czerwiec 122020
 

Taki tytuł nosi jeden z rozdziałów książki Emanuela Małyńskiego zatytułowanej „Nowa Polska”. Jak cała ta książka, poświęcony on jest szwindlowi zwanemu reformą rolną, ale szczególnie tym politykom i publicystom, którzy podnosili kwestie bytu chłopów w najwyższe diapazony emocji. Pomyślałem, że dziś, trzeba będzie zrobić jakiś taki krótki przegląd metod miłowania chłopa i pochylania się nad jego ciężką dolą. Tak mi się zebrało, albowiem – z przyczyn, które przemilczę – musiałem sięgnąć do lektur opisujących panowanie Jana Olbrachta i Aleksandra Jagiellończyka. Wtedy to, jak wiemy lud i mieszczaństwo zostały ostatecznie pognębione, podobnie jak drobna szlachta, a do głosu doszła wielka magnateria, głównie litewska. To ważny moment, ale ja nie będę analizował okoliczności towarzyszących panowaniu wymienionych władców. Chcę postawić takie pytanie – czy mechanizm opisany przez Małyńskiego w „Nowej Polsce” działał i działa zawsze? Jeśli tak, to właściwy opis czasów Jana Olbrachta i króla Aleksandra, będzie następujący – lokalne klany reprezentujące swoje interesy utożsamiły je z interesami państwa i dały królowi carte blanche na wojnę w zamian za przywileje, które nigdy nie miały być naruszone. Wobec jakich sił się tak napięły? Tego nie wiemy, omija tę kwestię nawet Ignacy Schiper, ale wierzyć musimy, że wobec niezorganizowanego żywiołu chłopskiego i wobec obcoplemiennych mieszczan. No chyba nie. Ktoś tam jeszcze musiał się czaić w mroku, inaczej nie byłoby konstytucji Nihil novi, która gwarantować miała stabilność ustroju. Stabilność, która już za Zygmunta Starego została naruszona tak poważnie, że państwo i mało się nie zapadło. Moskwa bowiem zawarła sojusz z cesarstwem. No, ale wszyscy wiemy jak to się skończyło. Dobrze dla nas, źle dla Moskwy i dało poważną naukę dworowi rezydującemu w Wiener- Nuestad.

