Lut 072017
 

Nasza wizja narodu pochodzi wprost od Sienkiewicza. Nie wstydzimy się tego, nie ukrywamy, nie zamierzamy tego zmieniać. Sienkiewicz zaś pochodzi od Ludwika Kubali, zapomnianego archiwisty i bibliotekarza, który w pocie czoła, w kurzu, wśród paprochów, składał narodowe dzieje, by jakoś tam wyglądały. Wyszło nieźle, ale wielu elementów brakuje. My przez to nie jesteśmy w stanie zrozumieć dziś bardzo wielu rzeczy, a niestety ponowne próby zmontowania literackiej definicji narodu, takiej, co to wszyscy aż westchną po jej przeczytaniu nie mają dziś żadnych szans na realizację. Ta bowiem wizja, którą stworzył Sienkiewicz pod koniec XIX wieku jest potrzebna nie tylko nam, ale także naszym wrogom. Powód jest bardzo prosty, mnóstwo rzeczy i mnóstwo organizacji nie zostało przez Ludwika Kubalę i przez Henryka rozpoznanych, a wiele nie zostało nawet zauważonych. A one były, istniały jak najbardziej realnie i istnieją do dziś, tylko, że my patrzymy na nie z niedowierzaniem i nie rozumiemy skąd się nagle wzięły. Żadne tam nagle, były z nami zawsze, ale nikt nie miał odwagi ich opisać. Sienkiewicz nie miał odwagi? Co ty gadasz bracie – powie ktoś zaraz. Nie o Sienkiewicza mi idzie, ale o innych autorów. Sienkiewicz zrobił co mógł, ale istotne jest to co inni z Sienkiewicza zrozumieli i w jakim celu zaczęli pisać książki.

Stulecie XIX obfitowało w Polsce w badaczy, eseistów, archiwistów i różne książkowe mole, których praca aż się prosi o jakąś literacką obróbkę z końcowym efektem na miarę Henryka. I wielu próbowało. Najważniejszym prócz Kubali historycznym dłubkiem, był Władysław Łoziński, którego księgę, bo nie książkę przecież, umieściłem w naszym sklepie niedawno. Mam w tym pewien ukryty cel, który zdradzę dopiero 24 lutego. Władysław Łoziński przejrzał dokumenty sądowe Lwowa z XVII wieku i na ich podstawię zbudował swoje monstrualne dzieło, które jest inspiracją, niech nawet nie próbują kłamać, dla wszystkich naśladowców Sienkiewicza z lat 1945 – 2017. Dlaczego Łoziński, a nie Kubala? Bo Kubala pisał o sprawach nadzwyczajnej wagi politycznej, a Łoziński o życiu szlachty. To zaś zawsze bardziej inspiruje słabszych autorów, którzy chcą „trafić do młodzieży”. Najważniejszym autorem, który próbował zrobić karierę na Łozińskim, był Józef Hen. Na pewno pamiętacie bardzo słaby serial pod tytułem „Rycerze i rabusie’, gdzie Tomasz Stockinger grał starostę jurydycznego Wolskiego i zachowywał się niczym dzielny szeryf gdzieś z Kansas. Na pewno pamiętacie ilustrowane przez Szancera książki cieniutkie książki podpisane nazwiskiem Hena, które miały wypełnić na rynku lukę w dziale różnych historycznych sensacji. To wszystko było wprost zerżnięte z dzieła Łozińskiego. To był wręcz Łoziński podzielony na kawałki i obudowany bardzo wątłą fabułą, której Hen nie potrzebował się wstydzić, albowiem był oficerem politycznym wysłanym na odcinek literatury dla młodzieży.

Jego książek dziś już nikt nie czyta i czytał nie będzie. Łoziński w konfrontacji z Henem zwyciężył, inaczej niż Kubala, który przegrał z Sienkiewiczem. Hena nie ma a Łoziński jest, Kubali nie ma, ale jest Sienkiewicz. Teraz trzeba postawić pytanie, co nam dziś może dać lektura dzieła Władysława Łozińskiego, poza wyeksploatowaną już przez różnych Henów warstwą sensacyjną i obyczajową? Wiele. Łoziński ma w rękach papiery sądowe, tam są nazwiska i opisy sytuacji, od których włos się jeży na głowie. A jeży się nie dlatego, że to są opisy jakoś mocno makabryczne, ale dlatego, że one nas zmuszają do rewizji całej sienkiewiczowskiej „prawdy”. Konkretniej zaś zmuszają nas do zadania sobie pytania – czy XVII wieczny naród szlachecki na Rusi czerwonej, najbardziej narażonej na najazdy tatarskie był narodem, czy zasobem? To jest istotna dość kwestia, jeśli weźmiemy pod uwagę nasze wczorajsze rozważania o Pietrasiku, nieruchomościach i partyzantce miejskiej.

Pisze nam bowiem Łoziński, że te powtarzające się co dwa lata wielkie łowy na niewolników jakie przeprowadzali tu Tatarzy, nie licząc corocznych pomniejszych wypadów, nie spotykały się w zasadzie z żadną reakcją szlachty. To znaczy szlachta jest tu tradycyjnie oskarżana o to, że nie chce utrzymywać u siebie wojska i woli znosić te straszliwe najazdy. To oczywiście jest komentowane w sposób znany – głupia szlachta, nie rozumie, że dzięki żołnierzowi stacjonującemu po miastach byłaby bezpieczna. Czytamy dalej i robi się trochę dziwnie. Oto uniwersały królewskie dotyczące zaciągów przeciw Tatarom, zawsze właściwie dochodziły na Ruś czerwoną z opóźnieniem. Miasta, które czambuły omijały kierując się ku wsiom, biły z armat w ostatniej chwili. Nie to jest jednak najgorsze. Łoziński pisze o dwóch dzierżawcach, panach braciach, którzy słysząc bicie armat w miasteczku miast pędzić chłopów do lasu albo na bagna, żeby się tam ukryli, wygnali ich wprost na pole i kazali pracować. Efekt, który Łoziński odnotowuje z pewnym zdziwieniem, był oczywisty. Wszyscy zostali zagarnięci, pognani na Krym i tam sprzedani.

Jeszcze ciekawiej sytuacja przedstawiała się w tatarskich więzieniach, gdzie siedzieli panowie bracia pochwyceni podczas najazdu. Pisali oni listy do domów z prośbą o wykupienie, oczywiście nie wszyscy byli rozpoznani, ale po tych więzieniach zawsze kręciła się masa ludzi, których Łoziński określa eufemizmem „swoi” gotowych przedstawić Tatarom rzeczywistą wartość tego czy innego jeńca. Nie było więc mowy, żeby ktoś się wymigał od wykupu za mniejszą kwotę. Opisuje Łoziński okropną historię syna Stanisława Żółkiewskiego, który wysłał do Polski niejakiego Bałabana, także jeńca, z prerogatywami dotyczącymi okupu. Tamten zniknął, pieniądze zebrał, ale uwikłał się w jakieś pośrednictwa i Żółkiewski czekał na niego ponad rok. To nie jest jednak najciekawsze. Były przypadki, że jeńcy nie mogąc doczekać się pomocy z kraju zaciągali kredyt – siedząc w więzieniu – u miejscowego, tureckiego bankiera, któremu zostawiali weksel, a następnie ten bankier wykupywał ich z niewoli. Oni zaś jechali do Polski, a potem przyjeżdżali na Krym z gotowym pieniądzem, powiększonym o odsetki i zwracali dług. I nie bali się – zapyta jakiś nieuważny czytelnik? A czego mieli się bać? Toż Łoziński opisuje wyraźnie, że istniał rynek, na tym rynku obowiązywały pewne ściśle przestrzegane zasady, które co prawda dalekie były od zasad salonowych, przyjętych w stuleciu XIX, ale też nie były aż tak straszne, żeby nie można ich było zaakceptować. Urzędnik, który opóźniał publikację królewskich uniwersałów był zapewne jednym z głównych rozgrywających na tym rynku. Król go, mniemam, nie dyscyplinował, albowiem osadzenie wojska na Rusi Czerwonej nie było z jego strony poparte intencją tak czystą, jak się to wydaje Łozińskiemu. Dzierżawcy, którzy wypędzali chłopów na pola tuż przed najazdem byli zapewne na prowizji u pośredników zarządzających całym rynkiem. Ci co bili z armat w ostatniej chwili, żeby ostrzec wsie, też zapewne dostawali jakiś grosz. Chłopi szli w niewolę, ale rodzili się nowi, poza tym można było ich ściągać z innych części kraju. Pozostaje wskazać jeszcze kim byli właściciele tego rynku. Bo nie był nim przecież ani król Polski uwikłany w różne interesy, ani żaden z ruskich magnatów. Otóż właścicielami i najważniejszymi pośrednikami w handlu żywym towarem rosnącym w ukraińskich wsiach, dworach i miasteczkach, byli Ormianie ze Lwowa i Karaimi z Halicza, wśród tych ostatnich na pierwsze miejscy wysuwał się Abraham zwany Suką.

Hola, hola, zawoła uważniejszy nieco czytelnik Łozińskiego, toż przecież ci Ormianie i karaimscy żydzi zajmowali się wykupywaniem z niewoli biednych jeńców, a nie ich pakowaniem za kraty…..

I tu właśnie doszliśmy do momentu kluczowego. Każdy kto rozumie zasady działania rynku dobrze wie, że jeśli rynek jest dobrze naoliwiony, to znaczy towar jest dostarczany regularnie co dwa lata w większych partiach, a pomiędzy tymi interwałami, są jeszcze mniejsze dostawy, to ktoś musi tego pilnować. To znaczy musi pilnować dostaw towaru w jedną stronę i dostaw gotówki w drugą. I zawsze musi być to ta sama organizacja, lub dwie organizacje ze sobą współpracujące. Nie ma innego wyjścia, bo ktoś kontrolujący tylko sam towar, albo tylko samą gotówkę, sam stałby się towarem, a jego miejsce zająłby ktoś inny, na przykład jakiś kupiec moskiewski. I zwróćcie uwagę, że ja tu nie piszę o prostym pośrednictwie, bo na omawianym rynku nic nie było proste. Pośrednicy byli często samozwańczy, trzeba było ich temperować we własnym zakresie, a do tego prócz zwykłego zysku opatrzonego jakąś tam prowizją, w grę wchodziły także dodatkowe bonusy, targi i przepychanki, które musiałby być jakoś kontrolowane. Ta kontrola nie była pełna, bo zdarzało się, że jakiś szlachetka, czy wręcz chłop, nie rozumiejąc zupełnie o co chodzi, gromadził kupę zbrojną i miast pozwolić rynkowi funkcjonować, dewastował go napadając na kolumny transportowe idące przez wąwozy i doliny ziemi lwowskiej. Nie można było pozwolić na takie rzeczy i sprawy należało załatwiać w trybie administracyjnym u lub jakoś zakulisowo. To znaczy w żaden sposób nie można było dopuścić, by na Rusi stacjonowało jakieś wojsko i za to, jak mniemam, odpowiedni ludzie dostawali prowizję. Tych nieodpowiedzialnych co psuli handel likwidowano, bo nie może być tak, że uczciwi kupcy są narażeni na straty. I wszystko było jak trzeba. Chłop się mnożył, szedł w niewolę, z nim drobna szlachta. Bogatsi wykupywali się, często po kilka razy, za pomocą wypróbowanych ormiańskich lub karaimskich pośredników, którzy strzegli świętych zasad rynku i dawali czasem po łapach ludziom, co je łamali.

Oczywiście, my się dziś możemy łudzić, tak jak łudził się Sienkiewicz, Kubala, sam Łoziński i nawet Józef Hen, że ten świat wyglądał inaczej. Nie wyglądał, bo jedyną realnością dostępną wszystkim jest realność ekonomiczna, mierzona pieniądzem. Reszta to didaskalia. My się łudzimy, bo obraz tu nakreślony, obraz wyłaniający się z księgi Łozińskiego nie jest wesoły. Mieszkańcy Rusi, pisze nam Łoziński, byli naznaczeni fatalizmem. Oczywiście, że byli, bo dobrze zdawali sobie sprawę gdzie żyją i wiedzieli, że dopóki ormiańskie i karaimskie gangi rządzą rynkiem niewolników w Europie wschodniej, nic się nie da zrobić. Kluczowa jest moim zdaniem kwestia następująca – z kim, z jakimi organizacjami, dworami i gangami byli połączeni ci nasi Ormianie i Karaimowie wspólnym interesem. Kto zamawiał tych niewolników, bo nie sposób uwierzyć, by handel ten był tak po prostu puszczony na żywioł. O tym, że nie był niech zaświadczy obecność w tatarskich miasteczkach tych wszystkich „swoich”, którzy taksowali jeńców i za parę szekli gotowi byli wyjawić ile który jest wart. Ludzie ci musieli dokładnie wiedzieć kto jest kim w Polsce, jakimi aktywami dysponuje i ile ma długu. Ich rola, dość przyznajmy szczególna, czeka na swojego autora.

Jeśli świat opisywany przez Łozińskiego porównamy z naszym, dzisiejszym światem, łatwo zauważymy jak niewiele się zmieniło. To co my bierzemy za kwestie istotne, czyli ZUS, emerytura, zatrudnienie, mieszkania dla młodych małżeństw, to są jedynie złudzenia, nie traktowane serio, przez obsługę rynku, na którym jesteśmy. Nawet ktoś bardzo spostrzegawczy zauważy tylko pewną część współczesnego rynku gdzie królują ormiańscy i karaimscy pośrednicy, to będzie rynek pracy. A gdzie rynek rozrywek, rynek pedofilski, o którym nic nie wiemy, gdzie inne jakieś nisze? O nich się nie mówi, bo i po co. Najważniejsze jest dzisiaj, by tania siła robocza z Rusi, znalazła się w montowniach w Polsce. Polacy tymczasem, zostaną przez różnych Pietrasików i innych „swoich” przygotowani do walki, która z góry jest skazana na klęskę, bo też i taki jest wymóg karaimskich zarządców rynku. Póki co, dzięki właściwemu odczytaniu książki Łozińskiego zaczynamy te sprawy lepiej rozpoznawać, a i Józef Hen, znany karaimski kupiec, za bardzo nam w tym nie przeszkadza. Może, zanim ujawni się całą potworność okoliczności uda się nam coś zrozumieć, a jeśli zrozumieć, to może i zastosować jakieś wymuszenie, na tych „swoich” i przywrócić ich choć na chwilę do pionu. Jak ci szlachetkowie i chłopi co nie rozumieli zasad ustanowionych we Lwowie i Haliczu i napadali po wąwozach na niczego nie rozumiejących Tatarów, którzy przecież już wszystko mieli ustalone z kierownikiem sprzedaży, zapłacili wejściówkę i odebrali dokumenty wywozowe. Ho, ho, tak, tak, wiele jeszcze przed nami odkryć i niespodzianek…

Dziś wrzucę do sklepu kolejny mini album z rysunkami Ryszarda Natusiewicza. Nosi on tytuł „Dwa tysiąclecia chrześcijaństwa”. Mam ledwie 7 egzemplarzy. Nie przyjmuję zamówień mailowych, kupujemy tylko przez sklep.

