maj 192022
 

Rosję może ocalić tylko Zachód. Nie żadne mityczne sojusze z Chinami. Uratować ją mogą tylko kraje starej Europy, a zrobić to mogą wyłącznie kosztem naszym. Wmawiając nam przy tym, że nie jesteśmy Europą, w przeciwieństwie do Rosji, która nią jest poprzez swoją literaturę, muzykę, sztukę. Jak wiemy Zachód wielokrotnie ratował Rosję, a czynił to zawsze w taki sposób by podnieść samoocenę gangom rządzącym Moskwą najpierw, a potem Rosją. Ekspansja Rosji zaś zawsze skierowana była na zachód i tak będzie dalej, aż do momentu kiedy Kamczatka lub Kraj Ussuryjski nie staną się terytoriami zależnymi od USA. Wtedy dopiero Rosjanie serio i naprawdę zaczną rozwijać swoja infrastrukturę na wschodzie. Ja mam jednak nadzieję, że do tej pory ich państwo zniknie z powierzchni ziemi.

Co jest dla nas najgroźniejsze? Wiara w to, że nie ma tajnych porozumień pomiędzy Rosją, a krajami zachodu. Wiara w to, że Rzeczpospolita najpierw, a potem Polska chroniły Europę przed rosyjskim barbarzyństwem. Wiara w to, że tradycja polityczna Rosji, to tradycja wielkiego stepu, tak łatwo przecież dająca się odróżnić od cywilizowanego zachodu. W tym duchu wychowywano nas i nadal wychowuje się w Polsce młodych ludzi, którzy serio interesują się polityką. To są brednie. Duch polityczny Rosji został ukształtowany przez kulturę kompanii handlowych rządzących Moskwą w XVI i XVII wieku, a potem przez niemieckich urzędników poprzebieranych za carów. Tradycja wielkiego stepu jest w Rosji znienawidzona i została odrzucona. To co tam widzimy, to wyłącznie zimna skuteczność urzędników kompani, zubożona o wzajemne lojalności. Cechą bowiem najważniejszą rosyjskiego systemu jest brak wewnętrznych lojalności. Rosja trzyma się na fatalizmie i beznadziei, albowiem żaden Rosjanin nie może liczyć na innego Rosjanina. I to nie jest wychowanie mongolskie, jakby się zdawało, ale wywrócony na nice zachodni indywidualizm. Rosjanie nie dbają o siebie nawzajem. Nienawidzą się i pogardzają sobą, a żeby jakoś wytrzymać we własnym towarzystwie piją na umór. Rosyjski żołnierze jest w zasadzie człowiekiem skazanym na śmierć. Jeśli wykona zadanie zginie zabity przez wroga, a jeśli go nie wykona, zginie zabity przez innych Rosjan. Życie ludzkie jest w Rosji w pogardzie. Rosyjska mimikra, która pozwala im w ogóle żyć, opiera się na promocji zinstytucjonalizowanej brutalności, która ma charakter uwodzicielski. Do momentu, kiedy człowiek spoza Rosji nie zetknie się z nią osobiści. Rosjanie są dręczycielami samych siebie. Nie rozumieją wyrazu „intymność” i nie wiedzą, co to jest święty spokój. Żyją w ciągłym napięciu łagodzonym alkoholem i wojną, do której stale się przygotowują. Dlaczego więc Zachód chce im pomagać? Bo Rosja zdejmuje z polityków Europy brzemię odpowiedzialności i chroni ich – a tak im się przynajmniej zdaje – przed utratą podmiotowości na rzecz USA, które stale mają dla Europy jakąś ofertę. Ta jednak nie może być przyjęta, albowiem europejskie gangi zostaną wtedy pozbawione podmiotowości.

