kwiecień 132020
 

Postanowiłem odpocząć trochę w święta, poczytać, pospać, etc., tak więc zamiast normalnego tekstu będzie tu dziś coś innego. Najpierw jednak krótki wstęp. Nie ma dnia, żebym nie dostał linka, po otwarciu którego widać, jak jacyś durnie palą kartki i wygłaszają patetyczne mowy nie wiadomo do kogo. Wśród nich zaś – jak baba dziwo, statua falliczna czy coś „w podobie” – siedzi były szef UOP, Niemczyk. Nie ma dnia, żeby ksiądz Lemański nie powiedział, że wybory nas zabiją, po czym, negując logikę i swoje słowa, nie polazł do supermarketu po flaszkę. Nie ma dnia, żeby uwielbiany ostatnio przez „prawicę” Twardoch nie zasugerował, że Kaczyński, tak naprawdę, chce wymordować naród. Pomyślałem więc, że zamiast opatrywać to i tak niesłyszalnym przez nikogo poza naszą tutaj grupą, komentarzem, wrzucę kilka fragmentów książki Hipolita Milewskiego, pod tytułem „Śmiertelne niebezpieczeństwa rewolucji rosyjskiej”. One są pozornie nie związane z tym co się dzieje wokół. Pozornie, powiadam, albowiem w rzeczywistości są. Dotyczą bowiem sposobów kształtowania opinii publicznej i doskonalenia propagandy za pomocą słów, wydarzeń i postaci.

Oto one:

Na pierwszy rzut oka jest coś co najmniej paradoksalnego w fakcie, że kwestię rolną, rzekomo wynikającą z głodu ziemi, przestawia się jako palącą właśnie w tym kraju Europy, który jest najbardziej zasobny w ziemię i w którym zagęszczenie populacji jest najmniejsze. Europejska część Rosji (w części azjatyckiej, gdzie własność ziemska jest całkowicie nieobecna, brakuje raczej ludzi niż ziemi), zajmuje, jak podają książki, powierzchnię 5 390 000 kilometrów kwadratowych przy populacji liczącej 107 milionów, co daje 20 mieszkańców na kilometr kwadratowy. Nawet jeśli odejmie się trzy zlodowaciałe i bagniste gubernie północne: archangielską, ołoniecką i wołogodską – o łącznej powierzchni 1 283 000 kilometrów kwadratowych i niespełna dwóch mieszkańcach a kilometr kwadratowy – to w należącej do rolniczej Europy Rosji obszar 4 107 000 kilometrów kwadratowych przypada 104 600 000 mieszkańców, co daje 25 mieszkańców na kilometr kwadratowy. Tymczasem kwestia rolna, oparta na głodzie ziemi prezentowana jest tu z taką ostrością, że nie można jej było zaradzić inaczej, jak poprzez powszechną konfiskatę i rewolucję agrarną; tymczasem nie mówi się o tym w Belgii, gdzie 29 456 kilometrów wystarcza 7 517 000 mieszkańcom, co daje 255 mieszkańców na kilometr kwadratowy. To pozwoliłoby sformułować następujący aksjomat: „Obszar gruntu wystarczający dla 10 ludzi jest niewystarczający dla jednego człowieka.

Nie będę dodawał do nich słowa komentarza. Niech wszyscy zobaczą, jak można klarownie i jasno można pisać i jak ładnie można to przetłumaczyć na polski, bo pamiętajmy, że Hipolit pisał po francusku. Gdyby publikował w języku polskim nie dożyłby tych lat, które dlań Pan Bóg obliczył.

Finowie mają wiele zalet: są poważni, pracowici, pilni, uporządkowani i systematyczni, wytrwali i niezwykle praworządni i pełni szacunku dla innych, potrafią do tego stopnia nad sobą zapanować, że zostali – będąc skończonymi pijakami – najtrzeźwiejszymi z Europejczyków; jednocześnie są hardzi, chowający urazę i mściwi, a ich uporu nie da się przełamać. Mając do czynienia z typowym Rosjaninem – tylokrotnie już opisywanym, cechującym się nieuleczalną niestałością poglądów, która nabrała w rosyjskim rządzie formy nieuleczalnej złej woli – Fin był oczywiście predysponowany, by przestać znosić sąsiada i pana, którego dała mu historia, gdy tylko przestał doświadczać od niego wyłącznie dobrodziejstw, a tak właśnie było od aneksji aż do ostatnich lat XIX wieku.

