Sie 302019
 

Wiem, że najważniejsze jest teraz odwołanie wizyty Trumpa przez niemiecki huragan, ale ja będę się dziś zajmował swoimi sprawami. Byłem wczoraj na grobie dziadków, który jak się okazało, nie był opłacony od nie wiadomo jakiego czasu. Uregulowałem tę sprawę na dziesięć lat, bo nie miałem więcej gotówki przy sobie. Na cmentarzu jak na cmentarzu, nastrój jest raczej refleksyjny. To też i podjąłem mozół zmierzenia się z różnymi refleksjami. Najpierw jednak zapaliliśmy znicze na grobie naszym i na innym jeszcze, a potem okazało się, że został nam jeden wkład do znicza. Nie wiedzieliśmy co z nim zrobić, postanowiłem więc, że zapalimy światełko na grobie z nazwiskiem Pochroń. Na złość Żeromskiemu, który z Antoniego Pochronia uczynił monstrum gorsze niż on sam.

Wracajmy jednak do refleksji. Muszę przyznać, że moja dotychczasowa polityka, nie idzie w parze z obecnymi na rynku koniunkturami. Nazywając rzecz wprost chodzi o to, że ani problematyka, którą poruszamy, ani inwestycje w nowych autorów nie dają nam pożądanego efektu. To znaczy, nie czynią z SN i naszych publikacji ośrodka wiążących opinii. Oczywiście wiemy dlaczego tak się dzieje i wiemy, że nie możemy tego zmienić sami. Nie mamy dostępu do żadnych kanałów promocji, a cała, jakże żałosna dystrybucja rynkowa, opiera się na tym, że dotacje niwelują koszta stałe. Potem zaś coś się sprzedaje, a większość, zalegającą magazyny puszcza się „po złotówku”. Nikt na tym nie korzysta, ale nikt też nie ma pomysłu, by to zmienić. Wszystkim jest dobrze tak jak jest. Ponieważ ja mam świadomość, że konsekwencje decyzji, i tych dobrych i tych złych, w naszej branży, widoczne są dopiero po roku albo dwóch, muszę już w tej chwili zmienić politykę. Nie będzie bowiem przez najbliższy czas żadnej korzystnej koniunktury. Wczoraj dostałem link do wywiadu z dawnym blogerem salonu Józefem Monetą, prowokatorem i hucpiarzem, który jest teraz gwiazdą twittera i portalu „Na temat”. Oczywiście jest tą gwiazdą, bo zwalcza PiS. I będzie dalej lansowany. My nie możemy liczyć na żadne wsparcie z żadnej strony, albowiem PiS i media dobrej zmiany, to hodowla pieczeniarzy. Nikt tam nie myśli o pogłębieniu rynku, a każda inwestycja traktowana jest jak wsad, który musi przynieść natychmiastowy efekt. To jest myślenie obłąkane. Ludzie ci liczą na to, że uchowają się do kolejnych wyborów. Taki mają plan i nic więcej ich nie interesuje. W razie klęski przejdą do opozycji, ale nie myślą dziś o klęsce, choć moim zdaniem odwołanie wizyty Trumpa powinno przywrócić im czujność. Obejrzałem też w telewizji jakiś teleturniej o wojnie z udziałem aktorów i dziennikarzy. Prowadziła to Anna Popek. To było coś wstrząsającego, wskazanie wprost na kierunek dalszej polityki medialnej i promocji treści w tychże mediach. Można to określić zdaniem – swój do swego po swoje. Pomijam już poziom merytoryczny tych pytań, ale chodzi o to, że telewizja robi program z istoty przeznaczony dla naturszczyków, po to, by podnieść własną wiarygodność w ich oczach. Nie mam słów.