W sklepie FOTO MAG zostały następujące numery Szkoły nawigatorów

SN 2 – 22

SN 3 – 29

SN 4 – 17

SN 5 – 39

SN 6 –  brak

SN 7 –   7

SN 8 – 17

SN 9 – 16

SN 10 – 13

SN 11 – 18

SN S –   6

A tutaj proszę – zajawka nowej edycji Bytomskich Targów Książki „Rozetta”.

https://www.youtube.com/watch?v=W-ijzjo1XjE

Przypominam także, że w sprzedaży mamy już II tom wspomnień Hipolita Korwin Milewskiego

Teraz ogłoszenia

Nasze książki, prócz Tarabuka, księgarni Przy Agorze i sklepu FOTO MAG dostępne będą w księgarni przy ul. Wiejskiej 14 w Warszawie, a także w antykwariacie Tradovium w Krakowie przy ul. Nuszkiewicza 3 lok.3/III oraz w księgarni Odkrywcy w Łodzi przy ul. Narutowicza 46. Komiksy zaś są cały czas do kupienia w sklepie przy ul przy ul. Przybyszewskiego 71 , także w Krakowie. Zostawiam Wam także link do elektronicznego indeksu naszych publikacji, który stworzył dla nas Pan Marek Natusiewicz. Prace są już ukończone i w indeksie są wszystkie nazwiska z naszych publikacji. Oto link:

http://www.natusiewicz.pl/coryllus/

Wszystkim serdecznie dziękuję za wsparcie naszego projektu komiksowego, który mam nadzieję, zostanie wydany już jesienią tego roku. Będzie to wielki album poświęcony spaleniu Rzymu w roku 1527. Do tej pory udało się nam zebrać ponad połowę środków potrzebnych na produkcję. Dziękuję wszystkim jeszcze raz za poświęcenie i wsparcie naszej sprawy.

Mam nadzieję, że do marca uda nam się zebrać całość. Oto numer konta

41 1140 2004 0000 3202 7656 6218

i adres pay pala [email protected]

 

Wszystkich tradycyjnie zapraszam na stronę www.coryllus.pl

  329 komentarzy do “Zasób czy podmiot albo o definicjach narodu”

  1. To co pan pisze wyjaśnia dlaczego ginęli szybko rzutcy, dynamiczni i skuteczni oficerowie walczący z zagonami tatardkimi jak Chmielecki jeśli dobrze pamiętam. Psuli rynek. Postawie taką tezę, że niewolnicy oprócz galer byli potrzebni do kopalni w tym złota. Kto hył właścicielem kopalń i miał handel morski na morzu czarnym ten ten nakręcał ” tanią siłę roboczą” z Rusi.

  2. czyjeś aspiracje to „makowiec, herbata z cytryną i Sienkiewicz. Od deski do deski. Co roku cała Trylogia.”

    Do dzisiaj cytuję to na każdej imprezie i jest hitem!

  3. zasób i tyle

  4. To musiał być super biznes. Np. za Wiki „W latach 16881783 polscy trynitarze wykupili 517 jeńców za kwotę 573 427 złotych polskich[3].” Czyli ponad tysiąc złotych za jeńca.

  5. wracamy do podstawowego problemu: czy zasób mający doktrynę może zostać podmiotem? może, ale na fundamencie własności; i pointując: ani doktryny ani własności no to zasób po wieki wieków

  6. No.

    .

  7. Ja tak miałam. Od kiedy rodzice przynieśli całe wydanie w płótnie z księgarni.

    Potem się mówiło Sienkiewiczem.

    .

  8. dawaj więcej takich tekstów, będzie beka nie tylko na najbliszych imprezach, ale przez całe lata!

  9. Teraz i zawsze szlo o pieniadze. Smiercia i/lub majatkiem placa ci ktorzy sprzeciwiaja lub podlaczaja sie ukladowi jesli nie sa ze swoich. Ale ciekawi mnie gdzie tam jest starszy brat w wierze skoro byl interes

  10. Taaa, a Waszyngton będzie nas wspierał, jak zobaczy jacy fajni jesteśmy…i tacy zdecentralizowani…Ło, matko i córko.

    Jakikolwiek interes w istnieniu Polski mamy tylko my sami. Jak mówi gospodarz – doktryna. Ale to, póki co,dominują bajki. Na moje oko przynajmniej.

  11. Czy w tych zapiskach jest coś o pośrednikach, czy nadzorcach narodowości eskimoskiej?

  12. (o Sienkiewiczu) „…Nie bez powodu obrał sobie literacki pseudonim Litwos. O tym pseudonimie napisała w pamiętniku jego pierwsza narzeczona  Maria Jadwiga  Gryff – Kellerówna: Warszawa ma Litwosa, Litwa dała nam Adama Mickiewicza. […] Litwos tak samo jest dla Litwy jak Mickiewicz dla Polski”.

    W ślad za tymi zdaniami, jakoś tu trzeba by wpisać kim jest dla nas Coryllus. Jakie znaczenie ma dla nas Jego dociekliwość, pracowitość, zmaganie się z narzuconą i gdzieś zatwierdzoną narracją, z zamiecionymi  pod dywan ukrytymi  kłamstwami i przeinaczeniami aby wydobyć to  na wierzch, powiązać i pokazać fakty.

    Tekst super.

  13. Teraz jest to robione bezpieczniej, spokojniej i pewnie taniej. Umożliwia się zasobowi zadłużanie folwarków rękami i głowami jego najwybitniejszych przedstawicieli, a zasób sam się przemieszcza i jeszcze sobie to chwali. Biomasa, która się nie przemieściła będzie spłacała zadłużenie.

  14. Bardzo dobrze. Kim jest dla nas Coryllus.

    Jesteśmy odczytane, mocno krytycznie patrzę na lektury. Ale nie było z kim o tym pogadać.  Nie wolno burzyć świętości.

    A tu jest miejsce na to.

    .

    Dzięki wielkie dla Gabriela.

    :).

  15. Rusini to sami przyjeżdżają. Dzisiaj w Europie handluje się Koreańczykami:

    http://businessinsider.com.pl/wiadomosci/przymusowi-pracownicy-z-korei-polnocnej-w-polsce/z4cscme

  16. Mocno cofnę się w czasie.

    W okresie najazdu Mongołów księżna Grzymislawa posyłała zakonnika do nich.

    To matka Salomei, teściowa Kolomana.

    Też byliśmy zasobem.

    .

  17. W ten sposób oszczędza się na nieuczciwych pośrednikach. Taniej zbudować przedszkole pod montownią i Biedronkę obok, niż bulić jakiemuś oprychowi za dostawę towaru, który po drodze zarazi się odeń syfilisem, wymrze, albo poranią go strażnicy.

  18. Jedno pytanie: chcesz stąd wylecieć?

  19. Tekst porażający. No ale lepsza (dla podejmowania życiowych decyzji strategicznych) najgorsza prawda niźli najpiękniejsze kłamstwo. Zwłaszcza ten „rynek pedofilski” mnie poruszył bo zdaje się że miałem nieszczęście doświadczyć potworności jego działania na skórze własnej rodziny. http://niepoprawni.pl/blog/godny-ojciec/biurokraci-tez-sa-przeciwko-odbieraniu-dzieci-z-powodu-biedy

    Szkoda żegnać się z sienkiewiczowskimi złudzeniami.

  20. byliśmy czy jesteśmy

  21. Jeszcze raz będzie pan próbował odwrócić uwagę czytelników w kierunku swoich własnych spraw i pana wyrzucę

  22. Czyli w zasadzie niewiele się zmieniło od czasów Cyryla i Metodego a nawet wcześniejszych. Może tylko drogi handlowe. Co też ma jakieś znaczenie.

  23. Poprostu,  niezeykły talent posiada.

  24. .. i go widać nie marnuje

  25. Jesteśmy, oczywiście w oczach innych.

    My sami mamy pamiętać o naszej podmiotowości danej od Boga.

    Nikt za nas tego nie zrobi.

    .

  26. Ja patrzę na Sienkiewicza spokojnie. Gdy byłam dzieckiem czytałam go i dał mi coś …. Zyjac w małym mieście  Zagłębia, czyli tym moim Księstwie Siewierskim nie miała bym tego kresowego ,,oddechu,, gdyby nie te lektury.

    .

    Ale…..Też bawiłam się lalkami. Czego przecież nie robię. A wtedy miało sens i cel.

    .

    Po to dorastamy by …… Dorastać:)))

    ;).

  27. Wcześniej. Rynek niewolników w Bizancjum.

    .

  28. Świadomość człowiek ma kiepską, bo czytając omówienie z Łozińskiego zastanawia się gdzie był król i gdzie byli jego urzędnicy oraz wojsko. Z jednej strony dziwi niefrasobliwość króla w dopuszczaniu do siebie i swoich dzieci ludzi pokroju Kallimacha, ale zaraz ciśnie się do głowy przybłęda Sachs, który nas zbawiał.

  29. nikt nie musi już się zapuszczać do Polski, porywać, gwałcić, wiązać, pilnować i pędzić setki kilometrów dalej, sami na własny koszt z uśmiechem na twarzy pędzimy w świat, zostawiając rodziny, dzieci, resztki dobytku.

  30. może gangi pedofilskie działają jeszcze „na starych zasadach”

  31. No właśnie.

    Poza tym , o czym tu ostatnio piszę i tym się zaczęłam zajmować, rozbija się stare więzi. Uczelnie na kierunkach ,, kulturowych,, i socjologicznych badają co się ostało jeszcze. O jak już pisałam kształcą ludzi młodych którzy mają mieć do nas podejście naukowe. Jesteśmy obiektem …. Przedmiotem….. dociekań.

    I manipulacji e kierunku rozbijania wspólnoty.

    A tylko wspólnota może się bronić.

    Inaczej jesteśmy jak ci chłopi wyganiani na pola….W celu łatwego zagarniecia nas.

    .

  32. Dla mnie dzisiejszy tekst Gospodarza jest absolutnie rewelacyjny! Wgniótł mnie w siedzisko i do teraz ćmi mi się w oczach.

    Pokazuje też jak bardzo trudna była sytuacja geopolityczna RON. Według mnie cały ten rynek nie miałby racji bytu bez dużego zapotrzebowania na niewolników. Potrzebowała ich imperium osmańskie (janczarzy i galery plus niewolnicy do obsługi róznych interesów). To według mnie tłumaczy bierność i fatalizm ze strony naszej braci szlachty. Zniszczenie tego rynku pociągało za sobą wojnę z Turcją, na którą nikt o zdrowych zmysłach nie mógł sobie pozwolić (no może poza pozbawionym wyczucia Władysławem IV). Mieliśmy na głowie Szwecję i Moskwę inspirowanych z zewnątrz przez wrogie nam dwory. Kozacy buntowani od środka też nie bez podszeptów. Mogliśmy wyjść na stepy wojować z Turcją i nie byłoby do czego wracać. Od północy Szwedzi, ze wschodu Moskwa, ze środka Ukraina. Tylko Turcji od południa brakowało ( scenariusz jak z potopu. Ta nazwa „potop” wcale nie jest przesadzona). Dobrze, że Władysław IV przeniósł się na tamten świat w odpowiednim momencie. Bądź mu Panie miłosierny!

    Zastanawiałem się kiedyś nad dwoma sprawami, które teraz mają proste wyjaśnienie. Dlaczego zawierając traktat w Radnot Chmielnicki szukał terenów na swoje udzielne księstwo na Białorusi i dlaczego cystersi z Wąchocka, kiedy zdecydowali się w XVII wieku na nową fundację nie myśleli o Kresach na wschodzie. Teraz sprawa jest jasna jak słońce.

  33. Od paru Pana wpisów zastanawiałem się czy padnie konkluzja, że jesteśmy traktowani jak zasób. Jak ktoś próbował prowadzić (prowadzi) działalność w Polsce to nie powinien mieć trudności aby to dostrzec. Nie ważne co się stanie (okradną cię, nie zapłacą ci za faktury, oszukają cię) danina musi być. To samo jak się pracuję na etat. Już nikt nawet się z tym nie kryje (zamiast kadr mamy human resources – zasoby ludzkie). Co mnie osobiście zasmuca, to że ludziom jest nawet z tym dobrze. Dostaną darmową kawę w pracy, skrzynkę bananów raz na tydzień i jakąś kartę sportową i to jest szczyt ich marzeń. Wracają jeszcze do kwestii biznesu, to wielkie uszanowanie dla Pana. Nie wiem czy ktoś z Państwa próbował stworzyć własny produkt i go sprzedać. Wyjść na ulicę/rynek i przekonać obcą osobę aby ona dała za ten produkt pieniądze a nie łupić jakieś dotacje czy coś podobnego. I jeszcze się z tego utrzymać. To nie jest takie proste.

  34. Znacznie, znacznie wcześniej.

    Daleko wcześniej  przed powstaniem Spartakusa

  35. „…ale na fundamencie własności; i pointując: ani doktryny ani własności no to zasób po wieki wieków”

    —————————————————————————————————

    No właśnie, fundamenty, własność, czyli nieruchomości i narzędzia, oraz doktryna, czyli Matka nasza, Kościół.

    Od prezesowego: „państwo, własność, rynek” z pewnością lepszy „kościół, szkoła, strzelnica”.

    Zwodnicze są te triady, jak wszystkie „środki stylistyczne”.

  36. Nie tylko nadzorowali, ale w Stambule mieli wręcz monopol:

    http://www.kresy.pl/kresopedia,historia?zobacz%2Fczy-polska-powinna-domagac-sie-odszkodowan-od-izraela

    Decydującą rolę odegrali jednak Tatarzy krymscy i Turcy. Co ciekawe, niewolnictwo Murzynów zostało potępione, ale zbrodnie Tatarów krymskich wobec Słowian już nie.

    http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/targi-bialych-niewolnikow

  37. „Reszta To Didaskalia” ?

    Są wydarzenia o wymiarze niemal metafizycznym, które równie głęboko jak nie bardziej wpływają na losy i historie jednostek i narodów, tak więc nie tylko własność, kontrola handlu i monety…dystrybucji.

    Przypomnę tutaj tylko Czarną Śmierć z 1348 przywleczoną poprzez Jedwabny Szlak do Europy zmiatając większość populacji, a jakimś cudem oszczędzając ziemie Polski za Kazimierza.

    Tego typu wydarzenia powtarzają się i są poza kontrolą najbardziej wpływowych grup jednostek.

  38. Przykro mi, że tak pan to widzi. Ważność pańskiego tekstu polega na tym, że mechanizmy które pan demaskuje i nam objaśnia okazują się ciągle żywe i ciągle wpływają na naszą sytuację życiową. Setki lat minęły, wszystko się zmieniło niby, a tak na prawdę mamy te same problemy co nasi przodkowie. Poruszenie pańskim tekstem, moje jak i zapewne większości tu obecnych bierze się stąd, że nawet nam się do tej pory w głowie nie mieściło że takie rzeczy się działy dawniej pod sienkiewiczowską atrapą. Wynika to głównie stąd, że mamy wycinkową wiedzę i wycinkowe doświadczenia życiowe, przez co nie widzimy prawdy w całej jej okazałości. Chociaż niby jest cały czas w zasięgu ręki… Dopiero tu na tym „forum” składamy te puzzle do kupy i niestety kiedy obraz jaki się zaczyna rysować sprawia, że za każdym razem szczęka nam opada. Nie mam pańskiej wiedzy w tej dziedzinie, mogę tu wnieść tylko swoje unikalne świadectwo. Na szczęście dla całej reszty jeszcze unikalne ale przecież potencjalnie cenne dla dobra wspólnego i chyba niezbędne dla złożenia puzzli, które tu składamy. Link który tu zamieściłem nie miał na celu skierowania dyskusji na manowce (w tak ekskluzywnym gronie to nam przecież nie grozi) lecz uzupełnienie mojego wpisu o przemyślenia (i świadectwo), które raz już wcześniej zanotowałem. Jestem trochę jak ten młody Nowowiejski, który nie rozumiejąc mechanizmów działania systemu rozwala Tatarskie tabory by uwolnić rodaków porwanych w jasyr. I pan mi to właśnie uświadomił swoim tekstem.

  39. Myślę, że nie jest pan jak młody Nowowiejski i podtrzymuję swoją opinię.

  40. Jesteś pewien, że epidemie były poza kontrolą wpływowych grup? Ja nie jestem…

  41. tak konkluzja padła tu już kilka razy, nieuważnie pan czyta

  42. Znow fala jak tsunami w notkach Gabriela!

    I wgniata w fotel, ze powtorze za Mniszyskiem.

