Człowiek z całym impetem dążyć powinien do tego, by zostać idiotą złośliwym. Tylko wtedy bowiem będzie naprawdę szanowany i tylko wtedy może coś w życiu zyskać. Dlaczego tak? Albowiem hierarchie, w których przyszło nam żyć są, od wojny, sztywne i nienaruszalne. Rządzą cwaniacy, którzy czasem udają entuzjastów. Czynią to, by pozyskać zainteresowanie ludzi, których natychmiast zamieniają w pożytecznych idiotów. Szerokim łukiem jedna obchodzą idiotów złośliwych. Dlaczego? Po pierwsze – sami ich tak nazwali, po drugie idiota złośliwy łatwo udać może idiotę pożytecznego, a w ten sposób przechytrzyć cwaniaka. Następnie zaś, wykonując dosłownie jego sugestie i polecenia zdewastować cały kawał systemu zanim zdążą włączyć się alarmy i zanim będzie można zrobić cokolwiek. Z entuzjastą, szczególnie szczerym, radzi sobie złośliwy idiota, jak kundel ze szczurem. Jedno kłapnięcie i po entuzjaście.
Skąd się biorą cwaniacy każdy mniej więcej wie. To jest bolszewia i postbolszewia, która odradza się w kolejnych pokoleniach. Do tego dosypuje się jakichś agregowanych za granicą wybrańców, którzy mają tu pełnić różne role. Cwaniacy dlatego są cwaniakami, że nie mogą już być towarzyszami ani zbrodniarzami sądowymi. Zmieniły się bowiem okoliczności i metoda. Ta, którą wypracowano w ostatnich czterech dekadach polega na deklarowaniu czynności i zamiarów, których nie można w żaden sposób wcielić w życie. Służą one jedynie temu bowiem, by okradać państwo i werbować pożytecznych idiotów. Ci zaś sugerowani przez cwaniaków, mających tu całkiem co innego do zrobienia, zabiorą się za zbawianie ojczyzny, budowanie lepszego jutra, odnawianie czegoś tam, produkcję i inne rzeczy, które na koniec zostaną zwinięte, odłożone na bok, bo okaże się, że nie o to chodziło. Pożyteczni idioci zaczną natychmiast pisać tomy analiz, zastanawiać się nad przyczyną niepowodzenia, rozważać coś w jedną i drugą stronę, nie rozumiejąc, że są jedynie narzędziem w rękach postbolszewików. I mała pociecha w tym, że niektórzy z nich udają entuzjastów. Ci zaś postbolszewicy rozejrzą się za nowymi pożytecznymi idiotami, ale także przygarną tych, co byli rozczarowani, ale jednak nie stracili wiary. I rozpocznie się nowy projekt polityczny, tym razem już na pewno autentyczny i w stu procentach rokujący na przyszłość. Wynikać to będzie z deklaracji, które nafutrowani na nowo pieniądzem postbolszewicy złożą swoim pożytecznym idiotom. Sytuacja się powtórzy raz jeszcze, a potem znowu i ilość pożytecznych idiotów się zmniejszy, ale do lat dojdą kolejne roczniki i poziom zidiocenia, po jednym sezonie, zostanie wyrównany. Pojawi się za to nowe zjawisko – ludzie będący postbolszewią, ale udający weteranów opozycji demokratycznej. W zasadzie każda przegrana bądź zakończona okantowaniem pożytecznych kampania wywołuje ten efekt. Idioci patrzą w zdumieniu, jak namnażają się bohaterowie, o których oni nic nie wiedzieli, widzą ich pierwszy raz na oczy i zaczynają reprezentować ich samych, czyli oszukaną i pokrzywdzoną część narodu. Kiedy i ci spryciarze się nieco zużyją do akcji wkracza trzeci rzut, czyli postbolszewia udająca partyzantów z lasu. I to widzimy na naszych oczach. Jest to kolejny etap wychowania pożytecznych idiotów, którzy – rozczarowani gawędami o poprawie ekonomicznych wskaźników bytu naszego narodu, zwrócą się ku wartościom symbolicznym, wyrażonym w piosence, dosadnym żarcie i wyrazistym stroju. A także w różnych egzegezach dotyczących spraw rudymentarnych, czyli – na przykład – upadku, bądź ocalenia cywilizacji. Po co to wszystko czyni nasza postbolszewia? Żeby sparaliżować działania idiotów złośliwych, którzy są samorodkami, bardzo w dodatku podstępnymi, a jedyną rzeczą, o jakiej marzą, jest wykonywanie – w sposób praktyczny i dosłowny – zaleceń postbolszewii. Na to żaden postbolszewik przygotowany nie jest, albowiem być nie może. Musiał odłożyć nagan, odwiesić niebieską czapkę na kołek i przebrać się w