sie 172026
 

Moim zdaniem trzeba, a będzie to tym ciekawsze i łatwiejsze, że ludzie pragnący zapanować nad naszymi umysłami wymyślili AI. I są święcie przekonani, że niebawem posiądą tę całą kontrolę. To, ja może odpowiem, jak Cambronne pod Waterloo – a gówno. I tym optymistycznym akcentem zaczęliśmy pierwszy dzień roboczy nowego tygodnia.

Nasz kolega Magazynier dokonał wczoraj na AI pewnego wymuszenia, czyli doprowadził do tego, że przyznała się iż słowo Vehm oznaczające „wolne sądy” w średniowiecznych Niemczech, może mieć wiele wspólnego z arabskim słowem Fehm. Poczytacie sobie dokładnie u niego o co chodzi. Okoliczność ta wskazuje, że w Rzeszy, w średniowieczu, działały ukryte islamskie trybunały, które mogły być oczywiście powiązane z Turkami, ale wcale nie musiały. Ktoś zaraz będzie przeciwko temu protestował. Proszę uprzejmie. Polacy też protestowali, jak im się wmawiało polskie obozy koncentracyjne i nikt się tym nie przejmował. Można więc, z całym spokojem moim zdaniem, napisać nową historię Europy ze wskazaniem na powiązania jej władców i instytucji z islamem. Czy to ucieszy współczesnych władców kontynentu? No nie, bo jeśli sądy kapturowe były powiązane z interesami Arabów, Berberów, albo Turków w Rzeszy, to sprawa ta ma wydźwięk współcześnie dość oczywisty. Jeśli do tego dodamy tradycję trubadurów i minnesingerów, zrobi się jeszcze ciekawiej, a na to już są papiery i rozmaite przemądre dysertacje. Nikt na nie zwraca uwagi bo platforma, na której przygotowuje się preparaty propagandowe pełna jest fikcji opisujących wspaniałość islamu oraz jego kulturotwórczą rolę. Pełna jest także owa platforma pożytecznych idiotów, podzielonych na dwie grupy. Jedni wołają – aj waj, islam jest super! Drudzy zaś z ponurymi minami wskazują na to, jak źle się żyje ludziom pod rządami islamu. Wszyscy należą do jednej bandy. Misją pierwszych jest przekonanie pogubionych ludzi, że muszą się zgodzić na udział muzułmanów w życiu politycznym Europy, a misją drugich jest wskazanie, co będzie jak się nie zgodzą. Tego jednak nikt nie rozpoznaje, albowiem propaganda działa tak, że każdy oczywiście od razu chce się do czegoś i kogoś przyłączyć, a potem skandować te same hasła co wszyscy w jego grupie.

No więc islam był, jest i będzie w Europie. Naszym jednak problemem nie jest opowiedzenie się za lub przeciw, ale wskazanie kto ów islam na kontynent sprowadził, kto popierał zagładę chrześcijaństwa i dlaczego do tej zagłady nie doszło? No i analiza sytuacji współczesnej – czy dojdzie do niej teraz, a my staniemy się poddanymi trzeciej kategorii. I to bez względu na to czy przyjmiemy islam czy nie. To jest bowiem głównym celem islamu – sojusz z elitami Europy i degradacja jej mieszkańców oraz rabunek na skalę zbliżoną do tej, znanej z czasów okupacji Europy przez Niemców. Myślę, że decyzje już zapadły, teraz tylko szuka się odpowiedniego uzasadnienia i narzędzi. Jasne jest, że nie mogą to być takie narzędzia, jak w latach 1939-1945, no ale mamy „wolne sądy” i ich głęboką, a przy tym nieujawnioną do końca i niezbadaną tradycję. Sprawa jest – myślę – rozwojowa.

Wróćmy do pisania na nowo historii Europy, która do tej pory była pisana przez idiotów dla idiotów. To znaczy źródła cytowano wbrew logice i wymowie faktów, a także traktowano prawdę w kategoriach ilościowych. Im więcej dokumentów potwierdzających jakieś zdarzenie, tym większe prawdopodobieństwo, że ono zaistniało. Ta metoda daje przewagę propagandystom. Propagandę bowiem produkuje się w tak dużych ilościach, że zawsze coś z niej zostanie. I któżby się zastanawiał w takich okolicznościach czy Vehm ma coś wspólnego z Fehm, kiedy powieszono jakiegoś margrabiego z rozkazu tajnego trybunału, a do tego dorobiono odpowiednią legendę o jego przeniewierstwach? Nie mamy niestety listy wyroków „wolnych sądów Rzeszy”,  bo może wtedy – badając życiorysy skazanych – doszlibyśmy jakim kluczem posługiwały się „wolne sądy” ferując wyroki. Historyków to zdaje się nie zajmuje. No, ale może ktoś spyta o to AI. Może przyciśnięta coś z siebie wyrzuci i będziemy mieli kolejny trop.

