Lis 102019
 

Nawet największa polityczna świnia stara się podkreślić swoją wielkość i czyni to na różne sposoby. Odnawia stare części miast, fotografuje się z dziećmi, zawraca bieg wielkich rzek. Popełnia też zbrodnie, ale czyni to w imię racji stanu. Osobną kwestią pozostaje jak te rację stanu rozumie, ale nie o tym będziemy dziś mówić. Po raz pierwszy jednak zdarza się, że polityczną karierę zapowiada ktoś, kto mówi, że występuje w imieniu społeczeństwa. Mam na myśli Hołownię Szymona. Komuniści występowali w imieniu ludu pracującego miast i wsi, Piłsudski wysiadł z czerwonego tramwaju, żeby zostać przywódcą narodu, który po części w jego przywództwo wątpił. Hołownia zaś chce wystąpić w imieniu całego społeczeństwa. Uważam, że należałoby to potraktować serio. Głównie z tego powodu, że społeczeństwo musi mieć reprezentantów, a ci powinni być wybrani spośród najlepszych. W Polsce najlepszych selekcjonuje się już od szkoły podstawowej, a czyni się to według kryteriów rodzinnych i organizacyjnych. Przy czym statutowe cele organizacji reprezentowanych przez członków określonych rodzin, muszą ustąpić kryteriom rodzinnym. No chyba, że w grę wchodzi aktywność organizacji zagranicznych, wtedy jest na odwrót.

Nie mam wcale ochoty szydzić w związku z ogłoszeniem kandydatury czy też rzekomej kandydatury Hołowni, albowiem uważam, że kiedy on raz wkroczy na ścieżkę polityczną już z niej ze zejdzie. My zaś obejrzymy rzeczy, o których się Teofilowi Bartoszewskiemu nie śniło. Pan Szymon bowiem jest człowiekiem  bardzo ambitnym i gotowym do wszelkich targów z siłami, zamieszkującymi tereny znacznie odleglejsze niż Sołowki. To cytat z Bułhakowa, gdyby ktoś nie pamiętał. Można zapytać, dlaczego ja uważam kandydaturę Hołowni za degradację polityki i polityków w Polsce? Sądzę tak albowiem wraz z pojawieniem się na scenie pana Szymona, odejdą w przeszłość poczciwe i ograne, a także akceptowane przez wszystkie strony chwyty, podchody, zagrania i świństwa, jakie stosowano w polskiej polityce i pojawi się jakość nowa. Jaka? Tego nie wiemy, albowiem nie znamy treści cyrografu, który podpisał Hołownia. Myślę jednak, że są to sprawy poważne, albowiem reakcje Szymona Hołowni na różne kwestie, często błahe, są poważne, a czasem bardzo poważne. Jeśli zaś ktoś, kto wybiera się do polityki traktuje siebie i swoje otoczenie w sposób niezwykle serio i bywa, że ma łzy w oczach, kiedy sprawy nie idą po jego myśli, to moim zdaniem mamy powód, by się niepokoić. Nie ma bowiem takiego narzędzia, podsuniętego przez usłużnych pomagierów, którego człowiek ten byt nie użył, by przeforsować swoje racje.