(…)

Finlandia została przekształcona w autonomiczne Wielkie Księstwo, obdarzona własnym parlamentem, narodową administracją, osobnym ustawodawstwem, budżetem, własnym systemem monetarnym i celnym; była związana z Rosją wyłącznie osobą imperatora-wielkiego księcia. Jeszcze lepiej: jej krajowcy cieszyli się w Rosji – bez specjalnej naturalizacji – pełnią praw cywilnych i politycznych, tymczasem Rosjanin nie miał nawet prawa otworzyć na terytorium fińskim warsztatu łatacza bez zgody senatu w Helsigforst, a władza imperium tolerowała taką sytuację. Za rządów Aleksandra III Finlandia została zwolniona – i wciąż podczas obecnej krwawej wojny jest zwolniona – z najstraszliwszego z podatków: obowiązkowej służby wojskowej, którą zastąpiono subsydium o wartości ledwie jej udziału, proporcjonalnego do liczby ludności, w budżecie wojska i marynarki.

W wyborach miejskich, w ostatniej chwili ucieczono się do następującego uproszczenia; spostrzeżono, że wielu niepiśmiennych potrafi jednak rozpoznawać numery, przynajmniej od jednego do dziesięciu; wręcza się im więc nie listy, ale cyfry odpowiadające listom, które oni składają potem do urn; do nich należy zapoznać się z tymi listami – w magistracie, albo poprzez prasę, która ostatecznie po jednokrotnym opublikowaniu list ogranicza się do zalecania swoim zwolennikom „Głosujcie na numer X”. Oczywiście olbrzymia większość wyborców, nie mając żadnego pojęcia o zawartości tych list – trzeba by ich poszukać, a do tego umieć czytać – ufnie zagłosuje na wskazaną cyfrę, której znaczenia osobiście nie zna. To będzie triumf tych partii, które dzięki liczebności, zorganizowaniu i energii terenowych agitatorów przekonają wyborców, że „dla nas” najlepiej głosować właśnie na nie.

Heliodor od 1908 roku utrzymywał Carycyn w stanie nieustannego wrzenia. Ten cudownie utalentowany w dziedzinie gminnej elokwencji – patetyczny i szyderczy, wieszczy i zabawny na przemian – mnich, zgromadził wokół swojego monasteru coś w rodzaju „stałego dyżuru”; bez przerwy przewijali się tam mężczyźni i kobiety, a on wielokrotnie w ciągu dnia serwował im homilie, których treść można odgadnąć: zepsucie naszych czasów, powrót do pierwotnego chrześcijaństwa, grzmoty z nieba, prawosławie i samowładztwo, mateczka Rosja, bieda maluczkich, zuchwałość wielkich etc., etc. A wszystko to kończyło się anatemami, wciąż jeszcze bardzo popularnymi w prawosławiu, wciąż tymi samymi, jak „delenda est”: „Niech będą przeklęci Żydzi, ruscy kretyni (to znaczy liberałowie)…i ludzie zamożni. Cały ten tłum, obfitujący w zbójców, poderwany z ciężkiej stepowej nudy i wstrząsany czymś z pogranicza szlochu i czkawki szaleńczego śmiechu, karmiony wiktuałami dobrze uposażonego klasztoru, bawił się niesłychanie. Dałby się pokroić za swego „ojczulka”.

