Czytając niektóre książki, szczególnie współczesne, albo bardzo słabe powieści z XIX wieku lub oglądając filmy z tezą, widzimy że czegoś tam brakuje. To znaczy narracja jest podziurawiona, bo autorowi, reżyserowi, producentom nie starczało czasu, wyobraźni lub pieniędzy i pchali oni swoje przedsięwzięcie do pointy, zaplanowanej już na samym początku, zanim dzieło w ogóle zaczęło powstawać. Stąd jest ono zbiorem pretekstów i uzasadnień dla wniosku końcowego. Większość ludzi tego nie widzi, albowiem – z niewiadomych przyczyn – wykluczają oni w procesie czytania, oglądania i w ogóle konsumpcji dzieła, do której włączyć należy także dyskusje o nim, intencje autora. Nie interesują ich one, albowiem są uwiedzeni deklaracjami ich dotyczącymi, zawartymi w tytule, a także w tekstach promocyjnych. To znaczy przyjmują na wiarę, że jak coś nosi tytuł Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju, to dotyczy wyłącznie spraw, do których wzrok przeciętnej, żyjącej pod wolierą kury, nie może sięgnąć. Oni sami zaś, poprzez właściwe odczytanie intencji autorów, są wyróżnieni. I widzą po prostu więcej. To jest ten sposób czytania i oglądania, który towarzyszył i pewnie do dziś towarzyszy młodzieńczym fascynacjom kończącym się straszliwym kacem, głupimi wyborami życiowymi i odrzuceniem. No, ale idźmy po kolei. Pamiętając jednocześnie, że wskutek działalności mediów i Internetu, przez ostatnie 30 lat, znaczna część populacji ludzi dorosłych zachowuje się, jakby miała 15 lat i właśnie odkryła powieść Mistrz i Małgorzata.
Jeszcze jedno zanim zaczniemy…Jeden z komentatorów umieścił tu link do wywiadu Magdaleny Wolińskiej Riedi z Wojciechem Giertychem. Wywiadu przeprowadzonego w manierze brytyjskiej czy też może amerykańskiej, to znaczy kokietującego widza rzekomą prostotą rozmówców, którzy będąc zwykłymi ludźmi, sięgają jednak gwiazd i spraw wyższych. Nie dajcie się na to nigdy nabrać. To są wyuczone gesty i wyuczone słowa, za którymi kryją się intelektualne malwersacje. Jak duże? Zaraz zobaczymy.
Radosław Sikorski mówi tak:
Mam wątpliwości czy Jezus wiedział, że zakłada nową religię. Wydaje mi się, że szczytem jego ambicji było ustanowienie żydowskiej sekty. Dopiero Paweł wyciągnął ją na szersze wody.
Nie wiadomo co powiedzieć…Przypomniałem sobie mojego katechetę, spokojnego i poukładanego księdza Czesława, który uczył mnie religii w małej salce wynajmowanej przez parafię niedaleko mojego domu. Był ów ksiądz oceanem cierpliwości i spokoju, co nieczęsto się zdarza. Wyobraziłem sobie teraz, że jestem mały i na lekcji religii wstaję i mówię – a wie ksiądz, mnie się wydaje, że Jezus nie wiedział o tym, że zakłada nową religię…Ksiądz Czesław chyba by umarł ma miejscu, z tym swoim zadziwionym spokojem wymalowanym na twarzy, bo jakiś, pardon gówniak, wstał i ogłasza takie rewelacje.
Wojciech Giertych zaś, zupełnie jakby tego nie widział. Ciągnie dyskusję tłumacząc ministrowi Sikorskiemu kim był św. Paweł i z jakich środowisk się wywodził. Potem długo i na jednym oddechu tłumaczy Radosławowi Sikorskiemu co to jest życie duchowe, by na koniec usłyszeć takie słowa:
Jeśli Bóg jest wszechwiedzący, to tworząc człowieka, wiedział, że będzie on grzeszny. Aby wybaczyć człowiekowi, nie musi nikogo skazywać na cierpienia.
Na co Wojciech Giertych:
W takiej interpretacji jesteśmy zredukowani do marionetek w rękach Boga.