    Z calym bolem duszy i emocji.

    I coraz bardziej zrozumiale, czemu Kosciol im wrogiem.

  43. Najpewniej tak, ale wszystko zmierza ku legalizacji pedofilii, za sprawą islamu rzecz jasna, więc wkrótce można będzie sobie dogadzać legalnie.

  44. Muszę iść więc w wielkim skrócie.

    .

    Cesarstwo Rzymskie ,, stało,, pracą niewolników. Im się potem już nie opłacało rozwijać techniki…Bo nie mieli pomysłu co zrobić z tą masą niewolników.

    Przeskoczę w czasie.

    W czasach chrześcijańskich wróciła dzięki mnichom wiedza techniczna. Medyczna itd .. Starożytności.

    .

    I ,, komuś,, się wymyśliło że ludzi jest za dużo.

    Depopulacja .

     

    To wielki skrót….Ale już nie zdążę szerzej.

    Myślę że to i tak jasne.

    Tylko Kościół nasza Matka jest naszą obroną.

    .

  45. Ano. Samemu byłoby na to wpaść trudno.

  46. Ciekawe, co nam zdradzi autor 24 lutego? Może zapowie wydanie książki tego rosyjskiego historyka z angielskiego uniwersytetu, którego tekst o krymskim handlu niewolnikami był pomieszczony bodaj w specjalnym numerze SN? Troszkę off topic. Dla znających angielski interesująca lektura o karierach przedstawicieli albańskiej chrześcijańskiej rodziny Bruni. Jeden z ich przedstawicieli dostał polski indygenat. Sporo informacji o rzeczywistości Turcji tamtego czasu oraz wzmianki o kontaktach angielsko-tureckich: https://www.amazon.com/Agents-Empire-Corsairs-Sixteenth-Century-Mediterranean/dp/0190262788

  47. Wrzuciłem kolejny mini-album do sklepu. Zostało 5 egz.

  48. Czy ktoś tu na blogu ma własność? Czy wszyscy na tym blogu mają własność?

  49. wzywasz do autodenuncjacji?

  50. Napisałem „trochę” i choć nie walczę w polu szabelką „jak Nowowiejski” (czasy się zmieniły szabelka jest nieskuteczna) udało mi się rozp…ć parę „taborów” i zniechęcić organizację do sformowania nowych.

  51. Off topic. czytam teraz świeżą ruską popularną książkę o Wielkiej Grze – rywalizacji brytyjsko-rosyjskiej. Autor, jakaś telewizyjna ruska gwiazda, wbrew utartym kanonom, rozpoczyna ją do Kompanii Moskiewskiej. Pisze, że Angole podczas smuty na początku XVII wieku szykowali się do kolonizacji Moskwy (m. in. pisze o lądowaniu w Archangielsku angielskiego oddziału najemników, chcących walczyć z Polakami i Szwedami). Pisze, że to angielscy kupcy dali kasę Mininowi i Pożarskiemu na walkę z Polakami. Pisze w końcu, że wyprawy Lisowczyków na północ Rosji miały na celu zlikwidowanie wpływów angielskich. Coryllus rulez! Do takich wniosków dochodzi, pomimo, że w historiografii jest jeden ruski artykuł z 1914 roku, oparty na angielskich źródłach o planach skolonizowania Moskwy w tym czasie przez angoli (po głowie chodzi mi jeszcze, że jest chyba jeszcze jakiś angielski artykuł z lat 80-tych XX wieku, że o żadnej kolonizacji mowy nie mogło być :)).

  52. Choćby dziwna epidemia trądu w zimnej i schludnej Norwegii, w wieku XIX.

  53. Co to za książka? I jak to szykowali się do kolonizacji? Oni tę Moskwę skolonizowali, to jasne przecież. Ciekawe czy mnie teraz Targalski przeprosi za te głupoty, które o mnie wypisywał.

  54. Epidemie były wywoływane celowo, a wiedza o bakteriach i sposobach ich likwidacji była po prostu wiedzą tajemną. Jawna była tylko propaganda lansująca na przykład nie mycie się.

  55. W ewentualnym sporze o to, czy ważniejsza jest doktryna, czy może własność, zazwyczaj opowiadałbym się za własnością, jako określającą tzw. ” punkt widzenia w zależności od punktu siedzenia”. Mam nieodparte wrażenie, że nieco inne doktryny formułują osoby, za którymi stoi w istocie ich własność. Mamy tego liczne – historyczne i współczesne –  przykłady, często tak czytelnie prezentowane przez naszego Gospodarza.

    Chłop, w przywoływanych czasach i okolicznościach, był dla pana w istocie tylko zasobem i niczym innym. Uwłaszczenie chłopów? Ich podmiotowe traktowanie? Z dzisiejszej perspektywy spojrzenie na procesy zachodzące w tamtym czasie powinno być jednak trochę przefiltrowane. Może dlatego Sienkiewicz na kartach „trylogicznych” nie poruszał nadmiernie aspektów „martyrologicznych” dotykających chłopstwa.

    Tym bardziej świdrujące stają się pytania o KONDYCJĘ MORALNĄ właściciela każdego zasobu  oraz o to, jakim celom służy organizowanie procesów korzystania z zasobów. Tu może się okazać, że równie ważna, a może ważniejsza jest jednak DOKTRYNA. dlaczego więc doktryna? Bo doktryna pozwala na odniesienie działania i odejmowanych kroków do niemal aksjologicznego uporządkowania wynikającego z odpowiedzi na pytanie: ‚w imię czego?’ robimy co robimy.

    Oddzielną zupełnie kwestią pozostaje pytanie o status i motywacje „menedżerów” tego procesu wykorzystywania zasobów ludzkich.

    Ukłony dla Gospodarza i podziękowania, również za dzisiejszy wpis!

  56. To jest ta pozycja http://mirknig.su/knigi/military_history/112787-voyna-imperiy-taynaya-istoriya-borby-anglii-protiv-rossii.html O eksploatacji ekonomicznej Moskwy przez Angoli pisze bez ogródek (tak jak i o tym, że Kompania Moskiewska pomimo, że w bilansie wykazywała raczej straty, to funkcjonowała do 1917 roku). Pisze także o tym, że pierwszym szefem Kompanii Wschodnio-Indyjskiej był wcześniejszy przedstawiciel Kompanii Moskiewskiej w Moskwie. Jest jeszcze jakaś pozycja rosyjskiej autorki, która pisze o kontaktach Moskwy z Zachodem od XVI wieku. Sporo cytatów ze źródeł angielskich i rosyjskich.

  57. No widzisz, walą otwartym tekstem, a my możemy tylko po nich powtarzać i to z dużym opóźnieniem. Jak ktoś, tak jak ja, wyciągnie logiczne wnioski z faktów, to jest wariatem, nie zna się i psuje robotę szacownych profesorów. Minin dostał pieniądze od Anglików i to jest jasne, bo taka jest logika faktów. A jak ja piszę, że ataman Połubotok musiał oddać pieniądze Anglikom i to wkurzyło Piotra, który najpierw mu nie uwierzył, a potem, jak się zorientował, że jednak oddał to kazał go otruć. Sam przeżył go ledwie o miesiąc czy dwa, to wtedy przychodzi do mnie uczony pan z brodą i z uśmiechem mówi – proszę pana, nie ma na to papierów. Owszem są, ale tych panów nikt do tych papierów nigdy nie dopuści, bo oni zostali tu zatrudnieni do strzeżenia narracji opracowanych w szczegółach gdzie indziej. I tyle.

  58. Ciekawa koncepcja, szczególnie w świetle tego co dzieje się w świecie muzułmańskim i masowej „emigracji” stamtąd. Myślę, że ta „spontaniczna emigracja” rządzi się właśnie rynkowymi zasadami.

  59. Oczywiście, że rynkowymi, a jakimi ma się rządzić? Oni tu przyjeżdżają, bo im coś obiecano. Pieniądze, mieszkania, dziewczyny i oczekują, że skoro zapłacili pośrednikowi, wszystko to dostaną…

  60. Zgodnie z mądrością etapu, Targalski obecnie wychwala bohaterskie dokonania UPA i atakuje Polaków, czyli dalej wygaduje głupoty i to się raczej nie zmieni:

    https://www.magnapolonia.org/wolodymyr-wiatrowycz-zachwycony-wypowiedziami-targalskiego-nt-upa/

    Co do ewentualnych przeprosin, to Targalski został szefem Centrum Studiów nad Przestrzenią Postsowiecką przy Akademii Obrony Narodowej, więc jego ego i megalomania urosły jeszcze bardziej. On wszędzie widzi „ruskich agentów”, dlatego agenci angielscy, amerykańscy, eskimoscy czy ukraińscy dla niego nie istnieją.

    http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/19595?t=Na-AON-powstal-think-tank-dla-wojska

  61. Nie można takich wniosków wyciągać, bo katedra jednego z drugim profesorem ma zaplanowane dojście do nich za circa 50, 100  lat, a tu jakiś bloger niweczy im plany badawcze. Tak nie można, tak się nie godzi.

  62. no to możemy być spokojni – z takimi strategami jak Targalski czy vel Grajewski wojny nie będzie a jak będzie to ją wygramy!

  63. Ciekawe, że Ukraina nie ma żadnych poza entuzjastycznymi refleksji na temat własnej historii. My za to musimy je mieć, bo inaczej będzie źle. O Rosji było tu wielokrotnie i bardzo krytycznie. Tragalski nie rozumie czym jest Rosja i nie rozumie, że ona nie zrobi kroku jeśli nie dostanie wyraźnego pozwolenia na ten krok. To przygłup.

  64. Po lekturze dzisiejszego wpisu przyszła mi do głowy sprawa kozactwa. Czyżby Władysław IV i jego plany ze zwiększonym rejestrem Kozaków miały na celu ochronę ludności przed mechanizmem opisanym przez Pana Coryllusa i zmianę zasad tego handlu? Może miał nową doktrynę dla RON. A czy przechodzenie chana krymskiego z sojusznika Chmielnickiego do obozu jego wrogów, nie jest związane z potwierdzeniem jego przewodniej roli na rynku niewolników i kapitulacją idei Władysława IV?

    Do tego Krzywonos, Anglicy i Kompania Moskiewska. Przechlapane.

    Jeszcze o Ormianach. Są przedstawiani jako sojusznicy Rzeczypospolitej, bo byli, jako kupcy, posłami do szacha Perskiego, gdy chciano zawiązać sojusz polsko-perski przeciw Turcji. Tak mnie przynajmniej uczyli. A tymczasem mogli działać w dwie strony. I tak pewnie było.

  65. Gangi ormiańskie kiedyś sobie tu omówimy

  66. No i po kolejnym mini albumie…

  67. Ciągle jest pod wrażeniem dzisiejszego notki Gospodarza, ponieważ ona tłumaczy wiele rzeczy .., nie tylko cysterską fundację w XVII wieku na Białorusi w Wistyczach.

    Dla mnie przede wszystkim tłumaczy rolę kozaków na Kresach. To był wywiad i osłona militarna tego całego handlu niewolnikami na tych ziemiach (i pomyśleć, że do takich tradycji chce nawiązywać Ukraina. Nasz Janosik przy kozakach do kanonizacji się nadaje, ha!). Tłumaczy też wybór cywilizacyjny ruskiej szlachty .., że koroniarzami zostać chcieli. Jaką oni inną alternatywę mieli ?!! Tabory pełene pijanych kozackich pomagierów handlarzy niewolnikami? Moskwę pełną krwi bojarów? Tatarów krymskich, którzy te ziemie traktowali jako zasób, co dzisiaj zostało przedstawione. Wisielcze żarty! Rozumiem teraz tę okrutną zawziętość Wiśniowieckiego. On próbował zdławić we krwi to ciążące nad Ukrainą fatum.

    Teraz zestawić obraz Ukrainy, który wyłania się z tekstów Łozińskiego z obrazem Jasienicy z Rzeczpospolitej Obojga Narodów, gdzie kozacy to rdzenny lud i tylko polski pan co na ich szczęście nastawał, ha! Wrzodu na żołądku po takim zestawieniu nabawić się można.

  68. Właściwie mamy w tym dzisiejszym, genialnym tekście również wytłumaczenie dlaczego każda „miatież” czerni na Ukrainie oznaczała masowe rzezie Etrusków. Bo przecież nie chodziło o rozcieńczanie „horyłki” w gospodach ani jej sprzedawanie w borg. Zastanawiam się również dlaczego miejscowa szlachta i magnaci tak chronili Etrusków wysyłając ich razem z kobietami i dziećmi w głąb Rzeczpospolitej. Czyżby podejrzenie cichego wspólnictwa było uzasadnione? I w czym wspólnictwa?  No jak  inaczej rozumieć ten bojowy okrzyk czerni: „Rezaty Lachiw i Żydiw”?

  69. wyłącznie proszę pana, wyłącznie…

  70. W ogóle świadomość jak bardzo powiązane są losy nasze i narodu wybranego jest raczej niska.

  71. Poziom dedukcji miażdży 🙂 Dzięki i gratulacje.

  72. Polecam lekturę wcześniejszych komentarzy Coryllusa, który tłumaczy na czym w praktyce polegał rejestr. Rejestr zobowiązywał RON do dawania żołdu i do uczestniczenia w ewentualnych wojnach. Do niczego więcej! Z tego co mi wiadomo, to nie był pobór do koszarów za wikt, opierunek i pensję.  W praktyce oznaczało to dodatkowy dochód przy handlu niewolnikami. Dla mnie to dolewanie oliwy do ognia!

  73. nie myślę że islamu..no chyba iż uznamy „profesora” Hartmana za islamistę…link do Wyborczej..:)))

    http://wyborcza.pl/1,76842,16721990,Prof__Hartman_chce_dyskusji_o_zwiazkach_kazirodczych_.html?disableRedirects=true

  74. Czytam teraz 2 część Baśni i tam jest taka definicja kolejnych etapów wojny, którą Pan podał: deprawajcja, propaganda, wojna domowa i na końcu interwencja zewnętrzna zakończona podziałem łupów, ustanowieniem zarządców i rozdysponowaniem nowych zasobów. Po prostu niesamowite! Przecież to się dokładnie sprawdziło na Ukrainie ostatnio. Co do joty tak było i jest. Teraz mamy chyba ten ostatni etap już.

  75. Znaczy się kozacy rejestrowi byli zobowiązani uczestniczyć w wojnach, o ile by wybuchły.

  76. o tym ostatnim księciu siewierskim jakoweś  sprzeczne dane, ja mam , że tym ostatnim (tytularnym) był biskup  krakowski Feliks Paweł Turski herbu Rogala , zmarły w 1800 roku.

  77. Bo chrześcijaństwo (papiestwo) potępiło niewolnictwo i zakazało go.

    Inna sprawa czy ten zakaz był przestrzegany i w jakim stopniu.

    W Bizancjum natomiast byli akurat w tej kwestii znacznie mniej pryncypialni.

    Ze nie wspomnę o denominacjach reformacyjnych (protestanckich).

  78. @Jarek

    Jeśli tak często tutaj przynależność do narodu określamy m.in. własnością, to staramy się ją wypracować mimo związanych z tym trudów, bo potem łatwiej pisać i mówić o jej wartości na co dzień, mimo że wartość ta przybiera czasem postać tylko tęsknoty za makatką nad łóżkiem w tej twierdzy.

    Dziękuję p.Gabrielowi za odpowiedź, znaną mi przecież.

  79. Białorusinki w hotelach w Niemczech pracują za 2 euro więc sprawa obejmuje więcej niż tylko montownie w Polsce. Fakt, że krytyczna infrastruktura wojenna czyli Nord Stream już działa.

