Lut 182018
 

Chciałem Was dzisiaj prosić o cierpliwość. Zalinkuję bowiem tutaj dwa filmy, których charakter będzie treścią tej notki. Jeden z tych filmów jest ponoć filmem dokumentalnym, a drugi to po prostu relacja z premiery pierwszego. Zacznę jednak od krótkiego wstępu.

Dawno, dawno temu, kiedy pisaliśmy na blogach o sprawach od katastrofy smoleńskiej bardzo odległych, kiedy zajmowaliśmy się drobnymi, ale szalenie ciekawymi kwestiami, napisałem tekst o tak zwanym kinie off. Może ktoś go przypomni, bo ja nie mogę jakoś go znaleźć. Kino off, o czym zapewne wszyscy doskonale już dziś wiemy, to taka sama propaganda jak kino głównego nurtu, tyle że przeznaczona dla serc i głów na ten główny nurt odpornych. Jeśli ktoś nie chce łykać tego co proponują wielcy dystrybutorzy, znajdzie dla siebie coś o wiele prawdziwszego i piękniejszego w innym sektorze. Kino off jest tańsze, nie piszę tanie, bo kino nigdy nie jest tanie. Ono jest tańsze i przez to ma zrobić na nas wrażenie produktu bardziej autentycznego. W Polsce mamy taką sytuację, że kinem nie zajmują się artyści, nie zajmują się nim nawet producenci, którzy mają taki kaprys, by wyrzucić w błoto kilkaset tysięcy złotych, ale zajmują się nim ludzie z poważnymi deficytami emocjonalnymi i psychicznymi. Wielu z nich do kina zostało skierowanych dawno temu rozkazem dziennym i tam pozostało. Inni przyszli sami skuszeni perspektywą łatwej manipulacji ludźmi. To bowiem, a nie pieniądz, jest największą pokusą w kinie. Żuławski został reżyserem, bo myślał, że do końca życia będzie mógł wysysać jakieś substancje z dusz młodych aktorek i to doda mu uroku. O tym samym tylko inaczej myślał patriotyczny reżyser Zalewski, a dziś myśli o tych sprawach wielu innych reżyserów. Władza jaką daje plan filmowy jest podstawowym i najważniejszym motorem pchającym ludzi do kina. Przy czym, co może niektórym wydawać się zaskakujące, wszyscy ci ludzie, tak mocno zakłamani, twierdzić będą, że najważniejszą wartością w kinie jest prawda. No i autentyczność postaci rzecz jasna. A teraz już filmy.

Najpierw danie główne, tylko błagam, wytrzymajcie do końca

https://www.youtube.com/watch?v=O7BDDG9rlUk&feature=youtu.be

A teraz deser czyli pokaz przedpremierowy

https://www.youtube.com/watch?v=kAgoDNmsRZw

Jak widzicie film jest silnie asekurowany. To znaczy producenci zaznaczają, że to jest komedia dokumentalna, choć taki gatunek nie istnieje i istnieć z istoty nie może. Nie może, albowiem komedia to konwencja, a dokument to prawda. Mnie oczywiście nie dziwi fakt, że ani Andrzej Fidyk, rzekomy profesor od filmu, promotor Magdy Piekorz, ani reżyser, ani nikt z osób występujących w tym obrazie, poza może Bohdanem Łazuką, tego nie rozumie. Nie dziwi mnie, bo już po pierwszych minutach filmu wszyscy wiemy gdzie się znaleźliśmy – na korytarzu przed salą przesłuchań w pałacu Mostowskich. Po czym to poznajemy? Nikt w tym filmie nie jest tym za kogo się podaje. Nawet główny bohater. Wszyscy natomiast czegoś się od nas domagają i chcą coś uzyskać. Film jest asekurowany poprzez sklasyfikowanie go w nieistniejącym segmencie, a także poprzez sposób w jaki został zakończony. Zespół Kobranocka śpiewa na koniec znaną piosenkę – I nikomu nie wolno się z tego śmiać. Moim zdaniem to jest groza. Tym większa im głębiej analizować będziemy karierę i dokonania Fidyka oraz braci Bryndalów.

Zacznę od Fidyka. To jest człowiek, który od wielu lat zajmuje się tak zwanym demaskowaniem polskiej rzeczywistości. To znaczy produkuje filmy, w których ma się znajdować sama prawda. Ja pamiętam jeden z cyklów dokumentalnych Fidyka, który zaczynał ciekawym wstępem – z włazu kanałowego wyglądała głowa brudnego nurka w czapce. Był to sam Andrzej Fidyk. Polska Fidyka to kraj popaprańców, którym nikt nie może pomóc, choćby nawet chciał, bo to jest niemożliwe. Ich bowiem wyobrażenia o sukcesie, szczęściu i powodzeniu są tak dalece naiwne, nie przystające do rzeczywistości i głupie, że można się z nich tylko śmiać. No, ale wtedy publiczność może się obrazić, bo kino, żeby odnieść sukces musi wzruszać, a widz powinien utożsamiać się z głównymi bohaterami. A więc trzeba szukać takich konwencji, które z tych bohaterów zrobią mielone, ale jednocześnie zapewnią publiczności komfort oglądania, to znaczy nie będzie się ona czuła wyszydzona i opluta. I tymi właśnie poszukiwaniami zajmuje się przez całe swoje dorosłe życie profesor Andrzej Fidyk.