Na co odpowiada minister:
Jeśli zna przyszłość i pozwala na Holocaust, to bierze zań odpowiedzialność.
W mojej ocenie, być może błędnej, ojciec Giertych powinien w tym miejscu przypomnieć ministrowi, że mówi o tym samym Bogu, w którego wierzą Żydzi. Pozostali oni jednak przy swojej, błędnej interpretacji Pisma i postaw, a niektórzy wręcz porzucili wiarę, pozwalając się uwieść herezjom. Holocaust zaś to wynik wściekłości pogan podburzonych przez szatana, a nie Boży plan, który – w razie gdyby dyskusje z chrześcijanami nie szły po myśli osób takich jak minister – można podmienić na śmierć Jezusa. Czyli uczynić go wartością wymienną. Jeśli Bóg wydał syna na mękę, by odkupić ludzkość, to znaczy że holocaust jest analogicznym wydarzeniem, a synem Bożym – mistycznym i realnym – jest po prostu naród żydowski. I w takiej interpretacji zdaje się odnajdywać Radosław Sikorski. Tyle, że on głośno tak nie powie, a na pewno nie w tej książce. Mogłoby się bowiem okazać, że taka interpretacja oburza żydów i co wtedy?
No, ale Wojciech Giertych wie lepiej niż ja co ma mówić ministrowi Sikorskiemu i tłumaczy mu, że taka interpretacja – kiedy człowiek jest tylko marionetką w ręku Boga – ubliża człowiekowi. Następnie powołuje się na Anzelma z Canterbury, który wskazywał, że po złym uczynku każdy kto się go dopuścił ma świadomość istnienia sprawiedliwości i podłości. Z pułapki zaś w jaką zapędza nas zło, możemy się wykupić tylko przez dar krzyża.
I na to odpowiada Radosław Sikorski:
Eucharystia to celebrowanie atawizmu związanego ze składaniem ofiary z człowieka. Odnajdujemy ten schemat między innymi u Azteków. Eucharystia przybiera bezkrwawą formę wyrażania starodawnych, krwawych obyczajów. Zamiast poświęcać Izaaka literalnie poświęcamy – a wręcz zjadamy – człowieka symbolicznie.
I wierzcie mi, że można na sto różnych sposobów rozwałkować ministra na placek intelektualny po takich słowach, ale jego rozmówca tego nie czyni. Mówi za to:
To świadczy tylko o istniejącej, nawet w ludzkości pogańskiej, świadomości, że popełnione zło wymaga wyrównania.
Nie to, świadczy o czymś zupełnie innym. O tym mianowicie, że dla pogan dokonanie jakiegoś tam holocaustu, na jednym czy drugim narodzie to jest kaszka z mleczkiem.
Ale Radosław Sikorski na jeszcze inną odpowiedź:
Myślę, że wyjaśnienie jest bardziej pragmatyczne. Chodziło o skłonienie bóstwa do realizacji doraźnej prośby, jak na przykład wygrana w wojnie czy opady deszczu dla plonów.
Po tych słowach poczułem się, jak bym trafił do miejsca nad którym długo padał ulewny deszcz radioaktywny. Przez co wszystko co tam jest ma dziwne i zdeformowane kształty. Widzimy, że Radosław Sikorski czytał książki podróżnicze, a także obejrzał film Mela Gibsona Apocalypto. No, ale wnioski jakie z tego wyciągnął są na miarę ucznia gimnazjum gdzieś na zapomnianych popegeerowskich obszarach Pomorza. Więc mu na nowo tłumaczy Wojciech Giertych, że zostaliśmy odkupieni krwią Baranka. Tłumaczy to dość długo, a na koniec mówi tak:
Nie chodzi o nadmiernie akcentowane w pobożności katolickiej cierpienia, ale o dostrzeżenie, że Chrystus oddał się nam do końca.
I tu, niestety, a może na szczęście, widzimy, że spór pomiędzy obydwoma panami jest fikcyjny. Od agresywnej i fałszywej interpretacji męki i zmartwychwstania przechodzimy bowiem płynnie i bezkolizyjnie do nadużywania cierpienia w katolickiej pobożności.