  80. Karaimi to ci bardziej „leniwy”.  Nie chciało im się uczyć Miszny, więc pozornie i przezornie ją krytykowali. Choć w praktyce garściami z jej zapisów korzystali, wmawiając otoczeniu, że to z Tory. I dlatego mogli być bardziej niebezpieczni.

  81. No właśnie! Owe zarazy które jakoś tak dziwnie rozprzestrzeniały się głównymi szlakami handlowymi samym handlarzom szkody nie czyniąc. Np. w tajemniczy sposób ominęła Polskę Kazimierza Wielkiego, który nie tylko przygarną aptekarzy ale dał im rozmaite gwarancje i przywileje…

    Kolejnym arcyciekawym wątkiem są np. wielkie pożary ośrodków miejskich omijających zgrabnie pewne kwartały https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_po%C5%BCar_Smyrny

  82. Pedofilia służy jako narzędzie.

  83. Grzegorz Braun w jednym ze swoich wykładów opowiedział,  że Polacy wkraczajacy do Moskwy w 1612  roku byli witani przez  Rosjan przychylnie.

    Jedną z pierwszych rzeczy było wtargniecie przez nich do kremlowskiego skarbca, który jak się okazało był pusty… prawie pusty. Jedyne co pozostało, to naturalnej wielkości figura Jezusa Chrystusa z litego złota. Wszystko inne, łącznie ze złotymi figurami apostołów, zostało wcześniej roztrwonione.

    W planie Bożym było zaniesienie przez Polaków Świętej wiary na wschód i to była właśnie ta okazja.  No ale załoga polska,  kiedy weszła do kremlowskiego skarbca, postanowiła podzielić się łupem. Porąbali figurę Jezusa  na kawałki i zabrali co tam któremu przypadło do domu.

    No i dziwić się naszym aktualnym problemom. Po prostu ponosimy konsekwencje za grzechy przodków. Odpokutowac trzeba.

  84. No super. Super-notka. Bardzo się tu teraz kształcę:)))

    PS. Sienkiewicz wyraźnie zaznaczył ograniczenia Trylogii: „Ku pokrzepieniu serc”. Opis uczestniczenia zorganizowanych „segmentów” społeczeństwa I RP w handlu żywym towarem w chrześcijańskim kraju, który Jezusa i Maryję miał na sztandarach – nie mieścił się w koncepcji „pokrzepiania serc”. Reszta ówczesnych historyków też chciała mieć etaty a etaty dawali w tamtych stronach Habsburgowie, którzy Polakom „się odwdzięczyli” niesamowicie i zamierzali „odwdzięczać się jeszcze bardziej’.

    Dopiero teraz, po doświadczeniu komunizmu i po rozpoznaniu „gorliwych współpracowników” jesteśmy dostatecznie silni, aby dźwignąć taką potworną wiedzę o „Dzikich Polach”.  I te sielankowe obrazki „kupców ormiańskich” i karaimskich oraz „wszelkich innych, co znali wartość niewolnika polskiego”, a którzy jakoby  mieli „jedwabiem handlować” jedynie – odejdą do lamusa.
    To jest dobra wiadomość, że jesteśmy dostatecznie silni, aby taką wiedzę przyswoić i wyciągnąć z niej wnioski.

  85. Brytyjczycy handlowali na całego katolickimi niewolnikami irlandzkimi w XIX w. Położenie niewolnika irlandzkiego na plantacjach było gorsze niż niewolnika przywiezionego z Afryki. Brytyjczycy trzymali niewolników irlandzkich również na Karaibach na plantacjach trzciny cukrowej czy czego tam. A teraz się chwalą „ruchami abolicjonistycznymi”.  No ale podobno Irlandczycy w USA zaczynają sobie to i owo „przypominać” zwłaszcza, że w USA jednak „kwity” nadal są.

  86. Spokojnie:). To mam obszernie wyjaśnione, ale proszę bardzo poczekać.

    A Turski….p.o. biskupa. Nie miał sakry. Nie był księciem tylko jakimś… Nasłanym zarządcą.

    To Wszystko w stosownym momencie…. proszę:).

    .

  87. Coryllus w „Baśni amerykańskiej” przy okazji opisu bodaj Brazylii przekonująco opisał jak cennym aktywem, składnikiem majątku był niewolnik/chłop pańszczyźniany. Czytam tą ruską „Wojnę imperiów” i tam jest silnie akcentowane, że ruscy delegaci jeżdżący niby to w celach handlowo-dyplomatycznych do chanów azjatyckich w XVIII wieku zajmowali się w pierwszym rzędzie wykupem poddanych rosyjskich z niewoli. Wykupywano w znakomitej większości prostych ludzi, czasem po wielu latach niewoli. Trudno uznać, że było to powodowane wyłącznie chrześcijańską miłością bliźniego… To były cenne aktywa.

  88. Tak u Łozińskiego ci pośrednicy zawsze muszą się kozakom opłacać, oni są ochroniarzami transakcji, bez nich nic się nie odbędzie.

  89. To jest mit, nie ma czegoś takiego jak złota figura naturalnej wielkości.

  90. To jeszcze nie wiedza. Ledwo jej zajawka. Kolejny puzzel, którego jeszcze dokładnie nie wiadomo, w którym miejscu układanki dopasować

  91. Dziękuję za wyjaśnienie. Kiedy to usłyszałam, to o rąbaniu  figury Jezusa, jęknęłam głośno jak jedna z kobiet słuchających na sali.

    ??? A czymu nie ma czegoś takiego jak złota figura naturalnej wielkości?

  92. No to teraz rozumiem czemu kozacy tak nienawidzili Jaremy – powiększył ilość dymów w swoich włościach z 8 000 do 38 000. Skutecznie zwalczał najazdy tatarskie.

  93. Ważyłaby ta figura 1,5 tony i kosztowała dziś 217 ml zł

  94. Bo byłoby za ciężkie. Największa sztaba złota na świecie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oto#/media/File:Toi_250kg_gold_bar.jpg

  95. https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/e6/83/a4/e683a402f0363e27dcd30ef9f33c2544.jpg

    Turecki aktor. Obecnie wyświetlany serial turecki Imperium miłości. Tacy  przystojniacy to chyba potomkowie tych złowionych onegdaj niewolników.

  96. „wracamy do podstawowego problemu: czy zasób mający doktrynę może zostać podmiotem? może, ale na fundamencie własności; i pointując: ani doktryny ani własności no to zasób po wieki wieków”

    Co umacnia „toruńska doktryna” Kaczyńskiego o prymacie państwa, którą tu omawialiśmy.

  97. Ważyłaby znacznie więcej niż półtorej tony

  98. Ten to bardziej do cara Mikolaja podobny

  99. On miał na imię (pierwsze) Jeremiasz.

    Jarema to było zdrobnienie.

  100. Jeden cm3 ludzkiego ciała waży ok 1,1 g a złota 19,5 g

    Więc figura człowieka o wadze 65 kg ważyłaby 1152 kg

  101. Ktoś kto ma 2 do 6 tysięcy semenów sam oferuje usługi ochroniarskie.

  102. Czy 1683 pod Wiedniem mozna jakos w tym umiejscowic?

  103. I to dopiero jest granda i skur******two… i taka nedza jakies dete przez Sakiewicza buraczane Rambo… ten caly Gadowski… slajajacy sie juz teraz po Trwam’ie… dzisiaj „zatroskany” merdialny chuligan smie pisac  o Polsce i o programie dla Polski… taka zlodziejska presstututka i budowniczy ” majdanu na Ukrainie… a w efekcie destrukcji w Polsce… taka zwykla TARGOWICA… dzisiaj pisze o Polsce!

    No i my jeszcze mamy to brac pod uwage… sluchac toto… ogladac, czytac albo jeszcze wdawac sie z takimi szmaciarzami w jakies dyskusje… absolutnie  nie biorac pod uwage  z kim toto przystaje… i od kogo toto bierze kase…

    … taka to teraz  Sakiewicza, Janke i reszty zaprzedanej chalastry merdialnej „mundrosc etapu”… a dali jazda,  WON z takimi merdiami!

  104. W jakimś dokumentalnym filmie rosyjskim wyświetlanym na ruskim kanale na okoliczność konfliktu ukraińsko-rosyjskiego o Krym zapodane zostały dane z archiwów rosyjskich dotyczących budżetów rocznych zatwierdzanych przez Katarzynę II. I okazuje się, że co roku państwo rosyjskie wydawało całkiem sporo milionów na „wykup rosyjskiego niewolnika” od Chanatu. Czyli w bilansie -pozycja „zobowiązania”.

    Więc na początek, skoro sami Kozacy „zapisali się na Moskali” i myśleli, że będzie jak w I RP tylko „jeszcze lepiej” – zostali skasowani fizycznie, więc na „dzikich polach” została już tylko armia rosyjska, pułkownik -marszałek-kochanek Potiomkin oraz Tatarzy. Skończyło się wyparciem Tatarów z Krymu i wybudowanie portu wojennego w Sewastopolu. A z pozycji bilansowej „Zobowiązania” zniknęła pozycja „wykup niewolnika”. Nie wiem, na ile dane z filmu skręconego z archiwów sowieckich mogą być wiarygodne, ale samo wygnanie Tatarów z Krymu zakończyło cały proceder. Natomiast obecnie Tatarzy krymscy są w świecie ludzi czułych i szlachetnych przedstawiani jako -ofiary, które winny „wrócić na swoje”.

    No a Rzeczpospolita pozbyła się pozycji bilansowej „zobowiązania” – wraz z całym bilansem i  niepodległością. Bo u nas nastała w kręgach elit arystokratycznych moda   na postęp, – prosto z Paryża i Londynu:  loże, rozpusta i hazard oraz okradanie i wyśmiewanie  Kościoła Rzymsko Katolickiego. A teraz znowu pojawiła się „moda na :postęp z Paryża i Londynu, loże, rozpustę i wyśmiewanie Kościoła Rzymsko Katolickiego oraz okradanie- obywateli głównie.  Wszystko już było.

  105. W wielkim skrocie. Zimna wojna (doktryna) wymagala produkcji broni. Nie mozna tego bylo produkowac w Chinach. Robila to klasa srednia  (byli GI) i imigranci (Niemcy). Amercan Dream. Potem wojna sie ocieplila i klase srednia przeklasyfikowano na zasob (resource), a produkcje przesunieto do Chin. Zmieniono tez kierunek imigracji z Europy na Meksyk. Ma to wplyw rowniez na obszar Mitteleuropa, ale to juz jest dobrze tu opisywane.

  106. I na „oblakanej”  u Sakiewicza… to samo!

    Chryste Panie,

    Polska-i-Niemcy-musza-byc-blisko-by-zachowac-jednosc-lunii !!!

    Tam dobry psychiatra jest potrzebny, do tej Dawidkowej fladry!  Co za kretyni !!!

  107. Figury robi się puste w środku, więc ważą zdecydowanie mniej, bo to tylko złota skorupa, a nie lity metal. Popularna metoda odlewnicza to metoda traconego wosku.

  108.  

    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=92981

    w książce Zarys dziejów Polski (Jerzy Topolski ) jest następujący tekst : ” Na samej Rusi Czerwonej – tzn. w zachodniej części Ukrainy – Polska w I poł. XVII w. utraciła ok. 300tyś. ludzi.”

  109. „- Kochanie czy płazy mają rozum?

    – Nie, żabciu.”

  110. We Francji tez jest coraz lepiej…

    … dzisiaj w merdiach ogloszno, ze „odwracaja sie plecami” do afery Fillona… bo pojawila sie nowa afera Sarko… za nielegalne faktury za kampanie 2012  przekroczona o ponad 22.000.000€… w cieniu jeszcze kasa na kampanie od Kadaffiego.

    Tej kryminalistce to potrzebny jest TK, a nie poparcie, a jesli juz to dobry KOP  W  ZAD!

  111. Dobra,  przyznam się,  że z „litego” to ja dodałam. Przesadziłam jak to wnuczka ogrodnika.

  112. Te swietosci to juz sie same obalily… ale przy okazji beda lecialy na zbity pysk nie tylko nasze swietosci… domino poszlo w ruch!

  113. Jarema bardzo krótko żył. Pułkownik Lisowski też tak jakoś nagle i dziwnie zszedł był.

  114. Fantastyczna glossa do fantastycznej notki Coryllusa.

    Nie mam słów…

  115. stąd też alchemia jako wiedza oraz jej stosowanie; na drugim biegunie wiedza u tzw. ‚czarownic’/babek/etc

  116. Autor trzyma wysoki poziom to za mało powiedziane – jesteśmy już na orbicie.To wszystko,o czym pisze i ta wartość dodana w postaci komentarzy to coś niesamowitego.I mam taką myśl ,że na prawdę otwierają się łatwo ludzie nie mający o swojej wiedzy i wykształceniu wysokiego mniemania.Tak jest zawsze : od Dobrej Nowiny Jezusa aż do baśni/bloga Coryllusa.To są niesamowicie trudne puzzle.Mamy stos kawałków a nie mamy pudełka z obrazkiem,ale układanie idzie coraz lepiej.

  117. godzinę temu wysiadłem z windy w biurowcu korporacyjnym i co: na korytarzu wózek, i gość obsługujący kolejkę tzw. planktonu korporacyjnego tj. do ręki kanapka, kubek z kawą i 10 min. przerwy [na korytarzu] i chyba wszystkim jest dobrze; tak, produkowałem oprogramowanie do obliczeń inżynierskich [też medyczne i inne] i wbijałem się w rynek,- z sukcesami, i jest faktem, że nakłonienie obcych ludzi/firm do kupna i do oceny wartości rynkowej jest ciężką harówą, ale jak jest potrzeba to jest towar i jest rynek; kiedyś też handlowałem hurtowo kwiatami [i przekonać na tym rynku do wydawania pieniędzy to jest sztuka], ciut się uśmiechnąłem na wspomnienie co już w życiu robiłem, szczególnie, że tez godzinę temu adwokaci uświadomili mi, że ‚zgubiłem’ w 1995r. kawałek gruntu na Kazimierzu w Krakowie, chcą tego szukać; a w tle jest handełe bo ….., to o owych pośrednikach

  118. Od strony Twojej notki ostatniej patrząc, to się doskonale uzupełnia.

    Cały XIX wiek w Rosji jest następstwem tej sytuacji. Między innymi.

     

    .

  119. Caryca Katarzyna II jednak nie miała swojego państwa w geopolitycznym imadle. Imadło to ona miała za przeproszeniem tutaj blogujących w alkowie.

  120. to okazywanie mechanizmów/algorytmów ma aspekt pragmatyczny, po prostu patrząc na to nas otacza dużo łatwiej jest formułować wnioski, mimo, że miłe w treści to one nie są; te enuncjacje wykraczają poza zwyczajowe: źródła, przyczyny, skutek lub założenia, teza, dowód;;- wieloobszarowość materiału faktograficznego inaczej buduje scenografie do tych historii, ktore znamy tak jak nam je wbito do głów

  121. chyba trafiłeś: https://pl.wikipedia.org/wiki/Michał_Sędziwój

  122. Paryżanko kochana:). To są fałszywi świeci.

    Był kiedyś na salonie taki tekst Mistrza Pługa. Pokazujący współczesnych fałszywych świętych. Nie ma tekstu, bo autor zabrał archiwum.

    Ale myślę że kilka osób pamięta opisany tam mechanizmy kreacji takich ludzi.

    Niesamowite to było.

    .

    A ja dzięki wychowaniu nie mam nabożeństwa do fałszu.

    Od zawsze wszystko obwąchiwałam nieufnie.

    O pokolenie starsza od naszego Gospodarza nie za bardzo miałam wcześniej ,, wspólników,, do tego zajęcia:))

    Coryllus mi kilka lat temu z nieba spadł:)).

    .

  123. O śmierci Jaremy było kiedyś na salonie chyba. Jakieś dziwne sprawy. Teraz nie mogę przypomnieć…

    .