Jeśli idzie o braci Bryndalów, to ja się o ich istnieniu dowiedziałem wczoraj. To znaczy wiedziałem, że jest Rafał Bryndal i on jest z gazowni, ale o tym, że facet z Kobranocki to jego brat nie miałem pojęcia. Nie wiedziałem też, że jest jeszcze dwóch braci Bryndalów, także szalenie uzdolnionych muzycznie i estradowo. Ja może na dowód, że to nie żarty przytoczę fragment z wiki opisujący dokonania Michała Bryndala – perkusisty. Oto on:

Perkusista posługujący się głównie techniką uderzania specjalnie wyprofilowanymi kawałkami drewna w przedmioty wykonane z mieszanki metalu, drewna i tworzyw sztucznych generując w ten sposób dźwięk.

Jeśli ktoś miał do dziś jakieś wątpliwości czym zajmuje się perkusista, ten może się już ich pozbyć. Oto bowiem prawda o zawodzie perkusisty została nam objawiona. Bracia Bryndale założyli też kiedyś zespół pod nazwą Atrakcyjny Kazimierz i Cyganie, bardzo popularny.

Wróćmy do filmu. Wszystko od początku do końca w tym filmie jest nieautentyczne. Konwencja została wywrócona na nice i autorzy o tym wiedzą, ale domagają się, by widz wziął za to odpowiedzialność na siebie. Jak widzimy, pokazani w filmie emeryci, za nic nie chcą tego zrobić, wychodzą z remizy i machają ze zdenerwowania rękami. Inaczej jest w czasie premiery w kinie, w Grodzisku Mazowieckim. Tam publiczność klaszcze, ale tych klaszczących widzimy tylko przez moment. Stąd, jeśli idzie o zainteresowanie widzów, ciekawszy jest film drugi, czyli reportaż z pokazu przedpremierowego. Na początek mój kolega Łukasz Nowacki mówi o tym, że mieszkańcy Grodziska zobaczą w tym filmie siebie. Jestem mieszkańcem Grodziska od 16 lat i nie zobaczyłem w tym filmie siebie. Być może mieszkam tu za krótko, może za często wyjeżdżam do Dęblina, gdzie za taki pokaz w kinie, z widowni poleciałby na scenę butelki, ale naprawdę nie mogłem się odnaleźć w tym filmie. Być może Łukaszowi, z racji tego, że jest synem ziemi grodziskiej przyszło to łatwiej. Ja, wychowany w mieście, gdzie nie ma tak głębokich tradycji upowszechniania kultury i zwyczaje są nieco inne, nie potrafiłem. Przepraszam.

W czasie pokazu przedpremierowego dziennikarka lokalnych mediów rozmawiała z reżyserem filmu Aleksandrem Dembskim. Pan ten ma na koncie następujące produkcje – Basia z Podlasia, Szkoła uwodzenia Czesława Mozila, nasz film, o którym rozmawiamy, a także obraz, który jest ponoć relacją z wyprawy na K2 i jakiś nie dający się namierzyć film zatytułowany „Anatomia startupu” . We wszystkich tych filmach, a nie musimy ich nawet oglądać, by to stwierdzić, zdemaskowane są intencje. Nie intencje reżysera, nie intencje producenta, bo to są wynajęci ludzie, ale intencje, które zawiera ta konwencja. Wymyślona nie wiadomo gdzie i grzana w Polsce w sposób bezwstydny od bardzo dawna. Intencje te zawierają się w zdaniu – możecie próbować być tacy jak my, ale nigdy tego nie osiągniecie, bo droga, którą wybraliście jest fałszywa i nie o to chodzi. O tym mówi nam film Basia z Podlasia, o tym mówi nam film z Mozilem w roli głównej, a także nasz film Kocham cię jak Irlandię. Tak zdefiniowany ładunek określa od razu wszystkich, którzy w te filmy się angażują. To są funkcjonariusze. Obojętnie jak fajnie, sympatycznie i miło by nie wyglądali, obojętnie jak bardzo staraliby się wypaść dobrze i prawdziwie, to są funkcjonariusze i prawdy tej nie zmieni żadna czołówka przed kolejnymi programami Fidyka.

