Lis 142018
 

Media grzeją od wczoraj temat dyktafonów Leszka Czarneckiego. W większości doniesień jest on przedstawiany jako człowiek, który dla dobra państwa, czyli nas wszystkich, zdemaskował nieuczciwego urzędnika. Mnie to, przyznam zdumiewa, tak jak pewnie i Was wszystkich. Nie mam telewizora, więc nie mogę stwierdzić naocznie, co na ten temat mówiła kurska telewizja, ale ciekaw tego jestem bardzo. Znajomy zadzwonił tu wczoraj i rzekł mi, że oto „odpalili Czarneckiego”. W zdaniu tym zawarte jest w zasadzie wszystko, przede wszystkim zaś informacja o niesamodzielności osobniczej, a zatem i biznesowej pana Czarneckiego. O jakiej więc uczciwości wobec państwa można tu mówić? Już lepiej powiedzieć – z ostrożności procesowej – że chodzi o jakąś grę, której zasad nie rozumiemy dziś i pewnie nie zrozumiemy nigdy.

Przewidując dyskusję o postawach, która, jak sądzę, rozpocznie się niebawem w mediach, chciałbym już na samym początku wyrazić swoją opinię w tej sprawie. Posłużę się przy tym, prócz Czarneckiego, innym jeszcze przykładem. Oto dziś pojawiła się w sieci informacja, że Bogdan Czajkowski zwrócił prezydentowi Dudzie order. Ja nie miałem świadomości kim jest Bogdan Czajkowski, a pewnie większość z Was także tego nie wie. Otóż to jest były szef komitetu strajkowego Politechniki Warszawskiej z roku 1968. Przez dwa lata zabiegał on o odebranie orderu – ja celowo nie wymienia nazw tych odznaczeń zaraz wyjaśnię dlaczego – znanemu biznesmenowi panu Niemczyckiemu, uważając – w dużym skrócie to powiem – iż jest on niegodną świnią. Najpierw wyjaśnię dlaczego jestem przeciwko orderom. Po jaką przepraszam cholerę zniesiono tytuły szlacheckie? Po to, żeby się teraz autorzy męczyli pisząc – krzyż oficerski orderu odrodzenia Polski? Bez sensu. To i tak jest tylko kawałek źle zaprojektowanej blaszki, bez wdzięku i znaczenia. No ale wracajmy do postaw. Mamy tego Czarneckiego, który na drugi dzień po obchodach stulecia niepodległości zwalnia z posady, lekką ręką i z wielkim wdziękiem, szefa KNF, a zaraz potem pan Czajkowski oddaje swój order. Mnie zastanawiają okoliczności tego oddania, bo przecież order Niemczyckiemu wręczył Komorowski, a odebrać miał go Duda. I pan Czajkowski aż dwa lata starał się od to, by akt ów nastąpił, a kiedy okazało się, że nie nastąpi, sam postanowił pozbyć się swojego odznaczenia.

Nie tylko Niemczycki był powodem oburzenia Bogdana Czajkowskiego, były szef komitetu strajkowego na Politechnice był poirytowany także tym – tak nas informuje portal WP – iż order dostał Szewach Weiss, a nie powinien. I prezydent Duda – tak nas informuje portal WP – powinien, według Czajkowskiego, również Szewachowi odebrać tę blaszkę.

