Polacy są narodem powierzchownym, a ich powierzchowność wynika z kokieterii po pierwsze, po drugie z lenistwa. Pamiętam koniec lat dziewięćdziesiątych i swoją pracę w wydawnictwie Axel Springer, konkretnie zaś w tygodniku Pani domu. Prowadziłem tam rubrykę porad intymnym, co dawało mi mnóstwo inspiracji i skłaniało do pogłębionych rozważań na temat natury ludzkiej. Bywało naprawdę zabawnie, ale także dziwnie i strasznie. Bo ludzie są nieprzewidywalni. Kiedy w końcu mnie stamtąd wywalili, w tych samych tygodniach – mniej więcej – zjawił się tam redaktor Jankowski, dziś słąwny bardzo dziennikarz, który zaczął organizować w Axlu – tak się mówiło – segment pism poważnych. Dziś zaś ma swój autorski program w którejś telewizji, ale nie chce mi się sprawdzać w której. I wiecie co robi? Prowadzi kącik porad intymnych. Normalnie zaprasza do studia różne dziewczyny, w tym redaktor Miziołek i gadają tam o tym, dlaczego te płcie nie mogą się porozumieć i dlaczego dzieci nie ma. I ani razu nie wpadł na pomysł, by zapytać Miziołkową, ile ona ma dzieci. No dobra, ale dlaczego ja go rozumiem, choć przecież nie powinienem, bo kwestie – po co i dlaczego opowiada się takie pierdoły mam rozkminioną dokładnie. Otóż kiedy człowiek ma ten kawałek czasu antenowego dla siebie, nie może bez przerwy pieprzyć o wojnie i zapraszać tam polityków zwalczających się partii, bo to robią wszyscy. I publiczność ma tego dosyć. Trzeba wymyślić coś innego, ale pewnego. I wtedy człowiek się orientuje, że zostają mu dwie kwestie do omówienia – seks i sprawa zburzenia pałacu kultury. O tym red. Jankowski gadał ostatnio z generałem Komornickim. I to w zasadzie wszystko. Inne tematy są śliskie i nie rokują. Ktoś mógłby się zacząć czegoś w nich dopatrywać i byłoby – w pięć minut – po naszym dobrym redaktorze. Na pałacu kultury zaś wylansował się już swego czasu Gadowski, potem Szafarowicz, więc i dla Jankowskiego wystarczy. Seks zaś jest tematem, o którym każdy może gadać co chce i ile chce. Trzeba oddać Jankowskiemu, że robiąc swoje programy intymne nie zaprasza do nich Korwina, co na pewno zrobiliby ludzie z Republiki, gdyby im taki pomysł wpadł do głowy. On zaprasza dziewczyny, które cieszą się jakąś tam popularnością, albo w dziennikarstwie, albo wśród specjalistów. I tak sobie tam gawędzą.
My zaś widzimy, że historia polskiej publicystyki nie zatacza już koła, ale kręci się jak cygański bąk na odpuście. Za chwilę każdy nowo mianowany ekspert będzie opowiadał o seksie, a potem zaraz o konieczności zburzenia Pałacu Kultury. Potem go kopną w zadek i przyjdzie następny, z tą samą ofertą, a wszystko po to, by nie pogłębiać żadnych zagadnień, bo naród tego nie zrozumie, albo jeszcze nie daj Bóg zacznie myśleć. I co wtedy? Co zrobią biedni redaktorzy? Gdzie się podzieją nieboraki?
