Paź 032016
 

Targi się skończyły, a ja mam w związku z nimi cały szereg poważnych przemyśleń, które – mam nadzieję – nie znajdą potwierdzenia na dwóch kolejnych imprezach. Katowice jak już nie raz pisałem, to jest idealne miasto do tego, by przeprowadzać imprezę targową. Idealne jest też miejsce, czyli hala przy Spodku, wielka, obszerna, klimatyzowana, a jednocześnie dająca wystawcom poczucie pewnej dyskrecji. Nie ma tych okropnych głośników, które są wszędzie, nikt nie wrzeszczy nad uchem, nie ma nachalnego lansowania gwiazd i nie ma muzyki puszczanej bez przerwy i bez opamiętania. To ważne. Mimo tych wszystkich atutów targi były słabe. Żeby nie dramatyzować za bardzo opiszę wszystko po kolei, wszystkie nasze przygody i może wyciągniemy z tego jakieś wnioski.

Zaczęło się nieźle, zjechali się ludzie spoza Katowic i jak zwykle trochę sprzedaliśmy, trochę pogadaliśmy, pośmialiśmy się i wszystko zapowiadało się dobrze. Mieliśmy poza tym aż trzy nowości, tak więc były wszelkie dane na sukces. Jak zwykle odwiedził nas Pan Aleksander Rosenfeld, pisarz, poeta, człowiek znany wszędzie i przez wszystkich. Posiedział chwilę i opowiedział nam kilka zabawnych szmoncesów. Było wesoło. Pokazał mi nowy tomik swoich wierszy, a ja, ponieważ Pan Rosenfeld, jest trochę starszy ode mnie, wszystkich zna, wszędzie był i wszystko wie, zadałem mu kilka pytań. W zasadzie były to same kłopotliwe pytania…on się nie przejął i za każdym razem mi odpowiadał. Zapytałem na przykład – po co do Klubu Ronina zapraszają tego Przetakiewicza. – Bo to świetny facet – powiedział Pan Aleksander. Na co ja – no, ale to jest syn starego Przetakiewicza, ochroniarza Piaseckiego, to jest Falanga przecież…Wzruszył ramionami i powtórzył – i co z tego, to jest świetny facet…Popatrzył potem na naszą ofertę i zobaczył audiobook. – Który to Braun – zapytał. – No ten – ja na to. – Świetny facet – rzekł Pan Aleksander – znakomity reżyser….I tak sobie gadaliśmy. Odwiedził nas potem raz jeszcze, ze swoją córeczką, sześcioletnią Martą, bardzo sympatyczną dziewczynką.

Większość naszych czytelników przyszła i mam nadzieję, że się nie zawiodła tym co mieliśmy na stoisku. Brakowało wielu osób, ale imprezy w Katowicach zorganizowane były w tym roku tak, że nakładały się na siebie. W Spodku była Rawa Blues, a w niedzielę przez pół dnia jakiś maraton, który położył całą sprzedaż. To nie jest jednak dobre wyjaśnienie dla tego co się działo, a na pewno nie jest to wyjaśnienie wystarczające. Mamy bowiem za sobą doświadczenia wiosenne, z których – co może wielu zaskoczyć – najlepiej wypadły dwudniowe targi w Bytomiu. Targi katolickie, jak pamiętacie otarły się o katastrofę. Stadion był logistyczną porażką. Czekamy teraz na listopadowe targi książki historycznej pod zamkiem i na nową edycję targów wrocławskich.

Jestem pewien, że na rynku coś się dzieje, w dodatku coś złego i my tego nie widzimy dokładnie.