Ja oczywiście rozumiem ograniczenia, emocje i marzenia wszystkich działaczy niepodległościowych, wszystkich szefów komitetów strajkowych, wszystkich marzących o wielkiej i sprawiedliwej Polsce, w której – jak napisał kiedyś Jacek Fedorowicz – nikt nie umiera, w śmietnikach nikt nic nie zbiera. Ja to wszystko rozumiem, rozumiem zaś najbardziej to, że oni mają potrzebę występowania na forum publicznym. Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego oni domagają się od prezydenta rzeczy niemożliwych? I dlaczego prezydent, osoba w końcu publiczna, ma prostować błędy i zaniechania innych prezydentów? Nie tłumaczcie mi proszę niczego, bo jestem po tak poważnej i inspirującej rozmowie, że nie ma postawy, której dna i mechanizmu bym dziś nie rozpracował właściwie. Nie chodzi o to, co sobie Bogdan Czajkowski myśli naprawdę. Co innego jest ważne. Z jednej strony mamy tego zadowolonego jak nie wiem co Czarneckiego, a z drugiej smutnego, siwego i domagającego się sprawiedliwości Bogdana Czajkowskiego. Dlaczego w organizacji jaką jest PiS nie wypracowano do tej pory żadnego mechanizmu, który ochronił by strukturę przed takimi zagrożeniami i takimi prowokacjami? Ktoś powie, że wystarczy mieć po prostu uczciwych urzędników, urzędników nieprzekupnych i nic więcej nie trzeba robić. Tak jak PO ich miała, prawda? Dobrze wiemy, że było inaczej. Ostatnio ktoś tu pokazywał triumfalnie film, gdzie widać jak Jarosław Kaczyński opieprza Tarczyńskiego. I my się mamy z tego cieszyć. To jest katastrofa. Nie rozumiecie tego? Żeby przywołać do porządku bęcwała potrzebna jest reprymenda z samej góry, bo nic innego nie skutkuje. Nie ma żadnej dyscypliny wewnętrznej i żadnych hamulców, które by tego faceta powstrzymały. Jeśli zaś jego deficyty zostaną dobrze ocenione przez przeciwników PiS, to dostanie on taką propozycję, której się nie oprze i dopiero wtedy zobaczymy na co go stać naprawdę.

Mamy więc następującą sekwencję – PiS „ratuje” przed prowokacjami marsz niepodległości, wywołując tym samym dyskusję o lojalności – kto i co jest ważniejsze – ulica czy gabinet. Następnego dnia problem ten zostaje zdezaktualizowany przez pana Czarneckiego, który aranżuje sytuację tak rozwojową, że strach pomyśleć co będzie dalej. Na dokładkę siwy i smutny działacz komitetu strajkowego z roku 1968 wychodzi i, nie oficjalnie rzecz jasna, ale w przekazie podprogowym demonstruje wszystkim kim jest prezydent dla narodu. Jest on mianowicie zaprzańcem, który nie ma odwagi stanąć w prawdzie i odebrać niesłusznie przyznanych odznaczeń osobom takim jak Niemczycki i Weiss. Na dodatek jeszcze przeprasza tych wszystkich, którzy wyjechali z Polski po roku 1968, co się również panu Czajkowskiemu nie podoba. Jeśli sądzicie, że te akcje przeminą i można je przeczekać, to jesteście w błędzie. One się będą nasilać i będą coraz intensywniejsze, a ładunek emocji w nich zawarty będzie tak silny, że można nim będzie zatłuc płetwala błękitnego, bo nawet nie słonia. Za tym wszystkim ludzie ktoś stoi. To się nie dzieje samo i lepiej będzie jeśli ktoś w PiS zastanowi się co z tym zrobić. To naprawdę sensowniejsze niż odbieranie frajdy z marszu działaczom narodowym. No, ale kto ma to zrobić? Prezes jest zajęty opieprzaniem Tarczyńskiego, reszta czeka na polecenia i nawet nie mrugnie, a o tym, by ktokolwiek wyraził jakąś opinię niezgodną z protokołem, a niechby nawet i słuszną, nie może być nawet mowy.

Na dziś to tyle. Przypominam, że od piątku do niedzieli jestem na targach w Łodzi. Al. Politechniki 4, stoisko nr 45

Przypominam też, że jedynie do 20 listopada można zgłaszać swój udział w pierwszej konferencji LUL, która odbędzie się w pałacu Tłokinia pod Kaliszem 8 grudnia.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

  23 komentarze do “Bogdan Czajkowski i Leszek Czarnecki czyli o postawach”

