Kwi 022015
 

Oto fragment scenariusza nigdy nie opublikowanego komiksu pod tytułem „Aaron i Izaak”, który miał się ukazać nakładem wydawnictwa „Nasza księgarnia” w roku 1990, ale w końcu rada programowa wydawnictwa zwiesiła decyzję o druku. Nie została ona odwołana do tej pory.

Kamienny dom w angielskim mieście Lincoln. Pochyła ulica, dookoła jakieś lepianki, wyraźnie biedniejsze. Przed domem zatrzymuje swojego osiołka dostojny starzec, z długą siwą brodą.

Wnętrze domu. Płonący kominek, świece rozstawione na stojakach i lichtarzach, równo poukładane pergaminy i stosy złotych monet. Za stołem energiczny, czarnobrody mężczyzna odziany w białą koszulę, kamizelkę, z mnóstwem pierścieni na palcach. Podnosi wzrok widząc wchodzącego starca.

Salut stary oszuście! Prędzej bym się śmierci spodziewał! Co cię tu przywiało
Starzec starając się, by słowa gospodarza nie ujęły nic z jego przyrodzonego dostojeństwa pochyla głowę.
Byłem w St. Albans – mówi – gadałem z opatem
Z tym starym zrzędą? I co ci powiedział? Ma dla mnie pieniądze?
Starzec podniósł brew w wymownym geście, a młodszy mężczyzna wybuchnął śmiechem
Wiedziałem. Jak będziesz wracał zajrzyj do niego i powiedz, że ma jeszcze miesiąc, jeśli się spóźni, położę się do łóżka, udam umierającego, a ich dług zapiszę w testamencie księciu Janowi.
Nie zrobisz tego – starzec uśmiechnął się
A to czemu? Młodszy mężczyzna zdziwił się
Przyślą ci tutaj cały pułk medyków, bylebyś tylko nie umarł
Fakt, nie pomyślałem, dla tych klechów życie każdego z nas jest ważniejsze niż roczne dochody opactwa. Nie dałbym sobie z nimi rady. Jeszcze by mnie uśmiercili naprawdę….
Starzec znowu się uśmiechnął.
Co cię sprowadza – zapytał młodszy mężczyzna – przecież nie przyjechałeś na pogawędki o opacie z St. Albans
Nie, nie po to przyjechałem
Po co więc?
Ponoć król Ryszard powrócił
Młodszy mężczyzna obrócił w palcach grubą, złotą monetę z wizerunkiem cesarza Aleksego.
Mamy kłopot – powiedział – myślałem, że cesarz go otruje
Cesarz – rzekł starzec – jest labilnym emocjonalnie szczeniakiem i ma bardzo złych doradców. Poza tym cystersi sprzedali całą swoją wełnę, byle go tylko uwolnić. Ten dureń cesarz potrzebuje pieniędzy i zgodził się na 150 tysięcy marek
Kurna, Izaaku…..nędzne 150 tysięcy marek?!!! Nie mogłeś pożyczyć ich cesarzowi pod zastaw jakiejś kopalni?
Mogłeś, nie mogłeś….pożyczyłem bratu…
Masz brata?
Tak
Gdzie mieszka?
W Grenadzie…
Ok, jasne….pożyczyłeś pieniądze bratu na projekt polityczny, który właśnie się zwija…wiesz co myślę?
?
Myślę, kurna, że się starzejesz. Ile mu dałeś
250 tysięcy marek
Młodszy mężczyzna przejechał ręką po twarzy.
Starczyłoby Francuzom na wszystkie gotyckie katedry – mruknął pod nosem
Na jakie katedry – starzec nie dosłyszał
Nieważne….
Mamy kłopot – powiedział Aaron – Ryszard to wariat, powypuszcza z więzień tę saksońską hołotę i dopiero się zacznie. Mam tu takiego jednego, który tylko czeka aż zrobię jakiś błąd. Taki Rysiek…
Ryszard de Melbis?
Znasz go?
Tak, zastawił u mnie trzy folwarki i zamek w Notinghamshire
Masz pecha….Rysiek Melbis lata po mieście i opowiada, że będzie wyruszał do Palestyny na krucjatę, zbiera ludzi i obiecuje im 4 funty za dzień służby.
