Sty 102019
 

Będę dziś kontynuował szkalowanie ojca Adama Szustaka, ale najpierw ogłoszenia. Kolejnym, po prof. Łukaszu Święcickim i dr Łukaszu Modelskim, a także księdzu Krzysztofie Irku gościem naszej konferencji w Baranowie Sandomierskim będzie prof. Katarzyna Kostrzewa z Instytutu Prawa Międzynarodowego na Wydziale Prawa i Administracji UW, która wygłosi wykład „Katastrofa Smoleńska w świetle międzynarodowego prawa lotniczego”.

Ja zaś przypominam jeszcze, że już dziś trzeba rezerwować pokoje w zamku Kliczków na kolejną konferencję, która odbędzie się 29 czerwca tam właśnie. I najlepiej w tej sprawie dzwonić a nie pisać maile, bo na maile system odpowiada odmownie, a mnie pani Agata powiedziała wczoraj, że jest jeszcze 25 pokoi w zamku i na folwarku. Kliczków jest położony w dolinie Kwisy, obok jest Bolesławiec, więc z noclegami latem nie będzie kłopotu, ale jeśli ktoś chce mieszkać w tym niezwykłym zamku, musi się decydować już teraz.

A teraz do rzeczy. Obejrzałem wystąpienie ojca Szustaka, to na którym widać książki Twardocha na półce z tyłu, a do tego jeszcze książkę Zadie Smith. Nie miałem czasu czytać wszystkich komentarzy, ale jeden, chyba Ojca Trzy Krainy, rzucił mi się w oczy. Napisał Ojciec, że ludzie używają do ewangelizacji takiego języka jaki został im dany, a także, że nie ma w tym nic złego. Może coś źle zrozumiałem, ale jeśli tak, to proszę mnie poprawić. Otóż język, którym się posługuje ojciec Szustak nie został nam dany. On został nam narzucony, a jego głównym promotorem w przestrzeni publicznej jest Owsiak Jerzy. To jest język popkultury, wzbogacony o elementy psychologii kuchennej, a posługiwanie się nim ma dwie funkcje. Po pierwsze – uwiarygodnić ojca Adama Szustaka w oczach kompletnie bezradnych ludzi, nie radzących sobie z własnym życiem, po drugie – o wiele gorsze – zamienić Ewangelię w pop kulturę. Ja jestem szczerze zdziwiony tym, że nikt tego nie dostrzega koncentrując się na tak zwanym „przesłaniu”. Tam nie ma żadnego przesłania. Tam są problemy 16 letnich onanistów oraz formaty wprost z amerykańskiego rynku pop. Zanim jednak przejdę do „przesłania” jeszcze słów kilka o języku i formatach. Nie wiem jak wy, ale ja już od dawna nie mogę słuchać o fascynacjach związanych z pop kulturą. Nie wierzę w nie po prostu i jak ktoś mówi, że kocha Bonda, to uważam, że chce się jakoś wpasować w nastrój towarzyski, a nie wie jak, albo coś ukryć. To są bardzo zgrane formaty dawnych domówek i nastroje z redakcyjnych palarni, celebrowane w latach 90-tych. Jeśli więc zakonnik mówi, że kocha filmy o bohaterach pop kultury i kokietuje w ten sposób publiczność ujawniając swoje rzekome deficyty, żeby być bliżej niej, to ja wiem, że on żadnych deficytów nie ma. On jest wręcz modelowym przykładem człowieka bez deficytów, który jest tak pewny siebie, jak valser kiedy zdobywał to swoje mistrzostwo świata w karate nietradycyjnym. Jeśli ojciec Szustak mówi, że Jezus jest jednym z bohaterów pop kultury i to jest fajne, to ja z pozycji zatwardziałego grzesznika, odpowiedzieć mogę tylko jedno – Jezus nie jest bohaterem pop kultury, nie był i nigdy nie będzie. Jest za to elementem, który różne organizacje próbują z różnym powodzeniem w pop kulturę wprasować. I to się dokonuje poprzez mnożenie sekt protestanckich, a także poprzez mnożenie wariantów kultu w Kościele Powszechnym. Jedni mają charyzmatyków, inni mają tradycjonalistów i gra gitara…Nie gra. Zapewniam Was, że nie gra i jeśli będziemy nadal podążać w tym kierunku, nie zagra. Jak widzicie jestem poważny, jak mało kiedy, ale zaraz zejdziemy z tego wysokiego C i będzie trochę śmieszniej. Na razie musi być poważnie. Takie spozycjonowanie sprawy – charyzmatycy vs tradycjonaliści, całkowicie blokuje jakąkolwiek komunikację. Kościół bowiem, zwykli