Jak wiecie jestem zwolennikiem teorii prób. To znaczy uważam, że wszystko w polityce musi zostać przećwiczone na sucho, w warunkach bezpiecznych i nie przypominających realiów politycznych, zanim zostanie w polityce zastosowane. I popatrzcie teraz na te wszystkie gremia jurorskie oceniające występy młodych ludzi, którzy śpiewają, tańczą, albo pokazują różne sztuki. Czy Wam to czegoś nie przypomina? Mam na myśli owe wyćwiczone reakcje, te zachwyty, łzy, to oburzenie i wściekłość nie raz? Mnie to się kojarzy z sądami republikańskimi we Francji po roku 1789 i z sądami, w których młodzież ideowo zaangażowana, pionierska oceniała postawę starych, pamiętających czasy przedrewolucyjne, nauczycieli. Decyzje jakie podejmują ci ludzie są dramatyczne i od nich zależy kariera, a być może życie uczestników tych dziwnych konkursów. Jakby tego było mało, w niektórych programach, decyzja jury, wspomagana jest prze publiczność, która głosuje sms-ami. No i jak wszyscy wiemy, czasem zdarzało się, że w gronie jurorów oceniających występy tak zwanych zwykłych ludzi zasiadał Szymon Hołownia, który teraz zamierza wejść do polityki. Powtórzę – musimy uważać na takie histerie, bo one nie są bez znaczenia. Ktoś może powiedzieć, że oszalałem. Aha, przypomnijcie sobie pocieszne roty cara Piotra, a jak ktoś lubi redukcję ad hitlerum, niech sobie przypomni występy Adolfa w piwiarniach, wraz z kolegami.

To co widzimy, w czasie tych konkursów, to są normalnie rewolucyjne sądy doraźne. Każdy werdykt poprzedza nakręcanie spirali emocji, ale najlepsze moim zdaniem jest to, że ludzie, którzy są sądzeni mają wszystkie atuty po swojej stronie, albowiem nikt  z sędziów, nie byłby w stanie wykonać tych numerów, które ocenia. A jednak ludzie ci zasiadają w gremiach oceniających. Także pan Szymon, który jest przecież także pisarzem, wierzącym katolikiem, a jego wszystkie występy aranżowane są po to, by przekonać nas, że od jego opinii nie ma odwołania zasiada w tych sądach doraźnych. A tak jest przy tym czysty, szlachetny i prawy, normalnie jak obywatel Robespierre. Chyba nawet jest trochę do niego podobny. Za sędziami stoją racje wyższe, które zostały sformułowane przez nowe, rewolucyjne zgromadzenie narodowe, pardon, społeczne, pozostające na razie w ukryciu.

W czyim imieniu występujące? Społeczeństwa rzecz jasna, bo nie narodu przecież. Naród to przeżytek. Społeczeństwo zaś jest różnorodne i takie musi pozostać, a jeśli ktoś będzie próbował zniszczyć ową różnorodność, marny jego los. No, ale nikt nie próbuje przecież, o co chodzi? Organizacje mniejszościowe są dotowane z budżetu, działają inne organizacje, reprezentujące najdziwniejsze grupy ludzi, wychodzące z absurdalnymi nieraz programami.  W czym problem? W tym, że tempo zmian społecznych jest za wolne i nie chodzi bynajmniej o utrzymanie znanego nam dziś z codziennych doświadczeń status quo. Chodzi – że tak zażartuję – o coś więcej. O reformę gruntowną. Tej zaś nie można robić na łapu capu, albowiem ktoś może się zorientować, co jest grane i proces reformowania przerwać. Jeśli jednak będzie się to czynić ostrożnie, za pomocą haseł nie budzących żadnych podejrzeń, a także przy pomocy szlachetnych i ideowych ludzi, zachowujących się tak, jakby przemawiał przez nich Duch Święty, sukces będzie pewniejszy. No więc, ja, nikomu nieznany bloger i postać całkowicie nieważna, ogłaszam już dziś, na wszelki wypadek, że widzę co jest grane. I ten numer nie przejdzie. Biorę też na siebie wszystkie ewentualne szyderstwa i kpiny wynikające z takiego jak wyżej postawienia sprawy. Rewolucji nie będzie. Odwołamy ją. Amen.

  18 komentarzy do “Telewizyjne sądy doraźne, czyli o degradacji polityki i polityków”

  1. Śledzę felietony Szymonka w Tygodniku Powszechnym, zgadzam się w 100 proc, nowy luterek nam rośnie.