Cztery funty?!? – Izaak aż się podniósł ze skromnego zydelka na którym posadził go Aaron – ten wszarz obiecuje ludziom po 4 funty za dzień służby?! On przecież nigdy nawet nie widział czterech funtów leżących jeden obok drugiego….Co za….
Dobrze, dobrze…nie denerwuj się…musimy coś wymyślić….dobrze wiesz skąd Rysiek weźmie te pieniądze…z naszych skromnych oszczędności. On już coś wie, inaczej by się tak nie trząsł…
Mamy coś na niego?
Coś nie, ale mamy kogoś….a właściwie dwóch ludzi
Znam ich?
To nie są osoby z naszej sfery
Rozumiem przecież, że to goje, ale kto to jest konkretnie…?
Jeden bandyta bez widoków na amnestię i jeden pozbawiony perspektyw rycerz, któremu skredytowałem miecz, konia i zbroję
Skąd ten koń?
Berberyjski
A zbroja?
Z Mediolanu
O miecz nie pytam. Jak on się nazywa?
Wilfried Ivanhoe
Znam go, jego ojciec jest mi winien za 6 tysięcy owiec
Ładne stado…
Masz, pewnie, że ładne. Chcesz, żeby on zabił Ryszarda?
Melbisa
Nie Melbisa tylko króla do cholery!
Aaron popatrzył na Izaaka uważniej – on się jednak naprawdę starzeje – pomyślał, a uspokajającym głosem dodał
Nie mój drogi, nie króla, chcę właśnie, żeby zabił Ryśka Melbisa i przejął jego ludzi, a potem pojechał w kibini mać do tej całej Palestyny na moim kredycie i załatwił mi tam parę spraw.
Może wyrażałbyś się z większym szacunkiem o ziemi Abrahama, Jakuba i Izaaka
Przepraszam…
A ten drugi?
Ukrywa się lesie Sherwood
Niedaleko Nottingham… brat Melbisa jest tam szeryfem
Właśnie…
Znam go – Izaak puknął się kościstym palcem w skroń – to Robert z Locksley. Książę Jan chce go powiesić.
Nasza w tym głowa, żeby go nie powiesił
On zabije Ryszarda?
Boże zmiłuj się! Nikt z wynajętych przez nas ludzi nie będzie zabijał króla Ryszarda, niech go zabiją Francuzi, albo Maurowie, albo dziki lew, albo syfilis, albo ktokolwiek….byle cień podejrzenia nie padł na nas.
Kto to jest ten syfilis? Nie znam go.
I masz szczęście.
To co w końcu ma zrobić Locksley?
Zaprzyjaźnić się z królem i zostać jego przybocznym gwardzistą…a potem
Izaak popatrzył uważniej na Aarona
Tobie chyba odbiło, przestępca, którego normalnie chcą powiesić, odciąć ze sznura i wypruć z niego bebechy, które rzucą w ogień, ma zostać gwardzistą Ryszarda Plantageneta?!
Aaron lekko zmieszany wzruszył ramionami
A niby dlaczego nie, szczegółowy plan jest bardzo dobry…
Wiesz co…to ja już lepiej poszukam jakiejś drogi ewakuacji
Pojedziesz do Grenady? Po co? Tam już nic nie ma.
Nie, są inne miasta na świecie, na przykład Kraków…
Co takiego?
Na przykład Kraków, mówię chyba wyraźnie
A gdzie to jest?
Na wschodzie, kraj nazywa się Polin
Ładna nazwa, kto tam rządzi?
Lewko z Czernichowa
Pytam kto tam rządzi gojami
No on przecież….
Aaron przewrócił oczami
A, chodzi ci o to, kto tam podpisuje dekrety….?
Właśnie
Facet nazywa się Bolesław
Ma jakąś ksywę?
Zadaje się, że Wstydliwy…
Nieźle się zaczyna, pewnie poznał syfilisa
A kto to ten syfilis? Jakiś Arab?
Nieważne, Może on się jednak wstydzi czegoś innego….
A czego taki Bolesław może się wstydzić? Izaak wzruszył ramionami – Najpewniej biedy, jak oni wszyscy….