księża i zakonnicy, którzy nie odprawiają mszy tradycyjnej i nie mają kanału na YT mogą sobie jedynie wybrać pomiędzy jedną a drugą opcją, a jeśli tego nie zrobią, będą postrzegani jako cholerni nudziarze. To jest ważna konstatacja, albowiem chodzi o zawłaszczanie języka ewangelizacji. Kościół zaś, o czym zawsze musimy pamiętać, to wolność. Posunąłem kiedyś Toyahowi taki mem, hasło na bloga – wszystkie czyny z wyjątkiem czynów przepisanych rytuałem są pułapkami. I to była pułapka, z której ja wtedy nie zdawałem sobie sprawy. To zdanie bowiem to fragment Ajurwedy, to kawałek świata, w którym nie ma wolności. Toyah najpierw umieścił to na blogu, a potem zdjął, bo się chyba zorientował. Jeśli więc z jednej strony mamy parcie ku formule – czynów pułapek, a z drugiej ku formule pop kultury i Jezusa, który jest cool, to cała moc Kościoła powinna iść w tym kierunku, by wypracować nowy, a może nie nowy, ale akceptowany przez większość i stosowny (zwróćcie uwagę, że nie napisałem „ciekawy”) język komunikacji z wiernymi. Bo te języki, o których tu napisałem, nie są dane Ojcze Stanisławie, one są narzucone. Z faktu, że są narzucone dość delikatnie nie wynika nic dobrego. Funkcja ojca Adama Szustaka polega także na tym, że on ma blokować powstanie takiej komunikacji. Inna sprawa czy on sobie z tego zdaje sprawę. Myślę, że nie. Ojciec Adam Szustak występuje na tle pewnej aranżacji, którą widzowie uważają za naturalne środowisko tego zakonnika. Proszę Państwa, to jest scenografia. Ta kuchnia za nim kosztuje najmarniej 20 tysięcy. Półki z książkami zaś ustawione pośrodku mają podkreślać to, o czym napisałem wyżej – mamy do czynienia z głęboką psychologią, ale taką wiecie, trochę kuchenną, miłą i sympatyczną, dla ludzi. Taki jest przekaz podprogowy. Zwróćcie zresztą uwagę na te wszystkie kuchenne aranżacje, występujące w pogadankach dominikanów. No więc jeszcze raz – Ewangelia nie jest psychologią. To jest relacja o funkcjonowaniu człowieka i bytów wyższych na ziemi, pomiędzy innymi ludźmi i innymi bytami wyższymi. Nie jest to zapis stanów umysłu tego czy innego charyzmatyka. Poza tym książki te, to zwyczajne lokowanie produktu. Zacząłem się zastanawiać skąd ja znam format, którym w tym nagraniu bawił się ojciec Szustak, ten wiecie o tym, że Waterman, czy jak się ten stwór nazywał, został królem oceanu, bo okoliczności postawiły go wobec takiego wyzwania. I wyobraźcie sobie, że przypomniałem sobie skąd. To są schematy, które znajdujemy w książkach o amerykańskich żołnierzach walczących w odległych krajach, tak dokładnie nie wiadomo o co. Możecie mi nie wierzyć, ale sami sprawdźcie. Jeśli nie ma innych motywacji, pozostaje obowiązek i okoliczności, które poddane odpowiedniej obróbce psychologicznej, a także umocowane wśród prostej wymowy faktów – jak strzelają, to ty też strzelaj – stają się główną i jedyną motywacją działania. I teraz, uzbrojony w takie narzędzie ojciec Adam Szustak wychodzi do kompletnie pogubionych i niczego nie rozumiejących ludzi. Dlaczego oni tacy są? Bo nie potrafią komunikować się ze światem i ze sobą nawzajem. Szkoła nie uczy ich komunikacji, Kościół posługuje się formatami narzuconymi i nie ma właściwie języka, którym ci ludzie mogliby mówić. Są jednak uczucia. I te stają się językiem. No i zaczyna się dramat prawdziwy, bo na brzegu szalejącego oceanu burz hormonalnych staje ojciec Szustak ze swoimi tajemnymi prawdami, z tym notatnikiem agitatora, wydrukowanym pewnie pierwszy raz jeszcze przez interwencją generała Pershinga na Kubie (ach ta Kuba) i mówi – Jezus jest szefem bandy bohaterów pop kultury…Wszyscy zaś, którzy odczuwają jakieś ciepłe uczucia dla ojca Adama Szustaka mówią – co się czepiasz człowieka, on daje ludziom szansę. Moim zdaniem nie daje. On im odbiera szansę.