Świadomy gubernator nie mógł tolerować podobnej fabryki demagogii, nawet religijnej. Był nim wówczas młody, szlachetny człowiek, hrabia Siergiej Tatiszczew, przyjaciel, uczeń, ulubieniec i następca na czele guberni samego Stołypina. Jego próby utemperowania zajadłego mnicha z Carycyna poprzez interwencję u JE Hermogena rozbiły się o ewidentny sojusz (duchownych). Wezwał pomocy w Sankt-Petersburgu przeciwko samemu biskupowi. Zyskał na tym…własne usunięcie ze stanowiska. Heliodor mógł triumfalnie ogłosić swoim wiernym, że „wysłał ich gubernatora paść krowy”.

(…)

Co by tu jeszcze wymyślić, by uczcić swój triumf? Heliodor podejmuje – było to zeszłego lata – pielgrzymkę wzdłuż Wołgi, od Carycyna do Niżnego Nowogrodu. Podąża za nim – a to lądem, a to wodą -wielki tłum, który chwilami topnieje, chwilami znów wzbiera. Szturmem zdobywa się statki, obraża podróżnych, dokonuje rekwizycji wiosek, wydziera się, pije, śpi pod gwiazdami – mężczyźni i kobiety w podłym przemieszaniu. Gubernatorzy i policja siedzą cicho. Los Tatiszczewa pouczył ich z kim mają do czynienia. Owe bachanalia stają się w Dumie przedmiotem interpelacji w sprawie bezczynności władz; początkowo zamieciona pod dywan, zostanie ona poddana pod obrady -a to dzięki rozwiązaniu tej tragikomedii, które pozostaje nam opowiedzieć.

Na dziś to tyle, idę odpoczywać. A tu link do książki

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/smiertelne-niebezpieczenstwa-rewolucji-rosyjskiej/

  24 komentarze do “Nie słuchajcie kretynów, oszustów i przebierańców”

  1. Tak, tak – numerki są najważniejsze, tylko trzeba umieć je odczytywać ☺

  2. Nie trzeba tu chyba przypominać „kazus” Rasputina

  3. Bardzo dobre jest wszystko co napisał, nawet jego celne spostrzeżenia społeczne, tylko mu przez myśl nie przeszło, że jego to też dotknie. A mój komentarz tak trochę o wszystkim:

    Świetny jest  ten kawałek o ilości gruntu ornego, ale pamiętam w Neszynel Dziografic był kiedyś artykuł o granicy zasiewu ziemniaka w Europie i była ta granica wykreślona także na mapie Rosji i niestety wyglądało to tak, że gdzie ziemniak w Rosji  nie wzrasta tam nie ma  upraw czyli tam nie ma rolnictwa (osadnictwa). Korwin nie musiał tego wiedzieć, sam bezpośrednio chyba nie zajmował się sprawami ziemia – plon.

    Bardzo lubię Korwina – Milewskiego i  chwała Coryllusowi za tłumaczenia i wydania jego dzieł, ale też jest u Korwina pewna naiwność, albo naiwna wiara w uczciwość zatrudnianych przez niego osób. Opisuje że jego konie powierzone opiece któremuś z zarządców, zostały przez zarządcę sprzedane a kasa ukradziona, że inna partia koni przetransportowana tu , tam, jeszcze gdzieś i w końcu ani koni ani kasy ani skądś odszkodowania . No przebywanie w wielkim świecie stępiło jego czujność właścicielską.

    Opisuje agitkę tego Heliodora przeciwko bogatym a nie pomyślał, że zaczyna się epidemia wyniszczania tychże bogatych i jego wraz z nimi.

    Tak jeszcze w temacie stadnin , to straszna dewastacja stadnin koni w majątkach ziemskich (dla celów militarnych)  jest opisana w literaturze.  Korwin nie skojarzył, że jeździ samochodem, że lata samolotem, że transport ulega zasadniczym zmianom na jego oczach, gdyby odwiedził linie produkcyjne w Detroit, zapewne by się zorientował jaką szeroką ławą idzie w transporcie to „nowe” czyli  wykorzystanie wynalazków transportowych w operacjach militarnych…. że chyba ?? stadniny koni zaczną być przeszłością .

