze nic o miejscu.
 
Od niedawna sprzedajemy książkę Toyaha o zespołach, póki co jest ona dostępna jedynie na stroniewww.coryllus.pl, w księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 i w Sklepie FOTO MAG przy metrze Stokłosy oraz w księgarni Latarnik przy Łódzkiej 8/12 w Częstochowie, nie mam jej jeszcze, ale niedługo mam nadzieję będzie. Są tam za to wszystkie inne nasze książki. Zapraszam.

  16 komentarzy do “Szlachta i „szlachta””

  1. Czeczottka był w krakowie potężny , różne sprawki obyczajowe , rozpusta i bodaj jakieś morderstwa na zlecenie uchodziły mu na sucho ….
    Słyszę biadolenia , że młodzierz się nie angażuje patriotycznie , nie chodzi w tych pochodach ….. no i nie pójdą….. Muszą patrzeć z czego żyją….. Tu istotnie trudno powiedzieć , jak mają się bogacić….. a to by było patriotyczne , gdybyśmy mieli znaczące majątki w ręku ..
    W kiosku z pieczywem pod moim domem dziewczyna zaczyna pracę przed 6 tą żeby o tej godzinie już mieć przyjęte pieczywo . Pracuje do 16 … Dostaje 5 zł za godzinę….brutto ….. 11 godzin pracy …. Ani się nie wzbogaci , ani nie będzie marzerować i patriotycznie śpiewać…… Sorry , chyba kogoś pogięło … Pozdr.

  2. Najwyraźniej pogięło. 5 zeta za godzinę brutto w Krakowie? To jest nie do pomyślenia. W Grodzisku więcej płacą.

  3. Witam serdecznie!
    Z pelnym zrozumieniem przyjelam Panska decyzje o przeniesiuniu swoich tekstow na wlasna strone Jestem stala czytelniczka zarowno blogu jak i Panskich ksiazek, nie komentuje co prawda , ale czytam systematycznie, prawie kazdy tekst czytam dwukrotnie, bo sa to przemyslenia niezwykle trafne, po nich zaczyna sie samemu myslec i analizowac.Czesto zastanawialam sie, jak to sie dzieje, ze na niezaleznej tacy marni czytelnicy-komentatorzy zabieraja glos- komentarze na pewno nie swiadcza o poziomie zamieszczanych tekstow przez Pana lecz o poziomie tych komentujacych.Wiele mowiacy jest takze fakt, ze wpisy o wielkiej wadze nigdy nie awansowaly troche wyzej niz nasze blogi( podobnie jak przed referendum w Warszawie wpis pani Izabeli Falzmann o przekretach mieszkaniowych, takze nie zostal zamieszczony w takim miejscu, aby byl bardziej widoczny i przez to skuteczny). Intencje sa oczywiste i komentarza nie wymagaja.
    Pozdrowienia
    E.Pawlowski

  4. Niestety,ale to prawda w Krakowie większość ludzi zarabia 5-6zł. na godzine.Oczywiście mam na myśli zwykłych ludzi nie biurokratów.Pozdrawiam

  5. Erazm Czeczotka – krwawy burmistrz Krakowa (ksywka „Borgia”), degenerat seksualny, humanista, skrytobójca i lichwiarz i dlatego przyjęty do rodziny mafijnej Montelupi (którzy fałszując swoje szlachectwo pozostawili dla ludzi spostrzegawczych w herbie swoim małą gwiazdę sześcioramienną), której to rodziny członek Sebastian Montelupi kontaktował się będąc w Krakowie z Johnem Dee w sprawie różnych trucizn i odtrutek, dając ludziom niedomyślnym różne nielogiczne tego wytłumaczenia. I jednocześnie S.M. czytał cały ówczesny internet (nazywany wtedy „pocztylionem królewskim”) a Erazm Czeczotka w podziemnej łaźni w swojej kamienicy prowadził dark-roomowy „Klub Gejowski” dla „humanistycznej elity”.