Pokaz ten, oraz osadzenie głównych bohaterów, określa też funkcję takich miast jak Grodzisk Mazowiecki czyli miast z aspiracjami. To są obszary gdzie testuje się doświadczenia socjologiczne. Przy całkowitym i nie skłamanym entuzjazmie miejscowych działaczy od kultury i pewnym zdziwieniu władz. Ja oczywiście wiem, że burmistrz Piotr Galiński odegrał tu swoją rolę. Mam jednak do niego prośbę, by więcej, przynajmniej do momentu, kiedy ja i mi podobni się stąd nie wyniosą, nie czynił takich rzeczy. Podniesiemy bowiem tę kwestię publicznie. W mojej ocenie udział władzy samorządowej w tym przedsięwzięciu to jest hańba. Nie będę się wypowiadał na temat intencji głównych bohaterów filmu, bo one są dość łatwe do określenia. Zarówno w przypadku pana Krzysztofa, który występuje w reportażu z pokazu przedpremierowego, jak i pana Adama, który się tam nie zjawił. Wszystko tam jest jasne.

Dla nas tutaj, ludzi dla których bohaterem tego przedsięwzięcia nie jest pan Adam, jako jedyny odznaczający się jakąś autentycznością, ale Bryndale, Kobra, Fidyk, Dembski i jeden z głównych bohaterów motto tego filmu brzmi tak jak tytuł tekstu – wszystkie maszyny mogą latać pod warunkiem, że nie są samolotami. Na dowód cytuję jeszcze raz fragment z artystycznej biografii młodszego Bryndala, tym razem rozszerzony

Podwójny magister sztuki, absolwent Wydziału Sztuk Pięknych na UMK w Toruniu (2007) i Instytutu Jazzu na Akademii Muzycznej w Katowicach (2009). Oba dyplomy z wyróżnieniem. Perkusista posługujący się głównie techniką uderzania specjalnie wyprofilowanymi kawałkami drewna w przedmioty wykonane z mieszanki metalu, drewna i tworzyw sztucznych generując w ten sposób dźwięk.

Przyszło mi teraz do głowy, że ten cały Fidyk, to ariergarda rewolucji. Po zagarnięciu własności, struktur państwowych i w ogóle wszystkiego rewolucja wysyła w pole takich ludzi, by fałszowali i kradli emocje. Jeśli zaś ktoś się będzie mocno bronił, to zamiast niego w autentycznym reportażu z autentycznego pokazu przedpremierowego wystąpi dubler i powie, że film jest znakomity. Tak, po prostu znakomity, a jak ktoś się z tym nie zgadza, to jest po prostu smutasem i nie ma poczucia humoru. A od humoru to mamy tu przecież specjalistów, którym nikt nie podskoczy, na przykład Rafała Bryndala. On jak coś powie, to już powie, nie dość, że będzie to śmieszne to jeszcze prawdziwe. Zresztą sami mogliście to widzieć w tym filmie.

Uprośćmy to wszystko na koniec w jakiejś syntezie o charakterze ostatecznym. Po co oni to robią? Ostatni motyw jest taki – żeby ukryć własną nędzę i nicość, a także zamaskować drogi swoich karier i uratować status quo. Inne powody nie istnieją.

Chciałem jeszcze tylko, już na sam koniec pogratulować Markowi Sierockiemu oraz Bohdanowi Łazuce. Od razu widać, że budżet filmu był za mały, żeby kupić Sierockiego, a Bohdan Łazuka okazał się lepszym aktorem niż burmistrz Galiński. To pocieszająca konstatacja.

Aha, przed nami ciekawy występ w grodziskim kinie. Ma tu przyjechać kabaret, w którym razem na jednej scenie wystąpią: Ibisz, Wiśniewski, Ross, Pągowski i ten mały Bercik z Katowic. Reżyseruje Stefan Firedman, a menedżerem projektu jest bohater naszego filmu pan Krzysztof. Jak ktoś ma ochotę, to bilety są jeszcze do nabycia w kasie kina.

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”. W sprzedaży jest już także książka „Czerwiec polski” zwana tu książką o pluskwach

  61 komentarzy do “Wszystkie maszyny mogą latać pod warunkiem, że nie są samolotami”

  1. Polska Fidyka to kraj popaprańców, którym nikt nie może pomóc, choćby nawet chciał, bo to jest niemożliwe. (…) No, ale wtedy publiczność może się obrazić, (…) więc trzeba szukać takich konwencji, które z tych bohaterów zrobią mielone, ale jednocześnie zapewnią publiczności komfort oglądania, to znaczy nie będzie się ona czuła wyszydzona i opluta.

     

    Czyli Bareja wiecznie zywy. Tym razem w wariancie ”komedii dokumentalnej”.

    Ta konwencja jest tak skostruowana, zeby widz mial poczucie, ze tak naprawde to nie jest o nim, wiec nie ma sie o co obrazac. To jest o ”nich”, a widz przeciez taki nie jest, widz jest wyksztalcony i z duzego miasta i w odroznieniu od tych prostakow, w lot lapie puszczane do niego przez tworce oko. Jesli nawet nie od razu, to sobie w GW doczyta, w ktorym momencie i jak ma je lapac. Choc przekaz jest przewaznie skonstruowany z tak lopatologiczna doslownoscia i odpowiednio mocnym przerysowaniem, zeby polinteligent poradzil sobie z odbiorem samodzielnie.