Co postanowiłem. Po pierwsze musimy zawiesić wydawanie kwartalnika „Szkoła nawigatorów”. W obecnej sytuacji i w takim kształcie jego obecność na rynku nie ma sensu. Pismo generuje coraz większe koszta, a sprzedaż nie rośnie. Magazyn zalegają stare numery i nie ma żadnych szans, by się one wyprzedały. Mimo niewątpliwej jakości tekstów i tłumaczeń, które wprowadzają zupełnie nową optykę i całkiem inną wizje historii niż ta, do której przywykliśmy, pismo nasze nie może konkurować z teleturniejami, gdzie padają pytania – kto z polskiej strony negocjował traktat Sikorski-Majski. Nie poradzimy sobie z tym. Masowy odbiorca jest w ręku mediów, a odbiorca, który mógłby się tym zainteresować dzieli swoją uwagę pomiędzy prof. Andrzeja Nowaka i tego durnia Gaudena. I ma przy tym do rozwiązania szereg dylematów, bo zastanawia się czy Polacy nie są czasem odpowiedzialni za holocaust. Nic ponad to go nie interesuje. W jaki sposób dokonamy zawieszenia pisma? Są opłacone prenumeraty i one muszą być zrealizowane. To jasne. Dziś sprzedaż prenumerat zostanie zablokowana, a potem wydamy jeszcze cztery numery, które muszą się ukazać ze względu na zobowiązania. Pismo zostaje zawieszone, a nie zamknięte, więc zawsze możemy wrócić do jego wydawania. Na razie nie ma to jednak sensu. Przynajmniej do momentu, w którym nie opróżni się magazyn. Bardzo dziękuję wszystkim za współpracę, ale są w życiu człowieka takie chwile, które nazywamy momentami i oto właśnie jedna z nich. Jeszcze przed wakacjami myślałem, że może uda się zorganizować jakiś mały jubileusz, bo przecież Szkoła Nawigatorów ukazuje się nieprzerwanie, bez grama dotacji, od sześciu lat. Nie będzie jubileuszu, będzie zawieszenie. Nie ma się co oszukiwać i czarować.

Wszystkie zaplanowane tłumaczenia, łącznie z tym najważniejszym, czyli Świętym Ludwikiem, zostaną zrealizowane i opłacone. Nie będziemy jednak, na razie, realizować dalszych tłumaczeń. Nie ma to bowiem sensu. Zainteresowanie historią, głębokie zainteresowanie, w zasadzie, poza stałym i wąskim bardzo gronem czytelników naszego portalu i naszego kwartalnika, nie istnieje. Przekonało mnie o tym ostatnie odkrycie betacoola w tekście o Stańczyku. Wszyscy znają obraz Matejki, na którym widać Stańczyka i wszyscy bredzą, że to jest scena, kiedy błazen otrzymał list z wieścią o upadku Smoleńska w 1514. Choć przecież na liście napisane jest Samogitia 1533. To moim zdaniem mówi wszystko o poziomie i priorytetach nauczania historii w Polsce. Jeśli Wam się zdaje, że ta hagada zostanie po naszych publikacjach zmieniona, to jesteście w błędzie. Ona się utrzyma na zasadzie bojkotu. Dwoma bowiem narzędziami realizuje się politykę edukacyjną mas i ja je tu nazwałem, są to eskapizm i bojkot. Sprawa Stańczyka zostanie zbojkotowana. Nie bo nie. Wszystko co jest poza obszarem po którym się poruszamy, to sensacje, emocje i próby wjechania do polityki na kontrowersyjnych treściach. Tak się demonstruje w mojej ocenie brak skuteczności i chciejstwo. Tak się też przegrywa walkę o klienta, bo nie czarujmy się, to jest handel, a my walczymy o klienta.

Wszystkie zaplanowane książki innych autorów, to znaczy książka Szymona, i książka o ZUS-ie, zostaną wydane, ale to jest na razie koniec. Magazyn jest pełen chybionych projektów, które zaplanowałem w czasach dobrej koniunktury. Dopóki nie znikną, nie ma mowy o wydawaniu nowych tytułów. Zawieszamy też serię „Biblioteka historii gospodarczej Polski”. To jest projekt poważny i w swojej nieopisanej naiwności sądziłem, że wywoła on jakieś zainteresowanie historyków. Nie wywołał. Przeciwnie, został zlekceważony. No, ale czegóż wymagać od ludzi, którzy zastanawiają się w telewizji, czy marszałek Piłsudski bardziej kochał Polskę czy swoją żonę Olę.

Obecną sytuację na rynku porównać mogę do powierzchni zalanej wolno schnącym cementem. Nic się spod tego nie wydobędzie. Być może jest już za późno na decyzje, ale muszę zmienić plan i on będzie zmieniony trwale. Być może, powiadam, jest już za późno, bo moje książki, które muszę napisać, żeby się jakoś odbić od dna, nie zmienią niczego. Nie wiem i nie dowiem się póki nie sprawdzę. Nie mam ani siły, ani środków, żeby promować i wydawać książki innych autorów. Być może to się zmieni, ale na zmianę przyjdzie nam poczekać ze dwa lata. Bez nadziei, że ona nastąpi.