W niedzielę podszedł do mnie Michał Zawadka, który powiedział wprost, że jest mu przykro, że go tak brzydko opisałem latem. Ja zaś, patrząc na Michała, musiałem uderzyć się w pierś i go przeprosić. Nie można mieszać porządków jak wiecie, a ja wciągnąłem go, Bogu ducha winnego, w nasze tutaj nawalanki, tak jak bym nie rozumiał, że on jest całkiem poza tą sferą i nie ma w zasadzie pojęcia o co chodzi w tej całej polityce. Oferta Michała to antypody naszej oferty, a sposób jej promocji jest od naszych sposobów oddalony jeszcze bardziej. No, ale pogadaliśmy sobie chwilę i rozstaliśmy się w zgodzie. Jakby na zamówienie chwilę potem pojawił się pewien kolega, który ma poważne wydawnictwo, poważną ofertę, poważne zamiary i zna poważnych ludzi. Przyszedł i poważnie zaproponował mi, żebyśmy wynajęli wspólne stoisko na Stadionie w przyszłym roku. Nie wiedziałem co powiedzieć z początku, ale odmówiłem. Powody są jasne, nikt tak do końca nie wie co dzieje się na naszym stoisku, o czym i jak się gada. Z wyjątkiem tych przypadkowych nieszczęśników, których postawiono obok nas. I kiedy obserwowałem miny pań z Biblioteki Śląskiej, które stały obok, miałem pewność, że przyszłym roku, zrobią one wszystko, by nie znaleźć się koło naszego kramiku. Tak samo byłoby z tym kolegą i jego ofertą. Identycznie jak z dyskusją o ofercie Michała pod tamtym tekstem. Czytelnicy roznieśliby to po prostu w pył. To pierwszy powód, drugi zaś jest taki, że jeśli nie dostanę na Stadionie taniego miejsca w zonie dla freaków i geriatrii, jak w tym roku, w ogóle się tam nie wybieram.

Na tym ponurym niebie, ponurym mimo fantastycznej pogody, pojawił się jeden promyczek nadziei. Oto toyah poszedł wprost na stoisko Sekielskiego i zapytał go czy Sekielski pamięta, jak wręczał mu nagrodę za blog roku w 2009. Pan Tomasz aż podskoczył i zawołał – pewnie! Aleśmy pana załatwili, już na drugi dzień zaczęli pana hejtować! Potem obaj pośmiali się serdecznie. Kiedy toyah mi to opowiedział, odzyskałem trochę nadziei, pomyślałem, że przynajmniej taki Sekielski wie o co w tym interesie chodzi. Może więc nie wszystko stracone.

Targi katowickie były, w mojej ocenie, wielką porażką oferty telewizyjnej. I pierwszy raz zdarzyło mi się, że żałowałem ludzi z telewizji. Sekielski oczywiście swoje ugrał, ale to co się działo koło nas było po prostu straszne. Na stoisku z drugiej strony posadzili Magdę Zawadzką, która podpisywała dwie książki. Przez długi czas poza ekipą kamerzystów filmujących panią Zawadzką z różnych miejsc nie było tam nikogo. W końcu przyszedł pan Łukasz, który zawsze kupuje u nas różne rzeczy, zobaczył Zawadzką, ucieszył się, bo ją lubił, kupił książkę i poprosił o autograf. Niedaleko siedziała także Ilona Łebkowska, żona Czesława Bieleckiego, autorka scenariuszy do większości polskich seriali. Do niej nie przyszedł absolutnie nikt. I był to widok straszny.

Oczywiście były na tych targach różne triumfy. Największe odnieśli: Katarzyna Bonda, Szczepan Twardoch i niejaki Jakub Ćwiek. Nie wiem kim jest Ćwiek, ale co do proweniencji Bondy i Twardocha, to zdaje się wszystko jest jasne. Widzimy więc czyje budżety rządzą i kto decyduje o popularności autorów. Ludzie zaś, czytelnicy, pozostawieni sobie idą za tym fałszywym dźwiękiem fletu, jak dzieci z miasta Hammeln. To było naprawdę coś strasznego, jeśli się weźmie pod uwagę tę propozycję wspólnego stoiska złożoną mi przez wydawcę nie małego przecież, i zestawi to z widokiem kolejek ustawiających się do Bondy i Twardocha.

Czekamy na targi historyczne. Jeśli wynik będzie słaby, może to oznaczać, że tworzy się pustka, którą na wiele lat zagospodaruje ktoś jeszcze nieznany, ale z całą pewnością nie mający dobrych zamiarów. Jeśli wniosek ten jest prawdziwy, a my dostaniemy do wyboru – Twardocha albo telewizyjną ofertę a la Kurski przerobioną na książki, Bondę z jednej strony i wywiad rzekę z księdzem Międlarem z drugiej, będzie źle. I wszystkich, którzy nie mają za sobą naprawdę dużych pieniędzy wymiecie z tego rynku w ciągu jednego sezonu. Czekamy jak mówię, na potwierdzenie tych obaw, póki co składam uroczystą deklarację, że cały przyszły rok poświęcam na pisanie kolejnych tomów Baśni.