  2. Nie da się tego tak od razu skomentować. To jest wstrząchające. Wstrząchające – tak mówili w Grodzisku Maz. w latach 60ych samorodne talenty muzyczne na obciachowe muzykowanie.

  3. Coryllusie, poświęciłam się oglądając te filmiki, ale to tylko z symaptii do Ciebie.

    Bez komentarza, bo tego nijak skomentować nie można. Tylko zasłona milczenia….

  4. cycata Elzbieta w rozach jako arbiter elegantiarum…dalej nie wytrzymalam. przykro mi…

  5. Intro wyjaśnia chyba wszystko: „dzicy” z rozdziawionymi buziami patrzą na pana rezysera.

  6. Tacy ludzie jak Nowacki, Urtate  to ciała obce w naszym mieście. Przywiezione tu w teczce przez obecną władzę. Wiceburmistrz Galiński robi za brzydki kwiatek do kożucha.

    Drugiego filmu nie dałam rady obejrzeć. Łukasz Nowacki do dziś nie dał mi odpowiedzi od listopada na propozycję pokazu filmu Brauna „Luter i rewolucja protestancka”.

    Po zmianie struktury mieszkańców / przez lata 70e i 80e „wymiatano” z miasta starych, nie wiekowo, obywateli/ aby w latach 90ych i później sprowadzić nowy narybek. Na nowo go ukształtować. Na dziś władze grodziskie wychowały sobie własnych obywateli, własnych wyborców. Może ktoś powie, że to się ma nijak do tego filmu? Niestety ale ma. To się nie odnosi tylko do jednego Grodziska. Tak jest w całej Polsce.

  7. Klasyczną komedią dokumentalną jest film A. Fidyka „Defilada”. Był wierny konwencji, bo nie był przewidziany do wyświetlania w tamtejszym środowisku. Nie wymagał więc oszukańczego „ocieplania”, jak ten dzisiejszy film.

  8. Jeśli chodzi o malarstwo współczesne, a szerzej sztukę jako taką, to ostatnie 120 lat jest niczym innym jak historią niszczenia cywilizacji. Osiągano to zarówno poprzez pozbawianie sztuki jakiejkolwiek jakości ale również poprzez metodyczne degradowanie wrażliwości i gustu odbiorcy. Sztuka w każdym aspekcie, poza nielicznymi wyjątkami, przeszła drogę od wybitnego twórcy i dzieła, poprzez wybitnego twórcę tworzącego gnioty, aż po partacz tworzącego gnioty. Ponieważ zaś to sztuka konstytuuje cywilizację, sztuki niszczenie cywilizację uśmierca.

  9. „Publiczność potrafi wyczuć kiedy ktoś jest fałszywy. ”
    buahahahahahahahahahahahahahahahaha!
    Lady Pank. Panasewicz, laureat koncertu w Zielonej Górze wyciągnięty z wojska, żeby kanalizować fanów muzyki a’la THE POLICE dostają tekściarza z przydziału KPZR i mają tworzyć muzykę społecznie zaangażowaną. Republika wyłazi znikąd bez koncesji władzy, ale musi na żądanie słuchaczy zagościć w radio. Za duży sukces, zbyt niepokorni, Ciechowskiego biorą w kamasze. Kryzys, potem Brygada Kryzys. Syn ubeckiego współpracownika zakłada antykomunistyczną kapelę. Biorą mało znane kawałki amerykańskie i udają, że to ich.
    Maanam, Perfect. Koncesja na bunt.

    W Stanie Wojennym

  10. nie obejrzałem, nie zdzierżyłem. Bardzo mi przykro, ale jako publiczność potrafię poznać od razu kto jest fałszywy.

  11. Na początku Iii Republiki tzw gazownia lansowała przesiedlencza politykę w ramach poszukiwania pracy z terenów objętych bezrobociem cel tego procederu jest wiadomy dezintegracja społeczeństwa bo wycofanych ludzi można łatwo zaszczyt i wyalienowac wtedy słuchają tv tylko a nie potrafią się zorganizować to widać na terenach przylaczonych do PRL po 45 teraz mamy podobny problem w skali makro tzw uchodźców tylko że tym razem widać światełko w tunelu jednak i nie dają się ludzie tak łatwo a to co nie powiodło się do końca w PRL w 10 lat 3 RP błyskawicznie wystarczyła zmian podejścia mentalnego

  12. No nie wiem, ja nie mam odczucia, że ktoś robi sobie jaja z Koreańczyków, raczej serce pęka ze współczucia dla nich. Natomiast ten dzisiejszy film raczej w konwencji szyderczej Dżungli po polsku Kapuścińskiego, albo szydery z chorego Kononowicza i z publiki też ma się rozumieć

  13. Od samego początku filmu  jakość wokalu budziła moje osłupienie. Skaperowanie Sierockiego do wysłuchania vokalu to było osłupienie drugie. Obejrzałam oba filmy czekając na to, że vokal dostanie jakiś „paszport „Polityki” no coś w tym stylu.

