– Bezbronny Jezus zginął, a uzbrojony Mahomet nie.
To są słowa Radosława Sikorskiego zapisane w książce Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju. Przypomnę, że rozmowy te Radosław Sikorski, absolwent Oksfordu, toczy z Wojciechem Giertychem teologiem domu papieskiego.
Wcześniej zaś mówi:
– A mnie się coś kołacze, że Jezus powiedział, że koniec świata nastąpi jeszcze za życia jemu współczesnych.
Słowa te padły, ponieważ Radosław Sikorski uważa, że część apostołów wędrowała z Jezusem albowiem odczuwali oni strach eschatologiczny. To znaczy obawiali się końca świata. Od tej myśli płynnie przechodzi minister Radosław Sikorski do omówienia działalności sekt w Kalifornii. Takich co to głosiły rychły koniec świata, ale przepowiednie te nie spełniły się, albo – co gorsza – zakończyły się zbiorowym samobójstwem.
No i wspomina jeszcze swoją rozmowę z osobami pracującymi w Instytucie Jerozolimskim, który stoi niedaleko wzgórza gdzie uzbrojony Mahomet, na uskrzydlonym koniu Buraku, przeniósł się do nieba. Dziś jest tam meczet, a żydzi twierdzą, że pod meczetem znajdują się fundamenty Świątyni. Przed Instytutem Jerozolimskim stoi wielka menora z litego złota, którą co roku przesuwa się o niewielką odległość w kierunku tego meczetu. Ludzie zaś z którymi rozmawiał Radosław Sikorski powiedzieli, że meczet co prawda dziś jest, ale może zniknąć w wyniku trzęsienia ziemi, również politycznego.
Dopiero po tych słowach pana ministra możemy dokładnie zrozumieć co to znaczy, kiedy on deklaruje, że wyrasta z katolickiego kręgu kulturowego, ale wierzy w specyficzny sposób.
Momentami mam wrażenie, że Wojciech Giertych po prostu szuka wyjścia z pułapki, którą sam na siebie zastawił godząc się na rozmowę z Radosławem Sikorskim. To z kolei może oznaczać, że ta książka ma inne jeszcze przeznaczenia, niż zwykły kolportaż takich projekcji, jak wskazane wyżej.
Doszedłem w lekturze do wątku winy św. Pawła za jego wcześniejsze przed nawróceniem.
– Czy nie lepiej używać życia, by w ostatniej chwili umyć ręce od odpowiedzialności za własne postępowanie? – pyta Radosław Sikorski. Po czym z miejsca przywołuje postać Rudolfa Hoessa, komendanta obozu w Auschwitz, który przed śmiercią wyspowiadał się i otrzymał rozgrzeszenie. Radosław Sikorski pisze – to wywołuje u mnie radykalny sprzeciw, wręcz obrzydzenie wobec tego, kto rozgrzeszenia udzielił.
Na co odpowiada Wojciech Giertych
– Inna jest perspektywa doczesna, społeczna, a inna wieczna, zbawienia…
Na co Sikorski – dobrze, ale są granice, jak powiedział Ribbentrop do Mołotowa. Hoess idzie do nieba i spotyka tam męczenników. „Co porabiałeś na ziemi? – pytają. Bo mnie ukrzyżował Neron” . „A ja byłem komendantem w Auschwitz”.
Nie jestem pewien, czy Hoess trafiłby od razu do nieba, bo pamiętajmy, że katolicy mają jeszcze czyściec. Nie jestem też pewien, czy ma on cokolwiek wspólnego ze św. Pawłem. No, ale każdy może mieć swoje wyobrażenia na ten temat. Radosław Sikorski ma takie właśnie, jak widać. Do tego uważa, że żydzi są poważniejsi od chrześcijan, bo u nich dawne winy obciążają hipotekę, a chrześcijanie wymyślili sobie polisę ubezpieczeniową w postaci sakramentu pokuty. – Możesz narozrabiać, pokryjemy szkody – w takiej formule ujmuje pokutę Radosław Sikorski. Jeśli on ma rację, to znaczy że żadne bicie się w piersi i przepraszanie za holocaust nie ma dla żydów znaczenia. Czy się mylę? To znaczy nie ma znaczenia w tym sensie, w jakim my to rozumiemy. Może mieć jedynie jakieś inne znaczenie i inną funkcję. I mniejsza już doprawdy co na to odpowiada Wojciech Giertych, bo w końcu minister Sikorski dochodzi do konkluzji ostatecznej. – Z całym szacunkiem, ale cierpienie miliona ofiar w Auschwitz jest kumulatywnie wielokrotnie większe niż cierpienie Jezusa na krzyżu.
Nie można odmówić Radosławowi Sikorskiemu rozmachu. Tu św. Paweł i Rudolf Hoess, a tu znów Syn Boży i kumulatywne cierpienia ofiar tegoż Hoessa. To wprost prowadzi nas do wniosku, że hierarchia katolicka ponosi współodpowiedzialność za Holocaust, bo zamiast modlić się do tych ofiar i za nie, ciśnie – pardon – stale tego ukrzyżowanego.
Na szczęście sytuację ratuje Wojciech Giertych, który mówi:
– Teza, że potworności nazistowskich i sowieckich obozów śmierci są tak wielkie, że nawet Bóg ich nie udźwignie jest dla chrześcijanina błędna.
No, ale Radosław Sikorski nie daje za wygraną i powołując się na wypowiedzi więźniów Auschwitz mówi, że jeśli chrześcijaństwo oferuje zbawienie Hoessowi, to coś jest głęboko nie tak z chrześcijańską filozofią i wiarą.