Kiedyś valser napisał tu bardzo ciekawy, z mojego punktu widzenia tekst, o tym jak grał, dziecięciem będąc, w piłkę z jakimś nastoletnim terrorystą, który dewastował motywacje jego i jego brata. Nie zdewastował jak wiemy, a nasz kolega Piotrek zakończył swój tekst zdaniem – nigdy nie zagrałem z jednej drużynie z Andrzejem, za co jestem mu wdzięczny. To jest właściwa motywacja, bo ona stymuluje wszystkie receptory w mózgu, nogach, rękach i włosach nawet. Ojciec Adam Szustak zaś zajmuje się formatowaniem rynku treści. O tym świadczą jego nieszczere wyznania dotyczące fascynacji filmowych, o tym świadczy półka z książkami i kuchnia za najmarniej 20 kawałków.

Nie wiem czy zauważyliście, ale pewnie nie, że ów fantastyczny sposób ewangelizacji zagościł w Polsce od niedawna stosunkowo, ma może 10, może 15 lat, góra dwadzieścia. Kiedy byłem młodzieńcem i mieszkałem w akademiku, wraz z podobnymi sobie świrami, między innymi z Julkiem, wszyscy byliśmy wdzięcznymi bardzo obiektami ewangelizacji. Chlaliśmy na umór, wyrażaliśmy się brzydko i nękaliśmy nasze koleżanki niestosownymi propozycjami dotyczącymi szeroko rozumianej konsumpcji, używając przy tym słów wcale niepięknych. I wyobraźcie sobie, że żaden ksiądz nie próbował nas ewangelizować. Przeciwnie, to my pomagaliśmy księdzu Henrykowi Zielińskiemu w roznoszeniu świętych obrazków po akademiku i jeszcze angażowaliśmy do tej misji pół dzikich Arabów. Ktoś jednak do nas przychodził z misją. Nigdy nie zgadniecie kto. Misjonarze protestanccy. W dodatku nie tacy zwykli, były to różne koleżanki, o nierzadko wyzywającej bardzo urodzie, które opowiadały nam o Panu Jezusie i o tym jaki on jest świetny. I uśmiechały się przy tym na poły uwodzicielsko, na poły lekceważąco, były bowiem całkiem świadome tego, że jeśli ich posłuchamy czeka nas nie lekka bynajmniej kariera w korporacji, w której wszelkie istotne hierarchie są niejawne. Oen same zaś są tylko przynętą dla frajerów. Całe szczęście wybraliśmy wódkę i papierosy i nie daliśmy się zwieść tej pokusie. Jeśli ktoś nie rozumie, dlaczego była to szczęśliwa okoliczność, spróbuję mu wytłumaczyć. To znaczy opowiem jak zostałem królem oceanu. Dokładnie tak jak to relacjonuje ojciec Szustak. Zawsze chciałem być pisarzem, mówiłem o tym nie raz. Chodziłem więc w różne miejsca, w których – jak mniemałem – są ludzie zainteresowani wykorzystaniem mojego potencjału. Zupełnie jak te Waterman czy jak on się tam nazywał, co chodził do jaskini potwora po różne charyzmaty i zaklęcia. Wszyscy mnie lekceważyli i uważali za śmiecia. Przychodziłem znikąd, nie miałem żadnego poparcia, a jedyne co potrafiłem robić to pracować więcej niż inni. To było całkowicie nieatrakcyjne i w oczach ludzi, którzy mnie oceniali po prostu słabe. Czasem ktoś chciał mi złożyć propozycję wstąpienia do jakiejś struktury, ale widząc ilu przykrych nawyków jestem niewolnikiem i jak lekceważąco podchodzę do hierarchii, nawet nie próbował otwierać ust. Zostałem więc sam i sam zacząłem wymyślać zaklęcia i charyzmaty, a także tworzyć język komunikacji, którym się tu wszyscy dziś posługujemy. Szło mi dość łatwo, bo pewne rzeczy przychodzą mi z niezwykłą łatwością, a inne znów całkiem nie. Tak to już jest. I tak właśnie znalazłem się w tym miejscu, w którym dziś jestem. I wiecie co jest najlepsze? Żeby zlikwidować ten obszar, na którym się znajdujemy nie wystarczy wjechać na moje auto ciężarówką pełną żwiru. Nie wystarczy, bo zostanie po mnie puste miejsce, a natura rzeczy jest taka, o czym ojciec Szustak z całą pewnością nie wie, że jeśli ktoś inny będzie próbował stanąć w takim szczególnym pustym miejscu, będzie wyglądał jak goły w pokrzywach, albo gorzej, jak – pardon – ch…j na weselu. Jeśli zaś idzie o ojca Szustaka, to można go wymienić w dowolnym momencie na dowolnie wybraną osobę, która powtarzać będzie te same treści z inna intonacją. Taka właśnie jest natura narzuconych sposobów komunikacji. Powiecie, że grzeszę pychą? Nawet nie mrugnę jeśli to usłyszę. Dobrze wiecie, że nie, że nie grzeszę…to nie jest pycha.

Przypominam, że książka Adama Szelągowskiego jest już na stronie https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/z-dziejow-wspolzawodnictwa-anglii-i-niemiec-rosji-i-polski/

  75 komentarzy do “Język ewangelizacji czyli jak zostałem królem oceanu”

  1. tak, krótko, ja jestem osobą którą Sergiusz Piasecki , w książkach o złodziejskim półświatku nazywał (chyba ?) „elektryczna”, tzn złodziejaszek takie postaci wyczuwa i nie próbuje okradać. A moje reakcje w takiej „aranżowanej” sytuacji, są takie że natychmiast wyczuwam tzw „nieszczery” tłok w galerii, w metrze itp. Sprawdźcie to widać od razu po oczach członków takiej grupy tworzącej sztuczny tłok.  Torebkę natychmiast mam pod pachą a nawet zwiewam. nie ryzykuję żeby być blisko, bo jednak mam z „fachowcami” do czynienia.

    No więc te oczy, czy patrzą szczerze…. no i potem co jest mówione….

    Już raz były Msze Św. big beatowe i minęło i dobrze.

  2. Uprzedzam, ze ziemie poniemieckie to nie jest Polska A, B ani C tylko cos zupelnie innego jakosciowo, dlatego system pokazuje brak miejsc, a pani przez telefon przyjmie rezerwacje. Tu liczy sie kontakt z czlowiekiem i wschodnia wylewnosc. Mozecie tez spotkac umundurowanego murzyna na rynku w Boleslawcu albo czolg pedzacy z duza predkoscia prosto na was. Prosze sie nie przejmowac! To sa ziemie odzyskane, ale jeszcze nie do konca nasze.

  3. Dziękuję. Właśnie tego mi brakowało, żeby zrozumieć (tym samym zneutralizować) „magnetyczny” urok o. Adama i zdystansować się nieco.

  4. Całe szczęście wybraliśmy wódkę i papierosy i nie daliśmy się zwieść tej pokusie.

    Pamiętam wzrok i westchnienie pewnej pobożnej, a cnotliwej niewiasty, gdy wyciągnąłem kartkę z prowadzonymi statystykami ile piwa w ciągu roku studenckiego wypiłem. Było tego trochę.

    Dziś młodym jest gorzej, papierosy niestety coraz droższe, na dowody bardziej patrzą w sklepach. Ale może lepsi spryciarze wyrosną.

  5. Moja śp.Mama mówiła mi ” nie bądź pyszna”. Szustak zainteresował mnie kiedyś rozważaniami wokół tekstu „Pieśni nad pieśniami”, mówił o pachnidłach, o cynamonie, ale to Dziwne Stworzenie szybko porzuciłam.Moim zdaniem aby młodym zagubionym ( starym też) dać poznać postać Chrystusa trzeba zrobić serie wykładów, dobrze ilustrowanych mapami o dziejach Chrystusa. Przecież Chrystus to postać historyczna ! Jest świetna książka Daniela-Ropsa  ” Dzieje Chrystusa” w oparciu o nią można takie wykłady przygotować. Następnie trzeba wykładać dzieje św.Pawła, tu pomoże fantastyczna ksiązka ks. prof.W.Chrostowskiego. I człowiek po takich wykładach powinien wiele zrozumieć, poznać prawdę, która teraz jest głęboko ukrywana pod stertą makulatury i zachowań infantylnych. Innej drogi jak ta budowania od podstaw niema.