    Łazuka jest znakomity, kiedy powiedział że:  „powinna to być premiera i ostatni pokaz zarazem”. Umie się facet śmiać.

  14. Taka jest moja ocena jakości „paszportów „Polityki”. Te paszporty są oderwane od jakości.

  15. Paszport Polityki 🙂 Super. To byłoby extra grande finale

  16. To jest tak zwana „szkoła Kondriatuka”, gdzie założenie jest jedno: ludzie śmierdzą. Swoją drogą, zabawne jest to, że ta piosenka na końcu – największy przebój Kobranocki – to nawet nie jest ich kompozycja, tylko numer niemieckiego zespołu Die Toten Housen.

  17. Coś się Pan tak czepił tego Michała Bryndala?  Dwa razy cytuje pan jakieś pierdoły o uderzaniu kawałkami drewna w różne przedmioty, co sugeruje czytelnikom, że dyplom magistra sztuki w Akademii Muzycznej dostaje się coś takiego. Otóż nie dostaje się i pan Bryndal oprócz tego potrafi jednak grać na „normalnej” perkusji, bo w przeciwnym wypadku raczej nie zatrudniłby go Waglewski. Akurat w sieci jest trochę materiałów z dyplomu, więc wystarczy kliknąć i posłuchać:

    https://www.youtube.com/watch?v=_5G2s5j1Cxc

    Oczywiście Pan się nie zna na muzyce, więc to i tak bez znaczenia, ale wodę z mózgów czytelników niech Pan już raczej robi w dziedzinie historii, a muzykę zostawi Toyahowi.

     

  18. Łaskawco, to nie ja sugeruję, ale wiki, więc się odwal, póki masz jeszcze szansę

  19. Waglewski? To ten od Hołdysa i Nowickiego? Rzeczywiście najbardziej z nich cwany. Żaden z nich nie ma dziś takie pozycji, by mu „Gazownia” publikowała wywiad, w którym opowiada o tym, jak sobie zrobił tatuaż na karku.

  20. Postanowiliście razem z kinem objazdowym dotrzeć do plemienia, które nigdy nie miało styczności z filmem. Jak to się udało?

    Odnaleźliśmy plemię żyjące w dżungli w stanie Orisa. Oczekiwaliśmy od niego jakiejś niesamowitej reakcji – choćby zaglądania za ekran. Tymczasem ich to w ogóle nie interesowało! Jeszcze w trakcie seansu zaczęli się rozchodzić. Początkowo byłem zrozpaczony, ale doszedłem do wniosku, że właśnie ten brak reakcji, a raczej to, jak bardzo jesteśmy nim zaskoczeni, będzie znakomitą puentą mojego filmu. W ostatniej chwili dograłem więc wypowiedź wodza: „Dziękujemy, że do nas przyjechaliście, ale nigdy więcej nie przyjeżdżajcie z tym filmem. My tu mamy ważne sprawy, dużo myślimy, chodzimy do dżungli, a od tego filmu rozbolał nas brzuch”.

  21. Dlaczego burmistrz Grodziska Mazowieckiego, czyli dorosły mężczyzna piastujący poważny urząd państwowy, daje się namówić i bierze udział w tej rzeczywiście rewolucyjnej destrukcji z użyciem masowo stosowanej metody ataku kinem? Nawet jeśli nie zna się na tej materii i cierpi na coś takiego jak jakaś tam słabość do tzw. „artystów” to jednak musiał zdawać sobie sprawę że cały ten spektakl jest dezinformacyjnym przekrętem. A z ostrożności nie można całkiem wykluczyć że Grodzisk nie został wytypowany przez wystarczająco ustosunkowanych i Burmistrz „wyszedł na przeciw”. No może nie ma co podążać dalej w tym kierunku ale tak czy owak mamy problem zwłaszcza że podobna rzeczywistość najpewniej dotyczy nie tylko Grodziska Mazowieckiego ale całej Polski. Mimo pewnego, jednak znacznie mniejszego niż krajowy potencjał, postępu nawet w gospodarce a zwłaszcza w oficjalnej aktualnej statystyce, mentalnie jesteśmy stale jeszcze krajobrazem po bitwie. I aktualna rewolucja ma na naszym terenie ten stan utrzymywać i ewentualnie jeszcze pogłębiać. Do tego służą zdemoralizowani najemnicy z różnych dziedzin jak też oczywiście ci ze skutecznie od lat kontrolowanej przez „nowy, wspaniały świat” branży filmowej. Niestety jeśli tak dalej będzie to nawet rzeczywiste sukcesy gospodarcze i podniesienie poziomu życia materialnego nie wystarczą. Kraj w którym egzystują oszukani i zdemoralizowani, pomieszani ze sobą ludzie nigdy się przed niczym nie obroni a w przypadku Polski nie dotyczy to tylko jakiegoś tam stopnia kolonialnego wyzysku. I tutaj niestety nie ma jakoś tak zapowiadanej i oczekiwanej „dobrej zmiany”.  A w przypadku Polski gra, albo lepiej powiedzieć po prostu otwarcie wojna, toczy się zawsze i zawsze o wszystko. I wszędzie, jak widać w Grodzisku Mazowieckim też.