Mnie jednak ciekawi ten opis, który stosują ludzie tacy jak Szelągowski, czy Fryderyk Papee – przedostatni Jagiellonowie ostatecznie pogrzebali sprawę chłopską. Możemy oczywiście jasno wskazać, że sprawa ta miała ścisły związek z polityką zagraniczną i była stymulowana przez ówczesnych bankierów, bez takiego co prawda, jak w XX wieku natężenia propagandy, ale jednak. Po wiekach doświadczeń, banki doszły do wniosku, że dewastacja kultury produkcji żywności pomiędzy Wisłą a Dnieprem nie uda się, jeśli do akcji nie zostanie włączona machina propagandowa i taką machinę skonstruowano. Mieszkańcom zaś terenu, który był przez wieki całe języczkiem u wagi w polityce banków i dworów, wmówiono, że mieszkają na nieistotnym zadupiu, które nikogo nie obchodzi. I myk ten udał się świetnie i działa do dziś, albowiem wszyscy, mimo tego, że na naszym terenie ciągle toczą się światowe wojny, przekonani jesteśmy, że mieszkamy na wsi spokojnej i wesołej, no i że wszyscy jesteśmy prowincjuszami. Jakby tego było mało żyjemy w przestrzeni, gdzie treść jest cenzurowana. Taki Małyński na przykład, doczekał się w roku 2005 pełnego wydania swoich dzieł w języku francuskim, w którym pisał. I to mimo nieustannego właściwie ujadania na żydów. Tak bowiem działa się w kraju, gdzie nie ma cenzury. U nas ona jest, ale jej mechanizm nie został nazwany we właściwy sposób. Cenzura nie ma dziś charakteru opresyjnego, a co za tym idzie nie da się o niej opowiadać żartów. Cenzura jest dziś przebrana w udrapowane szaty wolności słowa i musi być tak właśnie traktowana. W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że złodziejscy miłośnicy ludu, przenieśli się dziś – wobec systemowej niewydolności gospodarstw kmiecych, zdewastowanych przez ich poprzedników w ramach reformy rolnej – wprost do miast i zamienili się w tych miastach w cenzorów propagujących wolność słowa. To znaczy utrzymujących cały czas hagadę o niedoli chłopskiej i biedzie jaką tym chłopom zafundowali dziedzice, powtarzający kłamstwa i propagandę komunistyczną, bądź chłopską, o tym, jakoby prawo chłopa nie dotyczyło w ogóle. Powołujący się na nieistniejące w obiegu publicznym pamiętniki włościach, którzy pisali je pod wpływem skrajnych emocji, często nie rozumiejąc okoliczności w jakich żyli, albo wyolbrzymiając problemy, albowiem taka była koniunktura polityczna. Cenzorzy nie dopuszczą za nic na świecie by dyskusja publiczna toczyła się wokół tekstów źródłowych ich rola polega na tym, by dyskusja toczyła się wokół przeżutej przez nich papki, którą podają oni czytelnikom, jak amazońskie kobiety fermentującą na ludzkiej ślinie chichę, białym podróżnikom. Stan upojenia jaki wywołuje jedno i drugie, jest bardzo podobny. Niestety działanie współczesnej cenzury utrzymuje umysł w zaczadzeniu dużo dłużej, a bywa, że w ogóle nie mija. Mam tu oczywiście na myśli wszystkie, przemądre, tamujące jakiekolwiek głosy rozsądku, propagandowo-psychologiczne pisma Rafała Aleksandra Ziemkiewicza. Dlaczego ja się tak upieram i z mocą godną lepszej sprawy powracam do tych pism i o dyskusji o ludzie i jego nędzach? To proste. Na allegro dostępne są, w wysokich co prawda cenach, ale jednak, księgi referendarii koronnej z czasów saskich i z czasów stanisławowskich. W nich zaś znajdują się szczegółowe opisy spraw sądowych jakie toczyły się pomiędzy, włościanami a starostwem, włościanami a królem, włościanami a szlachtą piastującą urzędy. Dotyczą bowiem te księgi jedynie królewszczyzn. I nie wynika z nich bynajmniej, że chłop polski żył przez stulecia w jakimś obozie koncentracyjnym. Kupiłem sobie obydwie, olbrzymie edycje. Wiecie co jest charakterystyczne dla tych książek? Rok wydania – głęboka komuna, początek lat pięćdziesiątych, a także fakt iż żadna z kartek nie jest rozcięta. Nikt do tego nie zaglądał. Po prostu nikt. Wnioski jakie wysuwa się na temat relacji dwór-wieś i urząd-wieś, pochodzą z lektury kilku pamiętników zaledwie i źródeł jakie pozostawił po sobie zaborca. Nazwiska zaś badaczy, którzy owe księgi referendarii koronnej do druku przygotowali nie są znane nikomu, nie ma ich nawet w wikipedii. Pamięć po tych ludziach i ich pracy powinna bowiem zaginąć. To co ma pozostać, to hagada, najpierw wymyślona na zaborczych uniwersytetach i nazwana postępową myślą niepodległościową, a następnie popłuczyny po niej, emitowane przez Ziemkiewicza i jemu podobnych propagandystów, stymulowanych przez lewicę, jak dawniej wynajętą przez banki. I nie ma mowy by ktoś zajrzał do źródeł i powołał się na nie, a o wydaniu ich to już w ogóle możemy zapomnieć. Na tym bowiem polega mechanizm nowoczesnej cenzury.