  124. To jest serial kostiumowy. Kiedyś przypadkiem włączyłam TVP2 ok 15. Widzę Rosję przedrewolucyjna, elegancja,  piękno,  … i miłość oczywiście. Słowiańskie, bardzo szlachetne rysy aktorów… tylko dlaczego oni mówią po turecku?

    Jeszcze więcej zdjęć tego przystojniaczka. Ale piękne kobiety też tam są. Polskie filmy to teraz chlew i rzeźnia… i jeszcze coś, ale nie będę się wyrażać.

    https://www.google.pl/search?q=Kıvanç Tatlıtuğ&client=ms-opera-mobile&channel=new&espvd=1&gws_rd=cr&ei=mNuZWJypOInb6QTiw7WABA&ved=0ahUKEwi8rLStm_7RAhWlK5oKHanICcQQ7HIICCgA&tbm=isch&tbo=u&source=univ

  125. 100/100 !

    I rozne Ssssakiewicze… zybertowicze,  nowaki i inne  targalskie towarzysze nie nadazaja !

  126. Ten Gospodarz to ostatnio jakiś -natchniony, czy co:)))  Najważniejsze, że nie jojczy o „naszej krzywdzie”, tylko wreszcie wypełnia, w miarę swoich możliwości – białe plamy historii Rzeczpospolitej i „białego człowieka”, dzięki czemu mamy szansę się zaszczepić na kolejne dostawy propagandy, kłamstwa i wulgarnego szczucia. Nie zrobiono z wiadomych powodów dekomunizacji w 1989 r. – to nie ma nauk humanistycznych tylko taniocha propagandowa na poziomie 6 klasy dawnej szkoły podstawowej i chamskie ataki na Polskę czyli „spis treści tego, co Polacy są winni lepszym i szlachetniejszym mniejszościom, co to nas zaszczyciły swoją obecnością tutaj”.  I padają kwoty do zapłaty. Zaś za „elity intelektualne i naukowe” mają robić różne chłoptasie wyprodukowane w trybie przyspieszonym na kursach dla ludów niższych w bocznych skrzydłach różnych Oxfordów, London School of Economics i Sorbonach dla ubogich. Główna specjalizacja: donoszenie na tutejszych i szczucie do rozlewu krwi oraz rabunku.

    Bogu dziękować każdego dnia za Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego – Interrexa!!!

  127. A  kto tam z nich  Ssssakiewiczowych nie jest przyglupem i platnym wichrzycielem?

  128. Prof. Jerzy Robert Nowak ostatnio mówił, że św. Wojciech został wyrzucony z Pragi gdyż sprzeciwiał się sprzedawaniu chrześcijańskich niewolników przez żydowskich pośredników…

    Moi dziadkowie i tata zostali w 1951 roku wywiezieni z okolic Wilna do Żydowskiej Autonomicznej Republiki Birobidżan w Chabarowskim Kraju……brakło tam taniej siły roboczej….

  129. Tato wrócił w 58′ ?

    .

  130. Nie mam do niej serca głównie z powodu mężobójstwa ale też z powodu dziwnej historii z jakimś zamkniętym w kazamatach prawdziwym pretendentem do tronu Rosji. Żył sobie żył za za czasów Katarzynki – wziął i umarł. To była twardo i na suchym chlebie wychowana Prusaczka, dla której nawet zmiana wiary była tylko „zabiegiem technicznym” w celach koronacyjnych. Co się działo na dworze rosyjskim, tego się już zapewne nie dowiemy, wystarczy, że media zachwycają się zachwytami Katarzynki nad „francuskimi oświeceniowcami”, którym wypłacała niezłe apanaże.  Umierała podobnie jak Henryk VIII czyli – ofiara własnej rozpusty i żądzy władzy: bez godności.

  131. 🙂 Wiesz, można mieć jakąś tam wiedzę i o tejże nie mieć wysokiego mniemania. Co jest równe ze stałym zaciekawieniem i prostowaniem ścieżek tej swojej wiedzy dotychczasowej. Nawet w zasadzie kaca się nie ma po tym prostowaniu, a wyłącznie zachwyt z powodu nagłego, logicznego układania się puzli. Czego od dawna doznaję i nawet kiedyś, klika dobrych lat temu – gdy Gabriel miał w zasadzie niemal wyłącznie wrogów publicznych /w necie/ – napisałam notkę  „Za co kochamy Coryllusa”. Wcale wtedy łatwo nie było, nawet pośród najbliższego otoczenia. Zarzucano Coryllusowi wszystko, już nie mówiąc o braku fachowości – nie był patentowanym historykiem. Z tego: „wszystko” najgłówniejszym zarzutem było… że jest antypolskim wilkiem w owczej skórze. Gdy jego krytycy ówcześni ogarnęli się w końcu, znalazłszy rzeczywisty sens poszukiwań Coryllusa i sens jego publikacji, to zweryfikowali swoje zdanie i dzisiaj Autor ma spore grono osób życzliwych, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

    Mam tu taką małą , z boczku, satysfakcję 🙂 Naturalnie czasami też się wściekałam, ale, z czasem, wychodziło na jego, qrczę…

  132. Tak, młodzi są kształceni tak aby byli przeciw naszym interesom. Myśląc w dodatku, że właśnie o nie zabiegają.Oglądam sobie programy zajęć humanistycznych. Czego ich uczą. Czego wymagają i w jakie prace już na studiach angażują.

    .

  133. O Sędziwoju to przecież Gabriel pisał. Ale w nieco innym kontekście – metalurgicznym bodaj.

  134. Oooo, to ważne. Może ktoś to odszuka?

  135. trafienie poprzez wskazanie m.in. roli dystrybucji nauki, i idzie o to, że nasza wiedza o faktach nie zawsze zakreśla krąg poszerzonej kognicji, ja mam wykształcenie także chemiczne i ciągle czegoś się uczę, czyli trafiłeś w obszary wiedzy, które posiadamy ale ktore wymagają uzupełnienia o np. znaczenie/interpretacje/…; musisz wybaczyć ale traktujemy Cie także jak nauczyciela i to nic wstydliwego dla nas, ok?

  136. Wężykiem wszystko!

    Jeszcze ci powiem, że od wielu dni lecę z poranną kawą i papieroskiem do lapotopa, by sprawdzić, czy w końcu Gabriel zabrał rodzinę na wycieczkę i odpuścił sobie kolejną, codzienną notkę /a człowiek będzie miał czas na posprzątanie chałupy i inne takie/. A tu… babach! Następny zawrót głowy! Tak, jakiś natchnięty, musi…

    Co do ostatniego zdania: głębokim pragnieniem jest, by nasz KK tak to właśnie podnosił. Wielkim, wielkim pragnieniem.

  137. nie znam zbyt dużej ilości tekstów coryllusa, ale na usprawiedliwienie – jestem tutaj od niedawna i staram się nadrabiać wiedzę

  138. Przepraszam, Panthero, „Ci”, naturalnie, a nie „ci”.

  139. No i nie zapominajmy o tinktankach,sraczykach na poddaszu oskfordów,kembridżów.Tam im nogi wyrastają,że tak powiem za klasykiem.

  140. Tekst jak niedźwiedź. Ukłony.

  141. No popatrz! Bo Ty historyk.

    Oczywiście masz Gospodarz może wkurzać….Ale jako nie historyk akurat zawsze się ogromne cieszyłam z kolejnych odkryć:)) Może na co innego się złoszczę bo jestem choleryk, ale akurat te odkrycia Gabriela zawsze mnie w końcu jakoś…… Uspokajają??? Jakoś tak.

    Wiesz, że ktoś to jednak ogarnia i to z pasją…

    .

  142. Ja już nie wchodzę na salon. A jak szukać komentarzy. Nawet nie wiem kto i kiedy.

    Zostało mi uczucie dziwności tamtej śmierci….. Może coś z pogrzebem? Takie skojarzenia.

    .

  143. Spoko. My tu też stale tę wiedzę nadrabiamy. Co jest fascynujące!

    Polecam przeto czytanie wcześniejszych tekstów Autora. Na którego zwróciłam szczególną uwagę wiele lat temu, gdy – jako bodaj jedyny, napisał ludzkim językiem o ziemianach. Nie wspomnieniowo i nie komunistyczie – humanistycznie. A normalnie, po prostu.

  144. Dlatego tu rzuciłam prośbę do innych wedle śmierci Jaremy.

  145. Historyk wyznający, ale nie praktykujący. Ergo – nie uwiązany akademicko. Co wszystko ułatwia 🙂 Jak jest beznadziejnie, to zawsze można zalec na otomanie z lapotopem, lubo to siąść przy sztalugach.

  146. Tak, jakiś natchnięty, musi…

    Phi… a o czym tu mówić.  Po prostu Godzilla. Z laserami.

  147. Tak.

    Mnie ułatwia matematyka z fizyką. Żelazna dyscyplina. Dowód twierdzenia musi się zgadzać że fizykalnym rozumieniem problemu. I takie tam.

    Jak mi się wreszcie udało z sensem poukładać zadanie, czułam ulgę i radość. Choć czasem na pierwszy rzut oka co innego bym typowała.

    I to mam do dziś.

    Dlatego jak sądzę rozgryzienie tu czegoś przynosi ulgę.

    .

  148. Ormianie, masowa produkcja tanich dywanów i nagła zaraza:

    Rozwój społeczności ormiańskiej zapewniały wspomniane prawa i przywileje. Duże znaczenie miał tu także przywilej królewski, nadający Muratowi Jakubowiczowi prawo wyłączne na wyrób i sprzedaż safianów i dywanów „tureckich” w Polsce na okres 20 lat.

    Tak szeroki monopol na produkcję i handel poszukiwanych wówczas na rynku wyrobów pozwala przypuszczać, iż planowano tu uruchomienie pierwszego w Koronie zakładu masowej produkcji, nie tylko na potrzeby lokalne, ale też eksportowe.

    Podjęta w Zamościu próba rozwoju i centralizacji tego typu rzemiosła była już jednak spóźniona. Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna i kryzys spowodowany dewaluacją pieniądza w 1591 r., a także zaraza, która   nawiedziła   Zamość   w   roku   następnym   przyczyniły   się   do   odejścia   z   miasta rzemieślników.
    Nie bez znaczenia była także zmieniająca się moda, co skutkowało tym, że
    wyroby safianowe nie znajdowały już tak wielu nabywców. O zamojskich safianach wiemy jedynie tyle, iż nie ustępowały jakością tureckim, a były od nich zdecydowanie tańsze.

    http://muzeum-zamojskie.pl/wp-content/uploads/2009/10/Ormianie.pdf

  149. Władysława IV prawdopodobnie otruto celowo aby pogłębić zamęt w państwie w momencie wyjścia wojska Chmielnickiego z koszar. O tych podejrzeniach o otruciu pisze lekarz król w swoich pamiętnikach Maciej Vorbek Lettow. Po śmierci króla ktoś z dworu nawet zastraszał go aby nie mówił o swoich podejrzeniach bo sam zostanie obwiniony. A co do reszty to się oczywiście z wielebnym Ojcem zgadzam. Z Tatarami nie dlatego mieliśmy problem,że militarnie RON by im nie dała radę tylko dlatego że Turcja i ichni kontrahenci używali ich jako dżwigni w handlu. Pozostaję z szacunkiem.

  150. Oj coby się nam ino nie rozpękł…

  151. Oj, jakby się zaś zaś tak miał rozpęc od belecego, to by nom się nie przydoł:))

    .

  152. … Z Tatarami nie dlatego mieliśmy problem,że militarnie RON by im nie dała radę tylko dlatego że Turcja i ichni kontrahenci używali ich jako dźwigni w handlu…

    Dokładnie zgadzam się w 100%. Kiedy Katarzyna II przystępowała do rozwiązywania problemu z porywaniem chłopów w jasyr hegemonia szwedzka na północy była złamana, Prusacy jeszcze nie ochłonęli po „po cudzie domu Hohenzollernów”, nasza RON była w stanie bezwładu, imperium osmańskie po klęsce pod Wiedniem tylko się broniło, do inwazji już nie było zdolne. Więc Katarzyna zdecydowała się na ostatecznie rozwiązanie. Kozaków wybiła a Tatarów pognała. Najważniejsze jest to, że zajmując się Dzikimi Polami nie musiała myśleć, że gdzieś się jej otworzy drugi front.

  153. Ale jakiej Polski i konkretnie to czyjej?

  154. Chciałem Panu tę książkę zareklamować tutaj,ale Pan zrobił to najlepiej…wydrukuję artykuł i wkleję do książki,by przyszły czytelnik miał kierunkowskaz.

  155. Kadry wydziałow humanistycznych…polonistyka,historia-100%,za tym idzie -kto pisze doktoraty,a kamu nie lzia.

  156. To co od jakiegoś czasu nam tu wkleja to nie jest byle co:) Razem z częścią załogi to nie jest thin tank ale robi się duży. Akademia tego nie pokona, bo po pierwsze sporo osób to czyta, nawet jeśli nie komentuje, po drugie nie mogą obciąć grantów a po trzecie dostają apopleksji, niech im ziemia lekką będzie.

  157. Idę sobie tropem tego nieprawdopodobnego Władysława Łozińskiego:

    „Władysław Łoziński z Łoziny h. Lubiczps. „Wojtek ze Smolnicy”, „Władysław Lubicz” (ur. 29 maja 1843 w Oparach, zm.20 maja 1913 we Lwowie) – polski powieściopisarz i historyk, badacz przeszłości kultury polskiej, sekretarz Ossolineum, kolekcjoner dzieł sztuki.

    Studiował na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Lwowskiego. Był redaktorem wielu lwowskich i galicyjskich gazet i czasopism literackich (Dziennik LiterackiPrzegląd PowszechnyGwiazdka Cieszyńska), przede wszystkim jednak Gazety Lwowskiej(po Adolfie Rudyńskim redaktor naczelny w latach 18731883), którą zreformował i rozbudował. Był pierwszym sekretarzem naukowym Fundacji im. Ossolińskich, wiceprezesem Towarzystwa Historycznego, prezesem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, członkiem Akademii Umiejętności (od 1891) i Towarzystwa Ludoznawczego we Lwowie. Był posłem do Rady Państwa, następnie członkiem Izby Panów Rady. Pełnił mandat posła V kadencji Sejmu Krajowego Galicji, wybrany z IV kurii okręgu Turka-Borynia.
    Został wyróżniony tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Lwowskiego. W 1906 roku otrzymał otrzymał honorowe obywatelstwo miasta Lwowa oraz Medal miasta Lwowa[1]. W 1885 otrzymał honorowe obywatelstwo miasta Turka.” – za wiki
     

    dochodzę tu:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lwowska_Galeria_Sztuki

    i dostaję normalnie ataku serca.

  158. „… a po trzecie dostają apopleksji,”

    No! :)))

  159. A ja kupiłem w „Foto- Magu” kolejną partię „Łowców Księży”. Rozdaję, bo ta książka chyba najlepiej otwiera oczy na protestancką tolerancję i angielski koloryt duszy. Znajomym rozdaję, tym co do których są jakieś szanse.

  160. To nigdy nie było byleco. Noooo zarozumiały zarozumiale powiem że już na NB widziałam taką iskrę szczególną.

    W czymś całe życie siedziałam. Ale to było dla siebie samej. Bo nie było zainteresowania.

    A tu idzie tak daleko do przodu w stosunku do moich wyobrażeń! Mam nadzieję, że to już jest nie do zatrzymania.

    Dla mnie to ważne. Mam właściwie zakaz siedzenia przy komputerze. Ale nie mogę temu tu nie towarzyszyć.

    Po prostu całą resztę już bardzo wybiórczo traktuję.

    I tak się tu dowiem co potrzeba …

    .

  161. Ty to jednak drapieżna jesteś! Wiadomo. Koty są zaraźliwe:))

    .