  6. Szanowny Autor nie napisal bardzo waznej rzeczy. Dlaczego otylosc (bogactwo) jest problemem, a niedozywienie (bieda) nie? W Polsce mamy przeciez ponad milion glodujacych dzieci, a nie ma reklam zachecajacych do lepszego odzywiania sie. Bo gruby ma kase i tyje, a chudy gloduje z biedy. Na grubym mozna zarobic. Proste. Zauwazcie, ze ksiadz Szustak nie zajmuje sie najbardziej potrzebujacymi, chorymi, grzesznikami, a wolontariusze Jurka Owsiaka ignoruja ludzi, ktorzy nie maja przy sobie gotowki. Targetem ksiedza Szustaka sa aktywni, mlodzi ludzie, z dobrych rodzin, dobrze sytuowani, ktorych stac na gadzety i chodzenie na koncerty, wyksztalceni, z widokami na przyszlosc – klasa srednia. Zupelnie inaczej, niz w Ewangelii. Ci najbiedniejsi sa z miejsca zdyskwalifikowani, jako zli, niepelnowartosciowi, zbedni, „nieprzydatni dla Rzeszy” i dla budzetu. Najbiedniejszymi zajmuje sie Caritas. Nastepuje obrobka umyslow tylko tych zdolniejszych gimnazjalistow, licealistow, studentow, ktorzy moga cos „zakumac”, ale sa nieco zagubieni w zyciu. No i najwazniejsze: maja kase i sponsoruja wycieczki ksiedza Szustaka (do ktorego osobiscie nic nie mam, ale skoro jest taki temat to pozwalam sobie skomentowac).
    Dzis odbedzie sie pogrzeb nastolatek z Koszalina. Beda specjalne przepustki, telebimy, dronow nad cmentarzem na prosbe organizatorow nie bedzie.
    Czy powinien sie odbyc pogrzeb katolicki? Wszak glupota jest grzechem ciezkim i niewybaczalnym, jak samobojstwo.
    Nikola, Dzesika… Nie tym razem. Blachary, tipsiary, galerianki – z dwojga zlego wole wymienione, bo sa to dziewczyny kierujace sie sprecyzowanymi celami w zyciu, niekiedy cyniczne, ale racjonalnie oceniajace rzeczywistosc, zmotywowane, zorganizowane, posiadajace watpliwe, ale jednak jakies zasady, priorytety, na trzezwo nie robia glupstw. Podobnie chlopcy pijacy wodke i palacy papierosy. To nie jest target ksiedza Szustaka ani pana Terlikowskiego! Ta mlodziez dla nich nie istnieje.
    Widac, ze rodzice tych zmarlych dziewczynek sa zamozni i rozgarnieci, ale w niewlasciwym kierunku, bo do takiej absurdalnej tragedii nie powinno bylo dojsc.
    Nie mam pomyslu, jak powinno sie ratowac i ewangelizowac tych, ktorym wydaje sie, ze sa nieco lepsi. Zeby nie szli z wlasnej woli i za wlasne pieniadze do pulapek, z ktorych nie ma wyjscia, ale ktore sa fajne, jak kazania ks. Szustaka.

  7. Zanim Szustak powstał był Fabian Błaszkiewicz. Czy ktoś dziś jeszcze pamięta o tym dumnym jezuicie, który skończył zakładając jakiś kościółek w protestanckim stylu?. Ilu dało się nabrać na jego płomienne kazania o odkrywaniu pasji i konieczności kierowania się nią w życiu?. Po nim powstał Szustak, który mówi żeby absolutnie nie kierować się pasją. Przemówienia obu wydawane były ( są?) przez tę samą firmę Morecords.  Ci, którzy byli na kacu po apostazji Błaszkiewicza, zaczęli kupować płyty Szustaka chociaż gadał co innego.  Tak się robi pieniądze na frajerach.

  8. żeby to tylko (kurde) o kasę chodziło, to ćwierć biedy, ale to chodzi o nasze kolejne pokolenia i tu się robi niemiło, chociaż jednak Archanioł Michał tego pilnuje, ten Błaszkiewicz jak i ten big beat w kościele minął i śnieg zasypał i zawiał. U nas właśnie pada snieżek.

  9. Koleżko, przestań pi3rdolić.

  10. Ho, ho, ho, Projekt Jonasz i Projekt Judyta czyli prelekcje o. Adama w formacie mp3.

    Poważni ludzie się na to nabierali, przesłuchałem przy sprzątaniu i rąbaniu drzewa, generalnie w realnym życiu radzi ojczulek, aby być owcą. Dziękuję takim suflerom.

  11. nie wiem, gdzie nastąpił błąd w moim wychowaniu, jakie były zastosowane świadomie lub nieświadomie wytrychy, że trafiłem do korporacji (oko cyklonu, największe, międzynarodowe, itd. itp.). Jednem znajomemy pomogłem się do niej nie dostać, i wyszło mu na zdrowie, dziecio katują głowę, by robiły w żyiu jakieś pożyteczne rzeczy, ale żeby trzymały się od korporacji z daleka. Jedną z umiejętności, którą wykształciłem w koprporacji to ocena zachowań ludzi pojedynczo i w masie. I wiem, jakie techniki manipulacji są stosowane. Poznałem też techniki sprzedaży i tzw. marketingu. To co pisze Autor, używając własnej terminologii (formatowanie, doktryna, charyzmaty, własny język komunikacji, góra stoi, itp. itd.) ma głęboki sens, jest właściwe i prawdą jest, że spozycjonował się tak, że nikt go nie zastapi, a jak będzie chciał, to będzie wyglądał jak c…. na weselu.