    W związku z tym, że Coryllus pisze książki z prędkością jakiejś maszyny i jestem na początku „Baśni” Tom III, to nie jestem pewien, czy o tym już nie było.

    Gdy kupiłem Tom III, to pierwszą moją myślą było po przejrzeniu kilku rozdziałów: „Przecież z tej książki można napisać dziesięć książek” a każda z nich w cenie tej jednej.

    Ale wierzę, ze Coryllus wie, co robi.

  6. No własnie intencja nie wymaga komentarza…najśmieszniejsze jest to, że ci ludzie myślą iż idą do sukcesu…

  7. To jest dramat…tak nie może być…Nie w tak wielkim mieście.

  8. Nie było, umknęło mi to jakoś. Ja te książki piszę po dziennikarsku i wiele rzeczy się „nie łapie”. Wiem jednak co robię, bo jak napiszę 10 Baśni, to potem zajmę się ich przerobem na komiksy, powieści i scenariusze.

  9. coś złego dzieje się na niezależna.pl …dziwni ludzie się wpisują …. mam wrażenie podgrzewania atmosfery …. bardzo nierozsądnie …. nie chcę pisać mocniej …..
    nie trzeba koniecznie bić się na ulicach ….. można wpierw pomyśleć a wygląda na to , że ci którzy jakoś interesują się polityką , skoro zaglądają na takie strony zamiast zaliczać np M jak miłość …. , otóż oni nie myśla , czekają aby im ktoś powiedział co powinni myśleć……
    no i ktoś mówi …… kurczę…. Pozdr.

  10. Można by się zająć tylekroć bronioną przede mną pracą u podstaw, prawda? Tylko nikt nie wie co to tak naprawdę jest i gdzie te podstawy.

  11. Panie Gabrielu … podstawą jest wiedzieć co mnie , Pana , kogoś innego , każdego z osobna naprawdę obchodzi , o co chcę wytrwale zabiegać… To jest u różnych różnie , Wałęsa mówi ,, połączmy się z Niemcami ,, np .. prawda … Ale żeby ludzie na początek to sobie uświadomili …. wtedy można działać…. Ja konkretnie chcę zachować Polskę w jej narodowym kształcie …. ktoś mi mówi że i tak się zozpłyniemy w europie…… itd
    Podstawą jest umiejętność świadomego myślenia … wtedy nie podlega się tak łatwo manipulacji ….. a manipulują juz właściwie wszyscy … Ja poświęcam dużo czasu na konfrontację podanych faktów … kto ma tyle czasu ???? Braun radził gdzieś naukę kaligrafii , ja matematyki …. byle logicznie myśleć…

  12. Nie rozpłyniemy się w żadnej Europie, to jest wymysł czarowników z Londynu, którzy chcą pokawałkować kontynent i każdemu kawałkowi przyporządkować jakąś funkcję. Te kawałki, które mamy teraz są za wielkie i ludzie tam mieszkający jednoczą się wokół jakichś idei, trzeba to pociąć, powymyślać jakieś partykularyzmy i wtedy dopiero będzie nowocześnie. Węgrom ponoć proponują połączenie z Austrią. No to ja sądzę, że ani my z Niemcami, ani Węgrzy z Austrią się nie połączymy, a jeśli do tego dojdzie, będzie jak już kiedyś napisałem: Czechy wstąpią do Brytyjskiej wspólnoty Narodów i wybuchnie wojna światowa.

  13. Przeskoczyłem za Panem z naszychblogów i mimo że czasem nie podobają mi się niektóre akcje ad persona, całość podoba mi się bardzo.Serdecznie pozdrawiam.
    Potgan

  14. GW zdjęła artykuł, a w każdym razie po użyciu linku pokazuje – „Page not found”.
    Na szczęście Google po wpisaniu hasła Rozbiory… daje inki do omówień w innych mediach.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.