Na fejsie odpalają mi się filmy, na których widać, jak Braun tłumaczy jakimś karkom czym było Królestwo Kongresowe i dlaczego było lepsze od obecnej Polski. Im się aż czoła marszczą z wysiłku kiedy tego słuchają, ale nie mogą uciec z jakichś powodów. Wyglądają jak wynajęci na godziny. Ten sam numer Braun wykonywał piętnaście lat temu, kiedy po domach prywatnych, nagrywany kamerą, gadał o tak zwanym Układzie Wrocławskim. Ludzie siedzieli obok i widać było po ich minach, że nie bardzo mają pojęcie dlaczego muszą tych dyrdymałów słuchać. Dziś już nikt o żadnym układzie nie pamięta i pamiętać nie chce. Nikt też nie będzie nikogo demaskował, bo wszystko jest już jasne. Nadeszła era zaciemniania. Na szczęście jest w fazie prób i nikt nie ma jeszcze dopracowanych narzędzi, które to zaciemnianie pozwolą skutecznie przeprowadzić. Braun ze swoimi gawędami o raju jakim była Kongresówka i PRL przeholował, z tego co można wyczytać w komentarzach pod jego pogadankami. Za to Mikke ma się dobrze. Wczoraj rozpoczął na iksie dyskusję o PRL-u i wolności jaka tam panowała. A bezczelny był przy tym, jak nigdy. Zapytałem go czy stał kiedyś w kolejce po węgiel na bocznicy kolejowej i jeździł po mięso na wieś. Powiedział, że tak, co oczywiście jest łgarstwem. Mieszkał w Warszawie i jeśli gdzieś jeździł to najwyżej na Dworzec Główny gdzie przyjeżdżali chłopi z Karczewa z tym mięsem. Kolejek po węgiel nawet nie skomentuję. Dziś rano napisał, że ho, ho, ho, zebrał pod swoim wpisem ponad 300 komentarzy, w większości krytycznych, gdzie 30 latkowie tłumaczą mu czym był PRL. Zablokowałem go od razu. Od razu bowiem można zauważyć, co jest istotą aktywności takich jak on i Braun – atencja wyrażona w klikalności i lajkach. Nic więcej. A to znaczy, że można się pozbyć wstydu i nie przejmować się prawdą. Bo ona nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko ilu durniów omamiłeś swoją kłamliwą gawędą.
Wielu ludzi nie daje się już na to nabierać, ale można też zaobserwować sygnały niepokojące. Oto wczoraj pojawiła się na iksie informacja, że Zbigniew Bogucki, człowiek-sigma, jak o nim mówią, szef kancelarii prezydenta zamierza zaprosić do tej kancelarii Brauna. Motywacja zaś jest taka, że nie można lekceważyć człowieka, który ma takie poparcie, tylko dlatego że nie lubi go meinstream.
Przyznam, że byłem w szoku. Jeśli to jest prawda to mamy jeszcze większy problem niż ten z kokieterią Cenckiewicza. Po pierwsze dlatego, że nie ma już żadnego mainstreamu. Za mainstream robi dziś Stanowski. A po drugie, jeśli to jest prawda, to znaczy, że Polacy nie uczą się niczego, szczególnie zaś historii. Swego czasu król nie mógł lekceważyć kogoś takiego jak Bogusław Radziwiłł, albowiem miał on poparcie litewskiej magnaterii i dworów obcych. No i przez jakiś czas wiernie służył państwu. Był też najbardziej oczywistym zdrajcą dążącym do podziału państwa, ale nie można było go lekceważyć, bo miał poparcie. Brygada Świętokrzyska i całe NSZ nie mogło lekceważyć Jerzego Toma alias Huberta Jury, bo dostarczał on ważne informacje z niemieckich lotnisk i robił robotę wywiadowczą. Czego samo NSZ robić nie mogło, głównie dlatego że Jura wykończył odpowiedzialnych za to oficerów. Nie sam, ale rękami Niemców. Nie można było lekceważyć zdrajców i prowokatorów, albowiem mieli oni zawsze coś w ofercie. Ta oferta jednak była skonstruowana przez wrogów. Czego nikt uparcie nie chciał dostrzec i nadal nie chce. W konsekwencji naczelne organy państwa i organizacji niepodległościowych, w imię doraźnych i nic nie znaczących korzyści, popadały w sytuację kolaboracyjną wymierzoną albo w naród szlachecki albo w swoich podwładnych. Oni bowiem byli na słabszej pozycji i nie mieli żadnej oferty poza wierną służbą. Tej zaś, jak wszyscy wiedzą, w Polsce się nie nagradza. Z niej się drwi – jawnie lub w ukryciu. W porozumieniu z tymi, co potrafią wykiwać ludzi i nastukać sobie lajków.
Jeśli to prawda – podkreślam – po raz kolejny okaże się, że szacunek w Polsce, mam na myśli szacunek legalnej władzy, zyskują jedynie zdrajcy i kolaboranci. Im bardziej bezczelni tym lepiej.
O takim stanie rzeczy świadczyć też może wczorajszy czy też przedwczorajszy wpis Kurskiego, wymierzony w Morawieckiego – za zgodą prezesa. Potem ta zgoda została cofnięta i wpis zniknął. Na iksie zaś pojawiły się doniesienia o tym, że PiS w zgodzie i poszanowaniu różnicy zdań świętuje partyjną wigilię. Jakby się nigdy nic nie wydarzyło.