  2. Panie Gabrielu porównanie Szymona do Maksymiliana to majstersztyk. Tylko kto będzie przy Szymonie Aniołem Śmierci ?

  3. Niebezpieczeństwo jest i to spore, co pokazuje nam przykład Ukrainy i ich prezydenta, przecież Hołownia to taki sympatyczny, młody, nowoczesny i wyważony człowiek, pochylający się na losem uciśnionych i dyskryminowanych. Czekam tylko, kiedy zaczną go sondażowo pompować.

  4. Katolik ? Dla mnie wydaje się absolutnie fałszywym, to aktor który ma do odegrania jakąś rolę, coś w tym stylu: – „wierzący katolik co się wierze i katolicyzmowi nie kłania” –

  5. Do św Andrzeja Boboli na pewno nie jest podobny

  6. Nie chce mi się już szydzić,że jest to członek wysunięty na czoło, bo rzeczywiście, jest to straszne i przerażające jak wulgarnie planują nas przeorać, na metodę wesołków.Nie ma już pozorów estetyki, jest to brzydkie, jak samo piekło.Ratunkiem wiara i rozum a Pan Gabrielu to nadzieje jeszcze umie pokazać.Dziękuję!

  7. Dokladnie tak…

    … komediant Zelenski =  komediant  holownia  !!!

  8. Juz pierwsze zdanie…

    … dzisiejszego felietonu jest  GENIALNE… a calosc  to  MISTRZOSTWO  SWIATA  !!!

     

    Juz nie wiem co Panu „ad meritum” napisac i nie kadzic,  coby poniektorzy  zawalu serca nie dostali… ale przylaczajac sie do Pana doskonale widze  CO  JEST  GRANE  i do czego to zmierza…  i rowniez konstatuje, ze ten  chamski numer „przeorania swiadomosci”  nie przejdzie,  tym samym  ZADNEJ  REWOLUCJI  NIE  BEDZIE…

    … amen,

  9. >Nawet największa polityczna świnia stara się podkreślić swoją wielkość i czyni to na różne sposoby…

    Taki na przykład Józef II Habsburg wybudował w roku 1779 trakt Josefiner Straße łączący Karlovac z adriatyckim miastem Senj, a wydarzenie to uczcił postawieniem bramy oznaczającej koniec traktu w Senj. Niestety jego następcy nigdy nie wybudowali linii kolejowej i miasto podupadło. Byłem tam niedawno w poszukiwaniu innej, znacznie dawniejszej bramy, ale dzisiejsi włodarze tego miasta mają większe problemy niż umieszczanie tablic informacyjnych dla turystów. Załączam zdjęcia dwóch obiektów: klasztora i fontanny. Jakaś dobra dusza wstawiła w fontannie nowiutkie niklowane kurki. Niestety wszystko co dobre się kończy lub degraduje.

    Josephina finis

  10. Wiecie co? Zauważyłam, że jak czytam wywiad z Pilchem, Hołownią, Jandą, Tokarczuk czy kimkolwiek ze znanych nazwisk, mam wrażenie, że obcuję z nastolatkiem. Tam nic nie ma prócz nastoletnich emocji. Aż czasem mi wstyd za nich. Chyba za dużo tutaj siedzę:))

    https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/587832,szymon-holownia-wywiad-swieta-kosciol-rigamontirazy2.html