garniak. Słowo zaś pozostaje słowem, polecenie poleceniem, a decyzja decyzją. I trzeba mieć naprawdę zaufanych towarzyszy wokoło, by zrozumieli oni sytuację. I tu robi się ambaras, bo nie po to się towarzysze przebierali w garniaki, żeby brudzić je krwią i mózgiem. Czynili to, by wreszcie mieć czyste ręce i czyste myśli. By wreszcie, na podstawie gównianych scenariuszy, oszukanych opowieści, projektów ekonomicznych wyjętych, pardon, z dupy, wyciągać miliony z różnych organizacji, a także od państwa, które zbiera podatki i za te pieniądze produkować złudzenia kolportowane wśród pożytecznych idiotów. Wszystko po to, by utrzymać na właściwym poziomie nowe pokolenia postbolszewii. Bo cała postbolszewicka hierarchia musi się w tym zmieścić, nikt nie może pozostać na zewnątrz. I to jest jej jedyny cel. A do utrzymania tego stanu mają tylko jedno narzędzie – pożytecznych idiotów właśnie i ich naiwną wiarę, że tym razem to już naprawdę. I nie jest łatwo kochani utrzymać ten stan, choć widzimy, że wszyscy bardzo się starają. I ci, co pamiętają jeszcze towarzyszy radzieckich, i ci co ich nie pamiętają, ale wierzą, że stali się nową, demokratyczną elitą wolnego narodu, i ci przebrani za opozycję i ci co wyszli właśnie z wirtualnego lasu i nucą partyzanckie pieśni, wszyscy są szczerze zaangażowani w hodowanie pożytecznych idiotów, ale….Jak w czasach największej aktywności kontrrewolucji – wróg nie śpi. Nie wiadomo przez kogo kreowani rodzą się idioci złośliwi. Oni nie rozumieją sytuacji, nie rozumieją co to jest predestynacja wywalczona przez dziadka z legitymacją PPR, nie zamierzają ustąpić, a jeszcze do tego nie podkładają się poprzez wdawanie się w durne dyskusje o wartościach, albo nie zasłuchują się w skandowane hasła typu – wybierzmy przyszłość. A co czynią? Otóż oni patrzą spode łba i myślą tylko o tym, jak tu dosłownie i porządnie, jak w instrukcji agitatora, zrealizować polecenia i sugestie postbolszewii. Każesz takiemu wyplewić ogródek, mówiąc – idź wyczyść ogród. Osunie wszystko co znajdzie. Ułoży ładnie na kupki, żeby wyschło, a jak wyschnie podpali i rozsypie popiół wokoło, żeby ziemia była żyźniejsza. Potem przyjdzie po nagrodę. I nie będzie go można rozstrzelać, jak to było za czasów dziadka. Ma bowiem podkładkę w postaci rozkazu, który wykonał najlepiej jak umiał. I takich, w różnych dziedzinach, jest coraz więcej. Narasta więc groza. Można by nawet zasugerować, że najważniejsza instrukcja złośliwego idiotyzmu i jego praktycznego zastosowania, czyli powieść Jarosława Haszka „Przygody dobrego wojaka Szwejka” w tłumaczeniu Pawła Hulki-Laskowskiego, została wycofana z rynku i zastąpiona dwoma nowymi, innymi w wymowie, tłumaczeniami, po to, by zastopować i sparaliżować działania złośliwych idiotów. Jeśli bowiem ktoś raz przeczyta to stare tłumaczenie już nigdy go nie zapomni i zawsze będzie wiedział co robić. Stawi się na każde wezwanie i z entuzjazmem zawoła – melduję posłusznie, że znowu jestem. Zum befehl! I blady strach padnie na postbolszewię, która nie jest i nie może być nigdy na takie reakcje przygotowana. No chyba, że wróci do pionierskich czasów nagana i masowych rozstrzeliwań. To jednak na razie się nie stanie. Mamy bowiem inny etap. Wyraża się on dziś w składaniu deklaracji o budowie kapitalizmu z ludzką twarzą, albo kapitalizmu ludowego, oraz lansowaniu pojęcia bystrego tłumu. Musicie wiedzieć, że kiedy postbolszewia używa w stosunku do tłumu określenia – bystry – szykują się wielkie rzeczy i musicie mieć w kluczowych miejscach strategicznych ustawionych idiotów tak złośliwych, żeby postbolszewikom ten bystry tłum odbił się czkawką. Aha, najważniejsze, bo ktoś mógłby nie zrozumieć – złośliwy idiota nie wdaje się w dyskusje, bo natychmiast staje się idiotą pożytecznym. Złośliwy idiota wyraża entuzjazm i natychmiast przystępuje do realizacji planu w myśl instrukcji postbolszewika. I nie ma takiego postbolszewika, który by to wytrzymał.
