Cze 142012
 

Ponoć postęp istnieje i trzeba iść z duchem czasu. Ja w to nie wierzę, ale jak mi ktoś próbuje coś ułatwić bronić się nie zamierzam. Mamy dziś więc dzień premier, prócz „Baśni jak niedźwiedź” tomu II inagurujemy także pierwszy e-book w naszej księgarni. Jest to znany wielu czytelnikom „Pitaval prowincjonalny”. Zobaczymy jak działa ta cała technika, czy to rzeczywiście tyle warte co opowiadają. Nie jestem przekonany, ale niech będzie. Jeśli eksperyment się powiedzie będzie więcej e-booków. Cena wygórowana – 30 złotych. Pomieszczam, celem przypomnienia krótką recenzję mojego kolegi dotyczącą tegoż „Pitavala prowincjonalnego”. I zapraszam na stronę www.coryllus.pl

 

Pitaval prowincjonalny

Jeśli gdziekolwiek żyje jeszcze prawdziwe dziennikarstwo, w dawnym rozumieniu tego słowa, to są to bez wątpienia pisma lokalne. Nie jest łatwo pracować w takim periodyku, ani nie jest łatwo pisać o tej pracy. Ponure miasteczka i grząskie przedmieścia to nie jest żywioł, ku któremu ciągną tłumy. Może gdyby Gabriel Maciejewski urodził się i wychował we Włoszech lub na przedmieściach jakiegoś latynoskiego miasta jego proza znalazłaby się na szczytach. W Polsce, kraju pełnym blichtru i taniochy, kraju, w którym hochsztaplerzy zastępują autorów, a prezenterzy dziennikarzy, prawda o życiu i świecie nie jest mile widziana. Tutaj zaś w „Pitavalu prowincjonalnym” mamy solidny kawał prawdy. Podany w dodatku tak, że chce się zeń śmiać, czasem do rozpuku, a czasem gorzko. Nie sposób bowiem nie zadumać się nad motywami, które kierowały złodziejem włamującym się do pustego kina. Nie można przejść obojętnie obok historii gangstera zakładającego gazetę po to, by zwalczać legalnie wybranego burmistrza. Trudno nie zatrzymać się przy historii kierowcy ograbionego przez policję z laptopa. Wszystkie te opowieści dalekie są od tego, co pokazuje nam dziś telewizja i co proponują nam kolorowe tygodniki. „Pitaval prowincjonalny” to Polska powiatowa zaklęta na kartach dynamicznej prozy. Polska, której niektórzy się wstydzą, inni nie zauważają, ale wszyscy – chcą czy nie chcą – są w niej zanurzeni po szyję.

Michał Radoryski

  3 komentarze do “Wznowienie „Pitavala prowincjonalnego” w formie e-booka”

  1. Po pierwsze – wreszcie. Wreszcie ebooki.

    Po drugie – cena zaporowa. Wiec projekt padnie zapewne.

    Po trzecie – czy moze pan jeszcze wprowadzic mozliwosc platnosci paypalem? To sobie tu w UK bede mogl poczytac Panskie ksiazki. Nie oplaca mi sie placic przelewem, bo place wiecej za przelew niz za ksiazke.

    Po czwarte – paypal i ebooki. To biore wszystkie ksiazki Pana i Toyaha i kilka dnie wolnego w pracy.

    pozdrawiam z West Yorkshire

  2. Kupiłem sobie i nie tylko sobie czytnik z podświetleniem.
    Skasowali mnie za to coś koło 600 zetów i miałem mieszane uczucia czy to-to będzie się dobrze sprawdzało w czytaniu.
    Jest OK więc bardzo ładnie proszę Coryllusa o pochylenie się nad propozycjami Marcina do których się przyłączam.
    Jak zawartość Pana księgarni wzbogaci się o wersje ebookowe to podobnie jak wyżej wymieniony – pojadę po całości. A na razie dla pocieszenie kupię sobie cóś papierowego.
    I jeszcze mały ,egoistyczny P.S.
    Jak się Pan przełamie do wydawania ebooków to poproszę format epub,zresztą mobi dla fanów Kundelka też może być.

  3. Wszystkie sugestie są cenne, ale czasu rzeczywiście brak. Pozdrawiam.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.