Ta polityka – dopieszczania sprzedawczyków i rokoszan jest w Polsce tradycją. My jej jednak nie dostrzegamy, albowiem oczy mamy zamydlone opiniami ekspertów, problemem – zburzyć pałac kultury czy nie? A jak już takich rzeczy zabraknie, zawsze się znajdzie jakiś redaktor, który rozpocznie dyskusję o walce płci. I wszyscy będą zadowoleni. Śpijcie dalej mili politycy i myślcie o swoich lajkach, subach i temu podobnych gównach. W tym czasie organizacja najbardziej chyba skuteczna na tym globie – korona brytyjska – opracuje trzy wersje planu, który pozwoli im wrócić do dawnej potęgi i pozbyć się muzułmanów. I będzie to powrót do czasów kiedy zdrajców, bez zbędnych ceregieli prowadzono na szafot. Nawet jeśli mieli coś ciekawego do powiedzenia. Wy zaś zastanawiajcie się już teraz, jak – po wprowadzeniu paktu migracyjnego – będziecie się dogadywać z przywódcami islamskich gangów, przeciwko Polakom właśnie, własnym obywatelom. I czy w tym pomoże wam Braun czy inny jakiś ruski mianowaniec. Miłych snów.
Mam jeszcze takie oto książki
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/39-wypraw-na-dziewiaty-krag/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/dialog-o-szachownicy/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/o-falszywym-kulcie-bogow/
Dzień dobry. Cóż, Korona jest koroną właśnie, czego tym durnym brytolom szczerze zazdroszczę, my zaś możemy być tylko widzami przedstawienia w którym grają pp. Braun et consortes, wystawianego przez „poważnych przedsiębiorców teatralnych” (cytat). Z tymi muzułmanami tak właśnie będzie, a wykończą się oni własnymi rękami. Sam miałem okazję poznać już kilka egzemplarzy tej wunderwaffe hodowanej na Wyspach. Z wyglądu normalnie bengal, ale jak usta otworzy to oksford taki, że różne nasze radki buty mogłyby mu czyścić i to byłby ich jedyny kontakt z tym rodzajem obuwia. Jest tego póki co niewiele, ale na kierowników wystarczy. I żadnego rasizmu nie będzie. Jakieś tam wewnętrzne rozrachunki w wielokulturowej społeczności na Wyspach. Oczywiście wcześniej muzułmańscy ortodoksi muszą wykonać różne zadania, czyli przegonić w Wysp całą tę hołotkę z Polakami włącznie, podobno już to się odbywa. Smutne to, że my, jako prowincjonalne terytorium zamorskie znowu zostaniemy zasileni „najgorszym sortem”. Nadzieja tylko w Putinie, może on jeszcze trochę powymachuje szabelką czy innym sztylem od szczotki uzasadniając jakoś nasze istnienie. Przedmurze to w końcu przedmurze…
Kurski rzucił swoją pierwszą żonę z trójką dzieci (podobnie jak wcześniej Marcinkiewicz rzucił swoją, z piątką dzieci). Sam fakt że JK go toleruje w kręgu doradców, rzuca na Prezesa cień.
Cień ten pochodzić może także od blasku świec zapalonych ręką Włodka Cz. (Och, to temat godny pędzla samego mistrza Jana Matejki! – Jakieś płótno powiedzmy 5m na 8m, a w centrum Włodek i jego rumiana gębusia; płomyki świec rzucają odblaski na twarze (twarze?) otaczających dygnitarzy; w lewym dolnym rogu siedzi zadumany Stańczyk …Eeech!).
Morawiecki w końcu porozmawiał sobie z prezesem, który skomentował to enigmatycznie. A Morawiecki i Rachonia powiedział coś w tym stylu: spotykanie się w gronie kilku najbardziej zaufanych osób z prezesem jest bez sensu. Jeden z nich zaraz treści ujawni pewnemu dziennikarzowi. I tyle w temacie osób ze ścisłego grona wybrańców prezesa.
Ńie wiem co Morawiecki mówił dalej bo mam alergię na Rachonia.
Z twarzą prezesa
Ja też
Przedmurzem jest teraz Ukraina, my możemy być co najwyżej zadupiem. I ja bym się tym specjalnie nie zmartwił
– oto cały nasz dylemat – lepiej za murem czy przed…
Chyba tak najlepiej.