Czym jest ta nowa agenta postbolszewizmu? To proste – jest to NEP służący agregowaniu zasobów dla postbolszewii przed wielkim kryzysem, a może nawet głodem. Sprawa jest na tyle poważna, że przed liniami postbolszewików, ustawiono szczerych entuzjastów, o których przez ostatnią dekadę zdołaliśmy już trochę zapomnieć. Oni będą łagodzić drastyczną wymowę projektu. O tym, że szykuje się coś poważnego świadczyć może też ilość ciekawych filmów wchodzących do kin. Choćby te ekranizacje „Lalki”, o których entuzjaści i pożyteczni idioci już zaczynają rozprawiać w taki sposób, jakby to były najważniejsze kwestie na świecie. Już dziś odszukajcie najpotężniejszego w okolicy złośliwego idiotę i złóżcie u jego stóp wszystkie swoje nadzieje i aktywa. Potem zaś w spokoju czekajcie na komisarzy. Na pewno będą za kogoś przebrani, za trumniarzy, biednych wrażliwców, przenikliwych obserwatorów życia zbiorowego, albo za starych kumpli z klasy. Nie dajcie się zwieść, wasze życie od tego zależy.
Teraz ogłoszenia.
W sobotę 5 września będzie konferencja w Zatoniu pod Zieloną Górą, a w piątek 4 września o 15.00 wystąpię, jak w zeszłym roku w bibliotece w Dzietrzychowicach pod Żaganiem i opowiem o okolicznościach śmierci króla Stefana Batorego.
Niestety mój kolega Sasza, dzięki któremu nagrywam pogadanki i promuję przez nie książki, nie poradzi sobie sam, z wynajęciem lokalu w kolejnym sezonie. Opisywałem jego sytuację wiele razy. Na razie udało się nam uzyskać tyle, że może płacić za lokal z miesiąca na miesiąc. Ja oczywiście rozumiem, że wszyscy są wkurzeni postawą polityków ukraińskich i zachowaniem niektórych uchodźców, ale te kwestie nie dotyczą naszej sprawy. Tak się złożyło, że Bóg doświadczył mnie opieką nad tą rodziną i ja nie za bardzo mam wyjście. Nie zostawię ich na bruku. Relacji z rodakami Sasza w zasadzie nie ma bo czas wolny poświęca dla córki, którą samotnie usiłuje wychowywać, pracując jednocześnie na Żeraniu w jakiejś ukraińskiej firmie. Do tego pomaga mi w promocji. Stosuneczki w tej firmie możecie sobie wyobrazić. Jeśli więc ktoś ma ochotę wspomóc moją zrzutkę, bo sam naprawdę nie dam rady tego uciągnąć, zważywszy na stale zmniejszającą się sprzedaż, będę wdzięczny.
https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification
Mamy dwie całkiem nowe książki
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/pamietniki-szymon-konopacki/
A do pierwszej z nich jeszcze nagranie audio i filmy dokumentalne
https://jacekbak.pl/1sierpien2026/
https://www.youtube.com/watch?v=1YC_5fZkDv0
https://www.youtube.com/watch?v=UCmbUN5LGJI
https://www.youtube.com/watch?v=UCmbUN5LGJI
Tak, wydaje mi się że się kończy NEP. Świat nagle odkrył Polskę. Ilość pochwał i wysokie miejsca w rozmaitych fajnych rankingach jest zatrwazajaca, bo naród od zawsze łasy na zagraniczne pochwały.
Przepraszam że cytuję zawsze, ale racja po stronie premier Kopacz. Łapiemy dzieci i kury do chaty a zamknięte drzwi podbieramy beczką kapusty.
*podpieramy.
Coś w tym jest