Na koniec jeszcze jedno. Na przeciwko mieliśmy wydawnictwo Bellona, znane, lubiane, istniejące już od wielu, wielu lat. Wydawnictwo Bellona specjalizuje się w historii wojskowości jak wiecie, w przeważającej większości ich oferta to książki naukowe. No ale…Patrzę na to co oni ma wystawili i widzę następujące tytuły – „Kultury kosmitów na ziemi” (albo jakoś podobnie). „Królowie wielkiej Lechii (albo jakoś podobnie) i inne takie. Jeszcze raz powtórzę: będzie źle. Tworzy się próżnia, w której nie będzie miejsca na fakty i dyskusję, ale będzie miejsce na freaków takich jak ten cały Ćwiek, będzie miejsce na Bondę i Twardocha, na księdza Międlara i na kosmiczne cywilizacje na ziemi. Jak ktoś zaś podniesie jakikolwiek głos w dyskusji, powiedzą mu, żeby się zamknął, bo jego dziadek był dziedzicem i psuł dziewki po wsiach. Powiecie, że to nie ma związku z rynkiem książki. A Bonda to niby ma?

I jeszcze coś. Wśród promowanych na scenie tytułów pojawiły się dwa opowiadające historie ze starożytnego Egiptu. Obydwa napisała ta sama pani. Jedna książka nazywała się „Boska Nerfetete”, a druga „Żądze Kleopatry”. Autorka wyglądała jak ucieleśnienie tych swoich tytułów. I w tym miejscu muszę przypomnieć jeszcze raz historię mojej koleżanki egiptolożki, którą wyautowano z kariery naukowej, a ja ją zapytałem, dlaczego po prostu nie zacznie pisać popularnych książek. Ona zaś rzekła, że to by było źle widziane w środowisku. Myślę, że środowisko egiptologów i nie tylko ich, ale także inne, naukowe środowiska, zostanie wkrótce zmuszone do pisania książek o śladach kosmitów na ziemi. A do tego jeszcze wydawcy każą im występować w dyskusjach panelowych z udziałem Bondy i Twardocha. I wszyscy będą przeszczęśliwi, że udało im się utrzymać na rynku tak małym kosztem.

Teraz ważne ogłoszenie – nie odbieram telefonów. Jeśli mam skończyć książkę to po prostu nie odbieram telefonów i niech nikt nie ma do mnie pretensji.

Na tym kończę na dziś. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl do księgarni Przy Agorze, do sklepu FOTO MAG i do księgarni Tarabuk. Przypominam też, że w sklepie Bereźnicki w Krakowie przy ul. Przybyszewskiego 71 można kupić komiksy Tomka.

Zapraszam też na stronę www.rozetta.pl gdzie znajdują się nagrania z targów bytomskich.

  57 komentarzy do “Triumf panny G. czyli przygody na targach”

  1. A po co fakty i dyskusja? Jest dzień Wyklętych? Jest. Są Panny Wyklęte? Są. Jest festiwal filmów o Wyklętych? Jest. Można by tak długo. Czcimy, obchodzimy, maszerujemy i jest miło. Jesteśmy patriotami i to powinno wystarczyć. A jeszcze jedno. CAŁY NARÓD POPIERA PROGRAM 500 + I PROGRAM MORAWICKIEGO.

  2. Ale gdzie panna G.? – przeczytałem dwa razy, i najbliżej do panny ma 6-letnia Marta, no ale ona jest na M. (?)

  3. Gdzie? Wszędzie. Myślenie ma kolosalną przyszłość…a i przeszłość nie najgorszą….

  4. No to jeszcze zaryzykuję pannę Geriatrię ,jak nie to się poddaję 🙂 .

  5. Nie, pierwsza odpowiedź była dobra, dałem przecież emotkę…

  6. A taki Christian Jacq to mniej niż trylogii o starożytnym Egipcie nie pisze. I mają go za wybitnego pisarza francuskiego. Ja go czytuję.