  22. No właśnie, tak to jest, jak się bezkrytycznie korzysta z Wiki i innych tego typu źródeł.

  23. Waglewski to ten od siebie. Pozwoli Pan, że nie będę cytował Wiki ?
    Za to podlinkuję „wywiad” który właśnie pokazuje co się dzieje, gdy do tematu podchodzi ignorant:
    https://www.youtube.com/watch?v=PS76DU5GO-0

  24. Wynoś się stąd, w tej chwili…

  25. No, voila 🙂 A ”dzialalnosc artystyczna” pod nasza dzielna i tylez spektakularnie, co bezkompromisowo broniana ustawe nie podpada…

    Czy rzeczywiście twórcy odważą się pokazać te wszystkie wstrząsające obrazy?

    Och, ach, czy aby sie odwaza…bo to przeciez wymaga ogromnej odwagi.

    Dyblik, jeden z dyzurnych ”ryjow” Smarzowskiego. Ze tez Jakubik sie nie zalapal…?

  26. „Ludzi latwiej oszukac, niz przekonac, ze zostali oszukani”

     

    Ps. Szczyt perwersji intelektualnej – czytac Gabriela stojac obok domu Gabriela. Odwiedzalem dzis okolice Grodziska, i zajrzalem w okolice Gabriela.

    Mialem Grodzisk – potrojnie.

  27. To ja może w uzupełnieniu podlinkuję film, całe 17 minut, po pierwszych dwóch nie można się oderwać. Bohatera filmu znałem osobiście w czasach, kiedy się to działo.

    https://www.cda.pl/video/146946512

  28. Zgodnie z pańską sugestią też ja pozwoliłem sobie obejrzeć filmik z dyplomu artysty Bryndala. I z tego co można widzieć na tym filmie to gra całkiem dobrze a samo urządzenie przy pomocy którego pan Bryndal bronił dyplom i pewnie stara się zarobić na życie, raczej odpowiada definicji którą gospodarz za Wiki tutaj nam przedstawił. Nie każdy jest że tak powiem uzależniony w równym stopniu od dźwięków zwanych muzyką a znam ludzi całkiem od tego wolnych. Znam też zawodowych muzyków którzy po prostu dobrze grają i nie robią z tego co wydobywają z urządzeń do grania jakiegoś tam bożka. Sam w wolnym czasie trochę słucham. Ja życzę panu Brandalowi powodzenia w zawodzie oczywiście na dobrej drodze no ale co to się stało że się w taki sposób zaangażował w Grodzisk Mazowiecki, może jakiś kredyt?

  29. ale jaja z tą indoktrynacją, na ale jest akcent optymistyczny, jeden z indoktrynowanych ziewa a jeden dowcipkuje o farbowaniu włosów. Dwóch uczniów uwidacznia swój stos. do tej nachalnej  indoktrynacji

  30. jest wiki: Łukasz Nowacki Grodziski Klub Filmowy, seanse godz 20.15 cena biletów 12 zeta.

  31. Właśnie zaproponowałam w ramach GKF. Do dziś cisza.

  32. Akcja zmasowana wielu mieszkancow? Policzyc nas, a potem artykul, ilu to spolecznych glosow nie posluchal pan N?

  33. Na aktywność mieszkańców nie ma już co liczyć.  Ja panu N. pracy nie dam. Płaci mu władza więc co się będzie wychylał i narażał na utratę źródła dochodu.

  34. walka „totalu” z wolnością odbywa się na różnych frontach. front kultury i sztuki jest nieco na uboczu, ustępuje nośnością tematom światopoglądowym, edukacji, politycznym czy gospodarczym. tak więc próby przemycenia czegoś pokroju disco polo do kategorii „na serio” – pomimo, że częste – dla wielu pozostają niezauważone. skuteczną trampoliną do wybicia się miernoty na prawdziwe salony jest np. relatywizm. oczywiście, im niższy poziom wiedzy o kulturze i sztuce, tym relatywizm ma łatwiej (kto dziś otworzy książkę o historii sztuki estreichera?). w pełni się zgadzam, że w istocie groźna jest konwencja, tu w postaci perfidnej komedii dokumentalnej. dzięki za wpis i ostrzeżenie @coryllus.

  35. Kraina Grzybów.

    Ale to zdaje się to samo środowisko, co Miłosza broniło przed „polskim zaściankiem i ciemnogrodem”. Zapomnieli, że jego najbardziej spopularyzowany wiersz zaczyna się tak:

    Który skrzywdziłeś człowieka prostego
    Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
    Gromadę błaznów koło siebie mając
    Na pomieszanie dobrego i złego,

    A kończy się tak:

    Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
    I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

    Warto by było, żeby sobie to bracia Bryndalowie i prof. Fidyk dobrze zakonotowali…

  36. Wydaje mi się , że najlepiej w tym filmie bawi się ta blondynka w różowym anturażu. Bardzo zadowolona ze swojej roli. No roli  gwiazdy zespołu no jaki by ten zespół nie był, to kręcony jest film, ona jest sexi, prezentuje swój talent pedagogiczny i muzyczny . No i panowie też się bawia chociaz vokal czasami się dziwi, że są zastrzeżenia do jego śpiewu.  Jedyne takie trio.