  1. Abstrahujac od krajowego podworka jest koncepcja, to znaczy padła taka oddolna propozycja, żeby Gospodarz udał się z kurtuazyjną wizytą do Niemiec i Szwajcarii w celu przeprowadzenia odczytów i nawiązania kontaktów jako reprezentant świadomej części Polaków, narodowej elity. Osobiście proponowałbym  Szwajcarię i północne Włochy, po drodze można też zahaczyć o Niemcy. Z tej okazji dobrze byłoby przetłumaczyć jakieś polskie książki na język niemiecki lub włoski, a oprócz tego mamy przecież wartościowych polskich autorów z XIX wieku, którzy pisali po niemiecku.
    Jest ku temu kilka ważnych powodów. Po pierwsze, przyjemnie byłoby zobaczyć zdjęcia roześmianego Coryllusa z rodziną na feriach w Gstaad, Saas-Fee czy w Garmisch-Partenkirchen, sunącego saniami między kilkumetrowymi zaspami, odzianego w elegancki, jesionkowy płaszcz z futrzanym kołnierzem i myśliwski kapelusz z piórkiem, jak pokazuje z entuzjazmem zaśnieżone szczyty – bo dlaczego niby tylko jakiś chłystek z Pilchowic, jakieś Twardochy i Tokarczuki miałyby mieć wyłączność na reprezentowanie Polaków na Zachodzie oraz monopol na określanie standardu polskości czy rozumienia przez nas niemieckości?
    Po drugie, Zachód jest zwyczajnie do wzięcia z powodu panującego tam kryzysu demograficznego i kryzysu tożsamości spowodowanego polityczną poprawnością.
    Po trzecie, prawdopodobnie władze Unii szykują nam jakąś niemiłą niespodziankę w postaci dużego kryzysu ekonomicznego lub czołgów na ulicach i warto byłoby się zawczasu przygotować. Uważam nawet, że Brexit ma na celu spowodowanie przyspieszenia tworzenia armii europejskiej, bo powstało realne zagrożenie i znaczne osłabienie potencjału militarnego państw NATO na kontynencie na skutek politycznego wycofania się z UE Wielkiej Brytanii. Eines Tages schaffen wir eine echte europäische Armee! – powiedziała we wtorek Merkel zawziętym głosem.
    Historia powtarza się za drugim razem jako farsa, bo pierwszy raz był zazwyczaj pokazówką realizowaną przez zaangażowanych profesjonalistów, jakim był niewątpliwie Adolf Hitler, a Merkel z pewnością mu nie dorównuje, ale ja jestem przerażony, ponieważ ona użyła argumentu Hitlera, że armia europejska będzie bronić praw mniejszości w każdym państwie europejskim, gdzie taka potrzeba zaistnieje. Twardoch jest nędznym rzecznikiem  mniejszości, który roi sobie o zdyscyplinowaniu krnąbrnych Polaków! Obecnie największym problemem europejskim są właśnie mniejszości wszelkiego rodzaju, które dążą do destabilizacji poszczególnych krajów i one powinny być przywoływane do porządku, tymczasem Merkel odwrotnie – ona chce uzbroić imigrantów po to, by nie spełnienie jakichkolwiek żądań każdej mniejszości było pretekstem do użycia oddziałów armii europejskiej pod dowództwem francusko – niemieckim. Kilka miesięcy temu Merkel ponaglała Bundestag do ratyfikowania prawa umożliwiającego odbywanie służby wojskowej w Niemczech przez obcokrajowców, którzy nie posiadają obywatelstwa unijnego, a 11 listopada publicznie oświadczyła, że z niemieckiego punktu widzenia okres jednoznacznego rozumienia pokoju w Europie właśnie dobiegł końca.
    Jak powiedział Piłsudski, w przełomowych chwilach historii polska szabla musi zaważyć i znaleźć się na stole negocjacyjnym, dlatego trzeba zachęcać Gospodarza do przeprowadzenia misji na Zachodzie o charakterze politycznym, ideologicznym i rozpoznawczym.

  2. Ale to prezydent Duda wręczył orła białego Szewachowi. Rozumiem, że musiał.

    I będzie musiał niedługo zapalać chanukowe świeczki, bo będzie musiał.