Ja zaś, jak co dzień zachęcam do kupowania książki Emanuela Małyńskiego

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/emmanuel-malynski-nowa-polska-reforma-agrarna-przeciwko-wlasnosci-prywatnej/

  20 komentarzy do “Złodziejscy „miłośnicy” ludu”

  1. Do miłowania chłopa jest baba ☺

  2. Probosz sławnej warszawskiej parafii na Służewie x. Józef Maj wydał książkę o parafii Św. Katarzyny. Zapamiętałem opisy spraw sądowych z 17? 18? wieku, w których chłopi uchylali się od dziesięciny i innych podatków. Sprawy ciągnęły się długo a proboszczowie przegrywali…

    Biedny chłop niech dziś nie zapłaci podatku…

  3. Ziemkiewicz to zaden autorytet w tych sprawach

  4. Doprawdy? Bez ciebie bym sie tego nigdy nie dowiedział

  5. Chodzi o to, że prawo działało, a życie było ogólnie brutalniejsze niż dziś. I to ci wszyscy ludzie próbują przełożyć na dzisiejsze stosunki pisząc o niedoli chłopa.

  6. Normal
    0

    21

    false
    false
    false

    PL
    X-NONE
    X-NONE

    /* Style Definitions */
    table.MsoNormalTable
    {mso-style-name:Standardowy;
    mso-tstyle-rowband-size:0;
    mso-tstyle-colband-size:0;
    mso-style-noshow:yes;
    mso-style-priority:99;
    mso-style-parent:””;
    mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
    mso-para-margin-top:0cm;
    mso-para-margin-right:0cm;
    mso-para-margin-bottom:10.0pt;
    mso-para-margin-left:0cm;
    line-height:115%;
    mso-pagination:widow-orphan;
    font-size:11.0pt;
    font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
    mso-ascii-font-family:Calibri;
    mso-ascii-theme-font:minor-latin;
    mso-hansi-font-family:Calibri;
    mso-hansi-theme-font:minor-latin;
    mso-fareast-language:EN-US;}

     

    Radio Bon Ton w Chełmie na swojej stronie podaje, że MPGK chce produkować wodę pod nazwą „Woda Króla Daniela”, tego samego, który (jak podaje Wiki) w 1253 roku został w Drohiczynie w miejscowej cerkwi lub kościele koronowany przez Opizona legata papieża Innocentego IV, a dzisiaj przez ukraińskich patriotów uznawany jest za pierwszego króla Ukrainy rezydującego ze swojej siedziby w Chełmie.

    Pan Prezydent Duda kilka dni wcześniej zaanonsował mieszkańcom miasta przebudowę dworca kolejowego. Wizualizacja pokazuje całkiem ładny projekt wykonany przez architektów ze Śląska, którzy umyślili elewację z białej cegły zrobić bo Chełm na kredzie stoi (i choć Śląsk stoi na węglu to nikt tam czarnych elewacji nie projektuje), ale to ma być takie twórcze nawiązanie i nie jest istotne, że w Chełmie i okolicach mało kto z białej cegły cokolwiek buduje i jeśli kojarzy się ona komuś to raczej z Ukrainą, gdzie z takiej cegły pobudowano bardzo dużo. Ukrainiec wysiadając na dworcu kolejowym będzie mógł poczuć się jak u siebie.

    Także „tutejsi ludzie” siedząc w dworcowym barze i popijając Wodę Króla Daniela wspominać będą jak to im już pięćdziesiąt lat temu opowiadano jakie to wielkie pokłady znakomitego węgla (koksującego) pod miastem leżą i że nikt ich ruszyć nie może bo Ukraińcy nie pozwalają (uważają je za swoje) i mają szersze plecy w Warszawie i jasne wszystkim się staje, że przedwyborcze obietnice jaka to wspaniała kopalnia niebawem w Chełmie powstanie obietnicą dalej pozostanie.

  7. no a parafia Św. Katarzyny, ze względu na ubóstwo wieśniaków, była pod opieką aprowizacyjną dziedziców Wilanowa, czyli np.  Jana III Sobieskiego także. No a świętopietrze musiał proboszcz zapłacić … z czego?

    No to się musiał procesować z tymi co nie wywiązywali się z podatku…

  8. Pan rozumie o czym jest ten tekst i co w gwarze użytkowników internetu znaczy wyraz trol?

  9. niech Oni najpierw Lwów odkażą i uprzątną, to wtedy mogą pomyśleć o czymś nowym,

  10. O dziejach chłopów i wsi pisał… Grabski

  11. Rozprawienie się z mitami służącymi wszelakim propagandom to klucz do wolności wewnętrznej i zewnętrznej. Ludzie zatruci kłamstwem idą przez życie jak żołnierze po ataku gazowym pod Bolimowem – po omacku, w kółko, w przeciwną stronę.

