Od wczoraj dynamika przepowiedni wygłaszanych przez publicystów i polityków znacznie wzrosła. To znaczy po chwilowym zachłyśnięciu się newsem o wywiezieniu Maduro z Wenezueli, po serii czarnych wizji, dotyczących nowej wojny na wyniszczenie, z której Ameryka nie wyjdzie cało, powrócili oni do starej śpiewki – USA przegrały z Wenezuelą. Dlaczego przegrały? Bo nie zachowują się tak, jak to sobie wymyślili eksperci w Polsce. A powinny. To znaczy każdy ma obowiązek powielania tych samych błędów po to, by marszałek Bosak mógł się łatwiej lansować i demonstrować swoją przenikliwość. To samo z Jackiem Bartosiakiem, on był pewien, że USA przegrają i oto Trump zamiast wkroczyć do Caracas na białym koniu, pozwala, by rządy przejęła wiceprezydent z gangu Maduro. I jeszcze do tego odebrała gratulacje od ambasadorów Chin, Rosji i Iranu. Nikt jakoś, znając Trumpa i jego metody, nie przewiduje, że zrobi on coś całkiem innego niż Ameryka czyniła do tej pory. Nie wiem co to będzie, nie jestem specjalistą od Wenezueli, ale w postępowaniu Trumpa widzę pewną prawidłowość. Może ją więc tu, po amatorsku i bez aspiracji, opiszę. Trump nie ma przyjaciół i kolegów, jest sam i do tego przywykł. Sympatię innym politykom okazują jego ludzie, tacy jak ambasador w Warszawie. On ma dla świata jedynie sarkazm albo groźby. Jego metoda zaś polega na zwalaniu odpowiedzialności politycznej i finansowej na innych. Myślę, że dość szybko zrozumiał to Zełenski i przestał się w ogóle przejmować tym co Trump gada, za to zaczął działać, bo zrozumiał, że „zwalenie odpowiedzialności” to inna nazwa carte blanche. Nie ustąpił, bo zrozumiał, że Trump nie dogada się z Putinem, a jeśli nawet to w ręku Rosjan zostanie tyle Ukrainy ile mają teraz, a właśnie znów stracili Kupiańsk. Trump zawsze stanie po stronie tego, kto działa i ma plan, a nie po stronie tego, kto tylko opowiada i stara mu się przypodobać.
To samo – mam wrażenie – dzieje się teraz w Wenezueli. Ludzie obejmujący władzę działają w cichym porozumieniu z Trumpem, ale odpowiedzialność spada w całości na ich barki. To znaczy, że żadnej interwencji nie będzie i żaden amerykański żołnierz nie zginie. Może za to dojść do powtórki scenariusza z wczoraj, ale w innym anturażu, którego nie są w stanie przewidzieć nasi eksperci i wróżbici, albowiem oni mogą powtarzać jedynie te skojarzenia, które się nasuwają same, w związku z wydarzeniami z przeszłości. Mili Państwo – przeszłość już była, a przyszłość nadchodzi. Wybierzmy przyszłość, jak mawiał pewien prezydent. W tej zaś może się wydarzyć wszystko. W zasadzie to nie mamy wyjścia, bo powrotu do przeszłości nie ma. Nie ma też żadnych analogii między Irakiem, a Wenezuelą, a przepowiednie budowane na analogiach nie warte są złamanego centa. Tego jednak nie mogą głośno powiedzieć wróżbici, albowiem – o czym już była mowa – przemawiają do ludzi bez wyobraźni. I to ci ludzie bez wyobraźni decydują o subach i lajkach, a jakby tego było mało, muszą być oni stale stymulowani zapewnieniami, że są bardzo przenikliwi, bo też tam w czymś dostrzegli podobieństwa. Zasada jest taka – jeśli gdzieś w polityce widzimy jakieś podobieństwa, to znaczy że ktoś chce, byśmy je widzieli. I doradzałbym przez to, żeby od wszelkich podobieństw, szczególnie tych, co się same narzucają, trzymać się z daleka. No, ale wtedy publiczność nic nie zrozumie, nie pojmie przepowiedni, nie znajdzie w wypowiedzi proroka niczego atrakcyjnego, to znaczy znanego już sobie. Nie usłyszy tej samej piosenki. Odejdzie rozczarowana. Tak będzie. To zaś oznacza, że należy swoją popularność budować na czymś innym niż powierzchowne podobieństwa. Nie wiem, co się wydarzy w Wenezueli, być może wybuchnie tam wojna domowa. Prędzej jednak stawiałbym na to, że nowa pani prezydent, po buńczucznych wypowiedziach podkreślających niezależność jej polityki, zacznie realizować program Trumpa. I po cichu uczynią to także inni operetkowi dyktatorzy, może nawet ci na Kubie.