  162. Szkoda że nie tu prywatnych wiadomości

  163. Tez to zrozumialam dopiero dzisiaj… i dlaczego on tak chcial te Ukraine we krwi utopic…

  164. Aby te albumy kupić to trzeba cały czas w monitor ślepić…proszę ogłosić o ,której godzinie Pan wrzuca i szanse sie wyrównują.

  165. Jest, przez Gabriela:)

    .

  166. Ale dostają tej apopleksji. Naprawdę 🙂 Sprawa tak wygląda, że jak się nie ma ściśniętego umysłu akademizmem, to świat otwiera się po nieznane /zapomniane, zamilczane/ horyzonty. I nie obowiązuje cię żadna „obowiązująca narracja”. Hulaj dusza, normalnie! Naturalnie wokół zgorszenie, pisk i ta apopleksya.

  167. Priv by się tu przydał, fakt.

  168. To znaczy,że wywoływano depopulację danego obszaru celowo…kojarzy mi się to ze współczesnymi szczepionkami

  169. Gdybym ja to wiedział, o której. O której będę miał czas. Najpierw piszę tekst, ale tylko zaczynam, bo zaraz muszę wieźć syna do szkoły. Potem wracam i żona jedzie do pracy. Potem wiozę do szkoły córkę, za jakieś półtorej godziny. No a wcześniej kończę tekst i wrzucam go na stronę. Trochę poczytam, bo muszę cały czas pamiętać, że mam skończyć książkę, ale nie za dużo, bo rozdzwaniają się telefony. W międzyczasie wrzucam te albumy, ale muszę cały czas pilnować ile się sprzedało. Trochę piszę tej książki, ale niewiele, bo muszę odebrać syna ze szkoły. Przyjeżdżamy i ja coś tam po komentuję trochę, bo zaraz jedziemy na angielski, jak wracamy, to żona z córką już są i musimy szybko coś zjeść, a potem wiozę córkę na basen. Kiedy wracamy jest już 19 i wtedy mogę kawałek książki napisać. Przepraszam, że to opisuję, ale irytują mnie takie uwagi, bo mam tu naprawdę niezły galimatias w tym roku i bardzo bym chciał skończyć swoją książkę, a firma jednak też wymaga jakiejś obsługi. Jak pan zerknie rano koło 11 to coś powinno już być na stronie

  170. Rowniez nie jestem. Zapalaja mi sie „Smutne tropiki”, w ktorych oprocz steku klamstw mamy piekny opis Lévy-Straussa jak sie rozprzestrzenialo pandemie wsrod tubylcow, no i Luc Montagnier, ktory, po otrzymaniu zbiorowego Nobla nad pracami nad AIDS, chlapnal dosc niefrasobliwie, ze aby uniknac tej straszliwej choroby wystarczy myc czesciej rece i jesc duzo czosnku.

  171. Tak jakby miał za mało roboty…

  172. W sumie … Czy w dzisiejszej notce gospodarza jest jakaś rewolucyjna wiadomość ? Oczywiście dostało się Sienkiewiczowi za uproszczenia, odkrył nam Łozińskiego. Ale czy handel ludźmi dziś nie istnieje ? Czy niewolnictwo nie istniało jeszcze w XIX wieku oficjalnie ? Czy i dziś nie handluje się w Europie ludźmi i nie myślę tu o burdelach tylko o przymusowych „obozach” pracy we Włoszech czy Hiszpanii, w których „pracowali” także Polacy. Dziś porywa się ludzi dla narządów i za późno jest kogoś wykupować  z rąk szaleńców.

    Ważne jest to, że Gospodarz uzmysłowił nam jak ważną gałęzią handlu i działań aparatu państwowego ( a w zasadzie zaniechania działań) mogą odgrywać w życiu gospodarczym kraju. Z komentarzy dowiedzieliśmy się jeszcze o wpisaniu wykupu jako zobowiązań w budżecie Rosji i, że była to na tyle duża pozycja, że opłacało się stoczyć o to wojnę. Zwycięską. Jaki z tego wniosek : otóż w Polsce funkcjonował zwyczaj prywatnego wykupowania się bogatszych właścicieli z rąk barbarzyńców i, wręcz handlu poddanymi, na czym do czasu, a może ciągle ich właściciele zarabiali ( taką sugestię wyczułem. W Rosji, jak zrozumiałem problem wykupu przejęło na siebie państwo i problem rozwiązało w sposób jak na państwo przystało – pognało kupców, handlarzy i pośredników, gdzie pieprz rośnie.

    Czy taka optyka nie mówi nam wiele o roli państwa ?

  173. Przecież może dać mojego maila:).

    .

  174. Wiem. Ale ja to lubię:)))) znaczy tę swobodę.

    .

  175. ...to handlarzy różnego autoramentu chcieli, aby powstała Rzplita.

    To był też koniec  projektu Królestwo Polskie…

    …i dlatego też nigdy nie chciano płacić na wojsko. Jak się popatrzy na kwoty jakie

    potrzebne były wojsku i te, którymi dysponowali niektórzy handlarze i magnaci, to

    można się wnerwić….

    Jedno miasto Lwów był wart jakieś 5 milinów złotych. Nigdy w skali roku nie

    uzyskano takiej kwoty dla wojska. Szwedzi z jednego Gdańska mieli w roku

    około 2 milionów zł. itd…..

  176. Tak, ma wziąć sobie na grzbiet obsługę naszych prywatnych spraw, bo za mało ma do roboty. Ja do Gabriela nie dzwonię nawet, taki zdyscyplinowany jestem:) Najlepiej wybrać się z Nim w podróż, nawet niedługą, ale samemu prowadzić i słuchać jak gada, nieco inaczej niż na blogu:)

  177. Tak, masowe wywózki trwały od 1948 do 1952, jak to tata określa „z co drugiej chaty”. Wywózki klasyczne: godzina na spakowanie, bydlęce wagony, praca początkowo za darmo. Spisujemy wspomnienia taty bo nikt z IPN się tym nie interesuje pomimo kilkukrotnych kontaktów, także osobistych rozmów taty. Dlaczego? Żydowska autonomiczna republika, nadzorca pociągu żyd…..

  178. :)))) Przepraszam że się śmieję. Komentarz bardzo dobry.

    Te smutne tropiki…..Ja tu przed laty od tego zaczynałam.

    Kilku panów w salonu tu zaglądało i gadali o sposobach otwierania butelki…Znacxy …O korku.

    Chyba valser ??? próbował ciągnąć traktorem?

    A ja tłukłam korkociąg tomem smutnych tropików. Korek puścił i tropiki się zalały:)))

    Tak było. I dlatego są smutne….

    To jakieś najdawniejsze notki. Pierwszy rok.

    .

  179. Przecież ja to bardzo dobrze rozumiem…tę Pana marszrutę

  180. I tu jest wlasnie UNIWERSYTET… wpisy + komentarze =  MISTRZOSTWO  SWIATA !

  181. Pamiętam z dzieciństwa, gdy właśnie Trylogia była jedną z ważniejszych książek, że u mnie w domu – wcale nie kresowym, a wielkopolskim – książę Jarema Wiśniowiecki był uważany za nadzwyczajna personę. Nie mając dwu jedynek górnych, za Chiny nie potrafiłam tego zrozumieć, no bo on tak palował i palował tych kozaków. Bachory…… 😉

  182. Tak, ci „bochaterowie” a przynajmniej ich wiekszosc to zwyczajnie na smietnik sie nadaja… ja praktycznie historii ucze sie tu… od poczatku… to co mi wbito do glowy         w szkole, to juz sobie – dziekowac Bogu i Gospodarzowi – systematycznie wybijam… i tez sie ciesze baaardzo, ze pare lat temu… Go odkrylam.

    Ja jestem pokolenie Gospodarza… i w szkole uczono mnie wylacznie „komunistycznej wersji historii”… prawdziwy „ped do historii” pojawil sie u mnie gdzies kolo 2000 roku… pare lat sluchania RM… no a teraz to – tylko i wylacznie – Gospodarz.

  183. Metoda traconego wosku jest (była) używana akurat do odlewów litych. Stąd jej słaba popularność.

  184. Coryllus opisał dokładnie w ktryórymś tomie basni…ten w twardych okładkach nie mam bo jest w czytani poza domem

  185. (Juz nigdy nie bede pisac z lotniska i ze znikajacego wifi. Glupio to teraz wyglada)

  186. Tak jakoś zaczęły się powroty.

    Jakieś ,,okienko,, czasowe.

    .

  187. No to ja mam…U ludzi…..

    .

  188. ;)) Chyba jest nas tu niemalo, co podobnie startowalismy. Najpierw zulismy jakas dostepna makulature, biorac ja za czyste zloto, a potem jakos poszlo. Byc moze dzieki tym pierwszym, rozpaczliwym proporcjonalnie do dostepnosci, lekturom, wyrobilismy sobie wystarczajaco dyscypliny, aby trafic w koncu w progi Gospodarza.

    A co do zasobow ludzkich – ciekawe, jakby wypadlo, pod wzgledem kregoslupa, takie pozaczasowe porownanie, jesli postawiloby sie jednego przy drugim skosnookiego karbowego i managera RH w przepoconej koszuli pod marynarka Gucci.

  189. To przez ile lat trwał ten handel niewolnikami z pośrednictwem ludzi narodowości kupieckiej,  jak to możemy przeliczyć ten ubytek 20 tys. ludzi rocznie?

    20 tys.  x ……. lat  = ………… utrata ludności RON

  190. Nieźle… całkiem dobrze potrafisz wstrzelić się w chwilę.  Jestem po nocnej zmianie i na nockę idę dziś… wczoraj na firmę zawinął busik z Ukraińcami do roboty.  Miejscowych brak uciekają do Czech na montownię… Znajomy ostatnio powiedział mi że na Orlenach w okolicy ludzi brakuje i że Ukraińcy już jadą. Mieszkam w pow. Wodzisławskim. Żywa historia.

  191. warto spojrzeć na pojęcie bycia niewolnikiem; obecnie status niewolnika kreują wierzytelności wobec dłużników i odbywa się swoista wojna/krucjata o zdobycie jak największej ilości niewolników [nowego typu – używając znanej nomenklatury]; patrząc dookoła po Polsce to jednak zasób nie podmiot; a jak dziś byśmy tych Tatarów identyfikowali? czy ci wszyscy jako ofiary amber gold/skoków/bsów/banków/urzędasow/… czyż nie wyglądają jak pojmani i prowadzeni w ‚niewolnictwo’?

  192. Tak… tez mi sie marzy, zeby Pan Gabriel troszke zwolnil… ale z drugiej strony… kazdy tekst to natchnienie i zawrot glowy… i tak wazny, odkrywczy i rewolucyjny, ze…  trzeba to sprzatanie troche odlozyc…

    …. no i az sie marzy… i prosi… zeby nasz KK zaczal to podnosic !!!

  193. … i „chwarwardah”.

  194. 1951 aresztowanie, zarzuty: NSZ, AK; wyrok; 15 lat i konfiskata; 1956 amnestia i wyjście [bez zsyłek, malopolska, Kraków], ubytek na zdrowiu: brak węchu z powodu bicia podczas przesluchań;- dlatego jesteśmy pokoleniem 1957; a oprawcy w mundurach z zacięciem do bicia to dość specyficzna nacja

  195. Gdy otwierano w Warszawie Muzeum Żydów, to ichnia narracja była taka: przebicie za jednego niewolnika słowiańskiego dla kupców żydowskich wynosiło 1035%. O ile przeżył i wędrówkę na zachód i kastrację, to w Kordobie był wart właśnie 1035% ceny na ziemiach słowiańskich, w przyszłej Polsce znaczy. To byli ci Ibrahimowie ibn Jakubowie. Akurat „na kierunku zachodnim”.

    https://gloria.tv/article/G4nvTbiTCWLK1tV3Pmf47icwM

  196. A jakiego wyznania był ten szlachcic co chłopów w pole wygnał zamiast w Las

  197. :).

    Dobranoc wszystkim.

    :).

  198. „Epidemie były wywoływane celowo, a wiedza o bakteriach i sposobach ich likwidacji była po prostu wiedzą tajemną. Jawna była tylko propaganda lansująca na przykład nie mycie się.”  Ma pan na to jakiś dowód, czy tylko tak sobie gada by było barwnie?

  199. Ja z kolei Jareme kojarze wylacznie z jego filmowym odtworca Sewerynem… wg mnie to odegral Jareme bardzo przekonywujaco… czulo sie, ze to silny facet, zdecydowany,  bezkompromisowy… i pamietam scene z filmu jak on po otrzymaniu jakis niedobrych wici, zacisnal dlon mocno, z calej sily az mu sie zyly na twarzy pojawily… i powiedzial, ze on te wlasnie Ukraine utopi we krwi…

    … to mi jakos naprawde do niego nie pasowalo… rzeczywiscie to wbijanie na pal tez  robilo mocne wrazenie… no i dzisiaj „przyszlo”… zrozumienie tamtych realiow…

    … to wybitna zasluga Gospodarza… i komentatorow tez… lepiej sie rozumie tamte realia, tamte czasy… ktore maja tak wyrazne przelozenie na dzisiejsze realia… choc tamto bylo juz ponad 300 lat temu… dla mnie to jest cos fascynujacego… to wszystko mialo swoich „ojcow chrzestnych”… to wszystko bylo rowniez jak dzisiaj przeciwko ludziom, KTOS tego pilnowal… pilotowal… i placil… i kto to byl ten KTOS  i skad mial KASE na tyle potwornosci…

    … a dzis sie mowi o… „jedwabnym szlaku”… albo… „idei” miedzymorza… no normalnie smiechem ich bankrutow i zlodziei zabic !!!

  200. Obejrzałam sobie kilka fragmentów z  tureckiego serialu „Imperium miłości”. To jest nowy wróg.  Do dziś jeszcze nawet tytułu tego filmu nie znałam, kiedyś przypadkiem wpadł mi w oko przystojny blondyn, to się przez chwilę zatrzymałam. Pora wyświetlania tego filmu jest idealna dla kobiet, które w tym czasie nie są zajęte zawodowo. W różnym wieku.  Film kostiumowy, ale z początku XX wieku, o identyfikację łatwiej. Wszystko można włożyć do głowy w takiej atrakcyjne otoczce.

    Nieostrożne, głupie kobiety, faceci jakich wczoraj opisała Augustynka: muzułmańska broda, marynareczka slim i rurki z podwinietymi nogawkami  + wojna.

    https://youtu.be/T4hzQSpg4jk   ok 2 min  Zwiastun do tego serialu.

    Inne osobno, żeby mi komentarz nie zginął.

  201. https://youtu.be/KU1LncDfoL4  ok 3 min piosenka po rosyjsku z obrakami z serialu  (Nawiasem mowiac po Wspanialym stuleciu Bułgarzy też już lubią tureckie filmy).

  202. Tureccy inteligenci mają straszne poczucie niższości wobec Zachodu. Bije ono z książek sławnego tureckiego noblisty. Te, nam wmawiane, przy tureckim poczuciu, jest doprawdy śmieszne.

  203. Zdaje się, że ci Turcy odstawiają w tym filmie Rosjan.

  204. Dialog i linia melodyczna tego filmu to jest totalna żenada

  205. Murvet, turecka żona bohatera. A zaraz będzie wisienka na torcie. Chwilunia.

    https://youtu.be/pBx_VqHISig  2:41

  206. Tylko tak sobie gadam. A jakie dowody pana interesują? Potwierdzenia na piśmie, że zatruwano studnie? Nagrania z dyktafonu czy coś innego może?

  207. Ten turecki noblista jęczał, że w Turcji od zawsze kultura, sztuka, i technika były nieudolnym naśladownictwem. Arabów, Persów,  Mongołów, Francuzów..

