lt. 252021
 

Proszę Państwa, od dziś w sprzedaży niepublikowane nigdy wspomnienia Stanisława Karpińskiego, ministra skarbu i prezesa Banku Polskiego. To już druga w naszej ofercie pozycja która dotyczy przedwojennych i okupacyjnych finansów. Pierwszą była biografia Feliksa Młynarskiego, którą ściągnąłem z rynku. Do tego 29 egzemplarzy memiksu narysowanego przez Tomka Bereźnickiego z tekstem Macieja Frycza, zatytułowanego „Polskie Państwo Podziemne”. Jeśli ktoś chce mieć do mnie pretensje, że sprzedaję ten album drożej niż IPN, oddalam je jednym stanowczym ruchem. Nie rozumiem polityki Instytutu, który robi wielkim nakładem kosztów dobre produkty, po to by wyprzedawać je za grosze. Licząc przy tym, że klienci uznają tę działalność za promocję ważnych treści. Będzie dokładnie na odwrót. Klienci uznają to za obelgę i próbę wciśnięcia im kitu. Tak więc u mnie nie będzie tanio. A teraz fragment wspomnień Stanisława Karpińskiego

 

1925

20 maja.

Dzisiaj wreszcie nastąpi ogłoszenie o podwyżce opłat celnych. O wiele za późno! Ten upór Skarbu wyrządził Bankowi niepowetowaną stratę. Za kilka dni wyjeżdżam do Truskawca, z niepokojem o budżet Grabskiego, są bowiem stałe deficyty, łatane biletami zdawkowemi, które musimy wymieniać na równi z biletami Banku Polskiego, aczkolwiek obowiązku nie mamy.

5 czerwca‚ w Truskawcu.

Tego nie przypuszczałem, abym tu, popijając Naftusię, zniewolony był załatwiać korespondencję z… Normanem, gubernatorem banku Angielskiego! Nadesłano mi jego odpowiedź na mój list z 20 maja w sprawie kredytu rezerwowego, zabezpieczonego złotem, którego jednak nie chcielibyśmy wywozić z kraju ze względu na niekorzystne wrażenie [psychiczne] w społeczeństwie. Otóż wielki Norman zgadza się na udzielenie czasowych zaliczek, jednakże złoto musiałoby być zdeponowane w Bank of England w Londynie, przyczem poucza mnie w dość nieprzyjemny sposób, że złożenie części złota w tak poważnem środowisku złota jak Londyn, może być uznane tylko za mądry i przezorny krok ze strony Banku. „Rezerwy złote służą nie dla ozdoby, lecz dla potrzeby, przeto ci, którzy w Polsce przyczynili się do utworzenia rezerwy metalicznej, powinni mieć satysfakcję z przeświadczenia, że rezultat ich zabiegów nie próżnuje, ale zostaje zużyty w sposób właściwy na rzeczywistą korzyść społeczeństwa”. Końcowy zaś ustęp tak brzmi w tłumaczeniu:

„Jestem stanowczo tego zdania, że publiczność na dalszą metę łatwiej darzy swem zaufaniem tych, którzy otwarcie odnoszą się do rzeczywistości, nie ukrywając istotnego położenia pieniężnego, że właśnie zaciemnianie jego wywarłoby ujemny skutek psychologiczny.”

Wobec tak trzeźwych argumentów ze strony Banku, którego jawność sprawozdawcza pozostawia bardzo wiele do życzenia, podziękowałem wczoraj za udzielone wskazówki, „niezwykle cenne dla naszej instytucji, zwłaszcza, że zdanie Pana o roli złota w banku emisyjnym w zupełności potwierdza moje zapatrywania”, jednakże:

„wielce mnie Pan zobowiąże, jeśli zechce przypisać więcej znaczenia czynnikom psychologicznym, dla których pragnęlibyśmy na razie jeszcze eksportu złota uniknąć, gdyż duża część tego zapasu pochodzi z drobnych ofiar najszerszych warstw ludności, dla której argumenty celowej polityki bankowej nie są łatwo zrozumiałe.”

7 czerwca w Truskawcu.

[Znalazłem] Mam tu nikczemną pogodę: deszcze i zimna. Pomimo to dobrze wypoczywam. Czytam [teraz] Wołkońskiego: Poslednij djen. Podoba mi się. [Pisarze rosyjscy częściej mają coś do powiedzenia niż nasi] Przebywam dużo w towarzystwie byłego ministra przemysłu i handlu Kiedronia i Jerzego Osmołowskiego, pierwszego wielkorządcy naszej Litwy. Obydwaj ciekawi ludzie. Kiedroń w młodości, aby zarobić na studja, pracował w kopalni, jako zwykły robotnik. Człowiek bardzo zasłużony w Cieszyńskiem, czego też Czesi nie mogli mu darować i podczas plebiscytu nasłali nań zbirów. Skatowany bez litości, ledwo życie odzyskał.

[Dzisiaj ślub Hanki w Wilnie z Antonim Migdalskim. Mają mieszkać na wsi pod Mławą. Czy aby potrafią gospodarować i żyć na wsi?]

Wiadomości otrzymane z Banku Polskiego trapią mnie dotkliwie. Skarb zgłosił nowe zapotrzebowanie walut na 50 mil. zł z czego 11 mil.na pożyczkę Dillona, 10 mil. na zakup srebra, reszta na spłatę należności za parowozy, na spłatę długów „reliefowych” i inne potrzeby. Możnaby się tem jeszcze łudzić, że Skarb nie wykupi zamówionych walut, bo nie ma za co, jednakże z tej nędzy grozi większe jeszcze niebezpieczeństwo, gdyż Grabski nie liczy się z nami i niedobory budżetowe pokrywa bilonem i biletami zdawkowemi. Już pensję czerwcową urzędników wypłacono w całości w ten sposób.