W tym miejscu urywa się fragment scenariusza, który dostał się w moje ręce przypadkiem. Jak widzicie są w nim rozliczne błędy faktograficzne, które nie uszłyby bystremu oku Ebenezera Rojta. Najważniejszy zaś jest ten, że Aaron z Lincoln nie żył już od ośmiu lat kiedy Ryszard Lwie Serce wracał do Anglii z III krucjaty. Nie o to jednak chodzi. Najważniejsze, że to, że poprzez źle rozumianą, fałszywą politykę wydawniczą, ciekawe projekty zostały zarzucone, a my dzisiaj musimy się męczyć z tak zwanym komiksem patriotycznym. I nie ma mowy, żeby to zmienić. Jak ktoś nie rysuje szarżujących ułanów, albo dziewczyn z Powstania Warszawskiego, albo jakichś innych krępujących poważnych ludzi dziwactw, nie ma właściwie szans, wszystkie budżety z budżetem IPN na czele przeznaczone są na taką właśnie produkcję.
Jakie to ma skutki? Otóż ludzie poważni, tacy jak ja, albo Tomasz Bereźnicki, rysownik, nie możemy realizować swoich pomysłów, bo one są po prostu z istoty niezrozumiałe. Nie można wydać prawdziwego albumu dla dorosłych ludzi, którzy kochają piękne ilustracje i dowcipny tekst, bo trzeba międlić ten cały rysunkowy patriotyzm, który nie wzrusza już nawet artysty Piekarczyka.
Kłopot jest poważny, bo kiedy na przykład, chcemy zorganizować spotkanie i przyciągnąć na nie ludzi, nie możemy go zatytułować jakoś normalnie. Ludzie bowiem, jak twierdzą organizatorzy, przychodzą tylko na spotkania, gdzie jest mowa o patriotyzmie, albo o prawicy. Nam zaś chodzi o coś innego. O jakość z grubsza rzecz biorąc. A jeśli rzecz ująć bardziej szczegółowo o wysoką jakość. I dlatego chcielibyśmy opowiadać ludziom o tym jak się te komiksy produkuje i co to znaczy, że album ma wysoką jakość. Chcielibyśmy mówić o formie. Jednak 25 lat psucia rynku przez treści patriotyczno-narodowe załatwia nas na cacy. Można tylko lamentować i narzekać i czekać na najgorsze, czyli na to, aż się w końcu pojawi tu Izaak z Yorku na swoim osiołku. A przecież można było inaczej….można było zbudować rynek różnorodny, z wieloma segmentami, można było zachować dystrybucję i wszyscy byliby zarobieni. Nie, trzeba było wszystko schrzanić. I teraz nie ma już siły, by ktokolwiek słuchał czegokolwiek innego niż gawędy Zychowicza i jemu podobnych. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że patriotyzm rynku wydawniczego ma dwie postaci, entuzjastyczną i demaskatorską. Obydwie są słabe i nie nadają się do wchłonięcia. No, ale ludzie, którzy na tym zarabiają uważają, że nie, że takie właśnie treści trafiają do młodzieży. Jak trafiają, kiedy nie trafiają. Jestem pewien, że gdyby Nasza Księgarnia zdecydowała się przed dwudziestu pięciu laty wydać komiks o Aaronie i Izaaku, wszystko dziś wyglądałoby inaczej. Byłby ruch, dynamika i święto, a tak mamy gromadę smutasów, co wyglądają jakby syfilisa spotkali. Szkoda, naprawdę szkoda.
My jednak nie będziemy ustawać w wysiłkach, nie pójdziemy na łatwiznę i nie zrobimy komiksu o tym jak koń majora Hubala uratował transport dzieci wywożonych z Zamojszczyzny. Mowy nie ma. Zrobimy coś zupełnie innego, a co o tym się przekonacie wkrótce…..

A na razie…

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl oraz do sklepu Foto Mag przy stacji metra Stokłosy w Warszawie. Przypominam też, że 9 kwietnia w Gdańsku odbędzie się mój wieczór autorski, początek o 17.00, miejsce – biblioteka w budynku Manhattan. 24 kwietnia mam wieczór autorski w Białymstoku, a 25 kwietnia w Sokółce. 30 kwietnia, w Opolu, w sali braci Kowalczyków, ale nie wiem jeszcze o której godzinie, Toyah i ja będziemy uczestniczyć w debacie prezydenckiej. Wszystko będzie nagrywane i zapowiada się niezła zabawa.
23 maja planowane jest spotkanie w Częstochowie, wystąpimy ja i Tomek i będziemy gadać o komiksach, ale także trochę o polityce, bo organizatorzy obawiają się, że jak będzie o samych komiksach to ludzie nie przyjdą. No, nie wiem. Mnie się wydaje, że może by przyszli. A wy? Jak myślicie? Na 6 i 7 czerwca zaplanowaliśmy spotkania w Szwajcarii, w zamku w Rapperswilu i w Genewie. Okropnie się boję tej podróży, bo ja wiecie nie podróżuję, a muszę tam jechać samochodem, żeby zawieźć książki.
Na koniec jeszcze raz dołączam nagranie z wieczoru autorskiego w Dęblinie

No i nasze trailery.