    I będzie nadal opowiadał o Polin – Rzeczpospolitej obojga narodów, bo będzie musiał.

    I będzie się słuchał sierżanta Danielsa, bo będzie musiał.

    Pana Czajkowskiego doskonale rozumiem. Dostał taki sam order jak jego kapuś. A więc przyznano o jeden order za dużo.

  3. Może jeszcze w ramach pomysłów na Pana- mógłby Pan wysłać, zakupioną wcześniej u Amerykanów, rakietą szkodnika w kosmos.

  4. No, ale kapusiowi order wręczył Komorowski. Teraz zacznijmy odbierać ordery i zobaczysz co będzie. jedni tym, drudzy tamtym…A Szewach dostał bo musiał, to prawda. Tylko po kiego mu ten order?

  5. Szewachowi order po nic, jego order jest dla nas,żebyśmy mieli już tą pewność,że jest naszym przyjacielem.

  6. Drogi Coryllusie, kiedy św. pamięci Lech Kaczyński postanowił zbudować w Warszawie Muzeum Powstania Warszawskiego to wiedział, że bez komucha, prezydenta Kwaśniewskiego nie uda się tego zrobić, I Kwaśniewski otwierał to muzeum – dzieło Lecha Kaczyńskiego. Kiedy nasz, odkryty przez Ciebie, bohater Hipolit Korwin – Milewski postanowił coś zrobić dla sprawy polskiej to dał się wybrać do rosyjskiej Dumy z paru innymi naszymi bohaterami (Wojniłłowiczem na ten przykład). Myślałem, że to jest ta różnica, która charakteryzuje myślenie i działanie zgromadzonych przy Twoim blogu w przeciwieństwie do zwolenników czystych umysłów, czystych racji, czystych rąk itp, słowem zwolenników systemu zero – jedynkowego. Systemu zero – jedynkowego, który nie pozwala nic zrobić a jedynie jojczyć. Nie wiem czy się nie pomyliłem?

  7. po co wspierasz narodową propagande i partię, myślisz, że nigdy czasy się już nie zmienią i nie będziemy pamiętać, że Maciejewski spod Grodziska był tubą i literatem zaangażowanym po endeckiej stronie? Mam nadzieję, że sprawiedliwość odnajdzie Ciebie i rozliczy za promowanie faszystowskiej fali.

  8. Błyskawiczne odwracanie uwagi od rzeczy wznioslych mają ci u nas opanowanowane do perfekcji! Pamiętacie konanie, pogrzeb Papieża? Narodowe rekolekcje, znicze, tłumy ludzi w zadumie, itd, i już kilka dni po pogrzebie na tapetę wychodzi o. Hejmo i bagienko nasze powszednie…

  9. Hejmo i KNF to sa ciosy ponizej pasa, ktorych zawilosci i tak nikt nie rozumie (zwlaszcza KNF). Wiadomo, ze zawsze trzeba miec pod reka jakiegos faceta, ktory stepuje, albo wesolego pana Romka z gitara, ale TU widac inna szkole „filmowa”. Jako zwykly szarak w ogole nie wchodze w te tematy, tylko jestem ciekaw, co beda puszczac w telewizji, jak umrze Kaczynski? Chopina? Filmy z Kargulem i Pawlakiem?

  10. Ja bym puscil „Wojnę domową”.

  11. Wewnetrzne problemy Polski to Wersal. Ostatni tydzien na swiecie wygladal bowiem mniej wiecej tak:
    – przychodzi do nas do domu facet z gazowni ludzaco podobny do Donalda Trumpa i mowi: jak nie przestaniecie kupowac gazu (rosyjskiego) od tamtej Krystyny, co zawsze, zamiast naszego, to dostaniecie taki wp***l, ze zobaczycie wszystkie gwiazdy,
    – nastepnie przychodzi SS-man ludzaco podobny do Angeli Merkel i mowi tak: jak nie przyjmiecie na mieszkanie dziesieciu murzynow i dziesieciu homoseksualistow, to dostaniecie taki wp***l, ze zobaczycie wszystkie gwiazdy,
    – na koniec przychodzi Donald Tusk i mowi: co, z bolszewikami nie dacie rady?
    Chyba zamowie w KJ te felietony Wiecha i zamkne sie na cztery spusty! Wole posmiac sie z innych, niz przezywac te problemy na wlasnej skorze.

