sie 132026
 

Komuna i postkomuna jest odwróceniem amerykańskiej doktryny o szczególnej predestynacji białego człowieka. W doktrynie komuny i postkomuny ważniejszy jest człowiek czerwony. Tyle tylko, że aby być naprawdę czerwonym, musi się on przebrać za białego. Jeśli nie rozumiecie o co chodzi już tłumaczę.

Oto komuna po wojnie, mimo czystek o charakterze ideologicznym i etnicznym, mimo terroru i horroru, nie mogła przetrwać. Czerwoni musieli zamienić się w białych, a żeby to zrobić potrzebowali autentycznych białych. Mechanika tego procesu przebiega w następujący sposób – wszystko co znajduje się na obszarze zajętym przez komunę podlega komunie. Nie może ona jednak pokazać swojej prawdziwej twarzy, tak jak Lucyfer nie może się ujawnić kuszonemu, bo ten ucieknie, albo zacznie kropić go wodą święconą. Ludzie małej wiary mogliby jeszcze rzucać weń główkami czosnku, ale mniejsza o to. To komuna decyduje na zajętym przez siebie obszarze kto jest kim. Dlatego nie możemy do końca potępić decyzji generała Bora o wybuchu Powstania. Bór, zapewne intuicyjnie, ale też poprzez regulaminy, wyczuwał opisywane tu zależności. I wiedział, choć nie wyraził tego dokładnie słowem, że nie może się znaleźć pod władzą komuny, bo stanie się jak ci Indianie w rezerwatach pozujący do zdjęć z białymi. Wyraził swoje obawy nie bardzo precyzyjnie, twierdząc, że bez Powstania cała chwała z wyzwolenia Polski przypadła by komunie, czyli agenturze sowieckiej. I tak by było. Nie wiedział jednak nasz biedny generał, że nikt mu nie pomoże po podjęciu takiej decyzji. No, ale omawianiem tej kwestii zajmowaliśmy się przez ostatnie dni. Przejdźmy więc nieco dalej.

