Wszystko oczywiście przez ciotecznego dziadka braci Kurskich Lewisa Bernsteina. A raczej przez pociąg. To znaczy przez myśliwych…Ach, niech lepiej sam Radosław Sikorski to wyjaśni!
Najpierw jednak Wojciech Giertych:
Czytałem niedawno książkę Jarosława Kurskiego „Dziady i dybuki”, która uświadomiła mi podwójną traumę Żydów polskich. Tą pierwszą, oczywiście jest zagłada. Ale drugiej nie byłem świadom: oto spory procent polskich Żydów, którzy się spolszczyli – niekiedy aż do tego stopnia, że stali się katolikami – by w pełni włączyć się do życia społecznego – nie został przyjęty przez Polaków jako równoprawni członkowie polskiego społeczeństwa. Żydowskie pochodzenie wciąż stanowi wobec tych osób zarzut.
O kogo chodzi? Nie potrafię się domyślić…Zaraz jednak w sukurs przychodzi Radosław Sikorski, który pisze:
Tak, jak to miało miejsce z Lewisem Bernsteinem Namierem doradcą do spraw polskich. Wsiadł do pociągu jako filopolak, a wyszedł z niego jako Żyd do Polaków zniechęcony. Wystarczyło, że po drodze nasłuchał się niewybrednych komentarzy podróżujących z nim polskich myśliwych na temat Żydów, w tym własnego ojca. Przez snobizm paru kołtunów straciliśmy Lwów.
Aż zajrzałem do wiki. No, ale co może biedna wiki wobec opinii ministra. Przytoczę Wam jednak to co tam napisali. Otóż cioteczny dziadek Jarosława i Jacka Kurskich wyemigrował do Wielkiej Brytanii, jako osiemnastolatek. I już do Polski nie wrócił. Był doradcą Lloyda Georga na konferencji w Wersalu i zwalczał Dmowskiego, ale popierał Piłsudskiego i załatwił Polsce przekazanie Gdańska. No, ale, z jakichś powodów, zmienił swój stosunek do Polaków w roku 1939 i wtedy ponoć przesunął tę nieszczęsną linię Curzona za Lwów. Nie wiadomo więc kiedy on jechał tym pociągiem? Załóżmy, że jako nastolatek, czyli usiłował dostać się do Woli Okrzejskiej, gdzie mieszkał wraz z rodzicami w dworku po Sienkiewiczach albo z Łukowa, albo z Dęblina…i tam musiał usłyszeć jak ci cholerni myśliwi wygadują na Żydów. I trzymało go to potem, aż do 1939 roku. Kurczę…trochę nie do uwierzenia…Ani atak Niemiec na Polskę, ani wyczyny hitlerowców i Holocaust nie zmieniły tego jego nastawienia? Nie pomyślał, że może lepiej, by ten Lwów został po wojnie przy Polsce? No, jakoś nie. Musieli mu ci myśliwi naprawdę naopowiadać jakichś przykrych rzeczy. No, ale żeby tak długo to pamiętał?
Dodam tylko na koniec jedno zdanie z wiki:
Zarzuca mu się manipulowanie statystykami etnograficznymi na Kresach Wschodnich i w Galicji.
Co to znaczy? Myślę, że chodzi o zaniżanie liczby ludności polskiej i zawyżanie liczby ludności ukraińskiej, białoruskiej i litewskiej. No, ale mogę się mylić. Był też uważany za czołowego germanofoba. No, to już naprawdę ciekawe…Czołowy gemanofob…skąd mu się to wzięło? Może spotkał też gdzieś w pociągu jakichś niemieckich myśliwych?
Wojciech Giertych rozumie w pełni Radosława Sikorskiego i mówi:
W Polsce o niektórych współbraciach szepce się pokątnie, że są pochodzenia żydowskiego.
Ciekawe skąd teolog domu papieskiego to wie i kto mu o tym donosi? Wszak sam w Polsce nie bywa. Może on te szepty słyszy w Watykanie jednak?
Tego jednak nie dojdziemy. Dyskusja toczy się wokół książki Jarosława Kurskiego i polskiego antysemityzmu, który jest bardzo zjadliwy. Wojciech Giertych mówi, że niektórzy nie mogą wybaczyć bliźnim żydowskiego pochodzenia. I w tym momencie Radosław Kurski zaczyna mówić o Jacku Kurskim:
Ciekawe, że brat jej autora, Jacek, jako człowiek prawicy, w przeciwieństwie do Jarosława, zdaje się nietknięty żydowskością. Widać jak różnie przejawiła się w ich dorosłości trudna decyzja matki. Uważała polski antysemityzm za tak zjadliwy, że wypierała się własnych korzeni i robiła wszystko, by synowie nie dowiedzieli się o swoim pochodzeniu, ponieważ oceniała, że to im utrudni życie.