  12. Rywin i Michnik, kiedy się spotkali w pewnej sprawie,  to byli równolatami, a teraz spotkanie mliliardera Leszka z urzędową osobą, młodszą o 20 lat,  wyraźnie wiekowo a zatem doświadczeniowo nie dawało najmniejszych szans młodemu profesorowi.

  13. Zachęcam w związku z zawartą w linku konkluzją do obejrzenia wywiadu, który zamieściłem dziś wyżej

  14. Była kiedyś taka piosenka „mniej niż zeroooooooo”. Tak jak teraz ludzie są ograniczeni do stworzonej specjalnie dla nich płaszczyzny z dwoma biegunami PiS i PO tak ty przyjmujesz inne utworzone dla takich jak ty płaszczyzny z dwoma biegunami. I stosując ten podział budujesz swoją lepszość. A spostrzegawczy zauważy że osiągnąłeś efekt odwrotny.

  15. Coryllus napisał w notce:

    „a z drugiej smutnego, siwego i domagającego się sprawiedliwości Bogdana Czajkowskiego”

    Ja nie jestem siwy i smutny. Niczego się nie domagam. Byłem we wszystkich ulicznych punktach konfrontacji milicji i zwiezionego ciężarówkami aktywu robotniczego. Uciekałem do kościołów. Nocowałem na podłodze w gmachu głównym na Politechnice (to nie był czas styropianu) i odręcznie przepisywałem odezwy oraz robiłem za małpę udając za parkanem w dużej grupie skutego kajdanami więźnia. Byłem na spotkaniu w gmachu głównym, gdy pojawił się dziwny prowokator spoza Politechniki. Wg dostępnych publikacji Jacek Kuroń także Czajkowskiego podejrzewał o prowokacje. Jeśli prawdziwe są wspomnienia Czajkowskiego o tym, że próbował uspokoić nastroje, to oddaję mu należy szacunek, bo ja niestety byłem jednym z dwóch studentów mojego wydziału, który nie poparł zakończenia strajku. W książce Eislera jest sporo faktów, ale to nie jest cała prawda.

  16. Jak się potoczyły losy tego Zielińskiego? Znalazłem jedynie informację, że wyrzucili go ze studiów i trafił do więzienia. Na SGPiS nie studiowało wtedy za dużo przypadkowych ludzi. Nie ma nic o jego rodzinie, a inni z SGPiS same sławy, Borowski, Olechowski, Bekier, Michał Komar..

  17. No właśnie. Eisler się nie wysilił. Na wiki przy Czajkowskim podają, że był jednym z dwóch przewodniczących komitetu strajkowego, ale o drugim ani słowa. Czyżby to była wstydliwa sprawa? Też natrafiłem na informację, że „relegowany w dniu 22 bm. [marzec 1968?] z uczelni i wykluczony z PZPR”.  Nie wiem jak było na SGPiS ale na Politechnice ujawnienie studenta członka PZPR  to była sensacja. Pamiętam jak na wspólnym obozie wojskowym PW i UW major zapytał, kto jest członkiem PZPR. Nikt się nie przyznał, choć wszyscy koledzy wiedzieli, że był wśród nas taki.

  18. Może ktoś go znał osobiście i się odezwie tutaj? Przeglądam właśnie wydawnictwo IPN „Marzec 1968 w dokumentach MSW” i bardzo mizerne wiadomości o Zielińskim a to niby jedna z głównych postaci strajku była…

  19. Kłobukowska, Rabsztyn, Sukniewicz

  20. Parę hipotez już się pojawiło. Jednej z nich na imię „Nacjonalizacja”, druga to „Morawizacja”. Co i tak wszystkiego nie wyjaśnia

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.