  11. Odnośnie obecnej sytuacji politycznej (oraz przewidywań co do kandydatury Pana Hołowni w wyborach prezydenckich) to sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.
    Po pierwsze nie ma znaczenia, kto będzie kandydować w pierwszej turze, ponieważ prawdopodobieństwo, że którykolwiek z kandydatów wygra wybory prezydenckie w pierwszej turze jest bardzo małe. Natomiast w drugiej turze tzw. opozycja poprze każdego (choćby worek kartofli) przeciwko Andrzejowi Dudzie. W tym kontekście sytuacja, w której np. Adam Michnik czy Jacek Żakowski demonstracyjnie głosują w drugiej turze na np. Pana Grzegorza Brauna jest bardzo prawdopodobna (podaję skrajny przykład, który dla wielu jest nie do pomyślenia, ale tak, do tego stopnia tzw. opozycja jest zdesperowana). Dzieje się tak dlatego, że – z punktu widzenia opozycji prezydent najlepiej gdyby był kontrolowany przez opozycję, a jeżeli to nie możliwe, to nie kontrolowany przez nikogo, natomiast Pan Prezydent Andrzej Duda, nawet jeżeli wetował niektóre ustawy, to jest przez opozycję uważany, za osobę pod kontrolą Jarosława Kaczyńskiego (co nie znaczy, że to prawda, ale takie jest ich subiektywne przekonanie).
    Stąd – między innymi – wynikają obecne przetasowania w rządzie: powstanie ministerstwa nadzoru właścicielskiego oraz Ministerstwa do spraw zarządzania funduszami  (czyli „ministerstwa ds. obsadzania stołków i rozdawania kasy”) oraz „przepołowienie” ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Środowiska na – ogólnie – część „normalną” oraz część do spraw Unii Europejskiej.
    Z takiej konfiguracji można wyciągnąć wniosek, że obecnie mamy DWÓCH PREMIERÓW: Pana Mateusza Morawieckiego do spraw „Unii Europejskiej i jej środków” oraz – do całej reszty czyli polityki wewnątrz-krajowej oraz do nie-europejskiej polityki międzynarodowej – „premiera” Jarosława Kaczyńskiego (dla niepoznaki przebranego za panów Jacka Sasina i Jacka Czaputowicza).
    Taki ruch polityczny Jarosława Kaczyńskiego wydaje się być racjonalny.
    JEŻELI:
    nie wiadomo, jak się ułożą wybory prezydenckie w Polsce oraz co będzie robił Andrzej Duda w drugiej kadencji jeżeli te wybory wygra?
    nie wiadomo, jak się ułożą wybory Prezydenckie w USA?
    nie wiadomo, jak się ułożą stosunki z Izraelem oraz ogólne stosunki na Bliskim Wschodzie?
    nie wiadomo, co zrobią koalicjanci Gowin i Ziobro, którzy urośli nieco w siłę po wyborach?
    wiadomo, że nie ziściła się ogólna wizja Jarosława Kaczyńskiego, który zdaje się zawsze dążył do stworzenia ze swojej partii Napoleonowskiej Szlachty Empiru (co zawsze Grzegorz Schetyna torpedował stosując strategię opozycji totalnej),
    wiadomo, że przyjdzie tzw. spowolnienie gospodarcze (to znaczy Jarosławowi Kaczyńskiego nie udało się stworzyć dużych firm zdolnych realizować spore przedsięwzięcia gospodarcze także za granicą (podkreślam: stworzyć nowych a nie bazować na tych, które są). Nie udało się to, bo żeby zrobić miejsce dla takich firm trzeba by było wyciąć w pień tzw. małe spółki i jednoosobowe działalności gospodarcze (dla uproszczenia: wszystko co nie ma obowiązku prowadzenia tzw. pełnej księgowości i ma mniej niż 1 500 000 euro obrotu rocznego). Dla znawców historii: na takiej zasadzie robiono w Anglii tzw. „grodzenia”.
    Skoro zatem nie udało się stworzyć „profesjonalnych dywizji” w miejsce „pospolitego ruszenia” to nie ma czym prowadzić wojen gospodarczych. Tym samym nie udała się tzw. modernizacja i wychodzenie z pułapki średniego rozwoju, bo jeżeli ktokolwiek na poważnie wierzy, że jakieś „firmy rodzinne” będą produkować i wdrażać nowe technologie i „innowacje” inne niż „innowacyjne horoskopy dla kotów” lub „innowacyjne elektryczne samochody” to jest to wiara bardzo naiwna (tak jak ktoś wierzy, że np. Bill Gates zaczynał w garażu, albo Pan Mark Zuckerberg wymyślił Facebooka – i to wszystko się zrobiło za pomocą ciężkiej pracy i talentu a nie przez to, że jednego i drugiego Pana ktoś kiedyś zauważył, wysłał do niego ludzi z ofertą i pieniędzmi oraz, że nie miało to nic wspólnego z takimi czy innymi programami rządu i wojska USA).
    Prawdziwy skok technologiczny i innowacyjny są zdolne zrobić tylko duże firmy lub koncerny, które nie sprzedadzą patentów do USA, Niemiec lub Chin i będą w stanie wdrożyć produkcję ORAZ będą w stanie zrobić wynalazek, który już nie jest gdzieś opatentowany – to jest poziom nie do przeskoczenia dla mikro-, małych-, i średnich przedsiębiorców oraz tzw. podwykonawców i dalszych podwykonawców.
    (wiem, że to co napisałem powyżej o drobnych przedsiębiorstwach wiele osób może rozjuszyć lub rozżalić, ale takie – z punktu widzenia interesu państwa – są realia, jeżeli dane państwo myśli poważnie o polityce międzynarodowej i polityce wewnętrznej a nie o tym tylko by jakoś dopiąć budżet i zabezpieczyć się przed krwawą i brutalną zemstą przeciwników politycznych).
    TO RACJONALNE JEST OKOPANIE SIĘ NA Z GÓRY OPATRZONYCH POZYCJACH W ZAPRZYJAŹNIONYCH PRZEDSIĄBIOSTWACH, SPÓŁKACH SKARBU PAŃSTWA ORAZ NA STANOWISKACH W URZĘDACH, AGENCJACH I SAMORZĄDACH, co jest tym bardziej konieczne, że nie udało się zdobyć przyczółka w sądownictwie (w razie dojścia opozycji do władzy, ta natychmiast siłą usunie „pisowski” Trybunał Konstytucyjny).
    Podsumowując znacznie bardziej ciekawym pytaniem jest nie do jaki będzie prezydent, który nie jest Andrzejem Dudą (bo to raczej wiadomo), tylko JAKIM prezydentem będzie Pan Andrzej Duda, jeżeli zostanie wybrany na drugą kadencję ?