Gdzie powinniśmy szukać wpływów islamu w średniowiecznej Europie, w czasach, kiedy jego ekspansja na zachodzie została w zasadzie powstrzymana, a przygotowywano nowy front – na wschodzie? Moim zdaniem w miastach – to przede wszystkim. I na uniwersytetach. Czyli dokładnie tak samo jak dzisiaj. Kiedy więc Makrela mówi – islam jest częścią Niemiec, to jest jak Marks wychwalający „wolne sądy”, jednocześnie wie i nie wie o czym plecie.

Sprawa uniwersytetów jest bardziej złożona, bo ja jestem przekonany, że jakieś opracowania na temat muzułmanów studiujących na chrześcijańskich akademiach w średniowieczu być muszą, ale nikt się do nich nie dogrzebie. No chyba, że znów posłużymy się AI, którą oddano w nasze ręce, w przekonaniu, że jesteśmy bandą baranów skazanych na degradację do rzędu podludzi. Nawet jeśli konwertujemy na islam. No, ale nie jesteśmy, więc możemy wydusić z tej durnowatej AI co chcemy i ile chcemy.

Mamy więc cztery nogi stolika przykrytego zielonym suknem, a zieleń jak pamiętamy to symbol w islamie ważny, chorągiew proroka miała kolor zielony. Pierwszą nogą są gwiazdy pop-kultury, które szerzą deprawację w miejscach kluczowych i przewracają w głowach kobietom pragnącym się wyzwolić z opresji patriarchatu. To znaczy trubadurów i minnesingerów, którzy – w przerwach od zawracania głowy dziewczynom – promują także homoseksualizm. Mają za to płacone i nawet jak się bardzo brzydzą muszą się przykładać do roboty.

Kolejna noga stolika to akademia, gdzie poważni ludzie wygłaszają za pieniądze kłamstwa i absurdy oparte na spreparowanych źródłach lub na źródłach tak interpretowanych, by prawda wynikająca z opisanych w nich faktów, została ukryta na zawsze.

Trzecia noga to ratusz. Centrum miasta średniowiecznego i współczesnego, gdzie załatwia się naprawdę poważne interesy z każdym kto ma pieniądze. Jeśli nie wiecie czym dokładnie jest ratusz, jaka jest jego egzegeza i kim są ludzie schodzący się w ratuszu, to ja Wam podam nową całkiem definicję. Ratusz, a szczególnie ratusz w mieście podwójnym lub wielokrotnym, czyli organizacja zwalczająca katedrę lub opactwo, jest wprost reprezentantem interesów kalifa. Jeśli zaś ratusz nie ma konkurencji w postaci instytucji kościelnych, musi zachowywać się tak, by wycisnąć ze swoich poddanych tyle ile się da. Tak by zadowolić wszystkich, którzy przybyli do miasta, zainstalować tam swoje przedstawicielstwa religijne, kulturalne i biznesowe. I z tym właśnie mamy do czynienia dzisiaj. A wszystko to odbywa się w atmosferze euforii. Pierwsze zaś sygnały obecności przedstawicieli islamu w miastach widzimy tam, gdzie zakazano dzwonów kościelnych. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że to tylko grupka bezbożników, która miała dojścia w ratuszu dokonała tego wymuszenia. No, ale w takim razie gdzie są wierni? Wyobrażacie sobie, że w jakimś muzułmańskim mieście grupka ateistów ucisza muezina?