Europa Zachodnia od dawna jest pusta i nikogo nie inspiruje. Sposób na przetrwanie widzi w zanegowaniu własnej tradycji, to znaczy w podporządkowaniu się tym, nad którymi panowała stosując tam takie same metody, jakie kompanie handlowe stosowały w Moskwie i w Rosji. Być może trend ten jest ściśle połączony z fascynacją Rosją, to znaczy gangi polityczne, bo przecież nie elity, chcą kontrolować kluczowe obszary funkcjonowania gospodarki, pozostawiają reprezentację i soft power czarnym i Rosjanom. Bo tak jest wygodniej, a do tego człowiek może powiedzieć, że spłaca długi dziadków, którzy kolonizowali Afrykę. Żaden zachodni polityk, ani żaden wschodni polityk, nie uwierzą, że Europa kolonizowała Rosję, albowiem to jest elementem niepisanej umowy, omerty wręcz pomiędzy Rosją, a tak zwaną starą Europą. Ta ostatnia udaje, że Rosja nigdy nie była kolonizowana, albowiem w ten sposób podnosi się rosyjskim gangom samoocenę. To oni są kolonizatorami, a do tego, w przeciwieństwie do Europejczyków nie muszą za nic przepraszać i nie muszą się z niczego tłumaczyć. Dlaczego? Albowiem wierzą, a Europa to gwarantuje, że agresja Rosji była w rzeczywistości misją cywilizacyjną. Dziś Rosjanie wmawiają wszystkim, że walczą z banderowcami i nazistami. Wcześniej walczyli z polskimi panami, gnębiącymi chłopów, a jeszcze wcześniej wprowadzali porządek w zanarchizowanym kraju – Rzeczpospolitej. Złamanie tej narracji, jej głębokie rozłupanie, a następnie zniszczenie, powinno być głównym celem propagandy państw przez Rosję atakowanych, czyli ziem dawnej Rzeczpospolitej i krajów byłego RWPG. Tak się jednak nie dzieje. Dlaczego? Bo Rosja, w myśl niemieckich instrukcji, dokładnie takich samych jak w XIX wieku, prowadzi politykę, która ma pozory samodzielności. W istocie jest to polityka oparta na opisanym wyżej paradygmacie, to znaczy, zawsze jest ktoś kto Rosją steruje. Nawet jeśli Rosjanom wydaje się, że tak nie jest. Ta polityka polega na stałym negowaniu sił, misji, potencjału i intencji krajów Europy Środkowej oraz instalowaniu tam agentów. W naszych czasach agentami są Węgrzy i nawet mi nie próbujcie tłumaczyć, że jest inaczej.

Nasz sukces zależy od uświadomienia naszych polityków i ich aktywności. Jeśli chodzi o aktywność nie jest źle. Wszyscy jeżdżą, działają, przekonują, pouczają, prowadzą bardzo szeroko zakrojoną akcję. W dodatku kraje stale przychylne Niemcom – Ukraina, Litwa, Łotwa i Estonia – wolałyby dziś zawrzeć sojusz z diabłem niż z Niemcami, bo wszystko jest dla nich jasne. Rosja i Niemcy, a także Francuzi i Włosi mają dziś poparcie jedynie u siebie i na Węgrzech. Polska ma kłopot z opozycją oraz ogłupiałym społeczeństwem. Tego zaś nie da się przekonać do niczego lansując proste, klarowne, ale całkiem fałszywe wykładnie polityki rosyjskiej. Nie macie na przeciwko siebie nowych Mongołów, albowiem tamci byli wobec siebie lojalni. Macie naprzeciwko siebie uwłaszczonych na państwowym mieniu pruskich urzędników, którym ktoś powiedział, że muszą kraść i zabijać, bo pensji nie będzie. To są właśnie Rosjanie. O uwłaszczaniu urzędników w Prusach na państwowym mieniu pisałem – celowo – w 30 numerze Szkoły nawigatorów.

Przypomnijmy teraz kto i kiedy ocalił Moskwę i Rosję? W XVII wieku najemnicy przybyli z zachodniej Europy, na których kredyty zaciągnęli moskiewscy kupcy, wymordowali polską załogę na Kremlu. Dzień ten jest dziś w Rosji wielkim świętem. Za czasów Piotra I armia rosyjska o mało nie została zniszczona całkiem w jarach nad Prutem. Turcy będący południowym ramieniem polityki Paryża,  w sojuszu ze Szwedami – północnym ramieniem tej polityki, byli bliscy jej likwidacji. Wielki wezyr jednak – Włoch z urodzenia – dał się przekupić i pozwolił Piotrowi ocalić armię za cenę niewielkich ustępstw oraz łapówki. Tak się to przedstawia. Mu tu jednak mamy inne zdanie na ten temat. Niech każdy przypomni sobie teksty Jacka Drobnego publikowane w Szkole nawigatorów. Opowieści o przekupnych wezyrach są tylko częściowo prawdziwe, albowiem wezyr taki musiałby dostać czyjeś gwarancje, żeby przeżyć. Nie brałby jak idiota łapówki, a potem nie wracałby do Turcji na pewną śmierć. Kto mu ich udzielał? Na pewno nie Turcy i na pewno nie Chińczycy. I z całą pewnością nie Francuzi. W roku 1920 armia Piłsudskiego została zatrzymana na Dnieprze i nie przekroczyła Berezyny, ratując w ten sposób Lenina i cały bolszewizm. Efektem tego było panowanie najgorszego reżimu jaki kiedykolwiek istniał na ziemi, reżimu rabów, którzy usiłowali naśladować Niemców i dawnych urzędników kompanii angielskich i holenderskich, ale całkowicie pozbawionych lojalności wewnętrznej. To zaś stymulowało w nich dzikie zupełnie okrucieństwo. Dziś jest tak samo. Przed katastrofą ratują nas politycy krajów Europy Środkowej, ukraińska armia, oraz stanowcza postawa USA i Londynu. Nie oznacza to jednak, że kłamstwo i manipulacja nie osiągną jakiegoś, choćby małego sukcesu. To zaś będzie początkiem odbudowy Rosji, której postrzeganie w Europie ufundowane jest na fałszywym całkiem paradygmacie. Musimy go zmienić, albo będzie po nas.