  7. No właśnie, i nikt się go nie czepia.

  8. Wyciagam calkowicie odmienne wnioski z potargowych przemyslen. Jest dobrze. Organizacja dedykowanych, wyprofilowanych imprez, odseparowanych od oficjalnych mediow i polityki nabiera dopiero w takich okolicznosciach sensu.
    Uczestnictwo w takich imprezach jak w Katowicach jest podobne do sytuacji sprzedazy jakosciowego produktu ze standu w Lidlu. Wiekszosc ludzi nie bedzie zainteresowana, bo przychodzi po rombanke i pol litra w cenie 12lz za flasze. W Lidlu mozna tez kupic „ubuwie sportowe”. No, ale tam zaden szanujacy sie sportowiec-amator nie bedzie szukal butow do biegania, tylko pojdzie do specjalistycznego sklepu.
    Mnie sie zdarza slyszec, ze rzeczy ktore sprzedaje sa „za drogie”. Mam dla takich komentow tylko jedna odpowiedz – rzeczy, ktore sprzedaje sa po prostu dla innego typu klienta. Jak obnize cene, to tylko po to, zeby wyczyscic ze zlogow magazyn. Zdarzaja sie tez „produkty uszkodzone”. Wtedy tez obnizam cene, tak jak na rozpakowane produkty z wystawy.
    Wazne, zeby ogolnie trzymac jakosc, pracowac nad marka i nie przejmowac sie, ze ktos wpadl na nowy pomysl produkcji masowego szajsu. Bedzie dobrze.

  9. A to ten sam co palnął trylogię o starożytnych (?) Chińczykach? Ciekawe, czy o Majach i innych Aztekach jakiej trylogii też nie palnął…

  10. Chyba nie ten. Ten napisał jeszcze 2 tomy o Mozarcie.

  11. we sb o 15:00 Historia marksizmu – była rozmowa z Krzysztofem Karoniem https://www.youtube.com/watch?v=f05xxaalKz4

    Postanowiliśmy zapraszać na nasze seminaria osoby, które ogólnie rzecz biorąc mają do zaproponowania ciekawe informacje w kwestiach sterowania społecznego. Naszą uwagę zwrócił niedawno tworzący się cykl na kanale YouTube „Historia sztuki”. W rodzącym się jeszcze cyklu filmów pod wspólnym tytułem „Historia marksizmu”, autor, Krzysztof Karoń, przytacza bogactwo informacji na temat rozmaitych mutacji konceptualnych i kolejnych wcieleń myśli Karola Marksa.

  12. Zgadzam się w 100%. Nie sprzedaje Patek Philippe swoich zegarków byle gdzie ale na Baselworld w ‚restricted area’ owszem jest (tyle, że tam nie ma sprzedaży).

  13. Będziecie w tym roku w Krakowie?

  14. W operowaniu literą „G” wskazana jest pewna ostrożność z uwagi na mnogość potencjalnych skojarzeń…
    („Niech pan wymieni jakąś literę; -…Gie; – Jest pan blisko…”). Poza tym by coś zasłużyło na szlachetne miano Grafomanii musi jednak spełnać pewne minimalne standardy (np. respektować elementarną logikę…).
    Kiedyś Ilf i Pietrow opisując książki wydawane po rewolucji przez nowy zaciąg Związku Pisarzy CCCP
    stosowali określenie BREDZENIE ŁYSEJ KOBYŁY (przy całym szacunku dla miłośników hippiki…).

  15. Przynudza gosciu konkretnie. Brak mysli przewodniej, poemat dygresyjny.

  16. Proszę nie przesadzać z tymi literami, a co do dalszej części to się zgadzam, ale ja to napisał pewien komentator w salonie – kolektyw rośnie w siłę

  17. Ta, bo zło to marksizm jest, a jak przestaniemy myśleć Marksem to nam się poprawi

  18. Jesli chodui o teoretyczne rozpracowanie marksizmu to sprawa jest zalatwiona dawno temu – O. Jozef Innocenty Maria Bochenski OP – „Filozofia bolszewicka”. Jesli zestawic z tym Karonia, to wychodzi gledzenie. Mysle, ze Karon nawet nie ma swiadomosci, ze ta ksiazka istnieje. Pierwsze wydanie w roku 1946.
    Mysle, ze jest juz czas, zeby przestac grzebac w tym smietniku, bo tam zadnych skarbow nie ma. To sa same smieci.