  18 komentarzy do “Talmudyzacja polskiego komiksu po roku 1990”

  1. Scenariusz z kluczem 😉

  2. A niech Cię !!! Klawiatura do czyszczenia ! Idę w miasto, może znowu kogoś spotkam.

  3. talmudyzacja to dobre słowo, pasuje też jak ulał do naszej polskiej biurokracji

  4. Podobno wydawnictwo Egmont robi dobre komiksy. Nie wiem bo wcale nie jestem fanem komiksu, nie moje klimaty. Wolę książki i poza tym są tańsze. Za 1 komiks można mieć dwie książki, choć i tych cena obecnie nie jest mała, szczególnie po zmianach w VAT. Ograniczam się do 5 starannie wyselekcjonowanych pozycji rocznie dokładanych do skompletowanej małej biblioteczki. Niestety jako dwudziestoparolatek nie zarabiam kokosów… i jest wiele spraw życiowych na które trzeba kasy. „Taki lajf” jak mówią młodsi.

  5. Czyjego autorstwa jest ten „Aaron i Izaak”?
    Czyzby Szanownego Gospodarza? Czy „grozi” nam jednak realizacja zarzuconego projektu?
    Nie lubie komiksow ale moze sie przekonam.

  6. Nie wiem kto to napisał, ja nie…

  7. Zostaw ty lepiej to wydawnictwo Egmont, dobrze…

  8. Znamy tresc, znamy historie uwalenia a nie znamy autora? Dziwne! I jeszcze 2 klucze. Prima Aprilis byl wczoraj… . A propos dat – „talmudyczny” i dzisiejsza rocznica to czysty przypadek?

  9. Nie ma przypadków są tylko znaki.

  10. Nie zaglądam nawet do tego. Dlaczego o tym wydawnictwie? Przypomniałem sobie przy okazji, że Piotr Gociek kiedyś w „Do Rzeczy” (czasem mam taką szajbę by co kilka miesięcy kupić tygodniki opinii i przyjrzeć się jak to wygląda) zachwalał komisy tego wydawnictwa (dosłownie pochwalił wydawnictwo z nazwy i jego działania), szczególnie komiks o tytule – nie wiem czy dobrze pamiętam – „Prostytutka z Panamy” czy „Dziewczyna z Panamy”. Chyba to drugie. Autora komisku nie pamiętam…

  11. wydawnictwo Egmont robi komiksy francuskie .I to tylko te które są na samym szczycie popularności we Francji.I to jeszcze sprzed 40-50 lat.Z nowszych jest tylko rozrastająca się seria o Thorgalu.A to co Francuzi wydają u siebie to czyste lewactwo z satanizmem i diabli wiedzą czym jeszcze.

  12. Nooo, w drugim czytaniu jeszcze lepsze:). To proszę dalszy ciąg. Klawiatura dała się na szczęście oczyścić z okruchów – działa jak widzę.
    Czyli do tekstów coryllusa należy podchodzić ostrożnie;)

  13. To co z tym „Talmudyczny”?
    2 kwietnia rocznica urodzin: Casanovy, Andersena, Zoli – to co to za znaki?
    Chodzi o dzień odejścia Św Jana Pawła II do Domu Ojca?
    Zmęczona przed świątecznymi nie kojarzę

  14. Oraz rocznica samobójstwa Walerego Sławka.

  15. Oglądałem przed chwilę wideo ze spotkania.
    Na Boga- nie wolno nam przed 1764 rokiem nazywać Moskwy Rosją: patrz – sejm konwokacyjny 1764 roku.
    Tak samo Henryk Lancaster stał na czele wyprawy angangielskiej, nie zaś brytyjskiej. Rosją to taki sam konstrukt jak Wielka Brytania.
    Pozdrawiam

  16. Oraz rocznica urodzin mojego brata

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.