  12. Tu nie chodzi tylko o to, ze ktos sie nabierze albo nie. W resorcie edukacji na powaznie mowi sie tylko o dwoch problemach: ze jest za malo kasy dla nauczycieli i zeby wywalic religie ze szkol. Obawiam sie, ze taki ksiadz z certyfikatem dostanie dotacje panstwowa i lekcje religii zalatwi sie wlasnie w formacie opowiadanek na MP3, z ktorych malolaty beda odpytywane albo beda pisaly testy. Wszyscy beda zadowoleni, nawet Kosciol, okazje do oskarzen o pedofilie znikna, a inne formy ewangelizacji (ewangelizacja bez certyfikatu) zostana zdelegalizowane, bo wszak jest rozdzial Kosciola od panstwa w zyciu publicznym. Potrzebna jest reakcja na wyzszym poziomie, niz to, czy jakis ksiadz nam sie podoba czy nie. Jego to nie obchodzi i bedzie robil swoje.

    Ps. nie uderz sie w glowe.

  13. Kiedyś znajomy polecił mi posłuchać jakiś cykl o związku kobiety z mężczyzną, Pachnidło o. Szustaka. Nawet kilku minut nie wytrzymałem. Sama forma wypowiedzi mnie drażniła i jakaś nowomowa. Poza tym skąd ojciec Szustak wie coś o związkach między kobietą, mężczyzną ? Z książek ? Chyba lepiej się wypowiadać jak ma sie jakieś doświadczenie w temacie, teoria nie zawsze idzie z praktyką. A dla znajomego atrakcyjny jest też Karoń, Korwin i cała reszta. Właśnie do niektórych to trafia.

  14. Błaszkiewicz radził by być owcą bojową.

  15. Świetny patent, słuchać tego, przy rąbaniu poskręcanych, brzozowych pniaków….

  16. O ludzie znowu o Smoleńsku. Ściągnijcie też Macierewicza. 🙂

  17. Artykuł fajny, na pewno Szustak mógłby wyciągnąć jakieś wnioski i czegoś się nauczyć.

     

    Ale to co się dzieje pod artykułem to wypisz wymaluj Czatusiowe Towarzystwo, ‚bywalcy’ wchodzą autorowi tam gdzie słońce nie dochodzi i to bez mydła. Ciężko czytać wpisy niektórych osób, przypomina to wyznawców PiS oraz PO, tylko wyznawana jest inna sekta.

  18. Tekst – perełka.

    Jest Pan jak wino – coraz lepszy (proszę zauważyć, że nie powiedziałem – coraz starszy!).

    W weekend ma Pan dwie wpłaty na Baranów, chyba, że jest już komplet.

  19. to świetne 🙂

    owca bojowa to taka, co w ostatniej chwili zrzuca maskę baranka i pokazuje ryj wilka?

  20. Gospodarzu, to nie jest żadna nowa forma ewangelizacji to jest po prostu amerykanizacja zgodnie z założeniami żydowskich autorów walki z tożsamością autorytarną co rozpoczęto testować w Niemczech i Japonii po wygranej wojnie. Rozpowszechnienie pornografii w tych krajach było następstwem tej strategii. Gospodarz może zdziwi się, ale fenomen onanistów jest dużo szerszy i nie dotyczy tylko nastolatków i nie dotyczy jedynie osobników rodzaju męskiego. To są już kolejne pokolenia wprowadzane w temat, obecnie o rozmiarze pandemicznym.

    Ksiądz ostatnio mówił że jest modlitwa żon za mężów, a o dziwo nie ma modlitwy mężów za żony. Zaśmiał się porozumiewawczo spoglądając na siedzące kobiety – gdzie jest ich jakoś zawsze więcej.

    W katolicyzmie przynajmniej są grzesznicy i ich widać. Jest to organizacja dla ludzi odważnych.
    Natomiast protestanci tak jak i Szustak są dla ludzi słabych i zlęknionych strasznym światem, gdzie król oceanu walczy ale z wszechobecnym plastikiem, który nęka stworzenia morskie.

    Szustak obsługuje tych, którzy za tupnięciem Szatana są piersi na wylotówce z Kościoła. To jest, jakby to określił Waterman, plankton.

  21. No i z tej to  przyczyny wolę O.Dominika Chmielewskiego i ks.Piotra Glasa. Wielu ludzi pewnie tak ma,że odczuwają antypatię,niechęć itp. do pewnych ludzi,których widzą pierwszy raz w życiu,nie doznali od nich żadnych krzywd a mimo to odpycha ich od takiej znajomości.Ja tak często miewam i nie umiem odpowiedzieć dlaczego tak jest.Może to obecność jakichś sił demonicznych w takich osobach,sama nie wiem.Nie wiem nic o głębi wiary o.Szustaka ale od pierwszego obejrzenia odrzuciło mnie.

  22. Nieznawca pełna zgoda… bez mydła 🙂

    …bez mydła wspomnę, że artykuł i mi się podoba 🙂

  23. Niestety , obawiam się,  że to jest przypadek podobny  jak w dowcipie z  teściową i drzwiami od malucha 😉

  24. Jeśli celem konferencji było stymulowanie emocji kanapowym templariuszom to raczej owca kamikaze.

  25. Uwazam, ze Gospodarz i komentatorzy w pewnym sensie traca czas na tego (o)Szustaka, wiec postaram sie naswietlic temat. Otoz, w miescie Zgorzelcu, w XVI/XVII wieku zyl pewien szewc, ktory w pewnym momencie zycia zaczal filozofowac. Byl to Jakob Böhme, przez Hegla nazwany pierwszym niemieckim filozofem. Potem zostal wypedzony z miasta przez wladze swieckie i duchowne, ale zyl sobie calkiem dobrze sponsorowany przez moznych na Slasku. Aktor hollywoodzki Nicolas Cage przyjechal do Zgorzelca, zeby sie poklonic panu Jakubowi, bo starsi i madrzejsi po pierwsze wyznaczyli panu Cage mentora i patrona duchowego, a po drugie kazali mu odbyc pielgrzymke z USA do Zgorzelca.