  9 komentarzy do “Ocalić Rosję?”

  1. Dzień dobry. Otóż to – to stanowcze polityka City określa to, co się dzieje na Ukrainie, dziś i bodajże nie od dziś… I sprawdza się też to, co zawsze Pan pisał o sługach szatana; oni w końcu zawsze lądują na śmietniku, choć wcześniej nigdy by im to do głowy nie przyszło. Tak dzieje się ze wszystkimi generacjami sług Kompanii, która rządzi Moskwą w zasadzie nieprzerwanie, czasem dzieląc się z Holendrami, ale równie dobrze może to być taka trochę teatralna wymiana, jak Putin-Miedwiediew. I to Kompania była w stanie wymusić zatrzymanie Piłsudskiego. On zresztą wiedział chyba jakie są dla niego wyznaczone zadania i musiał jedynie jakoś zatrzymać Polaków gotowych bić się o Polskę. I zrobił to, na nasze nieszczęście. I to dlatego dziś społeczeństwo jest tak ogłupiałe. Jakie ma być? To nie-ogłupiałe zeszło z tego świata w okolicznościach tragicznych, robiąc miejsce tym z Twitter’a. Tak chciało City…

  2. Poczekajmy na rozwój wypadków. Londyn musi utrzymać Ukrainę, a to jest w naszym interesie. Nie jest w naszym interesie wzmacnianie, ani nawet istnienie Rosji w obecnym kształcie

  3. marzy mi sie przeczytać tekst o wojnach z Rosja i wyliczenia  kiedy i dlaczego nie została dobita.
    RON był bardzo bliski tego, potem Piotr I przegrywał ale Szwedzi i Turcy odpuścili, Piłsudzki zatrzymał się,  dwa razy niemiecki wojska prawie w Moskwie i rusza Ameryka do wojny.
    Japończycy dwa razy gryzą od wschodu ale nie koordynują tego z Niemcami
    Teraz wystarczy nie brać surowców i nie posyłać kasy ale czy się zatrzymają posyłający kasę

  4. – oczywiście. Albo Moskwa – albo my. To jest jasne od czasów Króla Stefana…

  5. Tym się nasza sytuacja różni od tamtych, że dziś nasi politycy uczestniczą w polityce regionalnej naprawdę. W globalnej nie uczestniczą, ale w regionalnej tak. Być może to wystarczy

  6. na SN piszą że w Moskwie dorwali się jacyś do władzy i kasy, a to chyba nie dorwali ale byli skierowani z pewnego ośrodka szpiegowskiego w Berlinie, powierzono im rolę udostępnienia syberyjskich zasobów, nie tworzenia problemów z dostawami, wszystkiego pilnował Szrederek i to chyba był taki „Rosja wielki projekt dostawy zasobów do niemieckiego kranu’, ale coś się w lutym br posypało , albo raczej pokolenie wolnych Ukraińców żyjące w swoim państwie, wybiera wolność i nie chce żyć pod moskiewskim butem

  7. Wg wielomszczyzny Węgry jako jedyne zachowały przytomność i realizują własny „interes narodowy”. Litwa, Łotwa, Estonia – oni wszyscy zbiorowo oszaleli XD

  8. No i ci Szwedzi, Finowie – jak wiadomo znani od 100 lat jako nierozważni szaleńcy 😛
    A tak serio – w XXI wieku możemy niebiosom dziękować za istnienie Skandynawów (wcześniej bywało różnie ale to stare sprawy  😉

  9. Francuzi, którzy są na froncie ukraińskim, dziennikarze, lekarze wojskowi, weterani robią bardzo słaby PR Ukrainie. Mówią po wszechobecnych symbolach nazistowskich, o strzelaniu w kolana i krocze, rzekomo każdym jeńcom. Jeden francuski lekarz powiedział wczoraj że wielu ukraińskich żołnierzy tylko czeka, żeby cytuję : „zabijać czarnych i żydów”… Tak to się właśnie robi propagandę państwową, albo po prostu ci ludzie naprawdę mają chory sentyment do Rosji. Biathlonista Simon Fourcade pociął flagę własnego kraju na zawodach i ułożyl z niej flagę Rosji, ponieważ nie akceptował tego, że związek zabronił Rosjanom bycia pod własną flagą w hotelu….

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.