Nie ma żadnej koniunktury, żadnej fali, na której moglibyśmy popłynąć.

Ktoś może powiedzieć, że trzeba było od samego początku skupić się na własnych książkach, a nie zaczynać wciąż nowe projekty. Przykład Grzegorza Brauna i jego otoczenia uczy, że zbytnie skupianie się na sobie także nie prowadzi do niczego dobrego. Zbyt mało zależy bowiem od nas, a zbyt wiele od czynników zewnętrznych. Nasz sukces wiązał się z koniunkturą polityczną jaka powstała po rozpadzie planowanej koalicji PO-PiS. Ona właśnie wygasła, wraz z ostateczną klęską PO. Ja jednak nie mogę zamknąć budy i iść gdzieś w świat, bo zainwestowałem w to, co tu przed sobą macie, w zasadzie wszystko. Muszę więc znaleźć jakiś sposób na zmianę trendów. Okoliczności jednak w jakich to się dokonuje są dynamiczne i jakoś muszę się do nich odnieść. No więc odnoszę się tak jak widać. Taki mam plan. Wykonam go sam, jak mówią słowa piosenki w reklamie Providenta.

Wracam dziś do domu, z króciutkich wakacji i zabieram się do roboty.

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl

  28 komentarzy do “Zawieszenie”

  1. dziecko znajomych na egzaminie wstępnym miało odpowiedzieć na pytanie „Co powiesz o wielkich nieobecnych?” chodziło o prozaików którzy nie wrócili do kraju po 1945 zatem „‚pisali do szuflady”. I tak się to chyba dzieje że mamy być jako społeczeństwo coraz ubożsi o w obszarze dobrych intelektualnych tekstów pisanych. Jesteśmy zwyczajnie pozbawiani dobrej literatury, a to wojna, a to  peerel, a to niedopracowany mecenat państwa, a to finansowanie z zewnątrz oszukańczych, badziewnych projektów.

    Sytuacja z serią ekonomiczną i szkołą nawigatorów … jest dla mnie zaskoczeniem.. no bardzo . Nie mieści mi się w głowie, że jesteśmy tak „odporni na wiedzę”.

  2. Tornado w Portoryko a sprawa polska. W Warszawie czeka na specjalistow praca w mediach… w oczyszczalni „Czajka”, ale politycy i samorzadowcy debatuja nad alternatywami. Wyglada na to, ze powinnismy zmienic slowa hymnu na „Jeszcze Polska nie zginela, dopoki mamy alternatywy”. Pani Bidulkiewicz z Gdanska twierdzi, ze awaria kolektora nie jest sprawa polityczna, tymczasem od czasow starozytnej Mezopotamii i Egiptu wiadomo, ze to jest sprawa polityczna i kulturowa, kto ma czysta wode i na kogo leje sie GW** i od politycznych decyzji w tej sprawie zalezalo w historii ludzkosci powstanie lub upadek imperiow, a miasta w gorach srodkowej Azji do dzisiaj buduje sie w ten sposob, ze bogatszy ma chalupe wyzej. Z tego powodu GW** z lewobrzeznej Warszawy pompuje sie najpierw na „Prage”, dopiero potem do Wisly, a prezydent Gronkiewicz-Waltz na samym poczatku krzyczala, ze na Pradze nigdy nie powstanie Stadion Narodowy, ani zadna prestizowa inwestycja, bo uswiecona tradycja jest taka, ze lewy brzeg jest lepszy. Jezeli politycy nie okaza wsparcia mediom (ale tym prawdziwym mediom, a nie wirtualnym) to zostanie nam alternatywa w postaci przemianowania Wisly na Ganges i wtedy prochy Piotra Staraka ksiadz Sowa moglby rytualnie, z pelnym szacunkiem, wrzucic do rzeki, a pielgrzymi z calego kraju mogliby sie zanurzac w swietej rzece po czubek glowy liczac na farta, ze po reinkarnacji zostana miliarderami. Co kraj, to obyczaj. Tymczasem oderwane od rzeczywistosci zydowskie gazety Washington Post i New York Times, jak i nasze tez oderwane od rzeczywistosci gazety nie rozumieja, dlaczego Trump wybral ratowanie Florydy. Zygmunt Freud pisal, ze najlepsza nauczycielka jest bieda i choroba. Cywilizacje powstaly jako alternatywa dla biedy, chorob i nieszczesc, ale rowniez jako przeciwienstwo i alternatywa dla rynsztoka. W KPRM decyduje sie dalszy kierunek rozwoju naszej cywilizacji.