    Takich Predigerów, jak Böhme to oni, ci starsi i madrzejsi, maja na peczki i wiedza, jak sie ich wylawia, promuje i wykorzystuje, a w Polsce zachlystujemy sie wszystkim, co pochodzi z Zachodu, bo nie znamy sprawy od kuchni. I teraz niepotrzebnie tracimy czas na jakiegos (o)Szustaka, jednym sie podoba, innym nie – no i co z tego? Zajmijmy sie tym, co dla nas jest istotne.

  26. Tylko o kasę?  Wydrenowanie przyszłych pokoleń z kasy przez budowanie toksycznych emocjonalnych przyzwyczajeń to jest dopiero bieda.

  27. on lepszy niż bojowy pies, bo od razu popsuł narzędzie ucieczki 😉

  28. O Alfred coś wydaje się neutralnego napisał a może robi reklamę Jakobowi Böhme? Przynajmniej ciut lepsze niż filozofia aktora żydowskiego pochodzenia Stevena Seagala, którego pochłonęły religie wschodu, który uważa się za boga.

  29. Jest prosta reguła, „po owocach ich poznacie”. Myślę, że Kościół jest na tyle mądry aby przygarnąć duszpastersko onanistów.

  30. znam kilka osób które też tak mają, czasami ze względu na pewną nachalność rozmówcy/prelegenta.

  31. O, kolejna osoba która włącza argumentację antykościelną „bo co oni o babach wiedzą”.

    Jest nagrana ekspiacja o.Szustaka o jego głębokich początkach i błędach. Wygląda, że jednak BARDZO DOBRZE poznał się z zagadnieniami damsko-męskimi. Nie broniąc nowomowy i popu w jego wypowiedziach, ale jednak bądźmy tak-tak nie-nie:

    https://www.youtube.com/watch?v=Df9J68y2YeA

    A pod tym hasłem na YT biskup Dajczak komentuje świadectwo Szustaka „Bp Edward Dajczak o świadectwie o. Adama Szustaka OP”

  32. Tak jak Szustak iść katolicko po najmniejszej linii oporu ma swoje wady i zalety. Zaletą jest niewątpliwie popularność a wadą, że jest to pewnego rodzaju telenowela.

  33. Z Błaszkiewiczem – jak z Międlarem. Usamodzielnił się z „Firmy”. Przeszedł na pop. No i to rozwala całość. Po Błaszkiewiczu miałem nauczkę na Międlara. Ale Szustak nie przekroczył (jeszcze) tego progu, i może nie przekroczy. Przynajmniej tak jawnie deklaruje w nagraniach na YT – posłuszeństwo. To daje pewną nadzieję.

  34. Czy znaczyłoby to, że Gospodarz pospieszył się ze swoimi ocenami? Podobnie jak z oceną Cejrowskiego?

    Zdarza mu się to, ale to jest niejako efekt uboczny jego innych walorów.

  35. Jeżeli komuś nie przeszkadza ta nowomowa i kultura popu w jego wypowiedziach i aż 3 SEZONOWE pachnidło pomogło niejednemu w związku to chwała ojcu Szustakowi za to. Mnie to nie urzekło i przecież nie musicie tak Państwo uważać. Uważam, że kościół to za poważna instytucja, aby szła w tą formę wypowiedzi. Wiadomo, że coraz młodsze roczniki wychowane w smartfonowo-memowo-facebookowym świecie będą księżmi. No, ale pożyjemy zobaczymy.

  36. Kapitalny wpis  !!!

    Wlasnie ten jezyk Ojca Szustaka… to jezyk Jurasa Owsiaka… dla mnie nie do przyjecia  !!!

    Wiem dobrze,  Panie Gabrielu,  ze Pan nie grzeszy pycha…  czlowiek wielu talentow i pracowity jak Pan, nie korzystajacy z tzw. grantow czy dotacji  ma wprost moralny obowiazek wytykac ludziom, zwlaszcza tzw. publicznym, takze duchownym  niektore rzeczy …

    … Pan nie grzeszy pycha… to jest niemozliwe  !!!

  37. Właśnie, to ważne, bo Toyah co rusz o tym swoim wieku gadał, nie wiem, jak teraz, bo straciłem z nim kontakt.

    A Coryllus, to jak wino. To najlepsze.

  38. Ze względu na nagłą zmianę w moim zyciu miałam w ciągu ostatnich 3ch lat więcej wolnego czasu. Słuchałam/ogladałam sporo konferencji ojca Szustaka. Czymś co zapamiętałam bardzo dobrze i wydawało mi się „inne” niż coś zapisanego w moim odwiecznym wewnętrznym katechizmie była pochwała Judasza. Pamiętam, że Pan Jezus o Judaszu powiedział coś ” Lepiej dla tego człowieka byłoby aby się nie narodził”. Ojciec Szustak przedstawił go jako świętego, który bardzo prawdopodobnie powita wchodzących do nieba, że zdrada Judasza była zaplanowana od wieków itd. Od zawsze wydawało mi się, i takich kazań kiedyś słuchałam z ambony, że Judasz odrzucił możliwość nawrócenia i wybrał samobójstwo i rozpacz. Dlaczego się nie nawrócił jak Sw Paweł??? Wybrał trwanie w błędzie aż po śmierć.  Ja widzę tu sprzeczność Ewangelii wg Sw. Mateusza i nauki Ojca Szustaka… Ostatnio niestety słyszę więcej i więcej podobnych sprzeczności z ust autorytetów stojących znacznie wyżejw kościele niż Ojciec Szustak. Za mało wiem żeby analizować pismo święte. Z tą nikłą wiedzą jaką mam  jednak to co ostatnio słyszę budzi we mnie niepokoj. Widzę narastający zamęt i coraz mniej prostych, odwiecznych prawd, które jeszcze nie zostały podważone.