Kolejną zaś – czwartą nogą naszego zielonego stolika są, a może dopiero będą „wolne sądy”. Temat ten bowiem jest dopiero w fazie eksperymentów, a my mamy to nieszczęście, że ów eksperyment toczy się na naszym terenie. Ktoś zaraz powie, że to nie może być prawda, albowiem chodzi wyłącznie o utrzymanie się KO przy władzy. Jasne, myślcie tak dalej, a daleko zajedziemy. Większość ludzi, tych co w ogóle myślą, a nie powtarzają bez sensu zasłyszane gdzieś opinie lub kolportują – za wynagrodzeniem – propagandowe bzdury, nie rozumie subtelności narzędzi podboju. Bierze się to z wiary we własny umysł, jakże ułomny, a także ze strachu, że zbyt kontrowersyjna teza może umniejszyć znaczenie osoby, która ją postawiła. Proszę Państwa – ta łajba jest już tak rozhuśtana, że nie ma się co ochrzaniać. Bernatowicz u Wojewódzkiego pieprzy o kosmitach, Minakowski po tranzycji, biskupi zaczynają kwestionować istnienie Trójcy Świętej, Miler Leszek jest największym prawicowym patriotą, a my się mamy – pardon – opierniczać i zastanawiać nad tym, czy hipotezy, do których lgnie nasze serce nie będą zbyt kontrowersyjne? Właśnie o to tamtym chodzi. Aha, zapomniałbym o Franku Zalewskim, który powrócił w glorii i chwale i po podcastach opowiada o kosmicznych technologiach starożytnych cywilizacji. Jak to już kiedyś ustaliliśmy, takie akcje rozpoczyna się przed wielkimi przełomami. Po to, by odwrócić uwagę od ich istoty.

Elity brytyjskie nie znalazły jeszcze – jak się zdaje – formuły, która pozwoliłaby im konwertować na islam bez wywołania krwawej rewolucji w kraju, ale wytrwale nad tym pracują. Może się zdarzyć, że ta rewolucja nie wybuchnie za naszego życia, ale to nie znaczy, że nie wybuchnie w ogóle. Lub, że mieszkańcy wysp okażą się, jak to już wielokrotnie bywało, bandą baranów przeznaczonych na rzeź. Strzeżmy więc swoich podwórek ludzi i wypatrujmy znaków. Nie będą one oczywiste, jak się wydaje niektórym kolporterom sensacji. I nie będą też łatwe do interpretacji, ale jakoś damy radę. W razie czego Wacek przesłucha sztuczną inteligencję i coś z niej wydusi.

Prócz starych ogłoszeń mam jeszcze jedno nowe – do każdego zamówienia powyżej 200 złotych dokładamy memiks „Świat w ciemnościach”.

Zostało nam jeszcze 37 egzemplarzy książki Jana Piotrowskiego

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/jak-zdobyc-kosciol-sw-krzyza-i-komende-policji-jan-piotrowski-lewar-wspomnienia-z-powstania-warszawskiego/

 

Mamy nowy numer nawigatora, specjalny, poza prenumeratą, poświęcony Powstaniu Warszawskiemu

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-49-poswiecony-powstaniu-warszawskiemu/

 

No i ogłoszenia. Jeśli ktoś chce pogadać z Valserem, powinien zapisać się na konferencję 5 września, która odbędzie się w Drzonkowie pod Zieloną Górą. Wczoraj Valser zapowiedział swoje przybycie. Można się też zapisywać bez względu na niego.

Dzień przed konferencją wygłoszę pogadankę w bibliotece w Dzietrzychowicach pod Żaganiem. Temat – Czy król Stefan Batory został otruty? Początek o godzinie 15.00 bo muszę się spieszyć do Drzonkowa.

Jakiś pan zwrócił mi uwagę, że zbieram pieniądze na Saszę, a przecież powinien on iść do pracy. Nie wiem co powiedzieć w takiej chwili. Mam zamiar wyrzucić tego czytelnika ze swoich profili i blogów. Sasza bowiem jeździ do pracy, na Żerań. Praca ta jednak nie pokrywa kosztów jego życia tutaj, w tym kosztów wynajmu i utrzymania dziecka. Jesteśmy więc jak w sytuacji z wczesnych lat siedemdziesiątych, tyle że nie ma mamy, bo umarła. No, ale dziecko z kluczem na szyi, chodzi wokół domu, a ojciec w robocie – 30 km dalej, bez samochodu. I na to przychodzi do mnie człowiek i mówi – pan propagujesz socjalizm. Na razie czekam na przeprosiny. Jeśli nie nastąpią – do widzenia. I podobnie będzie ze wszystkimi, którzy tę kwestię postrzegają w taki sposób.

https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification

 

 

 

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)