  12. ja chrzanie, świat pełen pokręconych ludzi a ten ma problem czy zwierzęta idą do nieba, taki ma priorytet, on zawsze robił pokazówę ale w wywiadzie z tym niebem zwierząt to już stupor albo odpał no nic normalnego w każdym bądź razie – no (tak jak piszesz) mózg młodocianego filozofa.

  13. Przy okazji tego ćwiczenia w kontrolowanych warunkach, późniejszych zagrań politycznych… przypomnę, że zanim Tusku został premierem, Hollandowa puściła serial EKIPA, z sympatycznym rudzielcem w roli szefa rządu i nowoczesnego męża opatrznościowego…

  14. pamiętam ten film, pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji kończących się szczęśliwie – dla dobra ekipy, takiej zgranej urzędniczej grupy

  15. no Hołownia nie jest żarliwym misjonarzem jakim był Św. Andrzej  Bobola.

    Hołownia jest wystruhany z czehoś tam… zdaje się że ma poharcować a potem go wymienią na jakiehoś  co będzie właściwą kandydatura .. no ale może być kilka podmian, opozycja zdaje się jest przyhotowana.

    Na YT przerzuciłam wczoraj teksty i film o Bieżeńcach i o Wojciechowskim (gromnicy – tak go nazywał Ziuk) żeby jakoś popatrzeć na szersze spektrum tego co się wtedy działo te 100 lat temu i mam wrażenie,  że chaos i zrewoltowanie naszego społeczeństwa nie opuszcza ale jednak natężenie maleje i staje się przewidywalne.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.