Skąd więc taka aktywność proroków? I skąd przymus wygłaszania opinii od razu, jak coś się zdarzy, bez żadnego czasu na refleksję? Jedni uważają, że biorą udział w wyścigu i muszą pierwsi dobiec do mety, a więc od razu obstawiają jak będzie przebiegał ten wyścig. Inni są po prostu płatnymi kolporterami narracji i dostają wynagrodzenie za aktywność, a nie za oczekiwanie. Stąd to wszystko. Poseł Braun jak widzicie przezornie milczy, a do tego jeszcze widzimy, że nikt nie zadaje mu żadnych pytań w związku z wywiezieniem Maduro, a przecież wydawałoby się to naturalne – skoro jest jednym z największych przeciwników dominacji USA w świecie. A może nie jest?
No dobrze, a co Amerykanie mają dla nas? Na pewno starą dobrą kokieterię połączoną z dyskretnie okazywanym podziwem. Oczywiście udawanym, bo – mam wrażenie – Amerykanie nie podziwiają nikogo poza sobą. No, może Izraelczyków trochę. Ponieważ jednak jesteśmy im potrzebni, zanim Europa się nie opamięta i nie zacznie regulować swoich stosunków z islamem, możemy chyba spać spokojnie. To samo jest z Rumunami. Reszta Europy wschodniej prędzej czy później, jawnie lub po cichu nawróci się na religię amerykańską. Orban zniknie już na wiosnę, a Fico przestanie mieć cokolwiek do powiedzenia. Istotne jest, by w Polsce był ktoś, kto zrozumie intencje Trumpa, nie będzie się przejmował tym co on mówi, ale weźmie na siebie odpowiedzialność za jego politykę. I to będzie, prawdopodobnie Mateusz Morawiecki oraz Karol Nawrocki. Oni się nawet z tym nie kryją, bo i dlaczego mieliby się kryć. Sprawy są oczywiste. Nawet Tusk je rozumie.
Ameryka nie będzie już prowadzić polityki interwencji. Będzie za to stawiać granice nielubianym przez rządy USA politykom, w taki sposób jak to uczyniła w Wenezueli. Na dniach przekonamy się, czy jest to skutecznie. Jeśli okaże się nie dość skuteczne, zostanie zmodyfikowane w tym samym duchu. Współczuję tym, którzy siedząc w Polsce, czy gdziekolwiek indziej próbują nadążyć za Trumpem i jego pomysłami. Szczególnie jeśli chcą to robić wskazując na jego deficyty i apetyty, a także na brak wyrafinowania w jego polityce. Nie macie pojęcia ludzie co ten człowiek zrobi, a może zrobić wszystko. I to zawieszenie, ta niepewność, są także elementem jego strategii. Czasy kiedy Amerykanie brali na siebie odpowiedzialność za rozwój wypadków w zapalnych regionach się skończyły. Czy kiedyś wrócą? Skąd możemy wiedzieć? Nie jesteśmy wróżbitami. Ja jestem tylko biednym wydawcą książek i słabym autorem, który coś tam próbuje pisać i sprzedawać. Gdzie mi tam startować do takich tuzów politycznej myśli jak Radek Pogoda, czy marszałek Bosak. Ot tak sobie tu plumkamy, by zabić czymś czas. Miłego świętowania życzę wszystkim .
Sondaże pokazały po tej akcji wzrost poparcia dla Trumpa. Wróżbici obawiali się że będzie odwrotnie, bo obiecywał nie wtrącać się poza granicami kraju w nic.
Myślę że finalnie wszystko będzie na niego. I to może być chwała – -:)).
Oczywiście, że tak, bo każdy kto działa, a do tego podejmuje decyzje – słuszne – w tajemnicy przed innymi, zbiera oklaski i cieszy się poparciem
Przy okazji, są już sygnały apoteozy prezydenta i jego rodziny. Pokazują np Our Lady Melania. Pierwsza Dama oczywiście. – :).
Pan Bóg to jest Ten który działa, zainwestował i czeka na plon,po dobroci albo z przymuszenia ale wyciśnie swoją należność bo tak ta ziemska firma funkcjonuje. I wszystko inne na jej wzór gra,oby to u nas zrozumiano,bez tych sentymentów i mamienia że Bóg czegoś nie dopatrzy albo machnie zrezygnowany.