  19. To relacja Toyaha z ubiegłego roku w Krakowie.

    @KRZYSZTOF OSIEJUK
    W piatek byl potworny tlok, i wewnatrz, i na parkingu.
    A w sobote biegl tamtedy maraton, zamknieto dojazd. Z piatkowej pogawedki z taksowkarzem dowiedzialam sie, ze wystawcy sa wsciekli z tego powodu. Moze to tez wplynelo na frekwencje?

    Ten model z bieganiem wokół targów książki zaczyna się upowszechniać.

  20. „By wszystkim żyło się lepiej” (co było do udowodnienia…)
    JUŻ jest źle. Tyle że nie dla „nich”. Ale będzie dobrze bo to kwestia czasu jak budżet się rypnie. Wtedy zaczną się lamenty „dlaczego! skoro było tak dobrze” i poszukiwania azylu/wiedzy/może nawet prawdy. I musi się tak skończyć/zacząć jeśli kiedykolwiek ma być lepiej… dla nas.

  21. Wiecej basni , to jest bardzo dobry pomysl. Tekst wygladza teren wkolo za gospodarza wzrokiem.

  22. Bardzo mnie ucieszyła frekwencja u pani Lepkowskiej i Zawadzkiej. Jest dobrze, książki czytają kobiety. No chyba że ich czytelniczki dobieraly kreacje na czarny protest, to wtedy nie mialy czasu i głowy na targi.

    Ja teraz czytam po raz drugi „Orędzia Anioła Stróża Polski” i „Oto wszystko czynię nowe” spisane przez Adama Człowieka. Potrzebuję spojrzenia na świat z innej strony, bez dostosowywania się w każdym ruchu do planów przeciwnika.

  23. Dokładnie tak… Jak to gospodarz czasem mówi „góra stoi”…
    Z czasem (jak budżety trzasną a butom odpadną podeszwy) Mahomet sam przyjdzie a potem będzie wracał… Tylko niech góra stoi. Czego wszystkim życzę.

  24. No właśnie. Czy ktoś w dzisiejszych czasach z takim dostępem do informacji (jeśli jest szczerze zainteresowany) ciągle nie wie czym jest marksizm?
    Jak nie wie to wystarczy że przeczyta kilka felietonów Michalkiewicza. Najważniejsze to co z tym dalej można zrobić (i po co?). Wystarczy krótka lektura i rozumna analiza rzeczywistości a potem to już tylko szerokim łukiem omijać i gonić kijem każdego „piewcę”.

  25. niezly pomysl na rozwalenie imprezy.

  26. No takir babcie jak Zawadzka i Łepkowska o czym mogą napisać o „Wychowaniu wnucząt”, no nie wiem czy to temat na bestseller.

  27. zawsze można trasę biegu między stoiskami zrobić, powariowali z tym bieganiem, kolega kiedyś biegł to rękę złamał – przed samym monopolowym, a oni w tych dużych miastach, zdaje się, biegają nawet bez konkretnego celu

  28. […] Wydawnictwo Bellona specjalizuje się w historii wojskowości jak wiecie, w przeważającej większości ich oferta to książki naukowe. No ale…Patrzę na to co oni ma wystawili i widzę następujące tytuły – „Kultury kosmitów na ziemi” (albo jakoś podobnie). „Królowie wielkiej Lechii (albo jakoś podobnie) i inne takie. Jeszcze raz powtórzę: będzie źle[…]

    A może trzeba historię pisać od nowa ?

    Owa „Historia Prokosza”, odkryta na bazarze w chyba Lublinie, żyd=handlarz wyrywał kartki z tej Kroniki i pakował produkty na targu…. .

    Co na to patentowani historycy?