Na szczęście nie utrudniło, bo udało się jakoś zachować to żydowskie pochodzenie w tajemnicy. I życie braci Kurskich, odkąd odnotowałem w pamięci ich istnienie, zdaje się płynąć wśród róż i wina. Jeden jest dziennikarzem i redaktorem w poczytnym dzienniku, a drugi też był dziennikarzem, ale poszedł potem w politykę, ministry i zarządy. Uff, jakie to szczęście, że się udało i nie dopadł ich ten polski antysemityzm. Ale, ale…coś mnie jednak tknęło i zajrzałem do wiki, by przeczytać, czy ci antysemici bardzo prześladowali Jarosława Kurskiego, bo że nie prześladowali jego brata, to jasne. Sam Radosław Sikorski o tym pisze – Ciekawe, że brat jej autora, Jacek, jako człowiek prawicy, w przeciwieństwie do Jarosława, zdaje się nietknięty żydowskością. Prawica nie zauważyła po prostu, że on jest Żydem i zostawiła go w spokoju.
No i wiecie, zajrzałem a tak stoi jak byk, że Jarosław Kurski należał do Ruchu Młodej Polski.
Myślę – trzeba sprawdzić co to takiego. Zaglądam, a tam:
W deklaracji podkreślono jako główne cele: kwestię obrony praw człowieka oraz odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności. Jej twórcy odwoływali się przy tym do inspiracji narodowo-katolickiej oraz personalizmu chrześcijańskiego. Inspiracją koncepcji politycznej była myśl endecji Romana Dmowskiego!
Nie?! To chyba niemożliwe! Zaglądam znów do wiki, z powrotem do biogramu Lewisa Namiera, bo oczom własnym nie wierzę! I raz jeszcze czytam:
…był głównym antagonistą Romana Dmowskiego!
Wracam więc do wypowiedzi ministra Radosława Sikorskiego, bo chcę wszystko dokładnie zrozumieć, w końcu wydałem na książkę Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju całe 47 złotych. Patrzę na wypowiedź ministra i oczom nie wierzę:
Widać jak różnie przejawiła się w ich dorosłości trudna decyzja matki.
Nie chcę nawet myśleć jakim prawicowcem i antysemitą był Jacek Kurski w latach osiemdziesiątych, skoro jego brat zapisał się do organizacji inspirującej się myślą Dmowskiego!
O Dmowskim zaś Wojciech Giertych mówi tak:
Roman Dmowski uważał, że granice Polski powinny obejmować Dyneburg, Mińsk, Kamieniec Podolski, Warmię i Mazury. Chciał by te wszystkie społeczności dawnej Rzeczypospolitej tworzyły nową Polskę. Wobec Żydów jednak zachowywał dystans. Pisał, że „żywioł żydowski” jest niemożliwy do zasymilowania. Sugerował istnienie różnicy między społecznościami żydowską i polską.
Niesamowite. Teolog domu papieskiego mówi, że Dmowski uważał żydów za nie nadających się do asymilacji, a cioteczny wnuk Bernsteina zapisał się do organizacji krzewiącej jego myśli w końcu lat osiemdziesiątych!?
Co na takie dictum odpowiada minister Sikorski? Nie uwierzycie. Mówi tak:
Widzę w tym wpływ zaborów. W cesarstwie austro-węgierskim, którym później rządzili Habsburgowie, w tym autentycznie tolerancyjny cesarz Józef, Żydzi robili kariery i się asymilowali.
Jak to: później rządzili Habsburgowie?! Oni rządzili tam od czasów Rudolfa Habsburga przecież. Nie było żadnego później.
I kim był cesarz Józef? Może chodzi o Franciszka Józefa?
A kto by to wszystko spamiętał…No, ale najciekawsze jest co tam Radosław Sikorski mówi dalej:
Gdyby w XIX wieku istniało państwo polskie, w którym Żydzi byliby klasą średnią pracującą w urzędach i instytucjach, to proces asymilacji przebiegałby całkiem inaczej.
Jeśli sądzicie, że minister wyjaśnia jak, to jesteście w błędzie. Ja też nie wiem jak. No, ale chyba gorzej niż w Austrii i na Węgrzech. Czyli mamy tu pewien paradoks. Żydzi w tej hipotetycznej Polsce zajmowaliby by kluczową pozycję społeczną, ale i tak byliby prześladowani. O to chyba chodzi? Jak myślicie?