    Niewiele tak naprawdę wiem, ale zaczynają pojawiać się próby obiektywnej oceny sprawy chłopskiej. I z całą pewnością jest inaczej niż w rewolucyjnych wizjach zakutych w pustych łbach.

    Tu mała próba obalenia mitu:

    https://dziennikpolski24.pl/mity-mocne-jak-chlop-polski/ar/3745751

    Powołanie się na historyczne dokumenty w dzisiejszym tekście jest tak proste i przekonywujące, a jednak tak dalekie pseudoelitom … Dlaczego? Proste – nie mają interesu odczadzenia umysłów.

  12. Idylla czyli Szczęśliwi chłopi i nieszczęśliwy Feliks

    Film „Feliks znaczy szczęśliwy” nadała TVP Historia w ubiegłą środę. Edmund, ojciec Feliksa, miał stuhektarowy majątek Oziembłowo na słabej ziemi, więc wydzierżawiał go chłopom, co dawało mu przychód 45 rubli rocznie. Szczęśliwie dla dużej gromadki dzieci jego carska emerytura wynosiła 500 rubli. Niejasne są historyczne wieści o Oziembłowie, gdyż Słownik Geograficzny pisze o zaścianku szlacheckim, a inne źródła wspominają o dworze z folwarkiem, na co wskazuje też zdjęcie piętrowego dworku w wiki. Według portalu agrofakt, w 2018 roku było w Polsce 12222 takich „zaścianko-folwarków” (co najmniej 100 ha użytków każdy).

  13. eee… pod Bolimowem to akurat atak chemiczny się nie udał, bo było za zimno

  14. Ależ pan bredzisz. A kopalnia Bogdanka – to gdzie jest? Parę kilometrów dalej – i jakoś ją wybudowaliśmy. Przecież to jest o rzut beretem od Chełma – jakoś nikt Ukr. o zgodę nie pytał. W Chełmie jest duża cementownia – a taki zakład zżera sporo energii. Węgiel z Bogdanki m.in idzie tam. Jak będzie trzeba więcej, to wybudujemy w Chełmie kopalnię – pana o zgodę nikt się nie będzie pytał.

  15. Małyński – miłośnik piękniejszej części „ludu”

    10 lipca 1905 The Salt Lake Herald doniósł, że podczas swej wizyty hrabia Małyński dopytywał o poligamię i wyraził zdziwienie, że prawo tutejsze tego nie przewiduje. Natomiast w Paryżu każdy mężczyzna ma jedną lub dwie zony, oprócz własnej. Uważał, że to jest niezłe.

  16. Bogdanka leży 40km od Chełma. W Bogdance wydobywa się słaby węgiel w trudnych warunkach (kurzawka), pod Chełmem jest bardzo dobry i jeszcze lepszy węgiel w dobrych i przystępnych warunkach wydobycia. Dlaczego fedrują w Bogdance zamiast w Chełmie? Nikt tego nigdy nie wytłumaczył. Pytanie Ukrainy „o zgodę” to oczywiście „mądrość ludowa”, ale tak to dosłownie „między ludźmi się gadało”. Cementownia zżerała dużo energii gdy stosowała technologię „mokrą”, ale od dawna już stosuje „suchą” i potrzebuje energii zdecydowanie mniej. Dalej nie będę tłumaczył bo przecież trolluję zamiast pisać o chłopach, chociaż to forum bardzo rzadko trzyma się zadanych tematów 🙂

  17. Grabski wobec ziem polskich jeszcze będąc w Dumie: skasowanie 5 milionów podatków gruntowych i 2 mln podatków miejskich, jako nienormalnego nadmiaru płaconego na rzecz carskiego skarbu….

  18. Na szczęście nie byłem, ale cmentarz widziałem.

    Fritz Haber chyba bezpośrednio nadzorował i rejestrował objawy swojej wunderwaffe?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.