    Słowiańscy Królowie Lechii – Janusz Bieszk – 7.07.2016
    https://www.youtube.com/watch?v=SJ9ZMEb7qFw

  29. Gospodarz ma zawsze rację. Ale pozwolę sobie przytoczyć dwa skromne spostrzeżenia.

    Jeżeli impreza polityczna (demonstracja, wykład etc.) rozpoczyna się o godzinie 15:00 to ta impreza jest, jak dla mnie, z 99,9% pewnością inspirowana przez tych co nie przepuszczą żadnej okazji aby wychwalać JHvh czyli przez kabalistycznie obrzezanych.

    W polskim tłumaczeniu dzieła „Kapitał” tłumacz kreatywnie zinterpretował klasyka.

    „Właściwie ludy kupieckie żyją jedynie w intermundiach (międzyplanetarnych przestrzeniach) świata starożytnego, jak bogowie Epikura lub jak Żydzi w porach społeczeństwa polskiego.” Karol Marks, Kapitał [t.23, s.91, Warszawa, 1968]

    „Die Handelsvölker der Alten existierten wie die Götter des Epikur in den Intermundien der Welt oder vielmehr wie die Juden in den Poren der polnischen Gesellschaft.” Karl Marx, Das Kapital [MEW 25, Berlin 1988]

    Czego się czepiam? Otóż w niemieckim oryginale jest czas przeszły („existierten”) po polsku czas teraźniejszy („żyją”). Dodał „Właściwie” a opuścił „vielmehr” („raczej”) co stępia porównanie „lub (raczej) jak …”

    Więc marksista się ceniący powinien tłumaczenie z oryginałem porównywać zanim głos zabiera „na temat rozmaitych mutacji … wcieleń myśli”.

  30. Ten Odys to taki jakiś od ściany do ściany., czyżby rodzinka była w PSL ?

  31. Zaciekawiła mnie Pani… A więcej szczegółów żebym wiedział co z tym (nie)robić?

  32. Ciekawe te targi katowickie. Był ktoś z moich, ale jeszcze nie mam relacji ….jakie wrażenia…

    .

  33. Poza tematem. Ktoś coś wie. Ja myślałam, że sprawa już jest klepnieta. Ciekawe czy ta informacja jest prawdziwa, czy dla ocieplenia wizerunku PIS.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/brak-zgody-w-rzadzie-ws-ceta-weto-ziobry/5r01d0

  34. Póki co jesteśmy na etapie „macania gruntu”.
    „Mateusz Morawiecki, reprezentujący Polskę na posiedzeniu ministrów EU w Bratysławie, podpisał się pod zgodą na podpisanie CETA i wprowadzenie w życie przed uchwałami parlamentów narodowych.” (informacja sprzed kilku dni http://www.prawica.net/5306)
    Reakcja Ziobry tyle warta co „podpisanie zgody na podpisanie”… Czekam na konkret.

  35. Voila,

    By wszystkim rzadzacym zylo sie lepiej… zwlaszcza „goru” Morawieckiemu i jego
    „fahofcom” od jego chorego planu. Juz JEST bardzo zle… widze to po francuskich
    merdiach, scislej czym sie zajmuja… kradzieza „zuchwala” w scisle strzezonym hotelu
    w Paryzu, gdzie ulokowal sie taki „nolnejm” jak Kim Kardashian… takie niewiadomo co,
    kto i skad ma pieniadze… i 2 wiadomosc mielona przez francuskie merdia to niezgoda
    papieza Franciszka dla ideologii gender… francuskie czerwone i koszerne presstytutki malo nie zapluja sie ze „swietego oburzenia”… jak on smial i mogl… co wygaduja
    to przechodzi ludzkie pojecie!

    Tak to lada moment musi pier*olnac i rozsypac sie w drobny mak… nie ma innego
    wyjscia! Trzeba te wscieklizne i kociokwik merdialny przetrzymac… jak to walnie
    to bedzie lepiej dla nas.

  36. to slabizna jest. Polecam ojca Bochenskiego w tym temacie. Inna polka. Temat zalatwiony 70 lat temu.

  37. I wszystko w temacie!

    Ciekawe czy ta poslanka ze Slaska tez streczyla „patronat”… i „pomoc”?

  38. Noooo… to sie Zbyniu „rozlamowiec” swego czasu… postawil!

    Klaskac mu nie bede… wykluczone!

