No raczej nie, ale w publicystyce i polityce panuje powszechne przekonanie, że dobra metafora zastępuje opis i ułatwia komunikację. Tymczasem nie jest to prawda, albowiem – i to wynika wprost z doświadczenia – przy ulicy Kryształowej mogą zamieszkiwać także brudasy i śmierdziele.
Kiedy więc ktoś, a bywa że czynią to całe państwa, posługuje się dla opisu swojego położenia i zamiarów, złożoną metaforyką, należy mieć się na baczności. Zawsze bowiem przykrywa ona złe zamiary, albo oszustwa.
W Drzonkowie, w wygładzie prof. Kucharczyka usłyszeliśmy dwie istotne dla niemieckiej polityki i niemieckiej publicystyki metafory. Pierwsza – Niemcy są pomostem pomiędzy zachodem a wschodem. Druga – Rosja jest jak pogoda, może być dobra, albo zła, ale zawsze jest. Gdybyśmy mieli w Polsce, czy gdziekolwiek, polityków i publicystów z prawdziwego zdarzenia, to znaczy nie zajmujących się kokietowaniem wpływowych środowisk, ani zbieraniem reklam na stronę, gdybyśmy mieli publicystów i polityków ryzykujących swoje kariery dla jednej celnego wypowiedzi, takich jak młody Winston Churchill, jeden z nich mógłby, na gruncie logiki, udowodnić, że Niemcy chcą budować pomost między złą albo dobrą pogodą. Ta bowiem zawsze jest. I to jest łatwe do przeprowadzenia, jak widać…Dowód, rzecz jasna, nie budowa takiego mostu.
I to jest także, jak sądzę, dobra, choć nie dla wszystkich metoda polemiczna. Niestety, trudna do zastosowania, albowiem, charakterystyczną cechą polemistów politycznych w Polsce, jest to iż chcą być oni, przede wszystkim, zaakceptowani przez swoich przeciwników, którym – poprzez polemikę – składają w istocie hołdy. I od razu przyjmują zasady, które tamci narzucają.
Bądźmy jednak konsekwentni – Rosja jest jak pogoda, a Niemcy chcą budować pomost między sobą, a tą pogodą. I to ma swoje uzasadnienie, a także potwierdzenie w ludowej tradycji, a także w zwykłych ludzkich pragnienia. Efektem złej pogody bowiem jest tęcza, na której końcu, jak wierzą niemieccy politycy, ale nie tylko oni, znajduje się garnek ze złotem. I to właśnie on jest ich celem. Niestety tęcza – ta prawdziwa i metaforyczna, widoczna na flagach LGBT, nie kryje żadnego garnka ze złotem. Nie ma go też w Rosji. Metafory, te ograniczone, niemieckie, służące do wyjaśnienia najbardziej tępym posłom Bundestagu, dlaczego trzeba stawiać na Moskwę, jak i te nieco bardziej finezyjne, które tu umieściłem, są po prostu próbą skrzywienia optyki.
Jak to celnie ujął prof. Kucharczyk, jeśli przerzucimy gdzieś jakiś pomost, zawsze znajdzie się miejsce pod nim. I tam mieszkać będą ludzie, dla których nie przewidziano miejsca w metaforycznym opisie. Kto będzie mieszkał pod mostem, którym Niemcy chcą połączyć złą pogodę ze swoim krajem, jest dla wszystkich jasne. Tym jaśniejsze, że metafora, nie przewiduje nawet istnienia tych osób, nie ma w niej na nie miejsca. Pod mostem zaś płynie – jak to w życiu – jakiś ciek wodny, przy którym – ach te metafory – można usiąść i czekać, aż spłyną nim ciała wrogów. To się oczywiście nie stanie, bo ta metafora również jest chybiona i potrzebna jedynie ludziom próbującym leczyć jakieś kompleksy.
Każdy zachodni polityk, czy to niemiecki, czy jakiś inny, używający metafor jest oszustem. Jego istotnym celem zaś jest ukrycie przed opinią publiczną istnienia Polski. To nie jest takie trudne, jeśli zważy się fakt bardzo skandalicznego obniżenia poziomu edukacji, a także otwarcia w Niemczech i w całej Europie, tuneli prowadzących do innych uniwersów metaforycznych. Mam tu na myśli przybyłe do UE dzikie plemiona oraz islamistów, dla których metafory są istotną częścią życia, a Polska to jakaś polityczna abstrakcja, która w ich kosmosie nie istnieje. Powiem Wam, że będzie niezwykle trudno przekonać tych ludzi, że jednak coś tu jest i nie chodzi wcale o przestrzeń pod mostem.
Próby zbudowania pomostu między pogodą a Niemcami można było zauważyć w samym Drzonkowie, jeśli ktoś tam nocował i chodził na śniadania. Oto w hotelu zakwaterowana była grupa dzieci, około 10 lat, pochodzących z Niemiec i Rosji, były to śniade, arabskie dzieci, mówiące po niemiecku i mleczne rosyjskie mówiące językiem Puszkina. Według moich obserwacji obie grupy nie kontaktowały się ze sobą. No, ale poczułem się jednak trochę dziwnie. W Polsce, w mieście Zielona Góra, widać było jakimi metodami próbuje się budować te metaforyczne mosty. Uspokoiłem się jednak, kiedy patrzyłem na wychowawczynie tej grupy i słuchałem co one mówią w języku rosyjskim. Powiem Wam, że z tej mąki chleba nie będzie…to jest chciałem rzec – z tej mąki żadnego pomostu z pogodą, taką jaka ona jest, się nie zbuduje. Nie ulepi się z niej też garnka ze złotem. Nawet mowy nie ma.