  4. Może i ziemi jest dużo, ale to nie oznacza, że cała ona nadaje się pod uprawę. Wbrew pozorom w Rosji z ziemią orną nie było i nie jest dobrze. Samo wyłącznie z obliczeń trzech „zlodowaciałych” guberni to trochę mało, trzeba by jeszcze wiedzieć ile ziemi nadaje się pod uprawę w innych guberniach na pierwszy rzut oka rolniczych.  W Kanadzie rolnictwo też jest skoncentrowane w południowej części kraju, a nie rozsiane równomiernie po całym. Do tego rosyjski chłop był niechętny migracji, choćby wewnętrznej. Zdaje się efekt obszcziny i ciągłego życia na kupie. Porównanie z Belgią jest bez sensu, bo w czasie kiedy pisze Milewski Belgia była krajem z rozwiniętym przemysłem i nadwyżka ludności ze wsi przepływała do miasta pracować w fabrykach i kopalniach.

  5. Poza tym nie zapominajmy, że każdy zamysł propagandowy (czerwonych czy innych brunatnych), choćby nie wiem jak perfidny i podstępny, musi spełniać jeden podstawowy warunek – musi trafić na podatny grunt,  by nie spalić na panewce. I nie pomoże wcześniejsza „padgatowka”, jeśli target uzna postulaty za wzięte z d… tj. z sufitu.

  6. Ale też nie przesadzajmy z tą nieprzydatnością ziemi pod uprawę, chyba jest to zjawisko cokolwiek sezonowe. Obserwuję trochę Rosję, choć z braku okazji do naocznej obserwacji czynię to w Googlach na Street view. Zauważyłem ostatnio pewną prawidłowość. Otóż zdjęcia terenów przydrożnych na Street view, zwykle dużo starsze od zdjęć satelitarnych, często wskazują na to, iż teren jest ugorem, nawet z rzadka porośniętym krzakami. Tymczasem zdjęcia satelitarne pokazują całkiem porządne uprawy. Mało tego, w strefach nieco bliższych zwrotnika (kraj Krasodarski) często gęsto ugory zamieniły się w całkiem już dorodne winnice. A statystyki wskazują, iż Rosja, za Breżniewa duży importer ziarna z USA, stała się bodajże największym na świecie eksporterem tegoż

  7. Nie wiem jak za Korwina, ale obecnie termin „grunty orne” obejmuje  całą ziemię wykorzystywaną do produkcji rolnej https://pl.wikipedia.org/wiki/Grunty_rolne . Razi trochę fakt iż do obliczeń posłużył się powierzchnię CAŁKOWITĄ, co promuje całkowicie nizinną, doskonale skomunikowaną i równomiernie nawodnioną Belgię. Następna niezręczność wg. DZISIEJSZYCH KATEGORII może wynikać z zestawieniu dwóch rodzajów rolnictwa: ekstensywnego z intensywnym jak również na nieuwzględnieniu rozdziału na uprawę i hodowlę. Rzecz w tym, że wtedy rolnictwo intensywne czyli mechanizacja, chemizacja itp. dopiero nabierało rozpędu i jak się okazało nierzadko prowadziło do gigantycznych katastrof ekologicznych https://pl.wikipedia.org/wiki/Dust_Bowl  Rzecz 

  8. Nie ma w Milewskim żadnej naiwności , majątek na czas wojennej zawieruchy zdywersyfikował , podzielił zakładając różne scenariusze , gotówkę umieścił w różnych bankach itp. Stadniny koni to również teraz świetny interes , rozwój motoryzacji tylko postawił jakość przed ilością, a tę stadniny polskie miały. Co do oceny możliwości Ruskiej Ziemi to wystarczy przytoczyć , że obecnie Rosja jest ogromnym eksporterem zboża , którego w niektórych latach produkuje więcej niż USA.

  9. Chyba się nie orientujesz o co chodzi w owym „głodzie ziemi”. W czasach carskich Rosja była wielkim eksporterem zboża na Zachód, nawet jeszcze za Stalina. Chodzi o to, że ziemia była skoncentrowana w rękach pewnej grupy, a inna grupa odczuwała jej niedobór. Trochę głupio takie rzeczy tłumaczyć.