Powstańcy Warszawscy, którzy znaleźli się pod władzą komuny zostali wprzęgnięci w jej program i zamiary. Chcieli tego czy nie chcieli. Nie mieli wyjścia, albowiem na terenie zajętym przez komunę to ona kształtuje wszystko, ale nie może ukazać swojej czerwonej mordy. Musi udawać, że jest biała. I dlatego potrzebni byli jej tacy ludzie jak żołnierze z Powstania. Jak pamiętamy Jan Piotrowski został wicestarostą w Końskich, a następnie starostą w Lęborku. Po roku zrezygnował. Kiedy działał jeszcze w Końskich, Bohun, z Brygady Świętokrzyskiej wydał na niego wyrok śmierci. Bohun też doskonale rozumiał sytuację, ale miał o wiele więcej swobody – próbował więc na zajętym przez swoją jednostkę terenie, unieważnić decyzje i metodę komuny. Czynił to poprzez regulaminy czasu wojny. Na szczęście Jan Piotrowski ocalał, tak jak wielu innych żołnierzy znajdujących się w kwartale ulic Krakowskie Przedmieście, Świętokrzyska, Mazowiecka, Traugutta. Na przykład Tadeusz Góralski, który został wyzwolony przez LWP gdzieś w obozie na Pomorzu. Był żołnierzem półbatalionu Harnaś, służył w kompanii Genowefa i brał udział w pozorowanym ataku na Komendę Policji, od strony ulicy Czackiego. Po wojnie zmobilizowany, ukrywał swoją przynależność do Narodowej Organizacji Wojskowej oraz przeszkolenie kontrwywiadowcze. Trafił do WOP w Nowym Sączu i tam musiał walczyć z „bandami leśnymi”. Dożył sędziwego bardzo wieku, a jego relacje są dostępne na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego. Mówimy tu teraz o bohaterach Warszawy. I każdy rozumie, że wobec faktu podstawowego – na terenie zajętym przez komunę decyduje komuna – wszelkie demaskacje i odbrązawiania są po prostu głupkowate. Nikt też nie będzie miał pretensji do Bohuna, że wydawał takie a nie inne rozkazy. Cała bowiem odpowiedzialność za to, co się działo spada na komunę i jej agentów. Ta zaś musiała udawać, że jest biała, żeby w ogóle przetrwać. W początkowym okresie swojego panowania komuna zamordowała wielu ludzi, ale wielu też się uratowało. Komuna zaś od samego początku zaczęła się przepoczwarzać. I teraz ważne pytanie – człowiek, który złożył propozycję nie do odrzucenia Janowi Piotrowskiemu – objęcia stanowiska wicestarosty w Końskich – był pracownikiem urzędu miasta stołecznego Warszawy, a do tego komunistą. Ilu tam takich było? I czy prawdą jest to, co kiedyś mówił mi Grzegorz Braun, że Stefan Starzyński miał, po komunistycznym przewrocie, zajęciu Polski przez ZSRR, w całości, zostać prezydentem tej nowej, komunistycznej republiki? Ja tego nie wiem. Tak się nie stało, a ja nie znam też źródeł, z których swoją wiedzę Grzegorz Braun czerpał. Zakładając jednak, że to prawda, przyjąć musimy, że w strukturze urzędniczej II RP, a potem państwa okupowanego przez Niemców, istniała zakonspirowana struktura urzędnicza składająca się z komunistów. Czekali oni spokojnie na swój czas i kolej. I tak chyba było, co mogą nam sugerować opisy żołnierzy AL pozostawione przez Jana Piotrowskiego. Komuniści ci, wciągając do swojej struktury ocalałych Powstańców, stanowili element uwiarygadniający nową władzę w oczach ludu. Dzięki ich działalności także materializowała się doktryna towarzysza Stalina – walka klas zaostrza się w miarę jej prowadzenia. I to było widać w Polsce po roku 1945 gołym okiem. Towarzysz Stalin mylił się jednak. Nie chodziło o walkę klas, choć walka jako taka się zaostrzała. Chodziło o to, czy komunie uda się przepoczwarzyć i oszukać naród. O to toczyła się wojna domowa w Polsce po roku 1945. I o to toczy się ona nadal, ale innymi już metodami. Przepoczwarzenie się komuny nie udało się bowiem w całości, a więc próbuje ona nadal wydostać się ze swojej upiornej wylinki, ale też czyni rozmaite plany, które pozwolą jej wrócić do metod z roku 1945. I o tym powinniśmy zawsze pamiętać. Podkreślam – zawsze. To znaczy także wtedy kiedy przemawia do nas Zychowicz wystylizowany na ordynata Michorowskiego dla ubogich, albo kiedy to samo czyni spasiony już niemożliwie i udający pierwszego na ziemi chrześcijanina Tomasz Terlikowski. To wszystko jest postkomuna. Kolejna już jej odsłona i kolejna próba zrzucenia z siebie lucyferycznej wylinki i ukazania się światu z ludzką twarzą. To się nie uda. No, ale ta konstatacja oznacza, że oni znów sięgną po nagan. I zapewne tak będzie. Pytanie gdzie to zrobią i czy można temu przeciwdziałać? Być może naiwnie, ale liczę, że nie u nas. Do tego, by powrócić do metod z roku 1945 potrzebna jest bowiem oszukana klasa robotnicza. Takiej zaś nie ma, bo „komuna z ludzką twarzą” ją unieważniła, dla swoich partykularnych interesów. Musiała po prostu zacząć udawać burżuazję, ale taką co nie strzela do robotników. No chyba, że gumowymi kulami. „Komuna z ludzką twarzą” musiała zacząć udawać „kapitalistów z ludzką twarzą”. Nie szło jej to za dobrze, jak pamiętamy i z tego właśnie powodu przepoczwarzanie komuny się na chwilę zatrzymało. Tylko, czy ci co je zatrzymali są antykomuną? Tak twierdzili, ale ja nie do końca w to wierzę, a to z tego powodu, że antykomunistyczny premier ogłosił iż jest zwolennikiem Pelagiusza, a także czyta Harariego.

No, ale wracamy do ludu roboczego. Ten został zlikwidowany wraz z zakładami pracy, a resztki, które po nim pozostały mogły nadawać się do uwiarygodniania postkomuny, a nie do zaaranżowania powrotu rewolucji. Do tego trzeba kogoś naprawdę zdecydowanego. Na przykład żołnierzy z Afryki poprzebieranych za uchodźców. I plan ten właśnie jest wdrażany w życie. Nowa klasa robotnicza zrobi porządek z niedowiarkami, a potem przepoczwarzanie komuny zacznie się na nowo. I na nowo różni frajerzy będą w nią wierzyć.

U nas proces ten rozpoczyna się od strony ideologicznej, a nie praktycznej. To znaczy pojawiają się, na scenie publicystycznej na razie, postaci takie jak Dymek, Giełzak i Oleszczuk-Zygmuntowski. Każdy z nich – chyba – ma swoją fundację i z pozycji szefa takowej przemawia do ludu. Już nie pracującego, a publikującego i klikającego myszką w sieci. I teraz ważna rzecz komuna i postkomuna stosuje zawsze dwa narzędzia. I one się nie zmieniają nigdy – terror i ogłupianie. Zasmucające jest jedynie to, kiedy w ogłupianiu biorą udział urzędnicy najwyższej rangi, poruszający problem wymienionych trzech panów i nazywający ich patriotyczną lewicą. To nie jest żadna patriotyczna lewica, ale nowa odsłona postkomuny, której główni aktorzy zostali wykreowani przez nową międzynarodówkę. Uwodzić zaś publiczność mają swoimi nienagannymi manierami trumniarzy obsługujących pogrzeb pierwszego sekretarza w mieście powiatowym – na przykład w Końskich. No i znajomością języków obcych, a także dostępem do zagranicznych telewizji.