  3. Jest praca w mediach i jest bajeczna koniunktura.

  4. Widze szanse, zeby wskoczyc od razu do pierwszej ligi poprzez opublikowanie w wydawnictwach Instytutu Nowych Mediow Eryka Mistewicza i prof. Kleibera wywiadu z sir Dermotem Turingiem o Enigmie. Stuhr tez sie zarzekal, ze nigdy nie wystapi w reklamie.

  5. Mistewicz to pierwsza liga? Ciekawe…

  6. Wielcy nieobecni, wielcy obecni i tak w kółko, a napisu na obrazie nie potrafią przez ponad sto lat właściwie przeczytać

  7. Mam wrazenie, ze Mistewicz napisal za premiera Morawieckiego list „Polski dlugi rok 1939”. Przeciez Premier nie ma czasu na pisanie listow. Ktos edukuje Premiera w zakresie historii i polityki. Pytanie: kto? i czy nie jest potrzebny rezerwowy nauczyciel na zastepstwa.

  8. Niestety, konkluzja gorzka ale trafna.

    Co do serii historii gospodarczej – nasze społeczeństwo ma niesamowicie niski stopień świadomości ekonomicznej. Nie rozumie mechanizmów i skupia się wyłącznie na własnym portfelu. Nie wie że wszyscy jedziemy na tym samym wózku… By to zrozumieć trzeba czytać, interesować się.

    Coraz częściej myślę, że los tego co najważniejsze dla nas zależy od wąskiego grona czytających mądre książki. To jak kapsuła ratunkowa. Arka.

  9. smutek mnie ogarnął, bo jestemklientem wydawnictwa od poczatku

  10. (…)a napisu na obrazie nie potrafią przez ponad sto lat właściwie przeczytać

    Napis odczytano właściwie już wiele lat temu, są tylko kłopoty, aby właściwie zinterpretować jego znaczenie.

    Tutaj dyskusja sprzed pięciu lat na  temat napisu na liście —>  http://www.historycy.org/historia/index.php/t117004.html

  11. W ogóle to ciężko znaleźć osoby spoza tego środowiska z którymi można by podyskutować o tematyce zawartej w książkach tutaj wydawanych. Już samo to, że ma się jakieś „dziwne” książki, bez stalina i hitlera w tytule, na półce i brak telewizora jest ciężkie do przełknięcia.

  12. Sojusznicy zostali za linia Maginota, a tymczasem kolumna zmotoryzowana Franka Waltera Steinmeiera nacierajaca z kierunku Wielunia i eskadra lotnicza Angeli Merkel dotra w niedziele okolo poludnia do przedmiesc Warszawy.

    https://www.youtube.com/watch?v=SDgmuINcXV0

  13. Lata temu gdy się o Panu dowiedziałem od znajomego na TT – pozdrawiam Bydgoszcz 🙂 – i zrozumiałem potencjał jaki w Panu drzemie a nie można go wykorzystać z powodu braku budżetu pomyślałem – trzeba facetowi załatwić budżet. Przecież muszą istnieć na świecie Polacy dla których 1 -2 mln pln rocznie to są grosze na waciki. Wystarczy zarazić prawdą takiego człowieka i zachęcić do sponsorowania projektów twórczych by edukować Polaków. Bardzo żałuje, że kilka lat temu straciłem fortunę – bardzo chciałbym pomóc. Az dziwi ze nie ma wśród Polaków żadnych resztek inteligencji i majątku. Bo Ci co dziś mogliby być mecenasami ze względu na majątek sponsorują ale opozycje światopoglądową..

  14. Eryk Mistewicz – 1 liga? czy Pan w ogóle czyta tego bloga? było o tym Panu i jego korzeniach karierze motywacjach oraz jakości…

  15. Pan nie rozumie, ze żeby być suflerem Premiera z PIS to najlepiej mieć dziadka w UB ? Tak działa socjalizm. Wie Pan gdzie chodzą dzieci Premiera do szkoły? Warto się dowiedzieć…

  16. Sir Dermot Turing zostal chlodno przyjety w Kliczkowie, bo niezbyt czolobitnie wypowiadal sie o polskich matematykach, a moze trzeba wykorzystac te znajomosc, zeby sie przebic na salony i uzyskac dostep do konfitur? Teraz jest dobry moment i nie mozna sie obrazac.