  10. Przerywasz mi odpoczynek, nie mogę patrzeć na te twoje elukubracje. Chcesz wylecieć?

  11. Wymieniona  tu pozycja  Korwina-Milewskiego omawia jeszcze  wątek duchowieństwa prawosławnego . Nigdy nie  mogłem pojąć na czym faktycznie może polegać wyższość katolickiego duchownego kiedy czytałem książki z serii Duchowść wschodu i zachodu wydawnictwa Tyniec . Teksty tyczące prawosławnych mnichów  nie  pozostawiały wątpliwości . To byli naprawdę święci ludzie  . Korwin-Milewski poruszył jednak temat popów świeckich z poza klasztorów  . Tu rzeczywiście obraz duchowości jest  odmienny i przenika się z ludem zaniedbanym duchowo równie mocno jak niejeden batiuszka , niewykształcony pijak ,klepiący biedę jak sam chłop .

    To dużo wyjaśnia i pozwala zrozumieć jak ateizm łatwo zagościł wśród rzekomo  zabobonnego ludu pozbawianageo regularnej  opieki i  możności wzrostu duchowego .

  12. za Breżniewa – Kentucky – było spichlerzem ZSRR,

    Jak to można opisy żniw zostawione w pamiętnikach bieżeńców czy w Nadberezyńcach zamienić w nicość, która żeby przeżyć potrzebuje importu. Może to właśnie (ta zamiana miejsc produkcji z miejscem konsumpcji) była sensem tej rewolucji ??

  13. jasne że target może postulatów nie uznać, ale jaka jest siła „agitki”, w pamiętnikach Wołyniaków czy Podolaków jest to podkreślane, że nikt w agitce nie głosił:

    dla sprawiedliwości społecznej „napadamy na banki” ,  agitatorzy głosili na targowiskach miast miasteczek i wsi , że w tym celu  „zabieramy ziemię”. No i  zabrali.

    No wiemy że złota z banków nie zabierano ale zabrano właścicielom ziemię No i co z tą ziemią?? Teraz jedno ukraińskie  gospodarstwo może mieć i 670 tys. ha.

    i mamy do oglądania film np. pt „Ukraina bogaty kraj biednych ludzi”

  14. >Mając do czynienia z typowym Rosjaninem – tylokrotnie już opisywanym, cechującym się nieuleczalną niestałością poglądów…

    A tu nieuleczalna stałość poglądów na świat. Uwaga (18+), to jest świetny ale nie święty tekst rosyjski -jakże bliski polskiemu uchu.

  15. Rosjanie to wielki naród , my trochę też.

  16. Oj taak! Russkij mat, samyj kriepkij mat. Mat to od „matierit’sia, czyli namiętnie i przekonująco podważać cześć, cudzej zwykle, matki czyli „matieri”

  17. Piosenka którą nam zaśpiewał Georgius dotyczy spraw najważniejszych, wydaje się że ci ruscy już wiedzą to co z trudem próbuje nam ,,tołkować” Coryllus. A że forma może zbyt poetycka ?

  18. Piękna  jest ta  rosyjska dusza . Pozbawiona  forsy i nadziei ,taka poetycka, melancholijna  i zadumana taka

  19. Tam nie ma narodu, jest ludność, jak w Afryce. Ale ludzie z dwucyfrowym IQ i tak będą się sugerować konturami na kartce papieru

  20. Podczas powstania sołowieckiego mnisi z tamtejszego monasteru pisali do cara, że

    ziemia rosyjska od wielu stuleci była celem szczególnych ataków szatana.

    Racja. A instrumentem kusego była dyzunicka cerkiew z ober-prokuratorem synodu na jej czele

  21. Tam jest naród z tym że szczególny gdyż ziemia ta od stuleci jest celem szczególnych ataków szatana. A instrumentów jest wiele.

  22. https://pl.m.wikiquote.org/wiki/Andriej_Konczałowski

    Jego ojciec napisał hymn rosji moskiewskiej/zsrr

     

    Na dziś wystarczy-dobranoc

  23. do polskiego hymnu – wystąp

    i dobranoc

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.