Wg ukraińskich dziennikarzy komentatorów jest następująca opinia. Wszelkie rozmowy tzw pokojowe to pic na wodę. Zelenski teraz już zgadza się na wszystkie pomysły Trumpa, obiecał konsultować możliwość przeprowadzenia wyborów itd. Jedyne na co Ukraina się nie zgadza w żadnym wariancie to oddanie ziemi. Plany europejskie jak widać eskalują w liczbach wojska itd. Europa po prostu chce wprowadzić wojsko na linię frontu. Cała reszta jest by nie drażnić Trumpa, by się nie wyłączył z rozmów.
Natomiast warunek nie oddania ziemi jest nie do akceptacji przez Rosję. I na tym polega całość negocjacji. Na przetrzymanie Trumpa, który chce zachować twarz. Złudzenia, i ocena europejska że bez wojska na linii frontu się nie obejdzie. Co by nie mówić Amerykanie są naiwni w ocenie Rosjan. Europa gra coś swojego, ale ma lepsze pojęcie o Rosji.
Czy nam w Polsce to odpowiada to druga sprawa. Lepiej jednak by teatr wojenny był jak najdalej.
Sprawa wyjścia jednak wojsk rosyjskich z Afganistanu pokazuje, że Rosję można przetrzymać. Gra na czas.
Zdaje się że pieniądze w Brukseli jednak zostaną uruchomione. A wojna żywi się pieniędzmi.
Ciekawie się zrobi ja Łukasik wejdzie do NATO? Tylko ten hetman przeszkadza (300tys sałdata).
Pieniądze rosyjskie zostały zamrożone bezterminowo.Czyli sprzeciw Orbana już nie ma znaczenia. Europa może uruchomić te środki na cele wojny. Tzn na cele wywalczenia pokoju oczywiście -:).
Oby. Mam w nosie twarz Trumpa
Trump jest chory. Nosi buty udające eleganckie ale to tenisówki w istocie. Różne wyłapane inne problemy. Coraz bardziej opalony się pokazuje.
Nawet jak przetrwa zdjęcia i materiały które niedługo muszą być decyzją kongresu ujawnione, to wszytko razem każe się spodziewać Vanca jako zastępcy.
Już się kreuje skrajną faszystowską stronę. Carlson zaprasza, co ma dodać znaczenia. W tym zestawieniu MAGA to umiarkowani ludzie.
https://forsal.pl/kraj/bezpieczenstwo/artykuly/10600289,czolgi-z-calego-swiata-zmierzaja-do-polski-ktos-wyraznie-sie-spieszy.html
Koreańskie są trochę za lekkie, ale reszta chyba ok.
. R. wiercił się i wrzeszczał w tej rozmowie, bo bał się że maślarze uznają go za zdrajcę, ale rozmowa dobiegła końca na spokojnie. Lubię Mateusza.
. R. wiercił się i wrzeszczał w tej rozmowie, bo bał się że maślarze uznają go za zdrajcę, ale rozmowa dobiegła końca na spokojnie. Lubię Mateusza.
a co do postaci na obrazie to brakuje postaci ukochanej kobiety , …przemyśl to i uzupełnij
takie buty – tenisówki, to przebój nadchodzących studniówek, w Venezi para kosztuje ok 5 paczek, nie martwię się o buty prezydenta Trupa, On jest po prosty modny
Olga i Mateusz są do trudnych zadań. Olgę Semeniuk też lubię, choć Mateusza nieco bardziej, bo mężczyzna w rozmowie z mężczyznami to się może przekrzyczeć i prezencji nie traci, a kobieta w burzliwej dyskusji może nie wytrzymać i się rozpłakać z bezsilności.
Szczególnie gdy pięty tenisówek odstają o 2 numery.
Owszem, Melania bardzo nagle dba. Chodzą za rękę i dużo drobnych czułości. Tego nie było.
My Wrocławianie pamiętamy o układzie wrocławskim. Nawet miejsce gdzie rozbiła się Łada z Anatolem Pierścionkiem.
W tym kraju zawsze uczymy się cudzych błędów wtedy, gdy inni już je porzucają. Gonimy model, który właśnie się dezaktualizuje. Kiedy Zachód zakończy eksperyment z multikulturalizmem (a zakończy, w ten czy inny sposób), my będziemy siedzieć w gównie. A moglibyśmy spojrzeć półk kroku do przodu, tylko to wymaga odwagi nie być „na czasie”.
Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.