I Wojciech Giertych bezkompromisowo odpowiada mu tak:
– A więc pańskie podejście nie jest w tej sprawie chrześcijańskie…
A minister na to:
…może nie, ale Hoess w niebie to dla mnie bluźnierstwo moralne. Dziwię się, że broni ojciec sprawy, która jest nie do obrony.
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że sprzeciw Wojciecha Giertycha wobec słów ministra Radosława Sikorskiego ma charakter promocyjny. To znaczy wypowiadane przez ministra absurdy i sugerowane roszczenia wobec chrześcijan mają być traktowane na równi z nauką Kościoła o zbawieniu. No i umożliwiać różnym sekciarzom kwestionowanie tej nauki. No, ale dalej jest jeszcze ciekawiej, bo w kolejnym rozdziale nie dotyczącym już św. Pawła i jego misji u pogan, a konkretnie żydów, padają słowa takie:
W Europie kontynentalnej koniec dyskryminacji Żydów rozpoczął się w wieku XIX – mówi Radosław Sikorski.
Po oświeceniu – dodaje Wojciech Giertych.
Wcześniej zaś obaj poddani korony brytyjskiej zgadzają się ze sobą, co do tego, że z Anglii żydów wypędzono najwcześniej, ale też przywrócono im prawa już w XVII wieku, a uczynił to Oliwier Cromwell. Zapominają tylko dodać gdzie ich wypędzono. A także – za ile przywrócono im te prawa.
Chodzi im chyba o to – jak zawsze – by wykazać wyższość kultury i cywilizacji brytyjskiej nad kontynentalną. No, ale obaj jakby nie zauważali, że ów koniec dyskryminacji żydów w Europie kontynentalnej miał swój dość widowiskowy finał i był nim Holocaust właśnie, do którego minister Sikorski stale wraca. I o ten Holocaust spierali się obaj przez cały poprzedni rozdział. Czyżby więc krzywa postępu zakrzywiła się w sposób nieprzewidziany w latach czterdziestych XX wieku, odrywając się jakoś od ideałów oświecenia, a następnie zaś powróciła w starą koleinę, wraz z triumfem komunizmu i lewicowych ideologii w kontynentalnej Europie? To chcą nam obaj powiedzieć? Czy Holocaust też jest wynikiem owego oświecenia? Takich pytań nikt nie zadaje, a szkoda. Byłoby to bowiem zasadne, Niemcy mordowali bowiem żydów nie dlatego, że byli oszalałymi z nienawiści dzikusami, ale dlatego, że byli poukładanymi racjonalistami, czerpiącymi pełnymi garściami z tradycji pruskiej państwowości, która uporządkowała ich świat i wskazała wartości nadrzędne. Państwo pruskie zaś było modelowym produktem oświecenia. A w pruskiej tradycji państwowej odnajdujemy i Kanta i Hegla. Dlaczego o tym nie porozmawiać? Dlaczego wskazywać na oświecenie jako ten moment, w którym stosunek do żydów zmienił się? Choć wcale się nie zmienił. Żydzi zostali dopuszczeni do pewnej konfidencji z oświeconą Europą, a następnie wymordowani w kraju, który traktowali jak matkę i szczyt aspiracji. Mam na myśli Niemcy, nie Polskę. I myślę, że ten moment, wielkiego złudzenia, które dało żydom oświecenie jest kluczowy. Wizja współrządzenia kontynentem na zasadach głoszonych przez racjonalistów uśpiła czujność przywódców duchowych, politycznych i kulturowych w narodzie żydowskim. Nie rozumieli oni, że prócz tradycji chrześcijańskie, żydowskiej, jest w Europie także jeszcze jedna tradycja – barbarzyńska. I to ją właśnie zracjonalizowało oświecenie, a efektem tego eksperymentu był Holocaust.
To jednak nie jest problemem dla Radosława Sikorskiego i Wojciecha Giertycha. Problemem jest upokarzająca śmierć Jezusa na krzyżu. Tego samego Jezusa, który wcześniej ogłosił się Synem Bożym. Ta śmierć nie była i nadal nie jest do zaakceptowania dla żydów, jak na to wskazuje Radosław Sikorski. Po czym odwraca całą historię zbawienia i mówi, że propozycja Jezusa skierowana była do swoich jedynie. A propozycja żydów to, pardon, do kogo jest skierowana?
No i dochodzimy w końcu do momentu, kiedy niezrozumienie spraw prostych przez ministra Sikorskiego staje się memiczne.
Wojciech Giertych mówi tak:
– Jeśli ktoś wierzył, również na długo przed Chrystusem, a nawet Abrahamem – że Bóg jest, i zdawał się na Boga, choćby wyobrażał go sobie mitycznie czy po prostu tak, jak umiał, to taki człowiek jest zbawiony łaską Chrystusa.
I na to Radosław Sikorski odpowiada tak:
To bardzo naciągana interpretacja. Jak ktoś jest hindusem i wierzy w reinkarnację, to dla mnie się w niej nie mieści.
I słusznie, albowiem wiara w reinkarnację jest koncepcją błędną. Nie ma więc powodu, by mieściła się ona w podanej przez teologa domu papieskiego.
No dobrze, na tym zakończymy te niedzielne rozważania. Na koniec zostawiam Wam jeszcze wisienkę na tym dziwnym torcie. Oto dziś z samego rana, a obudziłem się po czwartej, zobaczyłem na iksie link do tekstu z roku 2001, który napisali wspólnie Sławomir Jerzy Mac, autor scenariuszy do filmów pornograficznych, jak podaje wiki, i Stanisław Janecki obecnie jeden a najważniejszych prawicowych publicystów. Miłej niedzieli.