Sikorski mówi:
Nie raz jest to jednak pornografia cierpienia.
Na co Giertych:
Dlatego przeżywanie Drogi Krzyżowej nie może być ciągłym analizowaniem przemocy, tylko ma być dostrzeżeniem Jezusowego daru.
Nigdy nie spotkałem się z tym, by ktokolwiek w Kościele, czy to ksiądz czy wierni uprawiał jakaś pornografię cierpienia. Przeciwnie – czynią tak wszyscy, ci którym się zdaje, że cierpienie Jezusa nie było niczym szczególnym, bo były inne rodzaje cierpienia, które wskazują nie na ofiarę i odkupienie, ale na zemstę i stałe odkupowanie się w jej ramach.
Kiedy Radosław Sikorski przechodzi do interpretowania słów – dobrowolnie wydał się na mękę – ręce nie mają gdzie opaść. Bo on uważa, że nie dobrowolnie, albowiem sam nie poszedł do Sanhedrynu, ale został zdradzony. No to Ojciec Giertych tłumaczy ministrowi, że chodzi o to iż Jezus nie uciekł, ale przyjmując – jako Syn Boży postać człowieka, we wszystkich wymiarach także w słabości – pozwolił się pojmać mimo lęku.
Radosław Sikorski zaś mówi, że Jezus nie miał szans na ucieczkę, albowiem cały znany ówczesny świat znajdował się pod władzą Rzymu.
Na co Wojciech Giertych odpowiada słowami, które każdemu powinny zapaść w pamięć:
Wydaje nam się, znając możliwości dzisiejszego państwa, niektórych rządzących, zdolnych nawet do wykorzystania Pegasusa i innych środków inwigilacji, że władza rzymska była równie potężna. Tymczasem panowała o wiele większa niezależność względem władzy okupacyjnej. Jezusa aresztowali nie żołnierze rzymscy tylko żydowscy strażnicy świątyni.
A mógł teolog domu papieskiego takich rzeczy po prostu nie mówić. No, ale nie powstrzymał się. I tak dowiedzieliśmy się, że w opresja imperium rzymskiego była niczym wobec opresji Kaczyńskiego, która dotykała przecież członków rodziny Giertychów. Czy władza w Polsce mogła popełnić większy błąd? No chyba nie.
Złośliwi przeciągnęliby tę metaforę poza wyznaczone przyzwoitością granice i zapytali dobrego Ojca Giertycha, czy ów Pegasus nie jest czasem gorszy niż samo aresztowanie i męka Jezusa? I nie byłoby to wcale nieuzasadnione, zważywszy na fakt, że wspomniane granice minister Sikorski przekracza w każdej niemal wypowiedzi. Podnosząc nagle choćby taką kwestię – ponoć Sąd Ostateczny ma polegać na tym, że ciała się zrekonstruują i połączą z domniemaną duszą…
I ja Was z tą domniemaną duszą tak zostawię. Bo nie wiadomo doprawdy co powiedzieć, szczególnie że wcześniej pan minister podjął próbę zrównania cierpienia Jezusa z Holocaustem. Tymczasem w krainie dusz domniemanych, taki problem w ogóle nie istnieje. Istnieje za to inny – wściekłość pogan i roszczenia finansowe.
Jutro zaczynają się Targi Książki i Sztuki w Ojrzanowie. Nie w pałacu tym razem, ale w Lofcie obok. Wszystkich zainteresowanych książkami, grafiką i malarstwem, zapraszam. Po 17.00, pewnie bliżej 17.30 wygłoszę pogadankę o ziemiaństwie polskim i pisarzach. Właśnie wychodzi słońce, więc nawet jeśli trochę będzie padało z rana, niech nikt się tym nie zraża. Pogoda na pewno dopisze.
A dziś zostawiam Wam takie oto książki. Niektóre z nich będą jutro na targach, ale tylko niektóre.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/medycyna-antyczna/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/doroszenko-za-sobieskiego-w-latach-1665-1676/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/iwan-mazepa-w-wyobrazeniach-kozackiej-historiografii/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/tatarzy-litewscy-proba-monografii-historyczno-etnograficznej/