  39. Watermen-y siedzą na wozie i jadą podjąć się wyzwania? 😉

  40. Nauka o miłości nieprzyjaciół i o śmierci na krzyżu wymaga wiary, a odwaga jest jej skutkiem. Im większa wiara, tym większa odwaga, co widać w życiorysach świętych. Odwaga Apostołów była raczej niewielka, skoro uciekli spod krzyża (poza Janem). Ale żeby zaraz „plankton”? Potem ci uciekinierzy sami nieśli swój krzyż. Przepraszam za ton, nie chcę nikogo pouczać, ale miłość nieprzyjaciół nie jest moją mocną stroną i mam tego świadomość (chwilami).

  41. Nauka o miłości nieprzyjaciół i śmierci na krzyżu jest trudna do zaakceptowania, nie jest przyjemna i nie może się podobać. Odwaga wynika jak sądzę z wiary, im większa wiara, tym większa odwaga, co widać w życiorysach świętych. Apostołom zabrakło odwagi, uciekli spod krzyża, ale żeby zaraz „plankton”. Potem ponieśli swój własny krzyż. Przepraszam za ton, ale każda próba przypodobania się musi skończyć się w Kościele katastrofą. Św. Paweł jak pamiętam z Dz.A. po udanym początku (wystąpił jako erudyta i chwalił się znajomością filozofii), strzepnął pyl z nóg i poszedł dalej nauczać o zmartwychwstaniu.

  42. Nie wiem jak Watermany, ale Substytut to ten co ciężko ciągnie ten wóz.

  43. grzebanie w terazniejczosci dostarcza podobnych emocji jak grzebanie w przeszlosci. jak zawsze powiazania finansowe. dla przykladu taki zamek w Kliczkowie.

    do zalogowania w niektore linki potrzebne utworzenie konta, latwy proces tylko pare klikniec.

  44. Nic mi nie wiadomo o Rafale Brzósce i tym Bułgarze Hadijivie.

  45. nic dziwnego , wszak swiatem rzadza od  niepamietnych czasow sluzby , mafie i loze. warto przesledzic pajeczyne polaczen miedzi ludzmi i strukturami.

  46. podobnież taki co ciągnie wóz to się nazywa suweren, a substytut to w sądzie jest, ale tylko wtedy  kiedy sprawa błaha, zbyt błaha, żeby na nią mitrężyć adwokacki czas.

  47. Gdyby nie przewalanie budżetu przez NFZ, dzięki któremu straciłem dziś zupełnie niepotrzebnie pół dnia na okresowe potwierdzanie, że żyję, to nie miałbym w kolejce 400+ czasu na kaznodzieję, który wyprowadza ludzi z kościoła i poprzestałbym na ilustracji marzenia ze szkolnego dzieciństwa czyli piórze wiecznym Watermana. Do dziś podziwiam ludzi, gdy takim piórem podpisują w urzędach przewalanie budżetów.

  48. Oni uciekli spod krzyża, ale jak już się tak nabiegali, dotlenili swe mózgi to zaczęło im świtać.
    Co jak co, ale według mnie nie ma znaku równości pomiędzy pierwszymi wątpiącymi apostołami a wątpliwym planktonem. Chodzi o to, że pierwsi apostołowie minus Św. Paweł to był muł denny tamtejszego społeczeństwa a nie pływający na powierzchni plankton. Nie zdziwiłbym się, że ten właśnie plankton stać na kuchnie z 20 tysięcy. Wiara w Jezusa to nie kolejna forma poprawiania sobie samopoczucia między jednym memem a drugim.

  49. Tez stracilam dzisiaj…

    … ze 3 godziny aby dowiedziec sie o zabiegi w gabinecie fitoterapeutycznym dla mojego przyjaciela…  rzeczywiscie, skala  PRZEWALU  naszych pieniedzy przez NFZ jest  NIEPRAWDOPODOBNA  !!!    Stanelo na tym, ze zabiegi musimy wziazc – tylko i wylacznie – prywatnie u tego samego terapeuty, ktory swiadczy uslugi i dla NFZ i odplatnie.  Kuriozum niebywale… a na zabiegi z NFZ trzeba czekac do wrzesnia ’19  !!!

    Co zas piora Waterman’a sie tyczy, to nigdy o posiadaniu owego nawet nie marzylam, ale z 10 lat temu dostalam takie piekne pioro od syna mojej bylej patronki… w ciagu kilku dni pobieglam migusiem do takiego eleganckiego butiku aby sprawdzic ile ono moglo kosztowac… bylam w szoku, to bylo wtedy 450€ + komplet 10 zapasowych naboi… ale ten moj prezentowy model byl i tak jednym z tanszych… no i pisze mi sie nim – przy wyjatkowych okazjach – bardzo dobrze, bo naboje z atramentem dosyc szybko sie zuzywaja…

    … ale wspomniana przez Pana skala przewalow budzetowych w NFZ jest  KOSMICZNA… ja nie wiem, czy my jako narod polski mamy swiadomosc tej skali w porownaniu z tym co w zamian od NFZ otrzymujemy…  takiego syfu nie ma w zadnym tzw. zachodnim kraju UE… normalnie  ROZBOJ  W  BIALY  DZIEN  !!!