Potem jednak jest jeszcze ciekawiej. Radosław Sikorski wspomina jak przegrał z Bronisławem Komorowskim w prawyborach. I wtedy dziennikarz zapytał go czy żałuje, a on rzekł, że gdyby żałuje najbardziej tego, że gdyby wygrał, to mielibyśmy trzecią z kolei pierwszą damę Żydówkę. Dziennikarza ponoć zamurowało. A Radosław Sikorski dodaje:
Nie ma się co dziwić, bo zarówno Anna Komorowska, jak i Agata Kornhauser odcięły się od swoich korzeni. Szkoda, bo jako pierwsze damy te panie mogły wiele zrobić na rzecz terapii.
Chyba terapii w KO? Tak przypuszczam, bo jeśli minister przegrał z Bronisławem Komorowskim, to chyba właśnie przez to, że nie wystawili go ze względu na żonę – podli antysemici – bo obawiali się, że żona Żydówka uniemożliwi mu zwycięstwo w wyborach. A tymczasem było odwrotnie – mimo iż cała sieć huczała o pochodzeniu Anny Komorowskiej, jej mąż Bronisław wygrał wybory. Potem to samo było z Agatą Dudą i znowu sukces. Nie wiem, czy w czasie obydwu kampanii Radosław Sikorski korzystał z Internetu, bo wygląda, jakby nie korzystał, ale w sumie łatwo to sprawdzić. Agacie Dudzie zarzucano pochodzenie żydowskie, a jej mężowi ukraińskie, a jednak prawica polska wybrał właśnie tę parę. Czy to nie świadczy jednak o tym, że terapia lecząca nas z antysemityzmu i ksenofobii jednak się powiodła?
Z dalszego tekstu dowiadujemy się, że Radosław Sikorski wydał książkę o historii Chobielina. Niestety dostępną tylko w języku angielskim. Nosi ona tytuł The Polish House. Opowiada tam o historii Bydgoszczy, swojego rodzinnego miasta, które zostało założone przez zasadźców niemieckich, a potem w radzie zasiadali zarówno Niemcy, jak i Szkoci, a także Włosi. Mówi nam minister, że w epoce nowożytnej Bydgoszcz podupadła, a ostateczny cios jej wielkości zadał Potop Szwedzki. No, ale od czegoś się ten upadek zaczął, prawda? Ktoś musi być winien. I Radosław Sikorski wskazuje kto:
Początek tym procesom dała oligarchia ziemska, która chciała zablokować ewolucję mieszczan ku prawom politycznym i wyhamowała tym samym rozwój miasta.
Teraz wszystko jest jasne. Najpierw oligarchia ziemska zablokowała ewolucję mieszczan, a potem przyszli Szwedzi i wszystko rozkradli, a miasto spalili. To się dopiero narobiło. Zastanawiacie się pewnie, co na to powiedział teolog domu papieskiego? Takie oto słowa wyrzekł:
Gdy zaś chodzi o przywileje, to na tym samym mechanizmie jest oparte kwestionowanie wybraństwa Izraela wobec Boga.
Nie kapuję, przyznam…że niby Szwedzi w Bydgoszczy jakiś mechanizm zbudowali, co na nim potem antysemici kwestionowali wybraństwo Izraela? Może wy to rozkminicie, bo ja jestem za słaby. Zostawiam Wam dziś takie oto książki:
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/ziemie-jalowe-swiat-w-ciaglym-kryzysie/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/asml-chipy-wojna-technologiczna-i-najwazniejsza-maszyna-swiata/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/upadly-amant-historia-igo-syma/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/granice-zdrady-artysci-w-czasie-okupacji/
Nie do wiary, jak można tak za przeproszeniem chrzanić.
Żaden midrasz nie umywa się do tych fantazji nie okiełznanych żadnym rozumnym wędzidłem.
Dzień dobry. Naprawdę, nie można nie zacytować ojca współczesnego marketingu, w tym – politycznego, doktora Goebbelsa; „powtarzaj tak długo, aż sam uwierzysz”…
Czyja dobrze rozumiem? Oligarchia ziemska może zablokować zbawienie? Jak nie odblokuje, to przyjdą jacyś nowi Szwedzi i wszystko spalą?
Pan na Chobelinie postanowił, że dokona aktu umysłowego ekshibicjonizmu. Wyszła z tego pasztetowa, a zajadać sie tymi kąskami musi wielebny teolog. Niesmaczno i niemądrze, ale jaki ubaw. Prosimy o więcej.