  39. Mam podobne przemyślenie. Czy to nie dla ocieplenia wizerunku.
    W dodatku protest Ziobry ma podobno charakter techniczny – że może nie być przedstawiciela Polski w „ławie przysięgłych” razie sprawy sądowej.
    A więc nie sprzeciw zasadniczy, tylko proceduralny, techniczny.
    Jak mu to dadzą – zapewnią, że będzie choć jeden przedstawiciel pozwaneg państwa, to sie pewnie zgodzi.

  40. Profesor Dakowski już sobie język wystrzępił na frędzel i Gucio z tej Krucjaty Różancowej wychodzi. Jak krew z nosa to idzie bez oficjalnego wezwania Kościoła. Jest październik, może teraz ktoś się jeszcze przyłączy. Widać że trzeba samemu wykazać się w tej sprawie inicjatywą. Pomodlic się chociaż w chałupie, jeśli ktoś nie może na marszu.

    Codziennie jedna cząstka Różańca:
    W obronie Krzyża, Ewangelii i o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.
    Chociaż jeden dziesiątek.

  41. A tych co by się zniechęcili. Artykuł jest bardzo ciekawy i analityczno/syntetyczny, dopiero jego wnioski przypominają o Różańcu.

    Adekwatna pieśń. Piosenka raczej.
    https://youtu.be/EMGs7_puYpg

  42. Nie wiadomo czy smucić się czy cieszyć, że p.Łebkowska wybitna specjalistka od tasiemcowych seriali i „duraczenia naszego nieszczęśliwego narodu” nie miała wzięcia. Niestety, osiągnięcia w deprawacji i propagowaniu myślenia opartego na relatywizmie ma ogromne, za co Złota Międzynarodówka ją sowicie wynagrodziła naszymi pieniędzmi.

  43. Z za tej telewizyjnej, deprawacyjnej dekoracji wyłażą twardochy i bondy….niestety

  44. Wydawnictwo Bellona, czyli dawne wydawnictwo MON zaczęło schodzić na psy ponad 20 lat temu. Jeszcze w latach 80 ich oferta była słabsza niż 10 lat wcześniej. Po 1989 roku zaczęły powstawać wydawnictwa zajmujące się historią oraz wojskowością i zapełniały puste miejsce. W dużej części poruszały tematy związane z Niemcami, na które był popyt – jedna firma wydawała po kilka wznowień swoich pozycji. Odpowiedź Bellony była słabsza i mniej atrakcyjna, do tego dochodziła marna dystrybucja. Obecnie głownie seria Historyczne Bitwy trzyma poziom, a zakup przez firmę deweloperską nie wróży najlepiej.

  45. Po wczorajszym „czarnym proteście” przeciwko ograniczaniu dostępu do surowców do produkcji drogich kremów na odmładzanie dla bogatych żydówek (tj. tkanek abortowanych płodów), w wielu mediach pojawiła się informacja, że „niemal 6 MILIONÓW polskich kobiet protestowało przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego”

    wujek google zapytany o „Poland 6 million women” wyrzuca m.in. następujące wyniki:

    http://www.faceofmalawi.com/2016/10/over-six-million-polish-women-strike-against-abortion-ban/
    http://www.motherjones.com/politics/2016/10/millions-women-poland-are-skipping-work-today-fight-womens-rights
    http://www.independent.co.uk/news/world/europe/polish-poland-women-abortion-rally-protest-all-out-black-strike-monday-demonstration-catholic-right-a7341631.html
    https://www.reddit.com/r/socialism/comments/55qpot/six_million_women_took_strike_action_against/
    http://www.punemirror.in/news/world/Six-million-women-to-take-part-in-Poland-abortion-strike/articleshow/54664458.cms
    https://sputniknews.com/society/20161003/1045960824/poland-abortion-women-rights.html

    wszędzie jedna fraza: „nearly (!) 6 million women”, z naciskiem na `nearly`, czyli blisko, prawie że..

    To jakaś groźba w stronę polskich kobiet ze strony żydoubeckich mediów z całego świata ?

    Liczba „6 milionów” pojawiała się również na wiele lat przed rokiem 1939r z anglojęzycznej prasie:

    https://www.youtube.com/watch?v=paDxxnBDz7M

  46. to ma dać jednoznaczne skojarzenia.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.