nie sadze aby polityka usa kierowala sie lubieniem lub nielubieniem politykow i odpowiednio tych nie lubianych uprowadzala czy zabijala. moim zdaniem jest to cos czego wychowani na jurysdykcji sowieckiej nie sa w stanie pojac. zaczelo sie od dekretow bieruta i ustaw krn ktore mozna okreslic jako wielki skok na wlasnosc. no i ideolodzy zaczeli dodawac do likwidacji prawa wlasnosci jakies pseudointelektualne czy inne wygibasy prawne. a to odbudowa ruin a to smierc kulakom czy zapomoge dla chlopow za straty wojenne itp. skutki i niemoznosci powrotu do prawa wlasnosci w polsce trwaja do dzis poniewaz juz kilka generacji prawnikow i politykow polskich bylo ksztalconych przez beneficjentow tej wielkiej „jumy”. usa jest ostatnim a zarazem jedynym panstwem starajacym sie przywrocic i ochronic prawo wlasnosci i kradziez wlasnosci ( ale i udzialow) firm amerykansich i miedzynarodowych zajumanych przez towarzysza maduro ale takze i innych towarzyszy a skutkujaca oczywistym w takich przypadku upadkiem panstwowosci spokoju i dobrobytu. trump tak jak w przypadku osamabinladena, sadama, noriege, kadafi musi zareagowac i reaguje nie ogladajac sie na skrumpowany i skomunizowany onz, by przywrocic rownowage i wiare we wlasnosc prywatna i sprawiedliwosc. osobiscie polecilbym trumpowi uprowadzic tuska ale tusk nie musi byc uprowadzany juz pewnie przygotowal sobie miekkie ladowanie na dzialce w szwajcarii obok willi angeli co niebawem niechybnie nastapi, miedwiediez tez tak sie zapalil do metody uprowadzania ze chcialby uprowadzic kanclerza mertza razem z zelenskim. z tym ze z zupelnie innych powodow. nie obawiajmy sie polityki usa wobec polski. tak dlugo jak nie zacznie sie w polsce juma na duza skale ( takze tysiaca firm usa ) tak dlugo nie musimy sie niepokoic. i nie dajmy sie irytowac drugiej generacji politrukow nawet jakby zajmowali cala przestrzen miedialna. nie usa jest naszym wrogiem i msciwym imperializmemczychajacym na nasz kraj. naszym nieszczesciem jest niemiecko rosyjska agentura wstrzymujaca rozwoj polski. najprostrzym rozwiazaniem to byloby jak w tym dowcipie: wypowiedziec wojne usa i sie szybko poddac zeby nas okupowali. moze wtedy nastapilaby dekomunizacja i normalny rozwoj oparty na sprawiedliwosci i prawie wlasnosci.
Firmy amerykańskie dostały od chawistów wielkie odszkodowania po prywatyzacji. Teraz specjaliści oceniają sumy potrzebne na odbudowę starego systemu eksploatacji ropy naftowej, jako przekraczając możliwości nawet kondorcjum kilku firm amerykańskich. Trudno powiedzieć co uzgadniają pod stołem. Wojsko opowiedziało się za tą viceprezydent. Tam nie ma warunków do wyborów. Trump też to powiedział, że trzeba czasu. Więc wojsko uznało stan faktyczny.
Maduro mógł wyjechać do Turcji. Odrzucił ofertę. Ciekawe.
*przekraczające możliwości konsorcjum.
Koronacja niebawem
Pan rozumie znaczenie zwrotu – skrót myślowy?
Nie. Rzecz w czym innym.
Melania kilka lat temu była niechętna swojej roli. Popisywała się cudacznie stojąc Biały Dom na Boże Narodzenie. Itd. Została z synem w NY. Teraz syn na pierwszym planie mediów, obecny obecny.
Teraz jest absolutna zmiana.
Trump niedawno przyznał, że dał się namówić na kompleksowe badania. I że źle zrobił. Obserwatorzy sygnalizują różne widoczne problemy prezydenta.
Myślę że przygotowują się dyskretnie do sytuacji gdy ta stała i grubo akceptowana przyjazna obecność Melanii będzie po prostu konieczna. Zamiast np pielęgniarza wspierającego.
Tak mi wygląda sytuacja osobista. Prezydent może być nader śmiały w swoich poczynaniach, bo staremu i bardzo choremu nic nie zrobią.
czyli bądźmy jak Michał Kazimierz Ogiński https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Kazimierz_Ogi%C5%84ski budujmy swoje fabryki i manufaktury , twórzmy własną operę, orkiestrę , teatr i balet ,a nie wsłuchujmy się w fantasmagoryczne gawędy o cudzych balach maskowych………
„Lepsza przyszłość była wczoraj” – na wieżowcu nad Wisłą po praskiej stronie Warszawy.
Uwielbiam streetart, nie ma bardziej zwięzłej, skondensowanej dziedziny sztuki.
To właśnie czynimy
Ten babiszon co dziwnym zbiegiem okoliczności dostał Nobla Pokojowego (podobnie jak dziwnym zbiegiem okoliczności wybrano Papieża z USA) już przebiera nóżkami – będzie to Julia Timoszenko-bis.
https://naszeblogi.pl/75330-wenezuela-i-nowy-rok
Matysiak pisze że w Wenezueli działa hub fałszujący wybory. Min te poprzednie, przegrana Trumpa.
Wenezuela to dla nas Terra Incognita.
PAP w swoich doniesieniach używa określenia ,,ewakuacja Maduro,,.
veni – vidi – vici
Kilka lat temu rozmawiałam z młodym uchodźcą z Wenezueli. Nie zostawił suchej nitki na tym Marudo.
Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.