  50. „Wiara w Jezusa to nie kolejna forma poprawiania sobie samopoczucia między jednym memem a drugim.” Pełna zgoda. Właśnie o to mi chodziło, także na tym blogu nie poprawiajmy sobie samopoczucia. Nie takie dęby się waliły. Jedna z powieści Marschala (chyba Czerwony kapelusz, ale nie pamiętam) opisuje hiszpańskich kanoników, tłuste leniwe koty. Wszyscy oddali życie za wiarę zamordowani przez komunistów. Nikt się nie zaparł. Idzie mi o „plankton”, albo może o „kąkol”. Nie oznacza to, że jestem fanem Ojca Szustaka. Nie jestem w stanie oglądać jego filmików (nie znoszę tego kolesiostwa, tandety (nikogo nie chcę przekonać, aby myślał jak ja, po prostu odrzuca mnie od takich „kumpli”). Gospodarz ma całkowitą rację, nie można dać się wpędzić w ten format.

  51. Georgius i Paryżanka

    No to najpierw przysięga Hipokratesa a potem juma. Banalne rozwiązanie  ale zupełnie nieśmieszne.

  52. Kazdy moze miec slabszy dzien i taki trafil sie niestety gospodarzowi, co potwierdza moim zdaniem powyzszy tekst. Powiem tez tak : ten komentarz jest bardzo przykry, nie adekwatny i nie przystajacy do poziomu jaki gospodarz od wielu lat prezentuje we wszystkim co robi  lub co nosi jego sygnature. Ja rozumiem ze Twardoch… , ze jezyk Owsiaka… i ta kuchnia za 20 patykow. OK, to sa jakies tam argumenty, ktore zmuszaja tez mnie do zastanowienia. Ale na mily Bog : w ten sposob stygmatyzowac wieloletnia posluge O. Szustaka, gloszacego EWANGELIE, propagatora odmawiania Rozanca Sw, Nowenny Pompejanskiej, codziennego czytania Biblii, przeciwnika gender o do tego  potrafiacego do tego porwac setki jesli nie tysiace? TO SIE NIE GODZI. Powiem skromnie jedno, przy calych zastrzezeniach do O.Szustaka(bo takie mam) zasluguje on na pewno na inna krytyke niz ta. O.Szustak-Coryllus: 1:0

  53. Dokladnie tak…

    … pSZysiega  Hipokratesa, a potem juma… aborcja… + eutanazja  !!!

  54. może oni myślą, że przysięga Hipokratesa polega na tym, że staje się hipokrytą?

  55. Fajnie, że przyszedłeś, ale już wyjdź

  56. To fakt… kazdy moze miec slabszy dzien…

    … i Gospodarz… i Bonier… i ja tez…

    … proponuje zostac nam wszystkim przy wlasnych zastrzezeniach… kiedys zdamy z tego „relacje” Bogu Najwyzszemu  !!!

    Ojciec Szustak  –  Coryllus:  0:10

  57. Moze i tak byc…

    … z tego kociokwiku moglo im sie  pozajaczkowac troche na umysle  !!!

  58. Czy uważa Pan ludzi, którzy nie radzą sobie z życiem za kogoś nie godnego uwagi? Szustak w wielu miejscach trafia do ludzkiej nędzy, niech Pan popatrzy na siebie, do kogo Pan trafia i w jaki sposób Pana twórczość pomogła komukolwiek stanąć na nogi?

  59. Czlowieku, czcigodny Ojciec Sz. lansuje drgawkowych charyzmatyków. To nie jest katolickie. Kapejszyn?

  60. Szczególnie w zakresie sexu oralnego i analnego :)))

    Wielki Szu zna się na wszystkim, czermie garściami intetpretacje Pisma z talmudu i midraszów, poprawia św. Hieronima. Luder wysiada.

  61. Mnie pomaga kazdego dnia…

    … i wieeelu, wielu innym… przyklad codziennej pracy Gospodarza nam pomaga… i nie wchodzenie w zgnile kompromisy  z hipokrytami  !!!

  62. Wspomniany niedawno Robert Biedroń i o. Szustak. Ten pierwszy jest zapewne jakimś androidem (mieszkam w Słupsku – to wiem), a drugi grzesznikiem z brzuszkiem. Szustak sporo mi pomógł, choć nie jestem jego targetem.  Myślę, że on nie jest przeciwko mnie i nie jest przeciwko Bogu. Stosowana przez niego narracja nie jest taka ważna, ponieważ jest on jedynie flisakiem, który próbuje przyprawić się przez wielką, duszną rzekę. A jej fale to Roberty Biedronie (jestem że Słupska, to wiem).

    A tak trochę poważniej, to chyba wiem, o co Gospodarzowi chodzi i myślę, że ma rację; ale zgodzę się tu z Alfredem, że trochę szkoda czasu i szkoda Szustaka.

    Na świecie istnieją androidy i demony… nie smagajmy dominikanina…

    Pozdrawiam serdecznie i tradycyjnie dziękuję za skośne spojrzenie Gospodarza.

  63. Nie wiem czy o. Szustak wie czy nie ale w tym chodzi w tym wszystkim o podmiany za pomoca jezyka. Ludzie mysla w kategoriach jezykowych. nic w tym nowego wystarczy przyjzec sie teologii wyzwolenia gdzie Jezus chodzil z kalachem a matka Boska byla matka rewolucji. Do zmian pojeciowych idzie sie za pomoca podmiany jezyka. Byc moze pewnego dnia o. Szustak dla podniesiania atrakcyjnosci wyjdzie na scene ,tak tak tak na scene bo jest to show, z wezem jak robia to zielonoswiadkowcy.

    https://www.youtube.com/watch?v=7OcoUyXiuU0

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.