  208. Pouczający pouczony.

  209. Witamy … państwo świeckie Atatturka?

    Być może to koniec filmu.

    https://youtu.be/l9hqOhJU3v0   1:11

  210. Mam na myśli jakieś źródła historyczne.

  211. Mocno nieszczere te uśmiechy….

  212. Zatem obecna narracje historyczne to stawanie na głowie by nie pokazać ,że osnową wydarzeń historycznych jest rynek . Czyli by zbliżyć sie do prawdy należałoby pierw przeprowadzić  badanie rynku. Ciekawe czy zachowały się jakieś kupieckie zapiski ,tabele,weksle ?

  213. O tej metodzie opowiadał mi Ojciec.W czasie wojny słuchali BBC (radio zamurowane w piecu) .Komunikat z Afryki: Wojska niemieckie w Abisynii posuwają się do  przodu.Armia JKM w sile jednej kompanii wycofała się.

    Jedna kompania!? Żart? Nie,wycofując się zatruli wszystkie studnie…

  214. Kiedy dopiero co zaczęli puszczać w polskiej TV Wspaniałe Stulecie a ja nie miałem o nim żadnego pojęcia, nasza znajoma ze studiów, kobieta samotna, kariera w korpo, 40parolatka zaczęła mi opowiadać o tym „fantastycznym” filmie, jacy tam są przystojni faceci, jak cudnie traktują swoje kobiety, jak te kobiety za pomocą złożonych intryg sprawnie nimi manipulują, itp. Oczy się jej świecą i takie bajki mi popycha . Niby głupi film a jak pięknie działa!

  215. No to współcześni następcy Ormian i Karaimów w akcji:

    https://www.kongresobywatelski.pl/idee-dla-polski/teksty/

    I jacy zatroskani. Polecam tekst o prywacie co to nie popłaca. Standard: pańszczyzna 6 dni w tygodniu a opornemu chłopu i egzekucyą można zafundować.

    I taki to obywatelski thinkletter…

  216. No tak, w tym przypadku odgrywają akurat Rosjan, ale o to  chodzi że mają kim. A odnośnie poniższego komentarza, to dialogi nie są do kontemplacji intelektualnej, a linia melodyczna faktycznie okropna, być może ma być po prostu hipnotyzujaca.

    Jak się ma do konkurencji Pitbula2, a nawet serial Rodzinka,  to to jest Panie… bajka. Śliczności.

  217. I dziwi Cię że przytomni Talibowie za oglądanie TV kamieniują?

    A kobiety to już szczególnie – im każdą bajkę się wciśnie, byle była tasiemcem.

  218. W tym filmie nie ma ani jednej tureckiej czy anglosaskiej gęby. Widać, że nie wszystkich słowiańskich niewolników kastrowano. Trochę upraszczam, bo zjawisko jest głębsze.

  219. Propaganda musi być głupia, inaczej jest nieskuteczna

  220. Szanowna Augustynko.

    Co zbombardować w tej Anglii i jak?

    Monty Pajtona? Klub Pikłika? Jasia Fasolę?

    Toż to ciamajdan Alfa!

  221. Co to ma być? Kongres wioskowych idiotów? Na to wygląda…

  222. W swoim tekście o Łozińskim i Sienkiewiczu z 2015 r. napisałem: „Jednak co innego historia naturalna narodu, a co innego na narodzie naturalne żerowanie…”. http://ksedu.blog.pl/2015/05/01/tymczasem-bajka-opowiesc-wiosenna/

    Rzeczywiście – pasuje tutaj jak ulał, ale nad tym kontekstem nigdy się nie zastanawiałem. Bardzo interesująca teza. Dodam, że żaden najazd nie był organizowany przypadkowo – zawsze w momencie najmniej odpowiednim – np. w największym najeździe z 1624 r. Tatarzy na Rusi pojawili się 10 czerwca w Boże Ciało. Często były to niedziele, i łapano ludzi w kościołach, palono całe kościoły z ludźmi w środku jak w Kosinie. Ktoś 400 lat później zastosował podobną taktykę 🙂 

  223. Hm….

    Skąd ta informacja o porąbanej figurze Chrystusa naturalnej wielkości?

    Tak tylko skromnie szacując jej objętość na 70 litrów musiałaby ona ważyć ok. 1400 kg.

    Czy robiono rzeźby takich rozmiarów i wagi?

  224. może była pozłacana, a nie złota?

  225. O to, to… właśnie o to mi chodziło,  a przecież prawie jeszcze młoda, wykształcona i pewnie z wielkiego miasta.

    , jak cudnie traktują swoje kobiety, jak te kobiety za pomocą złożonych intryg sprawnie nimi manipulują,

    Jest w tel8 jakiś całkiem współczesny serial turecki, nadawany w godzinach południowych. Musiałabym sprawdzić. Ale to  już jest takie głupie, że szok. Kobiety wyzwolone, wylaszczone, rządzą, płacą i wymagają, a faceci jak grzeczne psiaki lub kompletni idioci. W rodzinie oczywiście kobieta rządzi, albo silną ręką,  albo emocjami.

    Normalnie wojna o rozum. Bo trudno to nazwać inaczej. A to tylko w telewizji publicznej.

    Przeważnie jak nie z własnego doświadczenia,  to z opowiadań, kobiety wiedziały do tej pory jak jest w Turcji i były ostrożne. Jak w latach 80-tych jeździło się na handel do Turcji, to dziewczyny trzymały się kurczowo jakiegoś mężczyzny, bo potrafili porwać na oczach ludzi. Koledzy się potem przechwalali,  że dziewczyna bardziej mu przylegala do skóry niż koszula. No i słusznie, było niebezpiecznie i jest niebezpiecznie.

  226. To bardzo poważna inicjatywa. Zlot gwiaździsty co roku, mnóstwo ludzi z dużą ilością skrótów przed nazwiskiem, bardzo serio dyskusje.

    Mnie powaliło. A podrzucam w kontekście dzisiejszego wątku.

    My tu tak prosto. a tam proszę: idee, wizje, omamy, halucynacje….

    Takie tam

    A co jedzą, piją, palą, wąchają, wciągają, robią iniekcje to nie wiem.

    Ale nie wygłupiam się. To poważna inicjatywa do wypuszczania kolorowych dymów i ustawiania systemu luster, aby widz widział to co ma widzieć…

    Rada programowa:

    https://www.kongresobywatelski.pl/o-kongresie/rada-programowa/

  227. Do otwarcia zakapslowanego piwa potrzebna jest kartka papieru, a do odkorkowania wina – recznik. Wyscie chyba do szkoly nie chodzili.

  228. Te wszystkie idiotki powinny od rana do nocy oglądać film Spileberga pod tytułem Kolor purpury…może by im coś w tych łbach zaświtało…

  229. Z ręcznikiem jest trochę ryzyka. Gruba książka jest lepsza. kartką piwa nie otwierałem, drugim piwem tak, zapalniczką, łyżką, nożem….kartką nie…

  230. Kurza twarz, spóźnionym o 7 godzin. Przepraszam, ale to ten system komentarzy…

  231. ponoć wg jakichś spisanych pamiętników, jednego z polskich uczestników kampanii – nie pamiętam nazwiska – ale podawał je Braun. Drugi przykład z zapisków innego uczestnika był związany z opisem strzelania do figury Matki Bożej przez litewskich protestantów co mocno poruszyło ówczesnych mieszkańców Moskwy

  232. To chyba dawno wówczas w Kościele nie był, jak Ci z Polityki.

    A jak skończył lub jego dzieci – coś wiadomo, czy jest podane jak on się nazywał

  233. Na wszystko jest knif. A ryzyko jest zawsze.

  234. Widać jak uważnie słuchacie, wiecie, że Braun coś mówił i na kogoś się powoływał. Z tym że nie ważna na kogo i w jakich kontekstach, ważne że Braun i że mówił. Tak działa hipnoza właśnie. Może niech ktoś wróci do tych nagrań, sprawdzi co Grzegorz mówił, a potem ustalimy czy to prawda….

  235. Może kup sobie książkę, dobra, ona ma prawie 800 stron, będziesz miał sporo materiału do przemyśleń.

  236. zmiłuj się, ja z tego nie żyję jak Ty 🙂

  237. O nie! To że była z litego złota dodałam od siebie,  według mojej wyobraźni.  Jak oni rabali tego Jezusa bo był za ciężki do transportu. Że z litego, to nie wiem na pewno, ale że złoty i że został porąbany na kawałki, to Grzegorz Braun powiedział.

    Złoty nie pozłacany!

  238. Pewnie, że Coryllus ma dowody. „Strzelił” sobie sweet focię z takim jednym co to do studni wrzucał….

  239. Reżyser! Reżyser! Reżyser – kanarki macać! /Vide: sędzia kalosz, kanarki macać – bardzo stare i niemodne. Teraz na stadionach idzie na ostro i wprost./ Tandetny socrealizm – ta scena z machaniem chorągiewkami. A śliczni aktorzy grają swoją śliczność wyłącznie. Niebywałe, że coś takiego się kręci jeszcze. No to nie dziwi, że ich intelektualiści maja to poczucie, co to o nim Chloru napisał. Też bym miała, widząc taką sztukę filmową. ZSRR, normalnie.

  240. Apropos Spartakusa…Kaczmarski i „Meldunek”. Będzie pasować do dzisiejszego tekstu… Zamiast komentarza (bo cóż tu więcej dodać)

    https://www.youtube.com/watch?v=odHSYZTGtKc

  241. Uwzięliście się  z tym ważeniem. A jak się chce, to można. Prosz… Złoty Budda

    http://www.abcbangkok.pl/swiatynie-bangkoku/wat-traimit-swiatynia-zlotego-buddy.html

  242. Ja mam wszystkie książki o lisowczykach, w 2015 roku na targach książki historycznej kupiłam sobie (wyd Bellona) oczywiście kolejną książkę i (chyba ) ten sam autor napisał książkę o Polakach na Kremlu i w tej książce jest opisane to strzelanie do malunku Matki Boskiej (na murze) i o tej figurze Chrystusa ze złota. Ale jest tak późno że poczekajcie do jutra z nazwiskiem autora. Znajdę książkę. Napiszę.

  243. Dziś w TVR jakiś doktor wypowiadał się u redaktora Bąka że stosunki gospodarcze polsko – niemieckie należy podnieść na wyższy poziom, zamiast prostych montowni moglibyśmy robić gpsy do niemieckich samochodów. Nikomu w studio nie przyszło do głowy aby robić polskie auta, dlaczego ?

  244. Tak więc byle wyżekły się swojej podmiotowości – to im będzie jak w raju. Niestety życie wewnętrzne zanika i wiele na taki raj się złapie. Każdy katolik był jest i bedzie zobowiązany do pracy nad życiem wewnętrznym – jak tego nie robi to potem uczestniczy w handlu żywym towarem. Duże pole do popisu dla kapłanów i seminuriów. Czasem się zastanawiam (wiem że kończyli takie same szkoły przez 12 lat) – dlaczego jest tam tak słaby poziom z humanistyki czy jednak materiał, tak słaby trafia. Szczęściem dla takiej dziewki  która trafiła do haremu jak ją sułtan przeleciał.

    To tak jak z biznesem porno, którym Żydzi trzęsą. Jak im się trafi katoliczka – to ją tak za kasę upodlą ze kilku naraz  a potem z niej szydzą i się śmieją. W tym haremie i w tych filmach stają się dobrowolnie przedmiotami – samymi ciałami – a z samym ciałem mogą zrobić wszystko. Sami są ciałami i chcą innych ciał. Dzieci są dla nich też ciałami – przedmiotami – więc oni mogą takie dziecko sprzedać, zmusić do najbardziej podłych zajęć itd. Zobaczcie jak saudowie traktują dzieci kilkuletnich

    dżokeröw, niczym katolicy kury.

    Tak więc ceńmy i Doceniajmy że jesteśmy katolikami i żyjmy tym.

  245. pewnie dlatego, że posąg był jeden a chętnych wielu, poza tym w całości do kieszeni nie da rady schować:)

  246. Znalazłam książkę: Tomasz Bohun „Polacy na Kremlu” Bellona 2005,

  247. Chodziliśmy,ale po co ten ręcznik? Używaliśmy do otwierania wina zdolnego kolegi, który walił ”z bańki” w denko i otwarte…

  248. A tak choć odrobinę bliżej…’

    No tak, Braun Braunem i jego opowieści swoją szosą ale: skąd? na jakiej podstawie? w jakim kontekście o tym mówił?

    No bo jeżeli to prawda to sprawa jest poważna. Porąbanie figury Chrystusa, strzelanie do figury Przenajświętszej Panienki to naprawdę nie w kij dmuchał…

    Bo może te opowieści to taki „fakt” jak śmierć Żebrowskiego od łańcucha spinającego dwie kule armatnie w „1612”? Widziałem to na własne oczy. Czyli jestem naocznym świadkiem….

  249. BHP, zeby sie nie skaleczyc.

  250. Pani Rozalio, już się kajałem. Ale czytam i komentuję na bieżąco.

    Tak więc spóźniłem się kilka godzin, w stosunku do innych komentatorów.

    Tak jak baca, gdy ma czas to siedzi i myśli.

    A gdy nie ma to ino siedzi.

    Ja też nie mam 😉 to ino komentuję. Hej!

  251. ok, być może będą musiał przesłuchać kilkadziesiąt godzin Brauna żeby podać źródła, nazwiska i szczegóły… ale są tu też tacy, którzy mają nawet do Brauna jakiś aktualny telefon i nawet się odwiedzają

  252. Skoro tam nie ma takich informacj, to nacoż mi taka książka.

    Wiemy jak Jerema skończył a na ten temat nic nie wiemy. Prawosławni Kozacy mogli handlować ludźmi itd. Dla katolika jest to i był grzech ciężki czyli szedł do piekła. Także jak świadomie pomagał w procederze.

  253. Ale moja odpowiedź była do tekstu stanisława ordy, że może posąg był pozłacany, to wtedy rąbanie nie ma sensu

  254. Jest komentarz nebraski z 23.33 – książka T. Bohuna, „Polacy na Kremlu”.

    Trzeba by zweryfikować Bohuna.

    No i Brauna też 😉

  255. relacjonuję z pamięci: posąg był ze szczerego złota, było jeszcze 12 złotych apostołów naturalnej wielkości ale się rozeszli wcześniej na „drobne wydatki”, Chrystus został, dobrali się do niego dopiero Polacy

  256. Z czego to jest wyjęte ? Bo jako tylko taka jedna strona to dech zapiera !

  257. Super!

    A czy w tym roku Pani Agnieszka tez bedzie Wam pomagac przy obsludze telewizyjnej?

  258. goRączka złota ?!

  259. Bo to bardziej skomplikowane niż te giepesy.

  260. Nie ręką, nie z ręcznikiem, tylko narzędziem, w które już w XX w. -chyba- każdy był obuty.

    Aha ! Z czuciem/umiarem. Nie koniecznie „zza ucha”.

    🙂

    P.S.

    wypróbowane na Bystrem w 1978 po wyprostowaniu (!) korkociągu podczas próby odkorkowania wina marki „Cabernet” w barze N…l.

  261. Te seriale mają swoją kontynuację na rynku książki… Kobiety zaczytują się w przygodach/wyznaniach wyzwolonych europejek które zwiedziły kraje arabskie i znalazły tam prawdziwą miłość… To jest autentyczna plaga. Skuteczna propaganda

  262. Zdradzi Pan szczegóły jak to leci?

  263. 1. lewą ręką chwycić za szyjkę, a prawą dłonią pobijać denko; korek powoli, ale nieustannie wysuwa się z szyjki,
    2. złożony w kilkoro ręcznik ułożyć na ścianie lub pniu drzewa i prostopadłe uderzać dnem butelki; skutek jak wyżej,
    3. metoda hardcorowa – uderzyć pod skosem mocno grzbietem noża pod rant wyjścia butelki; uderzenie odkrawa rant, który trzymany jest przez korek, następnie należy ruchem wykręcającym korek z rantem wysunąć na ok 2 lub 3 mm i nożem a potem mocnym dmuchnięciem usunąć okruchy szkła, a następnie wykręcić korek z odkrojonym rantem. Ten sposób otwierania wina raczej wyklucza picie zawartości z gwinta.