  17. Nie ma takiej warstwy cementu, którego nie skruszy rosnąca spod niego trawa. I zwykle dzieje się to zaskakująco szybko.

  18. „Magazyn zalegają stare numery i nie ma żadnych szans, by się one wyprzedały”

    Księgarnia Coryllusa ==> Czasopisma ==>
    Jest do kupienia numer 12 i 13. Są jakieś inne?

  19. Pan szuka w starym sklepie. Aktualna księgarnia znajduje się na stronie basnjakniedzwiedz.pl.

    Tak to wygląda i jeśli ma Pan z tym kłopot, to może się dowiedzieć, że jest idiotą. Niestety…

  20. Co miał wnieść ten obraźliwy komentarz?

  21. Zgadza się. Jeśli ktoś, w poszukiwaniu książek, klika w „Księgarnia Coryllusa” zamiast w „Baśń jak Niedźwiedź” jest idiotą. To przecież takie oczywiste.
    Miłego dnia.

  22. Pan wybaczy, jestem starej daty. Jak widzę napis „księgarnia”, to nie wiem czemu, ale kojarzy mi się, że tam można kupić książki. Wystarczyło w linku „Księgarnia Coryllusa” dać przekierowanie na „basnjakniedzwiedz.pl”.
    Nie ten winny, kto szuka, tylko ten, kto źle drogę pokazuje.
    Zresztą może i nie …
    To tymczasem, borem-lasem.

    P.S. Nie ma opcji edycji komentarzy, stąd koment jeden pode drugim.

  23. Owszem…

    … mnie sie przytrafiaja takie pojedyncze osoby… ale sa one bardzo tajemnicze i nie chwala sie, ze sa lub otarli sie o srodowisko  Coryllus’a.

  24. Panie Gabrielu…

    … jestem przekonana na 200%,  ze podjal Pan wlasciwa decyzje  !!!

    Podobnie jak Pan zajmuje sie handlem, co prawda nie tresci tak oryginalnych jak Pan, ale tak czy siak jest to  HANDEL… ogolny handel roslinami… no i musze przyznac jest on coraz trudniejszy.  Konkurencja rosnie – pchaja sie do niego coraz bardziej ludzie, ktorzy nie maja innego zajecia,  wielu jest zwyklymi zlodziejskimi posrednikami – co to chca zarobic, ale sie nie narobic czyli masa cwaniactwa i zwyklego oszustwa, wielu nie ma zadnej wiedzy ani doswiadczenia.  Tym niemniej jesli wykonuje sie swoja prace od lat, ma sie troche praktyki, doswiadczenia i swoich klientow – to daje sie jeszcze jakos z tego zyc i wiazac koniec z koncem… ale jest coraz  ciezej i trudniej – no i nie ludze sie, ze bedzie jakas lepsza koniunktura… nawet mowy nie ma  !!!

    Konczac… ciesze sie, ze chwilowo i bardzo roztropnie zawiesil Pan wydawanie kwartalnika  SN, ktory – co tu duzo pisac – byl i jest… i  BEDZIE  prawdziwa  PERLA  na polskim rynku wydawniczym.  W ten sposob pozyskany czas pozwoli Panu  na wyprzedanie tego co juz jest wydane i zrobi Pan tym sposobem miejsce na kolejne fenomenalne wydawnictwa z  KJ.

     

    Niech Pan Bog dalej Pana prowadzi i ma w opiece… wszystkie Panskie plany i zamierzenia, takze Rodzine, Wspolpracownikow, Komentatorow, Czytelnikow… cale Coryllus’owe srodowisko…

    … jestem Panu i pozostane  DOZGONNIE  WDZIECZNA  za to co Pan zrobil do dzis i za to co Pan  CIAGLE  czyni…  Bog zaplac, Panie Gabrielu,

  25. Przepraszam Pana za nieporozumienie, niemniej literalnie czytając moje słowa zauważy Pan, że nie nazywam Pana w obraźliwy sposób.

    Ubolewam mianowicie w ten sposób nad losem paru osób, które miały tutaj ten problem w przeszłości i zostały szorstko potraktowane.

    Pozdrawiam.

  26. Graham Hancock też nie może się przebić do mejnstrimu, podobnie jak odnalezienie Gobekli Tepe nie sprawiło że utytułowani krętacze zmienili narrację nt. historii ludzkiej cywilizacji. Ale Hancock wydaje po angielsku i był u Joe Rogan’a, więc pewnie zbytnio się nie martwi groszem.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.