Skoncentrujmy się teraz, a przynajmniej spróbujmy, na misji jaką w języku mają, a na pewno mieć powinni, polscy politycy, publicyści i autorzy. Nie jest nią straszenie rozbiorami, jak wydaje się wielu. Nie jest nią także wskazywanie, że województwa zachodnie w istocie się Polsce nie należą. Tą misją jest rozbrajanie głupkowatych metafor, które mogą posłużyć za parawan dla masowych zbrodni, co już nie raz bywało i wszyscy dobrze to pamiętamy. Poza metaforami istnieją bowiem jeszcze inne metody komunikacji, na przykład język prawa, rozumiany w sposób najprostszy – jeśli jest wina, musi być kara. Ta zaś może być adekwatna bądź nie. I to jest jeden z momentów kiedy metafory przenikają się z opisem realności, co łatwo jest udowodnić. Oto są ludzie, bywa że uważani za poważnych, którzy wyciszane zbrodnie niemieckie na Polakach, próbują lekceważyć stosując metaforyczne rozumienie winy. I mówiąc – na przykład – że na początku było złe słowo wypowiedziane przez Polaka do Niemca. To jest jeszcze lepsze niż wałęsowskie wzmacnianie lewej nogi. Ja sam wiem o tym najlepiej, albowiem żyję w świecie realiów, a i metaforyką posługuję się sprawnie. I wiem, że jak sobie trochę wypiję, to jestem bardzo wyrywny w słowie i nie raz zdarzyło mi się przekraczać różne granice. No, ale moi interlokutorzy rozumieli, że dosłowność pewnych charakterystyk, choćby nawet dotyczyły one ich samych i godziły w najważniejsze dla nich uczucia, nie musi się spotkać z reakcją. I w tak zwanego ryja nie dostałem nigdy. A bywało naprawdę grubo.
Zestawianie więc „złego słowa”, która to formuła nie wiadomo co znaczy z rozstrzeliwaniami w Lasach Piaśnickich, Powstaniem Warszawskim, czy choćby godziną policyjną jest tym samym, czym budowa pomostu pomiędzy Niemcami, a gradobiciem. Formuła ta ma służyć wyciszeniu Polaków po prostu, szczególnie zaś tych młodszych i mniej zorientowanych. No, ale wróćmy do winy. Uświadomienie naszym zachodnim sąsiadom, że jeśli jest wina to musi być kara, ewentualnie odszkodowanie, i lepiej by to zaakceptowali, szczególnie jeśli chcą budować jakieś mosty, jest najważniejszą z misji politycznych i publicystycznych obecnie. Pytanie – czy można to naszym kochanym sąsiadom wytłumaczyć dosłownie, nie ryzykując, że zamalują nas czymś ciężkim w głowę, czy też trzeba posłużyć się metaforami, z których już na samym początku wyleci to całe „budowanie pomostów”, a zamiast pomostów wstawimy tam stare, polskie „pisanie patykiem po wodzie”.
Dobrze jest też uświadomić sobie, że nie można będąc metaforycznie skazanym na mieszkanie pod mostem, eskalować słowem. Bo to jest jeszcze bardziej degradujące. To jest wręcz budowanie ziemianki pod tym mostem, ale tego lanserzy wieszczący zagładę nie rozumieją, tak jak nie rozumieją, że w ten sposób stawiają się w służebnej i poddańczej roli do tych, którzy język metafor narzucają.
Nie musimy się nigdzie chować, ani oczekiwać na zagładę czy też rewizję granic. Nie musimy też używać złożonych metafor. Polska jest tu gdzie jest i mowy nie ma, żeby ktoś tu, z pominięciem nas, budował jakieś mosty.
Na dziś to wszystko. Pamiętajcie o naszych nowościach
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/pamietniki-szymon-konopacki/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-49-poswiecony-powstaniu-warszawskiemu/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/z-przezyc-i-doswiadczen-robotnika-polskiego-w-zsrr/
https://www.wnp.pl/energia/ruszaja-prace-nad-jednym-z-najwiekszych-na-swiecie-zloz-ropy-pochlona-430-miliardow-zlotych,1096482.html
Jakieś tam wartościowe rzeczy pogoda ma. Tyle że tam ktoś inny raczej skorzysta.
W parlamencie europejskim w holu jest wystawa informująca o wszystkich dziełach sztuki ukradzionych nam przez Niemcy w czasie okupacji.
Kto w Polsce stawia nasz kraj na pierwszym miejscu?
no jasne ze w skali jednostki mozna byc dowcipny lub od razu walnac piescia. ale to nie rozwiazuje problemu systemowo czyli na poziomie panstwa, przypomne to o owcy ktora z dwoma wilkami ma glosowac czy debatowac na temat co zjesc na obiad. tak dlugo jak owca nie bedzie miala pistoletu w kieszeni tak dlugo moze sobie pomstowac na nieprzychylnosc losu. aby zeczywiscie postawic sie unii czyli niemcom i obojetnie czy wobec zakazu dystrybucji szamponu z penotrina czy zakazu wycinki drzewa na wlasnym gruncie to dopiero wtedy bedziemy mogli powiedziec nie gdy bedziemy mieli pistolet w kieszeni. naladowany. a i tak widac ze przekazanie polskim sila zbrojnym przez usa 250 stryckerow stacjonujacych w niemczech czyli transporterow bojowych sprawnych i zdolnych do natychmiastowego wejscia na pole walki nastrecza na problemy administracyjne. i jeszcze tylko jedna uwaga, 23% pietnastolatkow w niemczech jest z ekstremalnie slaba znajomoscia czytania i pisania wedlug najnowszych danych pisa. niewiem czy to pozytywna dla ns wiadomosc i nie znam danych o polskich nastolatkach. a moze to zla wiadomosc chociaz jak to zycytowales tego z gdanska: na poczatku bylo slowo…