  37. „W Polsce mamy taką sytuację, że kinem nie zajmują się artyści, nie zajmują się nim nawet producenci, którzy mają taki kaprys, by wyrzucić w błoto kilkaset tysięcy złotych, ale zajmują się nim ludzie z poważnymi deficytami emocjonalnymi i psychicznymi.”

    Dodajmy ze kinem w Polsce zajmuja sie ci ludzie z tymi powaznymi deficytami ktorzy sa wynajeci zwykle i wypromowani przez polskich politykow i media czyli chlopakow z piaskownicy. Dlatego pewnie ich robota smierdzi na odleglosc zenada i amatorszczyzna do kwadratu.

    Pozwole sobie porownac dwie postacie zwiazane z kinem. Jedna z nich jest Richard Attenborough – brytyjski rezyser, tworca (i to taki przez duze „T”) takich filmow jak „O jeden most za daleko”, „Gandhi” czy „Chaplin”.

    Attenborough , syn Fredericka Levi Attenborough- wykladowcy i administratora akademickiego w Emmanuel College, Cambridge. Richard sluzyl w Brytyjskich Silach Powietrznych podczas II Wojny Swiatowej, potem gral jako aktor w wielu filmach, w tym superprodukcjach takich jak „The Great Escape”. Wreszcie, w koncu lat 50-ych zalozyl wlasne studio i zajal sie produkcja i rezyseria.

    Czyli czlowiek ktory posiadl warsztat, poznal kino od podszewki i byl zawodowcem, i to z wielka doza talentu.

    A druga postac to nasz Wladyslaw Pasikowski. Jak informuje polska wikipedia, syn biletera kinowego w Lodzi (pewnie obserwowal ojca przedzierajacego bilety i tak zrodzila sie w nim milosc do kina). Najpierw, gdy zaczely wiatry wolnosci wiac nad Polska, stworzyl film na ktorym „wyplynal” czyli „Psy”. Troche dobrych dialogow i kapitalna rola Janusza Gajosa (to akurat nie jest zasluga Pasikowskiego) sprawily ze okrzyczano zaraz ten film kultowym.

    A przeciez sponsorstwo i przekaz tego filmu jest wyrazne, to opowiesc o „dobrym” esbeku Lindzie ktory walczy ze „zla” mafia rosyjska.

    A potem takie wiekopomne dziala pana Wladyslawa jak „Operacja Samum”, „Reich” czy wreszcie „Poklosie”.

    Najlepiej porownac dwa produkty tych dwoch postaci. Najpierw Richard Attenborough i jego znakomity „O jeden most za daleko” (jeden z najlepszych filmow wojennych jakie ogladalem, z wielu wzgledow, szczegolow nie bede tu ujawnial).

    I drugi pan, Wladyslaw Pasikowski i jego „Demony wojny wedlug Goi”.

    To jest tak jakbysmy porownywali dobrego francuskiego szampana z winem osmolickim, masowo produkowanym w latach 80-tych.

  38. No ale ten Attenb…był skazany na sukces dzięki swoim rodzicom, zaś Pasikowski, człowiek z gminu musiał walczyć o to by ludzie wpływowi na niego postawili.

  39. Nie może, albowiem komedia to konwencja, a dokument to prawda.

    Tak się zastanawiam, czy ci, którzy zlecili produkcję tego dokumentu nie zapatrzyli się z czasem na serial „Chłopaki z baraków”. Opowiada o ludziach chcących dorobić się różnymi sposobami, zwłaszcza nie bardzo zgodnymi z prawem. Tylko to serial paradokumentalny, kanadyjski, w reżyserii Mike’a Clattenburga. Ogromna Kraina Grzybów. Taki fragment (ostrzegam wrażliwe niewiasty):

    https://www.youtube.com/watch?v=ioRyUTfAfeQ

  40. Zapatrzyli się też na angielski film w którym na zadupiu grupka entuzjastów założyła zespół podstarzałych chippendalsów.

  41. Dosyć adekwatne.

  42. Pełna zgoda. Raczej bez większego trudu znajdzie się osoby które chętnie nawet za darmo wejdą w buty gwiazdy albo po prostu lepiej czy gorzej pośpiewają do kamery. Na tym tle „blondynka w różowym” może robić wrażenie a całe trio realizuje swoje marzenie. A my powinniśmy docenić i podziękować „artystom” za ten dla nas stworzony ból głowy.

  43. Nie umiem tego skomentować. Może tylko tym, ze z panem Krzysztofem zdarza mi się jeździć pociągiem i on naprawdę taki jest. Tym gorzej dla pana Dembskiego.