  264. Ad. 3 to szablą szampana !

  265. Aż dziwne, że ten pan nie jest jeszcze profesorem – takie rzeczy pisze.

  266. Wywołanie zarazy przez Tatarów na Krymie w roku 1346 dla opanowania centrum handlu niewolnikami, genueńskiej faktorii handlowej Kaffa, jest przywoływane jako przykład w literaturze na temat wojny bakteriologicznej.
    A o przysłowiowej zarazie w Grenadzie nawet nie wspomnę chyba, że zarecytuję:

    Już w gruzach leżą Maurów posady,
    Naród ich dźwiga żelaza,
    Bronią się jeszcze twierdze Grenady,
    Ale w Grenadzie zaraza.

  267. To jeszcze inaczej. Wrzucamy truchło do obozu wrogów ?!

     

    Ehh. Nie jest lekko.

    .

  268. Tadziu! Noż bój się Boga!!! 😉

    Ad. 1:

    Noc, bezludna wyspa na jeziorze, po kolacji, wszyscy spragnieni. Fizyk atomowy przywala w nadwymiarową butlę kadarki. Łup! Odlatuje denko, kadarka w piach koło ogniska, a w lewej ręce Il Professore zostaje szyjka od butli z długimi, szklanymi dziobami… Normalnie dreszcze mam, jak sobie to przypomnę. Ale zapach był ładny przez długi czas. Z następnej  flaszki  Iza wydłubywała cierpliwie scyzorykiem korek przez pół godziny. Bowiem tam nie było żadnych szans na chirurgię – noc, do cywilizacji daleko, przez jezioro i rozpoczynał się niezły duj.

  269. Francuski oryginał jest tu:

    http://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/doccontent?id=42200

    Ale choć to domena publiczna Uniwersytet Wrocławski postanowił utrudnić skorzystanie i każe oglądać obrazki w niewielkiej rozdzielczości na ekranie monitora. Ciekawe, że google books nie pozwala na oglądanie zawartości.

    Prawa autorskie to jedno, domena publiczna to drugie, a wydawca, który sobie zaklepuje reprint to prawdziwy rynek.

  270. Tak właśnie było z Tatarami. Truchło do obozu wroga. Ale pamiętajmy też, że do roznoszenia zarazy potrzebne są szczury i insekty.

  271. Okay, ma pani rację….mogło tak być, ale i tak w to nie wierzę….

  272. Indianom podrzucano koce z odrą, bo była to choroba  nieznana, więc mie byli na nią uodpornieni i marli jak muchy.

  273. Stanisława Żółkiewskiego też mocno poruszyło, sprawca incydentu niejaki Biliński przepłacił to odrąbaniem rąk i spaleniem ich na stosie.

    To jest opisane w Diariuszu Samuela Maskiewicza towarzysza chorągwi husarskiej księcia Poryckiego.

  274. Młody jest. Wszystko przed nim. To tylko kwestia jak dalece jest się w stanie posunąć w upowszechnianiu „wiedzy”….

  275. A to Fiedler Arkady z książki popularnej dla młodzieży pt:”Orinoko”. Jest to druga część przygód Anglika Johna Bobera – dla swojaków nazywał się Jan Bóbr, ale w obu książkach (pierwsza część – „Wyspa Robinsona) mówi o sobie, że jest Anglikiem. Może więc i reprezentował interesa Imperium.

    Natomiast czy to prawda, to inna bajka bo ponoć te koce podrzucali katoliccy Hiszpanie.

  276. Oczywiście, ja John Bober był szlachetnym przyjacielem Indian i uczył ich różnych potrzebnych rzeczy…Ja czytałem tę książkę w dzieciństwie. Była skrajnie niewiarygodna.

  277. Też czytałem jako pacholę. Nie czytało się najlepiej, ale na okładkach były świetne mapy wzorowane na XVII wiecznych mapach morskich (może nawet Admiralicji). Robiłem na nich wprawki z rysunku i pisma technicznego. Taki wstęp do „Szkoły nawigatorów”….

  278. Dzięki, bo jakoś nie mogłem sobie poradzić z oceną tego faktu, a tu widać iż zrobiono to natychmiast.

  279. Jresli był drewniany i pozłacany, to taki można porąbać.

    nie da się „porabać” niczego, co jest zrobione  z  litego złota.

    Zresztą jak tutaj już podliczono, gdyby figura miała wymiary przeciętnego mężczyzny musiałaby ważyć grubo ponad tonę. Sama figura, nie doliczam  krzyża na którym była umocowana, ale jaki to musiałby być krzyż, aby utrzymać taka wagę, i kto by go przenosił, zawiesił etc.

    Zatem nie fantazjujmy ponad potrzebę. Chodzi wszak o czyn, symboliczny w tym kontekście, a to z czego wykonana była figura Chrystusa ma drugorzędne znaczenie.

    Połamać, rozpiłować  na części tak, ale noie porabać.

  280. Mnie pytasz, po co?

    Ja jej nie rąbałem.

  281. Gdy otwierano w Warszawie Muzeum Żydów, to ichnia narracja była taka: przebicie za jednego niewolnika słowiańskiego dla kupców żydowskich wynosiło 1035%.

    Na zalinkowanej stronie liczby 1035 nie znalazłem.
    Zakładam, że w związku z otwarciem Muzeum Żydów, gdzieś się ta liczba 1035 pojawiła.
    Proponuję następującą interpretację. Liczba ta nie ma absolutnie żadnego odniesienia do realiów z tamtych dawnych czasów a jest jedynie aktualnie wypowiedzianym czarnomagicznym, okultystycznym zaklęciem mającym trzymać tę ziemię i zamieszkujące ją Dzieci Boże w zniewoleniu.
    Jest liczba 999, oddająca bardzo wysoką czystość metali szlachetnych a ukochana nie tylko przez wzgląd na złoto, które całe w ofiarze PANU.
    Bractwo „Polin” nie bez kozery ponownie wyłoniło się z krainy cieni, jaki zbieg okoliczności w szósty dzień tygodnia, w piątek dnia 09.09.2007.
    Film „Smoleńsk”, po długich ‚orgiach’ nacisku i wpływu o czym opowiada reżyser Antoni Krauze w wywiadzie jednak żądło tego wywiadu-spowiedzi  reżyser wnet stępił, miał swoją ogólnopolską premierę w piątek dnia 09.09.2016. Zarówno 2007 jak i 2016 po tzw. ‚skrócie teozoficznym’ 2+7=…; 2+1+6=…  daje liczbę 9.

    Gdy od liczby 1035 odejmiemy 999 pozostaje 36 a liczbę tę okultystycznie ukształtowane umysły zinterpretują jako 3×6 czyli 6 6 6.
    Więc, jak sądzę, liczbę 1035, należy rozumieć jako ‚cynk łotrowski’ dla wtajemniczonych w gematryczno-kabalistyczne arkana.
    Nawiązując do wczorajszego wpisu Gospodarza. 999 to pierwsza noga czyli materialny jasyr w jaki wzięty jest lud i instytucje państw narodowych. Kto ma w łapach kwity na dobra ruchome i nieruchome ten zarządza wymiarem pierwszym, materialnym. Druga noga to jest jeszcze sprawa rozwojowa czyli liczba 36 jest to nieustająca obróbka mentalna, mająca wprowadzić zniewolenie umysłów na skalę masową a obróbka trwa więcej niż 99 lat i nieustaje a od przyśpieszenia ostatnich dekad dostajemy niezłego kręćka. 
    Rozrosła mi się ta glossa i co dla mnie klarowne innemu bełkotem się zdać może…

    Gospodarzowi wielke dzięki, że w tym swoim heroiźmie dnia powszedniego znajduje jeszcze czas na codzienne elektryzowanie umysłów.

  282. Dzięki wielkie, no sporo jeszcze przede mną do przeczytania i ogarnięcia. Więc liczbą tą właściwą i poszukiwaną jest 1350!
    Gdzie się ta liczba pojawiła? Tutaj!

    Była duża śmiertelność, ale jeśli przeżyli, w Kordobie byli sprzedawani z zyskiem 1350 proc. – wyjaśnia Kalina Gawlas, kuratorka galerii Pierwsze Spotkania w MHŻP.

    Muszę na spokojnie przejrzeć nowy materiał. I prawdopodobnie zrewidować mój wywód. 135 jako żądło pozostaje.

  283. Figura Chrystusa i 12 apostołów,  którzy rozeszli się wcześniej na drobne wydatki. W prawosławiu czci się ikony, może dlatego, przy rozmienianiu Apostołów na drobne, ręka nie zadrzała. Poza tym nikkt nie twierdził,  że to był krucyfiks. Mógł być np. taki, tylko duży i złoty.

    http://www.pensiero.pl/files/objects/612/7/figurka jezus chrystus religijna katolicka dewocjonalia veronese (1).JPG

  284. A! Super notkę przypomniałeś. Tylko link do źródła jeszcze!:).

    .

  285. Co to jest. Już siódmy raz próbuję. Chodzi mi figurę stojącego Chrystusa… tylko dużą i złotą.  Jeśli i tym razem się nie uda, to dam sobie spokój.

    https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTuH1zZC53XFpIDTKEQhup18Xt9rmm14yDCgM3G5RjqlKsjvMc7

  286. Pani Rozalio,

    to Grzegorz Braun powiedział. Złoty nie pozłacany!

    ale p. Braun o sobie mówi również, że jest gawędziarzem i takiemu talentowi przystoi, że z ‚pozłacanego’ uczynił być może ‚złoty’. Ot, taka gawęda na potrzebe chwili, no nie budująca ale mająca wstrząsnąć słuchaczem. Należałoby, tak jak proponuje marekm prześledzić dokładnie kto i kiedy po raz pierwszy puścił w obieg historii ‚gawędę’ o figurze Chrystusa w skarbcu kremlowskim i rąbiących tą figurę na kawałki naszych ‚orłów-sokołów’.
    Mnie to pachnie bajdurzeniem rodem z 19-go wieku i ma posmak ‚czarnej legendy’, gdy produkowano się literacko i każda bajka dobrze opowiedziana urabiała czytelnika europejskiego. 
    Co zdolniejszy i dobrze ustawiony w tzw salonie za swoje bajdurzenia jako np. ekspert z historii Rzymu nagrodzony został noblem w 1902 roku z … literatury.
    I tak to się kręci, raz puszczone w obieg nabiera nowego życia i jak stugębna plotka rozdmuchiwane jest do niebywałych rozmiarów a ‚zespoły ekspertów i uczonych w piśmie’ czuwają aby narracja się nie zawaliła. A gdy narracja zaczyna się walić to znakiem tego czas najwyższy na paragrafy za „kłamstwa jakieś tam takie…„, bowiem jest międzynarodowy konsensus w temacie o „oczywistości” tego co się było wydarzyło.

  287. Kurcze, to o mnie. 🙁

  288. Noooo…???  Faktycznie, emocje przeszkadzają w realnej ocenie. Warto też spojrzeć z dystansu.

  289. Po drugie dywizjon 303 nie pozwoli na to.

  290. skoro istnieją  w tym względzie  jedynie   domniemania, to niby o co można by się spierać?

  291. Drań z ciebie, ale bez przesady.

    Piaskownica zamknięta,  a ja muszę coś popróbować, bo już nie mam cierpliwości. Teraz używam przeglądarki Firefox. Po pierwsze ja tu się wrzuca linki, po drugie jak się  w ogóle kopiuje. Kurcze!!! Umiałam! Robiłam!  A Opera, która zwykle używam, nie dość,  że mi ciągle wywala, to przepuszcza jeden link, jak chcę wkleić drugi to mi komentarz z poprzednim linkiem znika.

    Ja się tak nie bawię. Kiedyś nie przypuszczał mnie tylko moderator, a teraz przeglądarki.

    … albo… coś robię nie tak.

  292. Ładnie,  a jak lekuchno. Nie to co otwieranie przez młodą kelnerke, butelki Russkoje Igristoje w podupadajacej już wtedy,  restauracji Trojka. To był widok niezapomniany. Jak ona się tej operacji bała,  głowę odkrecala, butelkę trzymała z daleka,  patrzyła tylko jednym okiem, tupała nogami, piszczała. I wreszcie… trach…udało się!

    Swoją drogą facet,  który patrzył na to, śmiał się i nie pomógł, trochę mi podpadł. Pewnie również dlatego, że jeżeli w babskim gronie przyjdzie nam czasem do głowy wypicie jakiś babelkow, ja robię za podczaszego. Jakoś się nauczyłam, ale wolę być obsłużona.

  293. Celnie !

    Odpuść tego FF. To tylko młotek. Do wbijania gwoździ.

  294. Twój imiennik FF=Mareczek  Marek-młot.

    FF won, ale Opera też mi cienko śpiewa. Po jednym linku.

  295. Ten tekst to jest mistrzostwo swiata i wywrocenie tradycyjnej histori do gory nogami(jak najbardziej slusznie zreszta).

  296. Ten wpis jest pierwszym co mi wyjaśnia dwie rzeczy, których dotychczas nie rozumiałem.
    1. Jest opis jak Wołodyjowski jechał szukać wśród wojska krymskiego kogoś porównywalnego statusem, żeby w razie czego mieć kontakt… to zjawisko wzbudziło dawno temu moją ciekawość, ale niewiele więcej o nim wiedzy wtedy znalazłem.
    2. Jan Sobieski, zanim został królem, wsławił się tym, że z tysiącem konnych w moich rodzinnych stronach (podkarpacie) udało mu się uratować dziesiątki tysięcy ludzi  z jasyru. Zastanawiałem się wtedy, jak to było możliwe, że cała szlachta w zbrojnych zamkach nie mogła tego zrobić… a tu jak na zawołanie druzgocząca odpowiedź.

  297. Tak dokladnie te wyprawe mialem na mysli.
    Tu jest rewelacyjnie opisana: http://www.husaria.jest.pl/tatar.html
    Szkoda, ze takiej postawy nie miala cala szlachta kresowa. A jak Gospodarz wskazuje, nie miala jej z okreslonych powodow.

  298. Mój wywód wokoło liczby 1035 pozostaje w tym kontekscie nieco zachwiany, znaczy się to jest jedna z kilku możliwych permutacji zakładając, że 1000 jest stałą niezmienną. Bowiem czymże jest liczba 1000? W symbolice ezoterycznej jest to Mesjasz (hebr. מָשִׁיחַ), Chrystus (gr. χριστός), który przezwyciężył Stary Testament na korzyść Nowego. Inaczej mówiąc 999 padło a powstało 1000 jako nowy punkt odniesienia dziejów. 
    Czepianie się kurczowe przez „inne czynniki” tych trzech dziewiątek  świadczy o desperacji niebywałej, która już trwa czasu sporo. Gdy np. popatrzymy na czystość metali to próba 1000 też była pewien czas w obiegu niemniej się wyzbyła a na polu pozostało 999 bo ‚wita rozumita’, zawsze może dojść do zanieczyszczenia. Czyli obecnie jest tzw. „konsens międzynarodowy”, że te trzy dziewiątki najlepiej oddają czystość czystości.
    No i jest obecnie rok 5777 i wyczekiwanie też wielkie. I przyjść ma מָשִׁיחַ bowiem χριστός to samozwaniec. I w tym kontekscie liczba 1350 nabiera rumieńców. 
    Ale to byłby ponownie zbyt długi hermetyczny wywód a czasu nie staje i mój potencjał rozjaśniania zagmatwanych spraw też skromny.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.