Jak na to wszystko reaguje lud? Moim zdaniem źle. Nie jak Bohun i nie jak Powstańcy z Warszawy, którzy wyszli z piekła i trafili do jego przedsionka. Lud ogląda się na władzę, którą do tej pory miał za antykomunistyczną. Ta zaś wydaje przyzwolenie czyli dopuszcza postkomunę – po raz kolejny – do rządzenia państwem. To się skończy likwidacją władzy, którą uważamy za antykomunistyczną.

Tego jednak dziś nikt nawet nie bierze pod uwagę, bo postkomuna jest lekceważona i wielu uważa, że można ją wyśmiewać. Nie można. Albowiem o tym kto i na jakich zasadach może to robić decyduje ona – komuna i postkomuna. I tego doświadczaliśmy wszyscy przez długie lata PRL. I wielu nadal wierzy, że byliśmy najweselszym barakiem w obozie i że to bardzo zabawne. Niestety nie. To świadczy jedynie o tym, że obszar, na którym nie decydują komuna i postkomuna zmniejszył się do rozmiarów znaczka pocztowego, albo zniknął w ogóle. Wszelkie propozycje zaś ideologiczne składa nam postkomuna, którą – na prośbę różnych zagranicznych mędrców – uwiarygadnia władza, uważana przez nas za antykomunistyczną. Poszerzanie zaś takiego obszaru jest świętym obowiązkiem każdego antykomunisty. I tylko to się liczy.

O szczegółowych metodach działania postkomuny porozmawiamy sobie jeszcze jutro. Na dziś to tyle. Dziękuję za uwagę i przypominam, że reaktywowałem nawigatora, na razie wydaliśmy numer specjalny. Do regularnego wydawania kwartalnika wrócimy w przyszłym roku.

Cały czas też mamy w sprzedaży książkę Jana Piotrowskiego

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-49-poswiecony-powstaniu-warszawskiemu/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/jak-zdobyc-kosciol-sw-krzyza-i-komende-policji-jan-piotrowski-lewar-wspomnienia-z-powstania-warszawskiego/

Aha, mamy też jeszcze takie książki, gdzieś tam wypłynęły w czasie robienia wysyłek

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wojna-domowa-w-polsce/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/gabriel-ronay-anglik-tatarskiego-chana-tlumaczenie-gabriel-maciejewski-jr/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zeszyty-do-historii-narodowych-sil-zbrojnych/

 

No i ogłoszenia. Jeśli ktoś chce pogadać z Valserem, powinien zapisać się na konferencję 5 września, która odbędzie się w Drzonkowie pod Zieloną Górą. Wczoraj Valser zapowiedział swoje przybycie. Można się też zapisywać bez względu na niego.

Dzień przed konferencją wygłoszę pogadankę w bibliotece w Dzietrzychowicach pod Żaganiem. Temat – Czy król Stefan Batory został otruty? Początek o godzinie 15.00 bo muszę się spieszyć do Drzonkowa.

Wczoraj jakiś pan zwrócił mi uwagę, że zbieram pieniądze na Saszę, a przecież powinien on iść do pracy. Nie wiem co powiedzieć w takiej chwili. Mam zamiar wyrzucić tego czytelnika ze swoich profili i blogów. Sasza bowiem jeździ do pracy, na Żerań. Praca ta jednak nie pokrywa kosztów jego życia tutaj, w tym kosztów wynajmu i utrzymania dziecka. Jesteśmy więc jak w sytuacji z wczesnych lat siedemdziesiątych, tyle że nie ma mamy, bo umarła. No, ale dziecko z kluczem na szyi, chodzi wokół domu, a ojciec w robocie – 30 km dalej, bez samochodu. I na to przychodzi do mnie człowiek i mówi – pan propagujesz socjalizm. Na razie czekam na przeprosiny. Jeśli nie nastąpią – do widzenia. I podobnie będzie ze wszystkimi, którzy tę kwestię postrzegają w taki sposób.

https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification

 

 

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  3 komentarze do “Czy rozumiemy postkomunę?”

  1. Raczej nie rozumie się podpowiedzi. Musk wprowadził właśnie dla Polski inne dużo wyższe taryfy za starlinki. Zostaliśmy niejako poza Unią europejską.

    To wskazówki ile może kosztować wypisanie się z Unii.

    Gdyby wybory wygrała partia chcąca pozostać w Unii i walczyć o naprawę, nowy premier pewnie mógłby wynegocjować z Muskiem powrót do niskich stawek.

    Nie widzę w komentariacie rozumienia, co on podpowiada.

  2. Nikt nie rozumie o co chodzi Muskowi…

  3. Oczywiście nie chodzi o koszt starlinkow. Poza Unią niestety ogólne koszty mocno wzrosną. No i strategicznie też staniemy się już formalnie obcy.

    Unia zła, ale ciągle jest jakąś tam siłą. A widać po traktowaniu polskich polityków, że są wypychani.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)