Oczywiście, że bilon skarbowy wraca masowo do kas Banku Polskiego, a tymczasem kredyt 50-miljonowy Skarbu jest już przeczerpany. Prawnie moglibyśmy nie przyjmować bilonu, [lecz] ale niepodobna wejść na drogę dyskredytowania skarbu. Właśnie w tym sensie piszę do wiceprezesa Młynarskiego, który donosi mi, że Skarb wypłaca bilonem nawet większe sumy należne dostawcom, oraz zasiłki dla Banku Gospodarstwa Krajowego, skutkiem czego kasy walutowe Banku Polskiego narażone są na odpływ złotych walut nie tylko za własne bilety, lecz i za pieniądze skarbowe. Tak absurdalnego zadania Bank podjąć się nie może.

10 czerwca w Truskawcu,

Codzienne listy i depesze z Warszawy psują mi tu pobyt. Chyba trzeba przerwać kurację [bo źle się tam dzieje z pieniądzem w Banku Polskim]. Do wojny ze Skarbem dopuścić nie mogę, a tymczasem grozi nam zalew pieniędzy skarbowych: 286 mil. zł. wobec 556 mil. naszych biletów. Pokrycie w złocie i dewizach wynosi 286 mil. zł., a zatem dla naszej emisji zupełnie wystarczające, ale skąd wziąć pokrycie dla nielegalnej emisji skarbowej?

Młynarski z dyrekcją najwyraźniej chcą mnie skłonić do zamknięcia kas Banku dla bilonu. Piszą mi: jaki sens sprzedawać za bilon dolary, gdy brak ich dla naszych biletów? Czyż nie lepiej zawiesić od razu wymienialność bilonu, niż zawieszać później nieograniczoną wymienialność naszych biletów? To wszystko prawda, ale niestety i to jest dla mnie niewątpliwe, że nieprzyjmowanie pieniędzy skarbowych przez Bank Polski sprowadzi od razu zamęt, panikę i zgnębi naszego złotego. Co robić? Trzeba koniecznie [zniewolić Grabskiego], aby Grabski przerwał emisję bilonu skarbowego, zwłaszcza, że obok deficytu budżetowego mamy ujemny bilans handlowy: za marzec przywóz 190 mil. zł., wywóz 120.

Otrzymałem wiadomość o katastrofie, której uległ Choński, dyrektor oddziału głównego Banku Polskiego: wypadł z motocyklu na szosie pod Raszynem i głowę roztrzaskał o kamienie.

20 czerwca w Truskawcu.

W Warszawie bawił bankier Dillon z Ameryki. Pisze mi Zygmunt, że w stosunku do ilości wydanych obiadów rezultat skromny: 1,5 mil. dol. dla Skarbu zaraz, miljon za parę tygodni, pozatem 3 mil. dol. kredytu dla Banku Gospodarstwa Krajowego.

Wiadomości o stałym odpływie walut zagranicznych [psują mi humor] nie ustają. Inaczej być nie może: niedobór bilansu handlowego za kwiecień sto mil. zł. Oto rezultat nieurodzaju i liberalizmu celnego!

Drugie nieszczęście – to sprawa bilonowa. Grabski zgadza się na ograniczenia w przyjmowaniu przez nas bilonu, tymczasem według mnie wytworzy to nieufność i do naszych biletów. Jedyny środek zaradczy – nie wypuszczać bilonu, obciąć wszystkie pozycje budżetu, żyć z dochodów, tak jak to Rząd uroczyście przyrzekł robić przed powstaniem Banku Polskiego. Tymczasem Skarb zadłużony u nas ponad normę na 34 mil. zł.

Trzecia bieda – to wojna celna z Niemcami, rozpoczęta 15 b.m. W rezultacie Berlin szerzy pogłoskę o zachwianiu się złotego. Pisze mi Młynarski, że w ostatnich dniach deficyty walutowe wynoszą 5 mil. dziennie, w czem dużo na wykup złotego, wracającego z zagranicy.

[Za dużo złego. Wracam do Warszawy. Do Wisły gdzie bawi żona ze Stefą, nie wstąpię.]

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zle-czasy-pamietnik-stanislawa-karpinskiego-z-lat-1924-1943/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/polskie-panstwo-podziemne-memiks/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/feliks-mlynarski-biografia/

  4 komentarze do “Złe czasy, memiks i powrót Młynarskiego”

  1. prof Landau starał się jednak tą Niepodległą przedstawić w pozytywnych barwach, tak wspominam wykłady, podkreślał osiągnięcia i poświęcenie społeczeństwa, nie wspominał tresury naszego kraju przez obce banki.

    no ale jak widać rzeczywistość skrzeczała

     

    a za 25 lat już gotowy bretton wood , wszystko ustalone  poważne państwa szykują strategię na lata

  2. nie dokończyłam,

    oczywiście juz 20 lat później mimo 20 lat zawirowań społeczno – gospodarczych budowa komunizmu, wielkiego kryzysu o zasięgu światowym, wojny światowej i ogromnych ofiar – gotowiutkie , zgodne  Bretton Wood  /na rzecz dolara/

  3. Mnie bardziej szokuje naiwnosć. Polskę w wersji IIRP utworzyły banki USA i to bylo oczywiste od pierwszych godzin.

    Od 1913, śmierci JPMorgana, bylo oczywiste że banki USA są własnością City.

    Autor zdaje się tego nie rozumieć…

  4. no zdaje się mieliśmy syndrom życzeniowego  widzenie świata, a to nie tak …

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.