  44. W którym SN są fragmenty wspomnień ks.Tokarzewskiego z zaginionego II tomu.

  45. Aha, przed nami ciekawy występ w grodziskim kinie. Ma tu przyjechać kabaret, w którym razem na jednej scenie wystąpią: Ibisz, Wiśniewski, Ross, Pągowski i ten mały Bercik z Katowic. Reżyseruje Stefan Firedman, a menedżerem projektu jest bohater naszego filmu pan Krzysztof. Jak ktoś ma ochotę, to bilety są jeszcze do nabycia w kasie kina.

    Przepraszam, postoję. Naprawdę to się dzieje? To przecież prawie jakt to, gdy włączę polskie stacje telewizyjne i … wytrzymuje kilka minut, chyba że jest transmisja skoków narciarskich, to do końca wytrzymuje, bo mogę potem wysłuchać polskiego hymnu i być dumny z tego, że jestem Polakiem.

  46. Andrzej Fidyk trafił do Telewizji Polskiej wygrywając konkurs na kierownika produkcji w roku… 1980!!! Tak twierdzi Wikipedia i to w zasadzie jest informacja nie wymagająca komentarza.

  47. Ach to poczucie humoru 🙂

    „Bracia Bryndale założyli też kiedyś zespół pod nazwą Atrakcyjny Kazimierz i Cyganie, bardzo popularny”

    Niesmak po „komedii dokumentalnej” starty.

  48. No tak…

    … ale pomimo tego, ze Grodzisk Mazowiecki to miasto aspirujace i wiele tam „nowego narybku” – to jednak  jego mieszkancy w wiekszosci  debilami  nie sa  !!!

    Coz, wiceburmistrz Galinski to  „czarna rozpacz”… wcale nie lepszy od „mojego”  wojta gminy  Baranow… ktory  AUTENTYCZNIE  w ostatnich wyborach samorzadowych  „nie mial z kim przegrac”  !!!

    A ci wymienieni przez Pania ludzie… to  bezspornie tylko  w kaftany bezpieczenstwa i natychmiast, na sygnale, szybko  do pobliskich Tworek  !!!

  49. Tego Baranowa? Od Centralnego Portu Lotnczego, co na pln od Grodziska ma powstac za 10 lat?

  50. Ja tez…

    … pomimo blagania Gospodarza – nie dalam rady… wystarczylo, ze zobaczylam spuchnieta morde lazuki i sierockiego – i to wystarczylo…

    … ale w sumie ciesze sie, ze to  ARTYSTYCZNE  BYDLO  tak nisko upadlo…

    … na pohybel  tym  WYKOLEJENCOM  !!!

  51. Tak…

    … tego Baranowa… od tego CPL.   Ostatnio rozmawialismy z sasiadami  o tym lotnisku – to malo kolki ze smiechu nie dostalismy.

  52. Połowa moich korzeni jest z Baranowa. Czy (nie)rząd zaproponował już ludziom śmieszne pieniądze za ich ziemię? Podobno mają wywłaszczać aż po Kopiska?

  53. To niesamowite jak łatwo można unieważnić tę całą sztukę filmową… Że też zdecydowali się to opublikować 🙂

  54. Już się zastanawiają jak przyjmą go przeciwnicy innego kłamstwa 🙂 Chwalą się czy autentycznie żalą, jak ci biedni durnie co ich buszmeni wyśmiali

  55. No prosze…

    …  gmina Baranow to 7 czy nawet 8 wiosek… moja wies „nie zalapuje sie” na zadne wywlaszczenia – zbyt duze zageszczenie… byc moze nawet przejdziemy pod  miasto Blonie… narazie to jest duzo gadania zupelnie bez pokrycia…

    … teraz przed nami wybory samorzadowe, obecny wojt ponoc ma juz nie kandydowac na 4 kadencje  !!!…  w ostatnich wyborach z mojej wsi byla 7%  frekwencja, a w tym roku wcale nie bedzie lepiej…  to jest taka  SITWA w tej gminie, ze szkoda gadac  !!!

  56. Dopiero dziś dałem radę obejrzeć materiał do końca… Trzeba być wielkim łachudrą żeby w taki sposób wykorzystać autentyzm ludzkich marzeń. Żeby zrobić z nich obiekt kpin, a jednocześnie  z siebie nieskazitelnego rycerza walczącego o ich urzeczywistnienie, na własny koszt… Nie wolno się z tego śmiać. Ciekawe kogo reżyser miał na myśli.

    Film wypisz wymaluj w konwencji pewnego programu na który kiedyś się nadziałem, a którego tytuł brzmi bodajże „Chłopaki do wzięcia”.

    Już im nie wystarczy big Brother i mam talent, gdzie też różni zagubieni ludzie uwierzyli że „każdy może” (znaleźć miłość swojego życia, albo spełnić marzenia) byle tylko tym pragnieniem podzielił się przez kamerę z publiką

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.